Autor: Maleńka

NIENORMALNA NORMALNOŚĆ

No Comments

„Zabili w prezencie urodzinowym’’.” Naga  modelka z krucyfiksem  na piersiach broni praw zwierząt”.

Dzisiejszy świat  jest  pełen wynaturzeń i dziwactw. To jest teraz modne. Im większa dewiacja, zboczenie oraz  im większy szok  z tym związany tym  lepiej.

Środki masowego przekazu lansują i promują takie  zachowania. Filmy są  pełne przemocy, seksu, morderstw i gwałtu. W reklamach to samo.

To jest teraz postrzegane jako „normalność”.

A gdzie  jest  prawdziwa normalność? Czy jeszcze w ogóle takie‘’coś ‘’ istnieje?

Istnieje , ale powiedziałabym, że jest traktowane jako coś nienormalnego.

„Nienormalna normalność’’…

Ktoś oddał pieniądze  znalezione na ulicy.Ktoś  inny uratował  chorą kobietę z płonącego domu.

Bardzo dobrze.

 O takich zachowaniach trzeba mówić, i to jak najwięcej. Tylko nie wolno traktować  ich jako czegoś dziwnego, jako anomalię.

To właśnie jest NORMALNE, ZWYCZAJNE, LUDZKIE.

Tak więc należy to traktować !

Categories: MOJE MYŚLI

JAJA W TESCO

No Comments

Supermarket Tesco w Burnage (przedmieście Manchesteru) wraz z Nowym Rokiem wystawił na półkach sklepowych czekoladowe jajka wielkanocne,zajączki i kurczaczki.

„To wspaniale, że ludzie nie mogą doczekać się zmartwychwstania Zbawiciela, ale może powinni najpierw zakończyć świętowanie jego urodzin” – skomentował sprawę rzecznik Kościoła anglikańskiego w wypowiedzi cytowanej przez piątkowy „Daily Mail”.

Rzecznik Tesco potwierdził, że „w odpowiedzi na popyt ze strony klientów” w sprzedaży dostępny będzie „niewielki wybór” jajek wielkanocnych w okresie poprzedzającym Wielkanoc,przypadającą w 2010 r. w pierwszych dniach kwietnia.

„Bogaty asortyment jajek wprowadzimy do sprzedaży bliżej Wielkanocy. To, co jest dostępne obecnie, to tylko niewielki wybór np.jajek o smaku śmietankowym i mini jajek, które trafiły na półki w odpowiedzi na popyt ze strony klientów” – wyjaśnił rzecznik.

W ub.r. Tesco odnotowało przyrost sprzedaży wielkanocnych jajek, częściowo z powodu upadku konkurencyjnej sieci detalicznej Woolworth,która miała największy udział w brytyjskim rynku wielkanocnych czekoladowych jajek. Największa sieć supermarketów była też oskarżona przez konkurentów oprowadzenie wojny cenowej i dążenie do wyrugowania konkurencji z rynku czekoladowych jajek.

Pierwsze czekoladowe jajko w 1875 roku wprowadził do sprzedaży John Cadbury – założyciel znanego producenta słodkości, obecnie zagrożonego przejęciem przez amerykański koncern Kraft. Produkt przyjął się odrazu. W 1892 r. Cadbury produkował już 19 różnych ich rodzajów.

BEZ  KOMENTARZA…

Categories: RÓŻNE ;)

JĘZYK I UŚMIECH

No Comments

Kiedy  miałam  siedem, osiem  lat,  mama wystawiała  mnie przed  blok ,  żebym powdychała świeżego   powietrza. Kiedy  tak  siedziałam, zaraz  pojawiała  się   wokół  mnie  grupka  dzieci. Pokazywały  mnie sobie  palcami, pukali się   w czoła  na  mój widok.  Kiedy  próbowałam im  coś   powiedzieć, przedrzeźniały  mnie.

Wiecie  jak  się wtedy  czułam….? Nie  wiecie..

Chciałam zniknąć… najlepiej schować  się  w mysią dziurę , żeby  nie  było mnie  widać. Jednak  schować się  nie  mogłam,  więc  musiałam  się  jakoś  bronić.

Wstyd się   przyznać,ale …pokazywałam  im  język. Nic innego zrobić nie  mogłam…Dziś wiem,  że  to zachowanie było  bardzo  głupie  i dziecinne, ale wtedy  taka  ‘’obrona’’ skutkowała.

Dzieciaki uciekały  a  ja zostawałam  sama.

Tak wolałam.

Wolałam  być  sama niż  patrzeć na  pastwiące się  nade  mną  dzieci.

Smutne  nie……?

Przez  lata  wypracowałam inny  rodzaj ‘’ obrony’’.  Też skuteczny,  ale  bardziej   kulturalny i  milszy  dla innych.

Kiedy  widzę,  że ktoś  się  na mnie   patrzy z  ciekawością albo  zdziwieniem   po prostu się  do  niego uśmiecham. Ludzie  reagują  różnie , jedni  odwzajemniają  uśmiech inni  odwracają  głowę. Robi im  się  głupio.

Ja  nie  bardzo lubię  kiedy  ktoś mnie  obserwuje ,  szczególnie jak  robi  to długo  i  uporczywie. Nachalnie.

Myślę  wtedy  jakby ten ktoś  się czuł  jakby on   był na   moim  miejscu a  ja  bym się  tak   w niego  wpatrywała?

Ciekawe … Może też  by  się  do  mnie  uśmiechnął….

               

Categories: WÓZEK

ZIMA I SYLWESTER

No Comments

  

U mnie  za  oknem prawdziwa zima.  Przez  noc nasypało  bardzo  dużo śniegu. Krajobraz  jest  piękny…Drzewa,  drogi , dachy domów – wszystko    pokryte  białą pierzynką  śniegu.

Dobrze  jest  siedzieć w  ciepłym  domku z  nosem  przy oknie  i  podziwiać widoki.  Nagle  zrobiło się  jakoś  czysto i  uroczo.

Pomyślałam ,  że  to stary  rok  wystroił się  na  przyjęcie Nowego  Roczku.

Przecież  dzisiaj  Sylwester.

Z  tej  okazji życzę  Wam  szampańskiej zabawy
I  szczęśliwego  Nowego Roku .

Categories: MOJE MYŚLI

TAIZE W POZNANIU

No Comments

Już we wtorek 29 grudnia rozpoczyna się długo oczekiwane w Poznaniu 32. Europejskie Spotkanie Młodych.

1. Adorujemy Cię Chryste i błogosławimy Tobie,

boś przez krzyż Twój świat odkupił

 

2. Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie

 

3. Dobrze jest zaufać Panu

dobrze jest mieć w Panu nadzieję

 

4. Śpiewajcie Panu, radujcie się w Bogu

 

5. Dziękujcie Panu bo jest dobry

 

6. Adorujemy Krzyż Twój Panie

wysławiamy Twoje zmartwychwstanie

 

7. Daj pokój, Panie

 

9. Radujcie się w Panu

 

10. Raduj się w Panu, ziemio cała,

Służcie Panu z weselem

 

11. Wychwalajcie Pana wszystkie  narody

Bardzo  lubię  słuchać kanonów z  Taize. Pomagają  wyciszyć się,  pokontemplować… Pozwalają usłyszeć głos  Boga.

Categories: WYDARZENIA

BIEGNĘ…

No Comments

kiedy  cierpienie  bardzo mi  ciąży ,

kiedy   jest  mi smutno  i źle…

kiedy  nikt  mnie nie  rozumie…

kiedy  czuję  się  bezradna

i bardzo  samotna…

         Wtedy 

biegnę

do  Ciebie  o Panie.

 żeby  się  schronić w cieniu  Twoich  skrzydeł

wtulić  się w  Nie, wyżalić,  wypłakać…

Ty  mnie  zawsze zrozumiesz ,  pocieszysz

Otrzesz  moje łzy.

sprawisz,  że w  mojej  duszy

Znów  zaświeci

Słońce           

                    

Categories: MOJE MYŚLI

Boże Narodzenie…

No Comments

  

l. Mizerna, cicha
stajenka licha,
pełna niebieskiej chwały;
Oto leżący,
przed nami śpiący,
w promieniach Jezus mały.

2. Nad Nim Anieli
w locie stanęli
i pochyleni klęczą;
z włosy złotymi,
z skrzydły białymi
pod malowaną tęczą.

5. I oto mnodzy
ludzie ubodzy
radzi oglądać Pana;
pełni natchnienia,
pełni zbawienia,
upadli na kolana.

8. Lulaj Dziecino,
lulaj ptaszyno,
nasze umiłowanie;
gdy się rozbudzi
w tej rzeszy ludzi,
zbawienie nam się stanie.

11. Hej! ludzie prości,
Bóg z nami gości,
skończony czas niedoli;
On daje siebie,
chwała na niebie,
pokój ludziom dobrej woli.
(pokój wam dobrej woli.)


                       / tekst T. Lenartowicza wydany w 1849 r./

Categories: Bez kategorii

ŻYCZENIA

No Comments

Dziś  Wigilia. Za  chwilę zasiądziemy do stołu. Będziemy łamać się opłatkiem, składać sobie życzenia…
Ja także, tą  drogą chcę  przełamać się opłatkiem ze Wszystkimi, którzy odwiedzają mój blog. Chcę  życzyć Wam Błogosławionych Świąt  Bożego  Narodzenia.
  

Categories: MOJE MYŚLI

Boże Narodzenie

No Comments

                              

         

Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata

i wyciągasz do niego ręce,

jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać,

jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad,

które jak żelazna obręcz uciskają ludzi

w ich samotności,

jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei „więźniom”,

tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego,

moralnego i duchowego ubóstwa,

jest Boże Narodzenie.

Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze,

jak bardzo znikome są twoje możliwości

i jak wielka jest twoja słabość,

jest Boże Narodzenie.

Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg

pokochał innych przez ciebie,

Zawsze wtedy,

jest Boże Narodzenie.

Matka Teresa z Kalkuty

Życzę Wam wszystkim ( i sobie również )  aby  Boże Narodzenie  trwało   w  nas  zawsze …

Categories: Bez kategorii

ON TEŻ CZEKA…

No Comments

Żydzi od  lat,  od wieków oczekiwali na  obiecanego  Mesjasza. Wiedzieli, że  kiedyś  przyjdzie. Bóg  im to obiecał. Czekali na Niego niecierpliwie.Myśleli, że przyjdzie w blasku chwały  i majestatu. Oczekiwali, że gdy  już  przyjdzie, uwolni  ich od rzymskiego okupanta. Stworzy wielkie i wspaniałe państwo Izraelskie i stanie  na jego czele jako  pan i  władca.

Jezus  natomiast przychodzi na świat w ubogiej stajence, dorasta w zwykłej biednej rodzinie. Mówi  żeby kochać swoich  nieprzyjaciół, uczy służyć innym,sam służy ubogim, chorym  i odrzuconym przez społeczeństwo. Czyni cuda, uzdrawia, wskrzesza.

W  końcu umiera na krzyżu w ogromnych cierpieniach, wyszydzony i  opuszczony  przez wszystkich . Jak  ostatni łotr…

Żydzi  nie chcieli takiego Mesjasza…

Jednak  On  przyszedł. Mówił  o miłości i przebaczeniu. Przyszedł do wszystkich  ludzi i  narodów. Przychodzi do  nas. Do Ciebie i do mnie.

Przychodzi delikatnie, nie narzuca niczego, czeka  czy Go przyjemy. Czy uznamy w  Nim Mesjasza, Króla , Pana…

I Przyjaciela…  

Categories: MOJE MYŚLI

ŚWIĘTY JÓZEF

No Comments

Józef jest to imię z języka hebrajskiego Josef – Bóg przyda,pomnoży, zwiększy. Na mocy dziewiczego małżeństwa z Maryją (por. Mt 1, 16.18-25; Łk 1, 26-38; 2, 5) przyjął od Boga zadania ziemskiego ojca Jezusa, Syna Bożego nie będąc jednak Jego ojcem w sensie fizycznym. Ewangelia wg św.Mateusza zawierająca Tradycję pierwotnego Kościoła ukazuje szczególne zadania św. Józefa wobec Maryi i Jezusa a przez to jego udział w tajemnicy Odkupienia.

Według Ewangelii Józef pochodził z królewskiego rodu Dawida(Mt 1, 7-16..20; Łk 1, 27; ,4). Ewangelie wskazują jego liczne cnoty: wiarę,pokorę, posłuszeństwo wobec woli Bożej, pracowitość, doskonałą miłość Bożą i sprawiedliwość (Mt 1,19). W tej charakterystyce św. Józefa nie sposób pominąć oczywistych rysów oblubieńca i męża Maryi. Małżeństwo z Maryją jest źródłem szczególnej godności Józefa i jego praw wobec Jezusa. W Bożym planie Maryja miała żyć jako dziewicza Matka Syna Bożego poślubiona Józefowi. Głębia miłości oblubieńczej Józefa jaką związany był z Maryją odznaczała się intensywnością zjednoczenia i obcowania osób. Źródłem męskiej miłości oblubieńca i męża Maryi był Duch Święty, któremu Józef okazywał pełną uległość i posłuszeństwo.Poczęcie i narodziny Pana Jezusa poprzedzone są zaślubinami Maryi i Józefa.Małżeństwo to dokonało się według świętej woli Boga. Bóg zwracając się do Józefa poprzez Anioła mówi do Niego jako do Oblubieńca Dziewicy z Nazaretu. W słowach Anioła odnajduje On tajemnicę swego powołania. “Męska miłość Józefa do Maryi poczęła się wówczas na nowo z Ducha Świętego” (RC 19). Ta miłość ukształtowała najpiękniej ludzką miłość Józefa do Maryi, “pogłębiając w niej wszystko to, co po ludzku godne i piękne, co nosi znamiona tego wyłącznego zawierzenia i przymierza osób, autentycznej komunii na podobieństwo Tajemnicy Trynitarnej”(RC 19).

Zgodnie z Tradycją liturgia czci Maryję jako “zjednoczoną z Józefem, mężem sprawiedliwym, więzią miłości dziewiczej i oblubieńczej”(Prefacja z Mszy św. o NMP z Nazaret).

Autentyczne (choć nie pochodzące ze zrodzenia) ojcostwo św.Józefa należy do tajemnicy Świętej Rodziny z Nazaretu. Chrystus mocą unii hipostatycznej przyjął wszystko co ludzkie, także rodzinę jako podstawowe środowisko życia, w której Józef był ojcem. Ewangelie relacjonują wydarzenia, w których św. Józef brał udział. Stosownie do zarządzenia rzymskiego cesarza Augusta o spisie ludności, Józef udał się wraz z brzemienną Maryją do Betlejem,gdzie narodził się Jezus (Łk 2,3-7). Tamże Józef był świadkiem tego wydarzenia.Był też naocznym świadkiem pokłonu pasterzy oraz pokłonu Mędrców ze Wschodu.Zgodnie z prawem mojżeszowym Józef dokonał pierwszego religijnego obowiązku ojcowskiego: obrzezał Jezusa i nadał Mu imię. Tym samym obwieścił, że w świetle prawa jest ojcem Jezusa. Józef wypełnił jeszcze inny obowiązek. Dokonał wykupu pierworodnego Syna w świątyni jerozolimskiej (Łk 2,22). Wypełniając ten starotestamentalny obowiązek przekroczył jego zwykłe znaczenie (pierworodny syn był symbolem ludu Starego Przymierza wykupionego z niewoli, by przynależeć do Boga), ponieważ Jezus jest zapłatą zbawienia a nie tym, którego należało wykupić.Wraz z Maryją usłyszał w świątyni jerozolimskiej proroctwo starca Symeona (Łk2,33-35). Na wyraźne polecenie Boże Józef z Maryją i nowonarodzonym Jezusem uszedł do Egiptu przed siepaczami Heroda, pragnącego śmierci nowonarodzonego Dziecięcia pochodzącego z królewskiego rodu Dawida (Mt 2,13-14). Również na wygnaniu Józef strzegł Jezusa. Po śmierci Heroda Święta Rodzina powróciła do Nazaretu (Mt 2,19-23). Tam w domu Józefa Jezus prowadził życie ukryte aż do rozpoczęcia swej działalności publicznej. Józef trudniąc się ciesielstwem (i związanymi z nim ówcześnie kowalstwem, stolarstwem i kołodziejstwem) zapewniał utrzymanie Rodzinie Nazaretańskiej jako mąż, opiekun Maryi i żywiciel Jezusa. W okresie działalności publicznej Jezusa Ewangelie nie wspominają o św. Józefie.

Początki szczególnej czci Świętego Józefa w Kościele Wschodnim przypadają na XIV w. Zakon Serwitów obchodził Jego święto 19 marca, w dzień – według tradycji – Jego śmierci. W Kościele na Zachodzie czcili go zwłaszcza Sykstus IV (który wprowadził jego święto do Rzymu w 1479 r.) i św.Teresa od Jezusa. W Księdze Życia (6, 6-7) św. Teresa pisze: “Innym świętym,rzec by można, dał Bóg łaskę wspomagania nas w tej lub innej potrzebie, temu zaś chwalebnemu świętemu, jak o tym wiem z własnego doświadczenia, dał władzę wspomagania nas we wszystkich; (…) a jeśli moja prośba jest w czym nie właściwa, on ją zawsze sprostuje”. Za staraniem św. Teresy zbudowano pierwszy poświęcony mu kościół w Avilla i kilkanaście klasztorów pod jego opieką. Pius IX w 1870 r. ogłosił Go Patronem Kościoła Powszechnego. Święty Józef bowiem “strzeże i osłania Mistyczne Ciało Odkupiciela, Kościół, którego figurą i wzorem jest Najświętsza Dziewica” (RC 1).

W tajemnicę Wcielenia żywo wpisana jest osoba Świętego Józefa, Oblubieńca NMP i ludzkiego, przybranego ojca Zbawiciela. Jan Paweł II potwierdza “w pełni autentyczne ludzkie ojcostwo Józefa” (RC 21). “Jego ojcostwo wyraziło się w sposób konkretny tym, że uczynił ze swego życia służbę,złożył je w ofierze tajemnicy Wcielenia i związanej z nią odkupieńczej misji;posłużył się władzą, przysługującą mu prawnie w Świętej Rodzinie, aby złożyć całkowity dar z siebie, ze swego życia, ze swej pracy” (RC 8). Przybrane, a jednak autentyczne ludzkie ojcostwo Józefa znajduje pewną paralelę w przybranym, lecz autentycznym dziecięctwie Bożym chrześcijan.

Józefa, zwanego w Ewangelii cieślą, czcimy jako robotnika -pracującego własnymi rękami. Praca w Domu Nazaretańskim stanowiła codzienny wyraz miłości. “Poddanie”, czyli posłuszeństwo Syna Bożego w życiu ukrytym w Nazarecie, “bywa powszechnie rozumiane jako uczestniczenie w pracy Józefa. Ten,o którym mówiono, że jest «synem cieśli», uczył się pracy od swego domniemanego«ojca». (…) Józef z Nazaretu, poprzez swój warsztat, przy którym pracował razem z Jezusem, przybliżył ludzką pracę do tajemnicy Odkupienia” (RC 22).

Józef jest człowiekiem czynu. “Ewangelie mówią wyłącznie  o  tym, co Józef uczynił” (RC 25). “To, co zrobił, było najczystszym posłuszeństwem wiary” (RC 4). W Józefie urzeczywistnia się także “idealne  przezwyciężenie pozornego napięcia między życiem czynnym i kontemplacyjnym,możliwe dla tego, kto posiadł doskonałą miłość” (RC 27). Nie milczenie jest istotne w świętości Józefa, lecz to, że czynił bez wahania wolę Bożą. Jego pokorna władza i milczące poddanie Bogu stanowi zapowiedź paschalnego czynu i poddania Jezusa.

Święty Józef jest niezastąpionym wzorem ojca rodziny – męża i ojca. Szczególnie podkreślone w Ewangelii są jego decyzje podejmowane w posłuszeństwie Bogu, szybko i skutecznie.

/  F. Suarez, Joseph of Nazareth, London 1984;D.-J. Lallement, Vie et saintete du juste Joseph, Paris 1986. /

——————————————–

Józef  to  jedyny człowiek , do  którego Bóg mówił  ” Ojcze” – Abba.

Categories: RÓŻNE ;)

ROZMYŚLANIA O ZWIASTOWANIU

No Comments

 ‘’W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret,  do Dziewicy poślubionej mężowi,imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.  Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona,  pełna łaski, Pan z Tobą, ».
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.  Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się,Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus.  Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca,Dawida.  Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».  Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię.Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną.  Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł. „

                                                 /Łk 1, 26 -38/

———————————————–

Pan  Bóg zawsze szanował zdanie człowieka, liczył się z nim. W Piśmie Świętym jest wiele takich przykładów, np. rozmowa  Abraham z  Bogiem pod  dębami Mamre. Bóg  ulega prośbie, kiedy Abraham chce, aby On  oszczędził Sodomę, jeśli znajdzie się tam choć dziesięciu sprawiedliwych.

Teraz  także, niczego nie narzuca. Nie  stawia  Maryji przed faktem dokonanym. Nie nakazuje : „ Będziesz matką Mojego Syna! ‘’

Anioł  odpowiada napytania dziewczyny i cierpliwie czeka  na Jej odpowiedź.

Można powiedzieć, że dalsze losy świata, ludzi,  zbawienia Bóg powierzył  Maryji. Wszystko  jest teraz w  jej rękach.

Ziemia, Niebo, cały kosmos zamierają w oczekiwaniu…

Czy Maryja  mogła Bogu  powiedzieć  „ NIE’’? 

Tak,  mogła. Jednak  tego nie zrobiła. Na pewno  czytała Torę, Stary Testament. Na pewno jak wszyscy w Izraelu, oczekiwała na obiecanego Mesjasza, przepowiednie o Jego męce. Wiedziała, że sama także będzie  cierpieć.

Jednak teraz  kiedy Anioł czeka na jej odpowiedź , nie waha się ani chwili. Z  pokorą mówi ‘’Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!’’

Tymi słowami pieczętuje swoją  przyszłość.

Anioł  odchodzi a  ona zostaje sama.

Jednak teraz już nigdy sama nie będzie. Bóg  zawsze będzie przy Niej.

Categories: MOJE MYŚLI

NAPIĘCIE I RUCHY

No Comments

         Dzisiaj   chciałabym   opowiedzieć  o tym  co  w mojej  chorobie najbardziej mnie  denerwuje,wytrąca  z równowagi , irytuje  a jednocześnie sprawia, że  czuję się   jeszcze  bardziej bezradna  i bezsilna. Jest  to  napięcie spastyczne  i ruchy mimowolne.

 ” Ruchy  mimowolne to niekontrolowane  ruchy, które są niezależne od woli i w znacznym stopniu utrudniają rozwój ruchowy, mowę i czynności rąk.

Spastyczność –to zaburzenie ruchowe, objawiające się wzmożonym napięciem mięśniowym lub sztywnością mięśni. Jest to niezwykle skomplikowane zjawisko fizjologiczne,które w zależności od przyczyny, czasu trwania i rodzaju schorzenia, może  przybierać różne postaci.

Utrudnienia ruchu i kontroli mięśni sprawiają, że chory niemożne samodzielnie wykonywać prostych codziennych czynności, związanych np. z higieną osobistą czy przyjmowaniem pożywienia. Napięcie mięśniowe utrudnia lub uniemożliwia chodzenie a niekiedy nawet siedzenie. Niejednokrotnie spastyczności towarzyszy ból, który potęguje niemoc osoby dotkniętej schorzeniem.”

Tyle  słownik.

Ruchy  mimowolne są  nie tylko mimo, ale  i wbrew  woli. Powstają  jakby na przekór i  na złość mi. Nie  mogę ich w żaden  sposób powstrzymać,  chociaż bardzo  tego chcę. Najgorsze, że denerwują i  przeszkadzają nie tylko  mi, ale przede  wszystkim innym.

Na  przykład  kiedy ktoś przechodzi blisko mnie,moja  noga automatycznie   sama podnosi się  do góry. Przechodzący potyka  się  o moją nogę…

Na pewno  myśli, że robię  to specjalnie…

Tymczasem  we  mnie się ‘’ gotuje’’, jestem wściekła i bezradna. Czuję się  winna… ale tak  naprawdę to nie  ja jestem winna  tylko moja choroba.  Tak samo jest ze  spastycznością .Kiedy  powinnam być rozluźniona – napinam się jeszcze bardziej.

Często  mam takie wrażenie, że to  nie ja kontroluję moje ruchy, że to nie ja ”steruję” moim ciałem tylko moja choroba. Czuję się  tak jakbym  była „zamknięta’’ wręcz  uwięziona we własnym  ciele…

 I  nic nie mogę  na to poradzić….                                         

 

Categories: WÓZEK

JAK BYĆ OPTYMISTĄ

No Comments

         Pino Pellegrino: Szczęście.18 tajemnic, dzięki którym unikniesz frustracji.

http://www.bosko.pl/images/pixel.gif’’Pewnego razu dwie żaby wpadły do miski z mlekiem. Pesymistką zaczęła krzyczeć:”O ja biedna! Koniec ze mną. Umieram!” I utopiła się biedaczka.
Optymistka, która chciała żyć za wszelką cenę, zaczęła trzepotać się i wywijając nogami tak bardzo, że mleko przekształciło się w masło i żaba się uratowała.
Pewna fabryka obuwia posłała dwóch pracowników do Afryki na poszukiwanie nowych rynków zbytu. Po pewnym czasie zatelefonowali. Pesymista przekazał:”Żadnych możliwości. Tutaj nikt nie nosi butów!”. Optymista natomiast podał: „Ogromne możliwości: tu nikt nie posiada butów!”
Są to dwa przykłady siły i przebicia optymizmu.
Optymizm jest odwagą, pasją, entuzjazmem. Miał rację ten, kto powiedział:”Najlepszymi lekarzami życia są: dr Dieta, dr Odpoczynek i dr Optymizm”. (A. Swift)
A więc jeśli chcecie chronić radość, trzymajcie się z dala tysiące mil od pesymisty.
Pesymista ciągle biadoli. „Odkąd zacząłem sprzedawać kapelusze, wszyscy rodzą się bez głów!” Rzeczy, które miałby, ochotę robić, są albo niemoralne, albo nielegalne albo powodują tycie. „Wszystko przejeżdża, za wyjątkiem autobusu, na który czekam…”
Znana ale wymowna opowiastka: mąż pyta żonę; która godzina? Żona: brakuje 15minut do szóstej. Mąż: w tym domu zawsze czegoś brakuje! Pesymista kocha kolor czarny, myśli nieustannie o karawanie i o łopacie. Pesymista odwraca lunetę.Wszyscy wiedzą, że odwrócenie jej powoduje pomniejszenie obiektu, właściwe zaś ustawienie – powiększa.
Pesymista jest katastrofistą: „Statystyki wykazują, że jedynie 1Brazylijczyk na 798 ma 1,90 m wysokości. I zawsze ten siedzi w kinie przede mną”.
Czy można żyć z taką osobą?
Dość pesymizmu! Idźmy odetchnąć innym powietrzem.

Optymista posiada”credo” pełne pokoju i pogody ducha. Oto kilka przykładów:

  • nawet jeśli most się zawali, brzegi pozostają;
  • jedynie pierwsze 100 lat w życiu są okresem najtrudniejszym;
  • nawet w kaktusie bardzo obsypanym kolcami, istnieje miejsce na pączek kwiatka;
  • Bóg nie stwarza odpadów;
  • każda noc posiada swoją jutrzenkę;
  • chmury przechodzą, pozostaje niebo;
  • najlepszą rzeczą do zrobienia tu na ziemi to starać się żyć! (Jules Lafrague)

Optymista jest entuzjastą. Oto jego ulubione zdania: Życie jest piękne,dentysta mniej. Gdy robi się ciemno, zaczynam dostrzegać gwiazdy. Ilekroć upadam na ziemię coś znajduję! Co ci przychodzi ze smutku? Wierzby płaczące nigdy nie miały szczęścia. Dlaczego brać życie zbyt serio? I tak nikt nie wychodzi z niego żywy! Ziemię zawsze otacza niebo.
Optymista często się śmieje, jest pełen życia i ciętych odpowiedzi. Pewnego dnia lekarz, którego łysa głowa była często przedmiotem żartów, powiedział do pielęgniarki; która pokpiwała z niego: „Proszę siostry, Bóg stworzył tylko nieliczne głowy doskonałe, inne musiał przykryć włosami!”
Najładniejszą charakterystykę optymistów zostawił Wayne W. Dyer. Posłuchajmy:”Optymiści są osobami, które z życia kochają praktycznie wszystko, chętnie robią wszystko i nie tracą czasu na zamartwianie się, albo na pragnienie, by sprawy inaczej się układały. Są entuzjastami życia i pragną z niego wydobyć wszystko, co się da. Lubią pikniki, kino, kochają książki, sport, koncerty,miasta, wieś, zwierzęta, góry: jednym słowem kochają wszystko. Kochają życie,Gdy znajdujesz się pośród nich, stwierdzasz brak szemrań i lamentów, zauważasz,że nie wzdychają ciężko… Gdy pada – nie martwią się, gdy jest gorąco, zamiast lamentować, są weseli. Gdy znajdują się w korku ulicznym, albo gdy są na przyjęciu, lub gdy są sami, przyjmują spokojnie zaistniałą sytuację. Są zawsze pogodni, gdyż wiedzą, że wyczekiwanie na radość jest nierozsądne. Wyznają naturalny sposób życia, podobny do sposobu życia dziecka czy jakiegoś zwierzęcia. Nie rezygnują z satysfakcji, jakie daje teraźniejszość, w odróżnieniu od wielu osób, które spędzają życie w oczekiwaniu na dywidendy.
Optymiści są osobami o wysokim poziomie energii. Wydaje się, iż potrzebują mniej godzin snu niż inni. A przecież żyją z entuzjazmem. Faktycznie śpią krócej i są zdrowi.
Kardynał Anastasio Ballestrero mawiał, że „jeśli człowiek staje się pesymistą nawet przez 5 minut, to te minuty są stracone”.
Dla Primo Mazzolariego „pesymizm został wymyślony przez gnuśnych, bezdusznych, pozbawionych  serca ludzi”.
Tak, trzeba być otwartym dla optymizmu! Życie człowieka zawsze jest bajką!Spójrzmy wokoło a odkryjemy cuda, które możemy usłyszeć i zobaczyć: osoby które kochamy, piękne wiosenne dni, księżycowe noce, bawiące się dzieci, rozwijające się kwiaty, wiatr, gwiazdy z przede wszystkim miłość, miłość łącząca osoby,miłość łącząca chłopaka z dziewczyną, matkę z dzieckiem a nawet dwie jaskółki,które fruwają jedna obok drugiej…
Gianni Rodari, znany autor książek dla dzieci pytał siebie: „Dlaczego trzeba uczyć się płacząc, jeśli można uczyć się śmiejąc się?”To prawda! Można uczyć się, śmiejąc się całą gębą. Niedowiarek niechaj przeczyta kilka zaktualizowanych przysłów, zamieszczonych poniżej:

ˇ   Diabeł wypędza innego diabła, ale jeden zawsze pozostaje.

  • Ten, kto śpi, nie potrafi zachować się na zakręcie.
  • Świat jest stworzony w kształcie schodów… ten, kto jest sprytny, korzysta z windy.
  • Ten, kto umiera leży, kto żyje… pisze telegram.
  • Okazja czyni człowieka… ministrem.
  • Mówi się grzech a nie… pech.
  • Kto późno przyjeżdża… źle parkuje.
  • Kto pracuje za trzech… stwarza dwóch bezrobotnych.
  • Boże Narodzenie z rodziną, Wielkanoc z kim masz ochotę. Reszta z TV. (Guido Clericetti).’’

                                                                                                        / Bosko.pl /

Categories: RÓŻNE ;)

ADWENT

No Comments

„Adwent to czas radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa. Adwent zaczyna się w niedzielę po uroczystości Chrystusa Króla czyli między 29 listopada a 3grudnia. Trwa on od 23 do 28 dni, z których cztery zawsze są niedzielami.Adwent kończy się wigilią Bożego Narodzenia, która niekiedy zbiega się z czwartą niedzielą Adwentu. Adwent rozpoczyna się od pierwszych nieszporów pierwszej niedzieli Adwentu, a kończy się pierwszymi nieszporami Bożego Narodzenia. Pierwsza niedziela Adwentu zawsze rozpoczyna nowy rok liturgiczny w Kościele.

Adwent jest wyjątkowym czasem dla chrześcijan. Słowo adwent pochodzi z języka łacińskiego „adventus”,które oznacza przyjście. Dla starożytnych rzymian słowo to, oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Dla chrześcijan to radosny czas przygotowania na przyjście Pana. Oczekiwanie na przyjście Chrystusa musi rodzić radość, gdyż jest oczekiwaniem na przyjście Jezusa. Dlatego też Adwent jest nie tyle czasem pokuty, ile raczej czasem pobożnego i radosnego oczekiwania. Opuszczenie hymnu Gloria nie jest wyrazem pokuty, jak w Wielkim Poście, lecz znakiem czekania na nowe zabrzmienie hymnu anielskiego śpiewanego w noc narodzenia Jezusa”.

Zaraz    po  Dniu Wszystkich Świętych   i Zaduszkach,  miasta  zaczynają się iskrzyć, mienić  światełkami, razić dekoracjami Świątecznymi.

A przecież listopad to  miesiąc pamięci o zmarłych.

Za  chwilę  na ulicach pojawią  się  tandetni  mikołaje  w czerwonych kubrakach i czapkach, którzy nie mają nic wspólnego z prawdziwym św. Mikołajem. Wyglądem przypominają raczej kiczowatych krasnali.

Wystawy  sklepowe  kuszą klientów swoją ofertą. Sklepy prześcigają się w promocjach i przecenach. Aby tylko jak najwięcej sprzedać.

Reklamy w mediach podsycają tylko tę  atmosferę : „ WEŹ KREDYT  NA ŚWIĘTA’’, ‘’ POCZUJ  MAGIĘ ‘’, KUP  BLISKIM PREZENT  POD  CHOINKĘ – krzyczą  w telewizorze.

My osaczeni ze wszystkich stron całą    „magią’’, otumanieni, ruszamy na zakupy.

I  zaczyna się  SZAŁ ! Biegamy od  sklepu do sklepu , jak w ukropie. Dajemy się ponieść panującej ogólnie atmosferze.

W  tym  całym zaganianiu i zamieszaniu  zapominamy o NAJWAŻNIEJSZYM…

Jutro  zaczyna  się adwent, który jest czasem  radosnego oczekiwania , powiedziałabym radosnego podniecenia, wypatrywania na przyjście Kogoś Najważniejszego. Porównałabym to z niecierpliwym wyczekiwaniem długo oczekiwanego gościa.

Czy  pamiętamy o tym w całym tym ‘’szale zakupów’’?

Czy pamiętamy, że za cztery tygodnie  będziemy świętować  Narodziny Dzieciątka…

Tak  bezbronnego   i tak potężnego  zarazem…

Maleńki Człowiek  przyjdzie na świat i przyniesie  nam Pokój , Miłość i Nadzieję.

Czy zechcemy Go w ogóle  zauważyć….

         

                      „ Maranatha ‘’ –

                                                    Przyjdź  Panie  Jezu !

          

         

Categories: WYDARZENIA

Poseł odpowie za „potworka z zespołem Downa”

No Comments

„Potworek z zespołem Downa” – powiedział poseł Tadeusz Iwiński (SLD) o ustawie o CBA. Teraz będzie miał proces, który chce mu wytoczyć stowarzyszenie „Graal”, pomagające dzieciom z zespołem Downa. Sprawa trafiła też do Komisji Etyki Poselskiej.

– PO zrodziło legislacyjnego potworka z zespołem Downa –powiedział prof. Iwiński w odniesieniu do ustawy z 2006 roku powołującej Centralne Biuro Antykorupcyjne. I choć poseł szybko zreflektował się i za swoje słowa przeprosił osoby z zespołem Downa, członkowie Stowarzyszenia Na Rzecz Rozwoju Osobowości Dzieci „Graal” nie poczuli się usatysfakcjonowani.

– Poseł tymi przeprosinami tylko się pogrążył – uważa prezeska stowarzyszenia Magdalena Chaszczyńska, prywatnie matka dziecka z zespołem Downa. – Wydał oświadczenie, w którym zespół Downa, który jest wadą genetyczną, mylnie określił mianem choroby.

Magdalena Chaszczyńska dodaje, że przygotowuje pismo do prof. Iwińskiego, w którym będzie domagać się, by publicznie przeprosił za swoje słowa i wpłacił pieniądze cele społeczne. – Z góry zaznaczam, że nie chcę, by pieniądze poszły na moje stowarzyszenie. Jeśli poseł Iwiński nie zareaguje na pismo, zastanowimy się nad pozwem cywilnym – zapowiada.

Poseł Iwiński nie ma zamiaru jednak spełniać żądań Stowarzyszenia „Graal”. Uważa, że w tej sprawie zrobił już wszystko,co było możliwe. – Natychmiast uderzyłem się w piersi, a za słowa przeprosiłem.Odpisałem na kilkadziesiąt maili od osób poruszonych moją wypowiedzią.Napisałem do szefów dwóch organizacji pomagających osobom z zespołem Downa.Jeśli ktoś uważa, że to za mało, bo mylnie użyłem słowa „choroba”zamiast „wada”, to proszę wybaczyć, ale przesadza – dodaje.

                                                                           / Onet.pl /

Ludzie z zespołem Downa to nie „ potworki’’ tylko bardzo wrażliwe istoty. 

Categories: WYDARZENIA

JESTEŚMY GOTOWI ?

No Comments

Człowiek jako istota myśląca – homo sapiens, wszystko  chce wiedzieć lepiej, chce i umie ( albo wydaje  mu  się, że  umie ) przewidywać  prognozę pogody, spadki  i  wzrosty na giełdzie, początek i koniec kryzysu.

Ostatnio  modne  stało się przewidywanie  końca  świata. Od zamierzchłych czasów wielu proroków jak i naukowców przygotowywało kilkakrotnie świat (i nas ludzi) na jego zakończenie.

Taką  apokaliptyczną wizję roztaczano w  roku 1000,  2000 a ostatnio  przewiduje  się ją  na  12 grudnia 2012 r.

Koniec świata nieodmiennie jest dla ludzi tematem intrygującym. Wszystko, co miało swój początek, musi mieć i koniec. Ale jednocześnie koniec świata jest czymś trudnym do pojęcia, budzi grozę, strach,zaciekawienie, a także sensacje.
Minął  rok 1000…minął rok  2000… i nic się  nie stało. Świat  istnieje jak istniał. Niektórzy  byli  zawiedzeni,  inni  odetchnęli z ulgą.

Ja   nie  wierzę  w    takie   przepowiednie.  Po pierwsze    dla   tego  wyznaczenie  konkretnej  daty tak   nieprzewidywalnego  wydarzenia uważam    niemożliwe ,nierealne   wręcz   irracjonalne.

Po  drugie   jako osoba   wierząca ,  swoją  wiedzę  (wiarę)  na ten  temat  czerpię  z  Biblii,   z  Nowego  Testamentu.                                      

W Nowym Testamencie te określenia zostały podtrzymane i dokładniej wyjaśnione przez Jezusa, apotem przez apostołów, którzy przekazywali to, co od Niego na ten temat usłyszeli. „A gdy siedział na Górze Oliwnej, przystąpili do niego uczniowie na osobności, mówiąc: Powiedz nam, kiedy się to stanie i jaki będzie znak twego przyjścia i końca świata?” (Mat. 24:3) Jezus oglądając ze swoimi uczniami           zabudowania świątyni, przepowiedział jej zniszczenie: „nie pozostanie tutaj kamień na kamieniu”. Słowa te bardzo zdziwiły Jego uczniów. Zapytali kiedy się to stanie i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?

Jezus  im odpowiedział : „Czuwajcie więc, bonie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie.”
 „Czuwajcie  więc, bo nie znacie dnia ani godziny.”

Nikt nie wie kiedy nastąpi  koniec nawet  Syn…

‘’Leczo dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w nie­bie, ani Syn, tylko Ojciec.’’

Koniec świata… może  nastąpić w każdej chwili… Więc  zamiast kłócić się i  ‘’ prorokować’’  o to kiedy i  jak ma wyglądać, żyjmy  tak jakby  miałoby to stać  się jutro,  dziś…za  godzinę… minutę.  Czy jesteśmy  gotowi  na powtórne  przyjście  Jezusa?

Czy  ja  jestem gotowa…?
                

Categories: MOJE MYŚLI

JESIEŃ

No Comments

Nie    lubię    jesieni,   przynajmniej   takiej   jaka   była   przez   kilka    poprzednich   dni.   Czyli  deszczowej,  pochmurnej ,  zimnej   i   wietrznej.  Natura    obdarzyła   mnie   wątłą   posturą.    Jestem   osobą   szczupłą.,  żeby   nie   powiedzieć   chudą  ;).   Abym     mogła   wyjść   na   taką    pogodę   trzeba   mnie    ciepło   ubrać .  Bardzo    ciepło……  bo  inaczej   zmarznę . Bardzo   często  jest  mi  zimno  chociaż   jestem   ciepło ubrana.

A  ja  zmarznąć  nie   mogę .  Dlaczego ?  Ponieważ  jak   się   namarznę   to   zaraz  choruję . Najczęściej  na  zapalenie    oskrzeli .

Ból  głowy,   katar   i   kaszel… Najgorszy  jest   kaszel.  Mam  słabe   płuca   i  ciężko  jest  mi   odkaszlnąć.  Najtrudniej  jest   w   nocy… Często   się    duszę.

No   i  ten   katar.  Co   chwilę   muszę   kogoś   prosić ,  żeby  mi  wytrzeć   nos.   Po prostu  horror.       

Dlatego  wolę   dmuchać   na   zimne    i  z  domu   wychodzę   tylko  wtedy  kiedy  muszę.

Wolę  tzw. ‘’ złotą    Polską    jesień’’.  Słonko   świeci,    drzewa  mienią   się   różnymi  kolorami  liści.  Na   niebie    co  chwilę   widać  klucze  dzikich   gęsi  albo   żurawi.

Lubię  wtedy  chodzić   na   grzyby .  Z   rodzicami.   Ja  jadę   wózkiem   elektrycznym .  Na   nim   mogę  jechać   gdzie   chcę.

Ja   jeżdżę   po   alejkach  i  ‘’zbieram ‘’ grzyby. Jak  zobaczę   grrzybka (podgrzybka,  borowika,   kozaka   lub  kurkę )     wołam ,  żeby mi go  zerwano.

Czasem  wołam   co   chwilę.  Bywa,  że   moich   grzybów  jest  najwięcej .

Taką   jesień  lubię.  haha                                 

                                                         

Categories: WÓZEK

” ŻE ŻYCIE MA SENS ” :-))

No Comments

Czy   życie  nieuleczalnie   chorych      ludzi  ma  sens ?  Czy  życie ludzi  starych  i  niedołężnych  ma  sens ?   Czy  życie ludzi ,  którzy  potrzebują  ciągłej  opieki  i  pomocy   ze    strony  zdrowych   ma  sens?    Czy   moje  życie   ma   sens ?

Kiedy  się  nad   tym   zastanawiam ,   zawsze  dochodzę   do   takiego  samego   wniosku   MA   SENS !

Znam    wiele  osób  chorych ,  bardziej    niż  ja,  którzy  wymagają stałej  pomocy  innych ( sami  nic  nie    w  stanie zrobić) .Można  powiedzieć ,  że    od  nich (fizycznie )  uzależnieni.   Wydawałoby się,  że   oni powinni  być  pogrążeni  w rozpaczy ,   smutku,  że    powinni  być załamani… Tymczasem  oni  tryskają humorem ,   werwą  i   chęcią  życia !

Ja    znam  swoje  ograniczenia,  wiem  co  jestem  w stanie  zrobić  a czego   nie.  I  chyba  właśnie   to nauczyło  mnie   cieszyć się   że   wszystkiego co   mam  . Ze wszystkiego  co  mogę zrobić  sama.  Nauczyłam cieszyć  się  każdym dniem,  każdą   chwilą . Często  się śmieję  tak  sobie , z niczego , ‘’jak  głupi   do sera’’ ;-).  Jakby  ktoś by wtedy  na  mnie  popatrzył  to  na pewno   pomyślałby , że  czegoś   mi brakuje. 😉 Jednak   ja  już dawno  przestałam   się   przejmować  tym   co    pomyślą o   mnie  inni.

Uważam  ,  że  życie   to  bezcenny  dar,  dany człowiekowi   na  chwilę .

Właśnie  dzisiaj   rozmawiałyśmy z  mamą  o tym,  że  czas  tak  szybko  leci  -‘’niedawno  była  wigilia a już minął  rok  i  zaraz   będzie znowu…’’, że   ‘’ taka  pogoda smutna,  że   się  nic   nie  chce…  Kiedy  powiedziałam ,  że  mi  też  się   nic  nie chce,    mama spojrzała  na  mnie  zdziwiona.

-‘’  Tobie się  nic   nie chce ?!   Ty   masz w  sobie  tyle werwy,  że    dziwne… więcej  niż   ja . A przecież  siedzisz  35 lat  na  wózku  inwalidzkiim .’’                               

                                         

Categories: Bez kategorii

BESKIDZKIE REKOLEKCJE

No Comments

Niepublikowane dotychczas prywatne listy Jana Pawła II do rodziny Półtawskich, szczególnie Wandy, zapis jej drogi duchowej pod kierownictwem księdza, biskupa, kardynała a wreszcie papieża oraz relacje ze wspólnie spędzanych wakacji składają się na książkę „Beskidzkie rekolekcje.Dzieje przyjaźni księdza Karola Wojtyły z rodziną Połtawskich.

Wanda Półtawska, nazywana przez Wojtyłę „siostrą” i „drogą Dusią”, pozostawała  w przyjaźni z Janem Pawłem II aż do jego śmierci – znalazła się w niewielkim  gronie osób, które czuwały przy jego łóżku w ostatnich dniach i godzinach  życia.

Spotkali się po wojnie przy konfesjonale. Półtawska, która miała za sobą cztery lata obozu koncentracyjnego w Ravensbrück – gdzie widziała najniższe, ale też najwznioślejsze zachowania ludzkie – szukała odpowiedzi na dręczące ją pytania dotyczące natury ludzkiej i wiary. Po wielu rozczarowaniach kolejnymi spowiednikami, zrozumienie i kierownictwo duchowe znalazła dopiero u ks.Wojtyły, który stał się przyjacielem całej rodziny, powiernikiem jej duchowych rozterek. Kierownictwo polegało nie tylko na spowiedzi, ale również na”prowadzeniu” duchowego rozwoju Wandy Półtawskiej. Były to wspólne lektury,modlitwa, dyskusje a przede wszystkim zadanie medytacji nad tematami, które przysyłał jej w listach.

Półtawska niemal codziennie robiła notatki dla „Brata” – jak go nazywała razem z mężem Andrzejem i jak on sam podpisywał się w listach do nich, także jako papież – w których zapisywała swoje rozmyślania, ale również stany emocjonalnej niezwykle trudne doświadczenia choroby nowotworowej, wiążącej się z ogromnym bólem fizycznym. Wojtyła czytał jej notatki, robił w nich podkreślenia,dopisywał na marginesie swoje komentarze. Pisał też listy, w których pocieszał,wspierał, pomagał uporać się z negatywnymi emocjami swojej „siostrzyczki”. A pisał często – także w czasie pierwszego i drugiego konklawe – nawet tuż po  wyborze na papieża. Gdy nie mógł wspierać „drogiej Dusi”, powierzał ją ks.Marianowi Jaworskiemu, który znajdował się w gronie najbliższych przyjaciół.Przy niektórych listach do Półtawskiej, prosił, by przeczytała wszystko„Marianowi”.

„Beskidzkie rekolekcje” zawierają faksymile listów Wojtyły, a wszystkie zapiski i notatki Wandy Półtawskiej, jak podkreśla ich autorka, zostały przeczytane i zaaprobowane przez Jana Pawła II. Gdy zapytała go, czy powinna je spalić,odrzekł krótko: „szkoda”. W książce znalazło się też kilka tekstów wspomnieniowych Półtawskiej, z których dowiedzieć się można m.in. o tym, jak powstał „Tryptyk rzymski”.

Siostra i Brat

Tajemnicę tej niezwykłej, trwającej dziesięciolecia przyjaźni wyjaśnia sam Jan Paweł II w liście napisanym zaledwie kilka dni po konklawe: „Od dwudziestu z górą lat, odkąd Andrzej powiedział po raz pierwszy«Duśka była w Ravensbrück», powstało w mojej świadomości to przekonanie, że Bóg  mi Ciebie daje i zadaje, abym poniekąd «wyrównał» to, co tam wycierpiałaś. I myślałem: za mnie wycierpiała. Mnie Bóg oszczędził tej próby, bo Ona tam była.Można powiedzieć, że przekonanie takie było «irracjonalne», niemniej ono zawsze było we mnie – i ono nadal pozostaje. Na tym przekonaniu rozbudowała się stopniowo cała świadomość «siostry»” (str. 353).

„Pan Bóg mi Ciebie zawierzył z tym Twoim głębokim, a równocześnie niełatwym «ja» i z całym Twoim życiem, ze wszystkim, co się na nie składa, Bogu zdam z tego rachunek (str. 335)” – napisał do „Dusi” w parę miesięcy przed konklawe kard. Wojtyła.

„Beskidzkie rekolekcje. Dzieje przyjaźni księdza Karola Wojtyły z rodziną Półtawskich”, Wanda Półtawska, Wydawnictwo „Edycja św. Pawła”2009.

Piękna  książka –właśnie przeczytałam. Opowiada o wielkiej przyjaźni, miłości  do gór.

Przede  wszystkim   o miłości do  Boga.

Gorąco  polecam !!!

Categories: Bez kategorii

SUKCES

No Comments

”  Śmiać się często i mocno kochać; Zdobyć szacunek ludzi inteligentnych iprzywiązanie dzieci; Zasłużyć na uznanie uczciwych krytyków i znieść zdradęfałszywych przyjaciół; Cieszyć się pięknem; Znajdować w innych to, conajlepsze; Dawać siebie, nie oczekując nawet przez chwilę zapłaty; Uczynićświat trochę lepszym, zostawiając po sobie zdrowe dziecko, uratowaną duszę,kawałek wyplewionego ogrodu czy poprawę warunków społecznych; Bawić się orazśmiać z entuzjazmem i śpiewać z zachwytu przez całe życie; Wiedzieć, że choćjeden człowiek mógł zaczerpnąć głębszego oddechu, bo żyliśmy. To znaczy odnieśćsukces. ”

   

                                                  / Ralph Waldo Emerson /

                                              haha 

Categories: ZŁOTE MYŚLI

POŻEGNANIE………

No Comments

Dzisiaj  byłam  na pogrzebie   Pani   Irenki.  Miała 57 lat. Kilka lat temu  ciężko zachorowała
   Miała operację  i potem  niby   wszystko
było dobrze. Kilka lat.

Jednak choroba zaatakowała znów…   Na  jeden    dzieńdowiedziałam, się że jest
bardzo ciężko chora (umierająca) a na drugi, że umarła… Byłam w szoku
…. do dzisiaj nie mogę w to uwierzyć…
Znałyśmy się około 17 lat. Dzięki niej zostałam przyjęta do
”plastyka”. Ona jedna kiedy zobaczyła moje obrazki od razu
powiedziała, że będzie mnie uczyć ( nikt inny nie
chciał).Zaprzyjaźniłyśmy się. Bardzo dużo jej zawdzięczam-  umiem malować.

W sprawach malarstwa rozumiałyśmy się bez słów. Śmiała
się, że jesteśmy bratnie dusze. Zapraszała mnie na wernisaże swoich
wystaw.
Była mi bardzo bliska, ja jej chyba też (tak to odczuwałam).

Namalowała   dla  mojej rodziny  kilka  obrazów . Jeden specjalnie    dla mnie    z dedykacją. 

Przez pierwszy atak choroby przeszła ”jak burza”… ześmiechem,
powiedziała, że pokona to dziadostwo.Wydawało się,że wszystko jest ok. A tu nagle grom z jasnego nieba!

Kiedy się widziało jej siłę ducha i humor wydawało się, że nie umrze
nigdy…
 Pani Irenka była osobą publiczną, znaną.Jednocześnie była bardzo skromna, nie lubiła rozgłosu…

Na  jej  pogrzebie było  bardzo  dużo ludzi………..

Będzie  jej   brakować…….. 

Categories: WYDARZENIA

Myśli o życiu i śmierci

No Comments

  

„Świętość nie jest przywilejem wybranych, lecz obowiązkiem każdego człowieka wierzącego”

                           / Matka Teresa z Kalkuty /

W związku  z moimi  ostatnimi    przeżyciami i z  nadchodzącymi   dniami Wszystkich  Świętych  i  Zaduszkami  pomyślałam,  że    coraz  więcej rodziny,   przyjaciół,   znajomych odeszło.  Wierzę,  że   w  niebie…   Nie tylko  moich  zresztą    nas  wszystkich.   Niektórzy odeszli  już  dawno , niektórzy     kilka   dni temu…

Tęsknimy  za  nimi ,  nieprawda ? 

   Musimy  zrobić  wszystko  aby    móc  się   z  nimi  spotkać.  Po   drugiej   stronie   ŻYCIA…….                     

Categories: MOJE MYŚLI

Anioł Śmierci

No Comments

     Pewnego dnia Anioł Śmierci zapukał do drzwi domu pewnego człowieka.

     -Wejdź i rozgość się – powiedział mężczyzna. – Czekałem na ciebie.

     -Nie przybyłem tu na pogawędki – powiedział Anioł – ale żeby zabrać twoje życie.

     -A cóż innego mógłbyś mi zabrać?

     -Nie wiem. Ale wszyscy, kiedy przychodzę, chcieliby, żebym wziął cokolwiek, byle  nie ich życie. Gdybyś wiedział, jakie mi czyniono propozycje!

     -Ale ja niczego dać ci nie mogę. Radości, jakie mi ofiarowano, przeżyłem.Zmartwienia rzuciłem na wiatr. Problemy, wątpliwości, niepokoje spaliłem za  sobą, by móc się ogrzać przy ogniu nadziei. Dóbr doczesnych wyrzekłem się.Uśmiech podarowałem tym, co mnie o niego prosili; serce – tym, których kochałem i którzy mnie kochali. Swoją duszę powierzyłem Bogu.

     Zabierz więc moje życie, bo nie mam nic innego do ofiarowania.

     Wtedy Anioł Śmierci uniósł tego człowieka w ramionach i stwierdził, że jest lekki jak piórko, a Pan otworzył na oścież bramy Raju, bo przez nie miał wejść święty…

Pier D’Aubrigy

Żeby  każdy  z nas  mógł  tak powiedzieć  gdy  przyjdzie czas…

Categories: ULUBIONE

PANI IRENKA

No Comments

Dziś zmarła malarka Irena Bierwiaczonek – nauczycielka wielu lubuskich artystów

(hak)

-Nauczyła nas kochać malarstwo. Najpierw próbowała poznać artystę od środka, a dopiero później wydobyć jakąś z niego prawdę – wspomina Przemysław Gapiński, prezes  zielonogórskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków.

Irena  Bierwiaczonek urodziła się w Przemyślu. Przez 23 lata mieszkała na Śląsku. Była absolwentką wydziału grafiki w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Do Zielonej Góry przyjechała w 1974 r. Była pedagogiem w tutejszym Liceum Plastycznym.

Malowała m.in. portrety. Jej dziełem jest poczet piastowskich książąt Śląska Lubuskiego w Muzeum Ziemi Lubuskiej, zamówiony przez dyrektora instytucji Andrzeja Toczewskiego. 24 portrety historycznych postaci powstały na podstawie epitafiów, pieczęci, płyt nagrobnych, opisów z kronik, do których udało się dotrzeć artystce i wspomagającemu ją w poszukiwaniach Dariuszowi Wieczorkowi.

Irena Biewiaczonek przez wiele lat pracowała w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Zielonej Górze. – Wszyscy u niej zaczynaliśmy. Była naszą wychowawczynią i mentorem w Plastyku. Nauczyła nas kochać malarstwo – wspomina  Przemysław Gapiński, prezes zielonogórskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków. – Posiadała umiejętność bycia pedagogiem. Zawsze powtarzam, że gdyby wykłada rzeźbę, to byłbym dziś rzeźbiarzem. Taką była postacią. Po części matka, po części pedagog. Najpierw próbowała poznać artystę od środka, a dopiero później wydobyć jakąś z niego prawdę.

                                                                                 /gazeta  lubuska/

Dwa  dni temu to o  Niej pisałam … W   liceum plastycznym  uczyła  mnie malarstwa. To dzięki Niej umiem   to co umiem. Była  cudownym Człowiekiem…  Trudno  mi jest pisać … Była  dla mnie  Kimś bardzo  bliskim .

Była… .  Dla  mnie ona  JEST…               

Categories: WYDARZENIA

BOKSER – ka ;))

No Comments

Od   dłuższego   czasu (kilku  lat) kiedy  malowałam zaczynały  boleć  mnie zęby. ( Wiecie,  że  maluję  trzymając  pędzel  w zębach) . Z   początku   jakoś to  wytrzymywałam. Malowałam   mniej,  robiłam   przerwy….

Jednak   ostatnio   ból się  nasilił   do  tego  stopnia,  że nie  byłam   w stanie  wcale ani   pisać  ani  malować.  Kiedy   zaczynałam , zaczynało  bardzo  boleć… Bolała   mnie cała   szczęka… wydawało  mi  się   że  wszystkie  nerwy  wyszły  na  wierzch…

Poszliśmy  do   dentysty – dentystka  powiedziała,  że  mam   bardzo  starte zęby,  rzeczywiście  nerwy były  na   wierzchu… Powiedziała ,  że  ona  nie widzi  innego  wyjścia jak   zęby    polakierować.  Powiedziała też  ,że  nie  wie  czy   to  coś  mi  pomoże bo kiedy  będę  malować  lub  pisać    lakier  szybko  się  zetrze.

Postanowiłam spróbować.  Pani   dentystka  polakierowała  moje  perełki . Zwracała  się  do mnie  „pacjentka’’ .   Niech  pacjentka otworzy   buzię…taaak….  Niech pacjentka  tak   trzyma.. ( Bardziej  mnie to  bawiło  niż denerwowało).  ‘’Niech  się zwraca  do   mnie jak   chce – żeby   tylko  pomogła’’ – pomyślałam.

Kilka  dni   miałam   trochę  spokoju.   Jednak po  kilku  ‘’malowaniach’’  znowu się  zaczęło… Znowu  dentystka, lakierowanie, starcie …….ból…dentystka,  lakierowanie………..i   tak w  kółko.

Za  którymś     razem  zrezygnowałam……

Byłam   bliska  załamania… nigdy  nie myślałam,  że   mogę  przestać   malować… Teraz   wszystko  wskazywało   na  to , że  tak  może  się stać…  Malowanie   sprawiało mi  radość… Dzięki   niemu moje  życie  miało  sens …. Było  moją  pasją ……. I teraz  miałabym  to wszystko  stracić ?!  Jakoś nie   mogłam  sobie tego    wyobrazić….

Napisałam   maila   do  mojej  nauczycielki   z liceum   plastycznego (zaprzyjaźniłyśmy   się  jeszcze w  ‘’ plastyku’’ – jest  nie  tylko wspaniałą  nauczycielką  i artystką,   ale  przede  wszystkim   bardzo   dobrym człowiekiem.  Utrzymujemy  ze  sobą  kontakt mailowy).  Opisałam  jej swój   problem  i  stwierdziłam ,  że   wieszczę  szybki  koniec   mojej  malarskiej  ‘’ kariery’’.

Odpisała  mi,   że ona  sobie  tego   nie  wyobraża . nie  może się  z   tym pogodzić,  żebym   nie mogła  malować.  ‘’  To   niemożliwe  aby  w  XXI wieku  nie    można   było  rozwiązać  twojego  problemu’’ –    pisała.

Podała  mi  adres znajomej  dentystki – ‘’ ona  na pewno  coś  wymyśli.

Pani   dentystka   najpierw  kazała  mi   zrobić panoramę   szczęki  ( zdjęcie  rtg ).  Wykazało   ono bardzo   duże  ubytki  szkliwa.

Potem   zrobiła  odlew szczęki  z   jakiejś szybkoschnącej   masy. Odlew   ten miał   posłużyć  do zrobienia   nakładek   ochronnych na  moje  zęby. Pani  powiedziała,   że spastycy –  tacy  jak ja   powinni   zakładać  je  do   snu  ponieważ  wtedy  bardzo  zgrzytają   zębami.

Za  kilka  dni  nakładki  były  gotowe. Trochę   martwiłam  się,   że będzie   mi  się trudniej   w  nich  malować …

  Niepotrzebnie.

   ŚWIETNE !!!

Odkąd   zaczęłam   je  nakładać   do   malowania   zęby  przestały mnie   boleć.  Muszę   przyznać, że   to  dziwne uczucie    kiedy  nagle    przestaje  boleć     co  do  tej   pory  bardzo  bolało.

Wstąpiła  we  mnie  radość,    że  znowu  mogę  malować !  Z   tymi  nakładkami  wyglądam trochę   jak   bokser ( oni  do  walki nakładają   podobne). Nie  ważne !  Najważniejsze  jest   dla mnie  to,  że  mogę   malować.  Bez  bólu.

Mam   nadzieję ,  że  moja   ‘’kariera’’  malarska jeszcze  trochę   potrwa.

Kilka  dni  temu zaczęlam   rozmalowywać   nowy  obraz  olejny.

Szkic   już    jest.                                  

                                     

 

Categories: WÓZEK

ZAGADKA ;-))

No Comments

Podczas samochodowej podróży w której uczestniczyli ojciec z synem nastąpił wypadek. Ojciec zmarł na miejscu, syna w ciężkim stanie przewieziono do szpitala w którym musiał być natychmiast operowany. Na salę operacyjną wchodzi chirurg i woła:

     – O Boże,przecież to mój syn!

Pytanie: Kim był chirurg dla pacjenta?



Categories: RÓŻNE ;)

MOJA WALKA

No Comments

Myliłby  się   ten kto by myślał,  że   skoro pogodziłam    się   z chorobą,   nie  będę  robić  nic ,  że  się    poddam.

   „ Jaką   mnie  Panie   Boże  stworzyłeś, taką  mnie   masz ‘’.

   NIE ! 

Bardzo się   staram,  żeby moje   życie   było  choć   trochę    zbliżone  do  życia   ludzi zdrowych ,  choć  trochę zbliżone   do  ‘’normalności.   Jednak jest  to   bardzo  trudne.  Codziennie   muszę pokonywać   własną   niemoc. Muszę   walczyć .  Walczyć sama  ze  sobą , z   bólem , z  napięciem  spastycznym,  z   niesprawnością.  Walczę co dzień ,   można   powiedzieć , że  pokonuję  samą   siebie.

Człowiek  zdrowy   pewne   rzeczy ,  czynności  wykonuje automatycznie . Może  nawet  nie   zdaje    sobie sprawy, że   je  robi , wydaje mu  się   to naturalne.

Dla  mnie  wykonanie prostej   nawet  bamalnej  rzeczy  jest bardzo  trudne.  Takie  na  przykład   czytanie książki… niby  nic    takiego, ale  ile  ja  muszę   się namęczyć , żeby   przewrócić   kartkę…… to trwa  czasem  długo. Bardzo  mnie  to  denerwuje,    tym  bardziej jeśli   bardzo   chcę wiedzieć  co  jest dalej   napisane.

Walczę,  ale  nie  zamierzam  się   poddawać . Będę   walczyć  do końca .                                                                     

Categories: MOJE MYŚLI

JAN PAWEŁ; II – PAPIEŻ WOLNOŚCI

No Comments

Dzień Papieski

Dzień Papieski obchodzony jest od 2001 r., zawsze w niedzielę poprzedzającą rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową.Obchody te przebiegają w czterech wymiarach: intelektualnym, duchowym,artystycznym i charytatywnym.

Wymiar intelektualny

W całej Polsce organizowanych jest kilkadziesiąt seminariów naukowych i paneli dyskusyjnych, których tematem jest nauczanie Jana Pawła II.Mają one na celu przybliżyć wiernym treści nauczania Ojca Świętego i poszerzać wiedzę o Jego pontyfikacie.

Wymiar duchowy

Dzień Papieski jest przede wszystkim dniem duchowej łączności z Ojcem Świętym i modlitwy w Jego intencji. We wszystkich parafiach całej Polski w niedzielę poprzedzającą Dzień Papieski odczytywany jest list pasterski Konferencji Episkopatu Polski. Odprawiane są msze święte w Jego intencji, podczas których głoszone są homilie i katechezy poświęcone nauczaniu Jana Pawła II. W wielu parafiach odbywają liczne nabożeństwa oraz nocne czuwania połączone z medytacją nad papieskimi tekstami. Wieczorem o określonej godzinie we wszystkich diecezjach w kraju odbywają się uroczyste Apele modlitewne w łączności z Ojcem Świętym.

Wymiar artystyczny

W wigilię Dnia Papieskiego na Zamku Królewskim w Warszawie Fundacja wręcza jedne z najbardziej prestiżowych nagród w Kościele katolickim -nagrody TOTUS. Dniowi Papieskiemu towarzyszy także 30 innych dużych wydarzeń artystycznych, zarówno o zasięgu lokalnym, jak i ogólnopolskim. Zwieńczeniem jest Koncert Papieski na Placu Zamkowym w Warszawie. Dzień Papieski wykracza też poza granice Polski. Do obchodów włączają się polskie parafie i Polonia m.in. z Australii, Stanów Zjednoczonych, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Kazachstanu.

Wymiar charytatywny

Odpowiedzią na wezwanie Ojca Świętego do solidarności z ubogimi jest organizowana tego Dnia publiczna zbiórka pieniędzy pod hasłem„Dzielmy się miłością”, w której corocznie udział bierze blisko 100 tys.wolontariuszy: ministrantów, harcerzy, młodzieży i dorosłych z różnych środowisk wchodzących w skład Ogólnopolskiego Komitetu Organizacyjnego Dnia Papieskiego. Zebrane w ten sposób środki przeznaczone są na fundusz stypendialny Fundacji, która przyznaje stypendia najbardziej uzdolnionym gimnazjalistom i licealistom, pochodzącym z wiosek i małych miast. W ten sposób, każdy może włączyć się w budowę „żywego pomnika” Janowi Pawłowi II.

/Sz.Ch./

design byCoyote 2009

Categories: WYDARZENIA

%d bloggers like this: