OCEAN MIŁOSIERDZIA

Lecielismy w niezwyklej jasności. Tzn Maleńki mój leciał, a mnie trzymał w Swoich rękach, w ramionach. Wpatrywalam się w Umiłowanego z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do Niego radośnie. A ON promienial cały szczęściem, Miłością i zachwytem. Uśmiechał się do mnie cudnie. W pewnej chwili wskazujac na dół, szepnal:
„Spójrz, Perlo Moja! To Ocean, który tak bardzo pragnęlas zobaczyć!”
Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona ogromnie i ogromnie uradowana! Nie mówiłam Umiłowanemu, że pragnę zobaczyć Ten Ocean (bo tylko jeden Ocean miałam na myśli). Czekałam aż Maleńki mój Sam mi pokaże. Ale bardzo pragnęlam Go zobaczyć.
„Ocean Twojego miłosierdzia?! – spytałam, ale to pytanie było raczej stwierdzeniem faktu.
”Ocean Mojego miłosierdzia! Patrz!”
Spojrzałam tam gdzie pokazywal Umiłowany. I zobaczylam wody wielkie… Jasne przejrzyste i ciche. Woda nieskończona… Wszędzie woda!!! Horyzontu nie było widać! Wszędzie Wodą …
„Zobacz Maleńka jaki tutaj ruch!” – szepnal Ukochany zachwycony.
„Ruch??!!” – spytalam zdziwiona. Bo ja żadnego ruchu nie widzialam…
„Tak, Maleńka. Patrz uważnie!”
Patrzyłam więc. Patrzyłam i patrzyłam. Na początku nic nie widziałam. Aż w końcu… Przezroczyste postaci, niektóre przezroczyste, a inne świetliste niosły na rękach jakby śpiących ludzi. I zanurzaly ich w Oceanie. Kiedy ich wyciągali z Wody, ludzie budzili się jakby z letargu. Na początku tych przezroczystych i świetlistych postaci widziałam kilka. A potem coraz więcej i więcej. A w końcu całe mnóstwo!!! Każda postać niosła jedną osobę i zanurzala ją w Oceanie miłosierdzia!
„Piękne… – szepnęłam zachwytem i spytałam nieśmiało:
” A… mogę też…?”
Umiłowany rozpromieniony skinął potakujaco głową. I zaraz przy Najdroższym pojawia się świetlista postać i wzięła mnie na ręce. Postać była przezroczysta i świetlista jednocześnie. Poznałam ją od razu. Po uśmiechu. Uśmiech miała piękny i bardzo promienny. „Piotruś!!!” – pomyślałam i uśmiechnełam się do niego. To był mój Anioł Stróż. Uśmiechnął się do mnie i zaniosl mnie nad powierzchnie Oceanu. Zanurzyl mnie w Nim. W Oceanie miłosierdzia!!! Woda była bardzo orzeźwiająca i odnawiajaca. Kiedy Anioł wyciągnąl mnie, poczułam się jakby przybyło mi sił. Nie tyle fizycznych co duchowych!!!
Anioł zaniosl mnie do Ukochanego i oddał mnie w JEGO ręce. I znikł. Wszystko znikło.
„Dziękuję Ukochany!!!”
Najdroższy pocałowal mnie i przytulił do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja prosiłam Go za pewną osobę. Pisałam o niej kilka dni temu. Prosilam bardzo… W końcu wyszeptalam:
„Umiłowany, Najdroższy mój ufam że cokolwiek postanowiłes wobec niej, będzie dla niej dobre!”
„Będzie, Perełko Moja!”
„Ale pamiętasz moją prośbę, Najdroższy? Jakby co to ja jestem gotowa. Zamiast niej.
„Pamiętam Maleńka. I Twoja prośba zmieni życie tej osoby” – Umiłowany patrzył we mnie z czułością wielką.
„Prośba??!” – zdziwiłam się.
„Choroba przyjdzie na każdego. Prędzej czy później. I na nią przyjdzie, teraz czy potem. Choroby, cierpienie są skutkiem grzechu pierworodnego i nie znikną dopóki nie przyjdę powtórnie. Ale ta prośba zmieni jej życie.”
„Jak?”
„Zobaczysz, Maleńka.”
„A…moge Cię jeszcze o coś prosić?”
„O wszystko, Perełko!”
„Zanurz, bardzo Cię proszę, te osobę i jej najbliższych w Oceanie…”
Najdroższy rozpromienil się bardzo i patrzył mi w oczy głęboko. W JEGO oczach ujrzalam cztery świetliste postaci niosące cztery osoby i zanurzajace je w Oceanie…
„Dziękuję, bardzo dziękuję, Najdroższy!!!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego mojego.
„Dla Ciebie wszystko, Maleńka Moja!”
Patrzylismy w siebie nawzajem. W Miłości.