DROGA MIŁOŚCI I CIERPIENIA

Byłam w Najdroższym moim. W Jego ramionach, w Jego dłoniach byłam. Moja dusza była w Nim. Umiłowany mój pochylal się nade mną z tkliwością bezdenna. Widziałam przed sobą Jego kochające, pełne Miłości i promienne Oblicze. Jego uśmiech na twarzy. Czułam się jak niemowlę w Jego dłoniach. Kochane, bezpieczne i szczęśliwe ogromnie!!! Uśmiechałam się do Niego radośnie. Był On i ja. Nic mi nie było więcej potrzebne.
„Nawet nie wiem jakie tu jest wejście, ani jakie wyjście…”- wyszeptalam wpatrzona w Umiłowanego mojego.
Uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Nie potrzebujesz tu wchodzić, ani stąd wychodzić, Maleńka Moja. Jesteś tu zawsze.”
„Ale ja nie chcę się stąd nigdzie ruszać. Zastanawiam się tylko… bo kiedy chciałam wejść do Ogrodu Sercowego, musiałam zejść na Dno mojego serca. A tu, wystarczy że tylko zapragnę i już jestem. A często to nawet pragnąć nie muszę. Budzę się i od razu jestem w Twym SERCU!”
Umiłowany patrzył we mnie z zachwytem…
” Długą drogę przeszłaś, żeby tak mogło być.”
„Drogę? A jaką?”
„Drogę ufności, pragnienia i cierpienia” – Umiłowany wciąż uśmiechal się do mnie.
„Aaaa… miłości?” – spytalam nieśmiało.
„Ufność u pragnienie tworzą miłość.”
„Więc w skrócie można powiedzieć że droga do Twojego SERCA to droga miłości i cierpienia, tak?”
„Tak. To jedyna droga.”
„Jedyna? Przecież różni ludzie różnymi drogami przychodzą do Ciebie.”
„Tak, to prawda, Maleńka. Ale droga do Mego SERCA jest tylko jedna. Ty ją wybrałaś i teraz Moje SERCE jest Twoją własnością.”
„Własnością??!”
„Tak, Moja Maleńka!” – wyszeptal po prostu Najdroższy.
„Pragnę Cię uszczęśliwiać!!!” – szepnęłam do Najdroższego mojego.
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, Maleńka!” -uśmiechnął się, patrząc we mnie z zachwytem.
„Przepraszam bardzo, ale czym? Czym Cię uszczęśliwiam?” – spytalam.
Umiłowany promienial cały.
„Tym, że jesteś. Że jesteś ze Mną!”
Zdziwiłam się!
„A tym, co robię? A tańcem?”
Najdroższy pocałowal mnie w czoło i tłumaczył:
„Twój taniec i dobre czyny uszczęśliwiaja Mnie bardzo, ale są one skutkiem, efektem tego, że ze Mną jesteś.”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego zdezorientowana…
„Wybacz… ale nie bardzo rozumiem…”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie z czułością i znów mnie pocałowal… Nakarmil mnie Swoim Ciałem… Patrzył we mnie tak słodko i był taki mi bliski…
„Uszczęśliwiasz mnie bardzo…” – wyszeptalam zapatrzona w Maleńkiego mojego.
„A czym? – spytał uśmiechając się do mnie promiennie.
” Noo, tym, że jesteś. Że jesteś ze mną!” – odpowiedzialam zdumiona, że o to pyta. Dla mnie to bylo oczywiste!
Umiłowany zaśmiał się perliscie.
” Myślisz że nie rozumiesz, a jednak rozumiesz, Maleńka Moja! Twoje serce rozumie!”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego z otwartymi ustami. Zamknął mi je pocałunkiem. A po chwili dodał:
„Kiedyś, żeby ze Mną być potrzebowałas Ogrodu w sercu. Teraz wystarczam Ci JA Sam!”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego… Niby to co powiedzial było oczywiste, ale dla mnie było to wielkim odkryciem! Umiłowany pochylal się nade mną rozpromieniony Miłością. I uszczęśliwial mnie bez miary!!!