PODOBNE UŚMIECHY

Leżałam tańcząca bardzo bardzo. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki i otworzyć oczy. Długo tak leżałam tańcząc dla Najdroższego mojego. Aż w końcu jakąś siłą podniosłam powieki i otworzylam oczy. Otworzyłam oczy i… zobaczylam JĄ! Była cudna! Prześliczna! Przepiękna! Twarz pociągla, oczy duże, nos prosty, lekko zadarty usta nie za wąskie. Piękna! Ale nie twarz była najważniejsza. Ważniejsze było to co się na / w niej malowalo. Miłość, ciepło, czułość, delikatność, słodycz… A nade wszystko uśmiech!!! Cała była uśmiechem! Patrzyłam w NIĄ zachwycona!!! Pochylala się nade mną… Znałam to pochylenie, pełne czułości i troski… Uśmiechnęłam się do NIEJ. I w sercu usłyszałam znajomy glos kobiety:
„Dziecię Moje! Serce Moje!”
ONA uśmiechała się do mnie. Czułam się jak w majowy rześki, pełen słońca poranek.
„MAMA! MAMA!” – wyszeptalam z zachwytem
A ONA… znikła…
Byłam w Ramionach Umiłowanego. Pochylal się nade mną z wielką Miłością. I tulil do SERCA Swego. Tańczyl ze mną.
„Jaka ONA piękna! Jak piękna!” – szepnęłam z trudem.
„I bardzo Cię kocha, Maleńka Moja!” – Najdroższy mój ujął moją rękę w Swoje dłonie, przytulił do Swego policzka i ucalowal ją.
„Wiem… Widziałam…!”
Umiłowany znów pocałowal moją rękę.
„Bardzo cierpisz, Perlo Moja…”
„Bardzo…. Ale uśmiechnij się do mnie, mój Maleńki, proszę!”
Nakarmil mnie Swoim Ciałem i rozpromienil się bardzo nade mną. Uśmiechał się do mnie cudnie!
„Masz uśmiech podobny do JEJ uśmiechu, Najdroższy!”
„Ty masz podobny uśmiech do naszych, Maleńka!”
Umiłowany promienial cały. Tańczylismy bardzo. Wciąż tańczymy!