MIŁOŚĆ I CUDA

Zmeczona jestem, ale szczęśliwa bardzo!! Bardzo!!! Ukochany mój Tak bardzo mnie kocha!!! Udowadnia mi to, choć nie musi, pokazuje tę miłość wciąż!
Jak wiecie maluję obraz do kościoła na 100-lecie Objawień Fatimskich. Najtrudniejsze, tj twarze Św. Dzieci zostawiłam na koniec. „Jak ja je namaluję… one takie maleńkie”- martwiłam się.
Dziś jednak zaczęłam Je malować. I… o dziwo! Zaczęły wychodzić! Bez problemu wyszły! Twarze Łucji i Franciszka prawie gotowe!
fatima
dzieci
Jeszcze jak wyschną, położe na Nie trochę światła. Reszta już z górki. Pikuś 🙂
Ale to jeszcze nic!
Moje Duchowe Dziecko, które na początku było sceptycznie (krytycznie wręcz) było nastawione do tego, że zgodziłam się namalować ten obraz („nie da rady, nie zdąży!”),  teraz patrzy i się dziwi. A dziś jak zobaczyło namalowane te maleńkie twarze Dzieci, zaczęło płakać, dziękować Bogu i chwalić GO!
Cuda! Dzięki Ukochanemu!

Siedziałam przed Umiłowanym i dziękowałam za Jego Miłość i pomoc.
Patrzył we mnie promienny.
„Kochasz, prosisz i ufasz, więc masz, Promyku”.