ZACHWYT NAD MALEŃSTWEM…

Leżałam w ramionach Najdroższego. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam tańcząca bardzo. Obolała bardzo i zmęczona bardzo leżałam. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic! Patrzyłam w Maleńkiego mojego w milczeniu i uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Zmęczo…” – szepnęłam z trudem.
„Pracujesz bardzo dla Mnie to i zmęczona jesteś. Odpocznij Moja Śliczna! Posil się i odpocznij…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia ogromną.
„Taaa…”- uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego z uwielbieniem.
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. A ja zamknęlam oczy i słuchałam JEGO bicia… Przez chwilę widziałam jeszcze uśmiechnięte, rozpromienione Oblicze Najdroższego. A po chwili znikło, a ja byłam cała w jasności. W Światłości wielkiej cała byłam. Było mi w niej jasno i ciepło i cicho i dobrze…
„Spójrz, Mamo! – to był głos Najdroższego mojego… – to nasze Maleństwo!”
„Jakie piękne! – wyszeptal ciepły i dźwięczny głos kobiecy – Śliczne!!! I jakie podobne do Ciebie, Mój Synku!”
„Prawda?!” – w głosie Najdroższego słychać było dumę i radość.
„Bardzo!”- głos kobiety był dźwięczny niczym dzwoneczki… Uśmiechnęłam sie do Niej od ucha do ucha.
„A jak cudnie się uśmiecha!”- kobieta zaśmiała się perliście!
„Uśmiech to ma po Tobie, Mamo!”
„Myślisz, Synku?!”
„Jasne! Masz najpiękniejszy uśmiech we wszechświecie! A gdy Maleństwo się do Mnie uśmiecha, w tym Jej uśmiechu widzę Ciebie!”
Oni rozmawiali o mnie… mną się zachwycali…
A ja odpoczywałam w objęciach Najdroższego mojego. Tańcząca bardzo. I szczęśliwa bez miary!

Leave a Reply