NIEWOLA I PIESZCZOTA

Wisieliśmy na Krzyżu w Światłości wielkiej. Umiłowany mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie… Ogromnie! Ja też cierpialam bardzo bardzo… On cierpiący i ja cierpiąca. Wisieliśmy na Krzyżu. Ale nie rozmawialiśmy o cierpieniu. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością i patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do Niego z trudem. I Śliczny mój patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic.

„Jesteś w mojej niewoli, Maleńki mój!”

„W niewoli Miłości!!!”

„Tak!!!” – szepnęłam z trudem. I zaczęłam całować JEGO Rany. Całowalam z tkliwoscia, namaszczeniem i czcią. Całowalam… Pocałunek przy pocałunku… Pocałunek przy pocałunku. Całowalam… A Umiłowany piescil moje serce. Nie mówilam Mu, ale Najdroższy mój wiedział… Moje serce zostało wczoraj zranione. Głęboko… I Umiłowany pieszczac je, opatrywal. Zalewal moje serce Miłością… Bardzo tego potrzebowałam. Bardzo!

Najdroższy zanurzał mnie w Sobie. Zatapial. Byłam cała w Umiłowanym moim i cała dla NIEGO. Maleńki był cały we mnie i cały dla mnie. Tańczylismy bardzo. SERCE przy sercu.

„Uwielbiam Twoją niewolę, Slicznosci Moja!”

„Uwielbiam CIEBIE, mój Słodki!”

Tańczylismy bardzo! W intymności wielkiej!

Leave a Reply