W MIŁOŚCI BEZ GRANIC

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i… od razu zobaczyłam obraz… Piękny niezwykle!
Trzymałam w ramionach Jezusa… W moich objęciach leżał. I mimo, że wyglądał jak dorosły, był moim Dzieciątkiem, moim Niemowlęciem! Moim Maleństwem!!! Leżał uśmiechnięty od ucha do ucha!!! I patrzył tylko we mnie zakochany i zachwycony cały!!! Tuliłam mojego Jezusa do serca. Patrzyłam tylko w Niego, zakochana i zachwycona cała!
„Moniko! Jak Mi dobrze w sercu Twoim!!!” – usłyszalam gdzieś z góry. I obraz znikł.
I znów leżałam w ramionach Jezusa.
„Mnie też dobrze w SERCU Twoim, Jezu!!! Bardzo dobrze!!! Chciałabym być w Nim częściej!!!”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
„Zawsze jesteś w SERCU Moim, Moniko! Ale możesz wejść do Niego głębiej. Moje SERCE należy do Ciebie! Sama Je sobie wybrałaś, pamiętasz?!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości. Kiwnęłam głową, że tak. A Jezus wyjął SERCE Swoje ze Swego Ciała i położył Je na sercu moim.
” Jest Twoje, Moniko! „- wyszeptał płonący miłością.
Ujęłam SERCE Jezusa w swoje dłonie… Bardzo delikatnie się starałam. I z czułością… Ujęłam Je w dłonie i ucałowałam z miłością… Potem uniosłam SERCE w górę!!!! Wysoko! I adorowałam Je.
„Serduszko moje, kocham Cię! Kocham Cię!!! Uwielbiam Ciebie!!! Pragnę Ciebie!!!”
Tak adorowałam. Gdy skończylam, delikatnie włożyłam SERCE do Ciała Jezusa.
A Jezus patrzył we mnie poruszony niezmiernie i wzruszony cały… Po Jego policzkach ciekły łzy! Ale Ale nie były to łzy smutku, znam Go już na tyle, że potrafię rozróżnić. To były łzy niezmiernego szczęścia!!!
Jezus ujął moją dłoń w Swe dłonie. Ucałował ją gorąco i przytulił do Swego policzka. I patrzył mi w oczy… Tylko we mnie patrzył… I rozpromienil się nagle baaaaaardzo!!!
„Moniko, uszczęśliwiasz Mnie! Uszczęśliwia Mnie Moja jedyna!”
Patrzyłam w mojego Jezusa rozradowana cala!!! I pomyślałam że ON uszczęśliwia mnie milion razy bardziej.
Jezus patrzył we mnie. Ja w Niego patrzyłam. Trwaliśmy w Miłosci i bliskości bez granic…

Read more

PONAD WSZYSTKO!

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie… Piękny i cały dla mnie… Patrzyłam w mojego Jezusa zakochana i zachwycona cała! Dotknęłam dłonią Jego policzek.
„Mój Jezu… jak mogę Ci usłużyć?” – szepnęłam z czułym uśmiechem.
Jezus spojrzał we mnie poruszony niezmiernie i płonący cały!
„Służysz Mi, Moniko! Bardzo pięknie mi służysz! Służysz Mi obecnością i oddaniem! Jesteś cała Moja. Cała dla Mnie. I cała we Mnie!”
Patrzyłam Mu w oczy onieśmielona… A Jezus objął mnie jeszcze bardziej. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko. Był bardzo poważny i uroczysty. Patrzył we mnie z niezwykła łagodnością i czułością…
„Teraz mogę Ci powiedzieć, Moniko. Teraz jesteś jesteś cała Moja i cała dla Mnie! Bardziej niż jak wtedy gdy byłaś w Ogrodzie, w altance czy w wodospadzie. O wiele, wiele bardziej!”
Zdumiałam się do głębi serca!!!
„Ale przecież nie kłamałam Ciebie gdy mówiłam Ci wtedy że jestem cała Two…!”
Nie dokończyłam. Jezus zamknął mi usta pocałunkiem.
„Nie. Nie kłamałaś. Byłaś Moja na miarę swoich ówczesnych możliwości. I proszę, nie miej do siebie pretensji o te ogrody, ławeczki, wodospady. Potrzebowałaś ich, żeby dojść tutaj. Ważne jest to co wybierałaś. Altankę, wodospady, czy Mnie!”
„Oczywiście, że Ciebie, mój Jezu!!!” – szepnęłam rzucając Mu się na szyję.
„Nie dla wszystkich dusz to oczywiste, Moniko. Wiele dusz wybiera altankę, lub wodospad zamiast Mnie. I zostają same ze swoimi wyobrażeniami. A Ja muszę iść dalej. Sam…”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie.
„Gdybyś wybrała altankę lub ogród, miałbym teraz puste dłonie, puste ramiona… Nie miałbym kogo tulić… Ale wybrałaś Mnie. I Moje ramiona, objęcia są pełne! Pełne Ciebie!!! Mam moją jedyną! Mój Skarb! I wiem, że kocha Mnie ponad wszystko!”
Patrzyłam w mojego Jezusa… Tylko w Niego patrzyłam.
„Ponad wszystko…” – szepnęłam prawie bezgłośnie.
Jezus patrzył we mnie płonący z miłości… Otulał mnie Sobą, bardziej i bardziej. Zatapial w Miłosci… I czynił z Sobą jedno.

Read more

MNIEJ ZNACZY WIECZNOŚĆ

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam. Mój Umiłowany Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą, pochylał się nade mną i patrzył we mnie płonący cały… Tylko we mnie patrzył. Usmiechalam się do Niego radośnie i patrzyłam Mu w oczy głęboko. Z zachwytem i uwielbieniem! Zakochana na zabój… Tylko w Niego patrzyłam! W mojego Jezusa!
„Dziękuję, Moniko że ze Mną jesteś!” „-wyszeptał Jezus z mocą i żarem.
” Nie dziękuj, mój Jezu! Kocham więc jestem. A za miłość się nie dziekuje!” – szepnęłam po prostu.
Jezus patrzył we mnie… Miłość sama!
„Dziękuję mój Jezu, że ze mną jesteś!” – szepnęłam z uwielbieniem.
„Kocham więc jestem. A za miłość się nie dziekuje!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
Zaśmiałam się radośnie!
„Wziąłeś mnie, mój Jezu w… pod włos!!!”
Jezus śmiał się perliscie!
„Moniko! Ty wzięłaś mnie pierwsza! Pod włos!”
Uśmiechnęłam się do Niego z czułością. Wyciągnęłam dłoń, dotykałam Jego policzka i głaskalam go z miłością… Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jezusie, w Jego objęciach. Byłam Jego maleństwem, Jego niemowlęciem. Jego dzieciątkiem byłam… Szczęśliwa bez miary! Leżałam i rozmyślałam… I przyszło mi na myśl, że kiedyś potrzebowałam mniej do szczęścia niż teraz. A za chwilę znów, że teraz potrzebuję mniej. Potem znowu pomyślałam że teraz przecież potrzebuję, pragnę więcej! Za chwilę znów, że mniej!!! A za chwilę że więcej!!! I nie mogłam się sama ze sobą zgodzić! Spojrzałam w Jezusa. Uśmiechał się do mnie cudownie! Rozmyślałam dalej. I nie mogłam się sama ze sobą zgodzić!!! Dlaczego? No, popatrzcie sami:
Kiedyś żeby czuć się szczęśliwą potrzebowałam ogrodów,,altanek, ławeczki, wodospadu… Łąki… Jezus oczywiście w tym wszystkim był i mogę powiedzieć że ON był najważniejszy. Ale zawsze musiała być jakaś otoczka, ozdóbka… tło…
A teraz wystarczy mi to że leżę w ramionach Jezusa. W Jego objęciach! I nic więcej do szczęścia nie potrzebuję. Leżę otulona Miłością i jestem najszczęśliwsza w kosmosie! No to jak? Potrzebuję do szczęścia mniej czy więcej niż kiedyś??!! Mniej i duuuużo więcej jednocześnie…? Nie wiedziałam jak to pogodzić….
Jezus znał moje myśli i wciąż uśmiechał się do mnie pięknie! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
„Tu mniej znaczy więcej, Moniko! Mniej znaczy wszystko! Znaczy wieczność!!! – wyszeptał z ogniem miłości.
” Taaaa….”-szepnęłam z uwielbieniem od ucha do ucha. Jezus rozpromienil się bardzo nade mną!!! Rozświetlił! I patrzył tylko we mnie…

Read more

ZNIKNĄĆ

Obudziłam się… Obudziłam się i od razu poczułam, że jestem w ramionach Jezusa. W objęciach mojego umiłowanego Jezusa. Leżałam obolała bardzo i bardzo tańcząca… Otulona Miłością… Choć bolało mnie wszystko, moje serce tańczyło ze szczęścia i radości! Otworzyłam oczy z trudem. Otworzyłam oczy i zobaczyłam mojego Jezusa… Pochylał się nade mną z tkliwością i czułością niesamowitą. I patrzył we mnie… Taki piękny i taki we mnie zakochany!!! Oddany mi i poddany… Cały dla mnie!
„Mój Je…” – szepnęłam z trudem. Nie dokończyłam. Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice. Pocałował mnie.. I patrzył mi w oczy głęboko. Oddany i poddany… W Jego oczach widziałam pragnienie… I sama pragnęłam oddać się Jezusowi. Poddawać się Mu! Coraz bardziej, bardziej i bardziej… Zatopić się w Nim! Zniknąć! Tak! Zniknąć w moim Jezusie!!! Żeby ludzie patrząc na mnie, nie widzieli mnie, tylko Jezusa!
„Już znikłaś, Moniko! Nie ma Ciebie, jestem JA!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Kocha..!” – szepnęłam z ledwością.
„Wiem, Moja jedyna! I Ja Ciebie kocham!”
„Wieeeem!!!” – szepnęłam. I uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. Jezus rozpromienil się bardzo nade mną! Rozświetlił. Przyłożył moje pytanie usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam. Piłam Napój Życia i Miłości. Piłam… I rozpływałam się w moim Jezusie…

Read more

BLISKI BÓG

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Mój umiłowany Jezus i ja. Na jednym ze stoków na łące stokrotek byliśmy. Ja leżałam na trawie, a Jezus pochylał się nade mną. Cały! Zasłanial mi całe niebo. On był moim Niebem i moim Słońcem!!! Patrzył we mnie piękny niezwykle i we mnie zakochany!!! Tylko we mnie patrzył… I cały był dla mnie. Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością! Zakochana i zachwycona cała! I byłam cała dla Niego!
„Wiesz dlaczego tu jestem, mój Jezu? Bo Ty tu jesteś!!! Bez Ciebie było by pusto i ciemno i smutno!” – szepnęłam uśmiechnięta od ucha do ucha. Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„A wiesz dlaczego Ja tu jestem, Moniko? Bo Ty tu jesteś! Bez Ciebie było by pusto i ciemno i smutno!” – wyszeptał Jezus z ogniem i promieniał cały miłością i oddaniem.
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie!
„Ale przecież jesteś Bogiem i nikogo i niczego nie potrzebujesz!” – szepnęłam przekornie, z uśmiechem od ucha do ucha.
Jezus spojrzał we mnie zdumiony. Potem zaśmiał się perliscie!
„To prawda, że jestem Bogiem i nikogo i niczego nie potrzebuję! Ale Ja jestem Bogiem Miłością. A Miłość pragnie, wręcz musi kogoś kochać! A kogo miałbym kochać gdyby nie było Ciebie??!”
„Siebie!” – szepnęłam z przekorą. Usmiechalam się do Jezusa z bezczelną ufnoscia! Jezus znów zaśmiał się cudnie!
„Gdybym kochał tylko Siebie, byłbym wieeeeelkim samolubem! Wyobrażasz sobie Mnie jako samoluba, Moniko?!”
Teraz ja zaśmiałam się perliscie!
„No, nie!!! Tego nie mogę sobie wyobrazić!!! Ty i samolub??? Niemożliwe!!!”
Jezus patrzył we mnie głęboko. A Jego SERCE szeptało:
„Jestem Miłością! A Miłość pragnie się rozlewac, wylewać! Pragnie się dawać, rozdawać, wydawać się! Pragnie się dzielić! I mnożyć!”
Patrzyłam w oczy Jezusowi…
„Dobrze że jesteś, mój Jezu! I dobrze że Taki jesteś!”
A Jezus objął mnie całą i przytulił mocno. Tulił mnie w objęciach! Był taki bliski… Najbliższy!!!
Patrzyłam w mojego Jezusa z zachwytem i rozmyślałam…
Przez te lata bycia ze mną, zmienił nie tylko mnie. Ale przede wszystkim zmienił Swój obraz Siebie we mnie!!! Przekonal mnie, że nie jest Bogiem dalekim, odległym, sztywnym, surowym, który tylko czeka na moje potknięcie, żeby mnie oskarżyć. Przekonał mnie, że jest Bogiem Kochającym, czułym. I bliskim! Najbliższym!!! Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi że będę leżeć w objęciach Jezusa i będę najszczęśliwsza w kosmosie, pomyślałabym, że zwariował! A teraz nie mogę żyć bez Jezusa! Nie potrafię! Nie chcę!!! Bez Niego umieram! Usycham… W Jego objęciach, w Jezusie ożywam! Kwitnę! Rozkwitam!!!
„Cieszę się że jesteś, mój Jezu!” – szepnęłam wpatrzona w Jezusa z uwielbieniem.
„Cieszę się że jesteś, Moniko, Moja jedyna!”
Jezus otulał mnie Sobą. Zatapial w Miłosci. Był taki bliski!
To największy cud Jezusa w moim życiu! Przekonal mnie, że jest Bogiem bliskim. I bliskości pragnie!

Read more

ULGA

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam. Obolała bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły, żeby podnieść powieki. Jezus otulał mnie Sobą. Zatapial w Miłosci…W pewnej chwili na policzku oddech mojego Jezusa. A potem czuły i słodki pocałunek… A potem dotyk!!! Piekący! Palący!!! Ognisty!!! Szybko odwróciłam głowę w gescie obrony! Ciarki przeszły mi po ciebie. I od razu przypomnialam sobie zmorę z dzieciństwa. I dotyk zły, powodujący ból, cierpienie… Ale od razu zrobilo mi się wstyd, że sprawiłam przykrość Jezusowi… I z powrotem odwróciłam do Niego głowę. I po chwili znów poczułam dotyk… Palący, piekący, ognisty! I znów nie wytrzymałam!!! I znów szybko odwróciłam głowę!!!

I usłyszalam ciepły, pełen miłości i łagodności głos:

„Nie bój się Moniko. Ten dotyk Ciebie uleczy. On jest inny niż…”

„Nie odwrócę już głowy! Niech mnie pali, piecze! Nie odwrócę!”

I obróciłam głowę do Jezusa. I po chwili znów na moim policzku poczułam dotyk. Piekący, palący, ognisty! Nie odwróciłam głowy. Dotyk palił tylko chwilkę. A potem poczułam ulgę… Ulga rozlewała się po całym moim ciele… Wypełniala me serce. Dodawała mi sił. Otworzyłam oczy i zobaczyłam pochylone przede mną oblicze Jezusa. Patrzył we mnie płonący cały miłością! I piękny niezwykle!!!

„Jestem z Ciebie bardzo dumny, Moniko!” – wyszeptał Jezus z ogniem. Zachwycony cały!

„Nie sądz surowo mojego Dziecka! Wybacz mu, Jezu! Ja mu wybaczylam. I Ty mu wybacz! Proszę!!!”

„Moja piękna! Jedyna Moja!” – Jezus promieniał cały dumą.

Rzuciłam Mu się na szyję!!! Jezus objął mnie całą i przytulił mocno… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wtulił w Siebie. W Miłosc

Read more

JAK JEZUS DLA ZACHEUSZA…

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył tylko we mnie… Miłość sama! I ja tylko w Niego patrzyłam. Patrzyłam w mojego Jezusa i rozmyślałam… Rozmyślałam o Zacheuszu… Ten człowiek budził moją sympatię. Mieszkał w Jerychu i był celnikiem, a raczej przełożonym celników. Zwierzchnikiem. Był on bardzo bogaty. Można być niemal pewnym, że majątku dorobił się w nie do końca uczciwy sposób. Ludzie nazywają go „grzesznikiem”. Mimo że miał wysoki status społeczny, miał pewien kompleks. Był niskiego wzrostu. Miski. Może ludzie dokuczali mu, śmiali się z niego, może przezywali „korduplem”? Wszyscy patrzyli na niego z góry. A Zacheusz do każdego do kogo się zwracał musiał zadzierać wysoko głowę.
Pewnego dnia dowiedział się, że przez miasto będzie przechodził Jezus. I bardzo chciał Go zobaczyć. Pewnie słyszał o Jezusie, o Jego słowa i cudach. Bardzo chciał zobaczyć kto to jest. Ale nie tylko Zacheusz chciał zobaczyć Jezusa. Całe miasto wyleglo na ulice. Zacheusz znalazł się w tłumie. A że był niski nic nie widział! Stawał na palcach, podskakiwal. Ale nic to nie dało. Był za niski! Zobaczył rosnące niedaleko drzewo… I wpadł na zwariowany, ale genialny pomysł! Wdrapał się na to drzewo. Siedząc na gałęzi miał doskonały widok! I w końcu na wszystkich mógł patrzeć z góry!
A Jezus przyszedł. Stanął pod drzewem i zadarl głowę do góry. Spojrzenia Zacheusza i Jezusa spotkaly się. Postawa Jezusa podnoszącego wysoko głowę, żeby go zobaczyć wstrząsnęła Zacheuszem!!! Do tego stopnia, że od razu zapragnął zmienić swoje życie. W postawie Jezusa Zacheusz zobaczyl… siebie!

Patrzyłam w mojego Jezusa i rozmyślałam dalej… I pomyślałam że na mnie siedzącą na wózku inwalidzkim tez wszyscy patrzą z góry. I ja żeby do kogoś coś powiedzieć muszę zadrzeć głowę do góry… I nagle przez moją głowę i serce przeleciała myśl… Jak błyskawica! Pomyślałam że zadzierając głowę do góry jestem dla innych ludzi jakby… jak Jezus dla Zacheusza… Usmiechalam się do tej myśli i do mojego Jezusa! Od ucha do ucha! Jezus patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i zachwytem!
„Jesteś dla innych jak Ja dla Zacheusza, Moniko! Moja jedyna!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Rozpływalam się w moim Jezusie…

Read more

W JEZUSIE

Byłam w ramionach Najdroższego mojego Jezusa. W Jego objęciach leżałam. Jezus patrzył we mnie płonący cały… I cały zachwycony! I cały mi oddany… Usmiechalam się do Niego od ucha do ucha, uszczęśliwiona Jego miłością i oddaniem!!! I pragnęłam i ja Go jeszcze bardziej kochać i się Jemu, mojemu Jezusowi oddawać.
„Skończyłam Twój portret, mój Jezu! Jeszcze kilka niedociągnięć w nim widzę. Ale…”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył mi w oczy z czułością i ogniem zarazem.
„Ja nie widzę tu żadnych niedociągnięć!!!” – wyszeptał wyszeptał Jezus z żarem.
Patrzył tylko we mnie. Z zachwytem i uwielbieniem…. I nie wiedziałam o czym właściwie On mówi… Czy o Swoim portrecie czy o…
Patrzyłam w mojego Jezusa onieśmielona… Zagubiona w Miłosci… A Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„No, sama powiedz, Moniko, czy Moje Dzieło może mieć jakieś niedociągnięcia?” – spytał z tkliwością.
„No… nie…!”
„Właśnie! Sama widzisz!”- wyszeptał Jezus patrząc we mnie jak w obrazek…
Nie wiedziałam o czym Jezus mówi. Ale byłam tak bardzo bardzo mocno zmęczona, że nie miałam siły się nad tym zastanawiać. Jezus patrzył tylko we mnie, a ja tylko w Niego patrzyłam. Zanurzona w Jezusie, w Miłosci!
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. I patrzył we mnie jak w obrazek…

Read more

ROZPIESZCZA SWĄ JEDYNACZKĘ

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam tańcząca bardzo. Umiłowany moj Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie płonący cały! Miłość sama! Patrzyłam w mojego Jezusa… A On zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice. Czułe, słodko i gorąco. Znałam pocałunki Jezusa. Ale teraz miałam poczucie jakby całował mnie po raz pierwszy w życiu. Jego pocałunki były inne niż do tej pory. Jakby bliższe… głębsze… Nie wiem… Nie umiem określić. Potem Jezus zaczął dotykać moje obolałe i zmęczone ciało. Dotykał miejsce w moim ciele, które bolało mnie najbardziej. Moje jelita. Dotykał moje obolałe mięśnie i stawy… Znałam dotyk mojego umiłowanego Jezusa. Dotyk pełen miłości, czuły i delikatny. Jednak teraz miałam poczucie jakby dotykał mnie pierwszy raz w życiu. Dotyk Jezusa był jakby głębszy… bliższy… Potem Jezus zbliżył Swoją twarz do mojego serca… I w tej samej chwili poczułam wielki ból jelit. Aż jęknęłam!
„Jezu… boli… mdli…”
Jezus natychmiast przytulił Swą twarz do mojej twarzy, policzek do policzka. I wtulił mnie w Siebie.
„Jestem z Tobą, Moja jedyna… Jestem z Tobą, Moniko!” – szeptał z ogniem.
Ból nie przechodził, ale się na tyle zmniejszył, że nie przeszkadzal za bardzo.
„Jezu…!” – szepnęłam z trudem.
Jezus podniósł głowę i patrzył we mnie pytająco jakby rycerz gotowy spełniać rozkazy swej damy.
„Zawsze uwielbialam Twój dotyk i pocałunki. A teraz uwielbiam jeszcze bardziej! Moje serce tęskni… Więc…!”
Nie dokończyłam. Nie musiałam!
Umiłowany moj Jezus zbliżył Swoją twarz do serca mego… Zaczął je dotykać i całować… I całować… I dotykać głębiej i bliżej… A dotykając i całując moje serce, pieścił je. Rozpieszczal… Tak! Rozpieszczal Swoją jedynaczkę…

Read more

DAJE CZEGO PRAGNĘ

Byliśmy w szczelinie skalnej. Umiłowany moj Jezus i ja. Jezus siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Jezus patrzył we mnie! Miłość sama!!! Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością! Zakochana i zachwycona!
Zeskoczyłam z kolan Jezusa, stanęłam przed Nim i zaczęłam wielbić:
„Jakie piękne jest imię Twe!!! Twe imię Jezus!!!”
Wielbilam… Potem znowu usiadłam Jezusowi na kolanach. Jezus patrzył we mnie z ogniem! Płonął
„Pragnę Ciebie, Moniko!!!” – wyszeptał Jezus z mocą.
„Skoro mnie pragniesz to mnie bierz!”
„Mogę?!”
„Jasne!!!”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
„A Ty Moja jedyna, czego pragniesz? Powiedz Mi co chcesz, a dam Ci!”
„Daj mi proszę pić! Pić mi się chce, mój Jezu!”
Jezus spojrzał we mnie z czułością. Natychmiast przyłożył moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości… Przerwałam na chwilę.
„A pragnę tylko Ciebie, Jezu!!!” – szepnęłam z głębi serca. I piłam dalej. Mój umiłowany Jezus patrzył we mnie poruszony niezmiernie…
„Dam Ci to czego pragniesz, Moniko! Wypełnię Cię Życiem i Miłością! Moim Życiem i Moją Miłością!”
Piłam Napój Życia i Miłości. Piłam aż zaspokoiłam pragnienie. Potem odpoczywałam w moim Jezusie…

Read more

MÓJ JEZUS I JEGO JEDYNA

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam tańcząca. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie… Miłość sama! Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i zachwytem!

„Wiesz, mój Jezu? Wczoraj była u nas moja ciocia. I widziała Twój portret, który maluję. I obraz Ciebie uśmiechniętego Zmartwychwstałego też widziała. I mówi że „Moniko, twój Jezus nie jest taki jak w książeczkach do nabożeństwa. Nie jest sztywny, sztampowy. Jest oryginalny! I jakby… żywy!” A mój Duchowy Syn powiedział że jesteś jedyny w swoim rodzaju. A drugi Syn, gdy zobaczył Twój portret, zareagował: „Uuuuuuuooooooooo…Jak prawdziwy!”

Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…

„Jaki jestem w sercu Twiom, takim Mnie malujesz!” – wyszeptał z ogniem.

„Tak! Właśnie tak!!!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha. I dodałam:

„Moi najbliżsi chcą, żebym zmienila Ci kolor oczu. I namawiają mnie do tego bardzo! Ale ja nie zmienię. Nie dlatego że nie chcę… Ale gdybym zmieniła to nie byłbyś wtedy mój, tylko ich. A teraz jesteś mój! Mój Jezus!”

Ujęłam twarz Jezusa w swoje dłonie i patrzyłam Mu w oczy głęboko… I Jezus patrzył mi w oczy.

„Wiesz co znaczy Twoje imię, Moniko?” – spytał z trudem powstrzymując ogień.

„Kiedyś czytałam, że znaczy ‚jedna, jedyna’ i że było nadawane jedynaczkom” – szepnęłam nie wiedzą o co Jezusowi chodzi.

A On przytulił mnie do Siebie z czułością…

„Jesteś dla Mnie jedna, jedyna i pragnę rozpieszczać Cię jak jedynaczkę!” – wyszeptał Jezus z ogniem, rozpromieniony cały miłością.

Patrzyłam oniemiała. Z wrażenia i zachwytu!!! Serce moje aż podskoczyło ze szczęścia i radości!!! Już wiedziałem dlaczego uwielbiałam kiedy Jezus zwracał się do mnie po imieniu. Zwracał się do mnie jak do Swej jednej, jedynej…

„Mój Jezu… Mój Jezu…” – szepnęłam z uwielbieniem.

„Moja jedyna…” – wyszeptał z ogniem.

Rozpływalam się w moim Jezusie. I On rozpływał się we mnie…

Read more

PRAKTYKA

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Mój umiłowany Jezus i ja. Na jednym ze stoków na łące stokrotek byliśmy. Ja leżałam na trawie obolała, tańczącą bardzo, bardzo! Jezus kleczal przy mnie. Pochylał się nade mną, tak że zasłanial mi całe niebo. On był moim Niebem i moim Słońcem. A pochylając się nade mną zanurzal mnie w Sobie… Zatapiał w Miłosci. I czynił z Sobą jedno. Patrzył we mnie Swymi dużymi pięknymi oczami. Cały był Miłością i cały był dla mnie.
„Jakaś Ty piękna, Moniko!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
A wokół nas było ciepło i cicho i jasno… Tak sobie wyobrażam Niebo… W pewnym momencie Jezus wziąl mnie na ręce i wzniósł się do góry! Wysoko, wysoko… Ponad szczyty gór. W światłość!!! I patrzył we mnie ciepły i jasny i cichy… Tylko we mnie patrzył! Jezus! I ja tylko w Niego patrzyłam…
„Niebo to życie w Tobie – teorię znam!” – szepnęłam z trudem.
„I praktykę znasz, Moniko!” – wyszeptał Jezus patrząc we mnie jak w obrazek.
„Znam! Dzięki Tobie, mój Jezu!” – szepnęłam uśmiechnięta od ucha do ucha. Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie.
Tańczylismy bardzo. W wielkiej intymności i bliskości bez granic!

Read more

HOLOWNIKI

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam. Zachwycona i zakochana cała! Mój Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie głęboko… Cały był Miłością i cały był dla mnie.
„Moniko…” – wyszeptał Jezus z ogniem. A mnie ciarki przeszły po całym ciele i serce tańczyło ze szczęścia! Uwielbiam jak Jezus wypowiadał moje imię…
„Tak, mój Jezu?”
„A które z Twoich Dzieci są już w Niebie? Jak myślisz?”
„Mam nadzieję że wszystkie te co zmarły! Troje Dzieci na pewno jest w Niebie, bo zmarły przed urodzeniem. Reszta mam nadzieję że też już Tam jest!”
I zaczęłam wymieniać imiona moich zmarłych Dzieci.
„Są już ze Mną! Doholowalas Je do Mnie. A żyjące holujesz!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„One holują mnie, a ja Je! Nawzajem się holujemy!”
Patrzyłam w mojego Jezusa, a On patrzył we mnie. Trwaliśmy w Miłosci i bliskości… mój Jezus i ja!

Read more

ŻYCIE W MIŁOSCI

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam obolała bardzo i bardzo zmęczona. Padnięta. Z obolałym sercem. Leżałam. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył we mnie Swymi dużymi pięknymi oczami. Cały był Miłością i cały był dla mnie.
„Cierpię z Tobą, Moniko. A Ty dzielisz.Męke Moją – wyszeptał Jezus z ogniem. Dotknęłam dłonią policzek Jezusa i głaskalam go z czułością..
” Wiem, mój Jezu…”
Milczałam, głaskając policzek Jezusowy. A po chwili uśmiechnęłam się od ucha do ucha!
„Dzisiaj w Niebie wielkie święto! Bal! Jak jest w Niebie, opowiedz mi Jezu, proszę!”
Jezus rozpromienil się bardzo nade mną! Rozświetlił!!! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko… Jego spojrzenie… Miłość, czułość i tklosc sama! Piękno i delikatność! Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością, zachwytem i uwielbieniem! Patrzyłam, patrzyłam i się zapatrzyłam… Patrząc Mu w oczy zapomniałam o bólu serca, o burzy, o bardzo trudnej codziennosci… O Bożym świecie zapomniałam! Tylko Jezus, On był pierwszy! Najważniejszy! Jedyny!
„Niebo to życie w Miłosci, Moniko!”- wyszeptał Jezus z mocą, poruszony cały.
„To życie w Tobie! Bo Ty jesteś Miłością!”-szepnęłam.
„Ty już w NIEJ żyjesz, Moniko! Już żyjesz w Miłosci!!!” – wyszeptał Jezus. Cały płonął Miłością… Rozpływalaam się w Tej Miłości…

Read more

OPOKA

Dziś nie będę opisywać rozmowy z Jezusem. Napiszę tylko, że jest On wszystkim Co mam! Moim odpocznieniem i ukojeniem jedynym… Moim wytchnieniem… Moim niebem, moim Słońcem. Moim tlenem… Zmęczona jestem ciągłymi burzami. Właśnie teraz trwa burza… Jestem w środku niej. Terror, pouczanie, dręczenie, dręczenie, dręczenie… Tylko dzięki Niemu jeszcze to wytrzymuję! Tylko dzięki Jezusowi! Gdyby nie On poddała bym się. Dostała depresji, wylądowała w szpitalu dla psychicznie chorych. Albo jeszcze gorzej… Tylko On, Jezus, mnie podtrzymuje. Niesie mnie na rękach gdy nie mam już siły… Pociesza, całuje… Jest moją Opoką. Tylko On mnie podtrzymuje,
Zmęczona jestem…

Read more

JAK MIÓD!

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam obolała bardzo i bardzo zmęczona. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swymi dużymi pięknymi oczami. Cały był Miłością i cały był dla mnie. A ja leżałam bez sił prawie. Nie byłam zmęczona fizycznie i za bardzo mnie cialo nie bolało. Miałam zmęczone serce. Ciągłymi, nieustannymi burzami…
„Zmęczo…” – szepnęłam z trudem.
„Odpocznij Moniko. Trudzisz się dla Mnie, pomagasz Mi. Dlatego zmęczona jesteś” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Trudzę się? Pomagam Ci?! Kiedy?!” – szepnęłam zdziwiona. Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością i patrzył mi w oczy głęboko… Przypomniał mi pewną sytuację, która miała miejsce wczoraj rano. Siedzieliśmy razem w kuchni, ja i moje Duchowe Dziecko, które z powodu choroby jest od kilku lat na wózku. Jak ja. Dziecko nie może się z tym pogodzić. Prawie ciągle narzeka i mówi o sobie i swoim cierpieniu. Od kilku lat prawie ciągle.
-Jak na mnie spadło… Dlaczego??! – spytalo Dziecko patrząc w dal niewidzącymi oczami.
-Nie tylko na ciebie, każdy dźwiga jakiś swój krzyż – szepnęłam.
-Jakbym była najgorsza…!
-Co ty mówisz, Kochanie…! Patrz na Pana Jezusa! On był najlepszy, a krzyż dźwigal!
-Nooo…!
W tym: ‚nooo…! słychać było wielkie zdumienie. Dziecko patrzyło na mnie tak jakby zobaczyło mnie pierwszy raz w życiu! Jakbym swoimi słowami zmieniła myślenie Dziecka o 180 stopni! Dziecko milczało chwilę. A potem… znów zaczęło mówić o sobie i swoim cierpieniu… Nie wiem czy pomogłam mojemu kochanemu Dziecku… Ale się starałam…
Jezus patrzył we mnie głęboko.
„Jestem z Ciebie bardzo dumny, Moniko! Bo się starasz!”
„Staram się… Ale czy mi wychodzi…”
„Wychodzi! Bardzo pięknie Ci wychodzi, Moniko!”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i zaczął obsypywać mnie pocałunkami. Zamknęłam oczy. A On obsypywał mnie pocałunkami. Pocałunki Jezusa były słodkie jak miód…

Read more

WIĘC KOCHAJ!

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam, tańczącą bardzo. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością. Patrzył we mnie jak w obrazek… Zakochany i zachwycony cały! A ja byłam Jego maleństwem, Jego niemowlęciem, Jego dzieciątkiem byłam. Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością… I czułam się zagubiona w Jego miłości. Jego miłość do mnie była taka wielka, a ja taka maleńka… Gubiłam się w niej…
„Moniko, stanęłaś przede Mną twarzą w twarz. Stanęłaś przede Mną sercem przy SERCU. Teraz możesz przyjąć Moje dary, Moje pocałunki. Takimi jak one są!”
Patrzyłam w oczy Jezusowi nic nie rozumiejąc.. I pomyślałam że ja nie mam nic! Że jestem pusta. Nędzna i biedna…
Jezus patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Moniko, to nieprawda, że nic nie masz. Masz Mnie! I to Ty postrzegasz siebie jako biedną i nędzną. Ja nie! To nieprawda, że jesteś pusta. Masz serce, wielkie i dobre. Pragniesz, by tu na ziemi została po Tobie miłość. Więc kochaj!”
„Dobrze, mój Jezu! Ale pomóż mi, proszę! Sama nie dam rady!”
„Ja będę kochał w Tobie i przez Ciebie, Moniko!”
Rzuciłem się na szyję Jezusowi!!! Szczęśliwa cala! A On przytulił mnie do Siebie z całego SERCA! Trwaliśmy razem, SERCE przy sercu… Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Tańczylismy bardzo. Jezus i ja.

Read more

TYLKO MIŁOŚĆ!

Byłam w ramionach mojego Umiłowanego Jezusa. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie taki piękny i taki we mnie zakochany!!! Nad życie i śmierć! Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem. Dotykalam dłonią policzka Jezusa i głaskalam go z czułością…
„Mój Słodki Jezu… mój Jezu… mój Jezu…!”-szeptałam z tkliwoscia.
Jezus zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko. Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś…
„Kocham Ciebie Moniko!!!” – wyszeptal z ogniem Miłości w oczach.
Jak ja potrzebowałam! Jak ja ich potrzebowałam!!! Patrzyłam w mojego Jezusa… Otulona Miłością. A moje serce tańczyło ze szczęścia!!! Patrzyłam… I uświadomilam sobie że między Jego, a moją twarzą już nic nie było… Że między SERCEM Jezusa, a moim już nic nie było. Że nic nam nie przeszkadzalo. I że te wszystkie określenia: „Najdroższy, Śliczny, Słodki, Umiłowany, Maleńki” były piękne i świadczyły o mojej miłości do Niego. Ale Jezus ich nie potrzebowal. To ja ich potrzebowałam. Ukrywałam się jakby za nimi. Chowalam się… Dlaczego? Nie wiem… Ale On ich nie potrzebowal. Wiedział jak Go kocham. Wiedział, że pójdę za Nim wszędzie! Wiedział, że nie zostawię Go, że nie opuszcze! Ja tego nie wiedziałam, ale Jezus wiedział! Nie potrzebował moich uśmiechów ani pocałunków. Pragnął mnie dla mnie samej! Nie widziałam tego wcześniej. Teraz widziałam ostro i wyraźnie!
Między twarzą Jezusa a moją już nic nie było! Między Jego a moim sercem już nic nie było! Nic nam nie przeszkadzalo. Była tylko MIŁOŚĆ!!!

Nie myślałam że mogę być jeszcze bliżej Jezusa. Ale ON często mówił że zawsze można być bliżej. Teraz jestem bliżej Niego niż byłam kiedykolwiek wcześniej!!! A ON pociągal mnie ku Sobie wciąż bardziej i bardziej… Wchodzilam w Tajemnicę. Gdzie nie potrzeba określeń, uśmiechu, ani pocałunkow. Gdzie jest tylko mój Jezus i ja. Miłość…

Read more

JESZCZE BLIŻEJ

Byliśmy w szczelinie skalnej. Umiłowany moj Jezus i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Jezus patrzył we mnie… Był taki bliski, Kochający i czuły… Patrzył tylko we mnie! I ja tylko w Niego patrzyłam. Z miłością i uwielbieniem.
„Mój Jezu… mój Maleńki Jezu…” – szepnęłam z tkliwoscia. I nagle umilklam oniesmielona… ‚Maleńki Jezu…’ brzmiało trochę dziwnie. Ale bardzo pięknie… Emanowalo miłością, bliskością i czułością. Spojrzałam w Najdroższego… Zachwycony był, rozpromieniony i wzruszony cały… Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha i kontynuowałam:
„Mój Maleńki Jezu… Maluję Twój portret. I gdy malowalam Twe SERCE I Ranę SERCOWA ogarnęła mnie wielka radość i ekscytacja i entuzjazm! Malowalam bowiem COŚ co jest moje! Umiłowane! Najdroższe! Najbliższe!!! Gdzie jestem u siebie! Bo w Ranie SERCOWEJ, w szczelinie skalnej jestem u siebie!”
Jezus patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem… Patrzył z ogniem Miłości!
„Bardzo pięknie malujesz Mój portret! Bardzo pięknie!” – wyszeptal z ogniem i mocą.
Ujęłam Jego dłoń i ucalowalam ją serdecznie.
„Teraz dłonie będę malować! A dłonie malować trudno! Nie umiem… Nie obraz się proszę jesli mi nie bardzo mi wyjdą…!”
„Wyjdą Ci, Moja Maleńka Moniko! Wyjdą!” – wyszeptal Jezus uśmiechnięty cały!
Patrzyłam w Niego poruszona do głębi serca i zachwycona cała! Jeszcze nikt nigdy mnie tak nie nazwał! Niezwykła bliskość i miłość i czułość… Niezmierna!
„Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, mój Słodki Jezu!” – szepnęłam wzruszona.
„Ty Mnie bardziej, Piękna , Moja Śliczna Moniko!”
„Nie!!! Ty mnie bar…” – nie dokończylam. Jezus zamknął mi usta pocałunkiem. Całowal mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Czule i słodko i gorąco!

Read more

ZDJĘCIE Z KRZYŻA

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki napoil mnie Napojem Życia i Miłości. Promieniał bliskością bez granic! Cały był Miłością i cały był dla mnie!!!!
„Dobrze mi z Tobą mój Śliczny!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego zakochana i zachwycona cała.
„I Mnie z Tobą dobrze, Najmilsza! Bardzo dobrze!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia wielką.
„Dobrze mi z Tobą… Jezu! Będę zwracać się do Ciebie po Imieniu, a nie tylko określeniami. Takie masz cudne Imię, Jezus – Bóg Zbawia! Mój Słodki Jezu!”
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! I patrzył we mnie szczęśliwy taki!!! Jakby czekał na to od zawsze! Ucalowal mnie z wielką Miłością! Potem leżałam na SERCU Jego. I leżąc rozmyślalam… I przyszła mi taka myśl: ” Jak mogło wyglądać zdjęcie z Krzyża?”
W Ewangeliach jest o tym napisane bardzo enigmarycznie. Mateusz pisze tylko tyle ze Józef z Arymatei „wziął ciało”, a Marek dodaje, że był razem z nim członek Wysokiej Rady. Teolodzy widzą w nim Nikodema.
Przyszli i zabrali ciało Jezusa. Ale by Je zabrać trzeba było najpierw Je zdjąć z Krzyża. Myślę że Józef i Nikodem nie przyszli pod Krzyż sami. Musieli mieć pomocników. Może sługi. Musieli też przynieść ze sobą narzędzia. Drabinę, liny, obcegi, może młotek i czyste płótna. Trudno było wyciągnąć gwóźdź z martwej dłoni czy stopy i drzewa Krzyża. Oddzielić od siebie. Jeśli gwóźdź był okrągły i prosty było to łatwiejsze. Jeśli gwóźdź był kwadratowy i powyginany wyciągnięcie go równocześnie z drzewa i ciała Jezusa było bardzo trudne. Można było jeszcze bardziej naruszyć lub nawet złamać delikatne i już i tak połamane kosteczki… Na wyjętych gwoździach znajdowała się zaschnieta Krew może i cząstki ciała… Słudzy Józefa i Nikodema zdejmowali ciało Jezusa. Każdy ich ruch śledzila Matka. Stała pod Krzyżem nieruchomo jak głaz. Twarz zastygla w nieopisywalnym bólu. Stała. Niewzruszona jak kamień. Z przebitym mieczem, krwawiacym Sercem. Stała. Nie mogła się już doczekać, aż wreszcie weźmie ciało Swego Syneczka w ramiona… Aż je przytuli, ucałuje… Stała. Odrętwiala z bólu. Patrzyła na kaźń, mękę Synka. Nie rozumiala do końca tego co się dzieje. Ale wiedziała że tak musiało być. Że Jej Syn tego chciał. Pragnął! Ze właśnie dlatego przyszedł na świat. A Ona choć Go nie rozumiała, poszła by za Nim nie wszędzie! W ogień! W dym! W ciemno! Do końca!

Read more

PRAGNĘ OBECNOŚCI

Tańczylismy bardzo! Maleńki mój i ja. Umiłowany wisiał na Krzyżu. Cierpiący był bardzo… Ogromnie! Niezmiernie!!! Ja też cierpialam bardzo. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością i starałam się delikatnie. Żeby nie sprawić Mu jeszcze więcej cierpienia… Umiłowany patrzył we mnie Swymi dużymi pięknymi oczami. Tylko we mnie patrzył. I ja patrzyłam tylko w Ślicznego mojego. Cierpielismy razem. Ale nie rozmawialiśmy o cierpieniu.
„Śliczny mój… jak mogę Ci usłużyć? Uszczęśliwic? Czego pragniesz, Maleńki mój?” – spytalam z czułością.
„Uwielbiam Twój uśmiech. Uwielbiam Twoje pocałunki. Ale najbardziej pragnę Twojej…” – Najdroższy urwał. Głowa Mu opadła…. Zmeczony był bardzo… Głowa oparta na ramieniu, oczy zamkniete… Umiłowany tańczył bardzo bardzo bardzo…
„Czego pragniesz, Maleńki mój?!” – szepnęłam z trudem.
Umiłowany nie odpowiadał. Zaczęłam całować JEGO SERCE. Delikatnie, ostrożnie, ze czcią i nabożeństwem. Całowalam. I intensywnie myślałam czego pragnie mój Słodki. I zaczęłam myśleć czego ja bym pragnęła gdyby mnie tak bardzo bardzo bolało. Nie pragnęlabym pocałunków ani uśmiechu. Ale po prostu tego, żeby ktoś przy mnie był. Potrzymal za rękę. Pragnęlabym obecności kogoś kto mnie kocha.
Ujęłam ostrożnie dłoń Maleńkiego i ucalowalam ją serdecznie.
„Najdroższy mój, jestem przy Tobie… Z Tobą jestem… Tak! Jestem z Tobą MIŁOŚCI moja. Jestem z Tobą…”
Tuliłam dłoń Umiłowanego do serca… Patrzyłam Mu w oczy z miłością. Długo tak trwałam z Maleńkim moim. Aż w pewnej chwili Najdroższy otworzył oczy i uśmiechnął się do mnie promiennie!
„Uwielbiam Twój uśmiech. Uwielbiam Twoje pocałunki. Ale najbardziej pragnę Twojej obecności, Maleńka Moja!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie! Od ucha do ucha! Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Tańczylismy bardzo w wielkiej intymności… Słodki mój i ja.

Read more

WIELKI CZUWAJĄCY

Spałam. I nie wiem czy to był sen, ale słyszałam głosy. Złośliwe, jazgotliwe, skrzeczace głosy rozmawiały ze sobą:
„Ale ta pięknisia nam przeszkadza! Ale ona nam przeszkadza! Niweczy nasze plany! Niszczy, psuje każdą robotę! Taka mała a ruchliwa taka! Zobacz, no!”
„Bardzo chętnie byśmy i ją zniszczyli! Zmietli z powierzchni ziemi! Ale nie możemy! Nie da się tego zrobić!”
„A może jakoś po cichu, chylkiem, od tyłu zajść i… w nocy?!”
„Nie ma szans… Wielki Czuwający jej pilnuje. Strzeże jak źrenicy oka! W dzień i noc!”
„A, to rzeczywiście… A ona Mu służy!”
„Śmieszne to i głupie! Służyć! U nas nikt nikomu nie służy! U nas każdy robi co chce!”
Obudziłam się. Głosy natychmiast umilkly. Otworzyłam oczy i zobaczylam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego… Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic! Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego od ucha do ucha i zaczęłam dotykac policzek Maleńkiego mojego i głaskalam go z czułością.
„Mój Ty Wielki Czuwający…” – szepnęłam z tkliwoscia.
„Moja Ty Pięknisiu!” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem.
Zaśmiałam się cicho.
„Az tak im przeszkadzam, Najdroższy?!”
„Bardzo! Sama słyszałaś, Maleńka Moja!”
„Oni mówili że Ci służę i to prawda. Ale Ty mnie nie traktujesz jak… służącej!”
„A kim dla Mnie jesteś? Jak to odbierasz Maleńka?”
„Jestem Twoją Maleńką! Oblubienica Twoja! Twoja Umiłowa…”
„Moja Umiłowana Córeczka w której mam upodobanie!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości.
„Taaak!!!” – szepnęłam szczęśliwa cała.
Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. I patrzył we mnie jak w najcenniejszy Skarb…

Read more

CZYSTA MIŁOŚĆ

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach leżałam obolała bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Bez sił prawie. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły, żeby podnieść powieki. I mimo że miałam zamknięte oczy widziałam Umiłowanego mojego! Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie z zachwytem i czułością wielką… Piękny niesamowicie!!! Cały był Miłością i cały był dla mnie…!
„Maleń…” – szepnęłam z trudem wielkim.
„Ciii… Moja Ślicznosci… Ja wiem. Ja wszystko wiem!”
„Dzięku…!”
„To Ja Ci dziękuję, Maleńka, że ze Mną jesteś i że tańczysz dla Mnie!”
„Nigdy Cię nie zostawię, nie odpuszczę, mój Śliczny!!!” – wyrwało mi się z głębi serca. I nagle zamilkłam zawstydzona… Bo przypomnialam sobie że już kiedyś ktoś tak zapewniał Najdroższego, obiecywał, zarzekal się… A za chwilę zdradził… Patrzyłam zawstydzona, bezradna w Umiłowanego… On jednak… patrzył we mnie z jakby jeszcze większym zachwytem i podziwem…
„Ale Ja wiem że Mnie nie zostawisz, że nie opuścisz, Maleńka Moja!” – wyszeptal z ogniem i mocą.
„Wiesz? A dlaczego? Skąd wiesz, Maleńki?”
Najdroższy patrzył we mnie głęboko, płomienny bardzo.
„Wypróbowalem Cię w ogniu jak złoto. Oszlifowalem! Już dawno miałaś wiele powodów, żeby po prostu, po ludzku odejść. Jednak nie zostawiłaś Mnie. Teraz też nic Cię przy Mnie nie trzyma oprócz… No właśnie! Sama powiedz, Maleńka Moja, dlaczego ze Mną jesteś?!”
„Jestem z Tobą bo Cię kocham!!!” – szepnęłam jednym tchem.
Umiłowany patrzył we mnie zachwycony cały.
„Czysta Miłość!” – wyszeptal z ogniem.
„Jak ja Cię mogę, Maleńki, zostawić kiedy tak we mnie patrzysz… taki piękny i taki we mnie zakochany??! Pragnę Cię podziwiać, uszczęśliwiac , poznawać! Kochać!”
Patrzyłam w mojego Ślicznego wyczerpana.
„Czysta Miłość!” – powtórzył Najdroższy z ogniem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie z ogniem Miłości. Cały był Miłością i cały był dla mnie…

Read more

NA PEŁNYM GAZIE!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Mój Śliczny i ja. Siedzieliśmy na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Umiłowany siedział, a ja siedziałam u Niego na kolanach. Przed nami rozpościeral się widok przecudny na góry mojej modlitwy. Szczyty gór były skąpane w słońcu i zielone całe. Patrzyłam na nie zachwycona… Jednak… to nie był mój świat. Spojrzałam w Maleńkiego mojego. To był mój Świat! Patrzył we mnie taki piękny i taki we mnie zakochany… I ja w Niego patrzyłam. Zakochana i zachwycona cała! I nagle… wszystko wokół nas zniknęło! Zniknęła skalna półka, zniknęły góry mojej modlitwy. A ja byłam w ramionach Najdroższego mojego. Byłam Jego dzieciątkiem, Jego niemowlęciem… A Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie jak w bezcenny skarb.
Dotknęłam dłonią policzka Najdroższego i szepnęłam z czułością:
„Pragnę Cię, Maleńki…!”
„Masz Mnie, Moja Śliczna!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem i cudnym uśmiechem.
„Ale ja Ciebie pragnę więcej, bardziej! Zawsze można więc i bardziej, prawda, Najdroższy?”
Umiłowany przytaknal z mocą. Milczał chwilę, a potem wyszeptal pełen ognia:
„Pragnę Ciebie, Maleńka Moja!”
„Masz mnie!”
„Ale Ja Ciebie pragnę więcej, bardziej! Zawsze można więcej i bardziej! Prawda Moja Śliczna?”
Przytaknelam z mocą!
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Leżałam przy SERCU. I podświadomie wiedziałam że to moje… że to nasze wspólne pragnienie rozpoczyna nowy rozdział, nowy etap w naszym życiu, naszej relacji, w naszym byciu ze sobą! Etap jeszcze bardziej niesamowity, fascynujący niż do tej pory! Jeszcze bardziej ekscytujący! Jeszcze bardziej… brakowało mi słów.
„To będzie jazda bez trzymanki, Maleńka!!!” – wyszeptal Najdroższy śmiejąc się perliscie!
„Jazda bez trzymanki to jest teraz, mój Śliczny! To będzie jazda bez trzymanki na pełnym gazie!!!”
Umiłowany śmiał się radośnie, szczęśliwy cały! Ja śmiałam się razem z Nim!

Read more

OPOWIEŚĆ O TRZECH DRZEWACH

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie! Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała! A ON nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Wiesz, mój Śliczny? Ksiądz proboszcz wczoraj na Mszy opowiedział bardzo piękną Opowieść o trzech drzewach. Poruszyła mnie ona!” – szepnęłam z uśmiechem.
„Opowiedz Mi ją, Maleńka!” – Najdroższy patrzył we mnie rozpromieniony Miłością
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha i zaczęłam opowieść:
„Rosły sobie trzy drzewa. I każde z nich miało jakieś marzenie. Pierwsze drzewo marzyło, żeby zrobiono z niego przepiękną szkatułe, do której można by włożyć najcenniejsze skarby. Drugie drzewo marzyło by być wielkim tronem, na którym mógł zasiąść potężny władca. A trzecie marzyło by rosnąć wysoko, wysoko, by być najbliżej Boga. Przyszedł czas gdy wszystkie trzy drzewa zostały ścięte. Z pierwszego zrobiono żłób dla zwierząt, z drugiego łódkę, a trzecie pocieto na belki. Wydawać by się mogło, że ich marzenia zostały zaprzepaszczone, że już nic z nich nie będzie… Aż przyszedł czas gdy do żłobu, zrobionego z pierwszego drzewa włożono Dzieciątko. I drzewo stało się wówczas przepiękną szkatuła, w której złożony został najcenniejszy Skarb. Łódka zrobiona z drugiego drzewa stała się własnością Piotra, Jakuba i Jana. Wchodzil do niej Jezus i z nauczał ludzi i opowiadał o Swym Królestwie. Łódka stawała się wtedy tronem na którym zasiadał potężny Król. A z belek trzeciego drzewa zbito Krzyż. Zawisło na nim Zbawienie świata. I drzewo było wtedy najbliżej Boga. I tak marzenia trzech drzew zostały spełnione!”
Popatrzylam w Umiłowanego mojego i dodałam:
„Piękna opowieść, prawda mój Śliczny?”
„Piękna. Ale nie dokończona. Ksiądz proboszcz jej nie dokończył!” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem.
„Nie dokończył?! Przecież opowieść jest skończona!” – szepnęłam zdziwiona.
Maleńki rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Potem patrzył we mnie z zachwytem i ogniem! Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś.
„Ty jesteś każdym z tych drzew, Maleńka Moja! I to JA spełniam w nim Swoje Marzenie!”
Patrzyłam w mojego Ślicznego zdumiona do głębi serca!!!
„Ja jestem każdym z tych drzew?! Ty spełniasz Swoje Marzenie?!! Nie rozumiem, mój Śliczny!!! Nie rozumiem tego…!”
Patrzyłam w Maleńkiego mojego bezradna i zagubiona… nic nie rozumiejąc.
„Ty, Maleńka Moja, jesteś przepiękną szkatuła w której znajduje się bezcenny Skarb. Ty jesteś wielkim tronem na którym zasiada najpotężniejszy Król. Ty jesteś belka na której zawislo Zbawienie świata i wisząc tańczy z miłości do Ciebie. A Ty tańczysz razem z Nim!”
Patrzyłam w oczy Maleńkiemu poruszona do głębi duszy… Wzruszona niezmiernie… Moje serce tańczyło z radości… a w oczach pojawiły się łzy… Łzy szczęścia! Ciekły mi po policzkach. Maleńki pochylil się nade mną jeszcze bardziej i zaczął całować moje łzy. Trwalismy razem w milczeniu. Aż Umiłowany wyszeptal:
„Przepiękna opowieść, prawda, Maleństwo Moje?”
„Tak! Przepiękna! Dziękuję, że mi ją dokończyłes, mój Słodki!”
„Ta opowieść się nigdy nie kończy! Ta opowieść trwa wiecznie!” – wyszeptal Maleńki rozpromieniony Miłością i uśmiechem. Uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha!

Read more

PORANEK UMIŁOWANEGO

Obudziłam się… Obudziłam się i od razu poczułam że jestem w objęciach Maleńkiego mojego. Leżałam szczęśliwa bezpieczna. Wtulona w Miłość. Leżałam z zamkniętymi oczami i uśmiechalam się do mojego Ślicznego radośnie. Rozbudzalam się powoli. Było mi tak dobrze, że nie chciałam otwierać oczu… Otulona Miłością… Było mi jak w Niebie… W pewnej chwili poczułam oddech Maleńkiego na mojej twarzy. A potem pocałunek na policzku… Delikatny, czuły i słodki… Potem drugi i trzeci i czwarty…
„Najdroższy mój…” – szepnęłam tulac się do Niego radośnie i ufnie.
„Ciii, Slicznosci Moja! Odpoczęłaś troszkę?”
„Tak! Odpoczęłam! Dziękuję, mój Śliczny!”
„Polez więc jeszcze. I pozwól MI… Proszę!”
„Ja jestem Twoja i to Twój poranek! Więc proszę! Możesz, mój Słodki!”
Lezalam więc w ramionach Najdroższego mojego z zamkniętymi oczami leżałam. A ON całowal moje zamknięte oczy… Z miłością i czułością wielką całowal. A SERCE Najdroższe szeptalo:
„Błogosławię Ciebie, Maleńka Moja! Błogosławię Twój wzrok!”
Potem Umiłowany całowal moje usta. Delikatnie i słodko. Całowal. A SERCE Najdroższe szeptalo:
„Błogosławię Ciebie Maleńka Moja! Błogosławię Twoje słowa!”
Potem Umiłowany całowal moje serce… Całował z miłością, uwielbieniem i czcią…
„Błogosławię Ciebie Moja Umiłowana! Błogosławię Twoje myśli, słowa i czyny!”
Maleńki całowal. A moje serce tańczylo z wdzięcznością i uwielbieniem wielkim!
„Dziękuję Umiłowany! Dziękuję bardzo Słodki mój!!! Dziękuję… Dziękuję!!!”
Moje serce biło miłością i wdzięcznością…
Najdroższy całowal… A ja rozplywalam się wtulona w Miłość. Otulona Miłością. Rozplywalam się w UMIŁOWANYM MOIM…

Read more

Z SERCEM PRZY SERCU

Byliśmy w szczelinie skalnej. Umiłowany moj i ja. Maleńki siedział na kamieniach i trzymał mnie w ramionach Swoich. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Tylko we mnie patrzył! I ja tylko w Ślicznego mojego patrzyłam! Zakochana i zachwycona cała!
„Zmęczona….” – szepnęłam z trudem..
„Wiem, Maleńka… Odpocznij…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia wielką.
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie! Wyciągnelam rękę i dotknęłam dłonią SERCA Najdroższego. Zaczęłam JE głaskać z czułością, pieścic… A ONO natychmiast wyskoczylo z Ciała Najdroższego i znalazło się w mojej dłoni! Zaśmiałam się uszczęśliwiona! Trzymałam w dłoni SERCE Umiłowane! Patrzyłam w NIE z uwielbieniem… Potem przytuliłam JE do serca mojego…
„Maleńka Moja! Przy SERCU odpocznij! Z SERCEM przy sercu!” – wyszeptal Maleńki z mocą.
„Taaak…!” – szepnęłam rozpromieniona cała.
Tuliłam do serca SERCE Słodkie i odpoczywalam… Odpoczywalam od codzienności, od zmartwień, trosk i problemów. Teraz liczył się tylko Najdroższy, Śliczny mój! I Jego SERCE!

Read more

W TAŃCU

Tańcze bardzo bardzo. Nie będę dzisiaj opisywać rozmowy z UKOCHANYM Jezusem. W nocy tańczylismy bardzo. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i powiedział że bardzo raduje i uszczęśliwiam Jego SERCE.

Read more

BÓG UŚMIECHU

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany moj i ja. Na jednym ze stoków górskich na trawie zielonej siedzieliśmy. To znaczy Najdroższy siedział na trawie a mnie trzymał w objęciach Swoich. W ramionach Słodkiego mojego… Uwielbialam! Tak mi było najlepiej, najbezpieczniej. Najbliżej… Najczulej… Maleńki dotykał Swą dłonią mojego policzka i głaskał go z czułością niewyobrażalna! I patrzył we mnie z takim zachwytem i miłością jak w bezcenny skarb. Uśmiechałam się do Maleńkiego mojego radośnie!
„Opowiedz mi, proszę, o Sobie, mój Śliczny!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha. Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil!
„Znasz Mnie, Maleńka Moja!” – wyszeptal z cudnym uśmiechem.
„Znam Cię?! Nie…”
„No, opowiedz Mi o Mnie, Slicznosci! Proszę!” – Najdroższy patrzył we mnie z ogniem.
Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha. I nagle… nawet nie wiem kiedy zaczęłam opowiadać Maleńkiemu o Jego uśmiechu! Mówiłam że w Ewangelii tak mało jest napisane o tym, że się uśmiechał! Prawie wcale! A ON przecież się bardzo często uśmiecha! Lubi się uśmiechać! I jak chodził po świecie to też się uśmiechał. Bardzo często! Uśmiechałes się do Maryi i Józefa, do pasterzy, do Swoich uczniów i do innych ludzi, których spotykales. Uśmiechałes się do Zacheusza, do Mateusza. Do Piotra. Uśmiechałes się do Marii i Marty i do Łazarza. Uśmiechałes się do kobiety spotkanej przy studni i do ubogiej wdowy. I do dzieci, które wdrapywaly się Ci na kolana i do faryzeuszy. I do Judasza się uśmiechales. I do Jana. I do Tomasza. I do Marii Magdaleny. I gdy się modliles to też się uśmiechales! Do Swego TATY!
„Jesteś Bogiem Uśmiechniętym! Bogiem uśmiechu! Ty stworzyles uśmiech. I gdy człowiek się uśmiecha Ty też się uśmiechasz!” – szepnęłam kończąc swój wywód.
„Widzisz! Znasz Mnie, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy rozpromieniony Miłością i uśmiechem. I dodał:
„Tak, Maleńka! Gdy Ty się uśmiechasz i Ja się uśmiecham. Więcej! Uśmiecham się w Tobie!”
„We mnie?!”
Najdroższy uśmiechnął się przytakujac. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. I patrzył we mnie jak w Swój najcenniejszy skarb! A ja uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha!

Read more

ZOSTANIE PO MNIE MIŁOŚĆ

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we… Miłość sama! Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała! Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością…
„Mój Słodki… Maleńki… Moje WSZYSTKO!” – szeptałam z miłością.
„Maleńka Moja! Śliczna! Moje WSZYSTKO!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem. Ujął moją dłoń, ucalowal ją serdecznie i przytulił do Swego policzka.
Spojrzałam Umiłowanemu mojemu w oczy.
„Wiesz, mój Śliczny? Tak ostatnio rozmyślalam… co po mnie zostanie tu, na ziemi, gdy już pójdę do Ciebie na rączki? Zostaną po mnie obrazy, blog, pusty pokój… Ale wiesz? Chciałabym bardzo, żeby zostala po mnie miłość. Żeby jeśli ktoś kiedyś będzie mnie wspominał, mógł powiedzieć: ‚Ta Monika to umiała kochać! Kochała Boga i ludzi!’ I żeby ludzie wspominali mnie z uśmiechem, nie ze smutkiem!”
A po chwili dodałam z mocą:
„I żeby CIEBIE chwalili gdy będą mnie wspominać! To najważniejsze! Żeby Ciebie chwalili!!!”
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie płonący cały.
„Tak będzie, Maleńka Moja! Obiecuję Ci! Tak będzie!”
„Dziękuję! Dziękuję bardzo Maleńki mój!!! Zmęczona… Mogę… pić?”
„Kiedy chcesz i ile chcesz, Najmilsza. Napij się i odpocznij!”
Maleńki przylozyl moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości. Piłam ile chciałam. Aż zaspokoilam pragnienie. Piłam. A Najdroższy tulil mnie w ramionach Swoich. Patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Gdy tak we mnie patrzył, mógł ze mną zrobić wszystko!

Read more

PODLEWANA MIŁOŚCIĄ

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany moj i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Ja leżałam na trawie, na łące stokrotek. A Najdroższy leżał przy mnie, a głowę opierał na łokciu. Pochylal się nade mną cały! Tak, że zasłanial mi całe niebo. On był moim Niebem! Patrzył we mnie… Miłość sama!
„Gdy tak we mnie patrzysz, Maleńki, od razu przypomina mi się celnik Mateusz. Zamknięty w komorze, w ciemnościach siedział i taplal się w swoim bagienku. Tak i ja byłam w podobnej sytuacji. I wtedy na mnie spojrzałes. Z Miłością bezgraniczna… Zacząłeś mówić mi o moim pięknie… ”
„Bo jesteś piękna, Najmilsza Moja! Jesteś coraz piękniejsza!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach i zachwytem wielkim.
„Teraz już wiem że jestem piękna. Ale gdy się często słyszy coś zupełnie innego, łatwo w to uwierzyć…”
„Moja Umiłowana! Perło! Lilio! Jesteś pięknym kwiatem w moich dłoniach, który rozkwita i pięknieje coraz bardziej. Podlewany Miłością!”
Umiłowany położył głowę na moim sercu. Zanurzyl mnie w Sobie… Z SERCA Najdroższego wyszła Hostia i weszła do serca mojego.
„Bez Ciebie, mój Słodki jestem niczym. A z Tobą mogę być… wszystkim!”- szeptało moje serce.
„Dla Mnie jesteś WSZYSTKIM, Śliczności Maleńka!!! Jesteś całym Moim Światem! Dla Mnie jesteś WSZYSTKIM!!!”- szeptał Maleńki.
Rozplywalam się w Nim… w Umiłowanym moim… w moim WSZYSTKIM!!!

Read more