ROZPROMIENIONA MIŁOŚCIĄ

No Comments

Byliśmy w Światłości wielkiej. Umiłowany mój i ja. Wisieliśmy na Krzyżu. Na Krzyżu pełnym światła i kwitnącym. Byłam obolała bardzo i bardzo zmęczona. Najdroższy obejmował mnie z Miłością, otulal Sobą i cierpial ze mną. Najdroższy mój, mój Słodki patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem… Patrzył taki piękny i jasny… Świetlisty, rozpromieniony Miłością. Był niczym Słońce, opromieniajace moje serce! Całe moje wnętrze było rozpromienione Miłością Najdroższego mojego! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa i uwielbiałam Go modlitwą serca. Chciałam powiedzieć Ślicznemu że pragnę Go rozpieszczać. Już otwieralam usta… Maleńki zamknął mi je pocałunkiem,

„Tak! Rozpieszczasz Mnie Śliczna! Bardzo rozpieszczasz!”

Uśmiechnęłam się do Niego radośnie, uszczęśliwiona! Jak mogę być smutna, czy nieszczęśliwa? Nie mogę!!! Umiłowany mi nie pozwala!!! Uszczęśliwia i raduje w cierpieniu! Patrzyłam w Maleńkiego z uwielbieniem. A ON mówil dalej:

„Spalasz się dla Mnie i płoniesz! A taniec Twój jak miła woń wznosi się do Nieba!”

Na tym skończę pisanie bo nie mam siły. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. A ja czułam się jak w Niebie i tylko cierpienie świadczylo że jeszcze nie jestem.

Categories: MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *