POD KRZYŻEM

Ukochany trwam pod Twym krzyżu. W ciszy. W milczeniu. Wsłuchuję się w niego, wpatruję. Co słyszę? Twoje pragnienie. Gorące, rozpalone. Pragnienie Miłości. Przeszywające moje serce. Do głębi… Co widzę? Ofiarę. Żertwę płonącą w ogniu Krwi. Wpatruję się Ciebie tak, jak niegdyś Izraelici wpatrywali się w Węża Starodawnego. Z nadzieją. Wpatruję się w Twoje członki, rozpięte między Niebem a ziemią. Jak Most, po którym mogę się wspinać do upragnionego Celu. Cierpisz… a ja nawet pocieszyć Cię nie umiem, nie potrafię. Wszystko co powiem w tej chwili będzie małe i niedorzeczne. Trwam w milczeniu pod Twym krzyżem. Boleję nad sobą i moimi grzechami. To przez nie cierpisz… Pragnę cierpieć z Tobą. Zawisnąć obok, na moim małym krzyżu. Żebyś nie był już sam, o Ukochany…

Read more

RAZEM

Serce przy sercu… trwamy wciąż. Cierpisz ze mną. Niesiesz na Ramionach. Nie muszę Ci nic mówić, Ty wiesz… Pragnę jednak…  mówić, że bardzo Cię kocham. I jestem szczęśliwa. Dzięki Tobie Jezu. I dzięki Twej Matce.

Read more

W PRZYTULENIU…

Ukochany… trudno jest mi opisać to, czego dajesz, pozwalasz mi doświadczać. Bardzo trudno…
Dziś w kościele przed Eucharystią, adoptowałam duchowo dzieciątko. Piąte już… Mszę św. ofiarowałam w jego intencji. Prosiłam Cię o kochających dla dzieciątka. Prosiłam też, żeby adopcja duchowa nie stała się dla mnie rutyną. Żebym codziennie uświadamiała sobie, że modlę się o życie dla konkretnego człowieka, że jestem za nie odpowiedzialna. Bycie duchową matką to wielki zaszczyt i wielki obowiązek.

Potem… kiedy raczyłeś przyjść do mnie, Ty, mój Pan i Stwórca, mój Oblubieniec… Kiedy Twoja Krew płynęła w moich żyłach, kiedy nakarmiłeś moją spragnioną i głodną duszę, szeptałam Ci słowa miłości. Pochylona. Nie mogę uklęknąć  to zawsze po Komunii Św. pochylam się na wózku. W uniżeniu, w pokłonie.
Szeptałam Ci słowa miłości… byłam bardzo szczęśliwa. Z oczu zaczęły mi lecieć łzy. Ciurkiem. Płakałam ze szczęścia.
I usłyszałam głos: „Przytul Mnie, oblubienico moja…” Głos był bardzo smutny, proszący. Prosiłeś o miłość.
Zapewniałam, że bardzo pragnę Cię przytulić, bardzo… I tak teraz trwamy. Ty i ja. W przytuleniu. Serce przy sercu…

Read more

NARODZINY CZWARTEGO DZIECIĄTKA

Dziś choć Dzień Zaduszny, nastrój zadumy i refleksji nad życiem i śmiercią, w moim sercu wielka radość. Święto! Właśnie dziś urodziło się moje duchowe dzieciątko! Dziewięć miesięcy się za nie modliłam, ofiarowywałam cierpienie. A Bóg, najlepszy Ojciec strzegł je, chronił. Obdarzył je życiem. I dzisiaj się urodziło!!! Dziękuje Ci Boże za to dziecko! To nie przypadek że urodziło się właśnie w Dzień Zaduszny. Narodziło się, żeby przypomnieć o swoich braciach i siostrach, którym urodzić się nie pozwolono… Tak myślę.
Ono się urodziło dzięki miłości jego rodziców. A nade wszystko dzięki Miłosierdziu Bożemu! Jemu chwała i cześć i uwielbienie!!!

Jutro adoptuje kolejne dzieciątko. Piąte już 🙂
Jakub, Maria, Weronika, Mateusz… i
Tomasz! 🙂 Będzie tak miało na imię!

Read more

JAK UKOCHANY!!!

Ja, Jan, ujrzałem innego anioła, wstępującego od wschodu słońca, mającego pieczęć Boga żywego. Zawołał on donośnym głosem do czterech aniołów, którym dano moc wyrządzić szkodę ziemi i morzu: „Nie wyrządzajcie szkody ziemi ani morzu, ani drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego”. I usłyszałem liczbę opieczętowanych: sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych ze wszystkich pokoleń synów Izraela.
Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy. I głosem donośnym tak wołają: „Zbawienie Bogu naszemu, Zasiadającemu na tronie, i Barankowi”.
A wszyscy aniołowie stanęli wokół tronu i Starców, i czworga Zwierząt, i na oblicze swe padli przed tronem, i pokłon oddali Bogu, mówiąc: „Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga Bogu naszemu na wieki wieków. Amen!”
A jeden ze Starców odezwał się do mnie tymi słowami: „Ci przyodziani w białe szaty kim są i skąd przybyli?” I powiedziałem do niego: „Panie, ty wiesz”. I rzekł do mnie: „To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka”.
(Ap 7,2-4.9-14)
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.
(Mt 5,1-12a)

Szczęście… jakże inne od ziemskiego. Szczęście wieczne. Dziś mało kto o nim myśli. Dzisiejszy świat, człowiek goni za doczesnością. Szczęście postrzega w dobrym zdrowiu, bogactwie, radości, użyciu…
Świętość wydaje się być zbyt odległa, niedościgła. Tymczasem święci to ludzi z krwi i kości, twardo stąpający po ziemi. Mający swoje wady, grzechy. Walczący z nimi.  Święty to ktoś, kto w każdej sytuacji potrafi potwierdzić, że kocha. Świętość rodzi się z miłości. „Miłość jest duszą świętości” (KKK 826). Święty to ktoś, kto odkrył, że jest kochany przez Boga. I z miłości do Niego, pragnie być podobny do Boga. W Nim widzi swoje szczęście, do Niego dąży, mimo właśnie grzechów i wad.
Święty to nie ciamajda życiowy, nie naiwniak chodzący z głową w chmurach. Święty to Boży realista, Boży twardziel, można powiedzieć 🙂 Człowiek święty to człowiek promieniujący dobrem, czyli Bożą miłością. To ktoś związany z Bogiem dosłownie na śmierć i życie.
To jednocześnie człowiek świadomy swojej słabości i grzeszności.
Św. Jan ukazuje nam dzisiaj wielkie rzesze zbawionych, którzy oddają chwałę Bogu, którzy przyszli z wielkiego ucisku, którzy opłukali swe szaty i wybielili je we krwi Baranka. Dla mnie osobiście to nadzieja, że choćby moje grzechy byłyby jak szkarłat, jak śnieg wybieleją…
Pragnę być święta, jak święty jest mój Ukochany!

Read more

W CZYJE IMIĘ?

Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i nam wszystkiego nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej, zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i wstawia się za nami?
Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: „Z powodu ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź”. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował.
I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani potęgi, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
( Rz 8,31b-39 )

W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli do Jezusa : „Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić”.
Lecz On im odpowiedział: „Idźcie i powiedzcie temu lisowi : «Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu». Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą.
Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście.
Oto dom wasz tylko dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż nadejdzie czas, gdy powiecie: «Błogosławiony ten, który przychodzi w imię Pańskie»”.

„Halloween, Hallowe’en – zwyczaj związany z maskaradą i odnoszący się do święta zmarłych, obchodzony w wielu krajach nocą 31 października, czyli przed dniem Wszystkich Świętych. Odniesienia do Halloween są często widoczne w kulturze popularnej, głównie amerykańskiej. Halloween najhuczniej jest obchodzony w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Irlandii i Wielkiej Brytanii. Mimo że dzień nie jest świętem urzędowym, cieszy się po święcie Bożego Narodzenia największą popularnością. Święto Halloween w Polsce pojawiło się w latach 90. Głównym symbolem święta jest święcąca w środku dynia z wyszczerbionymi zębami. Inne popularne symbole to duchy, wampiry, czarownice, trupie czaszki itp.„- dowiaduję się z Wikipedii. Dalej czytam, że „zwyczaj” ten, noc z 31 października na 1 listopada jest także ważnym świętem w Kościele Szatana.
Tak… Halloween stało się też  „tradycją” w Polsce. Ponoć w ok. 90% katolickiej. Jest ono narzucane przez media i ”nowoczesne” szkoły. W tzw. „dobrym” stylu jest kupowanie przez rodziców halloweenowych strojów, gadżetów przebieranie ich za potwory, wampiry, kościotrupy, diabły i demony i pozwalanie im na paradowanie do późna w nocy po ulicach.
A nazajutrz… ci sami rodzice i ich pociechy odwiedzają nabożnie  cmentarze, uczestniczą często w odprawianych na nich Mszach Św., zapalają znicze na grobach bliskich zmarłych. Nie zdając sobie sobie sprawy, że dzień wcześniej oddali cześć diabłu, szatanowi.
Dlaczego o tym piszę w kontekście dzisiejszych Czytań?
isze św. Paweł. Dalej pisze o wybrańcach Bożych, o usprawiedliwieniu. O tym, że nic nas nie może oddzielić od miłości Chrystusowej… ” ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani potęgi, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga….”
Nikt i nic. Oprócz nas samych… Sami siebie odłączamy służąc pogańskiej nowomodzie. Zabijamy przepiękne święto Wszystkich Świętych, profanujemy pamięć naszych zmarłych, rozwrzeszczanym Halloweenem i wątpliwą ”ozdobą” z dyni.
„Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek”…
” Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście.
Oto dom wasz tylko dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż nadejdzie czas, gdy powiecie: «Błogosławiony ten, który przychodzi w imię Pańskie»”.
Ocal nas, Panie, w swojej łaskawości…!

Read more

W SERCU

Jezu Ukochany… trudno mi dziś pisać. Boli. Ty wiesz, Umiłowany mój… W takich dniach, momentach chronię się w Twym Sercu. W gorejącym Ognisku Miłości. Uciekam się do Niego. Twoje Serce wie co to ból, cierpienie. Wie najlepiej… Krwawi wciąż. Przebite za moje grzechy. Przeorane jeszcze po Twojej śmierci. Jakby jeszcze było mało cierpienia… mało Miłości… Więc kryję się w Nim. To Twój czuły punkt, czułe miejsce. Tu mi nie odmówisz niczego. Przychodzę tu, do Twego Serca i ofiaruję Ci moje cierpienie, słabości, całą moją nędzę i niemoc. Wiem, że moje cierpienie, choć dla mnie duże, przy Twoim jest niczym. Nie jest nawet cieniem Twojego. Mimo to ofiaruję je Tobie, mój Jezu ufając, że nawet coś maleńkiego, ofiarowanego z miłości ma wielką moc. Możesz przemienić w coś dobrego i pięknego. Przyjmij je, Panie…

Read more

OKNO

Maluję. Aktualnie okno. Zauważyłam, że w moich obrazach często przewija się motyw okna. Może dlatego, że siedzę przy nim i w przerwach malowania lubię obserwować co się za nim dzieje. Zauważyłam też, że okna, które maluje są zawsze pełne światła, blasku. Są świetliste, jasne. Kiedyś, w „plastyku” pani od malarstwa próbowała wydobyć ze mnie tzw. „mroczne klimaty”. Nie udało się jej. „Widocznie ty taka jesteś. Jasna”- mówiła ze śmiechem. Powiedziała też, że moje obrazy są dziecięce i bardzo prawdziwe. Tak… serce, okno mojego życia jest pełne światła i radości i nie widzę powodu, żeby je ukrywać. Przeciwnie! To wielki Dar od Pana Boga. Będę o nim mówić, pisać. I je malować. Światło w sercu. Oknie mojego życia! Ukochany, On jest Światłem mojego serca! On wciąż otwiera okno mojego życia. Na całą szerokość!

okno

Read more

OSIOŁ

Jestem Twoim osiołkiem. Często upartym i krnąbrnym, zbaczającym z Twojej drogi. Czasem kuszą go inne pastwiska…
A Ty stanowczo, ale z wielką miłością i łagodnością układasz go, sprowadzasz na właściwą Drogę…
Ucz mnie posłuszeństwa i pokory.
Pragnę być Twoim osłem, który niesie Cię Panie innym ludziom. Do bliźnich. Ucz nie zatrzymywać się na sobie, ale zawsze wskazywać na Ciebie.
Pragnę zabiegać o Twoją chwałę i cześć. Nie o swoją. O TWOJĄ! Pragnę, żeby przez wszystko, co robię było widać Ciebie.
A ja będę szczęśliwa, móc dalej nieść Cię, mojego Pana i Ukochanego.
Pragnę być Twoim osłem…
Jestem nim.

Read more

SYN W NIEBIE

Ukochany… wczoraj rano odszedł do Ciebie ksiądz. Marek. Nie znałam go, nie widziałam, nie rozmawiałam. Opowiadał mi o nim mój duchowy Syn, a jego zakonny brat, ks Radek.
Opowiadał kiedy ks Marek był zdrowy i kiedy bardzo ciężko zachorował. Informował o jego stanie, prosił mnie o modlitwę. Tak, że ks Marek stał mi się bliski…
W środową noc, kiedy było z nim już bardzo źle, postanowiłam go duchowo adoptować. Odtąd ks Marek był moim duchowym Synem. I nadal nim jest…
Prosiliśmy Cię o cud uzdrowienia dla niego, wierzyliśmy do końca, że  możesz ten cud uczynić.
Ty jednak zdecydowałeś inaczej… Wziąłeś księdza Marka do siebie, gdzie już nie cierpi, gdzie już nic go nie boli. Gdzie, jak ufamy jest z Tobą.
I choć tu jego rodzina zakonna pogrążona jest w smutku i żałobie, to jednak ufam, że pocieszysz jego braci. Proszę Cię o to, Ukochany….

Read more

POWRÓT CUDA

Ukochany Jezu, miałam dziś już nie pisać. Zmęczona jestem bardzo, ale i uparta. Wiesz o tym 🙂 Chcę, pragnę Ci podziękować za drugie Twoje Cudo. Wróciło dziś do domu. Po raz pierwszy je dziś zobaczyłam, do tej pory widziałam tylko na zdjęciu. Maleńkie jest bardzo. Mniejsze niż jego mała siostrzyczka. Ale charakterek już widać 🙂 U obojga. Dziękuję Ci za nie mój Umiłowany! Dzięki Tobie one żyją! Maleństwa kochane. Dzięki TOBIE! Bądź pochwalony. Uwielbiony! Niech żyją na Twoją chwałę!!!

Read more

OJA

Oja… moja mała siostrzenica i chrześniaczka. Zadziwia mnie, zachwyca i wzrusza sposób w jaki mnie traktuje. A jednocześnie to u niej takie naturalne…
Przytoczę kilka sytuacji.
Któregoś dnia malowałam i za bardzo się przechyliłam sięgając po farbę. Tak niefortunnie, że nie mogłam się wyprostować. Zastygłam w bezruchu. Potem siłując się sama ze sobą próbowałam usiąść prosto. Naraz usłyszałam zza pleców cieniutki głosik.
– Cekaj ciociu! Oja ci pomozie!
Podbiegła do wózka, chwyciła mnie za rękę i mocno pchnęła całym swoim wątłym ciałkiem, tak, że od razu usiadłam prosto.
– O, już dobzie! – zawołała.
– Już dobrze – uśmiechnęłam się do niej – dziękuję bardzo.
Pochwaliłam ją bardzo. Oja rozpromieniła się i pobiegła do kuchni.
– Babcia, Oja ciocię… Oja ciocię… – słyszałam jej głosik, nie mogła znaleźć odpowiedniego słowa, więc zawołałam:
– Oja pomogła cioci!
– Tak! – słyszę znów – Oja pomogła cioci!
Naprawdę mi pomogła…
Innym razem rodzice gdzieś jechali a ja sobie czytałam. I słyszę, że mama mówi do taty, żeby mnie spytał czy nie chcę iść do toalety.
– Oja pita! – słyszę cieniutki głosik.
Przybiega do mnie i „pita” bez ogródek:
– Ciesz siusiu ciociu?
Powiedziałam, że nie.
– Ciocia nie cie!- woła.
Dziewczynka jest niejadkiem. Ale bardzo lubi słodycze, szczególnie „tetolatkę”. Kiedy dostanie, zawsze domaga się jeszcze dla mnie: „A dla cioci?!”
Potem przynosi i wkłada mi do ust. A jak zjem, pyta:
– Ciesz jesce , ciociu?
Jedno jest pewne 😉 przy Oi nie zginę! 🙂

Read more

SIŁA

Ukochany mój JEZU… słaba jestem fizycznie. Sił brakuje. Ale dla mnie ważniejsza jest inna siła. Siła ducha. Tej mam w nadmiarze, po brzegi wypełnia mi duszę. Pan Bóg jakoś mi daje. Obdarza. Chyba lubi kiedy się uśmiecham A dzięki NIEMU, dzięki TOBIE uśmiecham się często. Do Ciebie i do ludzi. Ale nie tylko się uśmiecham. Dzięki niej żyję, kocham życie.
Ty, Jezu, jesteś moją siłą. Moim życiem.
Nagrałam to dla Ciebie… 🙂

Read more

ODDANIE

Maryjo Jasnogórska, Matko moja Ukochana! Mateńko najmilsza… Oto dzisiaj oddaję się Ci pod opiekę. Strzeż mojej duszy i ciała. Oddaję Ci moje małe, biedne serce… grzeszne i słabe. Chroń je od złego. Proszę… Matko mojego Ukochanego, przyjmij mnie, córkę. Otocz troskliwą opieką. Madonno… medalik z Twoim wizerunkiem noszę na piersiach jak tarczę obronną prowadź mnie do Jezusa! Oddaję Ci też moich bliskich, moje duchowe Dzieci i wszystkich, których znam. Błogosław nam, Maryjo!

Read more

WYSŁUCHUJESZ!

Ukochany… pomagasz mi nieustannie. Widzę to. Namacalnie. Wysłuchujesz. Ty i Twoja Matka. Kilka dni temu prosiłam Cię o coś naprawdę ważnego. O cud właściwie. Chodziło o czyjeś zdrowie i życie. Wszystko wydawało się już przesądzone… Pamiętam jak o tym z Tobą rozmawiałam… prosiłam, żebyś zrobił to dla mnie. Żebyś nie patrzył na moje grzechy i słabości, ale na moją miłość do Ciebie. Może to zuchwałe, że byłam tak pewna swojej miłości, ale tak prosiłam… Prosiłam i prosiłam. Potem umilkłam i trwałam w milczeniu.
Wydawało mi się, że w pewnej chwili usłyszałam: „Dobrze, poznaj i ty moją miłość”. Sądząc, że właśnie mi się to wydaje, prosiłam Cię dalej. Prosiłam o coś konkretnego. Dobrze, powiem. Prosiłam, żeby guz nie okazał się złośliwy. Nazajutrz miały być wyniki, czekałam na wiadomość od mojego Syna duchowego, który mnie prosił o modlitwę w tej intencji, i który miał mi dać znać o wyniku. Około południa napisał, że już zna wyniki badań, że guz nie jest złośliwy i, że szansa na przeżycie dla tego człowieka jest!
Byłam szczęśliwa! Teraz byłam pewna, że to Twoje słowa słyszałam (właściwie „słyszałam” to zle słowo, bo ich nie usłyszałam uszami, tylko gdzieś w głębi duszy…).
Trwałam w dziękczynieniu i w zdumieniu, że mnie wysłuchujesz. Dlaczego… wysłuchujesz? Nie pierwszy raz zresztą… Karolina napisała, że to pewnie dlatego, że w moim życiu jest dla Ciebie dużo miejsca. To prawda, staram się, żeby było. Coraz więcej i więcej.
I pragnę Ci się podobać, wcale nie dlatego, że wysłuchujesz moich próśb.
Pragnę Ci się podobać, bo Cię kocham, po prostu.

Read more

WIĘZIEŃ TABERNAKULUM

Jezu Ukochany… nie bardzo mam siłę pisać. Wiesz jak jest…
Postanowiłam jednak choć trochę.
Wczoraj byłam w naszej kaplicy filialnej na Mszy św., na nabożeństwie Różańcowym. Byłeś na ołtarzu, ukryty w białym Chlebie. Adorowałam Cię… Na zakończenie  ksiądz udzielił nam Twojego błogosławieństwa, wziął monstrancję, schował do tabernakulum, zamykając je na kluczyk. Gest niby zwyczajny, wiele razy go widziałam. Jednak wczoraj zrobił na mnie ogromne wrażenie…
Kapłan chowa Boga, zamyka Go na klucz! To niesamowite! Co więcej, Ten Bóg sam na t0 pozwala.
Ukryty pod Postacią kruchego Opłatka, zamknięty w złotej skrzynce… klatce, można powiedzieć… Dobrowolnie. Jakby Cię nie było, jakbyś się nie chciał narzucać. I tylko nikły płomień palącej się wiecznej lampki wskazuje na TWĄ cichą Obecność.
Takiego Boga nie można sobie wymyślić. Jesteś ponad wszystkie nasze ludzkie wyobrażenia. Pokorny i cichy… Ktoś wchodząc do kościoła czy kaplicy może Cię w ogóle nie zauważyć, nie dostrzec  Twojej Obecności.
Jesteś podobny do więźnia. Jesteś Więźniem tabernakulum.
I żebrzesz o miłość. O okruch miłości… Nieśmiało pytasz czy chcę Ci poświęcić chwilę modlitwy…
Chcę.

„Zabierz mnie, Mistrzu, do Efrem, i pozwól tam z sobą pozostać
Gdzie ciszy dalekie wybrzeża opadają na skrzydłach ptaków
Jak zieleń, jak fala bujna, nie zmącona dotknięciem wiosła,
Jak koło szerokie na wodzie, nie spłoszone cieniem przestrachu

Dzięki, żeś miejsce duszy tak daleko odsunął od zgiełku
I w nim przebywasz przyjaźnie otoczony dziwnym ubóstwem
Niezmierny, ledwo celkę zajmujesz maleńką
Kochasz miejsca bezludne i puste

Bo jesteś samą Ciszą, wielkim Milczeniem
Uwolnij mnie już od głosu
A przejmij tylko dreszczem Twojego Istnienia
Dreszczem wiatru w dojrzałych kłosach.”
/ Jan Paweł II /
tabernakulum

Read more

ZAKOCHANA W BOGU

Jestem zakochana w Bogu. W Ojcu, Synu i Duchu. Zakochana… Co to znaczy kochać  Boga? Wierzyć Mu, ufać…? To jeszcze nic… Kiedy się kogoś kocha, pragnie się jego dobra. Staje się on najważniejszy w życiu. Najważniejszy.
Tak samo jest z Bogiem, tyle, że więcej, bardziej, głębiej… Brakuje mi słów, żeby to określić, wypowiedzieć. Chcieć, pragnąć Jego chwały, uwielbienia, nie swojej… To pragnąć się MU podobać, chcieć, żeby mną się cieszył. To słuchać Jego Głosu, Słów. Nie tylko tych wypowiadanych na kartach Pisma św,. ale i tego, gdy przemawia w ciszy serca, w sumieniu. Być bardzo  wyczulonym na Jego Głos. Słuchać Go i wcielać Jego Słowa w życie. Jego Wolę traktować jako dar. Jak największe szczęście! Dziękować Mu za wszystko. Trwać w dziękczynieniu!
Kochać Boga to wziąć swój krzyż i iść za Nim. W cichości i pokorze. To pragnąć cierpieć z miłości do Niego, w Nim szukać odpoczynku, ukojenia. Z Niego czerpać siłę, pokój, radość. Nim żyć, Nim oddychać!
To opowiadać się za Nim i w razie potrzeby umrzeć dla Niego. Spłonąć dla Niego.
Czy tak kocham…?Pragnę…

Read more

DLA CIEBIE

To dla Ciebie, Ukochany… ofiaruję siebie. Moje życie, moje serce. Należę do Ciebie. Chciałam CI to po raz kolejny wyśpiewać. Tak, jak potrafię.
Ty Jezu jesteś moją Miłością. Jedyną.

Read more

MAM ZA CO DZIĘKOWAĆ!

Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami”. Na ich widok rzekł do nich: „Idźcie, pokażcie się kapłanom”. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec”. Do niego zaś rzekł: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła”.”
(Łk 17,11-19)
Jezu Ukochany… ile bym Ci nie dziękowała zawsze będzie za mało! Tak, za mało!
Kiedyś, w dzieciństwie, niektórzy też traktowali jakbym była nieczysta (co więcej, sama siebie czasem tak traktowałam). Trędowata. Kto choć trochę czytał mój stary blog na Onecie, ten wie o czym mówię. Nie będę przytaczać tych przykładów, bo nie o to tu  chodzi. A poza tym tamto jest już za mną. Zostawiłam to w tyle. Wybaczyłam, dobrzy i mądrzy ludzie bardzo mi w tym pomogli. Ty przez nich mi pomogłeś! Uzdrowiłeś moje wnętrze.
Sprawiłeś, że uwierzyłam w Twoją Miłość do mnie. Nauczyłeś Ją odkrywać! Sprawiłeś po prostu, że jestem szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa! 🙂
A Ty kochasz mnie do szaleństwa!
Dziękuję Ci za to codziennie. I będę dziękować całe życie! I całą wieczność będę Cię wychwalać! Mój Ty kochany Wariacie! 🙂 🙂

Read more

W TWOIM ŚWIETLE

Ukochany… znów nie śpię. Nie mogę. Ale to dla mnie wielka łaska. Dar od Ciebie. Mogę znów być przy Tobie. W Tobie. Mogę znów się ofiarować za moje duchowe dzieciątko. Wciąż staram się ofiarowywać… I mogę znów rozmyślać o Twojej wielkiej Miłości do mnie. Dlaczego mnie aż tak kochasz? Za co? Ty kochasz za nic i to jest najpiękniejsze. Rozświetlasz całe moje wnętrze. Mimo, że jest noc i ciemno wokół. We mnie jest Twoje Światło. Dziękuję za nie, Umiłowany mój Jezu! Z Niego czerpię siłę. Ono daje mi moc! Uwielbiam odpoczywać w tym Świetle. W Świetle Twojej Miłości! Za kilka godzin przyjmę Cię do serca. Przyjdziesz… nakarmisz mnie Sobą. Już się doczekać nie mogę…

Read more

USŁYSZEĆ SŁOWO

„Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś”.
Lecz On rzekł: „Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”. „
(Łk 11,27-28)
Słuchać… To coś innego niż tylko słyszeć. Można słyszeć a nie słuchać… Często skarżymy się, że Bóg nie wysłuchuje naszych modlitw, że nas nie słucha. A czy my słuchamy Boga? Czy chcemy usłyszeć, co ma nam do powiedzenia?
Czy naprawdę chcemy…? Może to, co usłyszymy będzie dla nas niewygodne. Może nie spełniać naszych oczekiwań. Bo a nuż usłyszymy prawdę o sobie…
Słyszeć Słowo Boże to wyjść z własnego ego, wejść w kontakt z Bogiem… w kontakt z Miłością. To żyć z Nim na co dzień. Jak Maryja. To rozważać Je w sercu, jak Ona. To zachowywać Je w swoim życiu. W praktyce.
Jeżeli tak będziemy starać się żyć Słowem Bożym, będziemy błogosławieni. Szczęśliwi. Jak Maryja.

Read more

ŚWIĘTY KOŚCIÓŁ GRZESZNIKÓW

Ktoś z czytelników mojego bloga może się zdziwić, że ja także poruszam ten temat. Że to właściwie nie moja sprawa, że ona mnie nie dotyczy więc po co się wypowiadać. Chodzi o pedofilię w polskim Kościele.
Otóż jestem członkiem tegoż Kościoła, katoliczką, więc wszystko co jego dotyczy, dotyczy także i mnie. Cieszy, smuci, rani, boli i oburza.
Molestowanie seksualne dzieci, nie ulega żadnej wątpliwości jest ogromnym, okrutnym złem, grzechem, okropieństwem, przestępstwem. Należy karać surowo każdego, kto taki czyn popełnia. To oczywistość, z którą nie można dyskutować.
Oglądając TV, czytając gazety, przeglądając Internet, widząc kolejnego pedofila w koloratce z podpisem  „ksiądz pedofil”, można odnieść wrażenie, że Kościół katolicki pedofilią stoi. Że jest siedliskiem zła, przechowalnią dla zboczeńców, że księża nie robią nic innego tylko molestują dzieci. Takie można odnieść wrażenie. Media w sposób nachalny i natarczywy próbują nam to wmówić, przekonać nas o tym. Robią to po to, żeby skompromitować, zdyskredytować Kościół katolicki i jego przedstawicieli, duchownych. Żeby wierni stracili do swoich duszpasterzy zaufanie a kościołów unikali jak ognia. Żeby uwierzyli, że księża są fałszywi i dwulicowi.
Dziennikarze zapomnieli chyba (albo nie chcą pamiętać), że Kościół jest wspólnotą grzesznych, słabych ludzi, którzy wierzą w Trójjedynego Boga. I to On jest Opoką i Skałą Kościoła. To On powołuje młodych ludzi, ułomnych i grzesznych na swoje sługi. To wielka tajemnica Boga… A skąd ich powołuje? Skąd wywodzą się księża? Z ludu. Przychodzą na świat w rodzinach (często bynajmniej nie świętych), tam się wychowują. To oczywiste, ale piszę o tym, bo media usiłują mam wmówić, że księża ulepieni są jakoby z innej gliny niż zwykli ludzie. I to nie jest tak, że duchowny nagle staje się pedofilem. To na ogół człowiek ze skłonnościami pedofilskimi idzie do seminarium. Akt pedofilii nie od razu zaczyna się od molestowania. Jest często konsekwencją trwania w grzechu przez wiele lat.Karmienia się pornografia. Potem szuka się czegoś mocniejszego. I dochodzi do najgorszego…Stąd potrzeba tam (w seminariach duchownych) wielu dobrych psychologów i psychiatrów, którzy dewiantów szybko wykryją i wyeliminują. Potrzeba mądrych ojców duchowych, którzy dobrze pokierują kandydatem na księdza, pomogą mu nie tylko odkrywać piękno powołania, ale i prawdę o sobie, I, żeby było jasne. Dla mnie każdy kto molestuje seksualnie dzieci jest zwyrodnialcem i powinien, musi (o ile mu się winę udowodni) być karany z całą surowością. Czy to kapłan, nauczyciel, czy zwykły robotnik. Zło należy tępić w zarodku, nie zależnie od statusu, pozycji społecznej czy godności tego, który to zło czyni. A dlaczego liberalne media zrobiły tak wielka nagonkę na Kościół katolicki i ich przedstawicieli?A to dlatego, żeby wmówić zwykłym. prostym wiernym, że skoro ludzie Kościoła mają na sumieniu tak wielki grzech to nie mają prawa mówić o grzechach innych ludzi. Nie mogą mówić o aborcji, eutanazji, cudzołóstwie, homoseksualizmie itd… Nie mają prawa mówić o moralności skoro sami postępują niemoralnie. Tak rozumują liberalne media i niektórzy lewicowi politycy i narzucają swoje myślenie innym. „Skoro księża tak postępują to i ty możesz!”  Tymczasem to wielkie przekłamanie! Bo kapłani piętnując grzechy innych nie robią tego we własnym imieniu. Czynią to w Imieniu Boga. Tego który ich powołał i którego są pośrednikami. Głoszą Jego przykazania, Jego Prawo, któremu sami podlegają. I z przestrzegania Jego/ lub nie przestrzegania będą sądzeni.. Może surowiej niż my. „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie”. To Bóg przykazuje:” nie zabijaj , nie cudzołóż , nie kradnij”. A obowiązkiem kapłanów jest o tym przypominać. Media zrobiły sensację, nagonkę na cały Kościół. Przekonują że jest on na wskroś przesiąknięty złem i deprawacja. Takie uogólnienie, „wrzucanie wszystkich do jednego worka to przekłamanie! Wypaczanie, wykrzywianie obrazu Kościoła! To służy tylko kłamstwu. To obraza i rani i krzywdzi znakomitą większość kapłanów. Wspaniałych i świętych sług Boga. Ci księża pracują na Jego chwałę i dla zbawienia ludzi. W ciszy i bez rozgłosu I o takich świętych kapłanach media milczą. Natomiast to że wśród nich zdarzają się wyjątki nie powinno dziwić. Wszak już sam Chrystus przestrzegał przed „wilkami w owczej skórze”, którzy wtargną do struktur Kościoła i będą starali się go od wewnątrz zniszczyć. I takimi „wilkami” niewątpliwie są pedofile. Nie usprawiedliwiam ich, bo ich czynów usprawiedliwić nie można. Stwierdzam tylko że nie można uogólniać. Takie uogólnienia szkodzą Kościołowi , wypaczają jego obraz i krzywdzą go.
Dziwi mnie natomiast i niekiedy oburza zachowanie niektórych hierarchów kościelnych. Ich zachowanie przypomina zachowanie ucznia, który nie odrobił zadania domowego i nagle został wezwany do odpowiedzi. Zaskoczony w pierwszej chwili, nie wie co robić i zaczyna się gubić, kluczyć. Tak, wg mnie wyglądała pierwsza konferencja biskupów i innych hierarchów kościelnych. „Że to sprawa dawna a więc nieistotna”… A potem jeszcze ta niefortunna wypowiedź arcybiskupa. To nie powinno się zdarzyć. Biskupi powinni być przygotowani na działanie złego w Kościele. I dlatego powinni wypracować już dawno środki zaradcze a nie być zaskakiwani przez bądź co bądź nieprzychylne im media. Nie wiem, może się mylę. może już wypracowali już środki prewencyjne. W każdym razie ich zachowanie przypominało zachowanie dziecka we mgle… Powinni podjąć konkretne działania a nie tylko przepraszać ofiary.
Piszę o tym w poczuciu odpowiedzialności za Kościół i w poczuciu własnej grzeszności i słabości. Dla mnie kapłan to ktoś, kto jest, a przynajmniej być powinien, blisko Boga, karmi siebie i innych Chlebem z Nieba, głosi Ewangelię – Dobrą Nowinę o zbawieniu, stara się dążyć do Nieba sam i prowadzi tam powierzony mu lud, który własnym przykładem życia pokazuje jak być doskonałym w oczach Bożych. Który troszczy się o najmniejszych słabych o dzieci. W Kościele jest niezliczona ilość takich księży duszpasterzy. Dlatego oburzają i bolą mnie zmasowany atak, nagonka, ostrzał na cały Kościół. Chrystus, który wiele razy wskazywał dziecko i mówił że kto je gorszy, gorszy samego Boga. Z drugiej strony nigdy nie można człowieka przekreślić, każdy może się nawrócić. Przemienić serce. Bóg nikogo nie przekreśla, przeciwnie. Ma dla każdego grzesznika. Dla największego. A pod krzyżem Chrystusa nie ma większych i mniejszych grzeszników. Pod krzyżem Chrystusa wszyscy są równi.
Zdaję sobie sprawę, że powołanie kapłańskie to nie tylko wielki zaszczyt i godność, to także wielka odpowiedzialność i często krzyż. To walka z własnymi słabościami, grzechami. Samotnością… I dążenie do Nieba mimo wszystko.
Wszyscy do niego dążymy i dla nas wszystkich jest miejsce w Kościele. Bo nasz Kościół to Kościół grzeszników. Dążących do świętości.

Read more

DZIĘKUJĘ!

Ukochany… widziałam Twoje Cudo! Już nie tylko na zdjęciu. Na własne oczy widziałam! Wzruszenie i radość wielka! I dziękczynienie, Tobie Ukochany Jezu! Cała rodzina czekała na to dzieciątko! Maleństwo takie…! Ja czekałam. I dziś już jest w domu. I ufam, że drugie niedługo też będzie. I też je zobaczę. Dziękuję Ci Jezu! Dziękuję!

Read more

RÓŻAŃCOWA MATKA

Zwyczaj odmawiania różańca sięga XII wieku. Rozpowszechnili go dominikanie. Modlitwą różańcową wzywano pomocy Bożej, gdy Europa była zagrożona inwazją islamu. Gdy 7 października 1571 roku odniesiono zwycięstwo pod Lepanto, papież Pius V ustanowił na ten dzień święto NMP Różańcowej, aby wyrazić wdzięczność za ocalenie chrześcijaństwa i zachęcić wiernych do gorliwości w tej modlitwie.”
/katolik.pl/
Zdrowaś Maryjo! Dziś Twoje święto, Matko Różańcowa. Mateńko kochana, łaski pełna. Pełna Boga! Pan z Tobą, teraz i na wieki. Błogosławiona, najszczęśliwsza spomiędzy niewiast. I błogosławiony Owoc Twojego życia! JEZUS!
Święta Maryjo, Matko Boża, Matko mojego Ukochanego, módl się za nami! Za Twymi dziećmi, grzesznymi i słabymi… Teraz i w godzinę śmierci naszej,
amen.
Różańcowa

Read more

CAŁA TWOJA

Cała Twoja, jestem cała Twoja. Umiłowany mój, Najdroższy Jezu. A Ty mój. Troszczysz się o mnie jak nikt inny. Pochylasz się z czułością nad moim cierpieniem i bólem. Nad moją słabością. Pragnę Ci dziękować. Pocieszać Cię, wynagradzać za wszystkich, którzy Cię obrażają. Trwać w zjednoczeniu z Tobą, Ukochany. Pragnę żyć dla Ciebie, Jezu. Słuchać Ciebie, pełnić Twoją Wolę. To dla mnie największe szczęście i radość! Uszczęśliwiać Ciebie, Najdroższy Jezu! Pozwól mi odpoczywać w Twym Sercu, usłyszeć Jego bicie. Pragnę tego… Pozwól Swojej małej oblubienicy, pozwól… Jezu mój, Miłości moja, Ty Jesteś mój, ja jestem Twoja! Cała Twoja. Przyjmij mnie… proszę…

Read more

GARDZIĆ BOGIEM

Jezus powiedział: „Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc we włosiennicy i w popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam.
A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz.
Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał”.

Ofiarowuję cierpienie, wszystko co związane z chorobą. Mój krzyż. W intencji życia dzieci nienarodzonych. W intencji dzieciątek. Wiesz o tym Ukochany. Rzadko o tym tu piszę, ale Ty wiesz. Ofiaruję, nieustannie. Trwam w ofiarowaniu. Za dzieciątka, za matki, które zabiły swoje dzieci, za lekarzy aborcjonistów, posłów zwolenników aborcji… Proszę Boga o nawrócenie dla nich i litość. Kiedy rozmyślam o moim duchowym dziecku, cieszę się, że dzięki Bożej Miłości niedługo się urodzi, że jest kochane i chciane przez swoich rodziców. Przypominają mi się inne obrazy… widzę martwe ciałka niewinnych dzieci. Porozrywane, porozszarpywane na części… nóżki oddzielnie, rączki oddzielnie… Buzie wykrzywione w grymasie trudnego do opisania cierpienia jaki doświadczyły przed śmiercią, wykrzywione w niemym krzyku.
Tylko Bóg słyszy ten ich krzyk… krew tych dzieci woła do Nieba! O co…? Bóg, Miłośnik Życia, Sędzia Sprawiedliwy, nie pozostanie głuchy na wołanie bezbronnych. Ujmie się za maleńkimi Męczennikami.
„Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał”. I „Biada!”
Kto gardzi najmniejszymi, gardzi Bogiem!
Panie, miej litość dla nas grzeszników…!

Read more

ÓSMY MIESIĄC

W moim sercu wielka radość! Dzieciątko, które duchowo adoptowałam, kończy dziś 8 miesiąc! Niedługo narodziny! Często rozmyślam sobie o nim… 🙂 jak ma na imię, jak wygląda, kim będzie w przyszłości. Szczerze mówiąc imię już mu nadałam 🙂 Jako duchowa matka chyba mogę, prawda? 🙂 Mateusz… Wszystkim moim duchowym dzieciątkom nadaję imiona. Więc jest Weronika, Jakub, Maria. A teraz Mateusz.
Tak… 🙂 wielka radość w moim sercu. Dziękuję Bogu za jego życie, proszę, żeby chronił je od  złego. I, żeby Najlepszy Ojciec ucałował to dzieciątko ode mnie. Ja nie mogę, to żeby ON…
Dziś proszę jego Anioła Stróża o szczególną opiekę dzieciątka.
Aniol Stróż

Read more

CEL

Wiara, Nadzieja, Miłość. Te trzy. Z nich największa jest Miłość. Jak Droga, Prawda i Życie. Takie porównanie: Drogą Wiary, Prawdą Nadziei dojdziemy do Życia w Miłości. W Bogu. W Niebie. Nic nie mam swojego, wszystko otrzymałam w darze, począwszy od daru życia. Wszystko dał mi Ojciec. Syn wyrył moje imię na obu dłoniach. Duch obdarzył mnie swoim światłem. Bóg w Trójcy Jedyny. Pragnie, żebym łatwo trafiła do Domu. I żyła wiecznie. W Bogu. W Miłości. Nie mam żadnych zasług, przeciwnie, słabości i grzechy. Ale mam też Ojca w Niebie. I bezradnie i ufnie wyciagam do Niego ręce, jak małe dziecko, które dopiero uczy się chodzić. Próbuje zrobić pierwsze kroki. Idzie niepewnie, nieporadnie, potyka się, ale próbuje, bo ufa, że w końcu wpadnie w bezpieczne ramiona Ojca. A On podniesie je z wielką radością i ucałuje. Tak i ja, błądzę, upadam, potykam się. Ale idę, ponieważ ufam, że na końcu drogi czekają mnie bezpieczne Ramiona Ojca Niebieskiego. Mój Cel. I potem Życie w Miłości.

Read more

ORYGINAŁ

Ukochany mój Jezu, za mną czas zagubienia. Ty wiesz, o czym piszę… Wystarczy.
Już wszystko mi wyjaśniłeś, wciąż wyjaśniasz, mój Ukochany! Odkrywasz mi Siebie. Nie tylko Twoje Oblicze, Twój obraz, który jest we mnie, ale też mój stosunek do Ciebie. Relacje z Tobą. Zażyłość. Więź. Jednym słowem Miłość. Twoją do mnie i moją do Ciebie. Kochasz mnie, jestem dla Ciebie kimś wyjątkowym, jedynym, kimś szczególnym. I tak też mnie miłujesz. Wyjątkowo! I dla też jesteś KIMŚ wyjątkowym, jedynym. Najważniejszym w życiu. I taka też jest relacja, która nas łączy. Miłość!
Pragnę o Niej mówić, pisać. A nade wszystko Tobie ją  wyznawać!
Pisać, nie używając namiastek, substytutów, szablonów, utartych formuł, zamienników. Schematów. Chcę mówić po prostu jak ja jej doświadczam, nie ktoś inny. Ja.
Tak więc lekkie zawirowanie już poza mną. Poza nami. Wszystko we mnie poukładałeś na nowo. Znów Jesteś na pierwszym Miejscu. I mi z tym dobrze. Napełniasz pokojem i szczęściem moją duszę.
I nauczyłeś mnie jednego. Pan Bóg nie lubi zamienników. Woli oryginały.
Takiego pragnę Cię odkrywać, mój Ukochany! Ty ukazuj mi siebie, Prawdziwego i Jedynego Boga, Pana i Oblubieńca, któremu wierzę, któremu ufam, i którego kocham.
Ja też wolę oryginał.

Read more

SPOTKANIE

Ukochany, byłam dziś na Eucharystii. U Ciebie. Na Twojej Uczcie. Najświętszej Ofierze. Byłam w Twoim Domu, który jest też moim Domem.  Jestem szczęśliwa, że byłam. Że przyszedłeś do mojego biednego, grzesznego serca. Uświęciłeś je… Uwielbiam Cię Panie! Ty mną nie gardzisz… Dziękuję Ci Ukochany! Odpocznij we mnie.
Po komunii św., kiedy tabernakulum było jeszcze otwarte, spojrzałam na Ciebie. I uśmiechnęłam się do Ciebie. Jak bardzo znajomy był to widok! Jakże bliski! Kiedy nocami przychodzę duchowo do Ciebie, żeby być z Tobą, tabernakulum jest także otwarte.
Dziś w nocy też do Ciebie przyjdę.
Odpocznij we mnie, mój Ukochany…

Read more

NIE WIEDZĄ CO CZYNIĄ

Ukochany… wczoraj pisałam, że serce mi krwawi. Tak, krwawi… Nie wyobrażam sobie jak bardzo krwawi Tobie. Można nadal zabijać dzieci. Uchwalili to ludzie, których obdarzyłeś rozumem i sercem. I którym pozwoliłeś się urodzić, których matki nie zabiły przed narodzeniem. A teraz oni mieli odwagę zdecydować o tym, że można zabić drugiego człowieka, dziecko, przed narodzeniem. Zabić dziecko. Kwestionując, że to jest już człowiek…
Ośmielili się postawić swoje zdanie nad TWOIM.
Zabawili się w Ciebie, po prostu. Zabawili się w Boga.
Poczęcie, powstaje nowy człowiek, ma inny kod DNA, niż jego rodzice. Rozwija się pod sercem swojej matki. I nikt nie ma prawa decydować o jego życiu czy śmierci. O jego zabójstwie. Bo czym innym jest odebranie mu życia jesli nie zabójstwem.
TY jesteś Panem życia  i śmierci!
Jezu, spraw, żeby polscy posłowie to zrozumieli, opamiętali się, i nawrócili.
Okaż im swoje miłosierdzie.
Proszę Cię Ukochany… nie wiedzą co  czynią…

Read more