W MILCZENIU PEŁNYM MIŁOŚCI

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Leżałam w Umiłowanym moim w Jego objęciach tańcząca bardzo.
„Zmęczo…” – szepnęłam z trudem.
Tak, byłam zmęczona nieustanną burzą… Moje serce było zmęczone niezmiernie.
Najdroższy, Maleńki mój pochylal się nade mną z tkliwoscia bezdenna… Cały był Miłością i cały był dla mnie.
„Wiem… Wiem, Moja Śliczna! Odpocznij sobie… Odpocznij, Maleńka Moja!”
Patrzył we mnie taki piękny…
„Ale ja nie chcę odpoczywać! Chcę w Ciebie patrzeć! Wpatrywac się w Ciebie, mój Śliczny! Ciebie podziw…!”
Urwałam i uśmiechnęlam się do Umiłowanego mojego od ucha do ucha! Pomyślałam że przecież gdy w Niego patrzę to odpoczywam! Tak! Gdy wpatruje się w Maleńkiego mojego to moje serce odpoczywa! Doznaje ukojenia! Wytchnienia… Patrzyłam więc w Ślicznego mojego… A ON zalewal moje serce miłością i pokojem…
Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy… Jakby w ten sposób chciał być jeszcze bliżej mnie. Zbliżył Swą twarz do mojej… i patrzył we mnie z zachwytem i uwielbieniem… Tak wyglądalo jakby ON tez odpo… Odsunelam szybko te myśl od siebie. Patrzyłam w Umiłowanego mojego, a On we mnie patrzył. Milczeliśmy. Ale nie było to puste milczenie. Było to milczenie pełne. Milczenie wypełnione. Wypełnione miłością, bliskością, czułością. Milczenie pełne radości i szczęścia i światla…
Mój Śliczny patrzył we mnie głęboko… Jego cudne, łagodne, pełne dobroci spojrzenie przenikalo mnie na wskroś…!
„Tak, Maleńka Moja! Ja też odpoczywam gdy w Ciebie patrzę. A Moje SERCE doznaje ukojenia i wytchnienia przy Tobie Słodka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.
Zdumialam się niezmiernie!!! Ogromnie!!! Aż otworzyłam szeroko usta ze zdumienia! Maleńki pochylil się jeszcze bardziej. I mnie pocałowal. Zamknął mi usta pocałunkiem. Delikatnym i słodkim. Uśmiechnęłam się do Niego szczęśliwa cała. I nadal trwalismy w milczeniu. W milczeniu pełnym miłości…

Read more

WIDZI WSZYSTKO!

Kilka dni temu zwrócilam uwagę pewnej osobie. Może nie było to wprost zwrócenie uwagi. Ale wyrażenie mojej obawy i troski z powodu jej postępowania. Napisałam do niej wiadomość na FB. Nie sądziłam że mi odpisze. Była to osoba znana, z TVP.
Właśnie przeczytałam wiadomość od niej! Odpowiedziała mi kulturalnie, spokojnie, z uśmiechem. Przyznała mi rację, wytłumaczyla i pozdrowiła serdecznie!!!
Czytałam te wiadomośc rozpromieniona cała! Jak skończyłam czytać, poszłam do Umiłowanego mojego. Najdroższy czekał na mnie w szczelinie skalnej. Maleńki siedział na kamieniach a ja usiadłam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i zachwytem! Widziałam dumę w Jego oczach…
„Znów komuś pomoglas! Pokazałas co dla Ciebie jest najważniejsze, Maleńka Moja!”
„Tak…!” – szepnęłam rozpromieniona radością i spuściłam głowę…
Najdroższy podsunął Swoją dłoń pod moją brodę i delikatnie, ale stanowczo podniósł mi głowę do góry. Spojrzałam Mu w oczy. Płonęly miłością!
„Znów pomoglas!”
„Tak mój Śliczny! Ale nie mówmy o tym, proszę… Niech to zostanie między Tobą, mną i ta osobą…!”
„Jak sobie życzysz Miła Moja! Możemy o tym nie mówić. Wiem że Ty lubisz ‚po cichu, pomalutku’. Ale wiedz że Ja widzę wszystko!”
„Cieszę się!” – szepnęłam z uśmiechem.
I nagle posmutnialam… Bo pomyślałam że Najdroższy widzi też wszystkie moje słabości i błędy… I zaraz pomyślałam że kocha mnie mimo tych błędów i słabości. I wie, że kocham Go ponad wszystko na świecie!!!
Maleńki zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie z czułością wielką… Patrzył we mnie z ogniem w oczach…
„JA widzę wszystko, Slicznosci Moja!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie! Od ucha do ucha!
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic!

Read more

CALOWAL MOJE ŁZY

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie z czułością wielką… Cały był Miłością i cały był dla mnie… Leżałam tańcząca bardzo. Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie z ogniem w oczach…
„Jesteś Mi bardzo bliska, Maleńka Moja!”
„Tak…?!!” – szepnęłam uszczęśliwiona niezmiernie. Najdroższy milczał chwilę, jakby dając mi czas, żebym oswoila się z Jego słowami. Po chwili kontynuowal:
„Jesteś Mi bliska jak stary, zaufany i wierny przyjaciel…!” – wyszeptal Najdroższy urywajac znów jakby,,..
„Tak…??!!” – bardzo zdziwiona byłam.
Najdroższy patrząc we mnie głęboko mówil dalej:
„Jesteś Mi bliższa niż taki przyjaciel! Jesteś Mi najbliższa! Więcej! Jesteś Mi bliższa niż najbliższa!!!”
Najdroższy cały płonąl miłością do mnie. A ja nie mogłam pojąć, nie mogłam ogarnąć tego co powiedział… Patrzyłam w mojego Ślicznego… Patrzyłam w Jego płonące miłością oczy… I wszystko we mnie wzbieralo… Aż wybuchło:
„I Ty jesteś mi bardzo bliski, Maleńki mój! Bliższy niż kiedykolwiek na świecie!!! Bliższy niż ja sobie sama!!! Jesteś najbliższy!!! Nie mam nikogo bliższego od Ciebie!!!” – szepnęłam na jednym wydechu.
Z moich oczu zaczęły płynąć łzy… Nie były to jednak łzy smutku, ale… Nie wiem jak to powiedzieć. Słów brakuje. Łzy oddania, ofiarowania, łzy pustki i jednocześnie wypełnienia. Łzy pewności że mam tylko Jego, że ON mnie rozumie i kocha. Że jestem Mu bliższa niż najbliższa. Były to łzy wolności. Nie wiem… Kto doświadczy ten zrozumie co mam na myśli.
Łzy ciekły mi po policzkach. Po całej twarzy. Najdroższy mój pochylil się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna. I bardzo delikatnie, ostrożnie całował moje łzy…. Każdą lze z osobna. Każdą lze całowal… Najdroższy mój… Uroczysty był przy tym wielce. Z namaszczeniem wielkim, ze czcią… Całowal moje łzy.
„Najdroższa Moja! Jedyna Moja! Najmilsza Moja!” – szeptalo Jego SERCE.
Umiłowany całowal moje łzy…

Read more

POCIESZENIE

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką… Cały był Miłością i cały był dla mnie. I ja patrzyłam w mojego Ślicznego… nagle spostrzeglam… że jest On bardzo smutny i cierpiący niezmiernie… Boleściwy cały!!!
„Co Ci, mój Śliczny?! Co Ci…?! Nie chcę żebyś był smutny! Nie chcę żebyś cierpial! Lepiej żebym ja cierpiala i była smutna! A nie Ty! Tak!!! Lepiej żebym ja cierpiala i była smutna!!! A nie Ty, mój Śliczny!!! Nie pozwolę Ci się smucic!!! Nie pozwolę Ci, Maleńki mój! Lepiej żebym ja! Chcę!!!”
Najdroższy ujął moją twarz w Swoje dłonie i patrzył we mnie z ogniem. Miał w oczach łzy, ale nie byly to łzy smutku. Poruszony bardzo!
„Az tak Mnie kochasz?!! Aż tak??!!!”
Rzuciłam się na szyję Umiłowanego mojego!!! Wtulilam się cała w Niego. Najdroższy natychmiast zanurzyl w Sobie. Zatopil w boleści… Rozplywalam się w boleści Umiłowanego mojego… I zobaczylam SERCE Najdroższe ledwo żywe… Wzięłam JE w dłonie i zaczęłam JE tulic, całować, pocieszać, pieścic…
„Moje kochane… moje Słodkie!!! Najdroższe! Śliczne moje… Nie bądź smutne… Proszę!!! Uśmiechnij się do Swej Maleńkiej… Proszę!!! Serce mi krwawi kiedy widzę CIĘ takim…. Moje Piękne! Słodkie moje…”
Tuliłam, całowalam, pocieszalam SERCE Najdroższe… Nagle! Usłyszałam bicie! SERCE jakby ożylo i wtulilo się we mnie z wielką Miłością! Znów byłam w ramionach Najdroższego mojego. A ON znów zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i zachwytem!!!
„Pocieszylas Mnie bardzo, Maleńka Moja!” – wyszeptal z ogniem. W Jego oczach widziałam łzy, ale nie były to łzy smutku. To łzy szczęścia!
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Pocieszylas Mnie bardzo!” – powtórzyl z ogniem.
„Ty mnie też!!! Bardzo!!!” – szepnęłam uśmiechając się do Niego od ucha do ucha.
Trwalismy w intymności bez granic…

Read more

W ŚWIETLE

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki patrzył we mnie z zachwytem. Cały był Miłością i cały był dla mnie. I ja patrzyłam w mojego Ślicznego z miłością. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Żyjesz w Moim Świetle, Najmilsza!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.
„Tak mój Śliczny! Tak!!!” – szepnęłam wpatrzona w Niego.
Położyłam głowę na Jego ramieniu. Maleńki obejmował mnie całą. Cała się wtulilam w Umiłowanego mojego. Trwalismy razem, SERCE przy sercu. Z SERCA Najdroższego wyszła Hostia i weszła we mnie. Tańczylismy bardzo, a nasze serca rozmawialy:
„Kiedyś żyłas w mroku i lęku, Maleńka Moja.”
„W strachu. Pod presją… Wiesz, mój Śliczny? Kiedyś nie widziałam, że tak żyję. Teraz widzę to wyraźnie. Ostro.”
Kiedy żyłas w mroku, nie widziałaś tego. Zobaczyłas to gdy zapaliłem Ci światło! Żyjesz w Moim Świetle! W jasności!”
Kiedyś żyłam, żeby się podobać innym, żeby ich zadowalac. Teraz pragnę tak żyć żeby się podobać Tobie, mój Śliczny! Żebyś patrząc na mnie mógł się uśmiechać. Żebyś był szczęśliwy… I dumny ze Swej maleńkiej..,.”
Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko.
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, Maleńka! Gdy na Ciebie patrzę, promienieje uśmiechem i zachwytem!!!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego szczęśliwa niezmiernie…

Read more

ZADZIWIAM…

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Najdroższy leżał na trawie wśród kwiatów. A ja pochylalam się nad Najdroższym moim z miłością i uwielbieniem. Pochylalam się nad moim Słodkim cała, tak, że zasłanialam Mu Niebo. Uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha! Zbliżyłam twarz do Jego twarzy i ucalowalam Umiłowanego. Ucalowalam jak oblubienica całuje swojego Oblubienica… Słodko!
„Uwielbiam Twoje pocałunki, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z zachwytem.
„To dobrze, bo będziesz je miał całą wieczność!” – szepnęłam i dałam buziaka Maleńkiemu.
Spojrzał we mnie zdumiony. Tak jakby zobaczyl mnie pierwszy raz.
„No co?! Myślisz że w Górach Pocałunkow tylko Ty będziesz mnie całował??! Ja Ciebie tez!!!”
Najdroższy znów popatrzył we mnie jakby widział mnie pierwszy raz. Uśmiechnełam się do Niego radośnie. I położyłam się na trawie, obok Najdroższego. Założyłam ręce za głowę i patrzyłam w Niebo.
„Jak dobrze mi u Ciebie, mój Śliczny…” – westchnelam szczęśliwa niezmiernie.
Najdroższy oparł się na łokciu i teraz ON pochylal się nade mną. Rozpromieniony Miłością i zachwytem…
„Zadziwiasz Mnie, Maleńka!”
„Sama siebie zadziwiam! Robię rzeczy i mówię słowa na które kiedyś bym się nie odważyła. Wstydzila bym się, bala co pomyślą inni. Teraz mówię co myślę. Jestem sobą! I jestem bardzo szczęśliwa!”
Maleńki patrzył we mnie z ogniem Miłości. Położył Swą głowę na moim ramieniu. Policzek przy policzku. SERCE przy sercu. Obejmowałam z czułością Umiłowanego mojego. Trwalismy w bliskości i intymności bez granic…

Read more

GÓRY POCAŁUNKÓW

Staliśmy przed wejściem do skalnej szczeliny. Maleńki mój i ja. Umiłowany patrzył tylko we mnie, a ja tylko w Niego patrzyłam. Uśmiechałam się do Niego radośnie. A ON patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i zachwytem.
„Zatańczymy, mój Śliczny?” – spytalam.
„A może pójdziemy na spacer, Maleńka?” – spytal uśmiechając się do mnie Najdroższy.
„Gdzie Ty Maleńki, tam ja!” – szepnęłam podając Mu rękę.
Umiłowany uśmiechał i ujął moją dłoń. I spacerowaliśmy nad szczytami gór mojej modlitwy. Pod rękę spacerowaliśmy.
„Przyjdzie czas gdy będziesz musiała opuścić te góry”.
„Dlaczego?!” – spytalam uśmiechając się do Umiłowanego mojego.
„Chcesz przecież iść do Mnie na rączki, prawda?”
„TAK!!! Najbardziej na świecie!!!”- krzyknęłam przejęta, tak głośno, że odezwało się echo. Najdroższy zaśmiał się perliscie!
„A u Ciebie na rączkach nie ma gór?! Na pewno są!”
„Są. Oczywiście! I są takie, które przygotowalem szczególnie dla Ciebie, Moja Śliczna!”
Nagle, w jednej chwili opadłam z sił. Całkiem!
„Wybacz Najdroższy, ale nie mam si…”
Opadalam w powietrzu…
„Nie masz siły, ale masz Mnie!” – wyszeptal Najdroższy.
Złapal mnie i wziął w ramiona.
Chwilę później byliśmy w szczelinie skalnej. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymał mnie w objęciach. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Opowiedz mi o tych górach, Najdroższy mój…” – szepnęłam z trudem i uśmiechnęlam się od ucha do ucha.
„W Moim Królestwie są różne góry. Góry Miłości, Pokoju, Radości, Uwielbienia…”
„A te które przygotowales specjalnie dla mnie?” – spytalam patrząc Umiłowanemu w głęboko w oczy. Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Delikatnie i słodko…
„Uwielbiam Twoje pocałunki, mój Słodki…”
„Góry Pocałunków!”-wyszeptal Najdroższy z ogniem. I obsypywal mnie pocałunkami jak deszczem. Rozplywalam się w Umiłowanym moim…

Read more

TAKĄ MNIE MASZ!

Obudziłam się… Obudziłam się i od razu poczułam że jestem w objęciach Maleńkiego mojego. Otulała mnie Miłość, wypełniala mnie Miłość… Rozbudzalam się powoli, bardzo powoli… Wczoraj byłam u lekarza i przepisał mi bardzo silne leki na stawy. Wczoraj wzięłam jedną i czułam się po niej przymulona. I teraz gdy się obudziłem dziwnie się czułam. Leżałam z zamkniętymi oczami i uśmiechalam się do Umiłowanego mojego. Czułam Jego twarz przy mojej twarzy…
„Perlo Moja! Śliczna Moja!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia niesamowitą.
„Mój Słodki… pragnę Ciebie!”
„Masz Mnie! Daję Ci Siebie, Maleńka Moja!”
„Wiem! Ale ja pragnę Ciebie bardziej i bardziej… Czasem myślę że jestem zachlanna…”
Najdroższy zaśmiał się perliscie!
„Pragnienie Boga to nie zachlannosc! To miłość! Im bardziej kochasz tym bardziej pragniesz, a im bardziej kochasz i pragniesz tym bardziej i więcej mogę Ci się dawać, Maleńka!”
„A, to dobrze” – szepnęłam po prostu. I otworzyłam oczy.
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z zachwytem.
„Jesteś bardzo dzielna, mężna i odważna!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.
Nie odpowiedziałam. Bo ja się nie czułam ani odważna, ani dzielna, ani mężna… Przeciwnie! Czułam się słaba i przytloczona własnymi słabościami, codziennymi burzami i cierpieniem. Czułam się słaba i bezradna.
Najdroższy, który znał moje myśli, patrzył we mnie łagodnie i z wielką czułością.
„W odwadze, dzielnosci i męstwie o których mówię, nie chodzi o siłę. Ale o zaufanie i wierność. Wielu, gdyby znaleźli się w takiej sytuacji życiowej jak Twoja, opuścili by Mnie. Zostawili by Mnie samego. Ty mimo przeciwnosci ufnie i wiernie stoisz przy Mnie. Na tym polega Twoja odwaga, dzielnosc i męstwo!”
„Uparta jestem! Stworzyłes mnie uparta. I taką mnie masz! Mój Śliczny… mój Słodki…” – szepnęłam. I uśmiechnęlam się do Umiłowanego mojego od ucha do ucha!
Maleńki zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i całowal mój uśmiech…

Read more

WYSOKO, WYSOKO…

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. A ja leżąc na SERCU Maleńkiego mojego rozmyślalam o Ewangelii na sobotę, na Święto Podwyższenia Krzzyza:

„Jezus powiedział do Nikodema: Nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.”

” Krzyż to takie szczęście, że wszystko inaczej”- ks Jan Twardowski

Bóg jest zawsze pierwszy w Miłości. I jeżeli kocha to na zabój. Do końca! Żeby wybawic świat, ludzi z niewoli grzechu i śmierci dał TO CO miał najdroższego. Dał Swego ukochanego Jedynego Syna! Dał wszystko Co miał najcenniejszego… Synka. Dał, po prostu. Dał!!! Szaleństwo Miłości! Niepojęte… I Syn posłuszny woli Ojca stał się Ciałem. Stał się człowiekiem. I poszedł na Krzyż! Z miłości do ludzi, z miłości do mnie… Poszedł. I pozwolił się do niego przybic! Za mnie… Został wywyzszony na Krzyżu, rozpiety na nim jak sokół na niebie. Już nie wąż na pustyni.. Ale Bóg – Człowiek na Krzyżu. Na Golgocie.
I wystarczy w Niego uwierzyć by być zbawionym. Niepojęte,..
Jednak Jezus wywyższony, rozpiety na Krzyżu pragnie czegoś więcej. Ukrzyżowana Miłość domaga się odpowiedzi. A jedyną odpowiedzią na Taką Miłość jest miłość. Nie wystarczy przyjść pod Krzyż, nie wystarczy popatrzeć na Ukrzyżowanego, nie wystarczy się nad Nim uzalic. Trzeba zapragnąc!!! Zapragnąc być jak ON! Trzeba wziąć swój Krzyż na ramiona i iść za Jezusem. Nie marudzić, nie narzekać że za ciężki, że uwiera, że przygniata do ziemi! Jezus nie narzekał, nie marudzil, choć niósł na Sobie wszystkie grzechy świata… I ja mam podobnie robić. Mam naśladować Umiłowanego mojego.
Dzisiaj gdy Krzyż jest wyszydzany, wysmiewany ja mam wywyższyc Go w swoim sercu, w swoim życiu. Postawić Go wysoko, wysoko. I uwielbiac Go. Życiem.

Read more

JESTEM MIŁOŚCIĄ!

Byliśmy ponad szczytami gór mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na chmurce. A ja leżałam w Jego objęciach. W ramionach Słodkiego mojego leżałam. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie… Miłość sama! Tak!!! Cały był Miłością i cały był dla mnie! Dotykał Swą dłonią mojego policzka i głaskał go z czułością, pieszczac moje serce… Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana do szaleństwa i zachwycona cała!
„Jak bardzo mnie kochasz Najdroższy mój!!! Jak wielka jest Twoja Miłość do mnie!!!”
„Nad życie, nad śmierć! Po Krzyż i zmartwychwstanie! Na zawsze! Na wieczność!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego szczęśliwa cała!
„Wszystko co robisz, robisz z Miłości…”
„Bo jestem Miłością!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie z zachwytem! Potem położył głowę na moim sercu… Objęłam Maleńkiego mojego ramionami i przylgnęłam do Niego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem. Trwalismy w intymności i bliskości bez granic…

Read more

NIE PODDAM SIĘ!

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach leżałam obolała bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił prawie. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i tulil do SERCA Swojego. Cały był Miłością i cały był dla mnie. I ja byłam cała Jego i dla Niego cała.. Nie miałam siły żeby otworzyć ust, żeby coś powiedzieć. Ale moje serce szeptalo:
„Czasem wydaje mi się, że już nie wytrzymam tych nieustannych burz, huraganow, tornado… Że się poddam… Że nie mam już siły… Że mnie ta burza, huragan wessie, pochłonie. Albo że stanę na środku i będę krzyczeć… Tak głośno że swoim krzykiem ucisze burzę. Nie wytrzymuje już. Kładę się spać wykończona, padnięta. Z obolałym sercem. I wtedy zapada noc i nastaje cisza… Wtedy odpoczywam. Nie tylko we śnie… Odpoczywam przede wszystkim w Tobie, mój Śliczny… W Tobie nabieram sił.”
Najdroższy ucalowal mnie w czoło i patrzył we mnie z ogniem. Wiedział że właśnie teraz jestem wykończona, padnięta po burzy.
„Maleńka Moja… posil się, napij i odpocznij we Mnie!” – wyszeptal z niezwykłą czułością.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Potem przylozyl moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam. Piłam Napój Życia i Miłości. Piłam ile chciałam. Aż zaspokoilam pragnienie. Piłam i czułam jak powoli wracają mi siły. Gdy się napilam spojrzałam w Umiłowanego mojego z uwielbieniem i wdzięcznością. Zamknęlam oczy i otulona Miłością leżałam w Umiłowanym moim. Słyszałam bicie JEGO SERCA… Odpoczywalam… Nie wiem jak długo tak leżałam. Ale w pewnej chwili poczułam że siły mi całkowicie wrócily! Otworzyłam oczy i uśmiechnęlam się do Słodkiego mojego radośnie!!! Od ucha do ucha!
„Nie poddam się! Wytrzymam! Żadna burza i huragan mnie nie wessie! Nie pochłonie! Nie poddam się bo Ty mi nie pozwolisz! Ty jesteś ze mną w każdej burzy!!! Ty jesteś moją SIŁĄ!!! Maleńki mój… mój Śliczny…”
Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Delikatnie i słodko. I gorąco.

Read more

PRAWDA O MNIE

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie… Miłość sama!!! Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała! Z uwielbieniem patrzyłam.
„Jak pięknie powiedziałeś o mnie, mój Śliczny! Jak pięknie!!!”
„A nie na wyrost?” – spytal Umiłowany uśmiechając się do mnie cudnie.
„Wiesz?! Dawniej by mnie kusilo, że to na wyrost… A teraz jakoś nie! Po prostu przyjęłam to co o mnie mówisz. I cieszę się! Cieszę się że tak mnie widzisz!”
„Uczysz się przyjmować prawdę o sobie, Maleńka Moja. I cieszysz się nią!”
Ucalowalam Umiłowanego mojego w oba policzki!!! A ON rozpromienil się ogromnie nade mną! Milczeliśmy chwilę, trwając w Miłości i bliskości…
„Mam wyrzuty, że dawno nie pisalam rozważań Ewangelii…” – szepnęłam prawie bezglosnie.
„Te wyrzuty, Maleńka, nie pochodzą ode Mnie!!!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.
„Wiem…”
Uśmiechnęłam się mojego Ślicznego… Wiedziałam że ON wie dlaczego nie piszę. Wiedział, że stawy znowu bardzo bardzo mnie bolą i trudno mi pisać. I że znowu w tym tygodniu idę do lekarza.
„Dziękuję Maleńki mój, że mnie nie pośpieszasz, nie poga…” – przerwalam bo od razu pozalowalam ostatniego słowa. Wiedziałam jednak że Maleńki mój zrozumie, że uszanuje moją szczerość.
Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem!!!
„Ja miałbym Cię Moja Pszczółko pośpieszac?! Poganiac?! Ja mogę Cię raczej zwalniać!”
„Zwalniać??!!!” – krzyknęłam zdumiona.
Najdroższy uśmiechnął się do mnie od ucha do ucha!
„Tak! Bo pracujesz dla Mnie za dwóch! A czasem nawet za trzech!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego. Dotknęłam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością i delikatnością…
„Nie zwalniaj mnie, mój Śliczny… proszę… Nie zwalniaj mnie…”
Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością. Oczy Mu błyszczaly… A ja uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha!

Read more

SŁOWA UMIŁOWANEGO MOJEGO

Słowa Umiłowanego mojego:
„Najdroższa Moja leżała w Moich ramionach. W Moich objęciach leżała Słodyczy Moja! I choć tańcząca była niezmiernie, nie dawała tego po sobie poznać. Patrzyła we Mnie swymi dużymi, cudnymi oczami. Patrzyła z wielką miłością i ufnością… Ta miłość, ufność i prostota sprawiały, że niczego nie mogłem Jej odmówić. Nie bylem w stanie! Miłość i pokora Maleńkiej Mojej… Obezwladnialy Mnie, czyniąc bezbronnym i bezradnym. Ale JA chcę takim być! Pragnę!!!
Zbliżyłem Swą twarz do Jej twarzy i ucalowalem Ją z tkliwoscia. A Śliczna Moja uśmiechnęła się do Mnie! Promiennie i jasno! Gdy się uśmiechala była jeszcze piękniejsza! Powiedzialem Jej o tym przez Mego sługę. Uśmiechnęla się do niego radośnie!
Jej serce, „małe i biedne” – jak sama mówi, jest wielkie i wypełnione Moją Miłością! Przepełnione! Moja Miłość się wylewa z serca Mojej Pszczółki! Wylewa się na Jej Dzieci i wszystkich, którzy się z Nią stykają. Wylewa się!!! Uwielbiam Jej serce proste i ufne. Uwielbiam dusze, które mało mówią, dużo się modlą i dużo robią. Po cichu, bez rozgłosu. Dla Mnie! Moje Maleństwo jest właśnie takie. Slicznosci i Słodyczy Moja jest taka!”

Rozplywalam się w Umiłowanym moim…

Read more

W MIŁOŚCI MOJEGO ŻYCIA…

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości. Cały był Miłością, cały był mój i dla mnie cały! A ja cała Jego i dla Niego cała! Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana do szaleństwa i zachwycona cała!
„Wczoraj byłam u spowiedzi… Podniosles mnie, wybaczyles, obmyłes…” – szepnęłam wpatrzona w Niego ze wzruszsniem.
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal w czoło i patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach.
„Zawsze Cię podniose, wybacze, obmyje. Jesteś Moim dzieckiem, Moją śliczna córeczką!”
„Ale potykam się i upadam…”
„Każde maleńkie dziecko, które dopiero uczy się chodzić, często się potyka, upada i się ubrudzi. Wola wtedy swego Tatę na pomoc. A ON od razu Swe dzieciątko podniesie, weźmie w ramiona, utuli, ucaluje, umyje, ubierze w czystą szatę!”
Rzuciłam się na szyję Słodkiemu mojemu!!! Obsypalam Go buziakami, całuskami!!! Jak maleńkie dziecko!!! A ON cieszyl się mną!!! Cieszył się mną niezmiernie!!! Potem przytuliłam policzek do Jego policzka.
„Najdroższy mój!!! Umiłowany mój!!!!”
Maleńki objął mnie całą… Zanurzył w Sobie. Wtulil mnie w Siebie…
„Moja mała…” – wyszeptal z tkliwoscia bezdenna.
Trwalismy razem. SERCE przy sercu. Z SERCA Najdroższego wyszła Hostia i weszła we mnie.
Śliczny mój tulil mnie w Swoich objęciach. Byłam Jego dzieciątkiem, Jego niemowlęciem… I rozplywalam się w Jego Miłości. Rozplywalam się w Najdroższym, w moim Ślicznym. W MIŁOŚCI mojego życia….

Read more

TAŃCZĄC W INTYMNOŚCI…

Tańczylismy bardzo bardzo!!! Całą noc prawie. Tańczylismy bardzo. W górach mojej modlitwy tańczyliśmy. Umiłowany mój i ja. Najdroższy obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził. Tańczylismy w górach i dolinach! Na łąkach i w chmurach! Maleńki cały był Miłością i patrzył tylko we mnie. A ja patrzyłam tylko w Ślicznego mojego. Tańczylismy! A nasze serca rozmawialy:
„Dawno nie pisałam rozważania Ewangelii…”
„Nie dawno! W sobotę przecież! O talencie pisałaś, Moja Śliczna!”
„A, tak… Zapomniałam!”
„Uwijasz się dla Mnie tak bardzo, że zapomniałaś!”
„Eee nie… Po prostu tańczę tak bardzo, że nie mam głowy do myślenia! I do pisania też nie mam głowy. A jednak pisze, dzięki Tobie, Słodki mój! Już jedenaście lat piszę bloga! Wiesz…? Gdy go zakładałam, nie sądziłam że tyle lat dam radę…. A jednak! Dzięki Tobie!”
„Gdyby ktoś kiedyś chciał to wydać, nie broń. Pozwól!”
„Wydać w formie książki?! Teraz mało kto czyta normalne papierowe książki, Najdroższy mój! Ludzie wolą internety, blogi… Audiobooki sama słucham sobie gdy maluję!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie! Tajemniczo.
„Ale gdyby ktoś kiedyś chciał, pozwól, Maleńka Moja!”
„Spoko!” – szepnęłam z lekkością i uśmiechnelam się do Umiłowanego od ucha do ucha!

Tańczylismy bardzo!!! Maleńki mój wisiał na Krzyżu. Cierpiący był bardzo! Niewymownie! Niezmiernie… Wisiałam na Krzyżu razem z Nim. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością….delikatnie.
„Pragnę Cię, Moja Śliczna!”
„Pragnę Cię, mój Śliczny!”
Najdroższy objął mnie i pociągnął ku Sobie jeszcze bardziej!
Tańczylismy bardzo! W intymności, w bliskości bez granic!

Read more

CÓŻ TO MIŁOŚĆ?!!

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach leżałam obolała bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił prawie. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Leżałam z przymkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby podnieść powieki.
„Zmęczo…” – zaczęłam z trudem.. Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i zamknął mi usta pocałunkiem. Delikatnym i słodkim. Potem zaczął całować moje obolałe i zmęczone ciało…. Całowal… Pocałunek przy pocałunku. Pocałunek przy pocałunku… A z każdym pocałunkiem zanurzał mnie w Sobie. Głębiej i głębiej… Wchodzilam w Najdroższego mojego bardziej i bardziej. Zatapial mnie w Sobie… Byłam jakby w ciemności, która ciemnościa nie była. Najdroższy całowal moje serce. Ożywial je, znów kwitlo. Leżałam na SERCU Najdroższym. Na SERCU Maleńkiego mojego leżałam. Z Rany SERCOWEJ wyszła bielutka Hostia weszła we mnie. Śliczny mój wciąż mnie całowal….
„Cóż to za Miłość!!! Tak wielka! Poszła za mnie na Krzyż!!! Za mnie biedę i nędzę samą! Ucalowal mnie. Ucalowal mnie z moimi brudami grzechami…. I umarł z miłości do mnie!!! SERCE Najdroższe pękło z MIŁOŚCI!!! Cóż TO za MIŁOŚĆ??!! Jak można TAK kochać??!! AŻ TAK!!!”
Umiłowany wciąż całuje moje obolałe i zmęczone ciało…. Delikatnie i słodko…

Read more

OKRYWANIE MIŁOŚCIĄ

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach. A ja tańczyłam dla NIEGO. Po całej szczelinie tańczyłam! Starałam się jak najpiękniej… Kręcilam piruety w i salta! Przed Umiłowanym moim! Szczelina była dość duża, więc moglam w niej swobodnie tańczyć! A gdy kręcilam piruety i salta, zdawało mi się, że powiększala się jeszcze bardziej. Tańczyłam uśmiechając się do Słodkiego mojego radośnie, od ucha do ucha! A ON patrzył we mnie z zachwytem i uwielbieniem…
Tańczyłam i tańczyłam….!!! Aż w końcu usiadłam na kolanach Maleńkiego mojego. Właściwie opadlam na nie zmęczona!
„Pięknie tańczysz dla Mnie, Moja Pszczółko!” – wyszeptal Najdroższy z zachwytem i dumą.
„Co w tym dziwnego?! Uczy mnie najlepszy Tancerz w kosmosie!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego z miłością. Najdroższy obejmował mnie całą… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
Po chwili zaczął dotykać Swą dłonią miejsca w moim ciele, które bolało mnie najbardziej. Moich jelit dotykał… Zawsze kiedy to robił czułam się… dziwnie. Co prawda wstyd zabrał mi już dawno. Ale było to najdelikatniejsze i najbardziej czule miejsce. Więc czułam się jakby mnie obnażal, odkrywal… A jednocześnie okrywal mnie Sobą. Miłością. Pozwalalam Umiłowanemu dotykać. Nie broniłam Mu. Tylko Jemu pozwalalam. Tylko On mógł.
„Bardzo Cię bolą, Maleńka Moja?” – spytal Najdroższy z tkliwoscia.
„Nie. Dzisiaj nie. W normie!” – szepnęłam z nieśmiałym uśmiechem.
„Tak… Wiem jaka to norma!”
Maleńki patrzył we mnie poważny i uroczysty. Patrzył mi w oczy głęboko.,.. I zobaczylam Go całego poranionego i z szat obnażonego…. Nagiego. Wyśmiewanego, opluwannego. I zobaczylam siebie. Jak okrywalam Mojego Ślicznego Oblubienca miłością. Obejmowałam Najdroższego mojego całą sobą… Tak ze obelgi, wyzwiska i nie tylko spadały na mnie, nie na Niego.
„Pięknie tańczysz dla Mnie, Moja Śliczna Pszczółko!”
„Co w tym dziwnego?! Uczy mnie najlepszy Tancerz w kosmosie!”
Umiłowany wciąż dotykał Swą dłonią moich jelit. A ja okrywalam, obejmowałam Go całą sobą.

Read more

WIEM!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich na Łące wśród światła i kwiatów siedzieliśmy. Najdroższy mój Śliczny siedział, a ja obok Niego siedziałam. Mimo, że kwiaty były piękne, ja patrzyłam tylko w Ślicznego mojego. A ON patrzył tylko we mnie… Miłość sama!!! Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała!
„Dajesz mi tyle miłości, szczęścia i radości… mój Najdroższy!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
„A cierpienie?” – spytal Umiłowany z powagą.
„A cierpienie dopuszczasz. I choć samo w sobie jest złem, to Ty możesz zrobić z nim coś dobrego!”
A po chwili dodałam:
„A ja bardzo się ciesze że mogę cierpieć z Tobą, Najdroższy mój! Że w mogę z Tobą tańczyć!!! Bardzo, bardzo się cieszę!!!”
„Wiem! Widzę, Maleńka Moja!”
Najdroższy objął mnie z wielką tkliwoscia i położył na SERCU Swoim. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i pochylal się nade mną, tak że zasłanial mi całe niebo!
Uśmiechałam się do Niego radośnie!
„Kocham Ciebie moj Maleńki!”
„Wiem! Kocham Ciebie Moja Słodka!”
„Wiem!”
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice… Delikatnie i słodko…. I gorąco!

Read more

DAJĘ CI!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Trzymał mnie w ramionach Swoich. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości… W objęciach Maleńkiego mojego leżałam tańcząca bardzo.
„Mój Słodki… pragnę Ciebie!!!”
Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył mi w oczy z ogniem, patrzył we mnie głęboko…
„Czego pragniesz, Maleńka, otrzymasz! Daję Ci!”
Maleńki patrzyl mi w oczy i ja Mu w oczy patrzyłam. Zapatrzylam się… W jednej chwili znalazłam się w kościele. Jasnym i bardzo świetlistym. Siedziałam w ławce, z tyłu kościoła. W oddali, przy ołtarzu Umiłowany celebrowal Eucharystię. Uczestniczyłam w niej. Podeszłam do ołtarza, żeby przyjąć Komunię Świętą. Ukleklam przed Umiłowanym moim, a On podał mi Swoje Ciało do spożycia. Spozylam. I już chciałam odejść do ławki, ale Najdroższy zatrzymał mnie gestem dłoni. Klęczałam przed Nim. Umiłowany ukląkł przede mną… Klęczelismy przed sobą nawzajem. Umiłowany patrzył we mnie promienny i uroczysty wielce.
„Czego pragniesz, daję Ci Umiłowana!”
Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem… Wzruszona bardzo…
„Dziękuję… Dziękuję Ci mój Śliczny!!!” – szepnęłam z trudem.
„Daję Ci Siebie i Moje Królestwo!!!”
Byłam tak poruszona, że nie mogłam mówić. Położyłam głowę na ramieniu Słodkiego mojego. Z oddaniem. Wtulilam się w Miłość cała… Tańczylismy bardzo. W wielkiej intymności… W bliskości bez granic!

Read more

JESZCZE BLIŻEJ…

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzył we mnie z zachwytem i poruszony niezmiernie… Patrzyłam w oczy Maleńkiemu zakochana do szaleństwa i zachwycona cała! Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością i uwielbieniem.
„Mój Słodki… mój Śliczny… mój Skarbie!” – szepnęło moje serce.
„Maleńka Moja! Kruszzynko Moja Śliczna! Pszczółko Moja Umiłowana!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego od ucha do ucha. Najdroższy ujął moją dłoń ze Swego policzka i ucalowal ją. Potem położył na SERCU Swoim.
„Jak pięknie dla Mnie piszesz, Maleńka! Jak pięknie!” – wyszeptal wzruszony.
„Piszę o Twoich dziełach w moim życiu… To i pięknie! Wszystko jest Twoim dziełem, moje życie jest Twoim dziełem. Ja jestem Twoim dziełem! I nie jestem swoja, ale TWOJA!”
Umiłowany patrzył we mnie głęboko… Z ogniem w oczach… I pociągal mnie ku Sobie jeszcze bardziej i bardziej… Wchodzilam w głąb Najdroższego mojego.., coraz bardziej i bardziej. Cała byłam w Nim.
„Cała jesteś Moja! Należysz do Mnie. Ukrywam Cię w Sobie, Słodyczy i Slicznosci Moja!”
Trwalismy w wielkiej Miłości i bliskości bez granic. Piescilam SERCE Umiłowane…

Read more

O TALENCIE

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Leżąc na SERCU Maleńkiego mojego rozmyślalam o dzisiejszej Ewangelii:
„Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.”

„Góra czuwa!” – moja mama

Długo zastanawialam się o czym napisać… Zagłębiac się w teologiczne rozprawy….? Szybko jednak zorientowałam się, że to nie dla mnie, że się do tego nie nadaje.
Postanowiłam więc najprościej. Opowiem o talencie, który dostałam od Boga. O umiejętności malowania. Odkąd pamiętam zawsze lubiłam malować. Pamiętam jak miałam 5, może 6 lat i siedziałam w kuchni u babci i trzymając kredke w zębach rysowalam. Potrafilam zabazgrac całe zeszyty rysując historyjki o misiu. Pamiętam też, że od malenkosci wiedziałam że chcę być malarką. Że ‚będę studiować na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie’ – tak odpowiadałam gdy ktoś mnie pytał kim chce zostać gdy dorosne. Wygórowane miałam marzenia… 😁Dorośli kiedy mnie słuchali uśmiechali się poblazliwie… Chyba nie brali tego poważnie. Ja jednak jestem uparta 😁uparcie i wytrwale dążylam do celu.
Gdy byłam starsza zaczęłam malować farbami. Spodobało mi się to bardzo. I namiętnie malowalam bukieciki… Malowanie pociągalo mnie coraz bardziej. Wzięłam udział w konkursie na plakat o pokoju i zdobyłam wyróżnienie. W nagrodę dostałam duże pudło farb olejnych. Był to dla mnie znak, że Pan Bóg chce żebym została malarką. Do liceum plastycznego dostałam się na podstawie moich prac. Na początku nauka malowania szła mi „pod górkę”. Zostałam rzucona na głęboką wodę. Musiałam sprostać nie tylko wymaganiom nauczycieli, którzy nie stosowali wobec mnie żadnej taryfy ulgowej (i bardzo dobrze!!!), ale i, a może przede wszystkim własnej niepełnosprawnosci. Jednak dzięki Bogu, uporowi i wytrwałości dałam radę. W trzeciej klasie „plastyka” zostałam wybrana, żeby namalować plakat na marszobieg organizowany przez Arkadiusza Skrzypaszka i Anete Kreglicka. Namalowalam. Potem całe miasto było oklejonie moim plakatem. A ja za jego namalowanie dostalam od sponsorów swój pierwszy komputer. Jakiś czas później w moim domu pojawił się internet. A jeszcze później założylam bloga. Można powiedzieć że piszę do Was dzięki mojemu malowaniu.
Choć nie skończyłam Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, uważam że spełniłam marzenie z dzieciństwa. Ciągle spełniam. A raczej to Najdroższy spełnia we mnie Swoje Marzenie. Dal mi zdolności, upór, wytrwałośc, zacięcie. Ale przede wszystkim dał mi pasję!!!! I uśmiecha się z moich obrazów! Tak! Najdroższy uśmiecha się z moich obrazów! Do mnie i do oglądających je.
Bardzo mnie oburza jeśli ktoś nazywa mnie „artystką” a moje obrazy „dziełami”. Ja po prostu cieszę się że malowaniem! Gdy maluję, jestem w swoim żywiole! I myślę że rozwijam talent dany mi od Boga… Ciągle chcę rozwijać! I malować na Jego chwałę!

Read more

WYBORNIE!!!

Trwalismy razem. Najdroższy mój i ja. Policzek przy policzku. SERCE przy sercu. Maleńki obejmował mnie cały… Zatapial w Miłości. Leżałam w Umiłowanym moim i tańczyłam dla NIEGO radośnie. Maleńki w pewnej chwili podniósł Swą głowę i patrzył we mnie głęboko.
„Prawdziwa z Ciebie Pszczółka, Maleńka Moja! Nawet w odpoczynku uwijasz się dla mnie!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha.
„A co… To źle?!!”
Maleńki rozpromienil się ogromnie nade mną i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Delikatnie i słodko. Odwzajemniłam pocałunek.
„Dziękuję za Twoją Miłość do mnie! To ona sprawia że się uwijam…. Kochasz mnie i ja Ciebie kocham i się uwijam!” – szepnęłam z miłością.
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i znów przytulił się do mego policzka. Trwalismy razem. Najdroższy mój i ja. Policzek przy policzku. SERCE przy sercu. A moje serce szeptalo:
„Mój Słodki… mój Śliczny!!! Kocham Ciebie, pragnę Ciebie, ufam Ci, uwielbiam Ciebie!!! Maleńki mój… Bądź pozdrowiony! Bądź pochwalony! Bądź wywyzszony!”
„A miodek od Ciebie, Maleńka wyborny!!!” – wyszeptalo SERCE Najdroższe.
„Ty go czynisz wybornym!”
Trwalismy razem. Umiłowany mój i ja. Policzek przy policzku. SERCE przy sercu… W Miłości i bliskości bez granic. Było wybornie!!!

Read more

PO BURZY

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach leżałam tańcząca bardzo i bardzo zmęczona. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia bezdenna. Cały był Miłością i cały był dla mnie… Cały był tkliwoscia, cały był czułością…. Patrzyłam Mu w oczy z miłością.
„Naj…”
„Moja Śliczna, Maleńka Moja… Kruszynko, Pszczółko Moja… Odpocznij, odpocznij, proszę! Proszę… zrob to dla Mnie!”
„Dla Ciebie? Dobrze!”
Umiłowany wiedział co i jak powiedzieć żebym nie mogła Mu odmówić. Zresztą nie miałam siły. Wczoraj wieczorem na niebie mojego życia znów szalala potężna burza. I teraz byłam po niej zmęczona fizycznie i psychicznie..
„Ale odpocznę w Tobie. Tylko w Tobie odpoczy…”
„Jasne że we Mnie! Nie ma innej opcji!!!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. Przytulił Swój policzek do mego policzka i pieścil moje serce… Otulał mnie Sobą, zanurzał w objęciach. A ja Jego Maleńka, odpoczywalam… Po burzy.

Read more

BZĘCZENIE NAD UCHEM

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z tkliwoscia. Byłam bardzo bardzo tańcząca i zmęczona. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam Mu w oczy z miłością. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością. Tańczylismy w bliskości i intymności… Najdroższy pochylił się nade mną.
„Moja Odrobinko, Kruszynko! Pszczółko Moja!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego z trudem… Kilka dni temu pomyślałam że jestem Odrobinka, Kruszynka Maleńkiego mojego, wczoraj mój Duchowy Syn nazwał mnie Jego Pszczółką.
„To jak mam Ciebie nazywać, Maleńka Moja? Jak byś chciała?” – spytał Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
„Ty wybierz, mój Śliczny!”
„Wszystkie określenia do Ciebie pasują. A Pszczółka najbardziej. Uwijasz się dla Mnie jak ona!”
Zaśmiałam się cicho.
„Mam nadzieję że nie bzecze Ci nad uchem i nie przeszkadzam w odpoczynku?!”
Najdroższy zaśmiał się perliscie. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy zaczął szeptac:
” ‚Mój Słodki, mój Śliczny! Maleńki mój kocham Ciebie, pragnę Ciebie, uwielbiam Ciebie i ufam Ci!!! Bądź pozdrowiony, bądź pochwalony, bądź wywyzszony!!!’ Sama powiedz, czy przeszkadzało by Ci takie bzeczenie?”
Zawstydzilam się uszczęśliwiona niezmiernie…
„Nnnie…. Przeciwnie!”
„No właśnie. Sama widzisz!”
Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko. I ja Mu w oczy patrzyłam. Tańczylismy bardzo. W Miłości bez granic!

Read more

KOCHAJ I RÓB CO CHCESZ!

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Leżąc na SERCU Najdroższym moim, rozmyślalam o dzisiejszej Ewangelii:
„Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda! Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta.”

„Kochaj i rób co chcesz!” – św Augustyn

W tych bardzo surowych, ostrych, dobitnych słowach Jezusa wielu może usłyszeć oskarżenie, osądzenie, potępienie postępowania faryzeuszy. Ja słyszę w nich ból i cierpienie Jezusa. Wielki ból… Jak źle musieli czynić faryzeusze, że Jezus był zmuszony powiedzieć im: „Biada!” Jakiż ojciec, który widzi, że jego kochane dziecko źle postępuje, nie cierpi z tego powodu, i nie zwraca mu uwagi?! Nawet w surowych, ostrych słowach. Tym bardziej Bóg… Robi to ponieważ kocha faryzeuszy, Swe dzieci i pragnie ich nawrócenia.
Faryzeusze z racji sprawowanych przez siebie funkcji byli blisko Świątyni. Byli to ludzie wykształceni. Znali Tore, Pięcioksiag. Byli znawcami Bożego Prawa. Ale źle tę znajomość wykorzystywali. Znajomość Prawda służyła im do obnoszenia się ze swoją religijnościa, pokazywali innym jacy to są doskonali i nieskazitelni. Wywyzszali się, uważali się za lepszych od innych ludzi. Gardzili nimi. Znajomość przepisów Prawa Bożego wykorzystywali do potępiania, osądzania… Jezusa też słuchali tylko dlatego żeby wystawić Go na próbę, pochwycic na słowie a potem oskarżyc.
Można więc znać Boże prawa, można wierzyć w Boga, ale być daleko od NIEGO. Szatan też w Boga wierzy, no i co z tego? Kiedyś słyszałam że wiarę można podzielić na trzy rodzaje: wiarę w Boga, tj wierzę że Bóg istnieje ; wiarę Bogu tj ufność w Jego sprawiedliwośc, miłość, miłosierdzie, opatrznosc itd ; i wiarę ku Bogu, codzienne, mozolnie, uparte kroczenie z Bogiem i ku Niemu.
Jak oczyścić swoje wnętrze? Kochać, po prostu. Jeśli się kogoś kocha to nie potrzebna jest znajomość Prawa. Jeśli się kogoś kocha to oczywiste jest, że się go nie okradnie, nie zabije, nie weźmie się np jego żony za swoją. Jeśli się kogoś kocha to to pragnie się jego dobra. To oczywiste. Tak samo jest z Bogiem. Jeśli Go kocham, jeśli jest dla mnie Kimś najważniejszym to wszystko co robię, robię z miłości do Niego. Nie na pokaz, z przymusu czy obowiązku. Z miłości. Po cichu. Tak mi teraz przyszła na myśl przypowieść Jezusa o faryzeuszu i celniku. Wątpię żeby celnik był znawcą Tory. A jednak to jego postawę dał Jezus za przykład faryzeuszom. Bo dla NIEGO liczy się serce!
Piszę te słowa we wspomnienie św Moniki. Ona jest lata całe modliła się o nawrócenie męża i syna. Wylala wiele łez, żeby jej syn Augustyn, hulaka i rozpustnik, zmieniający poglądy jak rękawiczki nie musiał usłyszeć Chrystusowego: „Biada!” Modliła się, modliła… I wymodlila! Dzięki jej modlitwie i łzom Augustyn nawrócil się, ochrzcil. Został kapłanem, biskupem. A po śmierci wielkim świętym, Doktorem Kościoła. To on wypowiedzial to słynne zdanie: „Kochaj i rób co chcesz!” Zrozumiał, że Miłość – Bóg jest najważniejsza. Jeśli się Go kocha z całego serca, można robić wszystko!

Read more

CAŁA TWOJA, CAŁY TWÓJ

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Trzymał mnie w ramionach Swoich. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam tańcząca. A ON patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Tylko we mnie… Zakochany i zachwycony cały. Był taki mi oddany…. Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana do szaleństwa i zachwycona cała! Patrzyłam tylko w Maleńkiego mojego…
„Jesteś cały mój! I cały dla mnie!” – szepnęłam wpatrzona w Niego, w Umiłowanego mojego.
„Ty jesteś cała Moja i cała dla Mnie to JA JESTEM cały Twój i cały dla Ciebie, Maleńka Moja! Uszczęśliwiasz Mnie bardzo…” – wyszeptal z ogniem.
”Pragnę Cię, mój Śliczny!!!”
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Delikatnie i słodko. Potem położył głowę na moim sercu i odpoczywal.
„Jesteś cała Moja i dla Mnie cała…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia wielką…

Read more

NIE ZABIERAJ…

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie! Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała! Tańcząca bardzo!
W pewnej chwili Najdroższy zaczął dotykać Swą dłonią mojego serca. Dotykał z tkliwoscia, poruszony bardzo…. Potem przesunął dłoń niżej. I dotykał miejsca w moim ciele, które bolało mnie najbardziej. Moich jelit dotykał. Głaskał, pieścil… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i wyszeptal z ogniem:
„Dziś nie będzie Cię boleć, Maleńka Moja!!!”
„Nie będzie?! Szkoda…” – szepnęłam ze smutkiem.
„Szkoda?!!” – Najdroższy wydawał się być bardzo zdumiony.
„Bo nie będę mogła tańczyć dla Ciebie…” – szepnęłam z trudem. I zaczęłam prosić:
„Nie zabieraj mi, nie zabieraj, proszę! Nie zabieraj mi cierpienia… Chyba że nie podoba Ci się mój taniec!!!”
„Podoba Mi się!!! Bardzo Mi się podoba!”
„To nie zabieraj mi… To dla mnie zaszczyt, łaska! Proszę, mój Śliczny…”
„Wielu prosi, żebym odjąl od nich ból, cierpienie. Ty prosisz, żebym…”
„Uwielbiam tańczyc z Tobą, Maleńki mój!” – przerwałam Umiłowanemu gwałtownie.
„Uwielbiam tańczyc z Tobą, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości.
Objął mnie całą i przytulił do SERCA Swego. Zanurzał mnie w Sobie, zatapial w Miłości. I czynił z Sobą jedno. Tańczylismy bardzo w wielkiej intymności…

Read more

PRZEZ CIASNE DRZWI

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Leżałam na SERCU Najdroższym moim i rozmyślalam o jutrzejszej, niedzielnej Ewangelii:
„Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. 23 Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich: 24 «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. 25 Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. 26 Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. 27 Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” 28 Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. 29 Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. 30 Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi».”

” Kto chce należeć do Chrystusa, musi przeżyć całe Jego życie” – św Teresa Benedykta od Krzyża

Jezus przemierzając miasta i wsie odbywał Swą podróż do Jerozolimy. W tym jednym z zdaniu można streścić całe Jego ziemskie życie. Jezus szedł do Jerozolimy. To był Jego cel. Jerozolima. Szedł tam nie dla przyjemności. Szedł żeby tam cierpieć, umrzeć na Krzyżu i zmartwychwstac. Szedł do Jerozolimy, żebyucalowac Krzyż, wziąść go na Swoje ramiona, dźwigać. Żeby w końcu pozwolić się do niego przybic. Żeby się do niego dopasować. Żeby przybrać jego kształt. Tak! Żeby przybrać kształt Krzyża!
My, żeby zostać zbawieni musimy przejść przez Drzwi. Drzwi są ciasne, wąskie. I żeby przez nie przejść, musimy się przez nie przeciskac. Aby to zrobić musimy się zmniejszyć, zmalec. Musimy w nie wejść cali, poczuć, doświadczyć. Tymi ciasnymi Drzwiami jest sam Jezus Chrystus. Nie wystarczy chodzić do kościoła, nie wystarczy karmić się Jego Ciałem, nie wystarczy słyszeć Jego słowa, a żyć po swojemu i po śmierci powoływać się na znajomość z Jezusem. On nie przyzna się do takiej powierzchownej znajomości. On pragnie życia Nim na codzień. Każdego dnia. Pragnie relacji, bliskości. Pragnie przyjaźni. Chce żebyśmy się do Niego zbliżyli, nie tylko się Go dotknęli. Ale żebyśmy przygnęli do Niego całym sobą. Żebyśmy położyli głowę na Jego SERCU, doświadczyli Jego Ran. On pragnie, abyśmy się do Niego dopasowali, przybrali Jego kształt. To trudne, wymagające poświęcenia a nawet ofiary. Ale warto. Bo gdy się już przez te Drzwi przecisniemy to po Drugiej Stronie czeka na nas ON! Jezus!!! Czeka na nas z miłością i otwartymi ramionami! Przywita nas z wielką radością i powie prosto do naszych serc:
„Przyjacielu Mój!!! Dobrze, że jesteś! Miejsce przy stole już na Ciebie czeka! Chodź usiądź przy Mnie! Czego sobie życzysz, jak mogę Ci usłużyć, Mój Przyjacielu?!” „

Read more

JUŻ TU!!!

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymał mnie w ramionach Swoich. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam tańcząca bardzo i bardzo zmęczona. Najdroższy pochylal się nade mną cały. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam Mu w oczy z miłością.
„Zmęczo…” – szepnęłam z trudem.
„Wiem, Maleńka Moja… Odpocznij sobie. Odpocznij, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia bezdenna. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzyłam w mojego Ślicznego. Nie chciałam odpoczywać, chciałam tańczyć. Tańczyć z Umiłowanym moim! Jednak nie powiedzialam Mu o tym. Posłuchalam Słodkiego mojego. Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha i zamknęlam oczy żeby odpocząć. O gdy tylko zamknęlam oczy… od razu znalazłam się w wielkiej sali balowej! Perłowej! Diamentowej! Jasnej i bardzo świetlistej! Przede mną stanął Umiłowany mój. Piękny i uroczysty wielce!
„Czy mogę prosić Damę Mego SERCA do tańca?” – spytal uśmiechając się do mnie promiennie.
Ukłonilam się. I zaczęliśmy tańczyć! Umiłowany obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził!
Tańczylismy bardzo! Ale był to taniec inny niż zwykle. Nie był to taniec ofiarowania cierpienia. Był to taniec Życia i Miłości!!!! Umiłowany wziął mnie cala w objęcia i wirowal! Wirowal szczęśliwy ogromnie!!! Wirowal coraz wyżej i wyżej i wyżej… Aż otworzyłam oczy. I znów leżałam w ramionach Najdroższego mojego. A ON patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Tak będzie Tam u Mnie!” – wyszeptal z powagą.
„U Ciebie na rączkach?”
Najdroższy przytaknal z uśmiechem.
„A ja już tu jestem u Ciebie na rączkach. I jest mi bardzo dobrze!”
Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Delikatnie i słodko…

Read more

MIŁOŚĆ I BÓL

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem.
A potem spacerowaliśmy pod rękę po jednym ze stoków mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Maleńki trzymal mnie pod rękę, i uśmiechal się do mnie cudnie. Cały był Miłością i cały był dla mnie. I ja patrzyłam tylko w Ślicznego mojego i uśmiechalam się do Niego radośnie.
„Uwielbiam spacerować z Tobą pod rękę, mój Śliczny!”
Umiłowany patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. Ja spowaznialam i zaczęłam opowiadać Najdroższemu o mojej relacji z jednym z moich Duchowych Dzieci. Mówiłam że coraz częściej muszę mu zwracać uwagę, upominać. Robię to niechętnie, ze smutkiem i bólem serca…i z miłością się staram. Bo kim ja jestem, żeby komuś innemu zwracać uwagę?! Nikim!!! Ale nie mogę bezczynnie patrzeć jak ktoś kogo kocham źle postępuje…
Przerwałam i spojrzałam w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie z wielką Miłością…
„Mów dalej, Maleńka Moja!”
„I upominam. A wiesz jak ja mówię, Najdroższy mój… Niewyraźnie, niezrozumiale, przez chorobę… Czasem niechcący wykrzywi i Dziecku wydaje się że ja złośliwie, albo w nerwach. Ale gdy tylko na mnie popatrzy od razu spuszcza wzrok, ucieka spojrzeniem i od razu zmienia temat rozmowy. A potem jest jakieś inne. Łagodniejsze, pokorniejsze… ”
Znów spojrzałam w Najdroższego mojego. Patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Maleńka Moja, wiesz dlaczego Twoje Dziecko tak reaguje gdy tylko na Ciebie popatrzy?”
Kiwnelam głową, że nie.
„Sama mówisz że zwracasz uwagę ze smakiem, bólem serca i miłością!”
„Tak. Staram się…”
„I Twoje Dziecko to widzi. Widzi to w Twoich oczach. Dlatego też ucieka spojrzeniem. Bo widzi w Twych oczach miłość i ból!”
Spojrzałam w Umiłowanego mojego zdziwiona. A ON uśmiechał się do mnie cudnie. Spacerowalismy pod rękę po jednym ze stoków górskich. Po górach mojej modlitwy.

Read more

JAK GWIAZDY…

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Pociągasz mnie ku Sobie coraz bardziej i bardziej…” – szepnęłam wpatrzona w Ślicznego mojego.
„To chyba dobrze?” – spytal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
„Bardzo dobrze! Bardzo!!!”
Umiłowany patrzył we mnie…
”Zabieram Cię na spacer, Maleńka!”
I w tej chwili znaleźliśmy się na nocnym rozgwiezdzonym niebie! Spacerowalismy w powietrzu a wokół nas na czarnym niebie migotaly gwiazdy!!! Mnóstwo gwiazd!
„Policz je jesli zdołasz, Maleńka Moja!” – zaśmiał się perliscie Najdroższy.
„Nawet nie próbuję! Miliony ich! I co chwilę pojawia się kolejna i kolejna! Te gwiazdy są jak Twoje dary dla mnie! Coraz ich więcej i więcej!!! I świecą na niebie mojego życia!”
Zatrzymalam się i stanęłam przed Najdroższym moim. Ujęłam Jego twarz w moje dłonie i patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała!
„A Ty jesteś Słońcem moim! Słońcem w czasie nieustannej burzy!!!!”
Umiłowany rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil Miłością!!!! Tak, że wokół nas nastał dzień, a wszystkie gwiazdy znikły. Najdroższy patrzył we mnie głęboko…
„Te gwiazdy są jak Twoja miłość do Mnie, Maleńka Moja! Nie da się jej objąć, policzyć. I wybucha coraz bardziej i bardziej!”
„A Ty zatapiasz ją w Swojej Miłości, mój Śliczny!”
„Tak, Maleńka Moja. Czynię z Moją jedno!”
Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył tylko we mnie. A ja tylko w Niego patrzyłam. Trwalismy w bliskości bez granic…

Read more