ZASZCZYT DLA MNIE

Dziś w naszej Kaplicy filialnej ks proboszcz odprawił Mszę Św za mnie.
W mojej intencji.
Oto rozmowa z UKOCHANYM po niej:
” Proboszcz dziękował mi `za wszelką pomoc dla kościola parafialnego `. Nie chciałam, żeby mi dziękował Tylko Tobie. A poza tym ja tylko namalowalam… ”
„Sama wiesz, Promyku, że nie tylko. I to JA Ci dziękowałem. Miałem swój powód „.
” Powód? A jaki? ”
Nie muszę mówić że w zdziwiona byłam. Słysząc odpowiedź Ukochanego, zdziwiłam się jeszcze bardziej.
” A widziałaś reakcję innych jak proboszcz Ci dziękował? ”
” Odwracali się o patrzyli na mnie zdumieni, że w ogóle mogę coś pomóc… Szczególnie jeden pan otworzył szeroko oczy i na mnie tak patrzył. Az mi głupio było… ”
” Właśnie. Chciałem zdrowych zawstydzic”.
Teraz ja otworzyłam szeroko oczy.
„Zawstydzic???”
„Perlo Moja, tak. Ty mimo że jesteś chora, robisz Mi piękne prezenty,, zabiegasz o to, by były najlepsze Robisz to anonimo…”
„Ciiii… – przerwałam Mu – To dla mnie zaszczyt, że mogę Ci służyć!!! I nie robię tego, żebyś mi dziękował, tylko dlatego, że Cię kocham”‚.
„Dla Ciebie służyć Mi jest zaszczytem, a dla wielu przykrym obowiązkiem, a nawet przymusem”.
Było mi smutno z tego powodu… Patrzyłam smutna w Ukochanego. On patrzył bardzo czule…
„Nie smuć się Promyczku. Uśmiechnij się do Mnie”.
Uśmiechnęłam się…

A ks proboszcz pięknie się za mnie modlił. Dziękował za mnie Ukochanemu. Cudnie! Po zakończeniu Mszy kiedy szedł już do zakrystii, przechodził obok mnie, położył mi rękę na ramieniu i powiedział:
-Trzymaj się, moja droga!

Trzymam się! Ukochanego!