KRZYŻ ZWYCIĘSKI

Najdroższy mój nakarmil mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w Ramionach i tulil do SERCA Swojego. Leżałam w Nim tańcząca i zmęczona bardzo. Najdroższy pochylal się nade mną z Miłością i patrzył we mnie Spojrzeniem z Krzyża.
„Boll bardzo, Umiłowany…” – wyszeptalam wpatrzona w Niego.
„Wiem, Maleńka Moja. Wiem…” – szepnal Ukochany współczująco.
„Ale przecież dzisiaj jest nasz Piątek, więc to naturalne, że boli bardziej” – szepnęłam znowu uśmiechając się do Najdroższego najpiękniej jak potrafilam. Wtedy Najdroższy rozpromienil się, rozjasnil, rozświetlil cały nade mną. Radością wielką!!!
Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i wyszeptal, z ogniem w głosie:
„Perlo Moja, pragnę Ciebie!”
„I Ja Ciebie pragnę, Najdroższy mój!”
Najdroższy patrzył we mnie i ja w Niego patrzyłam. I mnie pocałowal. Raz, drugi, trzeci… Całowal i całowal. Jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje. I ja Go całowalam.
„Moja Śliczna! Moja Słodka! Moja Tańcząca!” – szeptal Umiłowany mój. I całowal. Pocałunek przy pocałunku. I potężnial Miłością. Otulal mnie Sobą, przeswietlal i czynił mnie przezroczysta. Wchodził we mnie i ja w Niego wchodzilam. Zamykal mnie w Sobie i otwieral na Siebie. Znikłam w Umiłowanym moim.
Znalazłam się znów w ciepłej i przyjaznej Światłości. A przede mną widziałam wielkie SERCE! Żywe. Bijące. Tętniące Życiem SERCE!!! Wpatrywalam się w zachwycie, zachwyceniu!!!
Nagle zauważyłam że na samej górze SERCA Coś wyrasta. Rosło bardzo szybko. I w Światłości wielkiej zobaczyłam ogromny i piękny KRZYŻ!!! Ale nie był to Krzyż cierpienia i bólu. Nie! To był Krzyż zwycięski, pełen majestatu i chwały!!! Potęgi i siły Miłości! Trwałam w zachwycie!!! Twarz mi się śmiała, oczy jasnialy radością!!! Pomyślałam że ten KRZYŻ bardzo przypomina ten nasz, z naszej altanki…
„Tak Najmilsza. To jest ten sam Krzyż! I jest ON Twój!” – usłyszałam dźwięczny znajomy glos.
„Mój??!!” – zdumialam się do głębi!
„Wszystko tu jest Twoje. Do Ciebie należy i od Ciebie zależy!”
Byłam zdumiona do głębi serca i duszy mojej! Zastyglam w uśmiechu. I znów byłam w Ramionach Umiłowanego mojego, który pochylal się nade mną rozpromieniony Miłością.
„Kocham Cię, mój Maleńki!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego. A ON uśmiechał się do mnie cudownie!!!