DROGA NA SZCZYT

Siedziałam u Stóp Umiłowanego mojego i rozmyślalam…
Życie jest drogą. Drogą do Nieba. Moje życie to droga. Na szczyt. A różne rzeczy przeciwności, przeszkody są niczym szczeble, stopnie na tej drodze. I kiedy się one w życiu pojawiają nie trzeba marudzić, narzekać, że się pojawiły. Tylko starać się je pokonać. A im więcej trudności, przeszkód to znaczy, że Szczyt coraz bliżej.
A SZCZYT, ten SZCZYT wart jest każdej przeszkody, przeciwności.
Wart jest postawić wszystko, żeby GO zdobyć.
Ja chcę zdobyć Ten SZCZYT.
Tak rozmyślalam. A Umiłowany patrzył we mnie słodko…