MIŁOŚĆ WODOSPADU

Najdroższy mój, Maleńki mój pochylal się nade mną. Widziałam przed sobą JEGO promienne Oblicze. Rozpromienione Miłością. I ja, tańcząca, patrzyłam w Umiłowanego z miłością. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem… Zbliżal się do mnie. Przenikal mnie, wchodzil we mnie. I ja wchodzilam w Umiłowanego…
Znaleźliśmy się w jasności wielkiej. Najdroższy trzymał mnie w Ramionach i dokądś mnie niósł. Patrzyłam w JEGO oczy i uśmiechałam się do Niego. On Uśmiechał się tajemniczo. Niósł mnie. Usłyszałam jakby znajomy szum, coraz głośniejszy i głośniejszy. Aż wreszcie Umiłowany stanął i postawił mnie obok Siebie. Przede mną zobaczyłam wodospad. Woda spływala z pluskiem.
„Wodospad” – szepnęłam lekko się uśmiechając.
Umiłowany spojrzal we mnie zaskoczony.
„Nie cieszysz się, Perełko? Tęsknilas za nim przecież!”
„To prawda. Na początku brakowało mi go – szepnęłam, nie byłam już zdziwiona że wie, że tęsknilam – Ale teraz…”
Chciałam powiedzieć Najdroższemu coś ważnego. Ale mi przerwal:
„Dlaczego nie powiedziałaś Mi, że tęsknisz?”
„Nie chciałam, Najdroższy, sprawiać Ci przykrości.”
Umiłowany jakby się oburzyl.
„Przykrosci?! Przecież to naturalne, że tęsknisz za tym co jest dla Ciebie ważne!”
„Tak. Ale teraz już…”
Umiłowany znów mi przerwal. Wziął mnie za rękę i szepnął:
„Chodźmy, Maleńka!”
I poprowadzil mnie do wodospadu. „OK, powiem Mu potem” – pomyślałam i uśmiechnęłam się do Umiłowanego. Weszliśmy do wodospadu. Od razu zalała nas woda. Najdroższy obejmował mnie, Tańczyliśmy. Umiłowany rozglądal się po wodospadzie.
„Zobacz, Maleńka Moja jaki piękny, jaki cudny!”
„Tak, piękny, cudny!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego z miłością i zachwytem. To o Nim mówiłam. Ukochany jakby teraz to zauważył. Spojrzał we mnie badawczo i pytająco. Czekał na to co powiem.
„Teraz już go nie potrzebuję!”
„Co takiego?!” – w oczach Maleńkiego widziałam zdumienie.
„Nie potrzebuję już wodospadu” – mówiłam wolno, akcentujac każde słowo.
„Jak to…?” – spytal Umiłowany patrząc we mnie z zachwytem.
„Chciałam Ci powiedzieć, ale mi przerwales, Maleńki.”
„Nie przerwę Ci już, Perełko.”
Uśmiechnęłam się do Niego i wyszeptalam:
„Na początku tęsknilam za wodospadem , taniec w nim bardzo wiele we mnie się zmienił… Brakowało mi go. Ale patrzyłam w Ciebie. Na Twoją Miłość do mnie. Tyle mi Jej dawałes… Potem jeszcze SERCE. I uświadomilam sobie że Ty, Najdroższy mój jesteś Wodospadzem! Nie!!! Że jesteś jego Miłością!!! Miłością wodospadu! Przenikasz mnie Miłością, zalewasz! Zanurzasz w Sobie, w Miłości! Więc po co mi wodospad?? Jego MIŁOŚĆ mi wystarczy! Ty, mój Najdroższy!!”
Zniknął wodospad. Umiłowany stał naprzeciw mnie. Patrzył mi w oczy. Promienial cały uśmiechem. Dotknąl Swą dłonią mojego policzka, potem brody. Patrzył we mnie, a ja w Niego patrzyłam z uśmiechem. Najdroższy gładzil mnie po twarzy i szeptal z tkliwoscia bezdenna:
„Moja Śliczna…Moja Perla… Moja Maleńka…”
Moje serce bije w Umiłowanym, dla NIEGO bije. A JEGO SERCE bije we mnie. Dla mnie bije!