USZCZĘŚLIWIAĆ

Byłam w Ramionach Umiłowanego, Maleńkiego mojego. Leżałam szczęśliwa bezpieczna bardzo. Uśmiechałam się do Niego radośnie. A ON patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką!
„Jak mi tu dobrze! Jak dobrze!” – szeptałam wpatrzona w Umiłowanego z zachwytem. On pocałowal mnie.
„Jestem w Tobie, Ukochany, a Ty we mnie jesteś, tak?” – spytalam.
Najdroższy rozpromienil się nade mną…
„Tak, właśnie, Maleńka. Twoje serce bije we Mnie, a Moje w Tobie bije!”
„To NIESAMOWITE!!! NIEPOJĘTE!!!” – zawołałam zachwycona!
„Tak jest gdy człowiek całkowicie oddaje się Bogu. Bóg całkowicie oddaje się człowiekowi. Oddając Mi się pozwolilas, żebym uczynil Cię przezroczysta. Wchodzisz we Mnie i inni ludzie widzą Mnie w Tobie, Perełko.”
„Tak…” – uśmiechałam się do Niego. Nie rozumialam wogóle tego. A uśmiechałam się, bo kilka dni temu moje Duchowe Dziecko próbowało mi właśnie to wytłumaczyć, że widzi JEGO we mnie. Najdroższy uśmiechał się do mnie cudownie, z czułością ogromną. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptal słodko:
„Żyję w sercu Twoim, Perełko Moja.”
Patrzyłam w Umiłowanego mojego i nad czymś intensywnie myślałam. Coś mi przyszło do głowy i serce. r rozmyślalam nad tym. Najdroższy, który wiedział o czym myślę, patrzył mi w oczy głęboko i przenikal mnie na wskroś.
„A czy nie jesteś, Umiłowany, tam w moim sercu samotny? – spytałam i nie czekając na Jego odpowiedź, dodałam:
„Bo jeśli tak, to ja jestem gotowa…” – Spojrzenie Najdroższego mojego było tak przejmujące i tak dojmujace, że urwałam w połowie. Umiłowany mój patrzył we mnie badawczo, z wielką uwagą.
„Dokończ, Perlo Moja!”
„Jestem gotowa wyjść stąd i wrócić do mego serca. Byłbyś tylko nie był tam samotny.”
„Jesteś gotowa opuścić swoje szczęście dla Mnie??!” – Najdroższy zdawał się być poruszony niezmiernie.
„Najdroższy… Nie byłabym szczęśliwa wiedząc że Ty szczęśliwy nie jesteś…”
Umiłowany mój patrzył we mnie. Widziałam ogień w JEGO oczach. Pochylil się nade mną i pocałował mnie czule bardzo,
„Uszczęśliwiasz Mnie, Maleńka Moja, bardzo uszczęśliwiasz!!!”
I zaczął obsypywac mnie pocałunkami. Całowal i całowal mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Słodko… Pocałunek przy pocałunku. Całował i całowal. A ja pomyślałam że jest zmeczony.
„Wystarczy, Najdroższy… Odpocznij!”
Umiłowany przerwal na chwile i spojrzał mi w oczy, pytając:
„Nie chcesz?”
„Chcę… I uszczęśliwiasz mnie bardzo – szepnęłam z czułością – ale odpocznij…”
„Uszczęśliwiac Ciebie, Maleńka, jest Mi odpoczynkiem!”
I wciąż obsypywal mnie pocałunkami.
Tonęlam w Miłości…