BÓG A NAUKA

Oto tekst mojego znajomego, zamieścił go na Facebooku:

Poniższy tekst w niespotykany i zaskakujący sposób wyjaśnia definicję „Wiary”.- Pozwólcie, że wyjaśnię wam problem jaki nauka ma z religią. Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?- Tak panie profesorze.- Czyli wierzysz w Boga.- Oczywiście.- Czy Bóg jest dobry?- Naturalnie, że jest dobry.- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?- Tak.- A Ty – jesteś dobry czy zły?- Według Biblii jestem zły.Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości – Ach tak, Biblia!- A po chwili zastanowienia dodaje:- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą i cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?- Oczywiście, panie profesorze.- Więc jesteś dobry…!- Myślę, że nie można tego tak ująć.- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej – Nie pomaga, prawda? Mójbrat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?Student nadal milczy, więc profesor dodaje – Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda? – aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?- No tak.. jest dobry.- A czy szatan jest dobry?Bez chwili wahania student odpowiada – Nie.- A od kogo pochodzi szatan?Student aż drgnął: – Od Boga.- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu – czy na świecie istnieje zło?- Istnieje panie profesorze …- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?- Prawda. – Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły. Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi.- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?Student drżącym głosem odpowiada – Występują. – A kto je stworzył?W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie – Kto je stworzył? – wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.- Powiedz mi – wykładowca zwraca się do kolejnej osoby – Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora: – Tak panie profesorze, wierzę.Starszy człowiek zwraca się do studenta:- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?- Nie panie profesorze. – A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?- Nie panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.- I nadal w Niego wierzysz?- Tak.- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje… Co Ty na to synu?- Nic – pada w odpowiedzi – mam tylko swoją wiarę.- Tak, wiarę… – powtarza profesor – i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara. Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:- Panie profesorze – czy istnieje coś takiego jak ciepło?- Tak.- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?- Tak synu, zimno również istnieje.- Nie panie profesorze, zimno nie istnieje.Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta. Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła – nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem. W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?- Tak – profesor odpowiada bez wahania – czymże jest noc jeśli nie ciemnością?- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie – wyjaśnia student – twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć – czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy? Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie. – Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład – student rozgląda się po sali – Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?Audytorium wybucha śmiechem. – Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to że nikt. A zatem zgodnie z naukowa metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze? W sala zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej – stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło? Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi – Oczywiście że istnieje. Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.Na to student odpowiada:- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła. Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

PS.Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę zatytułowaną „Bóg a nauka” w roku 1921. read more

Read more

ODKRYCIE

Panie,

jest inaczej

niż być miało

 

ani góry,

ani morwy

nie rzucają się w morze na moje słowo

 

nieustannie idzie na burzę,

nieustannie czerwieni się zasępione niebo.

fale zalewają łódź. a wichry i jezioro nigdy nie są mi posłuszne

 

mam kilka ryb,

siedem chlebów

i nieskończoną wielość głodnych do wykarmienia

 

dotykałem tylekroć

Twojego płaszcza,

a nie jestem zdrowy

 

Ojciec Niebieski

ma coraz mniej pracy

z liczeniem moich włosów

 

a jestem w gorszym

położeniu niż Jair,

bo nie mam córki

 

mam oczy, a nie widzę,

mam uszy, a nie słyszę;

często też wpadam w ogień i w wodę

 

moje oczy wilgotnieją nieraz, ale nie od twojej śliny, 

stąd też widzę niewyraźnie

 

ani odcięta prawica,

ani wyłupione oko

nie uczyniły mnie lepszym

 

Tęsknię za Tobą.

Ulituj się nade mną.

Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić

 

Ks. Jerzy Szymik

 

Piękny wiersz… dziękuję Karolino.

Ja już o nic Boga dla siebie nie proszę. Bo wszystko co mi potrzeba , mam. Od Niego. Proszę tylko o to, żeby był przy mnie. We mnie. O Jego Obecność. Jeśli będzie przy mnie będę miała Wszystko. I Jest przy mnie.
Rozważając dzisiejszą  Ewangelię…….:

 Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”. Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili miedzy sobą: „Co to znaczy, co nam mówi: «Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie»; oraz: «Idę do Ojca»?” Powiedzieli więc:”Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi”.

Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich:”Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: «Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie»? Zaprawdę, zaprawdę,powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wybędziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość”.(J 16, 16-20)

Dokonałam pewnego odkrycia, które zmieniło moje podejście do choroby, cierpienia, bólu.

Spytałam siebie co mnie w życiu cieszy. Pośród wymienianych Radości, znalazło się dzieciątko, które duchowo adoptowałam.

Zatrzymałam się nad nim dłużej.

„Dzięki twojej chorobie, cierpieniu, dzięki temu, że ofiarowałaś je Bogu, Żyje Człowiek” – usłyszałam w swoim wnętrzu.

Uderzyło mnie to.

Niby o tym wiedziałam ale teraz jakby odkryłam to na nowo.

Dzięki mnie żyje człowiek.

Czy to nie powód do radości??

Do WIELKIEJ  RADOŚCI!!!

Pomyślałam, że Jezus ofiarował Swoje Życie za mnie, nie myślał, czy Go  boli, czy nie. Ofiarował z Miłości. Skoro pragnę Go naśladować ( a pragnę), powinnam spróbować być jak On. Ofiarować swoje życie ( i wszystko co się z nim wiąże)  Bogu w intencji życia tego dziecka.

Przecież zrobiłam to z miłości  do Niego. I do dziecka.

Przecież kocham je.

Te przemyślenia sprawiły, że byłam ( i jestem ) gotowa dziękować Bogu za moją chorobę.

Jednak nie jestem do niczego.

Jestem Jemu do CZEGOŚ potrzebna.

Dzisiaj to odkryłam. Na nowo.     

 

 

 

 

 

 

 

Read more

” DÓŁ „

Bywają takie dni kiedy po prostu mam „doła”. Kiedy myślę, że jestem do niczego. Samotność doskwiera,bezradność i niemoc też.

Ból…

Taka chwila słabości.Ciemności…. Smutku.

Wtedy przychodzi On i przysyła mi „ Swoich ludzi”. Doświadczam tego często. Ostatnio zwłaszcza. Przez ostatnie kilka dni przeprowadziłam kilka rozmów z ludźmi, którzy bardzo mi pomogli. Obcy ludzie.

Ktoś kiedyś powiedział, że na chwilę słabości nie można sobie pozwolić. Że trzeba być silnym. Za wszelką cenę.

Nie zgadzam się tym.

Na taką chwilę słabości można sobie pozwolić. Nawet trzeba.

Taka chwila pozwala uświadomić własną słabość i nicość. Pozwala spokornieć.

Ale pozwala też doświadczyć(przynajmniej mi ) wielkość i dobroć Boga.

Jego opiekę. Miłość do mnie.

Pozwala doświadczyć, że w  tym wszystkim (słabości, bólu, samotności) jest On.

Jest przy mnie.

Pomaga mi.

Pochyla się nade mną, bierze moje słabości, mój krzyż. Podnosi mnie i mówi :

„Nie bój się, Jestem z tobą”.

 

Kto nie doświadczył własnejsłabości, ten nigdy silny nie będzie.

 

 

 

 

Read more

ŚWIĘTO MAMY

  ” Żadna mądrość, której możemy nauczyć się na ziemi, nie da nam tego, co słowo i spojrzenie matki.”

                                                         / Wilhelm Raabe /

  

Jutro Dzień Matki. Święto mojej Mamy.

Święto wszystkich Mam.

Także moje.

Dlaczego?

Jutro -26 maja moje dziecko, które duchowo adoptowałam kończy 7 miesiąc życia.

Jestem duchową matką. Codziennie ofiarowuję swoje cierpienie, chorobę w intencji życia tego dziecka.

W intencji wszystkich nienarodzonych dzieci.

Często proszę Boga, żeby okazywał miłość tym dzieciom. Czułość. On to najlepiej potrafi.  Żeby je pieścił.

I wierzę, że On to robi.

Read more

MIGAWKI Z PODRÓŻY

10 maja wróciłam z wyprawy.
Wróciłam, trochę odpoczęłam i piszę :). To była długa wyprawa i z przygodami 😉
Ale od początku. 1 maja wyruszyliśmy mama, tato i ja, w znakomitych nastrojach. Cieszyliśmy sie, że odpoczniemy od codzienności, w spokoju, bez nerwów. Mijamy jedną policję, potem drugą. Ujechaliśmy tak ponad 100 kilometrów. Kiedy nagle tato mówi : ” WRACAMY DO DOMU”. Mama i ja zdziwione pytamy, dlaczego. A tato:”zapomniałem dokumentów”. Od razu wszyscy umilkli. Dobry nastrój prysł. Zawróciliśmy.
Zawróciliśmy do domu po dokumenty…Tato wziął je i wyjechaliśmy jeszcze raz. Tym razem bez przygód :).
Do Częstochowy dotarliśmy ok. 17.30. Odpoczęliśmy trochę i poszliśmy na Mszę. To był 1 Maj- dzień beatyfikacji JP II. Pod wałami Jasnej Góry Przeor odprawiał uroczystą Mszę dziękczynną. Pięknie było. Ale barrrdzo zimno. Przenikliwy wiatr.
Potem był Apel. Również bardzo uroczysty. Kiedy weszliśmy do Kaplicy, było już dużo ludzi. Kiedy zobaczyli wózek inwalidzki- a na nim mnie- jeden po drugim zaczęli się przesuwać. Tak, że nie wiem kiedy znalazłam się przed Obrazem Czarnej Madonny.
Oko w oko. Oddałam Jej wszystkie intencje, z którymi przyjechałam. Osobistymi i tymi, które powierzyli mi przyjaciele.
To było bardzo osobiste przeżycie. Trudno je opisać…

Po Apelu jeszcze miał być pokaz sztucznych ogni ale już na niego nie czekaliśmy. Było bardzo zimno a my byliśmy zmęczeni.Na drugi dzień rano, po Mszy, pojechaliśmy do Krakowa.W Krakowie było cudnie :). Bardzo lubię Kraków. Byliśmy cztery dni. Zwiedzaliśmy trochę. Mniej niż zwykle. Byliśmy na Wawelu – w Katedrze i w Zamku. Cały dzień. Zwiedziliśmy też Collegium Maius. Aha, i Muzeum Etnograficzne. A tak, to…. 🙂 chodziliśmy po Krakowie. Po Starym Rynku, sukiennicach. Kościołach. Poszliśmy nad Wisłę. 🙂 Po prostu odpoczywaliśmy.Potem Pojechaliśmy do Krynicy. Jechaliśmy cały dzień. GPS co chwilę się psuł. Musiałam go ustawiać. Na drugi dzień padało. Prawie cały czas. Pół dnia siedzieliśmy w Domu Zdrojowym a drugie pół chodziliśmy po deszczu. W płaszczach przeciwdeszczowych :)).Na drugi dzień pojechaliśmy do Wisły. Do Małysza ;). Podobała mi się jazda. Same serpentyny. Super ! 🙂 Mnie się podobało a mama się bała.W Wiśle noclegi mieliśmy w Ośrodku Sportowym dla niepełnosprawnych. W internecie znalazłam. Była winda a przy pokoju duża łazienka.Krajobrazy były cudne ale wszędzie daleko. I albo pod górkę, albo z górki. Ciężko pchać wózek. Widziałam rzekę ( a właściwie strumyczek ) Wisłę. Potoczek wąziutki. Widziałam pstrągi wygrzewające się na kamieniach. :)Byliśmy przy skoczni im. Adama Małysza. W mieście na rynku stoi duży kościół protestancki, katolickiego nie widziałam. Chyba większość mieszkańców to ewangelicy.W Wiśle byliśmy dwa dni (mieliśmy być trzy , jednak zdecydowaliśmy się wrócić wcześniej). Nikt w domu nie wiedział, że wracamy. Zrobiliśmy niespodziankę :).Kiedy wracaliśmy do domu, zadzwoniła moja siostra. Pytała gdzie jesteśmy. Mama oględnie powiedziała, że zwiedzamy i, że zadzwoni później. Ja dodałam „Tak, zadzwonisz. Do drzwi”. :))Kiedy przyjechaliśmy do domu, dzwoniliśmy do drzwi , siostra przywitała nas słowami : „ Śniło mi się, że byłam w górach i jakoś mi się nie podobało, więc wróciłam dzień wcześniej”.
Read more

ZAPROSZENIE

          Kto nie chce biernie się przyglądać przyglądać temu co się dzieje? Przyłącz się !
Pora na nas. Pora wziąć do ręki różaniec.I modlić się. Intencji jest wiele. Za rodziny, dzieci, młodzież. O poszanowanie Życia.  Z naszą Ojczyznę, polityków.
Niech każdy modli się jak potrafi. Ja nie mogę utrzymać w ręku różańca, więc modlę się licząc Pozdrowienia Anielskie na palcach.
Wszystko w jaki sposób, najważniejsze, żeby się modlić.
Pan Bóg nas wysłucha, jeśli będziemy modlić się szczerze.
Zapraszam do modlitwy.

KRUCJATA RÓŻAŃCOWA 
– blog księdza Tomasza

BLOGOWY ŻYWY RÓŻANIEC –
  blog Barki

MÓDLMY SIĘ RAZEM !
—————

Read more

PIERWSZA, OBY NIE OSTATNIA (Komunia)

  Właśnie wróciłam z uroczystości  I Komunii Św. Miałam w rodzinie. W sąsiedniej parafii. Uroczystość była piękna. Dzieci dobrze przygotowane, mądre kazanie księdza proboszcza. Kościół udekorowany. Zastanawiam się tylko co będzie dalej…? Ile dzieci będzie dalej kontynuowało i zacieśniało swoją więź z Jezusem, a dla ilu Pierwsza Komunia będzie… ostatnią?
Ksiądz tłumaczył i prosił, szczególnie rodziców, żeby dawali swoim dzieciom przykład. Żeby nie zmarnowali ich wiary, żeby nie okłamywali swoich dzieci. Żeby chodzili razem z nimi na Mszę Świętą. Żeby klękali razem do modlitwy.
Czy rodzice posłuchają tych próśb księdza…? Zobaczymy.
Na zakończenie „białego tygodnia” dzieci otrzymają egzemplarze Pisma Św. Nowego Testamentu. Uważam ten pomysł za znakomity. Dzieci będą mogły dowiedzieć się jeszcze więcej o Jezusie. Oczywiście wtedy, gdy rodzice ich do tego zachęcą. Pomogą im.
Teraz wszystko zależy od rodziców.  

Read more

Modlitwa bez słów

  

Modlitwa bez słów

Jeżeli nie umiesz modlić się słowami,

Nie rozdzieraj szat

Ani głowy nie posypuj popiołem,

Ale módl się tak, jak umiesz,

Bez słów, jak drzewa, jak trawy, jak morza,

które również zmawiają modlitwę bez słów.

 

Słowa są nieporadne, zawodne.

Nieokreślone i nieokreslające.

Są rozczarowaniem. Bolesna omylnością.

Módl się zatem bez słów,

Jak drzewo, jak trawa, jak morze.

 

Roman Brandstaetter

 

Najbardziej w kościele przy wystawieniu Najświętszego Sakramentu lubię ciszę. Modlitwę w ciszy. Cisza może znaczyć więcej niż tysiąc słów. Najpiękniejszych i najwznioślejsze. Wystarczy sobie uświadomić, że tam, na ołtarzu pod postacią delikatnej i kruchej Hostii obecny jest Bóg. Słowo wobec, którego wszystkie słowa bledną. Są niczym.

To Słowo, Bóg, Wie wszystko. O mnie, o innych. Czy On potrzebuje moich słów…? Nie wiem… Myślę, że nie. Myślę, że On potrzebuje mojej obecności. Bliskości. Trwania przed Nim. I przy Nim.

Nie wiem, tak myślę. Ja patrzę na Niego a On na mnie.

I nic więcej nie potrzeba.

Czasem w myślach się do Niego uśmiecham.

Wiem, że On do mnie też…

Read more

ZMARTWYCHWSTANIE

 

Zmartwychwstał Chrystus Król

   Zmartwychwstał Chrystus Król,
zakrólował nasz Bóg,
śmiercią zwyciężył śmierć,
życie nam dał na wieki.ALLELUJA!

BŁOGOSŁAWIONYCH ŚWIĄT ZMARTWYCHWSTANIA CHRYSTUSA!
Read more

WIELKI PIĄTEK

(Iz 52,13-53,12)
Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi – tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego. Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? na kimże się ramię Pańskie objawiło? On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi, i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem, chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało. Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami.

(Ps 31,2.6.12-13.15-17.25)
REFREN: Ojcze, w Twe ręce składam ducha mego

Panie, do Ciebie się uciekam: niech nigdy nie doznam zawodu,
wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej!
W ręce Twoje powierzam ducha mego:
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.

Stałem się znakiem hańby dla wszystkich mych wrogów,
dla sąsiadów przedmiotem odrazy,
postrachem dla moich znajomych;
ucieka, kto mnie ujrzy na drodze.

Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie,
i mówię: „Ty jesteś moim Bogiem”.
W Twoim ręku są moje losy,
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.

Niech Twoje oblicze zajaśnieje nad Twym sługą:
wybaw mnie w swym miłosierdziu.
Bądźcie dzielni i mężnego serca,
wszyscy, którzy ufacie Panu.

(Hbr 4,14-16;5,7-9)
Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla /uzyskania/ pomocy w stosownej chwili. Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają.

WYKONAŁO SIĘ…

Read more

WIELKI CZWARTEK

Święte Triduum Paschalne Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Pańskiego rozpoczyna się liturgią Eucharystyczną Wieczerzy Pańskiej wieczorem w Wielki Czwartek, a kończy nieszporami Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego. Oprócz Mszy św. Wieczerzy Pańskiej Święte Triduum obejmuje liturgię Męki Pańskiej w Wielki Piątek oraz liturgię Wigilii Paschalnej, która rozpoczyna się w sobotę po zachodzie słońca. Centrum tych dni stanowi liturgia Wigilii Paschalnej, a nie, jak to się często przyjmuje, poranna Msza św. w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego.

Msza św. Wieczerzy Pańskiej

Obchody Paschalne rozpoczyna Msza Wieczerzy Pańskiej, sprawowana w Wielki Czwartek wieczorem. Celebracja ta ma przypomnieć Ostatnią Wieczerzę Chrystusa spożywaną w wieczerniku z uczniami na dzień przed męką. Trzeba podkreślić, że żaden dzień z życia Pana Jezusa nie został tak dobrze udokumentowany, jak Wielki Czwartek i Wielki Piątek. Jest to uderzająca pieczołowitość Ewangelistów.

Wydarzenia Wielkiego Czwartku można podzielić na dwie fazy: to, co się wydarzyło w Wieczerniku, oraz wypadki, które miały miejsce na Górze Oliwnej. Liturgia tego dnia wyraźnie je wyodrębnia. Podczas Ostatniej Wieczerzy Chrystus ustanawia dwa sakramenty: Eucharystię i Kapłaństwo. Na pamiątkę tego wydarzenia liturgię wielkoczwartkową sprawuje się w kolorze białym. Podczas niej dokonuje się obrzędu umycia nóg przypominając to, co dokonało się w wieczerniku, kiedy Chrystus umył nogi Apostołom. Po Eucharystii kapłan wynosi Najświętszy Sakrament do specjalnej kaplicy – ciemnicy, w której następnie trwa adoracja. Jest to w symboliczny sposób przypomnienie modlitwy Chrystusa w Ogrójcu.

/katolik.pl/

 

Własnego kapłaństwa się boję,
własnego kapłaństwa się lękam

i przed kapłaństwem w proch padam,
i przed kapłaństwem klękam

W lipcowy poranek mych święceń
dla innych szary zapewne—
jakaś moc przeogromna
z nagła poczęła się we mnie

Jadę z innymi tramwajem—
biegnę z innymi ulicą—

nadziwić się nie mogę
swej duszy tajemnicą

Jan Twardowski

Read more

LOGIKA BOGA

 

Trwa Wielki  Tydzień…. Teraz, w tym czasie nie daje mi  spokoju jedna myśl. Niepokoi,zadziwia a jednocześnie zachwyca.

Nie potrafię zrozumieć jak bardzo Bóg Ojciec musi kochać nas, ludzi, skoro posłał swojego Syna, żeby nas zbawił. Swojego Umiłowanego, Jedynego… ‘’ W którym ma upodobanie’’. Jak Bóg musi nas kochać… Szaleńczo, tak, że Syna Swego wydał na świat aby cierpiał, aby był odrzucony, ubiczowany, opluwany…znieważany. Żeby wziął na Siebie nasze grzechy, krzyż… aby w końcu umarł w wielkim bólu i cierpieniu.Na drzewie krzyża, jak złoczyńca.

A co na to Syn?

” Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem.  Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mej twarzy przed zniewagami i opluciem.  Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.”  Iz 50,4-7

 

Taka postawa  Ojca i Syna, według myślenia nas ludzi budzi zdumienie, sprzeciw.  Jest absurdalna,nielogiczna. Nie mieści się w ludzkiej głowie, w ludzkim rozumowaniu.

 

„Bo myśli moje nie są myślami waszymi
ani wasze drogi moimi drogami.(…)
Bo jak niebiosa górują nad ziemią
tak drogi moje – nad waszymi drogami
i myśli moje – nad myślami waszymi”
Iz 55,8-9

 

Logika Boga jest inna niż logika człowieka. Bóg  nie zastanawia się „co ja z tego będę miał’’. Nie kalkuluje,  nie zastanawia się. Daje  To co ma najlepszego. Od razu. Miłość.

Miłość  Ukrzyżowana w morzu ludzkiej nienawiści. To wbija w ziemię. Powala  na kolana.Przeraża i zachwyca jednocześnie. Niepokoi i raduje.  Zawstydza i wyzwala… Uszczęśliwia, daje  Życie.

Niepojęta a tak prosta.

Miłość.

Ukrzyżowana za mnie. I dla mnie.

Logika Boga.

Read more

Droga Krzyżowa w słowach Pieśni nad Pieśniami

Dlaczego tak? Dlaczego właśnie TE słowa? Pieśń nad Pieśniami – hymn sławiący miłość…Bo nie wolno nam nigdy zapomnieć, że Bóg umarł na krzyżu z miłości…

—————————————–

I. Pan Jezus na śmierć skazany

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Miły mój śnieżnobiały i rumiany,

Znakomity spośród tysięcy.

Głowa jego – najczystsze złoto,

Kędziory jego włosów jak gałązki palm,

Czarne jak kruk.

Oczy jego jak gołębice

Nad strumieniami wód.

Zęby jego wymyte w mleku

Spoczywają w swojej oprawie.

Jego policzki jak balsamiczne grzędy,

Dające wzrost wonnym ziołom.

Jak lilie wargi jego,

Kapiące mirrą najprzedniejszą.

Ręce jego jak walce ze złota,

Wysadzane drogimi kamieniami.

Tors jego – rzeźba z kości słoniowej,

Pokryta szafirami.

Jego nogi – kolumny z białego marmuru,

Wsparte na szczerozłotych podstawach.

Postać jego wyniosła jak Liban,

Wysmukła jak cedry.

Usta jego przesłodkie

I cały jest pełen powabu.

Taki jest miły mój, taki jest przyjaciel mój,

Córki jerozolimskie!

„Oto człowiek” – Jezus skazany na śmierć, opluty,ubiczowany, zakrwawiony – nie przestaje być OBLUBIEŃCEM…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami….

 

 

II. Jezus bierze krzyż na ramiona

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Cicho! Ukochany mój!

Oto on! Oto nadchodzi!

Biegnie przez góry,

Skacze po pagórkach.

Umiłowany mój podobny do gazeli,

Do młodego jelenia.

Dźwiganie krzyża to nie wleczenie się noga za nogą, to niecierpiętniczy wyraz twarzy…Oblubieniec niesie mój krzyż, mnie samego…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….

 

 

III. Jezus pod krzyżem upada

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Gdy król wśród biesiadników przebywa,

Nard mój rozsiewa woń swoją.

Mój miły jest mi woreczkiem mirry

Wśród piersi mych położonym.

Gronem henny jest mi umiłowany mój

W winnicach Engaddi.

Upadek to nie tylko upokorzenie, gniew na siebie, wstyd…toprzede wszystkim szansa na powstanie, na podźwignięcie się…Upadek to powrót doźródeł, bo z prochu powstałem…i z Miłości.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….

 

 

IV. Jezus spotyka swoją Matkę

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

O ty, którego miłuje dusza moja,

Wskaż mi, gdzie pasiesz swe stada,

Gdzie dajesz im spocząć w południe,

Abym się nie błąkała

Wśród stad twych towarzyszy.

Miłość rodziców do dzieci – i dzieci do rodziców…miłość,która pomaga w dźwiganiu krzyża…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….

 

 

V. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Oto lektyka Salomona:

Sześćdziesięciu mężnych ją otacza

Spośród najmężniejszych Izraela.

Wszyscy wprawieni we władaniu mieczem,

Wyćwiczeni w boju.

Sześćdziesięciu mężnych łatwo dostrzec…jednej pomocnej dłonina krzyżowej drodze też się nie da przeoczyć…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….

 

 

VI. Weronika ociera twarz Jezusowi

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Wstałam, aby otworzyć miłemu memu,

A z rąk mych kapała mirra,

Z palców mych mirra drogocenna

– na uchwyt zasuwy.

Otworzyłam ukochanemu memu,

Lecz ukochany mój już odszedł i znikł;

Życie mię odeszło, iż się oddalił.

Szukałam go, lecz nie znalazłam,

Wołałam go, lecz mi nie odpowiedział.

Bo Miłość po prostu jest…pomaga – i daje wolność ukochanejosobie…a ona unosi ten dotyk miłości dalej…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….

 

 

VII. Jezus po raz drugi upada

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Wprowadził mnie do domu wina,

I sztandarem jego nade mną jest miłość.

Posilcie mnie plackami z rodzynek,

Wzmocnijcie mnie jabłkami,

Bo chora jestem z miłości.

Moje upadki nie osłabią Jego Miłości…Jego Miłość karmi mniei daje mi moc do powstania…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….

 

 

VIII. Jezus spotyka płaczące niewiasty

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Wyjdźcie, córki jerozolimskie,

Spójrzcie, córki Syjonu,

Na króla Salomona w koronie,

Którą ukoronowała go jego matka

W dniu jego zaślubin,

W dniu radości jego serca.

Płacz z radości, płacz z bólu, płacz ze smutku – oto Królprzechodzi…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….

 

 

IX. Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Miły mój odzywa się

I mówi do mnie:

„Powstań, przyjaciółko ma,

Piękna ma, i pójdź!

Bo oto minęła już zima,

Deszcz ustał i przeszedł.

Na ziemi widać już kwiaty,

Nadszedł czas przycinania winnic,

I głos synogarlicy już słychać w naszej krainie.

Drzewo figowe wydało zawiązki owoców

I winne krzewy już pachną.

Powstań, przyjaciółko ma,

Piękna ma, i pójdź!

„Powstań – i pójdź!” – bo wokół mnie skrzy się śnieg, boniebo rozgwieżdżone, bo przyjdzie wiosna i lato – bo On mnie kocha…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….              

 

X. Jezus z szat obnażony

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto,

Zbili i poranili mnie,

Płaszcz mój zdarli ze mnie

Strażnicy murów.

Zaklinam was, córki jerozolimskie:

Jeśli umiłowanego mego znajdziecie,

Cóż mu oznajmicie?

Że chora jestem z miłości.

Miłość odziera nas z samych siebie…staję się nagi jak wtedy,w Raju…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….

 

XI. Jezus do krzyża przybity

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Pójdź, mój miły, powędrujemy przez pola,

Nocujmy po wioskach!

O świcie pospieszmy do winnic,

Zobaczyć, czy kwitnie latorośl,

Czy pączki otwarły się,

Czy w kwieciu są już granaty.

 

Być w drodze – mimo przybicia do krzyża. Bo krzyż nieunieruchamia – to Brama Miłości…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….

 

XII. Jezus na krzyżu umiera

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Połóż mię jak pieczęć na twoim sercu,

Jak pieczęć na twoim ramieniu,

Bo jak śmierć potężna jest miłość,

A zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol,

Żar jej to żar ognia,

Płomień Pański.

Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,

Nie zatopią jej rzeki.

Jeśliby kto oddał za miłość całe bogactwo swego domu,

Pogardzą nim tylko.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….

 

XIII. Ciało Jezusa z krzyża zdjęte

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

„Wstanę, po mieście chodzić będę,

Wśród ulic i placów,

Szukać będę ukochanego mej duszy”.

Szukałam go, lecz nie znalazłam.

Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto.

„Czyście widzieli miłego duszy mej?”

Zaledwie ich minęłam,

Znalazłam umiłowanego mej duszy,

Pochwyciłam go i nie puszczę.

 

Powoli wokół mnie coraz mniej znajomych, bliskich,ukochanych osób…Tylko czemu ONI przy mnie są, ciągle i nieustająco – zwłaszczagdy myślę o nich z miłością? Miłość nigdy nie ustaje…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami….

 

XIV. Ciało Jezusa złożono do grobu

 

Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie,żeś przez krzyż i mękę swoją odkupił świat

 

Nim wiatr wieczorny powieje

I znikną cienie,

Pójdę ku górze mirry, ku pagórkowi kadzidła.

…….

Dokąd odszedł twój umiłowany,

O najpiękniejsza z niewiast?

W którą zwrócił się stronę miły twój,

Byśmy go wraz z tobą szukały?

Być wraz z Maryją…po śmierci Jej Syna…aż do Zmartwychwstaniai Pięćdziesiątnicy…

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nadnami…

                       /wiara.pl /

Read more

PREZENT

Kilka  dni temu podczas modlitwy pomyślałam,  że chciałabym  mieć  krzyż. Nad wejściem  do mojego pokoju wisi już jeden  malutki – pamiątka z bierzmowania.  Pomyślałam, że  chciałabym   mieć drugi, większy. Taki, który można by np. postawić  na komodzie.Żebym  mogła sobie na niego patrzeć,  kiedy maluję.   Kontemplować kiedy się  modlę. Postanowiłam  sobie  taki krzyż kupić. Nikomu jednak jeszcze nie powiedziałam.

Wczoraj  kiedy siedziałam przy  komputerze i czytałam blogi  znajomych, odwiedzili  mnie pewni  państwo. Małżeństwo.Widzę  ich co tydzień w kościele.  Pan niósł dużą  torbę podróżną. Trochę mnie  to zdziwiło.

– Mam  dla ciebie  prezent, Moniko –uśmiechnął  się tajemniczo  i zaczął otwierać torbę – zrobiłem  go specjalnie  dla ciebie.

Otworzył torbę i  wyjął coś zawiniętego  w  materiał. Odwinął  i postawił  przede  mną …        

Oniemiałam  ze zdziwienia.

Był  to KRZYŻ. Piękny, duży krzyż.

Widząc  moją radość,  pan opowiadał :

– Zrobiłem go ze  stali nierdzewnej. Szlifowałem i szlifowałem, wiele razy , żeby uzyskać gładką, błyszczącą  powierzchnię. Zobacz, możesz się  w nim przejrzeć.

 Rzeczywiście, wyglądał jakby był  zrobiony ze szkła. Mogłam zobaczyć  w nim swoje zarysy.

– Jest tylko twój, zobacz.Pan  odwrócił krzyż  i na jego podstawie  zobaczyłam wykute  w  stali swoje inicjały  MK.

Pokazał  mi jaki jest ciężki.  „ Krzyż jaki ty dźwigasz również jest ciężki”- westchnął pan.

Byłam  bardzo uradowana i zadziwiona. Podziękowałam serdecznie  tym  państwu.

Dziś Krzyż  stoi u mnie na  komodzie i w słońcu mieni się wszystkimi  kolorami  tęczy.

A  ja wciąż nie mogę  wyjść ze zdziwienia jak  to Pan Bóg  działa w moim  życiu.

Chciałam kupić  krzyż – mam  krzyż.

Teraz trzeba tylko go  poświęcić.      

Read more

OTWÓRZ MNIE….

  Jezu…otwórz mnie na Ciebie.  Jeszcze bardziej. Otwórz mnie na Twoją Miłość, Prawdę. Na Twoją wolę. Obecność.

Ty jesteś mój, a ja Twoja. Chcę trwać przy Tobie. Pozwól mi. Pomóż…   

Otwórz mnie. Pozwól stanąć w Twoim Świetle. Chcę poznawać Ciebie. Bardziej. Lepiej. Głębiej…

Daj mi się poznawać. Zbliż do Siebie.

Jeszcze bardziej.

Otwórz mnie na Siebie,odrzuconego i zbolałego.   Samotnego.Cierpiącego.

Taki jesteś mi najbliższy…Nie wiem dlaczego ale tak jest. Może dlatego, że ja też jestem taka.

A przynajmniej taka się czasem czuję.

Ty mnie rozumiesz. Nikt nie zrozumie mnie bardziej niż Ty.

Dlatego pozwól mi trwać przy Tobie. Towarzyszyć Ci. 

Razem będzie nam raźniej…

Ja przy Tobie a Ty przy mnie.

Razem. Ty i ja.

Otwórz mnie… bardziej.

Read more

WJAZD cd.

Długo  tu nic nie napisałam ale dlatego, że ogarnęło mnie błogie lenistwo. Przeciwnie,przez ten czas  działałam bardzo intensywnie.

Pamiętacie notkę  „Wjazd ”, w której  opisałam zajście pod kościołem?  

 Po tej kłótni byłam załamana. Nikt mnie wcześniej nie potraktował w ten sposób. Nie widziałam wyjścia z sytuacji.Postanowiłam opisać całą sytuację na swoim blogu Pisałam to po to, żeby dać upust swojej złości i żalowi. Pomyślałam, że jak to wszystko opisze to mi”przejdzie”. Może to naiwne ale tak pomyślałam. Po publikacji tego postu  kilku księży i radziło, żebym napisała do kurii. Po długim wahaniu napisałam.Tym bardziej, że chodziło nie tylko  o mnie ale także o innych chorych parafian.

Kanclerz kurii zainteresował się całą  sprawą.

Nie będę opisywała szczegółów mojej korespondencji z ks. Kanclerzem, proboszczem i znów kanclerzem bo nie oto chodzi.  Najważniejsze, że problem wjazdu  do kościoła został rozwiązany.Pomyślnie. Ksiądz proboszcz  wczoraj mnie odwiedził, przeprosił  i obiecał już wjazdu nie zastawiać. Powiedział też, że pomyśli o zainstalowaniu windy dla  wózków obok schodów do naszego kościoła.

A teraz podziękowania  Przede wszystkim  Karolino dziękuję Tobie za pomoc  ( wiesz jaką ). I za to, że nie pozwoliłaś mi się poddać, „odpuścić”. Dziękuję Ci.  hihi  hehe 

Dziękuję tez Księżom,  nie będę Was wymieniać  z nazwiska . Wy wiecie, że chodzi właśnie o Was. Dziękuję  za modlitwę,  rozmowy, wsparcie. Dziękuję . haha 

Read more

Dzień Świętości Życia

W uroczystość Zwiastowania Pańskiego (25 marca) Kościół w Polsce obchodzi Dzień Świętości Życia. Tego dnia wierni biorą udział w modlitewnych spotkaniach w intencji obrony życia, podczas Mszy św. mogą się podjąć duchowej adopcji nienarodzonego dziecka.

O tym, że istnieje pilna potrzebna wielkiej modlitwy za życie mówił Ojciec Święty Jan Paweł II. W odpowiedzi na jego słowa z encykliki „Evangelium Vitae”, aby corocznie w każdym kraju obchodzono Dzień Życia, Episkopat Polski w 1998 r. ustanowił go w naszym kraju 25 marca. Dzień wcześniej obchodzimy uchwalony w 2004 roku przez Sejm RP Narodowy Dzień Życia. Jest on okazją do „refleksji nad odpowiedzialnością władz państwowych, społeczeństwa i opinii publicznej za ochronę i budowanie szacunku dla życia ludzkiego, szczególnie ludzi najmniejszych, najsłabszych i zdanych na pomoc innych”.Uroczystości i spotkania związane z Dniem Świętości Życia oraz Narodowym Dniem Życia rozpoczynają się w Polsce już przed 25 marca. W minioną sobotę na Jasną Górę pielgrzymowali Obrońcy Życia. W spotkaniu uczestniczyło ok. tysiąca osób z całej Polski. Mszy św. w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył abp Stanisław Nowak, metropolita częstochowski. Pielgrzymi w specjalnym przesłaniu przypomnieli m.in. fragment Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego złożonych w sierpniu 1956 roku, w którym była mowa o darze życia jako największej łasce i najcenniejszym skarbie Narodu.Inna inicjatywa to trwająca od 18 do 25 marca nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu pod nazwą Warszawskie Jerycho. Taką modlitwę w intencji poczętego życia ludzkiego w kaplicy Res Sacra Miser przy ul. Krakowskie Przedmieście 62 podjęli przedstawiciele warszawskich ruchów i organizacji katolickich.We wszystkich polskich diecezjach 25 marca, z okazji Dnia Świętości Życia odprawiane są Msze św., organizowane są modlitwy i Marsze Życia. Proponowana jest także Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego. Polega ona na podjęciu podczas Mszy św. zobowiązania codziennej modlitwy w intencji dziecka poczętego i jego rodziców przez 9 miesięcy.Główna uroczystość w Warszawie to wieczorna Msza św. w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na Starym Mieście. Po Eucharystii, o godz. 19.00 spod Archikatedry wyruszy na Płac Piłsudskiego marsz „Światło dla Życia” organizowany wspólnie z diecezją warszawsko-praską. Na miejscu, młodzież z Duszpasterstwa Akademickiego przedstawi widowisko plenerowe.W diecezji łomżyńskiej Marsze dla Życia ulicami zaplanowano aż w czterech miastach. Każdy z nich zakończy się złożeniem deklaracji podjęcia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. W Legnicy przygotowania do Marszu są połączone z kampanią „40 Days for Life” – „40 dni dla życia”. Chodzi o nabożeństwa eucharystyczne w intencji poczętych dzieci i ich matek, które odbywają się w wyznaczonych parafiach od Środy Popielcowej do Niedzieli Palmowej. Inna inicjatywa to Festiwal Życia w Zielonej Górze, podczas którego można w specjalnym ambulansie oddać krew oraz złożyć oświadczenie woli na pobranie organów do przeszczepów. W Przemyślu zaś Marsz dla Życia (24 marca) połączono z koncertem Tomka Kamińskiego i prelekcją pt. „Życie każdego jest cenne jak Twoje – pomóż je ocalić”.25 marca otwierane są bardzo często „Okna Życia” – miejsca, w którym matka może pozostawić anonimowo swoje nowo narodzone dziecko bez narażania jego życia i zdrowia. Pierwsze powstało 5 lat temu w Krakowie. Dziś w całym kraju jest ich 40.Warto zauważyć, że z okazji Dnia Świętości Życia prowadzone są też akcje internetowe, jak ta na stronie www.uratujswietego.pl. Polega ona na 9-dniowej modlitwie w intencji dziecka nienarodzonego. W uroczystość Zwiastowania Pańskiego odbędzie się też internetowa premiera Jutrzni za Nienarodzonych. Utwór krakowskiego kompozytora Pawła Bębenka odnosi się do powstania ludzkiego istnienia i stanowi modlitwę za życie przed narodzeniem. /opoka.org.pl /
Read more

SERCE…

Zaczął  się Wielki Post. Czas pokuty, ciszy. Czas zamyślenia o męce  Jezusa. Jego cierpieniu  i śmierci na  krzyżu. Chciałabym, żeby  dla mnie  był to czas  wyciszenia . Tego  zewnętrznego ale  przede wszystkim  wewnętrznego. Potrzebuję ciszy.Tęsknię za nią. W  ciszy  można bardziej  poznać siebie. Usłyszeć własne myśli . W ciszy można usłyszeć głos  Boga.Postanowiłam  w ten Wielki  Post jeszcze bardziej wsłuchać w Jego  słowo . W codzienną Ewangelię.  Bardzo mi w tym  pomocna okazała się pewna książka .

„Modlitwa Ewangelią na każdy dzień T. 2 Wielki Post i Wielkanoc” ks. Krzysztofa  Wonsa SDS to druga z  czterech książek zawierających wprowadzenia do modlitwy Słowem na wszystkie dni roku liturgicznego.Książka jest praktyczną pomocą dla tych, którzy pragną na co dzień rozeznawać wolę Bożą w Jego Słowie. Proponowane w niej rozważania mają charakter prostych pytań – impulsów, związanych z Ewangelią czytaną przez Kościół w dany dzień.

Bardzo mi pomaga być jeszcze bliżej Boga. W jednym z pierwszych rozważań autor prosi, żeby doświadczyć bliskości i miłości Jezusa. Zaleca aby stanąć przy Nim i przyłożyć ucho  do Jego Serca . Wsłuchać się w  Jego bicie. Przytulić się do Niego.

Niezwykłe doświadczenie. Brak mi słów, żeby je opisać….Można tak  trwać i trwać i trwać. Bez  końca.

Pomyślałam,  że ten Wielki Post chciałabym spędzić właśnie w ten sposób. Przytulona do Serca Jezusa.

Wsłuchana w Jego bicie.

 

Read more

Ten nie może być moim uczniem

Zbaw nas panie – Hosanna
Twe zranione cierniami skronie…
Zbaw nas Panie -Hosanna
Twe przybite do belki dłonie…
Zbaw nas Panie – Hosanna
I Twój bok skaleczony włócznią…
Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za mną
Ten nie może być moim uczniem…

Ludek Boży wszak syna Bożego
Tak cierniową koroną poniżył…
Kto nie nosi krzyża swojego
Ten się do mnie nigdy nie zbliży

Wbijał gwóźdź w rękę Boga Żywego
Prawy człek a nie jakiś tam łotrzyk …
Kto nie nosi krzyża swojego
W żadnym świecie do mnie nie dotrze

W człeku tyle dobrego co złego
Dobry człek Boga skaleczył włócznią…
Kto nie nosi krzyża swojego
Ten nie może być moim uczniem

Zbaw nas panie – Hosanna
Twe zranione cierniami skronie…
Zbaw nas Panie – Hosanna
Twe przybite do belki dłonie…
Zbaw nas Panie – Hosanna
I Twój bok skaleczony włócznią…
Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za mną
Ten nie może być moim uczniem…

autor: Zbigniew Książek
kompozytor: Piotr Rubik

Read more

PRZYKŁAD

Oto przykład obrazujący, że NIE wszyscy księża są jednakowi. Kilka lat, temu, za „czasów’’ poprzedniego proboszcza ( nie wiem, może sześć… ) pojechałam do kościoła wózkiem elektrycznym. Kiedy chciałam wjechać., kółka mojego wózka zaklinowały się w  drzwiach kościoła. Zablokowały się. Nie mogłam ruszyć z miejsca . Gdy tak walczyłam z kółkami, zadzwoniły  dzwonki i ksiądz proboszcz  wyszedł odprawiać Mszę Świętą. Zauważył  mnie męczącą się, żeby dobrze pokierować jostikiem i nie dającą sobie rady. Wtedy zamiast iść do ołtarza,  przybiegł do mnie i zaczął pomagać.

Pomógł mi. Ja  spokojnie wjechałam do kościoła i ustawiłam się koło ławki. Dopiero wtedy ksiądz proboszcz zaczął  odprawiać Mszę.

To tylko jeden z przykładów. Takich sytuacji było dużo.

Jeszcze wspomnę, że dzięki temu  księdzu  spełniło się moje marzenie. Byłam w Rzymie. Alenie tylko, w Wenecji,  Padwie, Asyżu…Kiedy dowiedział  się,  że ja i moi rodzice chcemy jechać na tą pielgrzymkę, ucieszył  się bardzo.Mógł  powiedzieć, że będzie za ciężko.Nie powiedział . Ucieszył  się . Dla  niego wózek  inwalidzki nie był  przeszkodą. Przeciwnie. W Asyżu pomagał pchać mój wózek, po krętych i  wąskich  uliczkach. W Padwie pokazał mi  szczękę (relikwię) św.  Antoniego. Nie musiał. Chciał.

Był– i jest- po prostu  dobrym  człowiekiem.       

Read more

WJAZD

   Nasz kościół  parafialny położony jest na wzgórzu .Prowadza do niego  schody a zaraz obok  jest wjazd. Wjazdem tym można  podjechać pod same tylne drzwi kościoła.Służy on do tego,  żeby móc dowozić  do kościoła różne potrzebne rzeczy ( np. choinki na Święta Bożego Narodzenia). Ale nie tylko. Korzystają  (a właściwie korzystali) z niego ja  i inni  chorzy,  żeby się dostać  na Mszę Świętą.  Poprzedni proboszcz przy remoncie  ogrodzenia, zrobił bramę,wstawił kłódkę  dał nam do niej klucz żebyśmy sobie wjeżdżali. „żeby wam było łatwiej” powiedział.  Cztery lata temu nastał nowy proboszcz i bardzo często nam ( mi i innym chorym) ten wjazd zastawia swoim  autem. Brama owszem, jest  otwarta ale stoi  w  niej samochód księdza proboszcza. Tak, że nie mogę dostać się na niedzielną Eucharystię.Schodami rodzice sami nie dadzą  rady mnie wciągnąć. Wiele razy mu rodzice tłumaczyli, prosili, żeby nie stawał na wjeździe, że to jedyne wejście, którym mogę dostać  się do kościoła,  on mówił, że oczywiście, że rozumie, że nie ma sprawy. A jednak ciągle zastawia wjazd.

Kiedy rodzice chodzą prosić,żeby odjechał , zachowuje się tak, jakby  nie wiedział o co chodzi, odjeżdża ale robi to z przymusu.

 W niedzielę też zajechał wjazd. Rodzice musieli mnie wciągać po stromych i śliskich  schodach(brat pomógł to jakoś dali radę).

Po Mszy ks. proboszcz akurat szedł i mama mu mówi „Proszę księdza, tyle razy prosimy, żeby ksiądz nie zastawiał a ksiądz i tak zastawia”. On coś zaczął mówić, że tam nie ma wjazdu, że jeśli  nie zastawi to możemy wjeżdżać. „A jeśli ksiądz  zastawia to  co?” Nie odpowiedział.     

W końcu  ja spytałam  czy chce mnie widzieć na Mszy? Odpowiedział, że chce. „Skoro ksiądz  chce, to dlaczego mi to ksiądz uniemożliwia?- spytałam. Nie odpowiedział. Tato, człowiek impulsywny powiedział co o tym wszystkim myśli. Jakby ksiądz spróbował wciągnąć wózek po schodach to by ksiądz wiedział jak to jest ciężko”. Wtedy  proboszcz powiedział, że nie po to 6 lat uczył się na księdza , żeby ktoś go pouczać. Że nie mamy prawa go pouczać. Tam nie ma wjazdu.
Mama powiedziała, że nie pouczamy tylko prosimy. Tego już chyba  nie słyszał ,wsiadł do auta i pojechał. Zły.Pojechał odprawiać następną  Mszę Świętą. Mówić innym o Jezusie…
Jest u nas w parafii taki  starszy pan, bez nogi. Wiele  razy widziałam, ze skakał po schodach. Cały skoncentrowany, żeby z nich nie spaść. Jego syn był bezradny. Chciał ojca podwieźć  pod drzwi kościoła. Nie mógł. Na przeszkodzie stał  samochód księdza….
A wystarczyłyby tylko dobre chęci.

Read more

PAPKA

Jak już  kiedyś  wspominałam, im dłużej  żyję tym  częściej dochodzę  do wniosku, że się do niego nie nadaję . Raczej nie do świata ale do żyjących na nim ludzi. Drażnią, zawodzą , denerwują mnie ich postawy, zachowania,reakcje.

Tym razem chodzi o dziennikarzy i przekazywane przez nich fakty.  Sposób  ich przedstawiania. Dobór.  Z reguły telewizji nie oglądam. Jeśli już to rzadko. Staram  się jednak być  na bieżąco z tym co dzieje się w  Polsce i na świecie. Oglądając kilka dni temu wiadomości pomyślałam, że raczej przypominają   one  brukowiec plotkarski  a nie rzetelny serwis informacyjny. No bo jak inaczej  nazwać informację  o aferze bunga- bunga, ślubie księcia  Wiliama  z  Kate Middleton  i rozebraniu się do naga ( na takim  mrozie) kilku dziewczyn ( czytaj:„Morsów”). Czy to są wiadomości, o których potrzeba mówić w dzienniku?? I to w porze największej oglądalności? Kontrowersje też budzą  zapraszani do studia goście. Wypowiadający się jako  autorytety w  sprawach na których całkowicie  się  nie znają. Np. taki  Kazimierz Marcinkiewicz  wypowiadający się w  sprawie katastrofy smoleńskiej. Przepraszam  ale po tym jak otwarcie przedstawił swą postawę moralną ( a raczej jej brak)  K.Marcinkiewicz  nie jest autorytetem w jakiejkolwiek sprawie.

Przytoczone fakty to  tylko  przykłady. Takich  „ważnych ‘’ wiadomości i  „autorytetów’’ jest dużo  więcej.

Ja też  kiedyś  miałam kontakt  z dziennikarzami.                   

Kiedyś dziennikarze byli u mnie bardzo często. Robili o mnie  reportaże, pisali w gazetach. Na początku wydawało się to bardzo miłe,  potem jednak coraz mniej aż zaczęło mi przeszkadzać.  Dziennikarze byli coraz bardziej nachalni,natarczywi.  Stałam się  „lokalną sensacją”. W końcu się zdenerwowałam i powiedziałam  „dosyć!”. Od tego czasu zaczęłam im odmawiać. Nie chciałam być  sensacją  a tak się czułam. Na przykład  co w tym ciekawego, interesującego,  że mama myje  mi zęby? Według  mnie  nic (sama nie mogę to myje mi mama albo tato ). Dla nich było.

Tak samo  było z  malowaniem. Często sobie myślę, że wolałabym,żeby ludzie   nie wiedzieli w jaki sposób maluję. Albo gdybym malowała  normalnie, ręką. Ciekawe czy wtedy ludzie (np. dziennikarze) zainteresowali by się tym co robię? Raczej nie. Teraz takie malowanie  kwiatków czy pejzażyków czy nawet portretów przebija tzw sztuka   nowoczesna,”sztuka” performance.Wszyscy chyba  pamiętają  w „Zachęcie” postać papieża przygniecionego głazem? To jest właśnie sztuka.  Kiedyś u nas w galerii taka jedna”artystka” usiadła na środku  sali i zaczęła obierać ziemniaki.Ludzie którzy to oglądali,  pytali czy jej nie pomóc :).

  Dzisiejsi „artyści’’robią różnego rodzaju  happeningi.  performance, szokują a nie umieją   poprawnie namalować dłoni, twarzy czy oczu. 

A dziennikarze to pokazują . Są  zawsze pierwsi gdzie  dzieję się coś bulwersującego,zaskakującego,  gorszącego.

Dzisiejsi dziennikarze fałszują rzeczywistość,  wypaczają ją. Trzeba jednak pamiętać, że to media mają dziś rolę opiniotwórczą. Popularne stacje radiowe czy telewizyjne zdają się porzucać tematy ambitne i trudne, a nawet jeśli już je podejmują, to sposób w jaki się o nich mówi, czyje analizuje pozostawia wiele do życzenia.

Dzisiaj włączyłam internet i na  Onecie przeczytałam:

# UE podjęła decyzję ws. Libii

# Załoga Jaka-40 popełniła przestępstwo w Smoleńsku?

# Gen. Błasik zrugał pilota Tu-154? Tusk: odmawiam komentarza

# Zmiany w szkolnictwie wyższym. „Unikalny zapis w skali całej Unii Europejskiej”

# Niemcy ostrzegają: „haniebny proceder” w UE

# Syn libijskiego dyktatora zdradza plan A, B i C

# Ważne informacje dla wszystkich rowerzystów

# Odnaleziono szkielet dziecka sprzed 11,5 tys. lat

# Praca za seks w pogotowiu? Reakcja śledczych

# SMS-owa znajomość zakończona zabójstwem

 

    * Doda tylko z jedną nagrodą. Ewa Farna aż z czterema! (zdjęcia)

    * 25. urodziny Kai Paschalskiej: jak z kaczątka wyrósł łabędź

    * Rutowicz z bogiem lansu. Zobacz!

    * Legenda muzyki lat 90. na Open’erze

    * Najczęściej zatrzymywana pikantna scena

    * Polka będzie reprezentować Litwę na Eurowizji

    * Zamiast wyuzdanego symbolu seksu spotyka 50-letnią samotną matkę [zdjęcia]

    * Zawały serca zmorą nominowanych do Oscara

    * Łatwy sposób na erotyczne przygody

 

Zastanawiam się  czy i  kiedy  dziennikarze będą przekazywać informacje zgodnie z zasadami rzetelności i etyki dziennikarskiej ?

Jak długo jeszcze będą nas  karmić  papką medialną….?

Read more

Z Jezusem do chorych

Myśl: To nie ja zabieram Jezusa do chorych. To On mnie do nich prowadzi


Na początku lutego, jak co miesiąc, byłem u chorych. Zwyczajna wizyta z Komunią świętą. W dwóch turach – bo w tej mojej niewielkiej parafii (niespełna 1300 dusz) mam chorych bez mała 40. Tak naprawdę to nie mogących przyjść do kościoła jest więcej, ale nie wszyscy o te comiesięczne odwiedziny proszą – tak jest wszędzie i tak było zawsze. Dokładnie tak samo, jak nie wszyscy uczestniczący (czy to dobre słowo?) we Mszy przystępują do Komunii. To jednak zgoła inny temat.


Zaskoczyła mnie szybko rosnąca liczba chorych. Przed laty wzrastała powoli, później była bardzo stabilna, utrzymując się na poziomie do 24 osób. Już wtedy potrzebowałem dwóch dni, by wszystkich odwiedzić – nie znoszę przy tej okazji pośpiechu. Tymczasem choć parafia maleje, liczba unieruchomionych w domu wzrosła skokowo! Trzeba by trzeci dzień dla nich znaleźć. Mimo narzekania na opiekę medyczną żyjemy dłużej. No i dobrze – bo to „dłużej” może być także moim udziałem i nie miałbym nic przeciwko temu.

Jacy są ci moi chorzy? Można by zrobić bardzo ciekawy album – każda twarz, każda postać inna, charakterystyczna. Temperamenty, usposobienia – jakże różne! Nie ma dwóch jednakowych, nie ma nawet dwóch podobnych. A gdyby nakręcić ileś tam filmowych migawek, powstałby zajmujący obraz. I nie byłby ani smutny, ani przygnębiający – raczej pogodny i nawet uśmiechnięty. Tak, tak – nawet uśmiechnięty. Mimo wieku, choroby, cierpienia, osamotnienia. A kontrasty! Na przykład pani Stefania licząca 97 lat i malutka Łucja licząca lat niespełna 6. Jednej i drugiej w życiu nie jest łatwo. Ale obie te panie zawsze są uśmiechnięte, ufne, pogodne. Obie mają podobny skarb – serce i opiekę bliskich.

Odwiedzając chorych, zaprzyjaźniłem się też z niektórymi zwierzakami w ich domach. Lalunia (papuga) wita mnie śpiewem melodyjki, której ją nauczyłem – chyba że jest w złym humorze. Wtedy milczy albo krzyczy. W innym domu Kicia (jasne, kot) miaucząc prowadzi mnie do drzwi i nastawia grzbiet, żeby pogłaskać. Jeszcze gdzie indziej czarny sympatyczny kundelek wiernie pilnuje mojego samochodu. I nie mówcie, że to nie na temat. Te zwierzaki to cząstka domu i świata ludzi chorych, unieruchomionych, samotnych.

Dlatego nie tylko staram się ten świat zauważać, ale bez dwóch zdań go polubiłem. Z pełną wzajemnością.
Przypuszczam, że Pan Jezus, z którym przychodzę, cieszy się i papugą, i kotem, i kundelkiem. Ale wiem, na pewno wiem, że przede wszystkim cieszy się z ludzi. Zwykle pogodnych, choć czasem zgorzkniałych, na ogół uśmiechniętych, bywa jednak, że i gderliwych. I cieszy się z tego, że może mnie do nich zabrać. Bo to nie ja zabieram Jezusa do chorych. To On mnie do nich prowadzi.

          / ks. Tomasz Horak, proboszcz parafii Nowy Świętów/

Read more

DO PRACY :)

Mój post dobiegł końca i dziś wzięłam się „ostro ” do pracy. Jak widać zaszalałam sobie  haha  . Zmieniłam całkowicie wystrój, wygląd bloga.
Zlikwidowałam wózek na pierwszym planie.
Zastąpiłam go moim ukochanym słonecznikiem :). Zmieniłam także nick.

Lubię zmiany. Nowości.
Może zmienił mi się gust? Może tęsknię za wiosną, słońcem?
Sama nie wiem  hehe.
Najważniejsze, że mi podoba. Myślę, że Wam także?  

Read more