NOC

Noc… wszyscy w domu śpią. Ja nie. Jesteś ze mną Ukochany. Czasem zapadam w półsen, drzemię. Jak Apostołowie w Ogrójcu. Po prostu zasypiam… Ty Jesteś. Trwasz jak na posterunku, przy mnie. Patrzysz na mnie tymi swoimi Dobrymi Oczami. Uśmiechasz się. Ja do Ciebie też… Trwasz przy mnie jak najlepsza Matka. Jak Lekarz. Jak Ukochany przy oblubienicy… Kochasz mnie. Nikt tak nie kocha jak Ty. Dobrze mi z Tobą… Noc. Ty i ja, razem. Nie pozwól mi zasnąć. Pragnę być z Tobą. Zanurzyć się w Twojej Miłosiernej Miłości. Pozwól mi, pragnę tego Ukochany. Zanurz mnie w Twej Miłości…

Read more

PRZY TOBIE

Ukochany… jutro nie będę mogła być na Eucharystii. Żałuję bardzo… Chora jestem. I choć pisać trudno, postanowiłam skreślić parę słów. Jestem w moim kościele parafialnym. Duchowo. Z Tobą. Często tam do Ciebie przychodzę. Wiesz… I teraz też jestem. Jesteśmy razem. Ty i ja. Przed ołtarzem pali się wieczna lampka. Ty siedzisz w miejscu przeznaczonym dla kapłana. Ja u Twych stóp. Patrzysz mi w oczy… Jaki Toe Ty masz oczy… Łagodne i dobre. Przenikliwe, przeszywające mnie na wskroś. I patrzysz w moje… Milczymy. Mogę tak godzinami trwać przy Tobie. W milczeniu. Cała noc przed nami….

Read more

O (moim) ŻYCIU

Miałam dziś nie pisać notki, bo nie bardzo jestem w formie. Ale jednak… Z góry przepraszam za błędy.
Jestem przeziębiona. Głowa boli, z nosa kapie. Co chwilę muszę prosic mamę, żeby mi go wytarła. Sama nie potrafię. Nie potrafię robić także wielu, bardzo wielu rzeczy banalnych i prostych. Dla zdrowych oczywiście. Właściwie łatwiej mi wymienić czynności, które mogę, potrafię (i to też w stopniu coraz bardziej ograniczonym). Potrafię czytać, pisać i malować. Tyle. Dla mnie „aż” tyle.
Jednak… teraz tak myślę… potrafię też kochać, uśmiechać się, doradzić… Tak…
Czasem sobie rozmyślam, jakby to było, gdyby mnie nie było 🙂 na świecie, w rodzinie. I tak myślę (sądzę, że obiektywnie), że byłoby smutno i pusto.
Kiedy mama rano po mnie przychodzi do łóżka, ja (prawie) zawsze jestem uśmiechnięta, czy boli mniej, czy bardziej uśmiecham się. „O, ty od rana uśmiechnięta- to mi się podoba”- mówi mama i… 🙂 uśmiecha się także.
Czy więcej otrzymuję, biorę, czy więcej daję…? Nie wiem, chyba więcej biorę. Ale też staram się dawać, jak mogę i jak potrafię.
Czy moje życie ma sens? Ma! I nie zamieniłabym je na żadne inne.
Kocham moje życie. Kocham mój krzyż. A nade wszystko kocham TEGO, Który mnie nim obdarzył.

Read more

POKRZEPIA!

Alleluja, alleluja, alleluja

Przyjdźcie do Mnie wszyscy,
którzy jesteście utrudzeni i obciążeni,
a Ja was pokrzepię.
(Mt 11,28)
Alleluja, alleluja, alleluja

Śpiew przed Ewangelią… Piękne Słowa. Prawdziwe.
Tak, bardzo prawdziwe.
„Do Boga to trzeba mieć dystans”- napisała mi kiedyś pewna osoba zdumiona tym, że zwracam się do Niego „Ukochany”. Tymczasem On pragnie bliskości, miłości. Pragnie być traktowany poważnie. Jak Osoba, nie jak ideologia, abstrakcja, albo jak maszynka  do spełniania próśb.
On jest konkretną Osobą. I pragnie, żebyśmy do Niego przychodzili, wszyscy i mówili Mu o wszystkim. Żebyśmy do Niego przychodzili jak do Ukochanego. Zaprasza nas do Siebie…Co więcej,pragnie, żebyśmy do Niego przychodzili kiedy jesteśmy utrudzeni i obciążeni, a On nas pokrzepi.
To PRAWDA!
Wczoraj pisałam o radości. O wielkiej radości, świetle, które mam w sercu! Od Niego je czerpię! I wiarę i siłę! Od Niego, od Ukochanego!
Kiedy przychodzę do Niego utrudzona i obciążona, słabościami, grzechami, chorobą, cierpieniem, problemami, samą sobą – ON mnie pokrzepia! Obdarza siłą ducha! Radością! Wiarą! Że mogę dalej nieść swój krzyż i iść za Nim.
Dlaczego nie daje mi siły fizycznej? Co mi po niej gdyby moje wnętrze było ciemne i puste a ja smutna, zgryźliwa i zła?
Nic!!!
Mój Ukochany najlepiej wie jak mnie pokrzepić!!!

Read more

TWOJA RADOŚĆ!

Jezu… 🙂 wierzę, że to dla Ciebie nie jest nudne. Ciągle o tym piszę, ale nie mogę milczeć! W moim sercu jest wielka radość! Nie potrafię tego opisać. Wielka radość! Światło! Twoja radość. Wiem, że pochodzi ona od Ciebie! Smutek i złość od diabła. A to radość! I z nią wielka siła, wiara. Mogłabym góry przenosić! Z Tobą. Tylko z Tobą! Sama nic nie mogę, z Tobą mogę wszystko! To wielki dar od Ciebie. Dziękuję Ci Ukochany! Dziękuję! Za tę radość, tę siłę! Nie mogę się jej nadziwić, jak bardzo pragniesz, żebym była szczęśliwa! Żebym się nie poddała! Jak bardzo! Działasz we mnie cuda. Moje serce śpiewa dla Ciebie!

Read more

WYSTARCZY POKOCHAĆ

Dlaczego tak wiele kobiet, matek gdy dowiaduje się, że jest w ciąży decyduje się na tzw „aborcję” na „zabieg”? Dlaczego decydują się zabić swoje nie narodzone dziecko? Same kobiety usprawiedliwiają swoją decyzje różnie. Ciężka sytuacją życiową, tzw „wpadka”, prawem wyboru, prawem „do własnego brzucha”. Decyzja o aborcji wydaje się być jeszcze bardziej „uzasadniona” kiedy okazuje się, że dziecko po urodzeniu może być, lub będzie chore. Mówią, że lepiej, żeby dziecko się nie męczyło, nie cierpiało, to lepiej… Zabić! Tłumaczą, przekonują rodzinę, współmałżonka, sugerują się diagnozą lekarzy. Usprawiedliwiają się przed samą sobą… Potem idą na zabieg i… Kilka dni temu przyszła do Modlitewnego Okna Życia taka wiadomość, prośba o modlitwę: „Moja córka dokonała w swoim życiu 2 aborcji. Widzę, że jest niespokojna, znerwicowana. Nie umie lub nie chce pojednać się z tymi dziećmi, którym odebrała życie. Proszę o modlitwę za nią oraz o zdrowie jej żyjącego syna, który być może cierpi z powodu grzechu matki.” Nie umieszczam tu tej prośby, żeby kogokolwiek osądzać czy oceniać. Chciałam tylko pokazać ile cierpienia może kosztować grzech. I w jak bardzo negatywnie, tragicznie odbija się on na życiu tej kobiety, matki i całej jej rodziny.
Stan błogosławiony… Cudowny stan, stan szczęścia… radosnego oczekiwania na Narodziny dziecka. Oczekiwanie na pierwsze kopnięcie – powitanie, na pierwsze zdjęcie USG.
Dziecko… budzi same pozytywne myśli, uczucia. Tkliwość, czułość. A nade wszystko Miłość.
W dzisiejszych czasach jednak niestety często dziecko staje się zagrożeniem. Przeszkodą w egoistycznym myśleniu o sobie, o swojej karierze, o swoim brzuchu… itp.  Bezbronne, niewinne i niczego nieświadome  dzieciątko staje się przeciwnikiem, wrogiem, którego „trzeba” się pozbyć, usunąć, zabić. I zaczyna wyszukiwać się „argumenty”, które mają usprawiedliwić, wytłumaczyć decyzję, grzech… Że to zygota, płód, że jeszcze nie  człowiek, że „TO” nie wie co się z nim dzieje podczas „zabiegu”, że nie czuje bólu. To oczywiste kłamstwo, ale co się nie robi, żeby usprawiedliwić, przede wszystkim przed sobą samą.
Potem zabójstwo. Ogromne, cierpienie zabijanego dziecka…
I… cierpienie matki. Takie jak w tej prośbie w Oknie Życia. Niepokój, poczucie winy…
A wystarczy pokochać. Przyjąć. Życie. Dziecko… Dar od Boga.
Wielki DAR!
18686_409643839105435_1426087212_n

Read more

W TOBIE

Ukochany, leżę już w łóżku. Zmęczona, ale szczęśliwa. Dlaczego szczęśliwa? Bo mnie kochasz, mimo mej grzeszności i słabości. Nie odrzucasz. Przygarniasz do Serca. Jak kogoś Ci bardzo drogiego… Obsypujesz darami. Łaskami. Dziś zechciałeś przyjść do mojego serca. Jakże Cię nie kochać? Nie dziękować? Nie chwalić? Nie wielbic? Nie adorować? Jakże o Tobie nie mówić? Nie mogę milczeć! Pragnę mówić o Twojej miłości, dobroci i miłosierdziu! O tym jak mnie uszczęśliwiasz! Tak kochasz każdego człowieka. Każdy jest Ci drogi, bezcenny! A Ciebie tak niewielu zna, kocha… Wiem, że tu, na ziemi nie poznam Cię całkowicie. Ale proszę, pozwól mi Siebie poznawać coraz bardziej. Pragnę Cię poznawać, odkrywać. Kochać. Być z Tobą. Bardziej. Głębiej. Bliżej. Przygarnij mnie do Serca, przytul. Pragnę w Tobie się schronić. Tobą oddychać. W Tobie żyć.

Read more

PODWYŻSZENIE KRZYŻA

Ukochany… chciałam dziś jak zwykle wkleić Ewangelię i napisać o święcie, które dzisiaj obchodzimy, o święcie Podwyższenia Krzyża. Nie dam jednak rady… Ty wiesz…
Chciałam Cię tylko prosić, niech Twój Krzyż króluje w moim sercu i w życiu. A Ty wywyższony na nim przyciągaj mnie ku Sobie bardziej i bardziej. Wyżej. I proszę, tak, jak uświęciłeś Drzewo Krzyża, że z drzewa hańby, zgorszenia i upokorzenia stało się Drzewem chwały, zwycięstwa i wywyższenia, uświęcaj i moje cierpienie, mój krzyż. Spraw, nie skupiała się na nim, ale na ofiarowywaniu go Tobie.
Króluj w moim życiu, we mnie. Niech Twoje IMIĘ będzie pochwalone! Klękam w duchu i całą sobą oddaję cześć Twojemu IMIENIU.
„Tak bowiem Bóg umiłował świat…”
grunewald

Read more

JAK NIEMOWLĘ

Panie, moje serce się nie pyszni
i oczy moje nie są wyniosłe.
Nie gonię za tym, co wielkie,
albo co przerasta moje siły.
Przeciwnie, wprowadziłem ład
i spokój do mojej duszy.
Jak niemowlę u swojej matki,
jak niemowlę – tak we mnie jest moja dusza. (…).

(Ps 131)
Jak niemowlę jest we mnie moja dusza… Pokój serca, wewnętrzna pogoda, radość. I… nie wiem jak to określić… Spełnienie! Tak, spełnienie! I wewnętrzna wolność. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. Nie znaczy to, że nie jestem gotowa na nowe wyzwania, niespodzianki! Przeciwnie, jestem! Ukochany już dba, żeby mi ich nie brakowało! 🙂 (Np. dziś taką niespodzianką i radością był fakt, że udało mi się namalować twarz Jezusa zmartwychwstałego. Myślałam, że będę malować ją dłużej, bo jest bardzo mała, a małe elementy malować mi trudniej. A tu udało się za pierwszym razem) Ukochany pomógł.
Nie gonię za tym, co przerasta moje siły… Nie znaczy to też, że się poddałam, i czekam już tylko na śmierć. Nie! Nigdy się nie poddam! Po prostu znam swoje możliwości, wiem na co mnie stać i nie gonię za tym co mnie przerasta.
Napisałam, że nigdy się nie poddam. Tak! To Ukochany nie pozwala mi się poddać! To On mnie podtrzymuje kiedy upadam, kiedy odczuwam zniechęcenie, zmęczenie. Podnosi mnie, napełnia ufnością i szczęściem. Wprowadza ład i spokój do mojej duszy! To dzięki Niemu doświadczam spełnienia i wewnętrznej wolności.
Tylko dzięki Niemu, dzięki Ukochanemu! Jezusowi!
Boży pokój

Read more

MIŁOSIERDZIE

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.
Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty.
Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje.
Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać.
Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych.
Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.
Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.
(Łk 6,27-38)
Zawsze przed rozważaniem Ewangelii proszę Ducha Św. o Światło, żebym mogła usłyszeć, zrozumieć, pojąć Słowa, które mówi do mnie Jezus, i żebym umiała według nich żyć. „Mów Panie, bo sługa Twa słucha”- powtarzam za Samuelem. I Jezus mówi dziś do tych, którzy Go słuchają, m.in. do mnie.
Mówi o Miłosierdziu, o byciu litościwym dla innych. Żebym kochała swoich nieprzyjaciół, żebym czyniła dobro tym, którzy mnie nienawidzą; błogosławiła tym, którzy mnie przeklinają, i modliła się za tych, którzy mnie oczerniają. Żebym nadstawiała drugi policzek. Żebym nie kochała tych tylko, którzy mnie kochają, dawała nie spodziewając się wdzięczności, pożyczała, nie czekając na zwrot.
Żebym nie sądziła, nie potępiała, odpuszczała.
”Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”- te słowa są streszczeniem całej Ewangelii.  Ojciec… On jest dobry dla niewdzięcznych. On posłał na świat Swego Syna, aby Ten go zbawił. Mógł świat – ludzi, potępić, osądzić. Nie. Wysłał Syna. A Syn był miłosierny, kochał wrogów, przebaczył im z krzyża… Cierpiał za nich, za mnie. Wziął na Siebie mój grzech i umarł za mnie.
Ucz mnie być miłosierną…
krzy_2-1251977493

Read more

OFIAROWANIE

Ukochany… Jesteś ze mną. Teraz. Jest mi ciężko, fizycznie… Ofiarowuje. Staram się… Pomoż mi. Pragnę, aby to ofiarowanie Tobie się podobało. Żeby było Tobie miłe, przyjemne. Zrób z nim co chcesz.
Pragnę przynosić Tobie owoce. Na Twoją chwałę, Ukochany mój! Proszę, przyjmij moje ofiarowanie… I bądź ze mną, we mnie. Ukochany mój, Umiłowany, Najdroższy! Pragnę z Tobą żyć, cierpieć, w Tobie umrzeć. I z Tobą zmartwychwstać na wieki! Przyjmij moje ofiarę, moje cierpienie. I uświęć je. Zjednocz ze Swoją Najświętszą Ofiarą. Oddaję Ci moje cierpienie.

Read more

NOC Z TOBĄ

„Jak więc przyjęliście Jezusa Chrystusa, Pana, tak w Nim postępujcie, (7) zakorzenieni i budujący się w Nim, i umacniający się w wierze, tak jak was nauczono; przepełnieni wdzięcznością. (8) Uważajcie, aby was kto nie wpędził w niewolę filozofią i mrzonkami, opartymi na przekazach ludzkich i na zasadach świata, a nie na Chrystusie; (9) w Nim bowiem w cielesnej postaci mieszka cała pełnia boskości (10) i w Nim zostaliście napełnieni, [w Tym], który jest głową wszelkiej nadziemskiej zwierzchności i władzy; (11) w Nim też zostaliście obrzezani nie ręką ludzką, gdy w obrzezaniu Chrystusowym zrzuciliście z siebie ziemskie ciało (12) pogrzebani wraz z Nim w chrzcie, w którym też zostaliście razem [z Nim] ożywieni przez wiarę w działanie Boga, który Go wzbudził z martwych; (13) i was, martwych z powodu upadków i nieobrzezania własnego ciała, razem z Nim ożywił, wybaczając nam wszystkie upadki. (14) On wymazał obciążającą nas listę długów wynikających z [naszych] zobowiązań i usunął przygwoździwszy ją do krzyża; (15) dzięki niemu rozbroił zwierzchności i władze, wystawił je na pokaz i powlókł w tryumfalnym pochodzie.”
(Kol.2,6-15)

„(12) Zdarzyło się, że w tych dniach wyszedł na górę, aby się modlić, i spędził noc na modlitwie do Boga. (13) A gdy nastał dzień, przywołał swoich uczniów i spośród nich wybrał sobie dwunastu, których też nazwał apostołami: (14) Szymona, którego nazwał Piotrem, i jego brata Andrzeja, Jakuba, Jana, Filipa, Bartłomieja, (15) Mateusza, Tomasza, Jakuba syna Alfeusza, Szymona, zwanego Gorliwcem, (16) Judasza syna Jakuba i Judasza Iskariotę, który został zdrajcą. (17) Potem zszedł z nimi w dół i zatrzymał się na równinie — także wielki tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei, Jerozolimy i znad morza, z Tyru i Sydonu. (18) Ci przybyli, aby Go posłuchać i dać się wyleczyć ze swych chorób; byli też uzdrawiani dręczeni przez duchy nieczyste. (19) A każdy z tłumu starał się Go dotknąć, dlatego że wychodziła z Niego moc i leczyła wszystkich.”
(Łuk.6,12-19)
Jak przyjęłam Ciebie Ukochany jako mojego Pana, tak pragnę w Tobie postępować. Zakorzeniona w Ciebie i budująca się w Tobie! Umacniająca się w wierze. I wdzięczna za wszystko! Pragnę budować na Tobie, moim Bogu Ukochanym!
Ty mnie dziś uczysz modlitwy. Wychodzisz na górę i tam całą noc spędzasz na modlitwie do Boga. Do Ojca! Bezsenna noc, spędzona na rozmowie z Ojcem. Jakże dobrze znam takie bezsenne noce… spędzone z Bogiem! Kocham takie noce! Wszyscy w domu śpią a leżę i rozmawiam z Tobą. Wsłuchuję się w Ciebie, zakorzeniam w Tobie. Ty mnie w Sobie zakorzeniasz. Odpoczywam w Tobie! I czerpię siłę!
Choć rano jestem fizycznie zmęczona, ale duchowo umocniona i odnowiona. Pełna energii! Mogę działać. Z Tobą i dla Ciebie!
rece_zlozone

Read more

WYSTARCZYSZ!

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: ”Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.
Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.
Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: »Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć«.
Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.
Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”.
(Łk 14,25-33)

Ukochany… dziś mówisz co to znaczy być Twoim uczniem. Kochać Ciebie bardziej niż rodziców, rodzeństwo, bliskich. Siebie samą. Mieć wręcz w nienawiści.
Nieść swój krzyż i iść za Tobą. Wyrzec się wszystkiego co posiadam ze względu na Ciebie.
Czy mi się to opłaca?
Postawić wszystko na Ciebie. Zaufać Tobie do końca. Postawić Ciebie na pierwszym miejscu. Nieść swój krzyż i iść za Tobą. Wyrzekać się wszystkiego.
Uczę się tego wciąż. Ciągle.
Ty sam wystarczysz. Wiem to. Sprawdziłam. Przekonałam się o tym. Ty mnie przekonałeś, ciągle przekonujesz. Dajesz mi tyle Miłości…
Już dawno przestałam ufać sobie, własnym siłom. Kiedy ufałam sobie, często się zawodziłam… Postanowiłam postawić na Ciebie. Uczyć się od Ciebie. Nieść mój krzyż iść ZA Tobą. Za swoim Mistrzem i Ukochanym.
To się naprawdę opłaca!
1185236_623783184310065_1579215028_nP.S. Tej notki też nie napisałabym, gdybym ufała tylko własnym siłom.

Read more

O ANIOŁACH

Chrystus Jezus jest obrazem Boga niewidzialnego,
Pierworodnym wobec każdego stworzenia,
bo w Nim zostało wszystko stworzone:
i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi,
byty widzialne i niewidzialne,
Trony i Panowania, Zwierzchności i Władze.
Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.
On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.
I On jest Głową Ciała, to jest Kościoła.
On jest Początkiem,
Pierworodnym spośród umarłych,
aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim.
Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia
i aby przez Niego i dla Niego znów pojednać wszystko ze sobą:
i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach,
wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża.
(Kol 1,15-20

Jezu Chryste Jesteś obrazem Boga niewidzialnego. Kiedy wpatruję się w śnieżnobiałą Hostię lub w ikonę, widzę Boga. Alfę i Omegę. Początek i Koniec. „Na początku bylo Słowo (…) i świat stał się przez Nie”. Przez Ciebie. W Tobie. I dla Ciebie. Bóg wypowiedział Słowo ”i stało się”. Ty jesteś Królem całego stworzenia! Byty widzialne i niewidzialne zostały stworzone w Tobie! Na Twoją chwałę. Niezliczone ilości Aniołów stworzone na Twoją chwałę!
Przyjrzyjmy się pokrótce poszczególnym stopniom hierarchii anielskiej:

Serafiny (hebr. seraphim – dosł. ogniści) – stoją najwyżej w hierarchii. Otaczają Tron Chwały nieprzerwanie śpiewając Trisagion (Święty, Święty, Święty). Zwane aniołami miłości, światła, ognia, odznaczają się stałym i wiecznym pociągiem do rzeczy boskich. Wg Izajasza (Iz. 6, 2-3) mają po trzy pary skrzydeł.

Cherubiny (hebr. kerub) – według św. Dionizego nazwa Cherubinów oznacza dar poznania i uwielbienia Boga. Uosabiają one dorobić i potęgę Boga, są dawcami wiedzy. Z tego chóru prawdopodobnie przed swoim upadkiem pochodził Szatan .

Trony – przynoszą ludziom sprawiedliwość Boga.

Władze (Potęgi) – powstrzymują wysiłki złych duchów, chcących zagłady świata.

Moce – czynią cuda na ziemi. Obdarzają wdziękiem i męstwem.

Zwierzchności (Panowania) – manifestują majestat Boga, regulują obowiązki.

Księstwa – ochraniają wiarę i religię.

Archaniołowie – są zwiastunami, wysłannikami Boga, walczą ze złymi duchami w obronie świata (św. Michał Archanioł)

Aniołowie – opiekują się narodami, miastami, ludźmi, przedmiotami, realizują plany Boże wobec człowieka.

A Anioł Stróż pewnie stoi gdzieś z tyłu… a może 🙂 …. tańczy przed Bożym Tronem. A Ty, Ukochany się uśmiechasz 🙂 🙂
Będę Go częściej wysyłać, żeby tańczył przed Tobą. Dla Ciebie, Najdroższy. Pewnie mój Anioł Stróż pięknie tańczy… 🙂 Ciekawe jak ma na imię? Może ”Żyję dla Boga”… Ja żyję dla Ciebie, więc mój anielski Opiekun też.
KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA
Korzystałam z Mateusz – pytania o wiarę

Read more

ZAWIERZENIE

Ukochany Jezu… pragnę Ci dziękować, uwielbiać Cię! Wychwalać! Za to przedsięwzięcie – APOSTOLAT ŻYCIA! Za ludzi, którzy je tworzą! Dziękuję Ci za nich!
Pragnę Ci zawierzyć ten Apostolat. Oddaję Ci go w opiekę. Chroń go i strzeż. I powiększaj, aby jak najwięcej ludzi służyło Życiu.
Przyznam Ci się, że nie wierzyłam, że tak wiele osób odpowie na moją prośbę. To też Twoja „sprawka”? 🙂 Dziękuję Ci Ukochany!
Dziś pewna dziewczyna chciała zabić swoje dziecko… dokonać aborcji. Nie wiem czy to zrobiła, oby nie.
TY wiesz… Błogosław jej.

Naszym herbem, logiem jest pierwiosnek – kwitnie pierwszy na wiosnę. Symbol wiosny – symbol życia. Mały, niepozorny, ale bardzo piękny.
pierwiosnek3
pierwiosnek1

Read more

APOSTOLAT ŻYCIA

Pewnie zauważyliście na nową stronę na blogu.Po napisaniu wczorajszej notki, zaczęłam rozmyślać… Właściwie wszystko zaczęło się od Darka, który zaraz po jej przeczytaniu zaoferował chęć adopcji duchowej dzieciątka. „Jestem po lekturze Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego ,którą udostępniłaś w blogu ,więc czas na przygotowania 🙂 „- napisał na FB. ”Super! 🙂 Nie wystarczy kliknąć ‚lubię to’. Trzeba działać! :)” – odpisałam.
„Trzeba zacząć działać…” – zaczęłam rozmyślać. „Grupa ludzi, która modli się w intencji życia nienarodzonych… Która skupia takich ludzi…” I naraz przypomniał mi się tytuł wczorajszej notki. „APOSTOLAT ŻYCIA!” – pomyślałam. To było jak olśnienie!
Oto co wymyśliłam:
Proszę wszystkich, którzy w  jakikolwiek sposób modlą się w intencji życia nienarodzonych, a którzy chcą należeć do  Apostolstwie życia o nadsyłanie swoich zdjęć. Dlaczego zdjęć? Żeby pokazać innym i sobie nawzajem, że nie jesteśmy anonimowi. Że za modlitwą stoją konkretni, żywi 🙂 ludzie. Że modlitwa to konkretny czyn!
A więc jeśli bronicie życia, jeśli modlicie się w intencji dzieci nienarodzonych, albo chcecie zacząć i jeśli chcecie należeć do Apostolstwa Życia – nadsyłajcie swoje zdjęcia! ZAPRASZAM SERDECZNIE !
Nadsyłajcie na mój adres: monika@monikam.pl.
Pokażmy, że za modlitwą kryją się konkretne osoby, którym zależy na życiu najmniejszych!
Pomyślałam, że naszym logo może być pierwiosnek- zwiastun wiosny, ale jeśli macie inne pomysły- piszcie.
I nie tylko klikajcie „lubię to”. Działajcie!  Działajmy razem na rzecz ŻYCIA!
Pierwiosnek

Read more

APOSTOŁOWIE ŻYCIA

Ukochany, dziś moje duchowe dzieciątko kończy siódmy miesiąc życia. Uwielbiam Cię za nie! Dziękuję!
Chciałam dziś prosić wszystkich, którzy czytają ten blog, aby włączyli się w Dzieło Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.
Moi drodzy, wiem, że jest Was wielu i razem możemy uratować niejedno życie. A zło aborcji zatacza coraz szersze kręgi. Nie bądźcie na obojętni! Ratujmy tych, którzy są bezbronni, brońmy tych, którzy sami obronić się nie mogą.
Proszę Was… bardzo proszę! Niech wszyscy, którzy czytają ten blog staną się APOSTOŁAMI ŻYCIA!
Zapraszam, wejdźcie na stronę DUCHOWEJ ADOPCJI DZIECKA POCZĘTEGO, zapoznajcie się z tą formą obrony życia. I zostańcie Matką lub Ojcem duchowym.
Bardzo Was proszę, nie bądźcie tylko biernymi czytelnikami bloga. Zostańcie APOSTOŁAMI ŻYCIA!
logo Duchowa Adopcja

Read more

ROZKOCHUJESZ!

Trwam w zachwycie nad Tobą, Ukochany Jezu! Choć siedzę na wózku, nieruchomo prawie, moje wnętrze tańczy i śpiewa dla Ciebie! Tak. Śpiewa i tańczy! Choć moje ciało jest coraz słabsze, zmęczone i obolałe, wewnątrz jestem pełna radości, siły i energii. Pełna Pokoju i Światła. Pełna Ciebie. Pełna Twojej Miłości. Dziś zechciałeś przyjść do mojego serca. Więc żyjesz we mnie, Ukochany! Żywy, potężny, wszechmocny Bóg żyje w moim małym, biednym sercu. Jak mogę Ci za to nie dziękować, nie wielbić Ciebie? Nie kochać? Kocham Cię! Jestem w Tobie zakochana! A Ty… 🙂 rozkochujesz mnie w Sobie  bardziej i bardziej. Jakby Ci wciąż było mało 🙂 I dobrze, bardzo dobrze! Wspaniale! Rozkochuj mnie wciąż!
Rozszerzaj moje małe serce! Upodabniaj do Swojego, bardziej i bardziej.
Moje wnętrze śpiewa dla Ciebie i tańczy…

Read more

PRZYTULENIE – IKONA

W czwartek podczas wyszukiwania obrazka, zdjęcia pasującego do intencji umieszczanych w Modlitewnym Oknie Życia, moją uwagę przykuł pewien obraz. Ikona. Zauroczyła mnie od razu. Zobaczcie ją sami:
Dobry Pasterz Kliknęłam na link, pod którym była umieszczona i… otworzyłam szeroko oczy z zachwytu. Była to strona, blog p. Urszuli Żakowskiej „ikony- ikonopisanie”. Ikopisa właśnie. Na blogu pokazywała napisane przez siebie ikony. Były różne i wszystkie przepiękne…
Mnie jednak najbardziej urzekła właśnie ta, „Dobry Pasterz”… Im dłużej jej się przypatrywałam, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że to ikona o mnie i mojej zażyłości z Ukochanym. Że ta owieczka wtulająca się w policzek Jezusa to jestem ja… I ta czułość Jezusa… Właściwie nie wiadomo kto kogo przytula, czy owca Jezusa, czy Jezus owcę. Wzajemne przytulenie… On i ja…
Postanowiłam kupić tę ikonę.
Napisałam maila do p. Urszuli, pytałam w nim m.in czy ta ikona jest do kupienia. Coś ( KTOŚ…) mnie także tknęło,  żeby wkleić tam także swoje świadectwo. Zwykle tego nie robię. Wtedy jednak wkleiłam. Dlaczego…? Szczerze mówiąc nie wiem… Może to była kobieca intuicja, poczucie, że za tymi ikonami kryje się bratnia dusza, a może to JEGO tchnienie… A może wszystko na raz.
Napisałam, wysłałam i czekałam na odpowiedź. Wieczorem przyszła. A ponieważ z mojej starej komórki nie mogę odczytać poczty, poprosiłam o pomoc Janusza. Poprosiłam, żeby wkleił na FB wiadomość od Urszuli Żakowskiej. Tylko tyle, nic więcej (nic nie wiedział, że weszłam na jej stronę ani o tym, że chcę kupić ikonę).
„Od Uli? Mojej koleżanki?”- zdziwił się Janusz i wkleił wiadomość.
Zdumiona przeczytałam: „Moniko, popłakałam się czytając Twoje świadectwo… jestem osobą niepełnosprawną po trzech operacjach kręgosłupa szyjnego. Często ludzie nie wiedzą a nawet nie wierzą, że cierpię… Chrystus Dobry Pasterz to moja ukochana ikona pisana podczas konklawe. Podpisałam ją i ucałowałam a po chwili ogłoszono, ze mamy nowego Papieża – Franciszka! Była moja, zastanawiałam się, czy wysłać ją do Ojca Świętego, ale po kilku dniach napisała do mnie pewna kobieta, że pragnie Go dla pewnego sparaliżowanego po wypadku kapłana na 25 rocznicę święceń. Co było robić, pisanie ikon to dla mnie powołanie, misja tak jak dla Ciebie twoja twórczość. Też malowałam obrazy olejne, ale ikona jest „zazdrosna” teraz piszę już tylko ikony. Jeśli chcesz napiszę dla Ciebie taką ikonę, ale po nowym roku. Pozdrawiam serdecznie Ula”
Tak przeczytałam i trwam w zadziwieniu… Pan Bóg działa!” – napisałam.
” 🙂 świat jest mały. to żona mojego przyjaciela :)”
„No coś Ty??! 🙂 Przypadkowo zobaczyłam jej stronę i z ciekawości weszłam. A tam…. Cudne ikony! Jedna mi się bardzo spodobała, jakby była napisana właśnie dla mnie… więc spytałam ile kosztuje i czy jest do kupienia. I… coś mnie tkneło, żeby wkleic moje świadectwo…. I teraz tak czytam… A Ty piszesz że to żona Twojego przyjaciela. Jestem w szoku, całkowitym! 🙂 :)”
Janusz uśmiechnął się i zaczął opowiadać o Uli i jej mężu.
A ja… trwałam w zdumieniu! W zadziwieniu! W… przytuleniu… jak na ikonie.

Read more

BOŻA GROMADKA

Mateusz, Darek, Jarek, Jacek, Piotr, Edward, Tomasz D., Tomasz. K., Tomasz, Radek P., Radek W.,Tadeusz, Artur, Stanisław, Jan, s. Tadeusza i s. Maria.

To imiona księży zakonników, jednego nowicjusza i sióstr zakonnych za które modlę się szczególnie. Moi Synowie i Córki duchowe. Niektórzy sami prosili żebym tak ich nazywała, żebym tak się do nich zwracała. Innych w modlitwie sama tak nazywam. Nieważne. Najważniejsze, że chcą żebym za nich się modliła. Pracują, służąc Bogu i ludziom na świecie. Piszą do mnie, opowiadają o swojej pracy. I proszą o modlitwę właśnie. A ja chowam ich w sercu. Noszę ich w sercu. I proszę za nich. Żyje ich problemami. A nade wszystko modlę się za nich. Proszę Boga żeby był z nimi, żeby strzegł ich od złego. I żeby im błogosławił. Tylko On wie najlepiej czego najbardziej oni potrzebują. Dlatego ich Mu oddaje. I za nich Mu dziękuję.

Piszę o tym w kontekście wspomnienia św Moniki. Ona także miała syna… I także się za niego modliła. Oddala za niego całe swoje życie, żeby tylko Augustyn wrócił do Boga, nawrócił się. I dzięki swojej wierze wytrwałości i modlitwie została wysłuchana. Syn nawrócił się i został wielkim świętym, Doktorem Kościoła. Pragnę żeby moje duchowe Dzieci także były święte. Żeby kochały Boga i ludzi. Żeby wytrwały przy Nim. I żebyśmy wszyscy mogli się spotkać kiedyś w Niebie. U boku Jezusa, ich i mojego Ukochanego. Tego pragnę najbardziej…
św. Monika

Read more

PIĘKNY? TAK, DLA NIEGO!

Wiele osób uważa, że ten mój blog jest piękny… Twierdzą, że pięknie piszę, że  nie robię  błędów, że jestem osobą mądrą, inteligentną itd. Jednym słowem koncentrują się na mnie. Na mojej osobie.
Może i piszę mądrze i pięknie, nie mnie to oceniać. Jednak  mi, kiedy piszę notki, chodzi o coś innego. Przede wszystkim piszę z miłości do Jezusa, do Ukochanego. Chcę Mu w ten sposób odwdzięczyć za Jego Wielką Miłość. Za to co dla mnie robi. Wiem, że nigdy nie zdołam Mu za to podziękować, ale choć troszkę.
Piszę prosto. Zwyczajnie. Z serca, po prostu. Tak się dzisiaj zastanawiałam, czy powinnam rozważać Ewangelię.  Nigdy nie studiowałam teologii i moja wiedza na ten temat jest bardzo znikoma. Po prostu staram się codziennie czytać Słowo Boże, słuchać co przez Nie mówi do mnie Ukochany, rozważać. I czasem się tym dzielę tu, na blogu. Ale czy powinnam…? Nie wiem.
I po trzecie. Nie chciałabym, żeby ktoś czytał ten blog tylko, ze względu na to, że jestem chora. Kiedyś ktoś zarzucił mi, że wstydzę się swojej choroby, gdy powiedziałam „stop”, kiedy za bardzo ingerował w to gdzie i w jaki sposób rozpowszechniać moje świadectwo. Zdziwiło mnie, że tak twierdzi. Gdybym się naprawdę wstydziła choroby, nie napisałabym tego świadectwa. Choroba stała się dla mnie normalnością. Częścią życia, jest ważna, bo w jakiś sposób to życie określa, warunkuje. Ale nie najważniejsza. Jest Ktoś o wiele ważniejszy od niej. I to On określa moje życie.

Więc czy mój blog jest piękny? Chciałabym, żeby był jak najpiękniejszy, dla Niego. Żeby świadczył o mojej wierze i miłości do Ukochanego. I, żeby tych, którzy go czytają, choć trochę do Niego zbliżał.

Read more

PRAGNIENIE

Wczoraj kiedy leżałam już w  łóżku, dostałam na FB wiadomość od ks Radka: „Moniko, swiezutka sprawa. Trzeba modlic sie za Monike, aby nie usunela ciazy. Byc moze dlugo, bo to poczatek. Gdy bedziesz mogla, rozeslij te intencje swoimi kanalami”
Napisałam, że nie ma sprawy i zaczęłam rozsyłać tę prośbę do znajomych. Ksiądz napisał mi jeszcze szczegóły dotyczące tej kobiety i zaczęłam wysyłać. Niektórzy znajomi odpowiadali od razu, deklarowali modlitwę, wysyłali prośbę dalej. Wysłałam też sms do Karoliny. Po jakimś czasie przyszła odpowiedź „Zrobiłam co mogłam, reszta należy do NIEGO”. A ja dalej wysyłałam. Wysyłałam i wysyłałam, aż komórka się mi rozładowała.
Rano obudziłam się cała obolała. Ręka bolała, nadwerężona chyba, zresztą nie tylko ręka… Ale miałam za kogo ofiarowywać.Próbowałam troszkę malować, ale nie mogłam. Przerwałam. Powtarzałam często refren dzisiejszego psalmu responsoryjnego „Chwal, duszo moja, Pana Stwórcę swego” i jakoś było mi łatwiej.
Zaczęłam rozważać dzisiejszą Ewangelię. Jezus dziś mówił o największym Przykazaniu, miłości Boga i bliźniego. Pomyślałam o tej kobiecie, Monice, która chce zabić swoje dzieciątko… „Kogo ona kocha, że chce to zrobić? Chyba tylko siebie. W imię czego chce zabić…?” Zrobiło mi się bardzo smutno.
Kiedy skończyłam, wysłałam Karolinie wiadomość z informacją o którą mnie prosiła. Odpisała, że przekaże dalej i spytała jak ja się trzymam.
„Dziś bardzo boli, ale trzymam się :)” – napisałam –  „…Jego” 🙂 – dodałam po chwili. „I dlatego wygrywasz w tej bitwie między dobrem i złem 🙂 Wysłałam Ci coś na gg – jeśli zdołasz – przeczytaj 🙂 „Ok”.
Weszłam, kliknęłam na link
”Gotowość Męża

Siedzieliśmy przy stole w kuchni. Opowiadałam Mężowi o tym, że w Dzienniczku św. Faustyny wyczytałam o znaku, jaki Pan da przed swoim ostatecznym przyjściem.
Na niebie ukaże się wielki krzyż, ze świetlanymi promieniami wychodzącymi z miejsc Chrystusowych ran i będzie tam przez jakiś czas, aby wszyscy mieli szansę się nawrócić.
Rozmarzył się.
„Wspaniale! Niech już przyjdzie… nawet teraz” westchnął z tęsknotą. Tęsknota mego Męża za Paruzją nie jest niczym nowym.
„Naprawdę?… czujesz się gotowy?” Zapytałam cicho.
„Oczywiście”. Po czym, wyrwany z marzeń, spojrzał na mnie z lekkim wzburzeniem. „Jak to: czy czuję się gotowy? O co pytasz? Słyszysz siebie? To tak samo, jakbyś pytała: czy aby zasłużyłeś?”
Roześmiałam się. Rzeczywiście, trochę tak zabrzmiało… Złapał mnie na gorącym uczynku, a przecież w kółko piszę i mówię o darmowej miłości (-:
„Czyli czego potrzeba?…” dopytałam, obserwując go uważnie, ciekawa, jak to ujmie.
„Pragnienia”.”
Wzruszyłam się…
„Ja
Dziękuje 🙂 piękne
KAROLINA
🙂
takie o Tobie 🙂
Ja
… o mnie i o Tobie.
KAROLINA
🙂
Napisałam, że będę potem i wyszłam z gg
Na stole leżało otwarte Pismo święte a w nim ten obraz, zdjęcie:
Zraniony... Ucałowałam Twoje Rany, Ukochany, często to robię i jestem pewna, że naprawdę całuję Twoje Rany, a nie tylko zdjęcie.
– Tylko Ty jesteś moim Pragnieniem – szepnęłam.

Read more

KRÓLOWA

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”.
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”.
Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?”
Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.
Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.
Łk 1,26-38
zwiastowanie1

Zwiastowanie. Słowo i obraz. Moja ulubiona (jedna z ulubionych) scena ewangeliczna i ulubiony obraz. Co je łączy? Prostota. I głębia przekazu. Zwyczajna z pozoru, prosta dziewczyna zostaje matką Boga. Urzeka mnie ten obraz, ta scena zwiastowania, choć może inne przedstawienia są piękniejsze, słynniejsze, bogatsze w symbolikę. Urzeka mnie jego oszczędność, prostota właśnie. Anioł przestawiony jako światło, słup ognia – symbol obecności Boga. W Starym Testamencie Bóg ukazywany był często jako słup ognia, jako ogień.
Maryja… siedząca na łóżku. Zasłuchana w Słowo… Zaskoczona Nowiną. Uniżona, skromna. Pokorna.
I ta Jej skromność i pokora zaprowadziła Ją na tron w Niebie. Króluje u boku Syna. Służebnica – Królową. Pełna łaski, pełna Boga… Błogosławiona bo uwierzyła i zaufała Słowu.
A ten obraz jest przepiękny. Cały w brązach, ciepły i tajemniczy…

Read more

DZIAŁASZ!

Ukochany działasz przez ten blog. To jakby moje usta,  ten blog. Tak, usta… I TY działasz przez nie. Widzę to. Działasz… przez takie nic. Wiesz, mam wrażenie, że piszę tu tylko o sobie, o swoich doświadczeniach, swoich przeżyciach, swoich przemyśleniach (choć z drugiej strony, o czyich miałabym pisać…?). O sobie i o sobie…
Tak teraz pomyślałam, że też piszę czym – Kim żyję i Kogo kocham. I przede wszystkim, że Ktoś – TY mnie kochasz. I, że tylko TY mnie  uszczęśliwiasz, Jesteś moją radością.
To właściwie o kim piszę na tym blogu? 🙂 O Tobie w moim życiu? Nie wiem… pogubiłam się…
W każdym razie działasz przez to moje pisanie. I to jest najważniejsze. I za to Ci dziękuję, mój Ukochany!!! Bardzo dziękuję!!!
Wiesz jak piszę notki? 🙂 Idę na tzw. „żywioł”. Piszę to, co akurat myślę. „Ciurkiem”. Nie poprawiam tekstu, nie zmieniam go w trakcie. Pewnie jest w nim masa błędów…
I wiesz, ostatnio płakałam w trakcie pisania…
Ukochany posługuj się dalej tym blogiem, działaj dalej przez niego!
On jest Twój, bo wszystko moje jest Twoje!

Read more

OBRAZ

Ukochany… pragnę być Twoim świadkiem dla innych. Twoim światłem. Pochodnią! Nie chcę świecić własnym blaskiem, bo  żadnego blasku nie mam… ciemność jedynie… Dlatego proszę, bądź moim Światłem! Ukochany!
Pragnę być Twoim odbiciem, odbijać Ciebie.
Tak sobie rozmyślam o swoim życiu, o malowaniu, o tym, że w kącie pokoju stoją podobrazia, blejtramy, puste, gotowe do malowania, a które nie dam rady już chyba zapełnić. I tak sobie myślę, że nie namalowałam jeszcze swojego najważniejszego obrazu. Ciągle go maluję. Jak? Życiem. I pragnę, żeby to był najpiękniejszy obraz jaki kiedykolwiek namalowałam. Aby przedstawiał on Ciebie. Bo moje życie to TY! Dlatego proszę, bądź moim Światłem, bo ciągle jeszcze maluję ten obraz. Obraz mojego życia.
zycie

Read more

BYĆ JAK POCHODNIA

Bracia: Mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala. On to zamiast radości, którą Mu obiecywano, przecierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga.
Zastanawiajcie się więc nad Tym, który ze strony grzeszników ‚taką wielką wycierpiał wrogość przeciw sobie, abyście nie ustawali, złamani na duchu. Jeszcze nie opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi.
Hbr 12,1-4

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął! Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.
Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”
Łk 12,49-53

Jezus dziś mówi, że przyszedł ogień rzucić na ziemię i bardzo pragnie, żeby on już zapłonął. Jakże bardzo pragnie… O jakim ogniu On mówi? O ogniu Bożej Miłości. Mówi też o chrzcie, który ma przyjąć i o udręce jakiej doznaje, aż się to stanie. O chrzcie… o swojej Męce i śmierci krzyżowej.
Jezus płonął jak pochodnia na krzyżu… był ofiarą całopalną za nasze grzechy. Płonął z miłości do nas. Spalał się.
Nie cofnął, choć mógł. Mógł zbawić ludzi w inny sposób. Był (jest ) Bogiem. Jednak wypił Swój kielich do dna.
Żył tak jak głosił i tak też umarł.
I my, katolicy, też powinniśmy być tak radykalni! Jezus potrzebuje zapaleńców. Właśnie tak, zapaleńców! Ludzi zapalonych miłością!! Żyjących Tym, Komu, w Kogo wierzą.
Jezus nie potrzebuje ”katolików ale”, ‚Bóg tak, przykazania i Kościół nie’. Albo wszystko albo nic! Innej drogi nie ma.
Jeśli naprawdę jesteśmy wyznawcami Boga, powinniśmy być Jego pochodniami. Spalać się dla Niego. Być światłem, znakiem sprzeciwu, jak ON… Mamy jak pisze św. Paweł,  wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala.
Po męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa już nic nie jest takie samo. Nie można żyć tak jakby nic się nie stało. Trzeba się opowiedzieć. Za Jezusem, lub przeciw Niemu.
Czy jestem Bożą pochodnią…?
ogień

Read more

SPOWIEDŹ

Dziś byłam u spowiedzi, u nowego ks  proboszcza. Jest w naszej parafii od niedawna. Od 1-go sierpnia. Poprzedni proboszcz został przeniesiony do innej parafii.
Często idąc do spowiedzi do nieznajomego księdza mam obawy jak zostanę potraktowana. Czy ksiądz będzie rozumiał co mówię, czy potraktuje mnie normalnie, poważnie itd. Mam powody mieć takie obawy bo nieraz księża traktowali mnie, że  tak powiem dziwnie. Szczególnie kiedy widzieli i słyszeli mnie pierwszy raz.
Może przytoczę jeden przykład. Kiedyś mama zawiozła mnie do zakrystii (tam się spowiadam, bo mogę tam głośno mówić) i kiedy tylko  zamknęła drzwi, ksiądz zaczął mnie rozgrzeszać, zaczął wypowiadać formułę rozgrzeszenia. Przerwałam mu mówiąc, że jeszcze nie powiedziałam swoich grzechów.
– Grzechy? A jakie ty możesz mieć grzechy? – powiedział lekceważąco ksiądz.
Chciałam mu powiedzieć spytać, że skoro uważa,  że nie mam grzechów to z czego mnie rozgrzesza. Nie powiedziałam, ugryzłam się w język…
Także idąc dziś do spowiedzi miałam pewne obawy. Okazały się one zupełnie nie potrzebne.
Ksiądz bardzo spokojnie i uważnie wysłuchał tego co mówilam. Kiedy skończyłam, pomilczał chwilę i powiedział:
– Bóg cię kocha. Bardzo kocha…
Jak ja bardzo pragnęłam usłyszeć te słowa! Tak oczywiste i proste… jak bardzo chciałam je usłyszeć… Poczułam, że wilgotnieją mi oczy.
A ksiądz kontynuował… Nie będę tu przytaczać tego co mówił. Napiszę tylko, że mówił wprost do mojego serca. Prosto i delikatnie. Byłam pewna, że mówił przez niego Jezus…
Po skończonej spowiedzi spytał ile mam lat i od kiedy choruję, od kiedy jestem na wózku. Odpowiedziałam. Uśmiechnął się, położył rękę na moim ramieniu.
– Możesz przychodzić tu kiedy tylko zechcesz, kiedy tylko będziesz potrzebować.
– Dobrze – odwzajemniłam uśmiech.
Kiedy wyjeżdżałam z zakrystii było mi lekko na sercu. I byłam pewna, że  w końcu znalazłam swojego spowiednika…
spowiedz

Read more

JAK ŁANIA

Ukochany! Działasz cuda, we mnie. Odkąd oddałam Ci moje grzechy. Podniosłeś mnie i przytuliłeś do Swego Serca… Tak jak Cię prosiłam! Wysłuchałeś mojej modlitwy.
Pragnę Ci dziękować, uwielbiać Cię. Czynić zadość za moje grzechy! Bo mnie kochasz taką słabą i grzeszną. Kochasz mnie w mej słabości… I ja Cię pragnę kochać. Coraz mocniej i mocniej, a przez Ciebie kochać innych ludzi.
I chcę stawać w prawdzie przed Tobą. I w pokorze.
Pragnę Cię uwielbiać!
Ostatnio na Mszy św usłyszałam piękną pieśń. Fragment jednego z moich ulubionych psalmów. Psalm 42.

Read more

NIC

Tak często upadam… Tak często  Cię ranię. Ulegam złemu… I przychodzę do Ciebie taka brudna, poraniona  grzechem, pusta… I proszę o przebaczenie. O litość, o miłosierdzie. Jak żebrak.
Jestem niczym, prochem i pyłem jedynie. A Ty ten proch i pył podnosisz. Przytulasz do zranionego Serca. Przebaczasz…
Przytul mnie i teraz. Tak bardzo tego potrzebuję…. pragnę… bardzo.
Wiem, że tylko Tu, u Twego Serca znajdę ukojenie. Tylko Tu doświadczę Miłości, czułości…
Tylko tu będę znów sobą. Oddaję Ci moją nędzę i słabość. Oddaję Ci mój grzech.

Read more

ZGUBA, "HANDEL" I ŚW. ANTONI

Kilka dni temu  zgubiłam krzyżyk. Mały (nie taki znów maleńki, ale też nie za duży, taki w sam raz), bursztynowy. Właściwie nie wiem czy to prawdziwy  bursztyn. Raczej bursztynopodobny. Kupiłam go dawno temu, w Gdańsku. Na stoisku z pamiątkami.
Był ( i jest) dla mnie cenny, nie dlatego, że (podobno) wykonany jest z bursztynu. Jest dla mnie cenny sam w sobie. Jako symbol mojej wiary, znak przynależności do Kościoła, a przede wszystkim jako miejsce gdzie mój Ukochany ofiarował, oddał za mnie życie. Jest bezcenny.
Zgubiłam go. O tym, że nie ma go na łańcuszku zorientowałam się późnym wieczorem. Musiał z niego spaść, bo łańcuszek na szyi był a krzyżyka nie. Nie miałam pojęcia jak to się stało, ani kiedy, ani gdzie. Tego dnia mama wywiozła mnie tylko na chwilę na dwór, późnym popołudniem. A tak to siedziałam w domu (upały…).
Pomyślałam, że może spadł gdzieś na dworze. Ale nie, tam go nie było.
Rano rodzice szukali w domu, też nie znaleźli. Kamień w wodę.
Poprosilam o pomoc św Antoniego, który wcześniej wiele raz pomagał mi znajdować różnego rodzaju zguby. Też nic. Ks Artur napisał mi na FB że ze św Antonim to się „handluje” 🙂 Tzn coś mu się obiecuje, a on w zamian pomaga zgubę znaleźć. Więc z nim „zahandlowałam”. Obiecałam coś może banalnego i prostego, ale dzięki mojej obietnicy o jego działaniu mogło się dowiedzieć wiele ludzi.
Na drugi dzień, rano, malowałam sobie. Przyszedł bratanek Łaj. Pobawił się chwilę, a po chwili słyszę okrzyk radości mamy. Chłopiec przybiega do mojego pokoju.
– To twój, ciociu, prawda?!- woła uradowany- leżał na dywanie, znalazłem!!
W ręku trzymał mój krzyżyk… Uściskałam Łajka z radości!
A obietnicę daną św. Antoniemu spełniłam. I o tym, że mi pomógł dowiedziało się wielu ludzi.
Jaka to obietnica? Zgadnijcie sami 🙂

Read more

NATLEJTY ;)

Mój wózek robi się ostatnio bardzo kolorowy. Na razie kolorowe ma poręcze, ale jak tak dalej pójdzie to pstry będzie cały.
Zaczęło się od niewinnego pytania Oi:
– Ciociu, cies natlejte?
– Ciem- uśmiechnęłam się do chrześniaczki, a ona do mnie.
– A dzie ci ją natleić? – spytała.
– A  możesz tu – wskazałam na poręcz wózka.
Oja nakleiła jedną, potem drugą, trzecią…
– Ciociu, ale będziesz miała kolorowy wózek. Super! – skomentował Łaj i dołożył kilka swoich. Potem Minia…
Niezaznajomionych  z tematem informuję 😉 że teraz panuje wśród dzieci moda naklejkowa. Do kupienia są książeczki gdzie umieszczone są różne obrazki, które można odkleić i przykleić gdzie indziej. Np. na wózek inwalidzki 🙂
Więc tak, miałam już  motylki, zajączki, rybki, gwiazdki, chmurki… biedronki, osiołki. Był nawet byk ;). Te się już starły, albo odkleiły. Myślałam, że to już koniec. Ale gdzie tam!
– Oj… ciociu, odtleiły ci sie…- Oja wyraźnie posmutniała- natleję ci niowe! Jaką ciesz?
Wybrałam jakąś jedną, Oja natleiła jeszcze kilka. Łajek dodał swoje.
I teraz mam, na prawej poręczy: marchewki, kurczaka, pieska, żółwia, kucyka, jakieś ufo z czułkami (wściekły pomarańcz) i latawca.
Na lewej poręczy wózka: gwiazdkę, osła (który może niedługo w końcu doczeka się osobnej notki), znów kucyki, kwiatki, gwiazdki, zająca i orkę. A, że poręcze są już całe zajęte, dzieci zaczęły obklejać boki wózka…
Może ktoś powie, że nie powinnam się zgadzać na takie obklejanie, że jestem za stara i za poważna (tak chcesz jechać do kościoła? – głos taty. „a dlaczego nie? a może do tej pory jakieś się odkleją”- mój głos).
Mnie się te naklejki podobają. Są bardzo kolorowe. Do tej pory poręcze wózka były czarne, teraz są barwne.
Poza tym dla mnie te obrazki mają głębszy sens. Świadczą o miłości dzieci, o ich przywiązaniu do mnie.
Kiedy raz dziękowałam Oi za jakiś obrazek, powiedziała:
– Posie baldzo, ciociu – była wyraźnie zadowolona, że mogła  sprawić mi radość.
naklejki

Read more