DLA TATY!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Siedziałam na jednym ze stoków, na trawie zielonej. Najdroższy leżał przy mnie a głowę położył na moich kolanach. Pochylałam się nad Najdroższym moim z miłością i uwielbieniem. Dłonią głaskalam dłonią Jego brodę. Maleńki patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i uśmiechem! Cudny bardzo!!! Patrzyłam w Maleńkiego… patrzyłam… I nagle znalazłam się w wielkiej Swiatłości! Tak jasnej, że niczego nie widziałam przed sobą. Tylko światło! I nagle stanęła przede mną jakby postać! Jasniejsza od światła! Ujęła mnie za rękę i zaczęła gdzieś mnie prowadzić… Szliśmy w Światłości, długo. Az nagle postać znikła! A ja zostałam sama… Byłam w Swiatłości, ale innej niż do tej pory! Byłam w Niej po raz pierwszy, a czułam się jak u siebie! Światłość mnie otaczala, otulala, przenikala… przeswietlala. Odpoczywalam w Niej… I byłam szczęśliwa niezmiernie…

„Tys Moja Umiłowana! Moja Jedyna! Moja Najsliczniejsza!” – usłyszałam dźwięczny, łagodny miękki głos… Nie był to glos Najdroższego mojego… Choć bardzo do Niego podobny… Miałam wrażenie że już Go kiedyś słyszałam…

„Tys Moja Córeczka Najmilsza!”

To był głos… TATY! Tak! Taty!!! Stanęłam na palcach i wyciągnęłam ręce do góry! Wysoko…

„TATUSIU!!! Kocham Ciebie!!! Kocham!!! Kocham!!!”

I zaczęłam tańczyć! Lekko i zwiewnie! Dla TATY!!! Starałam się najpiękniej jak potrafilam… Dla mojego TATY!!! Tańczyłam… Tańczyłam… I ani się nie zorientowałam jak znów siedziałam na trawie zielonej i głaskalam brodę Umiłowanego mojego. Spojrzałam w Niego i uśmiechnelam się do Niego od ucha do ucha! I On uśmiechał się do mnie cudnie! Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go z całego serca! Tańczyliśmy bardzo. W intymności wielkiej… Dla TATY!

Leave a Reply