„Nie ma jak u Mamy”

  

                                                 / St. Wyspiański ” Macierzyństwo / 

  Ona jedna dostrzegała

w durnym świecie tym jakiś ład

własną piersią dokarmiała

oczy mlekiem zalewała

Wychowała jak umiała

a gdy wyjrzał już człek na świat

wziął swój los w ręce swe

i nie w głowie mi było że

                                            

Ref :

Nie ma jak u mamy ciepły piec cichy kąt

Nie ma jak u mamy kto nie wierzy robi błąd

Nie ma jak u mamy cichy kąt ciepły piec

Nie ma jak u mamy kto nie wierzy jego rzecz

T tym czasem człeka trawił

spać nie dawał mu taki mus

żeby sadłem się nie dławił

lecz choć trochę świat poprawił

nieraz w trakcie tej zabawy

świeży na łbie zabolał guz

człowiek jadł z okien kit

i zanucić mu było wstyd

Ref : Nie ma jak u mamy …

Te porywy te zapały

jak świat światem się kończą tak

że się wrabia człek pomału

w ciepłą żonę stół z kryształem

I ze szczęścia ogłupiały

nie obejrzy się człowiek jak

w becie ktoś się drze

komu nawet nie w głowie że


Ref : Nie ma jak u mamy …

           

                                                                 / W. Młynarski /

Read more

O IKONIE

Ikona (gr. εικων, eikón oznaczające obraz) – obraz sakralny,powstały w kręgu kultury bizantyńskiej wyobrażający postacie świętych, sceny z ich życia, sceny biblijne lub liturgiczno-symboliczne. Charakterystyczna dla chrześcijańskich Kościołów wschodnich, w tym prawosławnego  i greckokatolickiego. Ikony się „pisze ” , nie maluje.

Ikony powstają w rozmaity sposób, jako mozaiki, freski, czy też płaskorzeźby, jednak najważniejszą techniką jest  ” pisanie”  temperą jajową na drewnie. Zasadnicze tajniki tej metody, przekazywane z pokolenia na pokolenie, pochodzą czasów poprzedzających chrześcijaństwo. Pisanie ikony wymaga nie tylko opanowania koniecznych technik, co jest możliwe tylko dzięki terminowaniu i mistrza: jest to również dzieło modlitwy. Teologia ikony nie pozwala na malowanie z żywego modelu, ponieważ oznaczałoby to całkowite zerwanie z praobrazem. Teologia ikony wyznaczyła kanon ikonograficzny, sposób malowania, technikę, wreszcie statut malarza ikon. Tworzenie ikony jest dziełem tradycji modlitwy, postu i medytacji. Mówi się że przygotowanie do namalowania ikony przypomina przygotowanie do celebrowania Liturgii Świętej.

—————————————-

Przygotowanie

Większość ikon nie posiada podpisów wykonawców, bowiem zgodnie z zasadami malarze ikon w tworzonych przez siebie dziełach nie widzieli niczego własnego, autorskiego, a swój trud traktowali jako uświęcony wynik wspólnotowego doświadczenia Kościoła. Co więcej, artysta był traktowany jako natchniony przez Boga, ale zarazem wymagano od niego przestrzegania norm moralnych i obyczajowych. Sześćset lat temu Sobór Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego uchwalił, że „ikonografowi przystoi skromność, łagodność, nabożność,powściągliwość w mowie, umiarkowanie w wesołości, życzliwość, zgodność, jak najdalsze powinny mu być wszelkie myśli o jakichkolwiek przemocy, nie może też mieć na sumieniu zabójstwa”.

Podjęcie zamiaru sporządzenia ikony według kościoła prawosławnego jest darem; jak każde dobre pragnienie, którego sprawcą jest Bóg.Umiejętność pisania ikon jest darem szczególnym i dlatego należy o nią prosić.Kto podejmuje się zadania tworzenia ikony, ten wchodzi w strefę bliskiego przestawania ze świętością. Dlatego ikonografowi nie może być obojętny temat obrazu, nie powinien również podejmować się wykonania go bez znajomości wydarzenia czy postaci, którą chce przedstawić. Stąd stara tradycja, że ikonografami byli mnisi, jako osoby zgłębiające znajomość Pisma świętego i życiorysów świętych. Ikonograf ma wejść w pole bliskości a nawet w zażyłość z osobami, które chce przedstawić.

Nie małe znaczenie ma, zatem w procesie powstawania ikony modlitwa – o czystość intencji w podjęciu dzieła, umiejętność jego wykonania  oraz wierność (trafność) przedstawienia, aby obraz mógł służyć modlitwie i czci Boga i jego świętych. Mnisi Kościoła wschodniego, podczas całego okresu malowania ikony zachowują milczenie – zwłaszcza podczas ozdabiania ścian świątyni. Jest to danie miejsca natchnieniu Bożemu, aby ono samo prowadziło rękę artysty dla ukazania tego co niewidzialne. Przez wieki Kościół wypracował zasady które mnich musiał zachować podczas pracy nad ikoną:

przed rozpoczęciem pracy przeżegnaj się; módl się w milczeniu i daruj swym winowajcom,

pracuj w skupieniu nad każdym szczegółem swej ikony, jakbyś pracował przed samym Bogiem,

w czasie pracy módl się, by wzmocnić się fizycznie i psychicznie; unikaj przede wszystkim zbędnych słów i zachowuj ciszę,

swe modlitwy kieruj w szczególności do tych świętych,których oblicza malujesz. Pilnuj, by umysł twój nie rozpraszał się, a święty będzie blisko ciebie,

gdy masz wybrać kolor, wyciągnij w głębi swego serca rękę do Boga i spytaj Go o radę.,

nie bądź zazdrosny o pracę swego bliźniego; jego powodzenie należy również do ciebie,

gdy twa ikona jest już skończona, podziękuj Bogu, że w miłosierdziu Swym obdarzył cię łaską malowania świętych wizerunków.

Osobowość artysty, jego indywidualizm są na ogół skrywane,bo nie one mogą być uwidocznione na ikonach, ale wierność tradycji. Ikona jest wykonywana według Tradycji i dokumentów nienależących do malarza. Natchnienie pochodzi od Ducha Świętego. Jeżeli nawet wielu współczesnych greckich ikonografów podpisuje swoje ikony to podpis poprzedza wzmianką „Ręką…”, podkreślając, że ich posługa kościelna zależy od Boga. Takiemu postrzeganiu roli artysty sprzyjała powszechna praktyka warsztatowa posługiwanie się przez malarzy ikon, co najemnej od XV w. wzornikami, które zawierały konturowe rysunki poszczególnych postaci i fakt, że ikony były w większości dziełem zbiorowym, nie indywidualnym. Lecz nie jest prawdą, że ikonograf jest kopistą. Musi, bowiem wyjawić swoją wiarę przez swój talent, i to w duchu kanonów. Status malarzy ikon był o wiele wyższy niż średniowiecznych malarzy zachodnich, mogli oni nawet pouczać teologów, do ich dziel przywiązywano o wiele większą wagę, a przy tym dostęp do ikon nigdy nie był elitarny, tak jak do obozów religijnych. Malarz ikon, a przede wszystkim ci,określani jako ikonografowie, mieli pełnić funkcję bliskie tym, które były udziałem duchownych, mieli być „innymi duchownymi”, od których wymagano nie tylko talentu artystycznego, ale także duchowości oraz głębokiej wiedzy ożyciu Kościoła i jego tradycji.

Podobrazie

Nośnikiem ikony jest deska. Drzewo jest symbolem życia; na nim rosły w Raju życiodajne owoce, z drzewa została wykonana Arka, w której Izraelici przechowywali tablice Prawa Bożego i wreszcie krzyż stał się nowym Drzewem Życia, dzięki któremu na nowo mamy dostęp do wieczności. Dlatego podobrazie ikony przygotowuje się na kawałku drzewa .

Deska jako nośnik treści ikony domaga się długiego przygotowania. Od niego zależy zachowanie malowidła. Pod malowidło deski musiały być odpowiednio przygotowane. Najczęściej poddawano je kilkugodzinnemu działaniu pary wrzącej wody. Odbywało się to w miedzianym kotle, gdzie deski były odpowiednio ułożone. Para przenikając deski ługowała składniki rozpuszczalne w wodzie. Następnie deski suszono w piecu piekarniczym zaraz po wypieczeniu chleba. Tak przesuszone zawieszano na belkach stropowych poddając je działaniu zmiennej cyrkulacji powietrza i dymu. Deski nasycone dymem były ponoć chronione przed atakiem korników i pleśni. Często umacniano deski gotując je w oleju lnianym. Od strony odwrotnej zabezpieczano je tzw. szpongami przed ewentualnym paczeniem się i pękaniem. Często ikona jest wydrążona na głębokość kilku milimetrów, w odległości 2 do 5 centymetrów od brzegu deski. To płytki wgłębienie w tradycji ruskiej, nosi w języku słowiańskim nazwę kowczeg, czyli arka. Ten termin, używany na określenie skrzyneczki przeznaczonej do przechowywania relikwii i obiektów sakralnych, po prostu przypomina, że pierwszym celem obramowania nie jest kadrowanie ikony, ale przechowywanie obrazu sakralnego jako swego rodzaju klejnotu, rzeczy świętej. Wypukłe obramienie nazywane jest „łuzgą”(pole) służy jako rama i ochrona wizerunku.

Obok najczęściej stosowanej lipy używano różnych gatunków drewna zależnie od warsztatów malarskich i okolic, w których ikony powstawały.Przykładem mogą być ikony bizantyjskie malowane na drewnie lipy i cytrusa,szkoły rosyjskie używały desek lipowych, sosnowych, jodłowych, a także modrzewiowych. Może być zrobiona z jednego kawałka drewna lub też klejona.Klejenie stosuje się zwłaszcza do dużych podobrazi, aby uchronić ikonę przed zbyt dużym odkształceniem lub też pęknięciem. Deskę żłobi się delikatnie na całej powierzchni, po to aby lepiej trzymała nanoszone substancje. Taką suchą deskę pokrywa się gruntem klejowo-kredowym. Proces gruntowania polega na przygotowaniu roztworu z kleju naturalnego, np. króliczego i różnych odmian białej kredy. Po przygotowaniu takiego gruntu, smaruje się deskę rozrobionym klejem i nakłada płótno. Ono nadaje gruntowi sprężystość. Jest także przypomnieniem, że wizerunek Chrystusa został utrwalony właśnie na płótnie -całun, legenda o wizerunku z Edessy, czy też w zachodniej tradycji chusta Weroniki.

Na przyklejone na deskę płótno nakłada się kilka cienkich warstw gruntu, tak, aby w efekcie uzyskać odpowiednio gruby podkład pod złocenia i warstwę malarską. Takich warstw jest około pięciu do siedmiu. Każda warstwa musi schnąć co najmniej dwanaście godzin, zanim nałoży się następną.Sam proces przygotowania powierzchni zajmuje, co najmniej tydzień. Po wyschnięciu grunt jest gładzony i polerowany pumeksem, aby uzyskać właściwą powierzchnię malarską. Wszystkie materiały i elementy używane w procesie powstawania ikony pochodzą ze świata minerałów, roślin lub też ze świata organicznego „użyte taką, jak Bóg ją stworzył”- materia jest wezwane do uczestniczenia w przemienianiu kosmosu, tak jak ikonografa praca jest uduchowieniem rzeczywistości zmysłowej.

Szkic

Równorzędnym, czy nawet poprzedzającym krokiem jest przygotowanie szkicu postaci sceny biblijnej czy też z życia świętych. Szkic opiera się na zasadach proporcji wyznaczanych geometrycznie, co zresztą ułatwia wykonanie poprawnego rysunku. Szkic pod ikonę wyznaczany jest również odpowiednimi kanonami, stosownymi do określonej sceny, które zostały wypracowane przez tradycję. Postać czy scena przedstawiane są zawsze w pewnym uproszczeniu, zarysie symbolicznym tak, aby nie zatrzymywać się na samej formie, lecz wskazywać na tego, kogo przedstawia. W tak symboliczny sposób zarysowana jest twarz jak i draperie szat. Pomimo kanonów przedstawiania postaci ikonograf dysponuje dużą możliwością interpretacji i własnej inwencji.Dlatego geniusz i mistrzostwo ikonografii nie polega na przekraczaniu tradycyjnych form ale na znakomitym ich wykorzystaniu. W swoistej hierarchii malarza umiejętnością najbardziej cenioną jest sporządzanie rysunków konturowych i przenoszenie ich na deskę ikony i dlatego czynność tę powierza się najlepszym mistrzom, na których spoczywa odpowiedzialność za utrzymanie podobieństwo wyobrażenia do pierwowzoru. To ich uznać wypada za strażników wierności tradycji i gwarantów kanoniczności ikon. Już na etapie szkicu ikonograf musi uwzględniać elementy tradycji: read more

Read more

WIELKA WODA

Wielka woda… Gdzie nie spojrzeć woda… Potopione wsie i miasta. Domy pozalewane po strych. Ludzie siedzą  na dachach oczekując pomocy. Lamentujące kobiety, płaczące dzieci, potopione zwierzęta.

Bezradne spoglądanie w niebo…kiedy deszcz przestanie padać.

W telewizji komunikaty jak z wojny. Obrazy walki  z żywiołem.Tu przyjechał premier, słucha skarg bezradnych, bezdomnych powodzian, obiecuje pomoc, tam kandydat na prezydenta, też słucha,obiecuje.

Czy zawsze musi tak być? Czy znowu Polak musi być mądry po szkodzie? W  1997 roku „przerabialiśmy”to samo. Czy nic nas nie nauczyła tamta powódź? Wtedy obiecywano odbudowę wałów,  budowę nowych zbiorników retencyjnych, poszerzanie i pogłębianie rzek. Obiecywano. Teraz też się  obiecuje.

I co ? I nic. Ktoś powiedział, że zainteresowanie powodzią trwa tak długo jak trwa powódź…

Mam nadzieję, że ta „wielka woda” czegoś nas jednak  nauczy, że zaczniemy remontować wały przeciwpowodziowe, budować zbiorniki retencyjne. Że przy następnej powodzi nie będzie tak samo.

I nie po raz kolejny nie sprawdzi się przysłowie, że Polaki  przed szkodą i po szkodzie

głupi.    

Read more

WNIEBOWSTĄPIENIE

Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma,  i rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie,  w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni mocą z wysoka». Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich.  A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.

Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, <wielbiąc i> błogosławiąc Boga.

                                  / zakończenie ew. św. Łukasza /

——————————————————————————–

  Dzisiejsza ewangelia opowiada o wniebowstąpieniu Jezusa. Mówi, że uczniowie gdy Jezus ich opuścił „z wielką radością” wrócili do Jerozolimy.

W pierwszej chwili ich zachowanie wydaje się dziwne. Kiedy ktoś bliski opuszcza nas, np. wyjeżdża, żegnamy go ze smutkiem. Tęsknimy.                                                    Gdy ktoś umiera, boli nas serce, dusza, boli nas całe ciało. Trudno jest nam z tym pogodzić…

Jezus opuszcza swoich uczniów, przyjaciół, a oni zamiast się smucić są radośni.  Dlaczego?                                                                                                                 

Po pierwsze, są pewni, że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał. Są pewni, że to On  jest obiecanym Mesjaszem. Powiedział, że idzie przygotować dla nich miejsce. W niebie.

Po drugie obiecał im, że ześle im „Moc z wysoka” , „obietnicę Ojca”. Ducha Świętego.

Pocieszyciela.

Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym». Zapytywali Go zebrani: «Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?» Odpowiedział im: «Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą,  ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi». /Dz.Ap.1,5-9/
 Po trzecie Jezus zapewnił swoich uczniów, że mimo to, iż ich opuszcza, zostaje z nimi. Jest z nimi, przez wszystkie dni. Aż do skończenia świata.

Dlatego byli radośni.      


Read more

KONICZYNA

  
Lubię wiosnę, słońce, ciepło. Mogę wtedy wyjść na podwórku i pojeździć na moim wózku elektrycznym.
Dzisiaj, choć za ciepło nie było też sobie trochę pojeździłam. Bardzo lubię obserwować przyrodę, patrzeć na kwitnące kwiaty, przyglądać się motylom i ptakom. Kilka dni temu udało mi się zobaczyć dudka z pięknym rozłożonym czubem.
Dziś pośród trawy znalazłam dwie czterolistne koniczynki.
„Chyba jakieś mutanty” – pomyślałam.
Każdy wierzy, że czterolistna koniczynka przynosi szczęście i bardzo trudno znaleźć jedną, która by miała cztery listki, a co dopiero znaleźć dwie, i to w jednym miejscu. To prawie niemożliwe.
Teraz każdy może sobie kupić i wyhodować czterolistną koniczynkę. To jakby kupić sobie szczęście. A przecież szczęścia nie można kupić, za żadne pieniądze.
Ludziom, którzy kupują nasionka czterolistnej koniczyny może się wydawać, że kupują szczęście, a przynajmniej jego namiastkę.
Ja zamiast kupować czterolistną koniczynę wolę ja znaleźć. Nie dlatego, że ponoć przynosi ona szczęście. Może i przynosi.

Popatrzyłam na roślinkę i za chwilę pojechałam do domu bo zrobiło się zimno.
Pomyślałam, że najważniejsze jest to,  żeby być szczęśliwym i mieć  wiosnę w sercu.
Ja szczęśliwa jestem i wiosnę w sercu mam.

Szczęścia nie można kupić. Na szczęście.

— Phil Bosmans
 

Read more

Zmaltretowany pies tonął w lodowatej wodzie

Przywiązany do gałęzi, na dodatek z obciążnikiem u szyi -ostatkiem sił utrzymywał się na powierzchni stawu. Znaleźli go wędkarze.Zamęczone zwierzę trafiło pod opiekę członków fundacji „Świat zwierzętom”.Całą dobę walczyło o życie – i udało mu się.

Informacje o zdarzeniu i film nakręcony zaraz po wyłowieniu psa otrzymaliśmy od fundacji „Świat zwierzętom”.

Zmaltretowany pies tonął w lodowatej wodzie

W poniedziałek 3 maja wędkarze łowiący ryby nad rzeką niedaleko wsi Potępa w powiecie tarnogórskim zauważyli psa, który nie mógł się wydostać z lodowatej wody. Smycz zwierzęcia prawdopodobnie zaplątała się w jeden z podwodnych konarów. Do smyczy był też przywiązany głaz, który nie pozwalał psu wydostać się na brzeg. Na dodatek zwierzę na szyi miało założoną kolczatkę ze specjalnie zaostrzonymi kolcami, która dodatkowo utrudniała mu poruszanie się.

– Miał poraniony grzbiet, jakieś zmiany chorobowe wokół oczu. Był skrajnie wycieńczony – opowiadał Karol Kominek z miejscowej Straży Pożarnej. Mimo to agresywnie reagował na osoby, które próbowały się do niego zbliżyć. Strażacy, którzy przybyli na miejsce opowiadają, że w życiu nie widzieli tak źle potraktowanego zwierzęcia.

Trafił pod skrzydła fundacji

Psem zaopiekowała się fundacja „Świat zwierzętom”,której członkowie także przyjechali na miejsce. Zwierzę od razu trafiło do kliniki weterynaryjnej w Katowicach, gdzie zostało opatrzone. Jak opowiadają,zwierzę wróciło do siebie dopiero po dwóch dniach intensywnych zabiegów. Pies czeka teraz na nowego właściciela.

Policja dotarła do właściciela psa. Tłumaczy on, że zwierzę uciekło mu podczas spaceru w lesie. Jeśli jego wersja nie potwierdzi się,będzie mu grozić kara grzywny lub dwa lata więzienia.

                                                      /  tvn24.pl /

——————————————————————-

Jak można określić tego, kto to zrobił? Czy w ogóle można nazwać takiego kogoś mianem ” człowieka „…? Na usta cisną się niecenzuralne słowa.
Widziałam oczy tego zwierzęcia, przestraszone, dzikie. Na pewno bardzo trudno będzie mu zaufać człowiekowi. Może już nigdy nie zaufa nikomu.

Co myślał ten, który zrobił coś takiego temu psu? Czy w ogóle myślał…? Chyba nie, bo jakby choć trochę pomyślał pewnie by czegoś takiego nie zrobił.

Kto nie szanuje zwierząt ten nie będzie szanował ludzi.


Read more

” PIETA „

 

       Pieta to najpiękniejsza rzeźba w Bazylice Św.Piotra. Jest dziełem Michała Anioła. Artysta, gdy zaczynał rzeźbę w 1498 rokumiał 23 lata. Wykonywał ją na zamówienie francuskiego kardynała Jeana deBilberesa, legata papieża Aleksandra VI na dworze Karola VIII. Kardynał wymagałw kontrakcie stworzenia „najpiękniejszego dzieła w marmurze w całym Rzymie”.Michał Anioł ukończył swoje dzieło w 1500 roku.Kilka dni powystawieniu rzeźby na widok publiczny Michał Anioł usłyszał że autorstwo dziełajest przypisywane Christoforo Solari. Pod wpływem złości, na szarfie znajdującejsię na piersi Marii, umieścił napis „MICHEL ANGELUS BONAROTUS FLORENTFACIBAT” (Uczynił to Florentczyk, Michał Anioł Buonarroti).

       Pieta powstała z jednego bloku śnieżnobiałego marmuru z Carrary, który jestjednorodny, nie rozłamuje się i łatwo można  go modelować.

Postać Maryi  jest bardzo młoda ipiękna. Jej twarz nie wyraża dramatu. Emanuje z niej spokój, zaduma i miłość.Nie ma na tej twarzy bólu Matki po stracie Syna, tak widocznego w ekspresyjnychpietach gotyckich. Jest to twarz kobiety całkowicie ufającej Bogu. Chrystussprawia wrażenie śpiącego, jego ciało swobodnie spoczywa na kolanach matki. Natwarzy Maryi rysuje się smutek i zaduma, ale jej twarz jest równie młoda jaktwarz syna. Być może artysta sugeruje tu symboliczną jedność niezmiennejopiekuńczej matki, której nie dotyka czas, matki, która jest jednocześnieMadonną z Dzieciątkiem i Mater Dolorosa.

Niektórzy artyści początkowo zarzucalitwórcy, że twarz Maryi jest zbyt młoda jak na matkę trzydziestoletniego mężczyzny.Wtedy Michał Anioł uzasadniał swoją koncepcję racjami teologicznymi.Przedstawiając piękne, gładkie oblicze Matki Bożej, pragnął odzwierciedlić Jejczystość. Ostatecznie więc uznano, że dzieło przesycone jest boskością.

       Irving Stone w swojej książce o Michale Aniele  Udręka i ekstaza” pisze na temat Piety:„Kiedy Maryja znalazła odpowiednią chwilę, by złożyć na kolanach ciało Syna?Może wtedy, gdy żołnierze położyli ciało Chrystusa na ziemi, a Józef z Arymateiudał się z prośbą do Piłata, aby pozwolił wziąć ciało, gdy Nikodem gromadziłmirrę i aloes (…) Maryja (…) żyła intensywnie, pełna bólu. Jej Syn leżałumarły. Choć później miał zmartwychwstać, teraz był martwy, a twarz Jegoodzwierciedlała , co przeszedł na krzyżu”.

21 maja 1972 roku Pieta Michała Anioła została uszkodzona przez 33-letniego LaszloTotha australijskiego geologa urodzonego na Węgrzech, który krzycząc „Ja jestemJezusem Chrystusem” uderzył ją kilkadziesiąt razy młotkiem, odłupując praweramię Madonny aż do łokcia, łamiąc nos, i uszkadzając twarz. Po ataku, dziełozostało pieczołowicie odrestaurowane i zwrócone na swoje miejsce w Bazylice Św.Piotra, po prawej stronie tuż przy wejściu, pomiędzy Świętymi Drzwiami iołtarzem Św. Sebastiana.
Miałam to szczęście  widzieć to dzieło „na żywo” . Byłam pod ogromnym wrażeniem.

Read more

WSTĘP

Pragnę poinformować wszystkich, którzy zaglądają na mój blog, że zamierzam rozpocząć nowy cykl (kategorię). Pod tytułem : SZTUKA I…JA.
Będą to zdjęcia obrazów,rzeźb, witraży itp., które lubię i podziwiam ale nie tylko, które budzą kontrowersje.
Będą też ich opisy a raczej moje – subiektywne- zamyślenia nad nimi.
Kiedyś chciałam studiować historię sztuki – okazało się to niemożliwe.
Jednak zainteresowanie sztuką zostało mi do dziś.
Zapraszam wszystkich do komentowania dzieł, do wyrażania swojego zdania.

Read more

„O szukaniu Matki Bożej”

  

Znam na pamięć jasnogórskie rysy. ostrobramskie,wileńskie srebro –
wiem po ciemku gdzie twarz Twojai koral,
gdzie Twa rana, Dzieciątko i berło.
ręką farbę sukni odgadnę- złote ramy, cyprysowa
drewno lecz dopiero gdzieś za swym obrazem
żywa jesteś i milczysz ze mną!
J. Twardowski

Read more

Maryjne zadumanie majowe

     Witam Was gorąco w radosnej majowej atmosferze. Ten piękny miesiąc, w którym świat wokół nas maluje się tak wielu kolorami, w Kościele poświęcony jest szczególnie Matce Bożej - możemy powiedzieć, że jest miesiącem maryjnym. Wielu wiernych w majowe wieczory gromadzi się w świątyniach, przy przydrożnych krzyżach, kapliczkach, figurach, by wyśpiewać cześć Maryi. Z wielu ust płyną wtedy wezwania Litanii Loretańskiej. W tym czasie gorąco dziękujemy Panu Bogu za Matkę Syna Bożego, za Jej wstawiennictwo i prosimy o dalszą opiekę nad nami.

     W naszej wierze i narodowej tradycji obecność Maryi jest szczególnie ważna. Znakiem tego są liczne rozsiane na polskiej ziemi sanktuaria maryjne, których sercem jest Jasna Góra - duchowa stolica naszej Ojczyzny. Łączymy się z nią każdego dnia poprzez szczególną modlitwę. Ma ona charakter apelu i śpiewana jest lub odmawiana w pozycji stojącej. Łączymy się wtedy duchowo z miejscem, gdzie gromadzą się ojcowie paulini z pielgrzymami, aby uroczyście odśpiewać Apel Maryjny, łączymy się także z tysiącami polskich rodzin, które o godz. 21 stają przed Królową Polski, by wyznać Jej wierność i oddanie. Czujemy się wtedy ogarnięci modlitwą całego Kościoła polskiego.

     O tej samej godzinie modlą się tymi samymi słowami biskupi, kapłani i wierni. Choć dzielą ich niekiedy wielkie odległości, to przecież łączy ich mocniejsza więź duchowa. Apel Jasnogórski jest szczególnym wyrazem pamięci o sprawach Ojczyzny, która winna być droga każdemu Polakowi.

     Ciekawa jest historia powstania tego modlitewnego zwyczaju. Wiąże się ona z kapitanem Podlesińskim. Był to próbny lot, taki jak wiele innych. Nic nie wskazywało żadnego niebezpieczeństwa. A jednak pilot poczuł nagle jakiś niepokój i wydawało mu się, że usłyszał wyraźnie czyjś głos rozkazujący: - Ląduj! Usłuchał. Wysiadł z samolotu i - kiedy oddalił się o lalka kroków - w samolocie nastąpił wybuch. Spojrzał na zegarek, była godzina 21.00. Po powrocie do domu dowiedział się, że w tym samym czasie żona, niespokojna o niego, modliła się gorąco do Matki Najświętszej, aby mu się nic nie stało. Historia ta wydarzyła się w roku 1934. Od tej pory kapitan Podlesiński, dawniej trochę niewierzący, zmienił swoje życie. I codziennie o godz. 21 stawał przed Matką Bożą na Apel. Wieść o tym wydarzeniu rozchodziła się i coraz więcej było takich, którzy z wybiciem tej godziny przerywali swoje prace, a myśli kierowali ku Maryi, Królowej Polski. Bardzo szybko też ten szczególny rodzaj modlitwy nabrał szerszego znaczenia - był modlitwą osobistą, ale modlitwą człowieka żyjącego na polskiej ziemi.

     Przejęty całą tą historią ks. Leon Cieślak ułożył słowa Apelu. A ks. prymas Stefan Wyszyński, kiedy wrócił z uwięzienia w 1956 r., przyjął tę formę modlitwy dla całego narodu. Dlatego też na Jasnej Górze codziennie o godzinie 21 biją dzwony. Wzywają na Apel - wzywają wszystkich nas.

     Słowa Apelu Jasnogórskiego są bardzo krótkie: Maryjo Królowo Polski jestem przy Tobie pamiętam czuwam. Jednak ich treść niesie ze sobą wielkie bogactwo. O tych słowach Apelu mówił Ojciec Święty Jan Paweł II podczas drugiej pielgrzymki do Polski. Jest rzeczą niesłychanie doniosłą, aby w młodości - w tym wieku, w którym budzą się nowe uczucia miłości, uczucia decydujące nieraz o całym życiu - chodzić z takim dojrzałym wewnętrznym programem miłości, właśnie takim, o jakim mówi Apel Jasnogórski. Odpowiadając na miłość, którą jesteśmy odwiecznie umiłowani przez Ojca w Chrystusie, odpowiadając na nią zarazem jako na miłość macierzyńską Bogarodzicy - sami uczymy się miłości.

     Pani Jasnogórska jest nauczycielką pięknej miłości dla wszystkich. Jest to zaś szczególnie ważne dla Was, młodych. W Was bowiem rozstrzyga się ów kształt miłości, jaką będzie miało całe Wasze życie. A przez Was - życie ludzkie na ziemi polskiej. Życie małżeńskie, rodzinne, społeczne, patriotyczne - ale także: życie kapłańskie, zakonne, misyjne. "Powiedz mi, jaka jest twoja miłość - a powiem ci, kim jesteś".

As. Edmund

Tekst pochodzi z pisma
"Królowa Apostołów" maj 2001 r.


Read more

MOJE ŻYCIE cz. 2

Pan Bóg wysłuchał modlitw mamy- przeżyłam. Po kilkumiesięcznym pobycie w szpitalu, wróciłam do domu. Lekarze ostrzegali rodziców, że po tak silnym niedotlenieniu mózgu mogę być niedorozwinięta umysłowo. Ja jednak rozwijałam się tak jak inne niemowlęta,uśmiechałam się na widok  znajomych  twarzy,   gaworzyłam. Mama mi opowiadała,że bardzo często (ciągle)  płakałam bez powodu. Wręcz       ryczałam. Lulali i uspakajali  mnie wszyscy, mama, tato,babcia…. 24  godz. na dobę. W  dzień i w nocy… W końcu tato w akcie desperacji skonstruował specjalny motorek, który zamontował do wózka. Miał on trząść wózkiem, lulając mnie. W tym czasie rodzice i babcia mieli odpoczywać.  Niestety motorek trząsł wózkiem tak mocno, że mama bała się,  że wypadnę. Wolała lulać mnie sama… Kiedy skończyłam 7  miesięcy nagle ucichłam (wspominając to,  rodzice śmieją się i mówią :pomyślałaś, że  dosyć tego ryku – niech starzy się w końcu wyśpią).Dalsze miesiące upływały spokojne.

Niepokój rodziców zaczęło wzbudzać to, że nie siadałam ( obkładano mnie poduszkami), nie raczkuję, nie zaczynam chodzić…

Poszli do lekarza rodzinnego,on  wypisał skierowanie do neurologa.

Poszliśmy.           

On  zbadał mnie  dokładnie i orzekł :DZIECIĘCE PORAŻENIE MÓZGOWE

                                                                       / cdn…/

———–

Read more

Psalm 23: Dobry Pasterz

Psalm. Dawidowy.

Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoje imię.
Chociażbym chodził ciemną doliną,
zła się nie ulęknę,
bo Ty jesteś ze mną.
Twój kij i Twoja laska
są tym, co mnie pociesza.
Stół dla mnie zastawiasz
wobec mych przeciwników;
namaszczasz mi głowę olejkiem;
mój kielich jest przeobfity.
Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni mego życia
i zamieszkam w domu Pańskim
po najdłuższe czasy.

Read more

ZAPRASZANIE WIOSNY

 
Najbardziej z czterech pór roku lubię wiosnę. Wtedy wszystko budzi się do życia, wstaje z martwych. Spod zmarzniętej jeszcze ziemi wychodzą pierwsze kiełki traw i kwiaty.Pierwsze wiosenne kwiatki jeszcze wątłe i blade ale odważnie wspinają się do słońca. Ptaki budują gniazda. Pojawiają się pierwsze motyle…
Jednak w tym roku wiosna jest wyjątkowo nieśmiała. Jakoś nie chce zagościć na stałe, pokazać się w pełni.
Chciałabym, żeby już przyszła na dłużej.
Kiedy patrzy się jak robi się kolorowo na świecie, jak kwitną jabłonie, tulipany, hiacynty, kiedy słyszy się radosny świergot ptaków to chce się żyć. Zaczynać wszystko od nowa.      

Read more

„10.04.2010”

Kazanie wygłoszone przez o. Wojciecha Ziółka SJ w Kaplicy Miłosierdzia na Łagiewnikach 11 kwietnia 2010 r.  – w II Niedzielę Wielkanocną, czyli Niedzielę Miłosierdzia Bożego.

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego. (J 20,19-31)

Druga Niedziela Wielkanocna, ten ósmy dzień od Zmartwychwstania, święto, które od wielu już lat obchodzimy jako Święto Miłosierdzia.
Jest to zawsze dzień, w którym Pan Jezus przychodzi i pociesza swój zalękniony, przestraszony i zapłakany Kościół. Przychodzi mimo drzwi zamkniętych, mimo cofania i chowania się apostołów. Staje po środku i mówi: „pokój wam”. Przywraca radość, przywraca spokój, przywraca uśmiech…
Tak bardzo chciałoby się dziś powiedzieć do przestraszonego, zalęknionego, a przede wszystkim zapłakanego Kościoła w Polsce: Nie bójcie się, nie płaczcie. Spójrzcie na Pana Jezusa, On też cierpiał w Wielki Piątek. Umarł. Ale potem przecież zmartwychwstał, przecież przezwyciężył śmierć. Nie płaczcie, bo ostateczne zwycięstwo należy do Niego. Zobaczycie, kiedyś będzie dobrze. Zobaczycie, kiedyś i dla nas przyjdzie Wielka Niedziela. Zobaczycie, kiedyś i dla nas przyjdzie Zmartwychwstanie.
Tak bardzo by się chciało tak powiedzieć, ale tak nie powiem, bo mi to przez gardło nie przejdzie. Bo takie pocieszanie dzisiaj, wobec ogromu tego cierpienia, tego zła, które nas dotknęło, jakoś mi nie pasuje.
Patrząc na rozmiary tej tragedii, jakoś nie mogę uwierzyć, że kiedyś będzie dobrze, że kiedyś będzie Wielka Niedziela. Nie tylko nie mogę uwierzyć, ale chce mi się krzyczeć i myślę, że nie tylko mnie. Tu, w tym sanktuarium Pana Jezusa Miłosiernego, chce mi się krzyczeć!
Panie Jezu! Czy naprawdę uważasz, że to już nie jest za dużo, czy Ty nie widzisz, że w tej mojej, w tej naszej Ojczyźnie, ciągle jest Wielki Piątek?! Siedemdziesiąt lat temu i teraz, i tyle jeszcze innych razy w ciągu wieków naszej historii. Naszej historii, którą można byłoby streścić w tym jednym wersecie pieśni, którą śpiewaliśmy w czasie stanu wojennego: „Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana”.
Panie Jezu Miłosierny! Czy Ty nie widzisz, czy Ty nie rozumiesz, że po kolejnym ciosie – i to takim ciosie – nie sposób tak po prostu pocieszać się zmartwychwstaniem i wierzyć w to zmartwychwstanie?
Panie Jezu. Nie uwierzę, bo za bardzo boli, bo za wielkie cierpienie, bo za wielki ból i płacz – i nie tylko mój, gdyby tylko mój. Co powiedzieć tym rodzinom? Co powiedzieć tym dzieciom? Nie uwierzę, bo jakieś się to wydaje takie za łatwe, takie za słodkie. Co więcej, wydaje się być zdradą wobec wszystkich tych, którzy zginęli. Przecież nie można tak łatwo przejść do porządku dziennego nad ich śmiercią.
Jeśli jest jakaś postać ewangeliczna bliska mi, jeśli jest jakaś postać, w której zachowaniu jakoś się odnajduje, to tylko Tomasz. Często wyśmiewany, pogardzany, napiętnowany. Ten niewierny, a przecież święty – Tomasz.

Jest właśnie ósmy dzień, ten dzień, o którym Pismo Święte mówi: „a po ośmiu dniach znów byli razem w Wieczerniku i Tomasz z nimi, i znów przyszedł Jezus.” Właśnie dlatego, że jest dziś ten ósmy dzień, spójrzmy na Tomasza i zobaczmy, co on robi. Może on nam pomoże przeżyć ten ból?

Co robi Tomasz? Mówi przede wszystkim to, co myśmy powiedzieli przed chwilą: „nie uwierzę”. Nie chcę uwierzyć od tak po prostu, bo mu inni powiedzieli. Nie chcę uwierzyć tak łatwo, nie chcę sobie tego tak łatwo wytłumaczyć, bo za bardzo boli, bo za bardzo zaangażował serce, bo za wielka rana.
Chce dotknąć ran Pana Jezusa, chce sprawdzić czy rzeczywiście, czy naprawdę, czy na pewno. Co ciekawe, Pan Jezus nie mówi do niego, że nie będziesz mnie tu na próbę wystawiał, tylko się godzi i co więcej sam się do niego fatyguje.
Czy dotknięcie ran może cokolwiek zmienić? Czy dotkniecie ran może cokolwiek uleczyć, cokolwiek polepszyć, w czymkolwiek pocieszyć? Na przykładzie Tomasza okazuje się, że tak. Nie chodzi tylko o sprawdzenie prawdziwości zmartwychwstania, lecz o sprawdzenie prawdziwości śmierci.
Jeśli ktoś nie umarł, to nie może i zmartwychwstać. Jeśli się nie umarło, to się i nie zmartwychwstało. Jeśli się nie cierpiało, to się i nie kochało. Jeśli się cierpienia nie dotknęło, to nie można zasmakować radości uleczenia.

Kochani! Zachęceni przykładem Tomasza, chciejmy i my. Dziś, kiedy patrząc na naszą Ojczyznę, chcielibyśmy krzyczeć, tak jak przed laty w czasach stanu wojennego: „Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana, jakże wielka dziś Twoja rana”, nie bójmy się tej rany dotknąć. Włóżmy tam palec i rękę, i sami wejdźmy w te ranę. Nie bójmy się przeżyć jej do końca. Teraz w dniach żałoby narodowej przeżyjmy ten ból do końca.

Kochani! Znajdźmy czas, by go przeżyć. Znajdźmy czas na to, by być razem, by mieć czas, by to wspólnie przeżyć podczas transmisji, uroczystości oraz modlitwy. Nie uciekajmy, nie uśmierzajmy tego bólu. Dlaczego? Bo jeśli mamy zachować choć cień wiary w zmartwychwstanie, jeśli mamy zmartwychwstanie Pana Jezusa i jego samego traktować na poważnie – a nie tylko jako środek znieczulający, uśmierzający ból istnienia – to musimy również doświadczyć prawdziwości bólu. Ból, cierpienie i śmierć to jest też część życia, to jest przedsionek zmartwychwstania.

Kochani! Przeżyjmy to tak, jak Tomasz, czyli nie w samotności, ale – jak mówi pismo – razem z nimi. To znaczy z tymi, od których się uciekało i izolowało, których się nie chciało widzieć, z którymi się nie chciało rozmawiać, których się krytykowało i przez których się było krytykowanym.
Od wczoraj pytamy: Czy to coś zmieni? Czy teraz się wreszcie pogodzą? Czy wreszcie przestaną się kłócić? Ale czy my się już pogodziliśmy? Czy ja się już pogodziłem? A czy Ty się już pogodziłeś?
Z tym sąsiadem, który głosował na nich właśnie, z córką, z którą od lat nie rozmawiasz. Pogodziłeś się już?
Z ojcem, z którym się kłócisz i z którym nie możesz normalnie rozmawiać. Pogodziłaś się już?
Ze współpracownikiem, któremu nie możesz przebaczyć. Pogodziłeś się już?
Kochani! Nie czekajmy na polityków. Nie czekajmy aż Oni to zrobią. Bo jeśli my się nie pogodzimy, to nic z tego nie będzie. Bez tego nie będzie zmartwychwstania.

Na nic ta rana, na nic jej dotykanie, na nic śmierć tych wszystkich ludzi, jeśli my, ja, Ty nie pogodzimy się na tym poziomie. Nie czekajmy aż tam na górze to zrobią. Pogódź się ze swym przeciwnikiem, dopóki jesteś z nim w drodze. Nie wiadomo – patrząc na wczorajszą tragedię – ile czasu zostało.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego – tak jak Tomasz – warto dotknąć tej wielkiej krwawiącej rany. Dotykając ją, nawiązujemy z tym kimś relacje osobistą, bliską i serdeczną. O to właśnie chodzi w chrześcijaństwie i w życiu. Tomasz, dotykając ran Pana Jezusa, mówi potem: „Pan mój i Bóg mój.” Nie bójmy się dotknąć tej wielkiej rany, bo dzięki temu nawiążemy osobistą i serdeczną relacje z tymi, którzy zginęli, z Kościołem, z Ojczyzna.

Przestańmy mówić o nim i przestaniemy mówić o Kościele. Że Kościół powinien to, powinien tamto. Tak, jakby to nie był mój Kościół, moja koszula. Jakbym to nie był ja. Przestaniemy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed która się klęka, której się służy, o której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic ta śmierć.
Na koniec Kochani jeszcze jedno. Analogia, która sama się narzuca od wczoraj, od której nie uciekniemy, tyle razy powtarzana.
Pięć lat temu w sobotę, przed drugą Niedzielą Wielkanocną, przed Świętem Miłosierdzia dotarła do nas wiadomość o śmierci Jana Pawła II. Wczoraj, w sobotę przed Niedzielą Miłosierdzia dotarła wiadomość o tej tragedii.
Pięć lat temu, choć się tak samo płakało, nosiliśmy na ubraniach białe wstążeczki, mówiąc wszystkim, że chodzi o to, by na czerni żałoby zakwitła biel wdzięczności i nadziei.
Dzisiaj, choć tak samo się płacze, nie pozwólmy, by czerń żałoby zatopiła nas, zacieniła. Niech na tej czerni zakwitnie też biel i czerwień barw narodowych. „Czerwień to miłość, biel to serce czyste, piękne są nasze barwy ojczyste” jak mówi dziecięcy wierszyk. Niech zakwitnie i choć się samo płacze, to podnieście głowy. Nie dajmy się żałobie zatopić, by ta ofiara nie poszła na marne.
Lecieli, żeby świat się dowiedział, że wtedy – 70 lat temu – stała się straszna krzywda i że nie można o tej krzywdzie zapomnieć. Czyż może być większy krzyk o to, żeby pamiętać, niż ofiara z własnego życia? Lecieli, by pokazać, że pamiętają, że kochają i że nie zapomną. Czyż może być większa miłość niż oddanie własnego życia? Nikt nie ma większej miłości niż ten, kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich…A wszystko w tym samym lesie, przez tę samą mgłę, o której tyle lat temu pisał Herbert w wierszu „Guziki”. Wielki nasz ból i wielka rozpacz serca. I wątpliwość co do zmartwychwstanie. Ale i ta nadzieja… Pisał Herbert: read more

Read more

***

                 „Trudne życie to nie kara,tylko zadanie”

                                      / ks.Mieczysław Maliński /

Read more

………WOKÓŁ TRAGEDII…

Dlaczego doszło do takiej tragedii...? Jak się o niej
dowiedziałam byłam w szoku... nie mogłam w to uwierzyć do tej pory jakoś
nie mogę.
Można powiedzieć, że znałam tych ludzi. Widywałam ich codziennie w
tv.Denerwowały mnie ich spory, kłótnie. Niektórych lubiłam bardziej, innych
mniej.
Wydaje mi się, że przez takie katastrofy Bóg przemawia do
nas i wzywa do nawrócenia, do przemiany. Obserwując

reakcję ludzi widzę zmianę ale czy to potrwa dłużej...? Wątpię. Podobne
reakcje widziałam po śmierci Jana Pawła II. Także były tłumy na ulicach,
zapalali znicze, płakali. Mówiono także wtedy o pojednaniu, zgodzie,
przemianie. I co z tego zostało...? Nic. Obawiam się, że teraz będzie
podobnie. Bardzo chciałabym się mylić. Jednak widzę to pesymistycznie.

Dlaczego tak jest, że kiedy człowiek żyje wyśmiewa się z niego (np. z

jego miłości do matki, brata), kpi, a gdy umrze wychwala się go pod
niebiosa? Chodzi mi o L. Kaczyńskiego uważam, że wszystko zależy od mediów, od
stworzonego
przez nie wizerunku człowieka.
Na przykład jego tzw. wady (według mediów) teraz ukazane są jako zalety,
wręcz cnoty. Jego " nacjonalizm" teraz pokazany jest jako wielki
patriotyzm, przedtem pokazywano go jako niezaradnego,
zależnego od matki i brata.

Teraz mówi się, że to bardzo dobry, ciepły, rodzinny człowiek. To takie
dwulicowe, fałszywe. Ja rozumiem, że o zmarłych nie wypada mówić źle,
jednak to nie znaczy, że o żywych nie można mówić dobrze a przynajmniej
obiektywnie.

Read more

MIŁOSIERDZIE BOŻE

  Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa-Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.  


Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

Pragnę się cała przemienić w miłosierdzie Twoje i być żywym odbiciem Ciebie,  o Panie; niech ten największy przymiot Boga, to jest niezgłębione miłosierdzie Jego, przejdzie przez serce i duszę moją do bliźnich.

Dopomóż mi do tego, o Panie, aby moje oczy były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich i przychodziła im z pomocą.

Dopomóż mi, Panie, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętnena bóle i jęki bilźnich.

Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.

Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu, a na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace.

Dopomóż mi, Panie, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze spieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpoczenie jest w usłużności bliźnim.

Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich. Nikomu nie odmówię serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się w najmiłosierniejszym Sercu Jezusa. O własnych cierpieniach będę milczeć. Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój (…).

Jezu mój, przemień mnie w siebie, bo Ty wszystko możesz. (163)

                              / Św. s. Faustyna /

Read more

KATASTROFA

     Prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka Maria oraz kilkadziesiąt najważniejszych osób w państwie zginęło w sobotę w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem, którym lecieli na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.Samolot z polskim prezydentem na pokładzie rozbił się w rejonie Pieczerska w czasie podejścia do lądowania na lotnisku wojskowym Siewiernyj. Samolot runął ok. 2 km od pasa startowego. Według pierwszych doniesień do katastrofy doszło w trudnych warunkach pogodowych, przy czwartej próbie podejścia do lądowania.

Pełna lista pasażerów samolotu
Lech Kaczyński
Maria Kaczyńska
Delegacja oficjalna
1. Pan Ryszard KACZOROWSKI b. Prezydent RP na Uchodźctwie
2. Pan Krzysztof PUTRA Wicemarszałek Sejmu RP
3. Pan Jerzy SZMAJDZIŃSKI Wicemarszałek Sejmu RP

4. Pani Krystyna BOCHENEK Wicemarszałek Senatu RP
5. Pan Jerzy BAHR Ambasador RP w Federacji Rosyjskiej

6. Pan Władysław STASIAK Szef Kancelarii Prezydenta RP
7. Pan Aleksander SZCZYGŁO Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
8. Pan Jacek SASIN Sekretarz Stanu, Zastępca Szefa Kancelarii Prezydenta 

9.Pan Paweł WYPYCH Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP
10. Pan Mariusz HANDZLIK Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP
11. Pan Andrzej KREMER Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych
12. Pan Stanisław KOMOROWSKI Podsekretarz Stanu w MON
13. Pan Tomasz MERTA Podsekretarz Stanu w MKiDN
14. Gen. Franciszek GĄGOR Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
15. Pan Andrzej PRZEWOŹNIK Sekretarz ROPWiM
16. Pan Maciej PŁAŻYŃSKI Prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”
17. Pan Mariusz KAZANA Dyrektor Protokołu Dyplomatycznego MSZ
Przedstawiciele Parlamentu RP
1.Pan Franciszek DEPTUŁA Poseł na Sejm RP
2. Pan Grzegorz DOLNIAK Poseł na Sejm RP

3. Pani Grażyna GĘSICKA Poseł na Sejm RP
4. Pan Przemysław GOSIEWSKI Poseł na Sejm RP
5. Pan Sebastian KARPINIUK Poseł na Sejm RP
6. Pani Izabela JARUGA – NOWACKA Poseł na Sejm RP
7. Pan Zbigniew WASSERMANN Poseł na Sejm RP
8. Pani Aleksandra NATALLI – ŚWIAT Poseł na Sejm RP
10. Pan Arkadiusz RYBICKI Poseł na Sejm RP
11. Pani Jolanta SZYMANEK – DERESZ Poseł na Sejm RP
12. Pan Wiesław WODA Poseł na Sejm RP
13. Pan Edward WOJTAS Poseł na Sejm RP
14. Pani Janina FETLIŃSKA Senator RP
15. Pan Stanisław ZAJĄC Senator RP
Osoby towarzyszące
1. Pan Janusz KOCHANOWSKI Rzecznik Praw Obywatelskich
2. Pan Sławomir SKRZYPEK Prezes Narodowego Banku Polskiego
3. Pan Janusz KURTYKA Prezes Instytutu Pamięci Narodowej
4. Pan Janusz KRUPSKI Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
Przedstawiciele kościołów i wyznań religijnych
1. Ks. Bp. gen. dyw. Tadeusz PŁOSKI Ordynariusz Polowy Wojska Polskiego
2. Abp gen. bryg. Miron CHODAKOWSKI Prawosławny Ordynariusz Wojska Polskiego
3. Ks. płk Adam PILCH Ewangelickie Duszpasterstwo Polowe
4. Ks. ppłk Jan OSIŃSKI Ordynariat Polowy Wojska Polskiego

5.Ks.  Roman Indrzejczyk, kapelan prezydenta RP
Przedstawiciele Rodin Katyńskich i innych stowarzyszeń
1. Pan Edward DUCHNOWSKI Sekretarz Generalny Związku Sybiraków
2. Ks. prałat Bronisław GOSTOMSKI
3. Ks. Józef JONIEC Prezes Stowarzyszenia Parafiada
4. Ks. Zdzisław KRÓL Kapelan Warszawskiej Rodziny Katyńskiej 1987-2007
5. Ks. Andrzej KWAŚNIK Kapelan Federacji Rodzin Katyńskich
6. Pan Tadeusz LUTOBORSKI
7. Pani Bożena ŁOJEK Prezes Polskiej Fundacji Katyńskiej
8. Pan Stefan MELAK Prezes Komitetu Katyńskiego
9. Pan Stanisław MIKKE Wiceprzewodniczący ROPWiM
10. Pani Bronisława ORAWIEC – LOFFLER
11. Pani Katarzyna PISKORSKA
12. Pan Andrzej SARIUSZ – SKĄPSKI Prezes Federacji Rodzin Katyńskich
13. Pan Wojciech SEWERYN
14. Pan Leszek SOLSKI
15. Pani Teresa WALEWSKA – PRZYJAŁKOWSKA Fundacja „Golgota Wschodu”
16. Pani Gabriela ZYCH
17. Pani Ewa BĄKOWSKA wnuczka Gen. bryg. Mieczysława Smorawińskiego
18. Pani Maria BOROWSKA
19. Pan Bartosz BOROWSKI
20. Pan Dariusz MALINOWSKI
Przedstawiciele sił zbrojnych RP
1. Gen. broni Bronisław KWIATKOWSKI Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych  2. Gen.broni pil. Andrzej BŁASIK Dowódca Sił Powietrznych RP
3. Gen. dyw. Tadeusz BUK Dowódca Wojsk Lądowych RP
4. Gen. dyw. Włodzimierz POTASIŃSKI Dowódca Wojsk Specjalnych RP
5. Wiceadmirał Andrzej KARWETA Dowódca Marynarki Wojennej RP
6. Gen. bryg. Kazimierz GILARSKI Dowódca Garnizonu Warszawa
————————————————-

Zginęli najważniejsi ludzie w państwie. Przedstawiciele różnych partii politycznych. Biskupi, księża, generałowie….

Na codzień, rywale polityczni.Widywałam ich często w tvp. Denerwowały mnie ich kłotnie, konflikty, waśnie.

Zginęli ojcowie, matki, dziadkowie, babcie, synowie i córki…

Zginęli ludzie. Śmierć przyszła nagle.Nikt się jej nie spodziewał.

WIECZNY ODPOCZYNEK…..

Read more

Ten który nie poznał

 

Jak Kleofasie nie poznałeś
Że obok Jezus zmartwychwstały
Na drodze do Emaus

Jakeś nie poznał Kleofasie
Że się wypełnia słowo w czasie
Na drodze do Emaus

Co też się z sercem twoim stało
Że Pana Boga nie poznało
Na drodze do Emaus

Ci co po falach z nim wędrowali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Słów nie usłyszeli
Twarzy nie dojrzeli
Sercem nie poczuli
Nie pojęli bólu

Ci którzy przecież szczerze kochali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Jak Kleofasie nie poznałeś
Że obok Jezus zmartwychwstały
Na drodze do Emaus

Jakeś nie poznał Kleofasie
Że się wypełnia słowo w czasie
Na drodze do Emaus
Co też się z sercem twoim stało
Że Pana Boga nie poznało
Na drodze do Emaus

Ci którzy wierność zaprzysięgali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Słów nie usłyszeli
Twarzy nie dojrzeli
Sercem nie poczuli
Nie pojęli bólu

Ci co o życie swoje się bali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Słów nie usłyszeli
Twarzy nie dojrzeli
Sercem nie poczuli
Nie pojęli bólu

Jak Kleofasie nie poznałeś
Że obok Jezus zmartwychwstały
Na drodze do Emaus

Jakeś nie poznał Kleofasie
Że się wypełnia słowo w czasie
Na drodze do Emaus
Co też się z sercem twoim stało
Że Pana Boga nie poznało
Na drodze do Emaus

Ci co widzieli i dotykali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Słów nie usłyszeli
Twarzy nie dojrzeli
Sercem nie poczuli
Nie pojęli bólu

Ci co nad sobą wnet zapłakali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Słów nie usłyszeli
Twarzy nie dojrzeli
Sercem nie poczuli
Nie pojęli bólu

Jak Kleofasie nie poznałeś
Że obok Jezus zmartwychwstały
Na drodze do Emaus

Jakeś nie poznał Kleofasie
Że się wypełnia słowo w czasie
Na drodze do Emaus

Co też się z sercem twoim stało
Że Pana Boga nie poznało
Na drodze do Emaus

autor: Zbigniew Książek
kompozytor: Piotr Rubik


Trwa wysyłanie komentarza… http://s.emuzyka.pl/img/emuzyka_ajax_gray.gif



Read more

” Oto są baranki młode „

  


Oto są baranki młode, oto ci, co zawołali alleluja!  

Dopiero przyszli do zdrojów, światłością się napełnili,

Alleluja, alleluja!

Na Baranka Pańskich godach,

W szat świątecznych czystej bieli,

Po krwawego morza wodach  

Nieśmy Panu pieśń weseli.

W swej miłości wiekuistej

On nas swoją Krwią częstuje,

Nam też Ciało swe przeczyste

Chrystus kapłan ofiaruje.

Na drzwi świętą Krwią skropione

Anioł mściciel z lękiem wziera,

Pędzi morze rozdzielone,

Wrogów w nurtach swych pożera.

Już nam Paschą Tyś, o Chryste,

Wielkanocną też ofiarą,

Tyś Przaśniki nasze czyste

Dla dusz prostych z szczerą wiarą.

O Ofiaro niebios święta,

Ty moc piekła pokonywasz,

Zrywasz ciężkie śmierci pęta,

Wieniec życia nam zdobywasz.

Chrystus piekło pogromiwszy

Swój zwycięski znak roztacza,

Niebo ludziom otworzywszy

Króla mroków w więzy wtłacza.

Byś nam wiecznie, Jezu drogi, Wielkanocną był radością,

Strzeż od grzechu śmierci srogiej odrodzonych Twą miłością.

Chwała Ojcu i Synowi, który z martwych żywy wstaje

I Świętemu też duchowi niech na wieki nie ustaje.

Read more

PAN ZMARTWYCHWSTAŁ !!!

  


Z okazji Wielkanocnych Świąt, życzę Wam wszystkim nadziei na zmartwychwstanie.Bóg pokonał śmierć, jest Bogiem potężnym i pełnym miłości. Jezus umarł i Zmartwychwstał aby śmierć nie była  dla żadnego człowieka powodem rozpaczy i lęku.
Zostawił  nam  pusty grób – świadectwo  swojego Zmartwychwstania .

Życzę aby  nasze  groby też  kiedyś stały się  puste  a  niebo było pełne  nas –  zmartwychwstałych  z Jezusem.

Monika

Read more

WIELKA SOBOTA

W Wielką Sobotę Kościół wspomina i zarazem przeżywa tajemnicę zstąpienia Chrystusa do Otchłani. Tego dnia, podobnie jak w Wielki Piątek, nie odprawia się Mszy św. Dopiero po zachodzie słońca wspólnota wiernych gromadzi się w swoich świątyniach by celebrować liturgię Wigilii Paschalnej.
Tajemnicę tego dnia w pełni oddaje jeden ze starożytnych tekstów, który w tym dniu jest czytany w porannej liturgii godzin. Nieznany autor tego tekstu tak ją przedstawia: „Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął, ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków… Idzie, by odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę. Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; by wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i Synem Ewy… Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem… Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, byś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych”.
Katechizm Kościoła Katolickiego natomiast tak streszcza tę tajemnicę wiary. „Liczne wypowiedzi Nowego Testamentu, według których Jezus został wskrzeszony „z martwych” (Dz 3, 15; Rz 8, 11; 1 Kor 15, 20), zakładają, że przed zmartwychwstaniem przebywał On w krainie zmarłych (Por. Hbr 13, 20.). Takie jest pierwsze znaczenie, jakie przepowiadanie apostolskie nadało zstąpieniu Jezusa do piekieł; Jezus doświadczył śmierci jak wszyscy ludzie i Jego dusza dołączyła do nich w krainie umarłych. Jezus zstąpił tam jednak jako Zbawiciel, ogłaszając dobrą nowinę uwięzionym duchom (Por. 1 P 3, 18-19.).
To zstąpienie Chrystusa do piekieł, jak w dalszej części przedstawia to KKK, jest „całkowitym wypełnieniem ewangelicznego głoszenia zbawienia. Jest ostateczną fazą mesjańskiego posłania Jezusa, fazą skondensowaną w czasie, ale ogromnie szeroką w swym rzeczywistym znaczeniu rozciągnięcia odkupieńczego dzieła na wszystkich ludzi wszystkich czasów i wszystkich miejsc, aby wszyscy ci, którzy są zbawieni, stali się uczestnikami
Odkupienia”.
Tajemnica zstąpienia Chrystusa do otchłani wyraża prawdę, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem wszystkich ludzi, nawet tych, którzy umarli przed Jego przyjściem na świat. Zstąpienie do piekieł oznacza, że nikt na świecie nie został pozbawiony zbawczej pomocy Bożej, nawet jeśli żył przed narodzeniem Jezusa Chrystusa.Zstąpienie do piekieł nie oznacza oczywiście, że Chrystus był przez jakiś czas „potępiony” w piekle. Ta prawda wiary mówi o tym, że Zbawiciel obdarował życiem wiecznym także tych ludzi, którzy urodzili się przed Jego pojawieniem się w naszej historii, a którzy nie odrzucili Jego łaski.Podobnie jak w Wielki Piątek w Sobotę nie odprawia się w Mszy św. Rezygnacja z Eucharystii, która dla Kościoła jest największym skarbem, to znak „ogołocenia” i uniżenia Kościoła, na wzór Chrystusa.
Przez cały dzień trwa natomiast adoracja Najświętszego Sakramentu wystawionego w kaplicy Grobu Pańskiego. W zwyczaju jest masowe odwiedzanie różnych kościołów i porównywanie wystroju grobów.
Tradycyjnie w Wielką Sobotę święci się pokarmy: chleb na pamiątkę tego chleba, którym Jezus nakarmił tłumy na pustyni, mięso na pamiątkę baranka paschalnego i pokarmów, które spożywał Jezus oraz jajka, które – jak podkreśla to modlitwa podczas poświęcenia – symbolizują nowe życie.
/ wiara.pl

Read more

ŚMIERĆ

Śmierć… Tylko to jedno w naszym życiu jest pewne. Jednocześnie bardzo tajemnicze.
 Dzisiaj śmierć widzimy na każdym kroku, w telewizji, prasie, internecie. W grach komputerowych. Jesteśmy z nią oswojeni. Zewsząd się nią epatuje.
Nie robi na nas wrażenia. Wręcz jest nam obojętna.
W telewizji zgon przydarza się innym – nie nam.
Media eksponują specyficzny aspekt śmierci: spektakularność, wizualną atrakcyjność, często odrażającą w swej dosłowności. Wszechobecność brutalnej, krwawej, nienaturalnej śmierci w mediach nie oswaja jej ani nie przybliża.Czyni nią nierealną, odległą. Taka śmierć nas osobiście nie dotyczy. Przecież każdy z nas, gdzieś tam w głębi duszy jest przekonany, że on nie zginie w katastrofie, nie stanie ofiarą krwawego mordu. My co najwyżej zachorujemy, ale wtedy wystarczy pójść do lekarza, który nas wyleczy… Nasza śmierć jest tematem tabu.
   Dopiero kiedy sami stajemy w obliczu śmierci, albo umrze nam ktoś bardzo bliski jesteśmy w szoku. Stwierdzamy ze zdumieniem, że ona dotyczy także i nas, że jest tak blisko…może nadejść w chwili, w której najmniej się jej spodziewamy.

Śmierć Jezusa z Nazaretu także nie była fikcją. Ona zdarzyła się naprawdę.
Śmierć na krzyżu. Czym ona jest dla nas?Kim jest Ten, kto wisi na krzyżu?  Nic nie znaczy, jeśli śmierć Chrystusa to krzyż wiszący sobie ładnie na ścianie, oswojony, niegroźny, miły dla oka.
To nie była zwykła śmierć, śmierć zwykłego człowieka, choć też zrobiono z niej widowisko.
To była śmierć Boga, który ofiarował swoje Życie za zbawienie wszystkich.
Za MOJE zbawienie.
Życiodajna Śmierć.
Czy w ogóle można to zrozumieć?? Przejść nad tym do porządku dziennego??
                       NIE MOŻNA.

Read more

POKARM

Dzisiaj  mój Pan Jezus Chrystus dał mi siebie za pokarm :
” A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim.15Wtedy rzekł do nich: „Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał.16Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się  spełni w królestwie Bożym”.
17Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: „Weźcie go i podzielcie między siebie;18albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże”.
19Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!”20Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana. „

Read more

TRIDUUM

Święte Triduum Paschalne (z łac. triduum – Trzy Dni) jest to najważniejsze wydarzenie w roku liturgicznym katolików, którego istotą jest celebracja Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Rozpoczyna się wieczorną Mszą w Wielki Czwartek (Msza Wieczerzy Pańskiej), kończy zaś drugimi nieszporami po południu Niedzieli Wielkanocnej.

Święta Wielkanocy wiążą się z żydowską Paschą. Samo słowo Pascha wywodzi się z hebr. paesah, co znaczy omijać, przejść Święto to jest wspomnieniem niewoli narodu izraelskiego w Egipcie. Wyjście z Egiptu poprzedziło rytualne spożycie baranka paschalnego. Chrześcijanie wierzą, że Chrystus, kiedy spożywał ostatnią wieczerzę paschalną, wypełnił symbole starotestamentowe i że był Barankiem Paschalnym, który dopełnił zbawczej ofiary.

Pierwsze wzmianki o celebracji Wielkiego Tygodnia pochodzą z IV wieku. Aż do 1929 roku na określenie Triduum Paschalnego stosowano termin Triduum Sacrum. Obecnie używana nazwa pojawiła się w roku 1924

Read more

OSIOŁ

Kiedy zbliżali się do Jerozolimy, od strony Betfage i Betanii na Górze Oliwnej, wysłał dwóch swoich uczniów, mówiąc im: „Idźcie do wsi, która jest przed wami, Jak tylko wejdziecie do niej, znajdziecie tam uwiązanego osiołka, którego nikt z ludzi jeszcze nie dosiadał. Odwiążcie go i przyprowadźcie. Jeśli ktoś was go zapyta, dlaczego to robicie, powiedzcie: Pan go potrzebuje, lecz zaraz go odeśle z powrotem.” Poszli i znaleźli osiołka przywiązanego u drzwi na zewnątrz przy drodze i odwiązali go. Niektórzy ze stojących tam pytali: „Co to ma znaczyć? Dlaczego odwiązujecie osiołka?”. Oni odpowiedzieli, jak im Jezus polecił. I pozwolili im.
Przyprowadzili osiołka do Jezusa i zarzucili na niego swoje płaszcza, a On go dosiadł. Wielu słało swoje płaszcze na drodze, a inni zielone gałązki ścięte na polach. Ci zaś, którzy szli przed za Nim i za Nim, wołali: „Hosanna! Chwała Temu, który przychodzi w imię Pana. Błogosławione nadchodzące królestwo naszego ojca Dawida”.   .    

 Ewangelia wg Św. Marka 11, 1-10  

Osioł jest symbolem trzeźwości, zdrowego rozsądku, obrony, cierpliwości, pokory, niewolnictwa, umiarkowania, czujności, sprytu, pracowitości, uczciwości; proroctwa, wieszczby, pokoju, zbawienia.
Jest równocześnie zarozumiałości, egoizmu; uporu, niewiedzy, naiwności, głupoty, gadulstwa.
Dlaczego Jezus wybiera  go na środek lokomocji? Każe sobie przyprowadzić osiołka i na jego grzbiecie przekracza bramę miasta, stając się żywą ilustracją nie tylko zapowiedzi proroka Zachariasza:” Powiedzcie Córze Syjońskiej: oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny, siedzący na osiołku, źrebięciu oślicy„.
To było proroctwo. Żydzi musieli je znać. Wydawałoby się, że je odczytali. Przecież obwołali Go Królem  (Łk.19,38) .
Jednak nie minęło kilka dni a skazali Go na śmierć. Śmierć w wielkich cierpieniach.
Dlaczego?
“Choć oczy macie, nie widzicie, i choć uszy macie, nie słyszycie?”’
Jezus i dzisiaj potrzebuje kogoś by nieść Jego i Jego Słowo, Jego miłość do innych ludzi. On mnie potrzebuje.
         Czy zechcę być Jego osiołkiem?

Read more

Dla Boga jesteś „oczkiem w głowie”

Wyobraź sobie, że ktoś kocha Cię nad własne życie. Pokazuje Ci jak rozwiązać problemy. Wyciąga Cię z kłopotów. Szuka Cię kiedy się zgubisz. Chce spędzać z Tobą każdą sekundę życia. W kulminacyjnym momencie jest gotowy pójść na śmierć zamiast Ciebie. Taki właśnie jest Bóg!

Nasze wyobrażenia Boga często są kompletnie niezgodne z tym jaki faktycznie On jest. Niektórzy z nas nieraz odbierają Go jako kogoś, kto się nami kompletnie nie interesuje, kto jest odległy od nas jak najdalsza gwiazda wszechświata. Inni widzą Go jako kogoś, kto ciągle tylko krytykuje i więcej od nas wymaga i pomimo tego, że staramy się dobrze żyć to On stoi nad nami i tylko pokazuje z wyrzutem co jeszcze musimy poprawić. Jeszcze inni widzą Go jako starego dziadka z długą białą brodą na tronie, który w naszym współczesnym super hiper nowoczesnym świecie się po prostu gubi, jest już nieaktualny i nie ma nic do gadania. Siedzi w nas wiele różnych obrazów Boga, które najczęściej jednak nie mają nic z Bogiem wspólnego.

Dlaczego widzimy Boga w taki nieprawdziwy sposób? Wydaje mi się, że z dwóch głównych powodów. Po pierwsze obraz Boga bardzo często jest taki jak obraz naszego ziemskiego ojca. Po drugie nie doświadczamy na co dzień tej miłosiernej, dobrej miłości naszego Taty w Niebie. Te dwa powody sprawiają nieraz, że nas problem z Panem Bogiem trwa długie lata, a nawet całe życie. W jaki sposób można się przekonać o tym jaki jest nasz Bóg? Na to pytanie chciałbym odpowiedzieć trochę później (obiecuję, że nie przegapię tej kwestii :-)). Wcześniej jednak chciałbym rozwinąć trochę problem tych dwóch powodów fałszywego obrazu Boga.

Jaki nasz ziemski ojciec, taki też musi być Pan Bóg.

Dlaczego tak jest? Nasz ziemski tata od najmłodszych lat jest naszym wzorem naśladowania. Dla chłopców jest obrazem siły (tata każdego małego chłopca jest najsilniejszy na świecie), mądrości (tata wie najlepiej), bezpieczeństwa (z tatą nigdy nic mi się nie stanie). Pojawia się problem, kiedy nasz ziemski tata nie jest jednak takim wspaniałym bohaterem jakim chcielibyśmy go mieć. Najsilniejszy tata na świecie przychodzi pijany do domu i zatacza się ledwie trzymając się na nogach. Najmądrzejszy tata na świecie nie ma czasu żeby pomóc dziecku odrobić zadanie domowe. Najlepszy tata nie tylko nie daje poczucia bezpieczeństwa, ale wręcz sam jest zagrożeniem. Niestety nierzadko taki właśnie wzór ojca wynosimy z domu i pomimo całej naszej miłości do ojca, nasz obraz Ojca Niebieskiego – Boga, jest tak zwichrowany, że żadnym tłumaczeniem nie da się go wyprostować. Dlatego właśnie teraz czas na drugi powód.

Nigdy nie doświadczyłem Boga, skąd więc mam wiedzieć jaki jest?

Niedoświadczenie Boga to niestety bolączka nie tylko poszczególnych osób, ale jak mi się zdaje, całych mas współczesnych chrześcijan. Skąd on się bierze? Główny powód to ten, że nie staramy się o jakiś kontakt z Bogiem. Wielu współczesnym ludziom – chrześcijanom – wydaje się, że ten kontakt jest niemożliwy i dlatego zanim jeszcze spróbują, już odrzucają pomysł kontaktu z Ojcem. Dlaczego jest niemożliwy? No bo przecież Bóg jest daleki, nie interesuje się mną, ja Go nic nie obchodzę, a często tymi hasłami przykrywane są prawdy, że po prostu nie chcemy żeby Bóg się mieszał w nasze sprawy, nie chcemy spotkania z Nim bo wydaje nam się, że musielibyśmy z czegoś zrezygnować, coś zostawić za sobą, nie prosimy o Jego pomoc bo sami sobie poradzimy… Napiszę to jeszcze raz: niedoświadczenie Boga nie bierze się stąd, że On się z nami nie spotyka, ale że to my nie spotykamy się z Nim!

Prawda jest taka, że Bóg kocha wszystkich ludzi, ale też że kocha każdego człowieka z osobna. Dla Niego każdy człowiek – ja, Ty, może Twój ojciec, który właśnie leży pijany w domu w pokoju obok… Boga obchodzi każdy człowiek. Bogu zależy na każdym człowieku. Bogu zależy na Tobie. Zapytasz mnie no dobrze, skoro Mu tak bardzo zależy na każdym człowieku to dlaczego są bezdomni na dworcach, dlaczego są umierające z głodu dzieci, dlaczego są wojny, w których giną niewinne osoby?  Odpowiem tak: wejdź pod prysznic, a potem nie wycierając się, wyjdź na dwór w lekkim ubraniu i pochodź tam kilka minut na mrozie. Kiedy zachorujesz czy zapytasz Boga z wyrzutem, dlaczego dopuścił do tego, że jesteś chory? Mam nadzieję, że zauważyłeś teraz absurd pytań o to, dlaczego Bóg dopuszcza do wojen, rozpadów małżeństw, itp. Bóg nie jest czarodziejską różdżką, która w jakiś magiczny sposób będzie naprawiać nasze błędy, albo nie dopuszczać do skutków naszych działań… Ale wróćmy do tematu. Napisałem, że Bóg kocha Ciebie, właśnie Ciebie, takim jakim jesteś właśnie tam i teraz gdzie czytasz te słowa. Bóg kocha Ciebie z wszystkimi Twoimi dobrymi i złymi rzeczami. Nawet jeśli sądzisz, że w Tobie są tylko złe sprawy i nie zasługujesz na miłość Boga, to Bóg Cię kocha! Bo Bóg nie kocha Cię za coś, Bóg kocha Cię PO PROSTU!

Doświadczenie Boga.

Obiecałem na początku tekstu, że napiszę w jaki sposób można doświadczyć Boga. Niestety jeśli spodziewasz się jakichś czarodziejskich niespodzianek, to muszę Cie rozczarować. Bóg może w swojej mocy dać Ci się doświadczyć tak jak św. Pawłowi, że objawi się Tobie potężne oślepiające światło i będziesz słyszał w uszach potężny, wspaniały, ale i kochający głos „Ja jestem Jezus…”. Podejrzewam jednak, że takie doświadczenia to zdecydowana mniejszość. Dlaczego? Nie wiem… Jeśli chcesz doświadczyć Boga, to musisz Go szukać. Czytaj Pismo Święte, nie musisz czytać od razu po 15 rozdziałów, zacznij powoli – kilka minut dziennie. Proponuję Ci zacząć od Ewangelii św. Marka – jest pisana najprostszym językiem. Czytaj po jednej perykopie (krótkie fragmenty oznaczone tytułami pisanymi pogrubioną czcionką) i zastanów się chwilę czy dana sytuacja odnosi się jakoś do Twojego życia. Czytaj codziennie – jeśli masz czas spędzać wiele godzin przy komputerze albo przed telewizorem, to znaczy, że masz czas, żeby poświęcić codziennie 10 minut na to żeby posłuchać Słowa Boga. Inną sprawą jest modlitwa. Módl się codziennie. Niekoniecznie chodzi mi o wypowiadanie znanych Ci od najmłodszych lat formułek, chodzi mi o normalne słowa – rozmawiaj z Bogiem. Proszę Cię tylko o jedno, żebyś był szczery. Bóg zna doskonale Twoje serce, nic przed Nim nie ukryjesz, jeśli więc miałem fatalny dzień i jesteś bardzo poddenerwowany, to nie mów na modlitwie Panu Bogu „spotkało mnie dzisiaj tak wiele dobry i przyjemnych rzeczy, dziękuję Ci Panie Boże za tak wspaniały, cudowny dzień”. Jeśli jesteś wkurzony, to powiedz to Bogu na modlitwie, jeśli chcesz się z Nim trochę pokłócić, to zrób to, Bóg nie obrazi się o twarde słowa, ucieszy się z Twojej szczerości (tylko pamiętaj o należnym Mu szacunku, nie chodzi o to, żeby z Bogiem obchodzić się jak z pierwszym lepszym kumplem). Gwarantuję Ci, że jeśli będziesz czytał Pismo Święte i będziesz rozmawiał z Bogiem, prosił Go o to, żeby pokazał Ci, że Cię kocha, żeby dał Ci się doświadczyć, to w Twoim życiu zacznie się coś zmieniać. Wierzę, że po jakimś czasie będziesz miał więcej siły do walki np. z nałogami, grzechami. Bóg będzie z Tobą i zacznie się najtrudniejsza, ale i najpiękniejsza droga.

                                                     Michał Misztal  /Jezus.com.pl /

Read more

ZWIASTOWANIE

 

O Maryjo, czemu pobladłaś, Ty można
jak inna żadna,
bo poczniesz Króla nad króle,
a nazwą Go Emanuel.

Ref.
Nie trwóż się Maryjo-Lilijo,
Dzieciątko święte powijesz,
Siankiem Mu żłobek wyścielesz,
Nim błyśnie gwiazda w Betlejem.
Radować wszyscy się będą,
Muzyką chwalić, kolędą.
Bić będą niskie pokłony,
Przed Twoim Jednorodzonym.

Nadzieje ludów spełnione,
bo ciałem się stanie Słowo.
Niech będzie błogosławiony,
Żywota Twojego owoc.

Read more