NIE POZWOLI?!

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Najdroższy siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja leżałam w Jego objęciach. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem…

„Lepiej się dziś czujesz, Maleńka Moja?” – spytal Najdroższy z troską.

„Troszkę lepiej. Ale to nieważne.”

Objęłam Maleńkiego mojego za szyję, zbliżyłam twarz do Jego twarzy i ucalowalam Umiłowanego w oba policzki.

„Obiecałam Ci robić to częściej!”

I znów Go ucalowalam. Z czułością.

„Moja Słodka!!!” – wyszeptal Najdroższy z Miłością.

„Czy mogę Cię i o coś prosić, Maleńki mój?”

„O wszystko, Najmilsza! Spelnie każde Twoje życzenie!” – wyszeptal Umiłowany z mocą.

„Połóż mnie więc na ziemi, u Twych stóp!”

Najdroższy patrzył we mnie wstrząsniety, wzburzony jakby… Poruszony ogromnie. Roztrzesiony…

„Proszę…”

Najdroższy bardzo bardzo delikatnie położył mnie na ziemi u Swoich stóp. A Sam stał, jakby nie wiedząc co ze Sobą zrobić.

„Usiądź… proszę…” – szepnęłam.

Najdroższy usiadł jakby automatycznie, na rozkaz…

A ja zaczęłam dotykac i całować JEGO stopy… Rany Jego. Dotykalam ze czcią i namaszczeniem wielkim. I całowalam… Całowalam Jego przebite stopy. Najpierw jedną, potem drugą. Całowalam… Uwielbialam…

„Wystarczy….!” – Najdroższy nagle wstał i wziął mnie w objęcia… Cały poruszony i wzruszony cały… Płonący Miłością…

„Oblubieniec pragnie mieć Swą oblubienice przy SERCU Swoim!!! Przy SERCU…!!!”-wyszeptal Najdroższy z ogniem.

„A jeśli oblubienica pragnie leżeć u stóp Oblubienca i Jego stopy, Rany Jego całować…??!! To co, Oblubieniec jej nie pozwoli??!!”

Patrzyłam w Maleńkiego mojego z ogniem… zakochana do szaleństwa patrzyłam!!! I Umiłowany patrzył we mnie. Głęboko. Przenikliwie. Moje pytanie wisiało w powietrzu. Jak miecz!

„Nie pozwoli mi??!!” – spytalam dobitnie.

Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Cały płonąl Miłością i wzruszeniem.

„Pozwoli!” – ogień był w tym słowie…

Zaczęłam całować Umiłowanego mojego! Po twarzy… po brodzie… po SERCU!!! Całowalam i szeptałam:

„Już dobrze, Maleńki!!! Już dobrze!”

„Najmilsza Moja… nawet nie wiesz jak bardzo Mnie uszczęśliwiasz i koisz Moje cierpienie!!! Nawet nie wiesz jak bardzo!!!”

Obsypywal mnie pocałunkami Umiłowany mój!!! Obsypywal pocałunkami! Jak deszczem!!!

Leave a Reply