NIE POTRZEBA SŁÓW…

Byłam w ramionach Umiłowanego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic.

Chciałam podnieść rękę i dotknąć Jego policzka… pogłaskać Go… Chciałam, ale nie mogłam. Nie miałam siły żeby podnieść rękę. Próbowałam, ale nie mogłam… Najdroższy ujął moją dłoń, podniósł do Swych ust. I ucalowal ją. A potem przytulił do Swego policzka… Uśmiechnełam się do Niego radośnie! Uszczęśliwiona cała! Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil!!! Patrzył we wzruszony niezmiernie… Leżałam tańcząca bardzo bardzo. Obolała i bardzo zmęczona. Bez sił. Nie miałam siły żeby wypowiedzieć słowo. Żeby powiedzieć że bardzo GO kocham… Ale Najdroższy mój wiedział… I ja wiedziałam że mnie kocha! Leżałam otulona Miłością. Milczeliśmy. Ale nie potrzeba było słów. Nie potrzeba słów, żeby powiedzieć że się kocha. Więcej! Nie potrzeba słów, żeby kochać!

Read more

CAŁA W MIŁOŚCI

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Obejmowałam Najdroższego mojego i patrzyłam Mu w oczy z miłością. Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem… Cały był Miłością i czułością. I cały był dla mnie…

„Pragnę Cię, mój Słodki! Pragnę!”

Maleńki zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice.

Położyłam głowę na Jego ramieniu. I… natychmiast znalazłam się w kościele. Pustym i ciemnym. Tylko smugi światła, wpadające przez okna oświetlały kościół. Klęczałam przed tabernakulum, było uchylone. Klęczałam i prosiłam:

” Przyjdź mój Maleńki, bo jestem głodna, pusta i naga… Nakarm, napelnij, przyodziej mnie! Proszę, przyjdź!”

Zamknęlam oczy i prosiłam usilnie… Nagle poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu… Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam Umiłowanego mojego! Całego świetlistego i jasnego. Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką! Wyjął z tabernakulum Hostie i dał mi do ust. Spożylam. Potem wyjął kielich z winem. I dał mi pić. I piłam. A potem Najdroższy mój… zniknął. A ja uwielbialam Go z całego serca.

I znów byłam w Ogrójcu, na kolanach Maleńkiego mojego. Podnioslam głowę z Jego ramienia. Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko…

„Śliczna Moja, TY nigdy nie jesteś głodna, ani pusta, ani naga. Możesz tak się czuć, ale nie jesteś! Ja Ciebie karmie, napełniam i odziewam!”

„Wiem, mój Najdroższy! Przepra…”

Najdroższy zamknął mi usta pocałunkiem…

„Nie przepraszaj, Maleńka! Bardzo się cieszę że mówisz Mi o swoich odczuciach!”

„Zmęczona jestem, po prostu. Zmeczona cierpieniem  Cierpienie też męczy. Ale Ty o tym wiesz, Najdroższy! Też jesteś zmęczony bardzo bardzo!!! Chcę być jak Ty…! Pragnę!”

„Jesteś jak Ja, Maleńka Moja! Jesteś jak Ja!!!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

I przytulił mnie z Miłością do SERCA Swego. Zamykal mnie w Sobie. Otulał mnie Sobą. Miłością! Cała byłam w Miłości…

Read more

NASZE SPRAWY

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Leżałam na ziemi obolała bardzo i zmęczona. Bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki i otworzyć oczy. Mimo że miałam zamknięte oczy widziałam Umiłowanego mojego! Widziałam mojego Ślicznego! Klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna… Patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Dotykał Swą dłonią moj policzek i głaskał go z czułością… Drugą dłonią dotykał miejsca w moim ciele, co mnie najbardziej.

Miałam wyrzuty co do wczorajszej notki.

„Wybacz mi, Najdroższy jeśli coś źle napisałam! Jeśli coś opuściłam! Tańcze bardzo bardzo bardzo. A w tańcu trudno się pisze…”

„Dobrze napisałaś, Maleńka Moja! Napisałaś wszystko to co chciałem! Pięknie!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.

„To dobrze…” – szepnęłam z ulgą.

Najdroższy rozpromienil się, rozczulil się nade mną!!!

„Tańczysz bardzo bardzo, a jeszcze martwisz się o Moje sprawy…”

„Twoje sprawy są moimi, Maleńki mój!”

Umiłowany uśmiechnął się do mnie z czułością.

„Nie martw się o nasze sprawy, Śliczna! Są w Moich rękach!”

Ujęłam dłoń Najdroższego, którą gładzil mój policzek i ucalowalam ją.

Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Wziął mnie w objęcia z wielką Miłością i tanczyl po całym Ogrójcu! W tańcu zanurzał mnie w Sobie, zatapial w objęciach. W Miłości. I czynił z Sobą jedno.

Read more

ZMARTWYCHWSTAJĘ

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu i trzymal mnie Swoich w objęciach. Leżałam w ramionach Najdroższego mojego tańcząca bardzo.

„Skończyłam obraz ‚Zmartwychwstanie’…” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.

Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie… Miłość sama!

„Umieść go tutaj, Maleńka Moja!”

„Na blogu?”

„Tak, Maleńka. Umieść proszę!”

„Dobrze!”

Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana i zachwycona cała!

„Obraz ten pokazuje jak bardzo się zmieniłam… Duchowa Córeczka powiedziała że zmartwychwstalam. Tak! Zmartwychwstalam! Zmartwychwstaje każdego dnia!”

„Jeszcze dużo obrazów przed Tobą, Maleńka, do namalowania. Dużo Moich portretów!” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem.

„Twoich portretów?!”

„Kochając malujesz Mój portret w sercach innych ludzi!”

„Pięknie powiedziane…” – szepnęłam z zachwytem.

Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie. Spojrzał w dal i wyszeptal z ogniem w oczach:

„Jesli Zmartwychwstales żyj tak, aby inni wokół Ciebie Zmartwychwstawali!”
„Staram się… próbuję…”
„Wiem, Maleńka Moja. Tym razem mówię nie tylko do Ciebie!”
Najdroższy nakarmił mnieSwoimCiałemi tulił do SERCA Swego.

Read more

PODOBNY

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymal mnie w Swych objęciach. W ramionach Najdroższego mojego tańcząca bardzo leżałam. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie. Maleńki patrzył we mnie… Cały był Miłością i czułością…

„Tak sobie myślę, Najdroższy mój… Skoro Ty jesteś Panem Młodym to kto jest Panna Młodą?”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie!

„No kto, Maleńka Moja?! Kto?!!” – wyszeptal z ogniem w oczach.

„Ja!!!”

„Oczywiście, że Ty, Moja Śliczna!”

Umiłowany patrzył mi w oczy głęboko… W Jego oczach zobaczyłam… Maleńkiego mojego całego w ranach i sincach… We krwi…

„Oto Pan Młody!”

„Mój Maleńki… mój Słodki… Umiłowany…”

„Chcesz takiego Oblubienca?!”

„Pragnę!!!”

„Nie boisz się Takiego Umi…?!!”

Przerwałam Umiłowanemu gwałtownie!!!

„Bac się???!!! Skąd!!! Taki jesteś mi najbliższy…! Najbliższy!!!”

I po chwili dodałam:

„I podobny do mnie… Też jestem poraniona, cierpiąca bardzo. Mówiłeś że oblubienica musi być podobną do swego Oblubienca. A ja powiem, że Oblubieniec musi być podobny do oblubienicy Swojej!!!”

„Nie musi! Pragnie! Pragnę być do Ciebie podobny!!!”

Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa i uwielbiałam Go modlitwą serca! Przylgnęłam do Niego całą sobą! Sercem i duszą i ciałem…

Tańczylismy bardzo! SERCE przy sercu…

Z Rany SERCOWEJ wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie.

„Uwielbiam CIEBIE, mój Maleńki!!!” – szepnęło moje serce.

„Uwielbiam CIEBIE, Moja Mała!!!” – szepnęło SERCE NAJDROŻSZEGO mojego…

Read more

CZAS WIELKIEJ RADOŚCI!!!

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Najdroższy mój obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie… Miłość sama. Patrzyłam w Najdroższego tańcząca bardzo, bardzo. Ale moje serce było pełne szczęścia i radości! Patrzyłam w Maleńkiego rozpromieniona Miłością i szczęściem i radością!!!

„Najdroższy mój! Ty jesteś moim życiem!!! Bez Ciebie bym umarła…”

Ucalowalam Umiłowanego mojego w oba policzki i położyłam głowę na Jego ramieniu.

Natychmiast znaleźliśmy się w szczelinie skalnej!!! Najdroższy chwycił mnie w objęcia i zaczął tańczyć! Tańczyliśmy po całej szczelinie! W wielkiej radości!!!

„Szybki jesteś!” – bardzo bardzo się cieszyłam, że jestem w szczelinie!

„Postawilas Mi ultimatum! Musiałem!” – wyszeptal Najdroższy z cudnym uśmiechem.

„Ojjj… nie mówmy już o tym!!! Palnelam i teraz… Moja głupota! Przepraszam, Maleńki mój!!!”

„Nie masz za co! To Ja Ci podsunąłem to słowo!” – zaśmiał się Najdroższy.

„Skoro to Ty, to… nie przepraszam!”

Śmialismy się oboje! Perliscie!

Tańczylismy chwilę w milczeniu.

„A Ogród Oliwny będzie teraz naszą bazą wypadową, tak? Będziemy z niego robić wypady w różne miejsca?” – spytalam z uśmiechem. Najdroższy mój zaśmiał się cudownie. I tańczylismy dalej!!!

Po chwili szepnęłam:

„Wiesz mój Maleńki? Czas Wielkiego Postu to dla mnie czas wielkiej radości i szczęścia!!! Aż się zastanawiam czy w czasie Postu można się aż tak bardzo cieszyć! Czy wypada!”

„A dlaczego nie?! Przecież Pan Młody jest z Tobą!!!”

„Tak! Właśnie, mój Słodki!!!”

Najdroższy zatrzymał się. Stał przede mną… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice.

Znów byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Podnioslam głowę z ramienia Jego. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem…

„Bardzo, bardzo boli mnie wszystko a szczęście i radośc mnie aż rozpiera, Najdroższy mój!!!”

„Im większe cierpienie, tym większe szczęście i radość!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

„Właśnie tak!!!”

„To przez to że jesteś cała dla Mnie i cała Moja, Slicznosci Moja!”

„Mój Przecudny! Mój Słodki!!!” – szepnęłam wpatrzona w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Tańczyliśmy bardzo. W intymności wielkiej…

Read more

W OTCHŁANI UŚMIECHU

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Najdroższy siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymal mnie w Swych objęciach. Leżałam w ramionach Najdroższego tańcząca bardzo, bardzo. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością… Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża. Wiedziałam że cierpi ogromnie…

„Odpocznij, mój Słodki… Odpocznij. Proszę…”

A po chwili dodałam, uśmiechając się z tkliwością:

„Wczoraj było mi bardzo dobrze… Ale ja wiem że z Tobą Maleńki nie powinno się negocjować, a tym bardziej stawiać Ci ultimatum. Tylko prosić. Dlatego proszę, odpocznij. A ja będę tańczyć dla Ciebie!”

Umiłowany bardzo się nade mną rozpromienil! Rozświetlil Miłością i uśmiechem

„Zabieram Cię, Maleńka Moja w pewne miejsce. Tam odpocznę. A Ty będziesz mogła tańczyć dla Mnie, jeśli zechcesz!”

I w tej chwili znaleźliśmy się w miejscu bardzo jasnym i świetlistym! Promiennym! Ciepłym, cichym i przyjaznym bardzo! Rześkim i świeżym jak letni poranek! Czułam się bardzo dobrze w tym miejscu! Tak dobrze, że musiałam się uśmiechnąć!!! Uśmiechnęłam się i… od razu wiedziałam że…

„Jestem u siebie!!! Jestem u siebie, Najdroższy mój!!!” – krzyknęłam zaskoczona odkryciem i uszczęśliwiona niezmiernie.

„Tak, Moja Śliczna, bo to Otchłań Uśmiechu Twojego!”

„Otchłań Uśmiechu??!!!”

„Tak! To kolejne miejsce, które w Tobie uwielbiam, Maleńka Moja!!!”

„Odpocznij więc w nim, mój Śliczny! A ja zatancze dla Ciebie!”

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie jasny i zachwycający wielce!!! Wiedziałam że odpoczywa. Tańczylam bardzo dla Umiłowanego mojego!

Nasze serca rozmawiały:

„A jeśli chodzi o ultimatum, Najmilsza Moja, to Ty możesz Mi je stawiać! Ty możesz!”

„Mogę? Ja? A dlaczego?”

„Ty wiesz dlaczego, Maleńka Moja!!!”

„Nie! Nie wiem!!! Powiedz proszę mi Najdroższy, bo naprawdę nie wiem…!”

„Cierpisz bardzo bardzo bardzo, prawda, Maleńka?!”

„Ta… tak!”

Speszylam się jakby Najdroższy odkrył moją tajemnicę…

„I ukrywasz to przede Mną! Skrywasz cierpienie pod cudnym uśmiechem!!! Gdybym się Ciebie nie spytał, sama nie powiedziałabys Mi o tym?!”

„Nie, nie powiedziałabym Ci!”

„A dlaczego?!”

„Bo… bo nie chcę żebyś był smutny, Najdroższy mój!!!

„To już wiesz dlaczego Ty możesz stawiać Mi ulti…!”

„Przerwałam Umiłowanemu mojemu gwałtownie!

„Dlatego, przez to mogę ultimatum Ci stawiać???!!”

„Więcej, Maleńka Moja! Możesz zrobić ze Mną wszystko!!!”

Read more

ULTIMATUM

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu i trzymal mnie w objęciach Swoich. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem i uśmiechałam się do Niego radośnie.

„Zmęczona…” – szepnęłam uśmiechając się do Umiłowanego mojego.

„Wiem, Maleńka Moja. Odpocznij sobie. Odpocznij dzisiaj!”

Wiedziałam że Najdroższy mój też zmęczony jest bardzo…

„I Ty odpocznij, Maleńki mój! Razem odpocznijmy! Odpocznę albo z Tobą, albo wcale!!!”- ostatnie zdanie wyszeptalam głosem nieznoszacym sprzeciwu i uśmiechem od ucha do ucha.

Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną!

„Czego jak czego, ale negocjować nie potrafisz, Slicznosci Moja!” – zaśmiał się perliscie.

Zaśmiałam się wesoło!!!

„Negocjacja, negocjacją, ale postawić ultimatum też czasem trzeba!!!”

Najdroższy śmiał się na całego! Cały był Radością!!!

„A gdzie byś chciała odpocząć, Maleńka?” – spytal z czułością.

„Tam gdzie Ty, mój Słodki! Mogę nawet tu!”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. I natychmiast znaleźliśmy się w górach mojej modlitwy. Na jednym ze stoków górskich leżeliśmy, na trawie zielonej. Maleńki pochylal się nade mną. Cały był Miłością i uśmiechem…

” Wiem, Maleńka Moja, że uwielbiasz szczelinę. Ale Ja uwielbiam góry Twojej…”

„Rozumiem, mój Śliczny! Czasem i Ty musisz postawić ultimatum!!!” – przerwałam Umiłowanemu, śmiejąc się radośnie!

Najdroższy promienial cały uśmiechem!!! Jasnial cały szczęściem i zachwytem!!! Cieszyłam się że uwielbia góry mojej modlitwy! I On cieszył się, że uwielbiam skalna szczelinę! Wiedziałam o tym!!!

„Ale następnym razem odpoczywamy w szczelinie skalnej!” – szepnęłam tonem nieznoszacym sprzeciwu i z uśmiechem od ucha do ucha.

„Czego jak czego, ale negocjować nie potrafisz, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z cudnym pełnym miłości uśmiechem.

„No, to tam mnie nauczysz sztuki negocjacji!!!” – szepnęłam ze śmiechem.

Najdroższy śmiał się radośnie!!! Chwycił mnie w objęcia!!! Piescil, całowal, tulił i łaskotal!!! Uradowany niezmiernie!!!

A ja smialam się! Dźwięcznie, radośnie, perliscie!!! Bardzo tego potrzebowałam… Wczorajsze przeżycia w Otchłani Zdrady i widok łez Najdroższego mojego były przeżyciami bardzo trudnymi, wręcz traumatycznymi. Potrzebowałam odreagować. Najdroższy wiedział o tym. I pozwalal mi. Pozwalał mi być sobą! Po prostu…

Read more

W OTCHŁANI ZDRADY

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Stałam pod drzewem oliwnym. Najdroższy mój stał przy mnie. Obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie… Cały był Miłością! Najdroższy pochylił się i mnie pocałowal. Jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice… Całowal moje obolałe i zmęczone ciało. Pocałunek przy pocałunku. Całował. A Jego SERCE szeptalo:

„Pragnę! Pragnę!!!”

„Czego pragniesz, Maleńki?! Pić? Wody?! Tylko powiedz, a już biegnę szukać!”

„Ciebie pragnę!!! Ciebie, Moja Śliczna!!!”

„Masz mnie!!!”

„Pragnę więcej… bardziej… głębiej…!”

„Weź mnie!!! Weź mnie całą!!!”

I Umiłowany wchodził we mnie. I ja w Niego wchodzilam… Coraz głębiej i głębiej… I głębiej… I znalazłam się w ciemności wielkiej, nieprzeniknionej. Nic przed sobą nie widziałam. Była tylko ciemnośc i pustka, zimna i odpychajaca…

„Gdzie ja jestem?!”

„W Otchłani Męki Mojej! W Otchłani Zdrady! SERCE Moje jest śmiertelnie smutne… Pociesz JE!!! Pociesz JE, Najmilsza!!!”

Pocieszyć?! Ale jak???!!

Zaczęłam całować… Całowalam Umiłowanego mojego… Zdradzonego, odrzuconego, cierpiącego…. Całowalam Jego zdradzone, zranione SERCE… Całowalam i przepraszalam. Całowalam i przepraszalam… Przepraszalam Najdroższego mojego za zdrady wszystkich ludzi. Ale przede wszystkim za moje zdrady… Przepraszalam. A serce pękalo mi z bólu… Całowalam i przepraszalam.

I znowu byłam w Getsemani. Umiłowany mój siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymal mnie w objęciach Swoich. Patrzył we mnie… Cały był Miłością!!! A z Jego oczu ciekły łzy…

„Bardzo Mnie pocieszylas!!! Bardzo Mnie pocieszylas Maleńka Moja!!! W miejsce TO dopuszczam tylko tych Mi najbliższych, najbardziej zaufanych!!! Tych, o których wiem, że Mnie nie zostawia, nie opuszczą… Którzy pociesza, ucałuja… utula…”

Patrzyłam w Maleńkiego mojego… A z moich oczu ciekły łzy… po policzkach mi ciekły… Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i całowal moje łzy… A ja całowalam łzy Jego! Trwalismy w intymność wielkiej!!! W intymności bez granic… Śliczny mój, mój Słodki i ja.

Read more

JAK PIJAWKA

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymal mnie w objęciach Swoich. W ramionach Najdroższego mojego tańcząca bardzo leżałam. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA. Uwielbialam Go z całego serca…!!!

A potem szepnęłam:

„Wiesz mój Maleńki, kiedyś wyczytałam takie słowa: ‚człowiek, który cierpi jest sam ze swoim cierpieniem. Mimo że otaczają go inni ludzie, koniec końców zostaje sam’. I ja się z tym nie zgadzam. Nie jestem sama. Nigdy nie jestem sama. I nigdy nie będę! Ty jesteś ze mną! Nigdy mnie nie zostawisz, nie opuścisz! Zawsze będziesz ze mną!”

Umiłowany patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach!!!

” I Ty Mnie nie zostawisz, nie opuścisz Mnie? Prawda, Moja Śliczna?!”

Zaniemowilam!!! Zaskoczyło, zdumialo mnie to pytanie! Zabolało wręcz!!!

„Nie zostawię – szepnęłam z trudem silac się na spokój – wierzysz mi?”

Patrzyłam w Maleńkiego mojego, patrzyłam Mu w oczy głęboko. I On patrzył mi w oczy.

„Wierzę. Dlaczego miałbym Ci nie wierzyć, Maleńka Moja!”

„Gdybym chciała Cię zostawić, Najdroższy mój, zrobiłabym to już dawno. Ale wiesz? Im jest trudniej, im ciężej, im bardziej boli, tym bardziej chcę być z Tobą. Pragnę być bliżej Ciebie i bliżej… A Ty?! Rozkochales mnie w Sobie! Do szaleństwa!!! Sprawiłes, że przylgnęłam do Ciebie całą sobą!!! I pytasz czy Cię zostawię??!! Nie ma dla mnie życia bez Ciebie, nie ma szczęścia bez Ciebie! Nie ma miłości… Ty jesteś moim życiem, moim szczęściem, moją miłością!!!”

Najdroższy patrzył we mnie… Rozpromieniony cały Miłością! Płonąl cały Miłością! I ja cała płonęlam! Miłością! Patrzyłam w Maleńkiego mojego rozpromieniona cała. I przyszło mi do głowy porównanie. Może nie zbyt ładne, ale prawdziwe. Pomyślałam że jestem jak pijawka. Przyssalam się do Umiłowanego mojego i Go nie puszczę!!! Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha! I On uśmiechał się do mnie cudnie. Wiedziałam że podoba Mu się to porównanie.

Najdroższy tulil mnie w objęciach… A ja byłam Jego dzieciątkiem, maleństwem, niemowlęciem… Cala w ogniu Miłości…!

Read more

Z UMIŁOWANYM!

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Najdroższy siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Obejmowałam Najdroższego mojego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża.

„Cierpisz bardzo, Maleńka Moja… Bardzo Cię boli…” – wyszeptal z ogniem i bólem.

„Bardzo…” – szepnęłam z trudem wielkim. Wiedziałam że to dla NIEGO ważne. Najdroższy dotykał miejsca w moim ciele, które bolały mnie najbardziej. Potem patrzył mi w oczy głęboko… Ujrzałam Najdroższego mojego leżącego w Ogrójcu. Na ziemi leżał, oparty o kamień. Cierpiący był bardzo… Ogromnie… Niezmiernie… Na Jego twarzy widziałam pot.

„Ojcze!!! Jesli to możliwe, oddal ten kielich ode Mnie… Ale nie Moja, lecz Twoja wola niech się dzieje!!! Nie Moja wola! Twoja wola niech się stanie!!!”

I wycienczony opadł na ziemię…

Lezalam w ramionach Najdroższego mojego. Patrzyłam Mu w oczy…

„Cierpisz ze Mną Moją MĘKĘ! Ze Mną cierpisz, Moja Śliczna!”

„Z Tobą, Najdro…” – szepnęłam z trudem wielkim.

Umiłowany przysunal moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości. Piłam.

Maleńki otulal mnie ramionami. Sobą otulal i czynił z Sobą jedno. Tańczylismy bardzo. W wielkiej intymności i bliskości… Umiłowany mój i ja.

Read more

OD NOWA!

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymal mnie w objęciach Swoich. Patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Ja też w Niego z miłością patrzyłam.

„Pamiętasz wodospad Miłości, Moja Śliczna?”

Pokiwalam głową, że tak.

„JA jestem Wodospadem Miłości!”

„Wiem, mój Słodki!”

„Chciałabyś się w Nim zanurzyć? Wykąpać?”

„Bardzo!”

Natychmiast znalazłam się pod Krzyżem Najdroższego. Umiłowany wisiał na Krzyżu. Cierpiący był bardzo… Ogromnie!!! Objęłam Go delikatnie, z czułością… A ON zanurzał mnie w Sobie. Zatapial w Miłości. Zamykał w Sobie i jednocześnie otwierał na Siebie… Znikalam w Umiłowanym moim… Znalazłam się w ŚWIATŁOŚCI!!!! W Swiatłości tak wielkiej, że słów mi brakuje… Nigdy wcześniej nie byłam w tak wielkiej Swiatłości! Światłość otulala mnie, otaczala, przenikala, wypełniała i przepelniala mnie!!! Całe moje wnętrze!!! Byłam niezmiernie szczęśliwa i radosna!!! Zaczęłam tańczyć! Z tego szczęścia i radości!!! Tańczyłam!!!

„Od czasu grzechu pierworodnego ludzie żyli w mroku. W ciemnościach. Ich serca były w ciemnościach. Przyszedłem na świat, by przywrócić im Światło! By żyli w Światłości!” – usłyszałam głos Najdroższego mojego.

I znów leżałam w Jego ramionach. I zaczęłam wylewac przed Nim swoje serce. Oddawalam Umiłowanemu miejsca i sprawy w moim życiu, gdzie się sama na sobie zawiodłam, rozczarowalam się sobą… Najdroższy wszystko to przyjmował, zabierał. A ja zapragnęłam zacząć od nowa… Wszystko od nowa!!! Od nowa!!! Z Umiłowanym moim!!!

Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.

„Kocham Ciebie, Moja Śliczna!”

„Kocham Ciebie moj Przecudny!!!”

Ucalowalam Umiłowanego mojego w oba policzki. Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic!

Read more

JAK PROMIEŃ!

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymal mnie w Swych objęciach. Leżałam w ramionach Najdroższego mojego tańcząca i zmęczona bardzo. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam Mu w oczy z miłością…

„Najdroższy mój… tak bardzo chcę potańczyć z Tobą! Ale nie mam sił…” – szepnęłam z trudem.

Maleńki spojrzał we mnie z czułością.

„Nie masz siły, Maleńka Moja. Ale masz Mnie!!!” – wyszeptal z ogniem.

Wstał i trzymając mnie na rękach zaczął tańczyć! Tańczył po całym Ogrodzie! Wirowal w powietrzu lekko i zwiewnie! Jak wiatr! Pięknie! Cudnie tańczy mój Słodki! Tańczyliśmy bardzo. A nasze serca rozmawiały:

„Wiesz mój Maleńki… Pewnie sprawie Ci przykrość… ale czuję się tu obco, nieswojo, nie u siebie… I jeszcze chcę powiedzieć że myślałam że tu będzie trudniej.”

„Trudniej?” – spytal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.

„Ogrojec kojarzy mi się z trudnym, bolesnym doświadczeniem.”

„Posłuchaj Maleńka Moja. Ja nie wymagam, żebyś zawsze i wszędzie czuła się u siebie. Masz jedno swoje miejsce gdzie jesteś u siebie…”

Przerwałam Umiłowanemu gwałtownie!

„Szczelinę skalna!”

„Właśnie! A w innych miejscach nie musisz! I nie sprawiasz Mi tym przykrości! Najważniejsze, że chcesz ze Mną być! A co do trudności…”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie i szeptał dalej:

„No, jeśli spotkanie z wilkami nie było dla Ciebie doświadczeniem trudnym…”

„Było! Było trudnym! Ale wilki zwyciężyłam! Dzięki Tobie, Śliczny mój! Tylko dzięki Tobie!!! I teraz z tej perspektywy nie wydaje mi się ono tak trudnym! Z Tobą Najdroższy mój, nic nie jest trudne! I wiesz co? Mimo że czuję się tutaj obco, jest mi tu dobrze. A wiesz dlaczego? Bo TY tutaj jesteś!!! Bez Ciebie byłoby tu pusto, smutno, samotno… ciemno… Ty jesteś Promieniem światła w tym Ogrodzie!”

Umiłowany patrzył we mnie poruszony i uśmiechał się do mnie promiennie. Milczeliśmy. Najdroższy mój skończył tańczyć. Usiadł na kamieniu obok drzewa oliwnego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Wiesz Moja Mała? Bez Ciebie byłoby tu pusto, smutno, samotno… ciemno… Jesteś Moim Promyczkiem… Jesteś jak promień!”
Patrzyłam z uwielbieniem w Umiłowanego mojego…

Read more

O SLUZENIU

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Najdroższy siedział na kamieniu i trzymal mnie w objęciach. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. I ja patrzyłam w Najdroższego z miłością.

„Wczoraj wieczorem bardzo źle się czułam. Ale teraz juz lepiej, dzięki Tobie, Maleńki mój!”

I dodałam z uśmiechem:

„Jak mogę Ci usłużyć, mój Słodki?”

Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną!

„Służysz Mi bardzo, Maleńka Moja! Sluzysz Mi swą bezradnościa, bo dzięki niej Ja mogę się Tobą opiekować i o Ciebie. Służysz Mi swą bezbronnoscia, bo dzięki niej Ja mogę Cię chronić i strzec. Służysz Mi swą bezsilnościa, bo dzięki niej Ja mogę okazać Swą siłę i moc. Służysz Mi swym uśmiechem, bo dzięki niemu Ja mogę uśmiechać się do innych ludzi. Służysz Mi swym cierpieniem, bo łączę je z Moim cierpieniem i ofiaruję je TACIE. A w Twojej modlitwie odpoczywam!!!”

„Nie mogę się temu nadziwić…”-szepnęłam.

Najdroższy patrzył we mnie z zachwytem i uwielbieniem…

„Dziwi Cię, że odpoczywam w modlitwie Twojej, Maleńka? Gdyby ktoś w sercu swoim układał najpiękniejsze nazwy o Tobie…”

I moje serce zaczęło szeptac:

„Uwielbiam CIEBIE mój Najdroższy! Mój najcudniejszy! Najczulszy! Najlaskawszy! Najsliczniejszy! Najpiękniejszy! Mój Uśmiechnięty, Najradośniejszy! Najtkliwszy! Łaskoczacy! Pieszczący! Rozpieszczajacy mnie! Najslodszy! Mój Zachwycający! Umiłowany mój!!!”

„To też byś odpoczywala! – dokończył Najdroższy. A zaraz potem wyszeptal z ogniem Miłości w oczach:

„Twoja modlitwa jest Niebem dla MNIE!!!”

„Że niby… jak to…???!!!”- wymamrotalam z trudem. Najdroższy zamknął mi usta pocałunkiem…. I patrzył we mnie pełen zachwytu… Patrzyłam Mu w oczy z uwielbieniem… Milczeliśmy długo.

„A prawda, że chorzy mogą służyć zdrowym?”

„Tak. Na przykład modlitwą…” – zaczął Maleńki z uśmiechem. Przerwałam Umiłowanemu:

„Modlitwą też, oczywiście. Ale ja miałam coś innego na myśli!”

I opowiedziałam Najdroższemu pewną historię:

„Moje Duchowe Dziecko, Córeczka jest bardzo chora. I jak ktoś do niej przyjdzie w odwiedziny to ona mu bardzo dziękuje za to że przyszedł. Dziękuje i dziękuje. Aż do przesady.

-Ty tak nie dziękuj, Kochanie – mówię do niej – to oni powinni ci dziękować, że mogą do ciebie przychodzić! Dzięki temu mogą dobry uczynek zrobić!

Córeczka się zaśmiała i powiedziała że może mam i rację.

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.

„Bo masz, Maleńka Moja!” – wyszeptal z czułością.

Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go z całego serca!

Read more

JEST MIŁOŚĆ!

Byliśmy w Getsemani. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymal mnie w objęciach. Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. I ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i czułością…

„Cierpisz bardzo, Maleńka Moja…” – wyszeptal Najdroższy z bólem.

„Bardzo. Ale to nieważne, Najdroższy mój!”

„Dla Mnie to ważne! Bardzo ważne! Wszystko co dotyczy Ciebie, Moja Śliczna jest dla Mnie bardzo ważne!” – szepnął Umiłowany z ogniem.

„A dla mnie wszystko co dotyczy Ciebie, mój Słodki!”

„Na tym polega Miłość!”

Maleńki promienial cały uśmiechem i zachwytem. Uśmiechałam się do Niego radośnie.

„Odpocznijmy dzisiaj!” – wyszeptal Najdroższy. I natychmiast znaleźliśmy się w górach mojej modlitwy!

Na jednym ze stoków górskich. Leżałam na trawie zielonej, a Umiłowany leżał obok mnie. Oparł się na łokciu i patrzył we mnie z zachwytem!

„Dla mnie to zrobiłeś?! Prawda, dla mnie?!” – szepnęłam z radością. Cieszyłam się bardzo, że jesteśmy w górach mojej modlitwy!

„Nie zupełnie!” – wyszeptal Najdroższy z tajemniczym uśmiechem na twarzy.

Spojrzałam w Najdroższego pytająco, zdziwiona!

„Dla Ciebie też, oczywiście. Ale zrobiłem to również dla Siebie!”

I dodał patrząc mi w oczy z ogniem Miłości:

„Ogród oliwny lubię. A góry Twojej modlitwy uwielbiam! Uwielbiam! Odpoczywam w nich. W Twoją modlitwę uwielbiam! I odpoczywam w niej, Moja Śliczna!”

Patrzyłam w Maleńkiego zdumiona do głębi serca…

„Moja modlitwę uwielbiasz…?! Odpoczywasz w niej…?! Przecież nie ma w niej nic niezwyklego! Jest zwykla i prosta… Często nie mam sił, żeby wypowiedzieć sło…!”

Najdroższy przerwal mi pocałunkiem.

„Jest w niej miłość! To wystarczy żeby odpocząć!” – wyszeptal.

I patrzył we mnie rozpromieniony Miłością… Rozplywalam się w Niej.

Read more

POGROMCZYNI WILKÓW

Byłam w Getsemani. Siedziałam na ziemi oparta o kamień. Sama. Najdroższego mojego nie było. Zniknął gdzieś. Nie powiedział dokąd idzie, ani kiedy wróci. Czekałam. I tęskniłam bardzo… Choć podświadomie bylam przekonana że Umiłowany jest przy mnie i mnie strzeże, mimo że Go nie widziałam. Jednak moje serce tęsknilo… Czułam się w Getsemani obco. Była noc, ciemno, księżyc tylko blado świecił. Nagle… zza skalnej groty wyszedł wilk… potem drugi, i trzeci, i czwarty… Zamarłam w bezruchu i skulilam się w sobie…

„Najdroższy mój!!! Gdzie jesteś???! Ratuj mnie!!!” – wyszeptalo moje serce.

Cisza. Wilki podchodzily do mnie, bliżej i bliżej… Ślepia błyszczaly złowrogo, szczerzyly kły…

„Najdroższy mój???!!!”

„Spokojnie, Maleńka. Ja jestem z Tobą! Nie bój się! Zrob tylko to czego Cię uczyłem, a wszystko będzie dobrze!” – usłyszałam cichy głos w głębi serca.

I na przekór samej sobie spojrzałam na wilki i uśmiechnełam się do nich z miłością. Patrzyłam na wilki z miłością! A one zatrzymały się, stanęły, położyły się na ziemi i zaczęły się do mnie lasic!!!

Natychmiast Umiłowany stanął przede mną!!! Rozpromieniony cały Miłością i czułością!!! Z otwartymi szeroko ramionami! Rzuciłam się na szyję Umiłowanemu mojemu!!!
„Zwyciężylam wilki, Najdroższy mój!!! Wczoraj dwa razy i teraz!!!”

„Wiem!!! Widzę, Maleńka Moja!!! Cieszę się bardzo!!!”

I zawirowal ze mną wokoło radośnie!!!

„A Ty zniknąłes Swojej Maleńkiej!”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie, usiadł na kamieniu i przytulił mnie do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptal z miłością:

„Ja jestem z Tobą, zawsze Moja Śliczna! Nawet wtedy gdy Mnie nie widzisz, Ja Jestem z Tobą, Moja pogromczyni wilków!”

Zaśmiałam się serdecznie!

„No, co? Rozgromilas wilki, prawda?!” – wyszeptal Najdroższy z uśmiechem.

„No, prawda!” – szepnęłam ze śmiechem. Najdroższy zaczął mnie laskotac! Jak małe dziecko! A mi się to bardzo podobało! Byłam przecież JEGO dzieciątkiem, maleństwem. Pomyślałam z radością, że Najdroższy nigdy przy mnie nie jest smutny! Ale zawsze radosny i uśmiechnięty cały!!!

„Ty Mi nie pozwalasz się smucic, Slicznosci Moja!!! Na Twój widok, na widok Twego serca, nie mogę się powstrzymać od uśmiechu i radości!!!”

Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic! W uśmiechu i radości!!!

Read more

UKOJENIE…

Najdroższy stał przed kamieniem obok drzewa oliwnego, ja stałam przy Nim. Jedną ręką obejmował mnie z Miłością , a drugą wskazywał na kamień.

„Tu, Maleńka Moja, modlilem się i tu byłem kuszony!”

„Wiem, Najdroższy mój… To znaczy domyślam się.”

Umiłowany usiadł na kamieniu. A mnie posadzil Sobie na kolanach. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością i patrzyłam Mu w oczy z zachwytem…

„A nie mogłeś nas zbawić w inny sposób niż przez cierpienie i śmierć?”

„Mogłem. Ale wraz z nieposluszenstwem pierwszych ludzi na świat weszło cierpienie i śmierć. I postanowiłem zbawić was w ten sposób. Jakby odkręcić to! – na twarzy Umiłowanego dostrzeglam lekki uśmiech – TACIE tak się podobało!”

„Zostałeś zmiazdzony cierpieniem… Jak oliwka!”

„Taka była wola TATY. Moim pokarmem jest pełnić JEGO wolę!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

„Wiem, mój Słodki… Wiem! Dziękuję Ci!!!”

Ujęłam twarz Maleńkiego mojego w dłonie, zbliżyłam twarz do Jego twarzy i ucalowalam Umiłowanego mojego w oba policzki.

„Jesteś Moim ukojeniem, Moja Słodka!”

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Położyłam głowę na SERCU Maleńkiego i uwielbiałam Go modlitwą serca.

Potem szepnęłam:

„Wiesz mój Maleńki? Te moje wilki to całkiem już łagodne. I się już ich nie boje!”

„Doskonale dajesz sobie z nimi radę! Jestem z Ciebie dumny!”

„Uczę się od Ciebie, Najdroższy mój!”

Dotknęłam Jego SERCA i pieścilam JE z czułością.

„Jesteś Moim ukojeniem, Maleńka Moja!”

„A Ty moim, mój Słodki!”

Tańczylismy bardzo. W wielkiej intymności!

Read more

NIE POZWOLI?!

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Najdroższy siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja leżałam w Jego objęciach. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem…

„Lepiej się dziś czujesz, Maleńka Moja?” – spytal Najdroższy z troską.

„Troszkę lepiej. Ale to nieważne.”

Objęłam Maleńkiego mojego za szyję, zbliżyłam twarz do Jego twarzy i ucalowalam Umiłowanego w oba policzki.

„Obiecałam Ci robić to częściej!”

I znów Go ucalowalam. Z czułością.

„Moja Słodka!!!” – wyszeptal Najdroższy z Miłością.

„Czy mogę Cię i o coś prosić, Maleńki mój?”

„O wszystko, Najmilsza! Spelnie każde Twoje życzenie!” – wyszeptal Umiłowany z mocą.

„Połóż mnie więc na ziemi, u Twych stóp!”

Najdroższy patrzył we mnie wstrząsniety, wzburzony jakby… Poruszony ogromnie. Roztrzesiony…

„Proszę…”

Najdroższy bardzo bardzo delikatnie położył mnie na ziemi u Swoich stóp. A Sam stał, jakby nie wiedząc co ze Sobą zrobić.

„Usiądź… proszę…” – szepnęłam.

Najdroższy usiadł jakby automatycznie, na rozkaz…

A ja zaczęłam dotykac i całować JEGO stopy… Rany Jego. Dotykalam ze czcią i namaszczeniem wielkim. I całowalam… Całowalam Jego przebite stopy. Najpierw jedną, potem drugą. Całowalam… Uwielbialam…

„Wystarczy….!” – Najdroższy nagle wstał i wziął mnie w objęcia… Cały poruszony i wzruszony cały… Płonący Miłością…

„Oblubieniec pragnie mieć Swą oblubienice przy SERCU Swoim!!! Przy SERCU…!!!”-wyszeptal Najdroższy z ogniem.

„A jeśli oblubienica pragnie leżeć u stóp Oblubienca i Jego stopy, Rany Jego całować…??!! To co, Oblubieniec jej nie pozwoli??!!”

Patrzyłam w Maleńkiego mojego z ogniem… zakochana do szaleństwa patrzyłam!!! I Umiłowany patrzył we mnie. Głęboko. Przenikliwie. Moje pytanie wisiało w powietrzu. Jak miecz!

„Nie pozwoli mi??!!” – spytalam dobitnie.

Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Cały płonąl Miłością i wzruszeniem.

„Pozwoli!” – ogień był w tym słowie…

Zaczęłam całować Umiłowanego mojego! Po twarzy… po brodzie… po SERCU!!! Całowalam i szeptałam:

„Już dobrze, Maleńki!!! Już dobrze!”

„Najmilsza Moja… nawet nie wiesz jak bardzo Mnie uszczęśliwiasz i koisz Moje cierpienie!!! Nawet nie wiesz jak bardzo!!!”

Obsypywal mnie pocałunkami Umiłowany mój!!! Obsypywal pocałunkami! Jak deszczem!!!

Read more

CAŁA W UMIŁOWANYM

W każdej chwili mogę przerwać pisanie…

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Najdroższy siedział na ziemi oparty o kamień, a mnie trzymał w Swych ramionach. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam. Cała obolała i zmęczona cała. Cała cierpiąca i tańcząca cała! Bolało mnie całe ciało, każdy mięsień, nerw, kosteczka, staw. Leżałam bez sił. Jak kloda. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki i otworzyć oczy.

„Naj…” – próbowałam.

„Ciiii Maleństwo Moje… ciiii… Ja jestem z Tobą. I wszystko rozumiem!”

Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem. Tulił mnie do SERCA mocno, mocno.

Lezalam w Jego objęciach. Zanurzona w Miłość. Otulona Miłością. Ukryta w Miłość. Cała w Umiłowanym moim, cała w Maleńkim… Tańczylam dla NIEGO bardzo! I taka tańcząca leżałam i uśmiechałam się do Niego cała! Najpiękniej jak potrafilam… Mimo cierpienia. Na przekór cierpienia! Uśmiechałam się do Ślicznego mojego…! Cała w NIM zanurzona!

A to że dałam radę napisać te notke to JEGO Cud!

Read more

SPACER I POCAŁUNKI

Spacerowaliśmy w Ogrójcu. Pod rękę spacerowaliśmy. Najdroższy mój i ja. Umiłowany pokazywał mi Ogród, oprowadzal po nim. Właśnie mijalismy drzewa oliwne. Niektóre z nich wyglądały dziwnie. Korzenie wyglądały na bardzo stare, a pnie i gałęzie na młode.

„A ile te drzewa mają lat?” – spytalam zaciekawiona.

„Dokładnie nie wiadomo!” – wyszeptal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.

„Jak to nie wiadomo?! Ty wiesz na pewno!” – szepnęłam śmiejąc się.

„Drzewa oliwne mają taką ciekawą właściwość, że nawet gdy zetnie się je do samych korzeni, one potrafią odrosnąć. Ze starych korzeni wyrasta młode drzewko.”

„Rzeczywiście bardzo ciekawe… A czyj to Ogród?”

„Rodziców Marka.”

„A, tego co biegał nago po…”

„Wybryk młodości!” – przerwal mi Najdroższy ze śmiechem.

„Pewnie tak. Ale o tym ‚wybryku młodości’ będą czytali ludzie wszystkich wieków!”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie i ja do Niego się uśmiechnęłam. Szliśmy w milczeniu. Pod rękę. Umiłowany mój i ja…

„Zdrada Judasza bardzo Cię bolała… Maleńki mój…” – szepnęłam.

„Zdrada bolała Mnie bardzo. Ale o wiele bardziej bolał Mnie jego pocałunek… Palący, piekacy jak ogień, a zimny jak lód…!”

Zatrzymałam się. Stanęłam przed Najdroższym moim. Objęłam Go delikatnie… i stając na palcach, ucalowalam Umiłowanego w oba policzki. Ucalowalam z tkliwoscia i czcią.

„Ach! Jakże inne są Twoje pocałunki od jego pocałunku…! Jakże inne!!!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.

Ujął mnie pod rękę i wróciliśmy na nasze znajome miejsce, obok dwóch oliwek. Usiedlismy obok siebie na kamieniu. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem, a ja położyłam głowę na Jego ramieniu.

” Dziękuję za spacer i Twoje opowieści, Maleńki mój! Bardzo mi się podobało!”

„Dziękuję za Twoje pocałunki, Moja Śliczna!”

„Jeśli chcesz, Najdroższy mój, to ja mogę częściej! Pragnę… bardzo!!!”

„Chcę…” – wyszeptal Najdroższy bezglosnie prawie.

Podnioslam głowę i spojrzałam w oczy Najdroższemu. Płonęly Miłością… Zbliżyłam twarz do Jego twarzy i zaczęłam całować JEGO policzki. Całowalam z tkliwoscia i czułością… Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… pocałunek przy pocałunku…

Read more

PRZEZ KRZYŻ I ZMARTWYCHWSTANIE

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Ja siedziałam na ziemi oparta o kamień. Najdroższy położył się obok mnie na ziemi, a głowę położył na moich kolanach. Była noc, księżyc jakby zbladl. Robiło się coraz ciemniej. Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Cały płonąl Miłością… Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością…

„Śliczna Moja! Patrz jak Mój TATA Cię kocha!!! Zobacz jak Ciebie kocha!!! Posłał Mnie na ziemię, abym Cię zbawil! Żebym za Ciebie poszedł na Krzyż i zmart…”

Przerwałam Umiłowanemu mojemu gwałtownie!

„Tak!!! To ja powinnam iść na krzyż!!! A Ty poszedłes za mnie! To ja powinnam…!”

„Sama z siebie zbawić się nie możesz. Nie jestes w stanie. Mógł to zrobić tylko Ktoś taki jak JA. Bóg – Człowiek. Prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek!”

„Poszedłes za mnie na Krzyż!”

„Z miłości do Ciebie, Maleńka…”

„Z miłości do mnie poszedłes na Krzyż…”

„I zmartwychwstalem z miłości do Ciebie!!! Zbawilem Cię przez Krzyż i Zmartwychwstanie, Maleńka Moja!!!”

„To niepojęte jak bardzo mnie kochasz!!!”

„Pragnąłem przywrócić Ci pierwotne piękno. Piękno z Ogrodu Rajskiego. Pragnąłem żebyś żyła ze Mną wiecznie… Pragnąłem mieć Ciebie zawsze przy Sobie!!!”

Maleńki nakarmił mnie Swoim Ciałem… i patrzył we mnie… Miłość sama… Patrzyłam w Najdroższego mojego… A moje serce było ponizone i wywyzszone zarazem. Poniżone świadomością własnej grzesznosci, a wywyższone Miłością Maleńkiego mojego. Jednak… to wywyższenie było jednocześnie miażdżeniem. Serce moje było miażdżone… jak oliwka. Miażdzone Miłością Umiłowanego. Pierwszy raz czegoś takiego doświadczałam i byłam niezmiernie szczęśliwa…

Read more

UBÓSTWIAM!

Najdroższy trzymając mnie na rękach wszedł do skalnej szczeliny. Rozpromieniony cały Miłością i uśmiechem! I ja byłam cała rozpromieniona! Cieszylismy się bardzo!!!

Umiłowany wszedł do szczeliny i zaczął w niej tańczyć! Trzymając mnie na rękach, w objęciach…

„Jesteś w swojej szczelinie, Maleńka Moja!!!” – zawołał Najdroższy z wielką radością.

„W mojej?!! Przecież to Twoja szczelina, mój Śliczny!!!”

„Wszystko co jest Moje, Twoim jest, Maleńka!!!”

„Dziękuję!!! Bardzo dziękuję, Najdroższy!!!”

Umiłowany tańczył po całej szczelinie! Pięknie i lekko zwiewnie! Tańczył szczęśliwy niezmiernie! W końcu usiadł na kamieniach, a mnie posadzil Sobie na kolankach. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością. A ON patrzył mi w oczy głęboko.

„I pamiętaj, Maleńka Moja, gdziekolwiek będziesz, zawsze jesteś ukryta w szczelinie, Schowana, w niej zanurzona!”

„Pamiętam i dziękuję!” – wyszeptalam wpatrzona w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam dłonią Jego SERCE i Ranę SERCOWA… Delikatnie, z czułością dotykałam.

„A Ciebie Najdroższy mój nie boli jak jestem w NIEJ ukryta…?? Nie boli Cię?!”

Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością.

„Wybacz że tak po ludzku pytam… Ale nie chcę żeby Ciebie bolało!”

„Nie boli! – wyszeptal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie – SERCE Moje jest bardzo szczęśliwe i bardzo się cieszy, że zechciałas się w NIM ukryć!”

„I ja bardzo się cieszę że mnie ukryłes!”

Zeskoczylam z kolan Umiłowanego mojego. Ujęłam Jego dłoń.

„Chodźmy!” – Szepnęłam z uśmiechem. Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie. I… chwilę później klęczelismy przy Źródle tryskajacym ze skały. Patrzylismy w nie ze czcią i namaszczeniem wielkim. Spojrzałam w Najdroższego mojego i znów dotknęłam Jego Rany SERCOWEJ…

„Szczelinę skalna uwielbiam. A Ciebie, Maleńki ubóstwiam! Ubóstwiam!!!”

Umiłowany patrzył we mnie z ogniem w oczach. Objął mnie z wielką Miłością, promienny szczęśliwy ogromnie. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałowal jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje… Czule i słodko. Trwalismy w bliskości bez granic…

Read more

UŚMIECH MIŁOŚCI

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Najdroższy siedział na kamieniu. Ja siedziałam przy Nim. Mój Słodki trzymal moje ręce w Swoich dłoniach. Patrzył we mnie… Wiedział co się stało. Ważnego i wielkiego… Ale nie pytał. Czekał aż sama Mu powiem. Patrzył we mnie z wielkim entuzjazmem! Oczy Mu błyszczaly dumą i wielką radością!!! Patrzyłam rozpromieniona cała i uszczęśliwiona cała!!! Patrzyłam w Maleńkiego mojego w milczeniu. Celebrowalismy te chwilę wielkiej radości…

„Coś te moje wilki jakieś łagodniejsze…” – zaczęłam w końcu powoli.

Najdroższy uniósł moje ręce do Swych ust i ucalowal słodko.

„Co zrobiłaś?! Mów, Moja Śliczna!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

Zaśmiałam się głośno i radośnie!

„Co zrobiłam? Nic. Uśmiechałam się do nich, po prostu! Uśmiechałam się do wilków. A one spuszczaly oczy lub uciekaly wzrokiem. I lagodnialy!”

„Wiedziałem, że dasz radę!!! Wiedziałem!” – wyszeptal Najdroższy znowu calujac moje ręce.

„Ale do spojrzenia miłości to mi jeszcze daleko…”

„Ty to byś chciała wszystko od razu. A tak nie ma! Trzeba pomału, małymi krokami. Ale, ale… mówisz że uśmiechałas się do wilków, tak?”

Kiwnełam głową, że tak. Najdroższy mówil dalej:

„A jaki to był uśmiech? Zły, złośliwy, nerwowy, a może atakujący?”

„E, nie. Łagodny i dobry raczej. Uśmiech… miłości!”

Umiłowany promienial cały zachwytem!

„Uśmiech miłości to więcej niż zwykły uśmiech. Uśmiechem pokazałas wilkom, że się ich nie boisz, a miłością, że kochasz ich mimo, że czynią Ci zło!”

I Maleńki uniósł się wielką radością nade mną!!! I porwał mnie do tańca! Płomiennego, szalonego, pięknego tańca! Tańczyliśmy po całym Ogrodzie Oliwnym!!!

„Oto pogromczyni wilków!!! Zwyciężyła horde wilków uśmiechem Miłości!!!” – krzyczał Najdroższy mój na cały głos! Przesadzal! I to grubo! Ale tak bardzo się mną cieszył, że Mu nie przeszkadzałam. Cieszyłam się razem z Nim!!!

„Zasłużyłas na nagrodę, Maleńka Moja! Jutro będziemy w szczelinie skalnej!”

„Suuuuperrr!!! Huuurrraaa!!!” – zawołałam uradowana cała. Ale od razu zawstydzilam się swojej radości.

„Nie zrozum mnie źle, Maleńki mój… Bardzo mi tu z Tobą dobrze! I bardzo się cieszę że tu jestem! Ale szczelinę skalna uwielbiam… Uwielbiam!”

„Rozumiem Cię doskonale, Moja Śliczna!” – wyszeptal Najdroższy z Miłością bezgraniczna. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tańczyliśmy w Ogrodzie Getsemani. A Umiłowany cieszył się mną radością bez miary!!!

Read more

PATRZEĆ Z MIŁOŚCIĄ

Byliśmy w Getsemani. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na ziemi oparty o kamień. A ja leżałam w Jego objęciach. Zmeczona byłam bardzo… Ale nie fizycznie. Moje serce było zmęczone…

„Moje serce jest zmęczone, udręczone… opuszczone, odrzucone…” – szepnęłam z trudem. Umiłowany mój patrzył we mnie z tkliwoscia niesamowitą…

„Serce Twe, Maleńka Moja, jest podobne do SERCA Mojego!”

Ucalowalam SERCE Najdroższe i położyłam na NIM głowę.

I wylewalam przed NIM swoje serce… Zalilam się na zachowanie jednego z moich Duchowych Dzieci.

„Przychodzi do mnie i… dręczy, dokucza, rani… Wali we mnie jak w worek treningowy. Krzywdzi… Kilka dni odpuścilo… A wczoraj znowu zaczęło się dręczenie… dręczenie. We wszystkim mnie kontroluje, cenzuruje, narzuca swoją wolę. Wtrąca się nawet w moje malowanie… Maluję teraz „Zmartwychwstanie”. Takie moje, osobiste… I Dziecku nie podoba się Twoja szata. Jest kolorowa i wygląda jakby na obrazie się ruszala. A ‚ma być biała i statyczna jak u innych!’ A ja nie chcę żeby było jak na innych obrazach. A ruszająca się szata… Ruch to życie, a Zmartwychwstanie to przecież zwycięstwo Zycia nad śmiercią. I co, mam teraz zmieniać obraz, bo mojemu Dziecku się nie podoba…? Obraz to tylko przykład, podobne przykłady mogłabym mnożyć. Moje Duchowe Dziecko traktuje mnie jak wroga a moje słowa jak atak na siebie… A ja przecież Jego wrogiem nie jestem. Przeciwnie! I nie atakuje. Pomyślałam już, że nie będę się odzywać, że będę milczeć… ”

Umilklam. A po chwili dodałam:

„Potrzebuje odrobiny luzu, swobody, wolności dla tego co robię. A moje serce jest ścisnięte, udręczone. Czuję się osaczona, zaszczuta…”

„Jak przez wilki!” – wyszeptal Najdroższy. Jego słowa zawisly w powietrzu. Podnioslam głowę i spojrzałam w oczy Umiłowanemu mojemu.

„Tak!!! Maleńki mój… co mam zrobić żeby panować nad wilkami? Żeby nie bać się ich? Żeby się mnie słuchały?”

„Rob to co Ja. A co Ja zrobiłem, Maleńka Moja?”

„Patrzyłes na nie!”
„A jak na nie patrzyłem?”
„Normalnie. Jak we mnie… z miłością”.

Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną!

„Właśnie, z miłością! Spojrzenie Miłości potrafi rozbroic każdego wilka. Potrafi sprawić że nawet najbardziej agresywny wilk staje się łagodny i potulny. Spróbuj, Moja Śliczna, a zobaczysz!”

„Dobrze. Spróbuję. Choć będzie to trudne… Kiedy się widzi złowrogo patrzące ślepia i wyszczerzone kły, trudno patrzeć na wilka z miłością…”

„Wiem, Maleńka, że to trudne. Ale spróbuj. Ja Ci pomogę!”

„Spróbuję!”

Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i mocno przytulił do SERCA Swego. Zanurzał mnie w Sobie, zatapial… I dotykał mojego obolałego serca, pieścil je. Rozpieszczal. Uzdrawial Miłością…

Read more

PANOWAĆ NAD WILKAMI

Byliśmy w Getsemani. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na ziemi, oparty o kamień. A ja leżałam w Jego objęciach leżałam zmęczona i obolała bardzo. W ramionach Najdroższego mojego było mi dobrze… Była noc, ciemna. Tylko księżyc i gwiazdy na niebie świeciły. Ale dziwne… bo jakby świeciły tylko dla nas. Oświetlaly to miejsce gdzie byliśmy Najdroższy mój i ja, także wokół nas było jasno jak w dzień. Dalej było ciemno. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Patrzyłam w mojego Ślicznego z miłością i uwielbieniem…

Nagle od strony skalnej groty wynurzyl się wilk… Potem drugi i trzeci… Wtulilam się w Maleńkiego mojego.

„Najdroższy mój… pytales czego się boję. Wilków się boję!!!” – szepnęłam prawie bezglosnie.

„Nie bój się, Maleńka Moja. Ja jestem z Tobą!” – wyszeptal Najdroższy tulac mnie do Siebie z czułością. Tymczasem wilki powoli podchodzily do nas…

„Jeśli chcesz, Maleńka, to pokażę Ci jak te wilki…”

„Oswoić?”

„Może nie tyle oswoić, co panować nad nimi. Rządzić nimi. Sprawić żeby to one Ciebie słuchaly i baly. A nie Ty ich. Chcesz, Moja Śliczna?”

„Tak!!!”

Wilki podchodzily coraz bliżej i bliżej nas… Szczerzyly kły! Najdroższy spojrzał na nie, spojrzał im w ślepia. A one… natychmiast się zatrzymały, położyły na ziemi i zaczęły się lasic!!! Nagle zrobiły się potulne jak baranki!!!

„Jak to zrobiłeś, Najdroższy mój???!!!” – zawołałam z podziwem i zachwytem.

„Też tak będziesz mogła robić! Odpocznij teraz, Maleńka, bo wiem że cierpisz bardzo!”

„Chcę w Ciebie patrzeć, mój Śliczny!”

„Patrz więc!” – wyszeptal Najdroższy rozpromieniony Miłością i uśmiechem.

Przylozyl moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości. Piłam, aż zaspokoilam pragnienie. Potem ucalowalam Ranę SERCOWA!

„Dziękuję!!!” – szepnęłam wpatrzona w Najdroższego mojego.

Patrzył we mnie… Miłość sama!

„Wczoraj powiedziałaś że nie jesteś tu ze Mną po to żeby uciekać. A po co? Po co tu jesteś, Maleńka Moja?”

„Żeby z Tobą być, Najdroższy mój. Po prostu. Z Tobą i dla Ciebie!”

Read more

PIERWSZA

Byliśmy w Getsemani. Najdroższy mój i ja. Była noc ciemna. Tylko księżyc oświetlal nas nieśmiało. Umiłowany siedział na kamieniu, a ja siedziałam u Niego na kolanach. Patrzył we mnie z wielką Miłością i ja w Niego z miłością patrzyłam. W pewnej chwili zeskoczylam z kolan Maleńkiego mojego, stanęłam przed Najdroższym i ukłonilam się najpiękniej jak potrafilam.

„Czy mogę prosić Ciebie, Maleńki mój do tańca?” – spytalam z uśmiechem. Najdroższy jakby się ociagal, zwlekal… jakby nie chciał…

„Tutaj chcesz tańczyć, Maleńka?! Tu?!” – wyszeptal Najdroższy ze zdziwiony i poruszony jakiś…

„A dlaczego nie? Każde miejsce jest dobre do tańca. A tu miejsca jest bardzo dużo!”

Chwyciłam Maleńkiego mojego za rękę i zaczęłam Go ciągnąć!

„No chodź!” – szepnęłam ze śmiechem. Najdroższy zaśmiał się bardzo radośnie. Wstał, objął mnie z wielką czułością. I zaczęliśmy tańczyć! Tańczyliśmy najpierw wokół drzewek oliwkowych, a potem dalej, na otwartym terenie!

„Nie chciałeś ze mną tańczyć, Najdroższy mój?! Mam się na Ciebie obrazić?!” – spytalam żartobliwie. Najdroższy wiedział, że żartuję. Był jednak bardzo poważny. Oczy Mu płonęly…

„Jeszcze nikt nigdy nie chciał ze Mną tańczyć tutaj! Sam musiałem…!”

„No to jestem pierwsza – szepnęłam z lekkością – ktoś musi być pierwszy!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha. A ON patrzył we mnie z zachwytem i uwielbieniem. Tańczylismy bardzo po całym Ogrodzie! Nagle Najdroższy osłabl bardzo… Ledwie Go uniosłam i położyłam na ziemi przy kamieniach… Staralam się robić to delikatnie i ostrożnie, ale nie bardzo mi to wychodziło… Ukleklam przed Umiłowanym moim.

„Co Ci, Maleńki mój??!! Co Ci…?!!!” – szepnęłam z bólem serca.

„Boli…!!!”

„Gdzie???!!”

Najdroższy z trudem wielkim wskazal dłonią na SERCE… Przytuliłam się do SERCA Najdroższego i zaczęłam JE pocieszać. Całowalam i pocieszalam. I pocieszalam… pocieszalam. Po chwili podnioslam głowę. Nic nie widziałam przed sobą… tak było ciemno. Nagle z ciemności wyłonił się pysk wilka…!!! Jego czarne ślepia patrzyły we mnie złowrogo, a wielkie ostre kły lsnily w świetle księżyca. Zamarlam…

Przylgnęłam do SERCA Najdroższego całą sobą… I trwałam tak długo. Kiedy znów podnioslam głowę, zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego.

„Nie zostawiłaś Mnie! Nie ucieklas!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.

„Zostawić Ciebie?! Uciec?! Nie mam takiego zamiaru! Nie po to tu jestem z Tobą, Najdroższy, żeby uciekać!”

A po chwili dodałam:

„Wilka widziałam!”

Maleńki patrzył we mnie rozpromieniony Miłością.

„To nie był zwykły wilk, Moja Śliczna!”

Patrzył mi w oczy głęboko! Nagle Najdroższy odzyskal siły. Wstał i nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem… porwał mnie do tańca!!! Pięknego! Szalonego tańca!!!
„Jeszcze nikt nigdy nie chciał ze Mną tańczyć tutaj! Sam musiałem…! Ty, Moja Śliczna, zechciałaś pierwsza!”
„Ktoś musiał być pierwszy!” – uśmiechnęłam się od ucha do ucha.
Umiłowany zaśmiał się perliście i patrzył we mnie z Miłością i zachwytem. Tańczyliśmy bardzo. W bliskości bez granic!!!

Read more

CZEGO SIĘ BOISZ?

Byliśmy w Getsemani. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu i trzymal mnie w objęciach. Siedziałam na kolanach Maleńkiego mojego.

Ciemnialo

„Zaraz przyjdzie wieczór, a potem noc…” – wyszeptal Najdroższy jakby z lękiem.

„I dobrze!” -szepnęłam uśmiechając się do Niego z miłością.

„Nie boisz się nocy, ciemności, Maleńka Moja?”

„Najmilszy… – uśmiechnęlam się poblazliwie – jak mogę bać się nocy i ciemności skoro wtedy spotykam się z Tobą?! Lubię noc!”

„To czego się boisz, Maleńka? Cierpienia? Śmierci? Mnie…?”

Znów się uśmiechnęłam do Umiłowanego mojego.

„Cierpienia się nie boję, bo tańcze w nim z Tobą. Śmierci też nie, bo ufam, że gdy umrę, pójdę do Ciebie, mój Słodki! Że wskocze do Ciebie na rączki! A Ty mnie przyjmiesz i przytulisz do SERCA! A Ciebie…? Ty jesteś Miłością… a czy Miłości można się bać…?! Nie, nie bój się Ciebie, Maleńki mój!”

” A jest coś, czego się boisz, Moja Śliczna?”- spytal Najdroższy z tkliwoscia.

Posmutnialam bardzo…

„Boję się że Cię zranie, skrzywdze, że będziesz przeze mnie cierpiał… Że będziesz?! Nie! Że cierpisz przeze mnie, Najdroższy… że Ciebie krzywdzę, ranie…”

Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością… Szeptałam:

„Nie chcę grzeszyc, a grzesze… Już taka moja przewrotna ludzka natura. Nie czynię dobra, którego chce, ale zło, którego nie chcę…!”

Najdroższy patrzył we mnie głęboko… Oczy Mu płonęly!

„Ze Mną niczego nie musisz się bać, Maleńka Moja! Niczego!!!”

„Niczego…??!!!! Tego, że Cię ranie, też??!”

„Niczego, Najmilsza Moja! A gdy już upadniesz, przyjdź do Mnie. Ja jestem Miłością i Miłosierdziem… Ja wybacze, ulecze, ukocham. Ja Cię nigdy nie potępie. Tylko przyjdź…!”

Rzuciłam się Najdroższemu na szyję i ucalowalam Go z całego serca! Z wdzięcznością i uwielbieniem.

” Kocham Ciebie moj Maleńki! I boli mnie kiedy Cię ranie!”

„Wiem, Maleńka Moja. Wiem!”

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Trwałam w uwielbieniu…

Read more

GETSEMANI

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na jednym ze stoków górskich i trzymal mnie w objęciach. Nakarmil mnie Swoim Ciałem.

„Pora ruszać, Moja Śliczna!” – wyszeptal Najdroższy z Miłością. Uśmiechał się do mnie promiennie bardzo. Przytaknelam z uśmiechem.

Najdroższy wstał i trzymając mnie na rękach szedł. Szedł. Nie wiem jak długo szedł. Wydawało mi się, że Najdroższy szedł tylko chwilę. Patrzyłam w Najdroższego mojego i On patrzył we mnie. Po chwili Umiłowany mój stanął.

Jesteśmy na miejscu, Maleńka Moja!”-wyszeptal uradowany. I delikatnie postawił mnie na ziemi. Było chyba okolo południa, bo słonce grzało bardzo. Rozejrzałam się dokoła. To co zobaczyłam nie przypominało ogrodu jaki sobie wyobrażałam. Przed nami leżał wielki kamień, obok niego leżało kilka mniejszych. Przy kamieniach rosły dwa drzewa oliwne. Jedno tuż przy kamieniach, drugie kilka metrów dalej. Drzewa wyglądaly na bardzo stare. Grube pnie, kora popękana, konary powyginane… Wszystko skąpane w słońcu Najdroższy ujął moją dłoń, zaprowadził do największego kamienia. Usiadł na nim i gestem dłoni zapraszal żebym usiadła obok Niego. Usiadłam nie przestając się rozglądać. Gałązki oliwek tworzyły delikatny cień nad nami. Dopiero teraz zobaczyłam w oddali małą grotę skalna. Widziałam też więcej rosnących drzew oliwnych. A nieco dalej nawet sad oliwkowy. Byliśmy jakby u podnóża góry.

Najdroższy spojrzał we mnie z uśmiechem.

„Lubiłem tu przychodzić z apostołami. Odpoczywalismy tu, rozmawialiśmy. A wieczorami i nocami rozmawiałem z TATĄ.”

„Wiem!” – szepnęłam z uśmiechem.

Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną!

„Teraz Ty jesteś ze Mną Moja Umiłowana!”

„Ja z Tobą, a Ty ze mną!”

Uśmiechnęłam się do Niego radośnie!
Słońce grzało bardzo…
„Gorąco!”-szepnęłam.
„Pod wieczór troszkę się ochłodzi, a w nocy…”
Najdroższy nie dokończył. Nie pozwoliłam Mu! Dałam Mu siarczystego buziaka!
„Bardzo się cieszę, że mogę tu z Tobą być, mój Maleńki!!!”- szepnęłam rozpromieniona od ucha do ucha.
„I Ja bardzo się cieszę, Moja Mała!”- Najdroższy promieniał Miłością.
Położyłam głowe na Jego ramieniu. Maleńki przytulił mnie do Siebie.
I tak trwaliśmy razem. W tłoczni oliwy.

Read more

NAJWYŻSZY CZAS

Byłam w objęciach Maleńkiego mojego. Na SERCU Jego leżałam. Tuliłam JE do serca swego. I rozmyślalam… Rozmyślalam o Ogrodzie Getsemani. O tłoczni oliwek. Tam zaczęła się Męka Umiłowanego mojego… Tam zaczęła się Jego Agonia. SERCE Jego tam było miażdżone cierpieniem… Gniecione jak oliwka… I pomyślałam, że SERCE Najdroższe cierpialo najbardziej. Już w Getsemani. Cierpiało… I choć JEGO ból był niewidoczny dla ludzkich oczu (a raczej był widoczny w postaci krwawego potu…) to był nie do opisania słowami.

Zaczęłam całować SERCE Najdroższego mojego. A moje serce szeptalo:

„Najdroższy mój chodzmy już do Twego Ogrodu. Chciałabym…”

Najdroższy spojrzał we mnie z wielką Miłością.

„Dobrze, Maleńka. Jutro pójdziemy” – wyszeptal.

„Dziękuję…!”

„Cieszę się bardzo, Maleńka Moja, że chcesz tam już iść!”

„Najwyższy czas!”

Umiłowany mój patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Oczy Mu płonęly…

„Tak, Moja Śliczna! Najwyższy czas!”-wyszeptal Najdroższy. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałowal mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje.

Całowalam SERCE Najdroższego mojego. Wciąż całuję.

Read more

WE MNIE, ZE MNĄ

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach leżałam. Umiłowany mój pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości… I ja patrzyłam w Najdroższego z miłością…

„Zmęczo…” – szepnęłam z trudem wielkim.

„Wiem, Maleńka Moja… Cierpisz bardzo i bardzo tańczysz dla Mnie!”

Patrzył we mnie z taką miłością i taką słodyczą, że aż miałam w oczach łzy. Łzy szczęścia!

Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.

„Mój Słodki…” – szepnęłam.

„Odpocznij we Mnie, Maleńka! Odpocznij… Ja będę tańczył w Tobie. A Ty, Dziecię odpocznij…”

Kiwnełam głową, że dobrze. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i zaczął we mnie tańczyć. Ach! Jak pięknie tańczy mój Umiłowany!!! Jak lekko! Jak zwiewnie! Jak wiatr! Jak ogień! Najdroższy tańczył!!! A ja nie mogłam wytrzymać… Serce mi się wyrywalo do Niego!!! I nie wytrzymałam… Pobiegłam do Umiłowanego i rzuciłam Mu się na szyję i wtulilam się w Maleńkiego mojego! On chwycił mnie w objęcia!

„Czekałem na Ciebie, Maleńka!!!” – wyszeptal z ogniem.

„Czekales??!!”

„Tak!!!”

Tańczylismy bardzo! Umiłowany mój zanurzał mnie w Sobie i czynił z Sobą jedno…!

Read more

NIEWOLA I PIESZCZOTA

Wisieliśmy na Krzyżu w Światłości wielkiej. Umiłowany mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie… Ogromnie! Ja też cierpialam bardzo bardzo… On cierpiący i ja cierpiąca. Wisieliśmy na Krzyżu. Ale nie rozmawialiśmy o cierpieniu. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością i patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do Niego z trudem. I Śliczny mój patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic.

„Jesteś w mojej niewoli, Maleńki mój!”

„W niewoli Miłości!!!”

„Tak!!!” – szepnęłam z trudem. I zaczęłam całować JEGO Rany. Całowalam z tkliwoscia, namaszczeniem i czcią. Całowalam… Pocałunek przy pocałunku… Pocałunek przy pocałunku. Całowalam… A Umiłowany piescil moje serce. Nie mówilam Mu, ale Najdroższy mój wiedział… Moje serce zostało wczoraj zranione. Głęboko… I Umiłowany pieszczac je, opatrywal. Zalewal moje serce Miłością… Bardzo tego potrzebowałam. Bardzo!

Najdroższy zanurzał mnie w Sobie. Zatapial. Byłam cała w Umiłowanym moim i cała dla NIEGO. Maleńki był cały we mnie i cały dla mnie. Tańczylismy bardzo. SERCE przy sercu.

„Uwielbiam Twoją niewolę, Slicznosci Moja!”

„Uwielbiam CIEBIE, mój Słodki!”

Tańczylismy bardzo! W intymności wielkiej!

Read more