NAJWYŻSZY CZAS

Byłam w objęciach Maleńkiego mojego. Na SERCU Jego leżałam. Tuliłam JE do serca swego. I rozmyślalam… Rozmyślalam o Ogrodzie Getsemani. O tłoczni oliwek. Tam zaczęła się Męka Umiłowanego mojego… Tam zaczęła się Jego Agonia. SERCE Jego tam było miażdżone cierpieniem… Gniecione jak oliwka… I pomyślałam, że SERCE Najdroższe cierpialo najbardziej. Już w Getsemani. Cierpiało… I choć JEGO ból był niewidoczny dla ludzkich oczu (a raczej był widoczny w postaci krwawego potu…) to był nie do opisania słowami.

Zaczęłam całować SERCE Najdroższego mojego. A moje serce szeptalo:

„Najdroższy mój chodzmy już do Twego Ogrodu. Chciałabym…”

Najdroższy spojrzał we mnie z wielką Miłością.

„Dobrze, Maleńka. Jutro pójdziemy” – wyszeptal.

„Dziękuję…!”

„Cieszę się bardzo, Maleńka Moja, że chcesz tam już iść!”

„Najwyższy czas!”

Umiłowany mój patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Oczy Mu płonęly…

„Tak, Moja Śliczna! Najwyższy czas!”-wyszeptal Najdroższy. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałowal mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje.

Całowalam SERCE Najdroższego mojego. Wciąż całuję.

Leave a Reply