Miesiąc: Luty 2019

POLUBIĆ BURZĘ

No Comments

Na niebie mojego życia zbliżała się kolejna burza. Nadciągala… Już była blisko. Już słyszałam jej złowrogie pomruki. Już słyszałam grzmoty…. Już widziałam ciskane we mnie pioruny… Już nastawilam się na cierpienie. Na ból serca….

Gdy nagle… wszystko to ucichlo! Umilklo! Nagle! Ustalo jak nożem uciąl!!! Na niebie mojego życia znów zaświecilo słońce!!! A serce zalała radość i Pokój!!!

„Dziękuję, Maleńki mój!!! Dziękuję!!!”

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich. Ja leżałam na trawie. A Najdroższy pochylal się nade mną. Patrzyłam w Niego rozpromieniona cała! Uśmiechem od ucha do ucha i uwielbieniem!!! Śliczny mój patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i zachwytem. Dotykal delikatnie mój policzek i głaskal go z czułością wielką.

„Dziękuję…!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego mojego.

„Widzisz, Maleńka Moja? Nie taka burza straszna jak ją malują! Burzy nie trzeba się bać!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna.

„Z Tobą niczego nie trzeba się bać!!! A burze chyba polubie!” – zaśmiałam się radośnie.

„Polubić! To najlepsze rozwiązanie!” – Maleńki śmiał się perliscie

Potem nakarmił mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie… Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. A ja patrzyłam w Najdroższego zakochana i zachwycona cała!!! Patrzyłam długo… Najdroższy uśmiechał się do mnie cudnie, a mi się oczy zamykaly… zamykaly… Aż całkiem się zamknęły. A ja zasnęłam słodko… Z uśmiechem na twarzy… 😊

Categories: MOJE MYŚLI

ZA MOJE DUCHOWE DZIECI!

No Comments

Wisieliśmy na Krzyżu w Światłości wielkiej. Umiłowany mój i ja. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie poważny i współczujacy bardzo. Leżałam w Jego objęciach cierpiąca i zmęczona bardzo leżałam. Bez sił.

„Cierpisz bardzo, Słodka Moja… Cierpisz bardzo…” – wyszeptal Najdroższy ze smutkiem .

Patrzył we mnie taki łagodny i czuły…

Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.

„To nic, Maleńki mój. To nic. Ja chcę podobnie jak Ty. Pragnę podobnie jak Ty” – szepnęłam z trudem.

„I jesteś podobna jak Ja. Za swoje Dzieci cierpisz. Tańczysz za Nie!”

„Taaaak!!!” – szepnęłam uśmiechając się do Maleńkiego mojego od ucha do ucha!

Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil niezmiernie!

„Jestem bardzo dumny z Ciebie, Maleńka Moja! Bardzo dumny!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach. I zaczął całować moje obolałe i zmęczone ciało… Pocałunek przy pocałunku… Pocałunek przy pocałunku. Całowal… Potem przylozyl moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości. Piłam.

Tańczylismy bardzo. W intymności wielkiej.

Categories: MOJE MYŚLI

SZALONE SERCA!

No Comments

Tańczylismy bardzo, bardzo! Umiłowany mój, Maleńki i ja. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i w tańcu prowadził. Ja położyłam głowę na Jego ramieniu… Oddana i poddana Ślicznemu mojemu. Pozwalałam Jemu się prowadzić. Tańczylismy w milczeniu… A moje serce szalalo z radości!!! Cieszyłam się Najdroższym moim!!! Tak!!! Cieszyłam się!!! Moim Ślicznym! Słodkim moim! Najmilszym moim! Bogiem moim! Maleńkim moim… Cieszyłam się NIM!!! Niezmiernie… Pragnęlam Go uwielbiac! Wychwalac! Wywyzszac!!! Dlaczego?! Dlatego że jest! Po prostu… Cieszyłam się NIM… A Maleńki mój pozwalal mi się Sobą cieszyć! I cieszył się mną!!! Cieszył się Swoją Maleńką!!! Cieszył się… A Jego SERCE szalalo z radości!!! Tańczyliśmy bardzo! SERCE przy sercu… Z Rany SERCOWEJ wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie. Serca tańczyły w przytuleniu… I szalaly z radości ciesząc się sobą nawzajem!!! Ogromnie! Niezmiernie! Bez miary!!!

Categories: MOJE MYŚLI

PRZYSTRAJA

No Comments

Tańczylismy bardzo. W Światłości wielkiej. Umiłowany mój i ja. Najdroższy obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził.

„Jakże piękna jest Oblubienica Moja! Jakże piękna!” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy z zachwytem.

„Oblubienica pragnie być piękna dla swego Oblubienca! Zresztą oblubienica nie może być brzydka przy Takim Oblubiencu!” – szepnęłam wpatrzona w Najdroższego z uwielbieniem.

„Nie zaprzeczyłas, Maleńka Moja! A pamiętasz co było rok, dwa lata temu?”

Zaśmiałam się serdecznie!

„Zaprzeczalam, broniłam się! Mówiłam że jestem pełna grzechów! Nie mówię że teraz nie mam grzechów! Mam! Ale Ty mnie nauczyłeś, że dla Ciebie grzech nie jest najważniejszy. Tylko ja! Dostrzegasz we mnie dobro i pielęgnujesz je. A ono rozrasta się, a zło znika!”

„Wielu ludzi woli siedzieć w swoich grzechach patrzeć na nie, niż dostrzec swoje piękno. A wiesz dlaczego?”

Kiwnełam głową, że nie.

„Bo tak jest łatwiej. Dostrzeżenie swego piękna rodzi konsekwencje. Trzeba uznać Tego, od Którego to piękno pochodzi i pójść za NIM. To trudne!”

„Ale piękne! Fascynujące!”

„Ale nie powiesz że nie jest Ci ciężko!”

„Jest! Czasem bardzo. Ale kto powiedział że pójście za Tobą Najdroższy mój musi być łatwe??! ‚Choćbym chodzil ciemną doliną, zła się nie ulekne bo Ty jesteś ze mną’. Nie usuwasz ciemnych dolin, ale jesteś w nich z nami!”

Tańczylismy chwilę w milczeniu. Najdroższy patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i uśmiechem. Zachwytem i dumą!

„A co trzeba zrobić, aby dostrzec własne piękno, Moja Śliczna?” – spytal Najdroższy z uśmiechem.

„Podnieść głowę i spojrzeć w Ciebie! Spojrzeć Ci w twarz, w oczy…”
„Spojrzeć we Mnie?”

„Tak! Bo to w Tobie jest moje piękno! Ty jesteś moim pięknem, Najdroższy mój!!! Ozdabiasz mnie! Przystrajasz Sobą!”

Maleńki zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Tańczyliśmy bardzo! W bliskości bez granic!

Categories: MOJE MYŚLI

ON JEST!

No Comments

Byliśmy w Światłości wielkiej. Umiłowany mój i ja. Umiłowany trzymał mnie w objęciach i tulil do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością.

„Jak dobrze mi u Ciebie mój Śliczny! Jak dobrze!” – szeptałam szczęśliwa cała.

Za mną ciężkie dni, krzykliwe, męczące… I te, które przede mną jawia się jeszcze cięższe, krzykliwe… Potrzebuję ciszy… ukojenia. Moje serce tego potrzebuje. I Najdroższy mój daje mi to czego potrzebuję. Daje ciszę i ukojenie. Więcej! On, Maleńki mój jest Ciszą i Ukojeniem moim. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i wyszeptal z ogniem w oczach:

„Nie lękaj się tego co przed Tobą, Moja Śliczna! Ja jestem z Tobą. A Ty rób swoje!”

Tak! Najdroższy mój JEST ze mną! Z Nim przetrwam wszystko! On jest!!!

Categories: MOJE MYŚLI

OD SERCA

No Comments

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. Przytuliłam policzek do Jego policzka. I tak tańczyliśmy w wielkim przytuleniu. Najdroższy odezwał się nagle:

„Pięknie rozmawiałas o Mnie z Duchowym Dzieckiem!”

„Tak. Była to piękna rozmowa. Szczera. Taka od serca! Tylko, wiesz, Maleńki mój… ja mówię bardzo niewyraźne…”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie z czułością.

„Nie szkodzi, Moja Śliczna! Powiedziałaś swemu Dziecku to co chciałem, a Ono to zrozumiało.”

A po chwili spytał:

„A o czym rozmawialyscie?”

Roześmiałam się serdecznie!!! Bo przecież Najdroższy mój wiedział! Powiedział przecież że rozmowa była piękna! Zrozumiałam że chce żebym Mu opowiedziala.

„Moje Duchowe Dziecko bardzo martwi się że myli słowa modlitwy, że zapomina. Powiedziałam Mu, że bardziej niż słowa ważniejsze jest dla Ciebie serce. Że Ty w serce patrzysz!”

A po chwili nieśmiało szepnęłam:

„Wtedy moje Dziecko powiedziało, że…”

„Że co, Maleńka Moja?! Że co??” – dopytywal Najdroższy mój.

„Że moje serce jest dla niego wzorem… niedosciglym, że jest jak kryształ…”

„Widzi Moje działanie w Tobie, Maleńka!”

„Tak!!! I wiesz Maleńki mój? Z jednej strony kusi mnie że…”

„Że Dziecko mówi na wyrost! A z drugiej strony??” – spytal Śliczny mój promieniejac zachwytem.

„A z drugiej strony… Wierzę Mu. Wierzę mojemu Dziecku. A wiesz dlaczego?”

Umiłowany mój słuchał z zaciekawieniem, a ja mówiłam dalej:

„To moje Duchowe Dziecko nie jest skore do takich wylewnosci i zwierzen. I jesli już mówi takie Coś, to musi być to od Ciebie! Dlatego Mu wierzę!”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie i patrzył mi w oczy głęboko.

„Dlatego właśnie te słowa włożyłem w usta Tego, a nie innego Dziecka, żebyś uwierzyła!”

„Dziękuję mój Słodki! Dziękuję!”

Umiłowany mój i ja tańczyliśmy bardzo. W wielkim przytuleniu…

Categories: MOJE MYŚLI

ODPOCZNIJ WE MNIE…

No Comments

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach leżałam. Cała obolała i zmęczona cała. Umiłowany mój pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem.

„Odpocznij dzisiaj, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

Uśmiechnęłam się do Niego radośnie i kiwnełam głową że dobrze. Ale ok zaraz naszla mnie myśl że muszę jeszcze zrobić dla NIEGO to, to i to.

„Ale…”-zaczęłam. Najdroższy nie pozwolił mi dokończyć. Zamknął mi usta pocałunkiem.

„Odpocznij dla Mnie, Slicznosci Moja. Ja odpocznę w Tobie, a Ty we Mnie. Dobrze?” – wyszeptal Najdroższy z czułością wielką.

„Taaaak!!!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego uszczęśliwiona niezmiernie!

Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem. Przytulił Swój policzek do mego policzka. Taki był delikatny i bliski… Najbliższy…

Tulił mnie do Siebie, a SERCE Najdroższe szeptalo:

„Śliczna Moja! Jesteś Mi odpocznieniem i radością Moją! Jesteś słodyczą i szczęściem Moim!”

Rozplywalam się w Miłości Umiłowanego mojego…

Categories: MOJE MYŚLI

MIŁOŚĆ SAMA…

No Comments

Byliśmy w Światłości wielkiej. Umiłowany mój i ja. Leżałam w ramionach Najdroższego. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam tańcząca bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie… Jak ON we mnie patrzył… Miłość sama!!! Chciałam podnieść rękę i dotknąć dłonią Jego policzka. Ale nie miałam siły. Uniosłam trochę rękę do góry, ale opadła bezwładnie. Najdroższy ujął moją dłoń i ucalowal ją, a potem przytulił do Swego policzka.

„Dzielisz ze Mną Moją MĘKĘ, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach. Uśmiechnęłam się do Niego radośnie od ucha do ucha.

„Taaak!!!” – szepnęłam z trudem.

Najdroższy pochylil się nade mną rozpromieniony cały. I natychmiast znaleźliśmy się na Krzyżu. Najdroższy mój cierpiący był bardzo… Ogromnie!!! Pragnęłam jakoś Go pocieszyć, ulżyć. Ale sama cierpialam bardzo. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością.

„Mój Słodki… mój Śliczny…!” – szeptałam z miłością. Z trudem szeptałam… I opadłam na SERCE Najdroższe. Bez sił. Leżałam na SERCU z zamkniętymi oczami. Sluchałam JEGO bicia… Długo tak leżałam. Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego. Jak ON we mnie patrzył… Miłość sama… Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś…

„Oblubieniec przy Swej oblubienicy… Cały w Niej i cały dla Niej!” -wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna. Patrzył we mnie… Miłość sama…

„Oblubienica przy swoim Oblubiencu… Cała w Nim i cała dla NIEGO!” – wyszeptalo moje serce.

Umiłowany pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Tańczylismy bardzo. W bliskości i intymności wielkiej. Miłość sama…

Categories: MOJE MYŚLI

SKAŁA

No Comments

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymal mnie w objęciach. Siedziałam na kolanach Maleńkiego mojego. Obejmowałam Go z czułością i trzymałam Jego dłoń w swoich dłoniach.

„Wiesz mój Maleńki? Uwielbiam tu być! Góry mojej modlitwy też lubię bardzo. Ale tutaj uwielbiam!”

„Szczelinę?! Przecież tu jest ciemno i zimno…” – Najdroższy wydawał się być bardzo bardzo zdziwiony.

„Ciemno i zimno, a jednocześnie jasno ciepło i przytulnie! I tajemniczo bardzo! A ja uwielbiam tajemnice!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego promiennie! Od ucha do ucha! I Maleńki również rozpromienil się ogromnie nade mną! A w szczelinie skalnej pojasnialo bardzo. W oddali tryskalo Źródło…

„O! I to Źródło!!! Pojdzmy tam, dobrze?!”

Najdroższy skinął głową z uśmiechem. I chwilę później oboje klęczelismy przy tryskajacym Źródle…

„Taka wielka i twarda Skała, a pęknięta… I z tego pęknięcia wytryska Źródło…” – szepnęłam zamyślona i wpatrzona w Najdroższego.

„Skała została bardzo zraniona…” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości w oczach.

„Wiem… Bardzo… bardzo… bardzo…!”

„Ale z tej Rany trysnelo Źródło! Życie i Miłość!!!” – Maleńki uśmiechał się do mnie cudnie!

Chwyciłam Ślicznego mojego za rękę i szeptałam z mocą:

„Kocham Ciebie moja Skało!!! Kocham Ciebie!!!”

Umiłowany wstał i pomógł mi się podnieść. Wziął mnie w objęcia i przytulił do SERCA Swego. Mocno tulil mnie i obsypywal pocałunkami! Jak deszczem! I nagle znalazłam się w wielkiej Światłości! I kąpalam się w Źródle Życia i Miłości!!! Pływalam w Nim! I piłam ze Źródła, Napój Życia i Miłości. I to już nie na Krzyżu, tylko w Światłości! W Chwale! Tak! W Chwale! Byłam napełniona Życiem i Miłością! Napełniona! Wypełniona! Przepełniona! I otulona! Życiem i Miłością!!! Nie rozumiem tego! Ale jestem przekonana że Umiłowany odkrywal przede mną tajemnicę Swego SERCA! I jestem bardzo szczęśliwa!!!

Categories: MOJE MYŚLI

WIELKI DAR

No Comments

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach, a ja siedziałam u Niego na kolanach. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością i patrzyłam Mu w oczy zakochana do szaleństwa!!! Maleńki patrzył we mnie rozpromieniony Miłością!!!

„Serce już mnie nie boli, Najdroższy mój!”

Wstałam i zaczęłam tańczyć przed Umiłowanym.

„Wiesz mój Słodki? Mój Duchowy Syn odprawi dzisiaj Mszę za mnie i moje Dzieci!”-szepnęłam kręcąc piruet.

Po chwili dodałam:

„Mam nadzieję że przyjmiesz Jego intencję? Przyjmij proszę!”

Umiłowany mój wstał i obejmując mnie z Miłością, wyszeptal:

„Z wielką radością, Slicznosci Moja!”

„Dziękuję!” – szepnęłam dając Najdroższemu siarczystego buziaka.

Tańczylismy bardzo, a ja szeptałam:

„Niektóre moje Dzieci nie rozumieją mnie i są jak to dzieci, niegrzeczne i nieusluchane! Rozrabiaja! – zaśmiałam się serdecznie – Ale takie ich prawo! A ja mam Je kochać, tłumaczyć Im, a jak potrzeba to stawiać granicę i mówić ‚nie’! Takie moje prawo!”

Umiłowany patrzył we mnie z zachwytem i duma.

” Kochasz swoje Dzieci, prawda?”

„Bardziej od Nich kocham tylko Ciebie, mój Słodki! Chociaż tak sobie myślę… Najdroższy mój, że miłość do Ciebie i miłość do Nich łączy się w jedno, w tańcu…” – szepnęłam z uśmiechem.

„A Twoje Dzieci kochają Ciebie, Maleńka Moja?” – spytał Najdroższy uśmiechając się do mnie promiennie.

„Jasne!!! Nawet nie potrafię wypowiedzieć jak bardzo… Ty wiesz, mój Słodki!

„Bardziej niż Ciebie, kochają tylko MNIE! I miłość do Mnie i miłość do Ciebie łączy się w jedno, w ich tańcu!”

Rozpromienilam się cała od ucha do ucha!!!

„Dziękuję Ci za moje Duchowe Dzieci, mój Śliczny!!! Są One dla mnie wielkim Darem od Ciebie!!!”
„A Ty, Moja Mała jesteś Moim Darem dla Nich! Wielkim Darem!”
Najdroższy wziął mnie w objęcia, przytulił do SERCA Swego. Przylozyl moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I I piłam Napój Życia i Miłości. I tańczyłam bardzo, zanurzona w Miłość.

Categories: MOJE MYŚLI

W DŁONIACH UMIŁOWANEGO

No Comments

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Wtulona w Miłość tańczyłam i jednocześnie odpoczywalam. Najdroższy patrzył we mnie… Miłość i tkliwość sama… Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana i zachwycona cała. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością.

„Dla Ciebie, mój Słodki zniosę wszystko! Ból fizyczny, upokorzenie, poniżenie, cierpienie serca. Wszystko zniosę!”

„Już znosisz, Maleńka Moja!”

„To prawda… Znoszę.”

„A jak Twoje serce? Boli jeszcze?” – spytal Umiłowany tak jakby nie wiedział.

„Prawie wcale! Przejdzie, mój Śliczny!”

„Zostałaś mocno uderzo…”

„Przejdzie, Najdroższy mój!” – przerwałam Mu gwałtownie.

Uniosłam głowę i zbliżyłam twarz do twarzy Umiłowanego i wyszeptalam:

„Najdroższy, miej w opiece moje Dzieci! Miej w opiece ich serca! Proszę!”

Umiłowany mój rozpromienil się bardzo! Rozświetlil!!!

„Najmilsza Moja… Ja serca Twoje i Twoich Dzieci zawsze trzymam w Swoich rękach! W dłoniach Swych trzymam!”

„Dziękuję!”
Opadłam w objęcia Najdroższego. A On nakarmił mnie Swoim Ciałem. Tańczyliśmy bardzo, w wielkiej intymności!

Categories: MOJE MYŚLI

WARTO!

No Comments

Wczoraj burza w moim życiu osiągnęła punkt kulminacyjny. Z ust mojego Duchowego Dziecka padały pod moim adresem słowa złe, klamliwe, wyolbrzymione. Były jak kamienie, jak pioruny rzucane w moje serce! A moje serce było coraz bardziej ścisnięte, przygniecione…
Ale potem jak to po każdej burzy, na niebie mego życia zza chmur wyszło słońce!!! I kolorowa tęcza!!! I były słowa dobre, piękne i jasne… Moje Duchowe Dziecko przyszło do mnie. Przepraszalo mnie i prosiło o wybaczenie. I całowalo mnie po rękach…
-Wybacz mi moje słowa, proszę! Jesteś taka dobra, Moniko… Nigdy nie odmówilas mi pomocy. I tak wiele ci zawdzięczam!
I znów całowalo moje ręce!
-Kocham cię i przepraszam! – mówiło moje Duchowe Dziecko.
A potem były buziaki, całusy. I przytulenie. I łzy w oczach moich i mojego Dziecka. Łzy szczęścia i miłości…!

Lezalam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Z sercem poobijanym jeszcze od piorunów. Ale pełnym światła i radości! Umiłowany patrzył we mnie z ogniem w oczach. A ja patrzyłam w Niego rozpromieniona Jego Miłością.
„Dziękuję mój Śliczny! Warto było przezyć tę burzę, żeby móc doświadczyć tego wszystkiego co było po niej! Dziękuję!”
Najdroższy cały był dla mnie… Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego…

Categories: MOJE MYŚLI

CUDA WE MNIE!

No Comments

Leżałam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Maleńki obsypywal mnie pocałunkami! Deszczem pocałunków! Całowal moje obolałe serce… Piescil je, uzdrawial. Potrzebowałam teraz tych pocałunków.

Jak już wcześniej pisałam, w moim życiu przechodzi teraz kolejna burza. I usłyszałam słowa, że jestem ‚wredna, złośliwa, ironiczna, wyrodna’. Przez kogo były wypowiedziane? Nieważne. Przez jedno z moich Duchowych Dzieci. Chciałam zaświadczyc jak je przyjęłam.

Zabolaly, nie powiem. Was też by zabolało gdybyście usłyszeli takie słowa, od osoby, którą kochacie. Zabolało, ale nie tak bardzo jak zabolało by kiedyś. Kiedyś gdybym usłyszała takie słowa, zamknęla bym się w sobie i swoim bólu. Teraz otrzepałam się i idę dalej. Za Umiłowanym moim. Po drugie, gdybym kiedyś uslyszala, że jestem złośliwa, wredna itd, to bym w to uwierzyla. Teraz wiem że to nieprawda, że nie jestem taka. Wiem. Po trzecie, slowa te były reakcją na moją decyzję, miały spowodować jej zmianę. Miałam się pod nimi ugiąć i decyzję zmienić. Nie ugięłam się. A decyzji nie zmienię. Chcę i będę decydować o sobie i swoim życiu. Na tyle na ile to możliwe, oczywiście.

To wszystko dzięki Najdroższemu mojemu! To Jego cuda we mnie. Zmienił mnie! Jego Miłość mnie zmieniła!!! Tak bardzo, że często sama siebie nie poznaję!

Najdroższy wciąż obsypywal mnie pocałunkami.

„Słodki mój…”- szepnęłam.

Maleńki pochylil się nade mną. Patrzył we mnie rozpromieniony Miłością…

„Dziękuję Ci! A mojemu Duchowemu Dziecku wybacz, proszę, bo nie wie co mówi.”

Oczy płonęly Najdroższemu mojemu… Patrzyłam Mu w oczy. Widziałam w nich siebie. Widziałam w nich swoją piękność.

Categories: MOJE MYŚLI

CO MU SIĘ PODOBA!

No Comments

Tańczylismy bardzo! Umiłowany mój i ja. Tańczylismy w Światłości wielkiej, bardzo jasnej i ciepłej i bardzo przyjaznej. Najdroższy trzymał mnie w objęciach i tulil do SERCA. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i uśmiechem!

„Zamówiłam… Mszę…!” – szepnęłam uśmiechając się do Niego szczęśliwa i zakochana!

„Wiem! Widziałem!”

Patrzyłam w Maleńkiego mojego rozpromieniona Miłością!

„Tyle od Ciebie dostaję, mój Słodki! Tyle mi dajesz! Tak wiele!”

„Ty rozpieszczasz Mnie, Śliczna, a Ja Ciebie!” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem Miłości.

„Tak! Ale Ci się należy! Wszystko co najlepsze! A ja… Nic mi się należy! Nic! A jednak mi dajesz… Tak wiele!”

Najdroższy patrzył mi prosto w oczy z czułością wielką…

„Właśnie dlatego że wiesz, że Ci się nie należy, dostajesz! I dam Ci jeszcze wiele, wiele więcej! A wiesz dlaczego, Maleńka Moja?”

Pokiwalam przecząco głową.

„Bo jesteś na Mnie otwarta. Duszy, która jest na Mnie zamknięta, nie mogę wiele dać, choć bardzo bym chciał. Duszy, która jest na Mnie otwarta mogę dać wiele. A Ty, Moja Śliczna jesteś na Mnie otwarta całkowicie!”

„Prawie całkowicie…”

„Całkowicie, bez ‚prawie’! – wyszeptal Najdroższy z mocą – mogę w Tobie i z Tobą zrobić wszystko co chcę, prawda?”

„No tak. Co Ci się żywnie podoba!”

„Sama widzisz, że całkowicie!”

Maleńki patrzył we mnie… Z zachwytem i dumą. Ja patrzyłam w Najdroższego zawstydzona i oszolomiona… Szczęśliwa bez miary!!! Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Tańczylismy bardzo. W wielkiej intymności.

Categories: MOJE MYŚLI

UWIELBIA!

No Comments

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich. Na trawie zielonej leżałam, a Najdroższy mój pochylal się nade mną. Cały! Tak, że zasłanial mi całe niebo! On, Najdroższy mój był moim Niebem! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana i zachwycona cała! Uśmiechałam się do Niego radośnie! Od ucha do ucha! I mój Śliczny uśmiechał się do mnie cudnie!!! Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością…

„Jaki Ty dla mnie jesteś dobry, Najdroższy mój! Jaki czuły i delikatny! Cierpliwy i łagodny! Kochający jaki!!! To dzięki Tobie się tak bardzo zmienilam! To Ty mnie zmieniłeś! To dzięki Tobie, mój Słodki!!!”

Patrzył we mnie rozpromieniony Miłością! A ja wysunęłam się spod Najdroższego, wstałam, podbiegłam nieco dalej. I… zaczęłam tańczyć! Kręcić się! Wirować! Najdroższy dołączył do mnie! Tańczyliśmy!!! Maleńki patrzył we mnie z zachwytem!

” Moja Śliczna! Słodka Moja! Piękna! Perła! Lilia Moja!”

„Rozpieszczasz mnie, Najdroższy! Jak będziesz mnie tak rozpieszczać to nie wiem co jeszcze ze mnie wyrośnie! Rozwydrzony bachor!”

Śmiałam się głośno, radośnie! Najdroższy mój śmiał się także! Głośno i perliscie!

„Mój Przecudny! Śliczny! Mój Słodki! Maleńki mój…”- szeptałam z tkliwoscia i czułością…

„Ja rozpieszczam Ciebie, a Ty Mnie, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości w oczach. Uśmiechałam się do Niego całą sobą! A ON dodał z uśmiechem:

„Uwielbiam Cię rozpieszczać, Najmilsza! Pozwól Mi, proszę!”

„Dobrze!” – szepnęłam z lekkością i uśmiechem od ucha do ucha.

Cala ta rozmowa była jedną wielką pieszczota… Dziwna i piękna bardzo bardzo!
W moim życiu przetoczyła się dzisiaj kolejna burza. Wytrwałam. Dzięki Umiłowanemu mojemu!

Categories: MOJE MYŚLI

%d bloggers like this: