NIKT TAK MNIE NIE KOCHA…

Leżałam na kwiatowej kanapie w naszej altance. Cała obolała i zmęczona bardzo. Najdroższy mój był ze mną. Był przy mnie. Trzymał w Swoich dłoniach moją rękę, tulil do Swego policzka i całowal z czułością. Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża. Czuwał przy mnie długo. Potem nakarmil mnie Swoim Ciałem. Wziął mnie bardzo ostrożnie i delikatnie na ręce i wyszedł z altanki.
Chwilę później byliśmy na Łące. Najdroższy mój postawił mnie w kwiatach. Objęłam Go całą sobą. Tańczylismy bardzo. Najdroższy ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył mi w oczy głęboko. I ja w Jego oczy patrzyłam. Umiłowany mój zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i pocałował mnie. Pocałowal inaczej niż do tej pory. Nie potrafię opisać jak. Inaczej. Potem spytał uśmiechając się do mnie promiennie:
„Jesteś szczęśliwa, Maleńka Moja?”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie.
„Najdroższy mój, Ty wiesz! Wiesz, że tak! Jestem bardzo szczęśliwa!”
Umiłowany wciąż patrzył mi w oczy.
„Nie dla każdego byłoby to takie oczywiste, Najmilsza.”
Patrzyłam Umiłowanemu w oczy. To prawda, co mówił. Z zewnątrz deszcze, burze i gromy (nie mam na myśli pogody, ale życie). Samotność i Cierpienie. I ON, Najdroższy mój. Nade wszystko ON. Ponad wszystko ON! We wszystkim ON!!! A ja w Jego SERCU.
Tańczylismy. Umiłowany obrócil mnie tyłem do Siebie. Objął mnie i przytulił do Siebie. I dotykał mojego obolałego ciała. Dotykał też miejsca w moim ciele gdzie boli mnie najbardziej… Ujęłam JEGO dłonie w moje ręce i przesunelam w miejsce gdzie właśnie teraz mnie bardzo bolało.
„Cierpisz bardzo… Maleńka.”
„Bardzo. Ale nic to. Kochasz mnie, Najdroższy. Tylko to się liczy.”
I wpatrzona w Umiłowanego wyszeptalam:
” Nikt tak mnie nie kocha jak Ty!”
Umiłowany patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Nikt tak Cię nie kocha jak Ja, Najmilsza Moja!”
Obejmował mnie z czułością… Otulał Sobą. Otaczał. Zamykał w Sobie. W Miłości.