Budzę się i otwieram oczy. Po chwili je zamykam. Drzemię… Uśmiecham się do Umiłowanego z miłością. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością i rozżewnieniem. Uśmiecha się do mnie promiennie. Szepcze żarliwie:
„Bądź ze Mną, Moja słodka!”
„Jestem z Tobą, mój słodki Jezuniu. I Ty bądź ze mną.”
„Jestem z tobą.”
Uśmiecham się do Oblubieńca radośnie. To jest takie nasze powitanie.
„Wiesz? Rozmawiałam z kimś kto nie jest moim Dzieckiem, ale bliską mi osobą. I tak sobie pomyślałam, że wszyscy ludzie są Twoimi dziećmi, i że może i ja powinnam…? Jak myślisz, kochany?”
Jezus patrzy we mnie z czułością.
„Nie jesteś Mną, maleńka Moja. Bądź sobą!”
Od razu przychodzi mi na myśl mój święty Przyjaciel, ojciec Pio. On też miał Duchowe Dzieci, ale pomagał każdemu, kto do niego przyszedł. Tak chcę i ja.
„Dobrze. Będę sobą, wpatrzoną w Ciebie i zanurzoną w Tobie, Jezu mój kochany.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. I ja daję Mu siarczystego buziaka. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.
DO IDEAŁU
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Zanurza mnie w Sobie. Wciąż bardziej i bardziej. Oblubieniec mój wie, że boli mnie ciało, wie też, że bardziej boli mnie serce.
„Pragnę by w mojej Duchowej Rodzinie panowała zawsze miłość, życzliwość, dobroć, wzajemny szacunek i zrozumienie, wzajemne wsparcie, empatia i miłosierdzie… Gdyby tak było, było by idealnie. Ale ludzie nie są idealni.”
Dodaję ze śmiechem:
„Ja przecież nie jestem idealna.”
Jezus patrzy we mnie z lubością.
Znów szepczę z mocą:
„Ale staram się dążyć do udziału. Ty jesteś moim Ideałem. I pragnę byś był Ideałem dla wszystkich moich Dzieci i by do Ciebie dążyli. I za to tańczę!”
Umilowany mój zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, namiętnie i czule. Całuje mnie, a Jego SERCE szepcze:
„Tak, Moja słodka! Tak! Tak!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Ciągle tańczymy!
O WSZYSTKIM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z miłością.
„Piękna jest! Cudna! Ładniejsza niż na zdjęciu. Taka zamyślona i uśmiechnięta… A i Ty też się cudnie uśmiechasz!”
„Ja się sobie podobam! – śmieje się Jezus perliście.
„Nooo! – śmieję się radośnie.
Zamyślam się… Zmieniam temat.
„Wiesz? Tę deszczówkę niebieską, którą zamówiłam na wyjazd to czarną przysłali! A ja czarnego łagodnie mówiąc nie lubię. Nawet do trumny nie chcę czarnego! Sprzedawca odpisał, żeby odesłać to wymieni. I siostra mi odesłała. Wtedy sprzedawca napisał, że się pomylił i, że nie ma niebieskiej. I zostałam bez deszczówki!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Ale potem znalazłaś niebieską.”
„Tak, ale się jeszcze zastanawiam…”
Jezus patrzy we mnie wymownie.
„Aha. Ok. Rozumiem.”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha.
„A wiesz, mój słodki? Powiedziałam mojemu… Duchowemu Dziecku, że nie mogę się nadziwić, że do Rzymu lecę. A ono powiedziało, że nie może się nadziwić, że bez niego. A jak kilka miesięcy temu powiedziałam mu, że chcę lecieć, odpowiedziało: 'ja nie lecę! Beze mnie!”
„Wiesz, Moja słodka? Myślę, że o coś innego chodzi twojemu Dziecku.”
„Do tej pory wszędzie z nim jeździłam. A teraz pierwszy raz bez niego. I od razu na głęboką wodę!”
„Właśnie!”
Rozmawiamy. Rozmawiamy z Umiłowanym o wszystkim! A rozmawiając tańczymy bardzo. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic!
PARAFRAZUJĄC
Budzę się, otwieram oczy i patrzę na zegarek. 3.04.
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały.
„Obudziłem cię, najmilsza Moja, bo chciałem z tobą pobyć.”
„Super!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie. Milczymy… Jesteśmy ze sobą, po prostu.
Rozmyślam.
Wczoraj poprosiłam, żeby tata wyjął z szafki moją pamiątkę z dzieciństwa. Dyplom za 'uzyskanie nagrody II stopnia’ w konkursie na plakat o pokoju. Wybaczcie, nie będę wszystkiego opisywać, tańczę bardzo. Napiszę tylko, że w nagrodę dostałam duuuże pudełko farb olejnych. Postanowiłam wtedy, że będę malarką. Miałam wtedy 11 lat. A 10 lat później kończyłam liceum plastyczne i odbierałam świadectwo maturalne i dyplom technika wystawiennictwa.
„Com postanowiła, tom zrobiła!” – szepczę z mocą i dodaję:
„To dzięki Tobie! Tylko dzięki Tobie! Dzięki Tobie, Trójco Święta, uśmiechnięta!”
Jezus patrzy we mnie uśmiechnięty cały!
„Tak! Twój uśmiech mnie prowadzi przez życie. Idę za Twoim uśmiechem. Parafrazując słowa słynnego filozofa mogę powiedzieć: uśmiech Boga nade mną, a Jego miłość we mnie!”
Jezus patrzy we mnie rozpromieniony!
„Ale kim ja jestem, żeby parafrazować słowa filooo…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Perłą Moją jesteś! Hostią Moją.”
Patrzę w mojego Oblubieńca z uwielbieniem. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic!
IMIĘ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i zakochany cały. Uśmiecham się do Niego z miłością.
„Hostia… To moje, jakby to powiedzieć… pierwsze imię, prawda, kochany mój Jezu?”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Tak, Moja słodka.”
„Jak wypowiedziałeś 'jesteś Moją hostią’, poczułam jakby Ktoś zawołał mnie po imieniu. Poczułam najpierw dreszcz, a potem tak wielką lubość, słodycz w sercu. Dreszcz przerażenia i jednocześnie zachwytu. I słodycz… Nie potrafię tego opisać…”
Zamyślam się… I po chwili dodaję:
„Jakby to imię było uśpione w głębi mego serca. A Ty wypowiadając je obudziłeś mnie.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie!
Dotykam dłonią Jego policzek i głaszczę go z czułością.
„Śmiejesz się, mój słodki Jezuniu. A ja…”
Jezus przerywa mi gwałtownie! Zamyka mi usta pocałunkami.
„Cieszę się z tobą. Cieszę się z tobą, Moja hostio!”
Znów dreszcz i błogość zalewa me serce. Patrzę w oczy mojego Oblubieńca rozpromieniona cała. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy. A nasze serca szepczą do siebie nawzajem:
„Moja hostio!”
„Moja hostio!”
HOSTIA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem.
„Jak Maleńki maleńkiej wczoraj zadał pytanie, tak maleńka Maleńkiego pragnie spytać.”
„Słucham cię, Moja słodka!” – szepcze Jezus z cudnym uśmiechem.
„Kim dla Ciebie jestem?”
Umilowany mój ujmuje moją twarz w dłonie i patrzy we mnie z lubością.
„Mam zacząć wymieniać?”
Uśmiecham się do Oblubieńca nieśmiało.
„Jedno słowo wystarczy.”
„Hostią.”
Patrzę w Jezusa pytająco i niepewnie.
„Hostią??!!!”
„Hostią Moją jesteś. Hostią, którą rozdaję innym.”
„Wybacz, kochany mój Jezu. Zatkało mnie! Innej odpowiedzi się spodziewałam.”
„Nie podoba ci się?” – uśmiecha się Jezus cudownie.
„Skąd! Podoba! Baaardzo!” – szepczę z mocą i dodaję:
„To można powiedzieć, że jestem dla Ciebie… Tobą!”
„Właśnie tak!”
Patrzę w oczy mojego Oblubieńca rozpromieniona cała.
„Będę starała się do tego dorastać…”
„Nie musisz. Już jesteś. Jesteś i… koniec!”
Zaczynam się śmiać! Wiem o co Jezusowi chodzi. Ja tak czasem mówię gdy nie widzę innej opcji, albo gdy chcę zakończyć rozmowę. Patrzymy w siebie nawzajem z miłością. Tańczymy bardzo w bliskości i intymności bez granic. Ciągle tańczymy!
JEDNYM SŁOWEM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Umiłowanego z czułością. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś.
„Kim dla ciebie jestem, maleńka Moja?”
Śmieję się nerwowo.
„Mam zacząć wymieniać?!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Jedno słowo wystarczy. Jak jednym słowem określisz Mnie i naszą relację?”
„Jedno słowo? Tooo…. Maleńki mój…” – ostatnie dwa słowa wypowiadam z tkliwością i rozrzewnieniem. I dodaję:
„Maleńki i Mileńki. To znaczy, najmilszy, najdroższy, najsłooo…”
Jezus przerywa mi gwałtownie! Zamyka mi usta pocałunkami. Szepcze ogniście:
„Wiem co to znaczy, Moja słodka! Wiem!”
Całuje mnie ogniście i namiętnie. Odwzajemniam pocałunki. Po chwili Jezus szepcze ze smutkiem:
„Jak mało dusz tak się do Mnie zwraca! Jak mało dusz tak Mnie traktuje! A Ja chciałbym! Tak bardzo chciałbyyy…”
Tym razem to ja przerywam Oblubieńcowi mojemu!
„Chcesz to masz!”
Daję Jezusowi siarczystego buziaka. A On zanurza mnie w Sobie. Wciąż bardziej i głębiej… Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
WIARYGODNY
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Umiłowanego z czułością.
„Jakbyś się pytał, kochany mój Jezu, co wczoraj robiłam to powiem, że kupiłam deszczówkę. Taką, żeby przykryć mnie i cały wózek.”
Jezus patrzy we mnie ze zrozumieniem.
„Oczywiście, skoro już jadę, lecę tak daleko to chciałabym, żeby tam nie padało. Ale prognoza pogody jest inna. Ma lać! Lać przez cztery dni. I trzeba na to być przygotowanym.”
Ujmuję twarz mego Oblubieńca i patrzę Mu w oczy z miłością. Szepczę z mocą:
„Bądź Wola Twoja! Ja jestem gotowa na wszystko. Bądź Wola Twoja. To tylko ludzkie prognozy. Niewiarygodne. Tylko Ty jesteś wiarygodny, mój słodki Jezuniu! Tylko Ty!”
Jezus zaczyna mnie całować. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, namiętnie i czule. Obsypuje pocałunkami jak deszczem! Całuje… Tańczę w Jego pocałunkach.
CHWAŁA JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały.
„Wiesz kochany, ja tak tu wypisuję o wielkiej miłości do Ciebie, że chcę iść do Ciebie na rączki, a żyję jakoś tak… inaczej.”
Jezus uśmiecha się do mnie z pobłażaniem.
„Opowiedz Mi, maleńka Moja, co wczoraj robiłaś.”
„No… Po śniadaniu napisałam notkę, opublikowałam ją. Potem posłuchałam trochę audiobooka. Później miałam rehabilitację. Potem robiłam zakupy na allegro, kupiłam myjki, które zabieram na wyjazdy, a że szykujesz dla mnie wielki wyjazd, muszę mieć. Kupiłam też olejek, który dodaję do innego leku, żeby lepiej się się wchłaniał. Też muszę mieć. Potem z tatą oglądaliśmy kwiaty, które kupiłam na grób mamy. Potem z tatą poszliśmy na spacer do lasu. Po obiedzie znów włączyłam sobie audiobooka. Długo słuchałam, bardzo interesujący jest. A potem seriala sobie włączyłam. A jeszcze później wspólnie z tatą obejrzeliśmy mecz siatkówki i teleturniej. W międzyczasie cały dzień rozmawiałam z moimi Dziećmi.”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„A Ja?”
Śmieję się radośnie!
„No i rozmawiałam z Tobą. Buziaki Ci wysyłałam. To jest dla mnie oczywiste. I tańczyłam cały dzień. Za moje Duchowe Dzieciąteczka. Ale to też jest dla mnie oczywiste. Tak oczywiste, że nie muszę chyba o tym mówić?”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Żyjesz na Moją chwałę, oblubienico Moja słodka. Powiem więcej, jesteś Moją chwałą.”
Patrzę w oczy mojego Oblubieńca poruszona cała… Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
WIERSZYKI JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i szepcze żarliwie:
„O Moja słodka, Moja ukochana.
Jesteś przeze Mnie bardzo miłowana!”
Uśmiecham się do Umiłowanego z czułością i sobie myślę:
„Masło maślane, ale pięknie! I to prawda!”
Jezus, który zna moje myśli, śmieje się promiennie. Szepcze dalej ogniście:
„Ja już niedługo zwolnię ciało z duszy.
I cię uwolnię od ziemskich katuszy.
Abyś ty w Niebie ze Mną była.
I w Mej miłości wiecznie byś tańczyła!”
„Pięknie bardzo! Tylko co to znaczy 'niedługo?'”
„Niedługo znaczy niedługo!”
„No tak!”
Uśmiechamy się do siebie nawzajem promiennie. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Ciągle tańczymy!
DO SZPIKU KOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, namiętnie i czule. Uśmiecham się do Umiłowanego z miłością i szepczę:
„Ty mnie całujesz, Jezu, w Hostii białej.
I Swoje Ciało łączysz z moim ciałem.
Ty mnie całujesz, Jezu, Swoim Sercem.
I jesteś ze mną w życia poniewierce.
Ja Twoja sługa, Twoja służebnica.
Ja Twoja miła, Twa oblubienica.
Ja cała Twoja, ja Twoja maleńka.
Przed Twą miłością moje serce klęka.
Tyś moim słodkim, Tyś moim jedynym.
Tyś moim Królem i Tyś moim Synem.
Tyś moim Tańcem, ukojeniem moim.
Tyś moim Sługą i Tyś Panem moim.
Jezu, uwolij moją duszę z ciała.
Niech się objawi Twoja wielka chwała.
Bym z Tobą, w Tobie, Jezu wiecznie żyła.
By moja dusza wiecznie Cię chwaliła!”
Jezus patrzy mi w oczy żarliwie. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś!
„Takie Coś może ułożyć tylko ktoś, kto kocha Mnie i pragnie do szpiku kości!”
„Do szpiku kości!”
Jezus wciąż mnie całuje. Tańczę w Jego pocałunkach.
CO MI W SERCU GRA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Wybacz, mój słodki Jezuniu. Nie dałam rady wczoraj napi…”
Jezus zamyka mi usta pocałunkami.
„Jak się dziś czujesz, maleństwo Moje?”
„Troszkę lepiej.”
Miałam opowiedzieć dlaczego wczoraj nie napisałam notki, ale nie dam rady. Napiszę tylko co mi w sercu gra:
„Jezu, ufam Tobie.
Jezu, kocham Cię.
Jezu, pragnę Ciebie.
Jezu, wielbię Cię!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
UCIESZYŁ I POCIESZYŁ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego zakochana.
„Rzeczywiście masz na wszystko Oko, kochany mój Jezu! I umiesz pocieszyć i ucieszyć!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Opowiedz o tym, najmilsza.”
„Dobrze, mój słodki, ale bez szczegółów, bo wiesz, Rodo.”
Jezus kiwa głową.
„Wczoraj wróciłam z miasta podłamana wiadomościami. Otwieram pocztę, a tam mail z AMUN-u: 'Cześć Monika,
Przekazuję pozdrowienia od Pani M (imię nazwisko znane redakcji ☺️ ) , poznałyście się ponoć w szpitalu w Busko Zdroju.
Pani była bardzo wzruszona, mówił, że też jest osobą niepełnosprawną, ma problemy w chodzeniu.
Byćmoże będzie się z Tobą kontaktować. Pozdrawiam, Gabi.’ Patrzę na tego maila i od razu na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Od ucha do ucha! Wracają wspomnienia… Szpital „Górka” w Busku – Zdroju. Operacja. Pojawia się przede wszystkim twarz M. Dziewczynki z warkoczykami… Tak, miała warkocze i aparaty na nogach… Pamiętam trochę jak przez mgłę. To było 41 lat temu. W szpitalu byłam cztery miesiące. Byłyśmy z M koleżankami. Po powrocie do domu kontakt się urwał. Wtedy nie było ani smartfonów, ani maili… Tata, żeby zadzwonić do Buska musiał jechać na pocztę i czekać długie godziny na połączenie. 41 lat temu… był zupełnie inny świat.”
Przerywam opowieść. Po chwili dodaję:
„Wczoraj z ciekawości wpisałam imię i nazwisko na Facebooku. Wyskoczyło mi kilka osób, między innymi ona, M… To znaczy, chyba ona. Do końca nie jestem pewna. Ale intuicja mi podpowiada, że to ona. Zagadać? Spytać się?”
„Możesz się spytać, dlaczego nie?”
Uśmiechamy się do siebie nawzajem. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic.
OKO
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z trudem.
„Nie wiem co mnie dzisiaj czeka, kochany.”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Nie martw się maleństwo Moje! Ja mam na wszystko oko.”
Uśmiecham się do Oblubieńca.
„Wiem, że masz oko, mój słodki. Wiem.”
Zamyślam się… Po chwili wyrywam się z zamyślenia!
„Aaa! Oko Opatrzności! Wybacz, nie skojarzyłam od razu…”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie.
Tańczymy bardzo. Umiłowany mój i ja. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic.
O MIŁOŚCI I ZAUFANIU
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Oblubieniec mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną. Tańczymy bardzo. Ja wylewam przed Nim swe żale. Opowiadam o problemach i troskach… Żalę się przed Umiłowanym po prostu. W pewnej chwili przerywam i szepczę z mocą:
„Dość! Przyszłam tu, żeby być z Tobą, kochany mój Jezu, a nie, żeby Ci się żalić.”
Jezus dotyka dłonią mojego policzka i głaszcze go z czułością.
„Czasem Ja się przed tobą żalę, prawda?”
„No tak, prawda. I co…?”
„Jeśli Ja się przed tobą żalę i ty przede Mną też możesz. Na tym polega miłość, maleńka Moja. I wzajemne zaufanie.”
„Tak.”
„Ja ufam tobie. Opowiadam o Moich troskach. I ty także.”
„Tak, kochany mój Jezu!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i uśmiecha się do mnie promiennie. I ja uśmiecham się do Niego.
„A dzieci trzeba wychowywać, bez względu na ich wiek. Ty wychowujesz.”
„Staram się…”
„Widzę twe starania.”
Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.
O MAMIE RAZ JESZCZE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Zanurza mnie w Sobie. Wciąż bardziej i bardziej…
„Opowiedz o MAMIE” – szepcze Jezus z cudnym uśmiechem.
„Ja?” – pytam uśmiechając się nieśmiało.
Umilowany przytakuje z uśmiechem.
Rozmyślam…
„Wielu ludzi traktuje Miriam jakby była boginią. Czwartą osobą Trójcy Świętej. Owszem, była wolna od grzechu pierworodnego, ale była takim samym człowiekiem jak my. A takie traktowanie wielu ludzi od Niej oddala. Sprawia, że wydaje im się odległa i nieprzystępna. Posłuchajmy co Ona mówi sama o sobie:
’Oto ja, służebnica Pańska’. A w Kanie Galilejskiej od razu wskazuje na Syna:
’Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.’
Pokora, ufność i cichość… Gdy się widzi taką Mamę od razu chciałoby się do Niej przytulić… Wtulić się w Jej serce. Oddać Jej wszystkie problemy i troski. Udając, że gdy Ona Mu je przedstawi, Jezus Jej niczego nie odmówi. Jak w Kanie…
I jeszcze jedna sprawa. Za rok będziemy obchodzić 150 rocznicę Objawień maryjnych w Gietrzwałdzie. To jedyne w Polsce objawienia maryjne oficjalnie uznane przez Kościół katolicki, które miały miejsce od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Matka Boża ukazywała się na przykościelnym klonie ok. 160 razy i rozmawiała z dziewczynkami po polsku (w gwarze warmińskiej). Po polsku! Wzywała do pokuty, nawrócenia i odmawiania Różańca. Tam pielgrzymki powinny 'walić drzwiami i oknami’! Tymczasem wydaje się, trochę zapomnieliśmy o tym miejscu i o tych objawieniach. Rzadko się o tym mówi. Ludzie jeżdżą do Lourdes, do Fatimy, do Guadelupe. Tymczasem mamy Gietrzwałd! To miejsce powinno być bardzo ważne. Drugie po Jasnej Górze. A może nawet pierwsze! Tam Maryja była i po polsku mówiła! Najbardziej mnie to ujęło, poruszyło i wzruszyło… To pokazuje że Maleńka Miriam pragnie być blisko nas. Pragnie być naszą najczulszą MAMĄ.”
Wystarczy. Tańczę bardzo.
ZE MNĄ
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
Chcę coś powiedzieć, ale nie mogę. Z moich ust i serca wydobywa się tylko cichy jęk. Jezus przytula policzek do mego policzka i szepcze z czułością:
„Ciii, Moja słodka. Ciii… Nie musisz nic mówić. Ja wiem. Wiem. I jestem z tobą. Kto ci pomaga, Mi pomaga, kto ciebie uszczęśliwia, Mnie uszczęśliwia, kto ciebie raduje, Mnie raduje. Kto ciebie rani, Mnie rani, kto cię upokarza, Mnie upokarza, kto ciebie krzywdzi, Mnie krzywdzi.”
„Myślę, że jeśli ktoś tak robi, robi to niechcący…”
Jezus mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.
ZAPROWADŹ MNIE TAM…
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem.
„Otwórz oczęta, bądź uśmiechnięta, mimo, że boli” – muci moje serce.
Rozmyślam… Tęsknię za Umiłowanym moim. Tęsknię za moim Oblubieńcem! Pragnę by już wziął mnie na Rączki. Owszem, żyję na ziemi, mam swoje plany i marzenia. Ale najwiekszym moim marzeniem jest zobaczyć Umiłowanego mojego. Zobaczyć Go twarzą w twarz! Zobaczyć Go takim jakim jest! Bez żadnych osłom! Zobaczyć Jego Uśmiech… Najcudowniejszy! Najśliczniejszy! Promienny i czysty! Gdy pomyślę, że całą wieczność będzie się we mnie patrzył z takim uśmiechem, a ja w Niego… serce się raduje i do NIEGO rwie! Dzień mojej śmierci będzie najradośniejszym, najpiękniejszym dniem w moim życiu.
„Zaprowadź mnie tam, gdzie powrotu nie ma. Gdzie ustaje wiara, spełnia się nadzieja. Gdzie Światłością pachnie każdy skrawek Nieba, bo ją na swój obraz Miłość wylewa.”
Uwielbiam tę pieśń….
W NIEBIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z czułością.
„Jak jest w Niebie, kochany mój Jezu? – pytam i nie czekając na odpowiedź Oblubieńca, szepczę:
„Myślę, że jest tam bardzo wesoło. Radośnie! Skoro tam wszyscy są szczęśliwi to muszą być radośni. Prawda?”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie!
„O mój Jezu, Jezu Chryste!
Moje Szczęście wiekuiste!
Kocham, pragnę, wielbię Ciebie.
W Tobie dobrze mi jak w Niebie!” – wyrywa mi się prosto z serca.
„O! I nawet do rymu jest!” – śmieję się radośnie.
„I wszystko jest prawdą!”-szepcze Jezus ogniście. Zbliża twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka. Zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
„Jam jest Twoja.
Twa maleńka.
Ty mnie niesiesz na Swych rękach.
Ty do SERCA mnie przytulasz.
I Miłością Swą otulasz!”
Uśmiecham się do Jezusa uradowana!
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Ciągle tańczymy!
Z UFNOŚCIĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną.
Patrzę w oczy mojego Oblubieńca.
„Jezu mój kochany!”
Wyciągam rękę i dłonią dotykam Jego policzek i głaszczę go z czułością…. Jezus ujmuje moją dłoń w Swe dłonie i ją całuje. Całuje słodko i namiętnie.
„Jezu mój! Nie wiem co mnie dziś czeka. Jak co dzień rano staję przed niewiadomą. Ale ufam Tobie!”
Przytulam się do SERCA Najdroższego. Wtulam się w Nie. I tańczę! Tańczę z ufnością, że Jezus wie co robi. Że wszystko jest po coś.
MIŁOŚĆ OTWIERA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z czułością. Zbliża twarz do mego serca i je całuje. Całuje delikatnie, z tkliwością.
„Boli jeszcze?”
Uśmiecham się do Umiłowanego.
„Nie. Już nie…”
„Chcesz o tym porozmawiać, Moja słodka?”
„Dzięki, kochany mój Jezu, ale nie… Nikomu o tym nie mówiłam, a Ty wiesz, bo widziałeś. Dziękuję, mój słodki, ale nie…”
„Rozumiem, najmilsza. Ale gdybyś tylko chciała, to jestem” – szepcze Jezus ogniście i patrzy we mnie z wielką miłością. Ta miłość mnie rozbraja. Otwiera mnie. Zaczynamy rozmawiać. Rozmowa jest bardzo intymna. Nie będę jej tutaj opisywać. Poza tym mam serce zajęte czym innym, o wiele ważniejszym. I tańczę bardzo. Tańczę za moje Dzieci.
WYJĄTKOWA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z miłością. Wie, że moje serce jest obolałe. Wie dlaczego. Wie, że jestem bardzo zmęczona.
„Odpocznij we Mnie, najmilsza Moja.”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca z trudem. Odpoczywam w Umilowanym…
„Opowiedz, maleńka Moja, jak zamawiałaś buciki.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Wczoraj pojechałam ze skierowaniem od ortopedy zamówić buty ortopedyczne. Pan, który te zamówienia przyjmuje, zmierzył mi stopy, wypytał o sprawy techniczne. I w końcu pyta:
-A jaki kolor?
– Czerwony.
Potem znów pyta o jakieś techniczne rzeczy. I znów pyta:
– A jaki kolor?
– Czerwony.
Potem zaczęliśmy rozmawiać o czymś innym. I pan znów pyta:
-To jaki kolor?
– Czerwony!
Pan zaczyna się śmiać!
– A mogę wiedzieć dlaczego?
– Bo lubię. Podobają mi się! – śmieję się.
– I koniec tematu! – smieje się pan.”
Uśmiecham się do Umiłowanego.
„Może mało osób wybiera ten kolor. Może dlatego tak dopytywał i dziwił?”
„Jesteś wyjątkowa!”
Śmieję się radośnie.
„Na to wygląda!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Caluje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczę w Jego pocałunkach.
O MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały.
„Opowiedz mi o Sobie, kochany.”
„Jam jest Miłość. Miłość Przedwieczna. Miłość Nieogarniona. Miłość Szalona.”
„Wiem!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Skąd wiesz?”
„Znam Cię… Widzę! Doświadczam tej Miłości! Miłości Przedwiecznej, Nieogarnionej i Szalonej!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie!
„Znasz Mnie!” – szepcze z zachwytem.
„To znaczy poznaję…”
Jezus przerywa mi gwałtownie! Zamyka mi usta pocałunkami.
„Znasz Mnie!”
„No… tak.”
„I chcesz, żebym ci o Sobie opowiadał?”
Uśmiecham się do Umiłowanego z czułością.
„Uwielbiam gdy mi o Sobie opowiadasz! Gdy mówisz o Swojej Miłości, oczy Ci nią błyszczą!”
„Opowiedz Mi o sobie, maleńka Moja.”
„Kocham Cię!”
„Wiem! Widzę i doświadczam twojej miłości. Znam cię.”
„I chcesz, żebym Ci o sobie opowiadała?”
„Uwielbiam gdy Mi o sobie opowiadasz! Gdy mówisz o swojej miłości, oczy ci nią błyszczą!”
Uśmiecham się do Jezusa uradowana! Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
ADEKWATNIE DO SYTUACJI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś.
„Wczoraj za ostro zareagowałam…”
„Dlaczego za ostro? Adekwatnie do sytuacji.”
„Mogłam łagodniej. Jak Ty.”
„Pamiętaj, maleńka Moja, że Ja nie zawsze byłem łagodny.”
Uśmiecham się do Umiłowanego nieśmiało…
„Tak, ale ja Cię znam jako łagodnego, cichego i pokornego…”
„Gdy żołnierz uderzył mnie w twarz, spytałem dlaczego Mnie bije. Zareagowałem adekwatnie do sytuacji.”
„Tak.”
Jezus patrzy mi w oczy i ja patrzę w oczy umiłowanemu mojemu. Rozumiemy się bez słów.
A teraz tańczymy bardzo. Mój Oblubieniec i ja. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.
KARMIĆ MIŁOŚCIĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko…
Widzę obraz. Jesteśmy w moim kościele parafialnym. Jezus trzyma mnie za rękę i prowadzi do ołtarza. Podchodzimy do tabernakulum. Jezus otwiera je. Wyjmuje Hostie ze Swego Serca i wkłada je do tabernakulum. Zamyka je. Obraz znika.
„Jestem Pokarmem, maleńka Moja.”
„Tak! Żywisz mnie Sobą. Odżywiasz. Właśnie! Od-żywiasz! Żebym żyła! Jesteś Chlebem!”
Jezus patrzy mi w oczy z miłością. A mi wyrywa się prosto z serca:
„Co mogę dla Ciebie zrobić, mój słodki?!”
„Trwaj we Mnie jak Ja trwam w tobie. I bądź pokarmem dla innych. Karm ich Moją miłością, jak do tej pory.”
„Bardziej pragnę! Bardziej!”
„Moja słodka!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Namiętnie, ogniście i słodko. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
O PAMIĘCI I PODZIWIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z trudem.
„Wczoraj o czymś rozmawialiśmy, ale nie pamiętam o czym. Zapomniałam…”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Ja pamiętam, maleńka Moja. Nie martw się.”
„A notka?”
„Ja pamiętam i jak będzie trzeba to ci przypomnę.”
„A, to spoko!”
Kładę głowę na SERCU Najdroższym. Rozmyślam…
„Wiesz, wczoraj umiesciłam na Facebooku filmik jak maluję. Nie lubię się pokazywać, uzewnętrzniać, ale niestety czasem muszę. Wolę pokazywać już namalowane obrazki.”
„Dlaczego nie lubisz pokazywać jak malujesz, Moja słodka?”
„Nie chcę wzbudzać litości.”
„Litości?! Raczej budzisz podziw.”
„Podziw?”
„Podziw, że z taką chorobą i przy tak dużych ograniczeniach fizycznych tak pięknie malujesz.”
„Ale to tylko dzięki Tobie!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Właśnie!”
Patrzę Jezusowi w oczy zdziwiona! Na mojej twarzy pojawia się… najpierw nieśmiały, potem coraz większy i większy, szeroki uśmiech! Promienny uśmiech! Patrzę w Jezusa rozpromieniona cała. I On we mnie patrzy. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
ZAWSZE JEST ZE MNĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością i bólem.
„Będziesz wiele cier…”
Przerywam Jezusowi gwałtownie! Zamykam Mu usta słodkim pocałunkiem i szepczę z mocą:
„Będę. Dla Ciebie, Jezuniu mój słodki, wszystko. Dla Ciebie i dla moich Dzieci. Ale sama nie dam rady. Pomóż mi, bądź ze mną, prooo…”
Tym razem Jezus mi przerywa! Obsypuje pocałunkami jak deszczem! Całuje mnie. Caluje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Namiętnie, ogniście i słodko. Caluje i szepcze żarliwie:
„Maleńka Moja, Ja zawsze jestem z tobą. I z tobą cier…”
Przerywam Jezusowi pocałunkami. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.
WSZYSTKO JASNE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną. Rozmyślam…
„Mam dwie święte Patronki. Św. Monikę i św. Elżbietę. Elżbietę, mamę Jana Chrzciciela, wybrałam sobie przy Bierzmowaniu. Moje dwie Przyjaciółki, które się wzajemnie uzupełniają. Monika modli się za mnie. I modlitwy uczy. Wymodliła nawrócenie swojego synka, Augustyna. I uczy mnie cichej, cierpliwej, wytrwałej modlitwy za moje Dzieci Duchowe. A Ela? Także się za mnie modli. A poza tym… Była już w podeszłym wieku, nikt, nawet jej mąż, Zachariasz, nie wierzył, że będą mieli dziecko. A tu nagle… 'Jan mu będzie na imię!’ Ile w tych słowach musiało być radości, szczęścia i entuzjazmu!
Chora, pokurczona, obolała… Nikt by nie powiedział, że mogę mieć Dzieci. Nikt, nawet ja… A tu nagle przyszedł taki czas, że adoptowałam pierwsze Dziecko, potem drugie i trzecie, i czwarte, i piąte… I teraz nawet sama nie wiem ile ich mam! Doliczyć się nie mogę. I wciąż adoptuję kolejne i kolejne. Gdy widzę, że ktoś potrzebuje pomocy to go adoptuję. I kocham je wszystkie. I tańczę za nie.”
Jezus patrzy we mnie z lubością. Milczymy. Tu nie potrzeba słów. Tu wszystko jest jasne.
UWIELBIENIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z miłością. Dotykam dłonią twarzy mojego Oblubieńca i głaszczę Jego policzek czule. Szepczę z zachwytem:
„Jakiś Ty piękny… Prześliczny!”
Jezus ujmuje moją dłoń w Swe dłonie i caluje ją ogniście.
„Moja słodka! Jedyna Moja!”
„Mój przesłodki! Najsłodszy!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Caluje namiętnie. Caluje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Caluje, a moje serce szepcze z miłością i uwielbieniem:
„O dobry Boże, Ty mi pomożesz! Ty mnie ocalisz! Od zła wszelkiego Ty mnie wybawisz! Ja Ciebie kocham! I tęsknie szlocham! Ja pragnę Ciebie! Z Tobą mój Boże, mój słodki Boże dobrze mi jak w Niebie!”
Jezus mnie całuje. Z miłością i uwielbieniem. Tańczę w Jego pocałunkach.
WSZYSTKO
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z lubością. Jak w obrazek patrzy we mnie… Uśmiecham się do Niego.
„Dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych, kochany mój Jezu! Przeskakujesz kolejne przeszkody. Co dla mnie jest niemożliwe, dla Ciebie to 'pikuś’! Kochany mój, słodki Jezuniu! Dziękuuu…”
Jezus przerywa mi! Zamyka mi usta pocałunkami. Szepcze ogniście:
„Jestem dla ciebie wszystkim, maleńka Moja. I ty dla Mnie wszystkim jesteś! Dla ciebie wszystko, Moja słodka.”
Jezus mnie całuje! Całuje żarliwie, namiętnie i słodko.
Przypominam sobie rozmowę z moim Duchowym Dzieckiem. O wierze. Ono opowiadało mi o swoich wątpliwościach w wierze, że nie we wszystko wierzy co podaje Pismo Święte i Kościół. Żartobliwie nazwało siebie 'niewierzącym, ale praktykującym’.
-No widzisz… A ja wierzę! – powiedziałam łagodnie.
-We wszystko?!
-We wszystko. Albo wszystko, albo nic.
– 'Albo wszystko, albo nic’, mówisz?
-Tak.
-Możesz sobie wierzyć… – powiedziało Dziecko. Potem spojrzało mi w oczy i zamyśliło się.
-’Albo wszystko, albo nic’, mówisz…
-Tak.
Z tym „Tak” je zostawiłam.
Tańczę za nie. Za wszystkie moje Dzieci tańczę.
PRAGNIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały.
„Zmęczona, obolała, głowa boli, że myśleć nie mogę, przymulona, śnięta. Wszystko boli, ręce, nogi, brzuch, kręgosłup… Siły nie mam. I na co ja Tobie, kochany mój Jezu jestem potrzebna? Potrzebujesz mnie takiej?”
Jezus patrzy we mnie ogniście.
„Potrzebuję. Ale nie tylko potrzebuję, lecz pragnę! Pragnę ciebie, oblubienico Moja słodka! Pragnę ciebie, jedyna Moja!”
Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.