PREZENT

Kilka  dni temu podczas modlitwy pomyślałam,  że chciałabym  mieć  krzyż. Nad wejściem  do mojego pokoju wisi już jeden  malutki – pamiątka z bierzmowania.  Pomyślałam, że  chciałabym   mieć drugi, większy. Taki, który można by np. postawić  na komodzie.Żebym  mogła sobie na niego patrzeć,  kiedy maluję.   Kontemplować kiedy się  modlę. Postanowiłam  sobie  taki krzyż kupić. Nikomu jednak jeszcze nie powiedziałam.

Wczoraj  kiedy siedziałam przy  komputerze i czytałam blogi  znajomych, odwiedzili  mnie pewni  państwo. Małżeństwo.Widzę  ich co tydzień w kościele.  Pan niósł dużą  torbę podróżną. Trochę mnie  to zdziwiło.

– Mam  dla ciebie  prezent, Moniko –uśmiechnął  się tajemniczo  i zaczął otwierać torbę – zrobiłem  go specjalnie  dla ciebie.

Otworzył torbę i  wyjął coś zawiniętego  w  materiał. Odwinął  i postawił  przede  mną …        

Oniemiałam  ze zdziwienia.

Był  to KRZYŻ. Piękny, duży krzyż.

Widząc  moją radość,  pan opowiadał :

– Zrobiłem go ze  stali nierdzewnej. Szlifowałem i szlifowałem, wiele razy , żeby uzyskać gładką, błyszczącą  powierzchnię. Zobacz, możesz się  w nim przejrzeć.

 Rzeczywiście, wyglądał jakby był  zrobiony ze szkła. Mogłam zobaczyć  w nim swoje zarysy.

– Jest tylko twój, zobacz.Pan  odwrócił krzyż  i na jego podstawie  zobaczyłam wykute  w  stali swoje inicjały  MK.

Pokazał  mi jaki jest ciężki.  „ Krzyż jaki ty dźwigasz również jest ciężki”- westchnął pan.

Byłam  bardzo uradowana i zadziwiona. Podziękowałam serdecznie  tym  państwu.

Dziś Krzyż  stoi u mnie na  komodzie i w słońcu mieni się wszystkimi  kolorami  tęczy.

A  ja wciąż nie mogę  wyjść ze zdziwienia jak  to Pan Bóg  działa w moim  życiu.

Chciałam kupić  krzyż – mam  krzyż.

Teraz trzeba tylko go  poświęcić.      

Read more

OTWÓRZ MNIE….

  Jezu…otwórz mnie na Ciebie.  Jeszcze bardziej. Otwórz mnie na Twoją Miłość, Prawdę. Na Twoją wolę. Obecność.

Ty jesteś mój, a ja Twoja. Chcę trwać przy Tobie. Pozwól mi. Pomóż…   

Otwórz mnie. Pozwól stanąć w Twoim Świetle. Chcę poznawać Ciebie. Bardziej. Lepiej. Głębiej…

Daj mi się poznawać. Zbliż do Siebie.

Jeszcze bardziej.

Otwórz mnie na Siebie,odrzuconego i zbolałego.   Samotnego.Cierpiącego.

Taki jesteś mi najbliższy…Nie wiem dlaczego ale tak jest. Może dlatego, że ja też jestem taka.

A przynajmniej taka się czasem czuję.

Ty mnie rozumiesz. Nikt nie zrozumie mnie bardziej niż Ty.

Dlatego pozwól mi trwać przy Tobie. Towarzyszyć Ci. 

Razem będzie nam raźniej…

Ja przy Tobie a Ty przy mnie.

Razem. Ty i ja.

Otwórz mnie… bardziej.

Read more

WJAZD cd.

Długo  tu nic nie napisałam ale dlatego, że ogarnęło mnie błogie lenistwo. Przeciwnie,przez ten czas  działałam bardzo intensywnie.

Pamiętacie notkę  „Wjazd ”, w której  opisałam zajście pod kościołem?  

 Po tej kłótni byłam załamana. Nikt mnie wcześniej nie potraktował w ten sposób. Nie widziałam wyjścia z sytuacji.Postanowiłam opisać całą sytuację na swoim blogu Pisałam to po to, żeby dać upust swojej złości i żalowi. Pomyślałam, że jak to wszystko opisze to mi”przejdzie”. Może to naiwne ale tak pomyślałam. Po publikacji tego postu  kilku księży i radziło, żebym napisała do kurii. Po długim wahaniu napisałam.Tym bardziej, że chodziło nie tylko  o mnie ale także o innych chorych parafian.

Kanclerz kurii zainteresował się całą  sprawą.

Nie będę opisywała szczegółów mojej korespondencji z ks. Kanclerzem, proboszczem i znów kanclerzem bo nie oto chodzi.  Najważniejsze, że problem wjazdu  do kościoła został rozwiązany.Pomyślnie. Ksiądz proboszcz  wczoraj mnie odwiedził, przeprosił  i obiecał już wjazdu nie zastawiać. Powiedział też, że pomyśli o zainstalowaniu windy dla  wózków obok schodów do naszego kościoła.

A teraz podziękowania  Przede wszystkim  Karolino dziękuję Tobie za pomoc  ( wiesz jaką ). I za to, że nie pozwoliłaś mi się poddać, „odpuścić”. Dziękuję Ci.  hihi  hehe 

Dziękuję tez Księżom,  nie będę Was wymieniać  z nazwiska . Wy wiecie, że chodzi właśnie o Was. Dziękuję  za modlitwę,  rozmowy, wsparcie. Dziękuję . haha 

Read more

SERCE…

Zaczął  się Wielki Post. Czas pokuty, ciszy. Czas zamyślenia o męce  Jezusa. Jego cierpieniu  i śmierci na  krzyżu. Chciałabym, żeby  dla mnie  był to czas  wyciszenia . Tego  zewnętrznego ale  przede wszystkim  wewnętrznego. Potrzebuję ciszy.Tęsknię za nią. W  ciszy  można bardziej  poznać siebie. Usłyszeć własne myśli . W ciszy można usłyszeć głos  Boga.Postanowiłam  w ten Wielki  Post jeszcze bardziej wsłuchać w Jego  słowo . W codzienną Ewangelię.  Bardzo mi w tym  pomocna okazała się pewna książka .

„Modlitwa Ewangelią na każdy dzień T. 2 Wielki Post i Wielkanoc” ks. Krzysztofa  Wonsa SDS to druga z  czterech książek zawierających wprowadzenia do modlitwy Słowem na wszystkie dni roku liturgicznego.Książka jest praktyczną pomocą dla tych, którzy pragną na co dzień rozeznawać wolę Bożą w Jego Słowie. Proponowane w niej rozważania mają charakter prostych pytań – impulsów, związanych z Ewangelią czytaną przez Kościół w dany dzień.

Bardzo mi pomaga być jeszcze bliżej Boga. W jednym z pierwszych rozważań autor prosi, żeby doświadczyć bliskości i miłości Jezusa. Zaleca aby stanąć przy Nim i przyłożyć ucho  do Jego Serca . Wsłuchać się w  Jego bicie. Przytulić się do Niego.

Niezwykłe doświadczenie. Brak mi słów, żeby je opisać….Można tak  trwać i trwać i trwać. Bez  końca.

Pomyślałam,  że ten Wielki Post chciałabym spędzić właśnie w ten sposób. Przytulona do Serca Jezusa.

Wsłuchana w Jego bicie.

 

Read more

PRZYKŁAD

Oto przykład obrazujący, że NIE wszyscy księża są jednakowi. Kilka lat, temu, za „czasów’’ poprzedniego proboszcza ( nie wiem, może sześć… ) pojechałam do kościoła wózkiem elektrycznym. Kiedy chciałam wjechać., kółka mojego wózka zaklinowały się w  drzwiach kościoła. Zablokowały się. Nie mogłam ruszyć z miejsca . Gdy tak walczyłam z kółkami, zadzwoniły  dzwonki i ksiądz proboszcz  wyszedł odprawiać Mszę Świętą. Zauważył  mnie męczącą się, żeby dobrze pokierować jostikiem i nie dającą sobie rady. Wtedy zamiast iść do ołtarza,  przybiegł do mnie i zaczął pomagać.

Pomógł mi. Ja  spokojnie wjechałam do kościoła i ustawiłam się koło ławki. Dopiero wtedy ksiądz proboszcz zaczął  odprawiać Mszę.

To tylko jeden z przykładów. Takich sytuacji było dużo.

Jeszcze wspomnę, że dzięki temu  księdzu  spełniło się moje marzenie. Byłam w Rzymie. Alenie tylko, w Wenecji,  Padwie, Asyżu…Kiedy dowiedział  się,  że ja i moi rodzice chcemy jechać na tą pielgrzymkę, ucieszył  się bardzo.Mógł  powiedzieć, że będzie za ciężko.Nie powiedział . Ucieszył  się . Dla  niego wózek  inwalidzki nie był  przeszkodą. Przeciwnie. W Asyżu pomagał pchać mój wózek, po krętych i  wąskich  uliczkach. W Padwie pokazał mi  szczękę (relikwię) św.  Antoniego. Nie musiał. Chciał.

Był– i jest- po prostu  dobrym  człowiekiem.       

Read more

PAPKA

Jak już  kiedyś  wspominałam, im dłużej  żyję tym  częściej dochodzę  do wniosku, że się do niego nie nadaję . Raczej nie do świata ale do żyjących na nim ludzi. Drażnią, zawodzą , denerwują mnie ich postawy, zachowania,reakcje.

Tym razem chodzi o dziennikarzy i przekazywane przez nich fakty.  Sposób  ich przedstawiania. Dobór.  Z reguły telewizji nie oglądam. Jeśli już to rzadko. Staram  się jednak być  na bieżąco z tym co dzieje się w  Polsce i na świecie. Oglądając kilka dni temu wiadomości pomyślałam, że raczej przypominają   one  brukowiec plotkarski  a nie rzetelny serwis informacyjny. No bo jak inaczej  nazwać informację  o aferze bunga- bunga, ślubie księcia  Wiliama  z  Kate Middleton  i rozebraniu się do naga ( na takim  mrozie) kilku dziewczyn ( czytaj:„Morsów”). Czy to są wiadomości, o których potrzeba mówić w dzienniku?? I to w porze największej oglądalności? Kontrowersje też budzą  zapraszani do studia goście. Wypowiadający się jako  autorytety w  sprawach na których całkowicie  się  nie znają. Np. taki  Kazimierz Marcinkiewicz  wypowiadający się w  sprawie katastrofy smoleńskiej. Przepraszam  ale po tym jak otwarcie przedstawił swą postawę moralną ( a raczej jej brak)  K.Marcinkiewicz  nie jest autorytetem w jakiejkolwiek sprawie.

Przytoczone fakty to  tylko  przykłady. Takich  „ważnych ‘’ wiadomości i  „autorytetów’’ jest dużo  więcej.

Ja też  kiedyś  miałam kontakt  z dziennikarzami.                   

Kiedyś dziennikarze byli u mnie bardzo często. Robili o mnie  reportaże, pisali w gazetach. Na początku wydawało się to bardzo miłe,  potem jednak coraz mniej aż zaczęło mi przeszkadzać.  Dziennikarze byli coraz bardziej nachalni,natarczywi.  Stałam się  „lokalną sensacją”. W końcu się zdenerwowałam i powiedziałam  „dosyć!”. Od tego czasu zaczęłam im odmawiać. Nie chciałam być  sensacją  a tak się czułam. Na przykład  co w tym ciekawego, interesującego,  że mama myje  mi zęby? Według  mnie  nic (sama nie mogę to myje mi mama albo tato ). Dla nich było.

Tak samo  było z  malowaniem. Często sobie myślę, że wolałabym,żeby ludzie   nie wiedzieli w jaki sposób maluję. Albo gdybym malowała  normalnie, ręką. Ciekawe czy wtedy ludzie (np. dziennikarze) zainteresowali by się tym co robię? Raczej nie. Teraz takie malowanie  kwiatków czy pejzażyków czy nawet portretów przebija tzw sztuka   nowoczesna,”sztuka” performance.Wszyscy chyba  pamiętają  w „Zachęcie” postać papieża przygniecionego głazem? To jest właśnie sztuka.  Kiedyś u nas w galerii taka jedna”artystka” usiadła na środku  sali i zaczęła obierać ziemniaki.Ludzie którzy to oglądali,  pytali czy jej nie pomóc :).

  Dzisiejsi „artyści’’robią różnego rodzaju  happeningi.  performance, szokują a nie umieją   poprawnie namalować dłoni, twarzy czy oczu. 

A dziennikarze to pokazują . Są  zawsze pierwsi gdzie  dzieję się coś bulwersującego,zaskakującego,  gorszącego.

Dzisiejsi dziennikarze fałszują rzeczywistość,  wypaczają ją. Trzeba jednak pamiętać, że to media mają dziś rolę opiniotwórczą. Popularne stacje radiowe czy telewizyjne zdają się porzucać tematy ambitne i trudne, a nawet jeśli już je podejmują, to sposób w jaki się o nich mówi, czyje analizuje pozostawia wiele do życzenia.

Dzisiaj włączyłam internet i na  Onecie przeczytałam:

# UE podjęła decyzję ws. Libii

# Załoga Jaka-40 popełniła przestępstwo w Smoleńsku?

# Gen. Błasik zrugał pilota Tu-154? Tusk: odmawiam komentarza

# Zmiany w szkolnictwie wyższym. „Unikalny zapis w skali całej Unii Europejskiej”

# Niemcy ostrzegają: „haniebny proceder” w UE

# Syn libijskiego dyktatora zdradza plan A, B i C

# Ważne informacje dla wszystkich rowerzystów

# Odnaleziono szkielet dziecka sprzed 11,5 tys. lat

# Praca za seks w pogotowiu? Reakcja śledczych

# SMS-owa znajomość zakończona zabójstwem

 

    * Doda tylko z jedną nagrodą. Ewa Farna aż z czterema! (zdjęcia)

    * 25. urodziny Kai Paschalskiej: jak z kaczątka wyrósł łabędź

    * Rutowicz z bogiem lansu. Zobacz!

    * Legenda muzyki lat 90. na Open’erze

    * Najczęściej zatrzymywana pikantna scena

    * Polka będzie reprezentować Litwę na Eurowizji

    * Zamiast wyuzdanego symbolu seksu spotyka 50-letnią samotną matkę [zdjęcia]

    * Zawały serca zmorą nominowanych do Oscara

    * Łatwy sposób na erotyczne przygody

 

Zastanawiam się  czy i  kiedy  dziennikarze będą przekazywać informacje zgodnie z zasadami rzetelności i etyki dziennikarskiej ?

Jak długo jeszcze będą nas  karmić  papką medialną….?

Read more

DO PRACY :)

Mój post dobiegł końca i dziś wzięłam się „ostro ” do pracy. Jak widać zaszalałam sobie  haha  . Zmieniłam całkowicie wystrój, wygląd bloga.
Zlikwidowałam wózek na pierwszym planie.
Zastąpiłam go moim ukochanym słonecznikiem :). Zmieniłam także nick.

Lubię zmiany. Nowości.
Może zmienił mi się gust? Może tęsknię za wiosną, słońcem?
Sama nie wiem  hehe.
Najważniejsze, że mi podoba. Myślę, że Wam także?  

Read more

BOŻE NARODZENIE

Wczoraj Wigilia. Modlitwa, opłatek, życzenia od serca. Wieczerza, prezenty i wspólne śpiewanie kolęd. Świętowanie urodzin Pana. Radość z Jego Narodzin. Trwanie przy Nim.
Dziś pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia, jutro drugi.
Jak przeżyć te dni? Przeżyć przez duże „P”.
Nie popaść w marazm, odrętwienie? W telewizji te same filmy co w ubiegłe Święta. Któryś rok to samo.
Człowiek objedzony i opity. Ospały.

A On czeka. Czeka na mnie. Chce żebym do Niego przyszła.Oddała Mu pokłon. Jak pasterze. Abym trwała w zadziwieniu nad cudem Jego Narodzin. Jak Maryja i Józef. W dziękczynieniu i uwielbieniu.
On chce przyjść do mnie. Narodzić się we mnie. Chce stać się dla mnie Ciałem.
Przychodzi jako bezbronne niemowlę. Dzieciątko.
Wielki i wszechmocny Bóg, Stwórca. Przychodzi w postaci Dziecka.
 
Czy chcę Go przyjąć? Czy chcę być dla Niego mieszkaniem?
Jego Świątynią?

Tak. Chcę. Przyjdź Panie Jezu! Przyjdź i czuj się jak u Siebie.
Jestem Twoja. Chcę być Twoja.
Nie tylko w Święta Twojego Narodzenia.
Zawsze.

Read more

SMS

Wysłałam dzisiaj smsy mające pomóc ludziom potrzebującym godnie przeżyć Święta Bożego Narodzenia.
Sms o treści : POMAGAM na numer 72052 .
Nie piszę o tym, żeby się chwalić. Chciałam poruszyć inny temat związany z tym faktem. Temat wysyłania podziękowań za każdy wysłany sms.
Nie po to wysyłam takie smsy, żeby mi za nie dziękowano. Wysyłam bo chcę. Jakbym nie chciała to bym nie wysyłała. Nie potrzebuję za to podziękowań.
Chcę pomóc – wysyłam. Często wysyłam, jeśli mogę komuś w ten sposób pomóc to dlaczego nie.
Wysyłam z potrzeby serca. Po kilka smsów. Za każdy sms dostaję : „dziękujemy za wsparcie”. Jakie to wsparcie? Według mnie prawie żadne. 2 zł + vat… Z jednej strony to mało a z drugiej dużo bo jeśli chociaż co drugi Polak wyśle taki sms to uzbiera się trochę pieniędzy. A przecież o to chodzi.  
Dużo ludzi potrzebuje pomocy. Biedni, chorzy, powodzianie… można by wymieniać i wymieniać. Bez końca.
Z drugiej strony jeśli za każdy taki sms zostaje wysłane podziękowanie to czy bilans nie wychodzi to wszystko na „zero”? Nie wiem. Nie znam się na tym. Tylko dywaguję.
Będę nadal wysyłać takie smsy.
Bez względu na to czy dostanę podziękowanie czy nie.

Read more

ROZMYŚLANIA ADWENTOWE (osobiste)

 Który to mój Adwent w życiu…? Które święta Bożego Narodzenia? Czym są dla mnie? Jak je przeżywam?
Czy jeszcze przeżywam?
Czy dałam/łem  się omamić wszechogarniającemu kiczowi, reklamom, blichtrowi związanymi z okresem Adwentu i Świętami. Czy nie stały się one dla mnie czymś normalnym? Swego rodzaju tradycją? Czy może czekam na promocje przedświąteczne, obniżki, upusty proponowane a raczej natrętnie narzucane przez sprzedawców bardziej niż na same Święta? Czy dałam się otumanić natarczywymi reklamami telewizyjnymi? ” Urządź swoim bliskim magiczne Święta, weź kredyt…” i tu pojawia się nazwa (najczęściej obco brzmiąca) banku, który tylko czeka, żeby złapać jeszcze jednego naiwniaka. ” Dopraw Święta niepowtarzalnym smakiem” i reklama pieprzu znanego producenta przypraw.
Święta.
Właśnie… Czy jeszcze pamiętam na jakie Święta czekam?   
Na ” Gwiazdkę”? ” Choinkę”?
Różne media celowo omijają pełną nazwę tych Świąt. Laicyzują je. ” Rodzinne Święta, pełne miłości, bliskości, czułości, prezentów”.   
To prawda, jednak aby takie były musimy uświadomić, przypomnieć sobie co świętujemy. Jakie Święta obchodzimy.
Obchodzimy Święta Narodzin Boga. Tego Boga, który narodził się ponad 2 tysiące lat temu, żeby nas zbawić .
A także tego, który chce się narodzić w te Święta.
Chce się narodzić w nas. W naszych sercach.
W moim sercu.
Czy znajdzie tam miejsce dla siebie? Czy w moim sercu jest miejsce chociaż na ubogi żłóbek?
Czy pośród zgiełku zakupów, prezentów, magii, kredytów jest jeszcze miejsce dla mojego Boga?
Boga, który rodzi się jako bezbronne Dzieciątko.
Czy chcę, żeby się we mnie narodził? Napełnił ciepłem moje biedne, puste serce?
Czy chcę aby to były rzeczywiście Święta BOŻEGO NARODZENIA?  

Read more

ADWENT 2010 cd.

      
    Życzę wszystkim aby nasz
                                                     ADWENT  był taki :

 

Read more

ADWENT 2010

                                                                        
 

            A jaki jest Twój
                                               ADWENT ??

Read more

KSIĄŻKA

Listopad… Dni coraz krótsze. Pochmurno, dżdżysto, mglisto.
Ponuro i przygnębiająco.
Moim sposobem na depresję jest książka. Czytanie.

Wielu ma rywalów książka w naszych czasach

– i przez to właśnie może staje się niemodna.
Radio, telewizja, kino – lwią część zabrały te wynalazki z uroku książki!
Jednej rzeczy nie mogą zabrać: jej ciszy, jej milczenia.
Milczenie książki jest tym elementem, który na nas najwyraźniej działa.
Milczenie to – to czara, którą możemy napełnić własną treścią, własną wyobraźnią.
Kino, telewizja narzucają nam obraz, nie pozwalają go uzupełnić na swój sposób.
Książka utwierdza naszą indywidualność,
wybrania naszą osobowość przed atakiem wszystkiego,
co brutalne, napastliwe w naszej dzisiejszej kulturze.

Kocham książkę nie dlatego, że jest piękna zewnętrznie,
ale dlatego, że wprowadza mnie w mój własny świat,
że odkrywa we mnie, me na zewnątrz mnie,
bogactwa, których nie przeczuwałem.
Dlatego też taką miłością otaczam moją bibliotekę.           ”

                                                                             

Jarosław Iwaszkiewicz


Bardzo lubię czytać. To dobre nie tylko na jesienną depresję, nudę ale i na samotność. Ta ostatnia doskwiera mi coraz częściej.

Jednak dzięki książce, dzięki czytaniu zapominam o niej. Długo czytam jedną książkę. Z powodów technicznych, bardzo trudno odwrócić mi kartkę. Denerwuję sie z tego powodu, ciekawi mnie co jest napisane dalej a nie mogę przewrócić kartki, żeby przeczytać.
Inni przeczytają książkę w 2 dwa dni, ja w kilka tygodni.

Jednak nie zamieniłabym papierowej książki na e-booki czy książki nagranej na płycie.

Tradycyjna książka ma w sobie to „coś”. Magię, tajemnicę…

Czytanie książki jest, przynajmniej dla mnie, jak podróż po świecie drugiego człowieka. Jeżeli książka jest dobra, czytelnik czuje się w niej jak u siebie, a jednocześnie intryguje go, co mu się tam przydarzy, co znajdzie za następnym zakrętem.

                                             / Jonathan Carroll /

 Nic dodać, nic ująć.                                                               

 

Read more

Kim jest (dla nas ) BÓG ?

          Żyjemy w biegu, ciągle za czymś gonimy. Za pieniędzmi, za pracą, karierą. Czy w tej całej bieganinie, natłoku spraw mamy czas,żeby choć na chwilę i  pomyśleć jakie miejsce zajmuje w naszym życiu Pan Bóg? Kim On dla nas jest?

Jakie jest współczesne wyobrażenie Boga ? Jego obraz? Nasze wyobrażenie Boga jest całkowicie inne niż sam Bóg. Niektórzy stworzyli sobie nieprawdziwy  obraz Boga. Najczęściej widzą Go jako dobrotliwego staruszka z siwą brodą grożącego z pobłażaniem palcem. Inni  oczekują, że Bóg będzie czarodziejem spełniającym ich zachcianki i kaprysy, a w razie wpadki cudownie interweniującym, aby ich wybawić z kłopotu. Jeszcze inni w Bogu widzą sędziego,który tylko czeka na ich potknięcie, żeby ich od razu ukarać.

Tymczasem Bóg jest całkiem inny niż nam się wydaje. Jaki jest ?  Trudno sobie wyobrazić a  jeszcze trudniej wyrazić to słowami.  Każde słowo będzie zbyt małe.Bo czy można  sobie wyobrazić kogoś wielkiego i wszechmocnego a jednocześnie bezbronnego, pokornego?Samowystarczalnego i  tęskniącego? Miłość samą?

Zacznijmy od tego, że Bóg jest naszym Stwórcą i jesteśmy częścią Jego stworzenia. Bóg powiedział, że człowiek został stworzony na Jego obraz. Człowiek jest ponad resztę stworzenia i dlatego została mu dana władza nad nim.Zważywszy na bezmiar stworzenia, jego złożoność, piękno i porządek, możemy zrozumieć Bożą wspaniałość. Przejrzenie imion Boga może pomóc nam zrozumieć,kim jest Bóg. Oto one:

 

Elohim– silny, sprawiedliwy, święty (Księga Rodzaju 1:1)

Adonai– Pan, w relacji Pan – sługa (Księga Wyjścia 4:10,13)

ElElyon – Najwyższy, Najsilniejszy (Księga Izajasza 14:20)

ElRoi – Silny, który widzi (Księga Rodzaju 16:13)

ElShaddai – Wszechmocny Bóg (Księga Rodzaju 17:1)

ElOlam – wieczny Bóg (Księga Izajasza 40:28)

Yahweh– PAN „Ja jestem”, wieczny istniejący od zawsze samoczynnie Bóg (Księga Wyjścia3:13,14).

Bóg to przede wszystkim realna Osoba. Osoba,z którą można nawiązać prawdziwa relacje. Osobą ,która kocha ale i chce być kochaną. Która żyje i działa w życiu człowieka, w moim życiu.

Teraz ludzie traktują  Boga jako ułudę, iluzję albo maszynkę do spełniania próśb. Przypominają sobie o Nim, zdarzy si jakaś  tragedia…

Kiedy uświadomimy sobie, ze Bóg to Osoba jakby naturalnie zaczynamy szukać z Nim kontaktu.  Chcemy Go poznawać,  odkrywać. Fascynować się  Nim. Słuchać Go,  nie tylko mówić do Niego. Słuchać  co chce nam powiedzieć.

On jest bliżej niż nam się wydaje. Chce, żebyśmy Go  szukali, pozwala się znaleźć. On chce być naszym przyjacielem. Takim, który nigdy nie zdradzi, nie oszuka. Jest przy nas  zawsze. Nawet  wtedy gdy myślimy, że Go nie ma – JEST.

On nas kocha. Bardziej niż najczulszy ojciec, matka. Miłością  bezwarunkową.   Bóg jest Miłością, stworzył nas z miłości i nigdy nie przestanie nas kochać. Każdy z nas jest grzesznikiem. Każdy z nas popełnia w swoim życiu błędy. Ilekroć byśmy nie upadli, tyle razy Bóg może nam przebaczyć. Pomimo, że On jest Święty a my grzesznikami, to Jezus  nie odpycha nas od Siebie, ale wyciąga Swoją dłoń aby nas podnieść z upadku, przebaczyć. Bóg jest naszym Ojcem i kocha nas-Swoje dzieci.  Miłość Boga do człowieka nie ma granic…. jest nieskończona… I nikt nie pokocha nas bardziej niż sam Bóg- Jezus Chrystus.   Jezus nie pragnie niczego tak bardzo jak naszych serc, naszego uczucia miłości do Niego, poświęcenia choćby kilku chwil…na spotkanie z Nim.

„Potem Jezus, wiedząc, że już wszystko się dokonało, aby wypełniło się Pismo, rzekł:„Pragnę”. A znajdowało się tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę nasączoną octem i podano Mu do ust”. (J 19,28-29)

Wśród słów Jezusa z krzyża, tylko to jedno jest skargą na fizyczne cierpienie. Ukrzyżowany, wypalony żarem słońca,krańcowo wyczerpany, w śmiertelnej gorączce, w agonii prosi o wodę.

Jezus nie pragnie jednak tylko wody. Jego słowo nie jest jedynie wołaniem o ulgę w fizycznym cierpieniu. To słowo płynie z serca Bożego. Mówi coś bardzo ważnego o pragnieniu samego Boga, o Jego tęsknocie za człowiekiem. Bóg pragnie, abyśmy Go pragnęli. Bóg pragnie być miłowany. Bóg nie jest jakąś bezosobową energię lub niewzruszoną, doskonałą istotą, tak doskonałą, że aż zimną. Być może Bóg mógłby być Bogiem bez nas.Ale Jezus objawił nam Boga, który chce być Bogiem z nami i dla nas. I dlatego pragnie. Bóg nas pragnie . Człowiek jest pragnieniem Boga .

Ja jestem jego pragnieniem.

Pragnąć znaczy więcej  niż kochać…. Trudno to sobie wyobrazić.

Amy? Kogo lub co kochamy ? Czego lub Kogo pragniemy? Czy wśród naszych pragnień  jest jeszcze miejsce dla  Boga….? Kim On dla nas jest?

Read more

OFIAROWANIE CIERPIENIA

Kiedyś, wiele lat temu ofiarowałam Bogu swoje życie. Zaufałam Mu. On wie lepiej czego mi potrzeba. Byłam tego pewna I rzeczywiście wiedział. Ofiarowałam Mu też swoją chorobę, cierpienie. Zrobiłam to jednak bez jakiejś konkretnej intencji. Niech On zrobi ze mną i moją chorobą co chce. On wie co zrobić co z tym wszystkim zrobić, ja nie muszę.
Teraz jednak pomyślałam, że mogę zrobić coś więcej. Mogę ofiarować w jakiejś konkretnej intencji. Nie wiedziałam jednak w jakiej. Zwróciłam się o pomoc do księdza Tomasza. On mi radził intencję przemodlić. Zrobiłam tak jak radził. Wieczorem kiedy modliłam się o wskazanie intencji przed oczami stanęły mi dawno zapomniane obrazy…Straszne i wstrząsające.
Kilka miesięcy temu na youtube wysłuchałam świadectwa kobiety, która przeżyła aborcję. To świadectwo zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Obok tego filmu ze świadectwem były też inne filmy dotyczące aborcji (wcześniej nigdy nie oglądałam takich filmów). Kliknęłam na jeden z nich. To co tam zobaczyłam tak mną wstrząsnęło, że w pierwszym odruchu chciałam stamtąd wyjść, wyłączyć ten film. Nie wyłączyłam, oniemiała oglądałam dalej. Zobaczyłam tam zwłoki maleńkich dzieci, porozrywane, porozszarpywane na części.
Nóżki oddzielnie, rączki oddzielnie, główki też oddzielnie…Wszystkie części ciałek były poczerniałe, chyba były moczone w formalinie, żeby się nie rozłożyły.
Była tam też główka dziecka , jego maleńka buzia wykrzywiona była w ogromnym grymasie bólu. Widać było, że bardzo cierpiało przed śmiercią…
Wcześniej słyszałam wypowiedź jakiegoś „eksperta”, że tzw. „płód” nie czuje bólu przy dokonywaniu aborcji. Przekonałam się, że to nieprawda. Po oglądnięciu tego filmu byłam w szoku. Kilka dni nie mogłam otrząsnąć, dojść do siebie. Nie mogłam się pozbierać.
Jak wspomniałam, było to kilka miesięcy temu.
Codzienne problemy, wydarzenia sprawiły, że jakoś o tym filmie zapomniałam. Podczas modlitwy znowu wszystko stanęło mi przed oczami. Przypomniały mi się najdrobniejsze szczegóły… Widocznie nie bez powodu obejrzałam ten film.
To jest moja intencja – pomyślałam – swoją chorobę, cierpienie ofiaruję w intencji życia dzieci poczętych a nienarodzonych. O to, żeby każde nowe życie było przyjęte przez rodziców i rodzinę jako Boże błogosławieństwo. Aborcja jest zabójstwem, okrucieństwem wyrządzonym bezbronnemu człowiekowi. Nie rozumiem takiej matki która może zabić własne dziecko…. Nie potrafię zrozumieć…
Będę bronić życia ludzkiego . Tak jak potrafię. Przez modlitwę.
Potem okazało się, że ks. Tomasz modlił się, żebym swoje cierpienie ofiarowała właśnie w tej intencji. Ten fakt utwierdził mnie w przekonaniu o słuszności mojej decyzji.
Podjęłam się duchowej adopcji. Oddałam dzieciątko pod opiekę Bogu, niech On sam się o nie troszczy a sama się codziennie za nie modlę. Dziwnie się z tym czuję. Mam takie poczucie, że uczestniczę w czymś wielkim i bardzo ważnym. Do niedawna byłam pewna, że nigdy nie będę matką. Teraz myślę, że nią jestem. Jestem duchową matką.. Moje dziecko, które adoptowałam ma już tydzień. Od kiedy zdecydowałam się na duchową adopcję codziennie ofiaruję swoje cierpienie Bogu. Ofiaruje Mu nie tylko cierpienie ale wszystko co się tyczy mojej choroby. Bezradność, zależność od innych, samotność, niezrozumienie…Ofiaruję nie tylko w intencji tego jednego dziecka ale i innych dzieci zagrożonych aborcją.
To dla mnie bardzo ważne, jestem bardzo szczęśliwa. Szczególnie teraz kiedy ofiarowałam swoją chorobę, cierpienie w bardzo konkretnej, realnej intencji.
Zawsze wiedziałam że moje (jak każde ) cierpienie ma jakiś sens. Teraz wiem jaki.
Może to się komuś wydać dziwne ale dla mnie bardzo ważna jest świadomość, że moja choroba ma sens. Cierpienie wcale nie uszlachetnia. I samo w sobie jest bez sensu. Jedynie przyjęte i ofiarowane z miłości w jakiejś intencji nabiera sensu.To miłość uszlachetnia cierpienie.. Trzeba tylko /aż / mieć odwagę je przyjąć i chcieć ofiarować. Właśnie takiej odwagi takiej miłości uczy mnie Jezus. To On pierwszy odważnie i wielkodusznie podczas całego życia a szczególnie podczas męki na krzyżu wziął moje cierpienie, wziął cierpienia wszystkich ludzi. Przyjął je i ofiarował za nasze zbawienie. Chcę się od Niego uczyć i chcę Go naśladować. Chcę przynajmniej spróbować. Na tyle na ile potrafię.
Chcę starać się codziennie przyjmować swój krzyż i codziennie go ofiarowywać. Z miłości do Jezusa i ze względu na Jego Miłość do mnie.
Doświadczam jej każdego dnia i chcę Mu za Nią podziękować.
W ten sposób.

Read more

PROŚBA

Codziennie  ucz mnie       

                             pokory…

codziennie ucz  mnie miłości

                                wiary  i nadziei

              Ucz  radości

                      pokoju

             Ucz  znosić przykrości

                    i  cierpienia.

            Ucz cieszyć  się  z każdego

                    przeżytego  dnia.

           Ucz cierpliwości…

           Ucz odkrywać  Ciebie

                        w  człowieku.

 

Codziennie ucz  mnie 

                             pokory…   Panie !

 

Read more

REFLEKSJA

W związku z brakiem odzewu na mój poprzedni post, chciałam podzielić się refleksją. Smutną refleksją…Długo zastanawiałam się dlaczego nikt nie odpowiedział na zawarty w notce apel.

Doszłam do wniosku, że to bierność, niechęć do jakiegokolwiek  działania. Zobojętnienie, marazm…
Działanie wymagałoby trochę wysiłku, ochoty. A przede wszystkim aktywność. Wymaga zdeklarowania się, inicjatywy. Zobowiązania się do czegoś.
Wszyscy lubimy krytykować, piętnować, ganić.  Krytykować najłatwiej. Krytykowanie nic nie kosztuje. Każdy jest wtedy ekspertem, specjalistą, znawcą. Szczególnie jeśli chodzi o Kościół i księży. Wylicza się wady.Czyjeś łatwiej widać…
Działanie wymaga często jakiegoś poświęcenia.
Tymczasem nasza wiara wymaga od nas wysiłku, ochoty, zdeklarowania się, czasem poświęcenia.
Opowiedzenia się za Chrystusem. Choćby w najdrobniejszej sprawie.
Dzisiejszy katolik w naszym kraju nie musi robić wielkich rzeczy, żeby móc manifestować swoją wiarę. Dziś nie musimy być męczennikami.
Nasza wiara ma być praktykowana na codzień. Ukazywana w najdrobniejszych nawet gestach. Te drobne gesty, szczególnie w dzisiejszych czasach urastają do rangi wielkich czynów.
Takim czynem dziś jest modlitwa, czytanie Pisma Świętego, pójście na Mszę.
Często obserwujemy w kościele jak starsze panie, babcie, odmawiają nabożnie różaniec. Często są wyśmiewane z tego powodu.  Zastanówmy się jednak co będzie kiedy one poumierają? Kto się będzie wtedy modlił w naszych kościołach? My…….?
Jezus chce, żąda od  nas opowiedzenia się czy jesteśmy za Nim, czy przeciw Niemu. Za albo przeciw.
Pośredniej alternatywy nie ma. On nie uznaje bierności, miernoty, marazmu. On oczekuje od nas konkretnego czynu.
Czy jesteśmy w stanie jeszcze go zrobić…?

Read more

APEL

Aborcja, eutanazja, zabójstwa, dopalacze. Drwina z Boga, krzyża, Kościoła. Z wiary. Życie wyzute z norm moralnych, etycznych. „Róbta co chceta”.

Właśnie teraz my wierzący w Chrystusa musimy się zjednoczyć. Musimy zacząć mówić jednym głosem. W świecie, który ignoruje Boga i Jego przykazania, który Nim gardzi i z Niego szydzi, musimy o Nim mówić, krzyczeć. Mamy „głosić Go na dachach”.
Mamy o Nim świadczyć. Być Jego świadkami. Świadkami Jego Miłości. Jeśli na serio traktujemy Boga i Jego przykazania. Jeśli chcemy by On nas tak traktował. On nas zawsze traktuje poważnie. Jak przyjaciół.

Jednak sami nic nie możemy zrobić, jesteśmy tylko (aż) ludźmi.
Bóg nie zostawił nas samych, osamotnionych, bezradnych. Przeciwnie. Dał nam Swoją Matkę. Dał różaniec.
Chciałam przyłączyć się do apelu Księdza Tomasza prosić wszystkich, którzy czytają ten blog o modlitwę.
Teraz musimy walczyć z różańcem w ręku i czystym sercem.
Wszystkich, którzy zechcą odpowiedzieć na ten apel zapraszam do zaglądania na ten blog.
 Tu znajdziecie szczegóły.

Read more

DEDYKACJA

  Codziennie jesteś przy mnie
ubierasz mnie, myjesz,
prowadzisz przez życie.
Zawsze mogę liczyć na Ciebie.
Twoje włosy przyprószone
srebrnym pyłkiem…
Twoje oczy, w których niegdyś
odbijał się błękit Nieba
dziś zblakłe od zmartwień
trosk i cierpień…
Twarz bez uśmiechu…

Pragnę byś była choć trochę
radośniejsza
abyś umiała się cieszyć
z każdego poranka.
Pragnę by w Twoich oczach
znowu przejrzało się
NIEBO !


———
Tekst ten napisałam w 2000 roku. Do szuflady. 
Dedykowałam go najbliższej osobie.
Mimo upływu tylu lat tekst ten nie stracił na  aktualności.
Przeciwnie, uważam, że jest jeszcze bardziej aktualny niż kiedyś.

 

Read more

JESIENNA NOSTALGIA

    

Siedzę w ogródku. Jesienne słońce świeci mi prosto w twarz. Jednak nie przeszkadza, nie razi. Raczej delikatnie dotyka, muska promieniami, rozświetla.
Obserwuję motyle, które latają wśród kwiatów. Wielobarwne i płochliwe.
Jest mi dobrze. Zatapiam się we własnych myślach…Lubię ten stan. Myślę o ” niebieskich migdałach „. O niczym konkretnym…
Chłonę chwilę, cieszę się nią.
Jesień widać dookoła, czuć. Kolorowe liście spadają z drzew. Tańczą na wietrze. Razem z motylami. Trudno odróżnić liście od motyli…
Babie lato, piękne pajęczyny srebrzą się wśród drzew, złocą w promieniach jesiennego słońca.
Niby nic się nie dzieje, po prostu kolejny jesienny dzień…
Jednak jest w nim coś niezwykłego, pięknego, nieopisywalnego.
Chciałabym, żeby ta chwila trwała i trwała…
Jak najdłużej.   

Read more

WYJAŚNIENIE

 

TU  AUTORKA  TEGO BLOGA – MAK.-  Monika jak kto  woli. Wczoraj skomentowałam  wpis Wiesławy ale chyba ona nie zorientowała się,  że MAK.  to ja.  Piszę więc jeszcze raz.  Nie tylko do  Wiesławy, do wszystkich komentujących  moje notki.

Po pierwsze :  W komentowaniu moich postów nie o to chodzi, żeby wszyscy się ze mną zgadzali i żeby ten blog był  piękny , gładki i bezdyskusyjny. A  przez to nudny  i monotonny. Przeciwnie  tu trzeba rozmawiać,dyskutować  a  nawet się kłócić.To ma być żywy blog. Najważniejsze  jednak, żeby  właśnie była to dyskusja konstruktywna,merytoryczna, rzeczowa i  twórcza. Na argumenty.

Nie ma to być wzajemne ubliżanie,  obrażanie i poniżanie kogoś kto ma odmienne zdanie.

Po drugie : Tutaj może wypowiedzieć  się każdy. Bez względu na swoje poglądy, przekonania religijne,  światopogląd, zapatrywania.  Każdy ma prawo  skomentować  mój  post  i każdy powinien (musi ) być traktowany  z szacunkiem.

Po trzecie : Proszę wszystkich, żeby  traktowali mnie poważnie. Nie bronili mnie. Nie używali  mnie i  mojej  choroby  jako  argumentu  w  dyskusji.  Nie używali mnie jako tarczy obronnej kiedy brakuje innego argumentu.

A po  czwarte :Potrafię  obronić się sama. Nie potrzebuję obrońców. Czasem  nie komentuję  Waszych  wpisów świadomie. Czytam każdy wpis ale nie każdy komentuję.

Ja swoje zdanie wypowiadam w poście  a Wy się  do niego ustosunkowujecie  w komentarzach.

Życzę wszystkim poważnej i  zrównoważonej, spokojnej dyskusji.

Uczmy się szanować zdanie innych.

🙂             

Read more

BIBLIA

  Mam w domu Biblię. Swoją własną. Dostałam ją od babci. Wiele lat temu.
Pewnego dnia babcia przyszła do mnie z tą wielką Księgą, dała mi ją mówiąc :” masz Moniś, to dla ciebie. Czytaj ją”.
Kilka lat później babcia umarła.
Biblia, którą od niej dostałam jest do tej pory. Staram się ją czytać codziennie, rozważać, poznawać.
Leży otwarta na moim stoliku.
Jest bardzo sfatygowana przez czas i od mojego czytania. Pożółkła.
Ma bardzo delikatne, cieniutkie kartki, trudno mi je przewracać… Jednak czytam ją bo w niej zawarte jest wszystko w co wierzę. Zawarte jest Słowo Boga. On Sam.
Czasem gdy nie wiem co mam zrobić, kiedy pytania zaprzątają mi głowę, kiedy nachodzą różne wątpliwości, otwieram Pismo Święte i czytam, rozważam.
Zawsze dostaję odpowiedź.
Odpowiedź Boga.

Read more

WYPRAWA

  Kilka dni temu wróciłam z Częstochowy i Krakowa. Byłam tam z rodzicami. To były dni pełne niesamowitych przeżyć i wrażeń. Najpierw Apel Jasnogórski. Przyszliśmy na niego trochę wcześniej. Akurat zaczynała się Msza Św. dla pielgrzymów z  Węgier. Nie było za dużo ludzi więc mama zawiozła mnie pod prezbiterium. Po Mszy podszedł do nas paulin i zaprosił (!), żeby mama podwiozła mnie jeszcze bliżej. Zawiozła mnie więc pod sam ołtarz. Patrzałam Madonnie w oczy. Nie prosiłam o nic. Tylko tak trwałam….
Potem zaczął się Apel.
Słowa „Bogurodzicy”, apelu. Potem rozważania i jeden dziesiątek różańca. Do mamy podszedł paulin z mikrofonem. Modliła się. Zmówiła jedno pozdrowienie Anielskie.
Po Apelu – zasłonięcie Obrazu.

Potem był Kraków. Cały rozkopany ale i tak cudny. Byliśmy na Wawelu, w kościele franciszkanów, na Skałce, w muzeum Wyspiańskiego, w sukiennicach, w kościele Mariackim. Na cmentarzu Rakowickim i w Łagiewnikach.
Dużo czasu spędzaliśmy na krakowskim rynku.
Najbardziej lubię spacery uliczkami Krakowa. Wtedy można poczuć atmosferę miasta. Jego klimat, nastrój.
Piękne stare kamienice z bogato zdobionymi fasadami i figurami świętych umieszczonymi na rogach budynków.
Stałym motywem Krakowa są gołębie. Było ich dużo,szczególnie na rynku.
Rynek krakowski jest zawsze pełen ludzi, turystów, z kraju i zagranicy. Wycieczek.
Były tłumy. Momentami wydawało się ciasno :).
Kocham to miasto z jego zabytkami muzeami, kościołami.
Może uda nam się tam jeszcze kiedyś pojechać… 🙂

Read more

UFAM

Panie…nie wiem co będzie jutro ale wiem jedno. Przyjmę wszystko cokolwiek dla  mnie przygotowałeś.

Codziennie ograniczasz moją  samodzielność, resztki samodzielności,

odbierasz mi ją. Kawałek po kawałku. Dzień po dniu…

Ograniczasz,doświadczasz cierpieniem, bezradnością… zamykasz  mnie.

Nie wiem dlaczego  to robisz. Nie muszę.

Wystarczy mi, że Ty wiesz. Ty wiesz lepiej.Skoro to robisz musi być w tym głębszy sens. Wiem to.

Wierzę Ci. Ufam Tobie.

Tylko Tobie wierzę.

Zabierając wiele dajesz mi niepomiernie więcej…

To ograniczanie mnie  tak naprawdę  nie jest ograniczaniem

Tylko otwieraniem,

Otwieraniem na Ciebie, na  Twoją  Miłość

Zamykanie nie jest zamykaniem.

owszem,zamykasz mnie przed światem i ludzi

Lecz

otwierasz  na Siebie, pokazujesz mi  Siebie. To otwarcie sprawia, że widzę więcej i patrzę głębiej.

Dajesz mi Wolność

Prawdziwą Wolność  w  Tobie.

Obdarzasz mnie wielką Miłością i  zaufaniem. Pociągasz mnie ku sobie.

Zachwycasz mnie Sobą. Wtedy nic się nie liczy… tylko Ty i ja.

Uwielbiam  Cię  za wszystko czym  mnie obdarzasz.

Za radość,  pokój, szczęście. Rozpiera mnie radość  wewnętrzna i siła.

Tak!Jestem szczęśliwa!

Wiem,że zawsze jesteś przy mnie,

We mnie.

Kiedy przyjdą trudne dni  bezradność

Wtedy także będziesz.

Dlatego pójdę  gdzie mnie poprowadzisz

Bo Ci ufam.   

Read more

O KOŚCIOŁACH – SUBIEKTYWNIE :)

W sobotę byłam na parafialnej pielgrzymce w Licheniu. Pielgrzymka bardzo mi się podobała, Bazylika w Licheniu nie……..
Architektoniczne pomieszanie stylów z zewnątrz. Wewnątrz…owszem robi wrażenie ogromem i bogactwem ale i brakiem umiaru.
Za dużo elementów, ornamentów, wzorów…itp. Przytłaczały mnie te wszystkie ozdoby, ozdóbki, fikuśne świeczniki (lampy), wieczne lampki, i złoto, złoto, złoto… „dawało ” po oczach…
Wszystkie te ozdoby powodowały to, trudno było się skoncentrować.  Nie mogłam się skupić, spokojnie pomodlić…a jechałam własnie po to. Obraz Matki B. ginął w tych wszystkich ozdobach a uważam, że właśnie on powinien być wyeksponowany.
Byłam w wielu sanktuariach i kościołach w Polsce i nie tylko. Najbardziej podobają mi się kościoły romańskie, gotyckie i renesansowe. Barokowe też ale trochę mniej.
Bardzo podoba mi się kościół franciszkanów w Krakowie. Szczególnie St. Wyspiańskiego freski zdobiące cały kościół. A także jego witraże. Uwielbiam witraż „Bóg Ojciec. Stań się”.
Ze  współczesnych kościołów odpowiada mi bazylika Miłosierdzia B. w Łagiewnikach. Tam widać umiar. A obraz Jezusa M. w ołtarzu robi wrażenie. A po za tym to bardzo oryginalna budowla. Z zewnątrz przypomina kształt łodzi.
Wspomnę bazylikę św. Piotra w Rzymie.
Byłam pod jej wrażeniem. Tam można się spokojnie pomodlić ale chyba tylko wtedy kiedy nie ma turystów. Ja byłam jesienią ,kilka lat temu, było bardzo dużo ludzi. Atmosferę modlitwy psuli właśnie turyści. Chodzili, rozmawiali bardzo głośno, śmiali się. Zachowywali się tak jakby nie byli w kościele….
Uważam, że z reguły każdy kościół odzwierciedla epokę w której jest budowany.
Licheńska bazylika odzwierciedla naszą epokę.

Read more

KRZYŻ cd……

  Po raz pierwszy brakuje mi słów…. Do tej pory nie mogę się otrząsnąć po tym co wczoraj zobaczyłam. Chodzi mi o to wszystko co się działo wczoraj pod Pałacem Prezydenckim.
Wczoraj miała odbyć się uroczystość przeniesienia krzyża spod Pałacu do kościoła Św. Anny w Warszawie. Zgodzili się na to przedstawiciele rządu, Kościoła i harcerstwa.
Nie odbyła się. Przeszkodzili a właściwie uniemożliwili jej przeprowadzenie tzw. „obrońcy” krzyża. Pod krzyż przyszło setki ludzi z różańcami, krzyżami, transparentami. Z ich ust wydobywały się wyzwiska i obelgi. Pod adresem rządzących i duchownych, którzy rzekomo chcieli zabrać krzyż.
Duchownych, którzy w uroczystej procesji przyszli aby przenieść krzyż, powitały gwizdy i wyzwiska.  
” Kim jesteś?! – wrzeszczał mężczyzna do księdza, szarpiąc duchownego za rękaw. – I wy nazywacie siebie księżmi?! – wykrzykiwała młoda kobieta. Judasze, hańba, targowica, zdrajcy, precz z Komorowskim, harcerze do domu, nie oddamy krzyża…”
Apelującego o zachowanie spokoju i poszanowanie chrześcijańskiego symbolu księdza obrażono. ” Ręka mu uschnie! To nie jest polski ksiądz! Różaniec mu się pali ! Gestapowcy! Zdrajcy!” – krzyczą zgromadzeni.
W ten sposób ” broniono” krzyża, „broniono ” Boga.
Tymczasem ja tam Boga nie widziałam. Widziałam ludzi z różańcami w rękach i z nienawiścią w oczach, wyzywających, rzucających obelgami w innych ludzi.
Był krzyż – znak Bożej Miłości ale w okół niego nie było miłości- przeciwnie była nienawiść. Morze nienawiści…

Ja wierzę w Boga, który jest dobry, miłosierny, łagodny, sprawiedliwy, wspaniałomyślny, wybaczający. Boga, który nikogo nie odrzuca, nie ocenia.
Boga, który jest Miłością. Krzyż jest znakiem dobroci, miłosierdzia, wybaczenia.
Znakiem Miłości.
Tam była nienawiść i zło.
Żal tych ludzi…Nie wiedzą, że to wszystko co robią, jest złe. Potrzebują katechezy, ewangelizacji.
Wczoraj widziałam klęskę władzy i klęskę Kościoła. Bezradność.     
Nie może być tak, że katolicy nie słuchają swoich pasterzy.
Władze Kościelne i świeckie porozumiały się w sprawie krzyża. Powinno się to uszanować.
Z drugiej strony krzyż nie może być przedmiotem walki religijnej jak i politycznej. Jakiejkolwiek walki. Nie może być narzędziem manipulacji w rękach polityków .
Nam wszystkim potrzeba katechezy. Musimy na nowo odkryć sens naszej wiary.
Sens krzyża.
Papież Benedykt XVI będąc jeszcze kardynałem powiedział, że w chrześcijaństwie, w katolicyzmie nie jest najważniejszy człowiek ani Kościół. Najważniejszy jest Bóg.
Odniosłam wrażenie, że wczoraj w tym całym chaosie zapomniano o tym.
Wczoraj w imię Boga zapomniano o Bogu.     

Read more

PRAWDA cd.

1W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie.2I rzekł do swych dworzan: „To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają”.3Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wrzucić do więzienia. Powodem była Herodiada, żona brata jego,Filipa.4Jan bowiem upomniał go: „Nie wolno ci jej trzymać”.5Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka.
6Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi.7Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi.8A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę: „Daj mi – rzekła – tu na misie głowę Jana Chrzciciela!”9Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać.10Posłał więc [kata] i kazał ściąć Jana w więzieniu.11Przyniesionogłowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce.12Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.
                                                                                     / Mt 14, 1-12/
————————————————————————————-
  Na podstawie dzisiejszej Ewangelii chciałabym rozważyć jeszcze raz aspekt prawdy.
Co to jest prawda? – pytał  Piłat Jezusa.
Klasyczna definicja prawdy mówi że prawda jest zgodnością myśli z rzeczywistością. Jest to zgodność  pomiędzy tym co myślimy, mówimy i robimy.
Święty Jan Chrzciciel  głosił Prawdę i dla niej oddał  swoje życie. Nie tylko głosił i umarł za nią ale przede wszystkim według niej żył. Nie chciał, nie mógł na to pozwolić  by jego bliźni żył  w kłamstwie. Upominał  Heroda. A ten go nie posłuchał. Nie przyjął  prawdy, wolał  żyć w kłamstwie, hipokryzji, w grzechu. Wolał  zabić  Jana Chrzciciela. Zagłuszyć prawdę.
W dzisiejszym świecie mówienie i życie w prawdzie jest źle widziane. Ośmieszane. Nie traktowane poważnie.
Jednak właśnie teraz  w świecie kłamstwa i obłudy trzeba mówić Prawdę.
Jak dzisiaj mówić  prawdę? Mówienie komuś prawdy może go zranić, skrzywdzić. Jednak ją trzeba mówić.  Jak?

Po pierwsze trzeba żyć zgodnie z tym co się głosi. Jeśli się kogoś poucza, że źle robi a samemu robi to samo jest się niewiarygodnym.
„Dlaczego widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku własnym nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego” /Łuk 6,36-42/.

Trzeba zacząć od siebie. Potem można pouczać innych.

Po drugie prawdę trzeba mówić z miłością. Trzeba oceniać czyn a nie człowieka. Jeśli powiemy ” to co robisz jest złe”,ocenimy czyn – jeśli: „jesteś  zły ” -człowieka.

My już nie musimy jak Piłat pytać „Co to jest prawda. My wiemy, że Prawdą jest Jezus. Znamy Ewangelię.

Musimy tylko i aż  chcieć ją dobrze poznać, odważnie głosić. Przede wszystkim musimy według niej żyć

Żyć w Prawdzie, bez względu na to co powiedzą inni. Odważnie.

Żyć w Bogu . Według Jego zasad.

Czy potrafimy dawać świadectwo?

Czy chcemy?

Read more

KRZYŻ

Katastrofa,szok, niedowierzanie… Śmierć prawie 100  osób w jednym  momencie,minucie… Żałoba narodowa.Ludzie zbierają się pod  Pałacem Prezydenckim. Zapalają znicze,  setki, tysiące  zniczy… Płaczą ,modlą się. Harcerze  stawiają krzyż. Z  potrzeby serca  w atmosferze silnych emocji, w chwili powszechnej żałoby narodowej. Nikt nie negował sensu tego spontanicznego odruchu.  Był on wtedy potrzebny, ważny.

Minęła żałoba, minął szok.  Zniczy pod Pałacem  jest co raz mniej.  Krzyż stoi. Jeszcze.  Pojawiły się sugestie,żeby go przenieść  w  inne,  odpowiedniejsze dla niego,  godniejsze miejsce. Jedni uważają, że powinien zniknąć stamtąd jak najszybciej. „Polska jest krajem świeckim i przed budynkiem administracji publicznej,który należy do wszystkich obywateli tego kraju, nie tylko  katolików, nie powinno być postawionych żadnych symboli religijnych . Krzyż jest symbolem religijnym, który wymaga szacunku. To nie jest miejsce dla krzyża. Nie jesteśmy państwem wyznaniowym inie wszystkim musi to odpowiadać ”.                                              „Cała Polska  broni krzyża”  krzyczą inni. Zwykły prosty krzyż  stał się sprawą polityczną.  Na jego temat bardzo chętnie wypowiadają się posłowie i senatorowie . Przywódcy partii politycznych, różnych opcji. Kłócą się, obrażają, wyzywają jedni  drugich.    Co więcej, krzyż  stał się przedmiotem niewybrednych  żartów i kpin. Kościół też  długo  milczał w tej  sprawie… W końcu wypowiedział  się „7 lipca na Jasnej Górze prymas Polski abp Józef Kowalczyk zaapelował o wyeliminowanie niezrozumiałych konfliktów politycznych w kraju i „budowę Polski, która będzie autentycznie bronić krzyża, nie upolityczniając go”. Rozmowy w Kancelarii Prezydenta RP ws.przeniesienia krzyża rozpoczęły  się 13 lipca. „ 3 sierpnia krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego, upamiętniający ofiary katastrofy prezydenckiego samolotu pod  Smoleńskiem, zostanie przeniesiony do akademickiego kościoła św. Anny w  Warszawie’’ – poinformował rzecznik Metropolitarnej Kurii.Jednak  w  Kościele pojawił się  dwugłos. Pojawiły się komentarze, że  Kościół dzieli ludzi.Kościół  jest  jeden i powinien mówić jednym  głosem  zawsze. Krzyż , który jest pięknym konkretnym  znakiem  miłości i jedności podzielił  katolików.

Czy tak powinno  być?  Oczywiście, że  nie.Krzyż powinien być  przedmiotem szacunku wszystkich wierzących. Jeśli  już podjęto decyzję  o jego przeniesieniu tonie powinno się tego robić po  cichu,  ze strachu przed  kimś. Przeniesienie  go powinno odbyć się  w  uroczystej procesji  połączonej z Mszą  w  intencji wszystkich ofiar katastrofy.                                     Chrystus  umarł na krzyżu  za wszystkich. On  nie  dzielił ludzi,                      przeciwnie– jednoczył.                                                                                              Kościół to my , nie dajmy  się podzielić. Zacznijmy  mówić jednym głosem.                                                                 

Głosem  miłości.     

         

  

 

Read more

PRAWDA

Tolerancja (łac. tolerantia – „cierpliwa wytrwałość”; od łac. czasownika  tolerare -„wytrzymywać”, „znosić”, „przecierpieć”) – termin stosowany w socjologii, badaniach nad kulturą i religią. W sensie najbardziej ogólnym oznacza on postawę wykluczającą dyskryminację ludzi, których sposób postępowania oraz przynależność do danej grupy społecznej może podlegać dezaprobacie przez innych pozostających w większości społeczeństwa. W okresie reformacji  pojęcie to było stosowane w odniesieniu do mniejszości religijnych. Obecnie termin ten obejmuje również tolerancję różnych orientacji seksualnych oraz odmiennych światopoglądów.

Modne słowo. Teraz wszyscy musimy być  tolerancyjni, wyrozumiali. Jeśli nie jesteśmy tolerancyjni,oskarżani jesteśmy  o zacofanie, niedostosowanie,ciemnogród, brak otwartości .

W sobotę 17 lipca w Warszawie odbyła ogólnoeuropejska parada środowisk lesbijek, gejów, osób biseksualnych oraz osób transgenderycznych w ramach EuroPride 2010. Organizatorem imprezy była fundacja Równości, która rokrocznie organizuje w stolicy Paradę Równości.Hasłem zaplanowanej manifestacji jest parodia słów Jana Pawła II: „Nie lękajcie się”…

Media zareagowały na wiadomość o paradzie z radością . Wręcz entuzjastycznie. Mówiono  o niej przez cały dzień. W dziennikach przedstawiano jako wiadomość dnia. Widziałam wielobarwnie ubrany (często nie) tłum. Widziałam ostentacyjnie całujących się dwóch panów i dwóch pań. Cała parada ukazana była w atmosferze miłości, radości i tolerancji właśnie. 

Relacje o EuroPride przyćmiły inną ważną imprezę. Obchody 600-lecia bitwy pod Grunwaldem.

„Jeśli tak ma wyglądać tolerancja to ja nie jestem tolerancyjna”.  –  pomyślałam.

Fundamentem tolerancji jest relatywizm poznawczy (nie ma obiektywnej prawdy) i moralny (nie ma obiektywnego dobra).   Promotorzy tolerancji zwracają się więc np.do katolików, mówiąc: „Jeżeli chcecie być tolerancyjni, przyznajcie, że wasze ‚prawdy’ są tylko wasze i że nie są lepsze od naszych ‚prawd’.

Tymczasem katolików ma obowiązywać jedna  prawda.Obiektywna.                      Katolik nie może tolerować fałszu i zła. Ma mówić prawdę ,nawet niewygodną i nie modną. Jezus jest Drogą i Prawdą i Życiem. 

   „ Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.”

Read more

JEZUS – ŻYD

  

O tym, że Jezus jest Bogiem wie każdy katolik. Wierzy w to.
Jednak tego, że Jezus jest człowiekiem, człowiekiem z krwi i kości, co więcej, że jest Żydem nie każdy chce przyjąć do wiadomości.
Tymczasem Jezus urodził się w Izraelu, w rodzinie żydowskiej. Wychował się w tamtejszej kulturze. Uczył się Tory, poznawał ją. Uczestniczył w różnych żydowskich świętach, uroczystościach.Jak każdy pobożny Izraelita pielgrzymował do Jerozolimy na święto Paschy.
Przemawiał w synagogach i w Świątyni. Jego uczniowie byli Żydami.
Kiedyś czytałam powieść historyczną Romana Brandstaettera ‚’Jezus z Nazarethu“. Zafascynowała mnie. Cała powieść przesycona jest duchem Biblii, duchem starej poezji semickiej. Zachwyciła mnie atmosferą  miejsca, czasu i tradycji  żydowskiej. Zachwyciła mnie tajemniczością i mistyką. Kiedy ją czytałam czułam, że opisywane tam wydarzenia przenika Boży Duch.
Szczególnie podobały mi się opisywane tam szczegółowo uroczystości.
Na przykład Święto Jom Kippur (Dzień Pojednania, Przebłagania).
„W czasach biblijnych Święto Jom Kippur- tak jak i dziś- było najważniejszym świętem w kalendarzu biblijnym, a centralnym wydarzeniem tego święta były ofiary składane w Miszkan-Przybytku, wybudowanym na pustyni, w czasie wędrówki Izraelitów do Ziemi Obiecanej, a który w późniejszych czasach został zastąpiony przez Beit HaMikdasz- Świątynię Jerozolimską. W dniu tym obowiązywał ścisły post, nie wolno też było się golić ani strzyc, nosić skórzanych butów, oraz obowiązywał nakaz wstrzemięźliwości w stosunkach małżeńskich.
Składanie ofiar prowadził i nadzorował Kohen HaGadol – Kapłan Najwyższy, zwany inaczej arcykapłanem, który do tego święta specjalnie się przygotowywał, mianowicie przed świętem udawał się do odosobnionego pomieszczenia i spędzał tam 7 dni (liczba siedem w tradycji judaizmu jest liczbą Boga, symbolizującą Jego wielkość, doskonałość i zupełność). W ostatnim dniu dokonywał rytualnych kąpieli oczyszczających oraz wkładał bigdej kodesz-święte szaty – białe, lniane szaty zwane szatami ofiarniczymi. Po zakończeniu ceremonii arcykapłan przebierał się w swój typowy strój, zwany czasem szatami czci i chwały.
Jom Kippur był jedynym dniem w roku, kiedy to arcykapłan- i tylko on- mógł wejść do Kodesz HaKodaszim- Miejsca Najświętszego, i to w ściśle określonym momencie ceremonii ofiarniczej, z krwią cielca by kropić nią przed Kaporet- ubłagalnią. Krew zabitego cielca stanowiła ofiarę przebłagalną, bowiem tylko krew miała moc rozgrzeszenia.
Najpierw przyprowadzano par benbakar- młodego cielca, oraz dwa kozły. Między kozłami dokonywano losowania, który dla Pana, a który dla Azazela (Azazel to imię demona). Następnie składano ofiarę z cielca, nad którego głową arcykapłan dokonywał przebłagania za siebie i pozostałych kapłanów. Następnie podobnie czynił przebłaganie za grzechy całego ludu nad głową kozła (seir) Pańskiego i składał go w ofierze, w taki sam sposób jak cielca. Powieść dokładnie opisuje jakie części zwierzęcia były palone na ołtarzu, a jakie poza obozem Izraelitów. Zwierzę było składane na ołtarzu miedzianym, natomiast na mizbeach hazahaw- ołtarzu złotym znajdującym się w HaKodesz kapłan spalał kadzidło. Część mięsiwa, skóry, odchody- czyli wszystkie części wydzielające przy spalaniu odór, były spalane na oddzielnym ognisku poza obozem Izraelitów przez specjalnie do tego wybranego człowieka. Ten, po spaleniu części poza obozem musiał dokonać rytualnego obmycia się. Z krwią cielca kapłan wchodził poza drugą zasłonę- parochet, i kropił krwią przed ubłagalnią. Bardzo ważne było, aby kapłan wszystko wykonywał tak jak przykazał Pan, gdyby zignorował któryś z przepisów, to groziła mu śmierć w momencie gdy przechodził pod drugą zasłoną by wejść do Kodesz haKodaszim.
Kozioł Azazela zwany też był sair hechaj- kozłem żywym, w odróżnieniu od Pańskiego, gdyż nie był zabijany i składany w ofierze na ołtarzu, lecz żywy wyprowadzany, przez specjalnego człowieka poza obóz, na pustynię. Wcześniej Arcykapłan kładł ręce na jego głowę i dokonywał symbolicznego przeniesienia grzechów narodu na kozła.
Ten, który wypędzał kozła Azazela na pustynię, musiał wyprać swe szaty i dokonać rytualnego obmycia poza obozem.
Po złożeniu ofiar za grzech Kohen HaGadol przebierał się, zdejmował święte szaty lniane, obmywał się i wkładał swoje typowe szaty, pięknie zdobione i składał ofiarę całopalną, na którą składały się 2 barany, których tłuszcz spalał na ołtarzu. Następnie odczytywano fragmenty Tory i kapłan błogosłąwił ludowi. Przebłaganie się dokonało, miłosierdzie nadeszło i pojednanie z Bogiem stawało się faktem.”
                                                                     / dokładny opis /
Po co piszę o tym wszystkim? Żeby uzmysłowić sobie i innym jak bogata jest tradycja  naszych starszych braci w wierze. A my tak mało o niej wiemy… Przecież nasza wiara ma swoje korzenie w religii żydowskiej. Wierzymy w jednego Boga.
Czy chcemy ją poznać? Czy czytamy Pismo Święte, Stary Testament?
Czy może kierujemy się stereotypami i wzajemnymi urazami?
Jezus jest osobą, która łączy nasze religie.
Zauważmy to.

Read more

NIE AKCEPTUJĘ

  Im dłużej żyję na tym  świecie, coraz częściej myślę że do niego nie pasuję. Nie nadaję się, że go nie rozumiem. Nie akceptuję niektórych ludzkich czynów, poglądów,
zachowań .
Bo jak można zaakceptować takie coś:
” 22-letnia mieszkanka Indii urodziła dziecko w toalecie na pokładzie samolotu i usiłowała pozbyć się go spuszczając je w sedesie. Noworodka znaleziono zaklinowanego w sedesie, gdy samolot lecący ze stolicy Turkmenistanu wylądował w mieście Amritsar w północno-zachodnich Indiach, w stanie Pendżab, w pobliżu granicy z Pakistanem. Natychmiast zabrano go do szpitala – wciąż w misce klozetowej.
Lekarz ze szpitala Escorts Hospital w pobliżu lotniska powiedział, że zespół chirurgów użył piły, by uwolnić dziecko.
22-letnia matka opuściła pokład samolotu, ale później odnaleziono ją i aresztowano, gdy załoga samolotu linii Türkmenistan Howaýollary znalazła noworodka.
Lekarze mówią, że dziecko jest w stanie krytycznym.
Kobieta jest niezamężną absolwentką medycyny, która wracała do domu po zakończeniu studiów za granicą.”
tvp.info.
Włos się na głowie jeży kiedy się czyta taką informację. Brakuje słów, żeby skomentować ten czyn.Bestialstwo, skrajne okrucieństwo, barbarzyństwo….to jeszcze za mało.
Nie akceptuję  tzw. ” Parad Miłości ” uważam, że promują różnorakie dewiacje i zboczenia. Takie dewiacje są teraz ” na topie ” a przyznawanie się to tego, że się jest gejem uchodzi za coś modnego.
Nie akceptuję też tzw. „małżeństw homoseksualnych”. Małżeństwo to kobieta i mężczyzna a nie dwóch  panów lub dwie panie.
Nie akceptuję  „aborcji ” – zabójstwo
Nie akceptuję ” eutanazji ” – też zabójstwo.
NIE AKCEPTUJĘ .
I chyba jestem w mniejszości….
 

Read more