DO NIEBA!

Umiłowany patrzył we mnie promiennie bardzo… Uśmiechałam się do Niego.
„Obsypię Cię mnóstwem Łask, Perełko”.
„Obsypujesz mnie wciąż Ukochany! Ponad miarę! Ale jeśli chcesz dać mi jeszcze, przyjmę, żeby dzielić się z innymi. Dziękuję!!!”
Patrzył tkliwie…
„Tancerko Moja!”
Ucałowałam Go. I szeptałam uśmiechnięta:
„Tancerzu mój. Tancerz ważniejszy od tancerki, Tancerz w tańcu prowadzi, unosi tancerkę. I… podrzuca ją…”
„Do Nieba, Promyczku. Do Nieba”.
Patrzyłam zachwycona.