JEZU, UFAM TOBIE!!!

sylwester……..

  Za kilka dni sylwester. Spędzę go w domu z rodziną.Razem powitamy Nowy Rok. Ja jednak chciałabym opisać zdarzenie, które miało miejsce 8 ,może 10 lat temu.Dotyczyło ono pewnego balu sylwestrowego.

Otóż u taty w pracy organizowany był bal sylwestrowy. Mama i tato chcieli na niego iść. Chcieli też wziąć na

niego mnie. Bardzo się ucieszyłam, nigdy przedtem nie byłam na żadnym balu. Zastanawałam się jak się ubiorę.

Aby pójść na tą imprezę trzeba było zapisać się i wpłacić pieniążki. Tato miał to zrobić któregoś dnia po pracy.Często pytałam podekscytowana czy już to zrobił. Mówił, że miejsc jest dużo i jeszcze zdąży.

Któregoś dnia przyszedł z pracy jakiś poddenerwowany i smutny. Kiedy spytałam znowu o bal , powiedział, że nie ma miejsc…

– Jak to?- spytałam – mówiłeś przecież ,że miejsc jest dużo….?

Nie odpowiedział.

Długo nie dawało mi to spokoju…już się przecież nastawiłam….. a tu takie rozczarowanie….

Podświadomie czułam, że tu nie chodzi  wcale miejsca tylko o coś innego…..

Spytałam mamy.Długo patrzyła na mnie smutno.. 

– Naprawdę chcesz wiedzieć ? -spytała

– Tak- odpowiedziałam. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć.

Mama zaczęła opowiadać :

”Kiedy tato poszedł zapisać się na bal, powiedział, że będą trzy osoby: on, żona i córka.

– Córka na wózku?- spytał człowiek, który zapisywał na bal.

– Tak -odpowiedział trochę zdziwiony tato.

– Nie je sama?

– Nie. Trzeba ją karmić- tato dziwił się jeszcze bardziej- ale co to ma do rzeczy?

– Wie pan- facet patrzył tacie prosto w oczy- Widok pana córki może psuć apetyt innym gościom balu.

Tato nie wiedział jak zareagować. Odwrócił się napięcie i wyszedł z pokoju.”

Gdy to usłyszałam -poczułam się tak jakby ktoś dał mi w twarz……

W jednej chwili odechciało mi się wszystkiego……..balu…….sukni……wszystkiego.

————————————————

Tamtego sylwestra spędziłam z rodziną i  przyjaciółmi. Było bardzo wesoło.

I  nikomu apetytu nie zepsułam……..

 

 

 

KOLĘDA PŁYNIE Z WYSOKOŚCI…

Osioł pewny siebie
Wół zarozumiały
Bóg się nie wstydzi
Bóg się nie wstydzi
Nie wstydzi, że jest taki mały

Herod postraszył
Stajnia uboga
Ludzkie kłopoty
Ludzkie kłopoty
Kłopoty małego Boga

Kolęda płynie z wysokości
Kolęda płynie z wysokości
Śpiewa na całego z wysokości
Śpiewa na całego

Kolęda płynie z wysokości
Kolęda płynie z wysokości
Śpiewa na całego z wysokości
Śpiewa na całego
I uczy miłości

Nawet trzech mędrców
Na nic się nie przyda
Bo Bóg tak mały
Bo Bóg tak mały
Tak mały, że Go nie widać

Kolęda płynie…

Daj nam, Boże, wiarę
Wiarę zawsze żywą
Zdrowie na święta
Zdrowie wciąż na święta
Dla bliskich cierpliwość

Kolęda płynie…

—————————————

Bardzo ładna kolęda….

konkurs

    Jak już zauważyliście postanowiłam wziąć udział w konkursie na Blog Roku. I choć szanse mam małe a właściwie żadne – spróbować nie zaszkodzi.

Dlaczego się zdecydowałam? Sama nie wiem……..

Chcę pokazać, że życie na wózku inwalidzkim nie musi być bezczynne,  pozbawione sensu i radości.

Takie życie inne, ale nie gorsze ( według mnie).

Można się dużo nauczyć……

                     cierpliwości……….

                      pokory…..

                        radości z rzeczy małych………

   a przede wszystkim uczy miłości do innych i

           do…………… siebie.

Uczy zaakceptować swoją chorobę, swoją niemoc………..

i uczy cieszyć się z tego co się ma…..

Kiedy się to wszystko zaakceptuje to można nawet być szczęśliwym…………

 

Proszę, głosujcie na mój blog 😉

http://www.blogroku.pl/moniquami321,gvwjg,blog.html

ŻYCZENIA

 

JUTRO WIGILIA… URODZINY JEZUSA….

Wszystkim, którzy odwiedzają i czytają mój blog , życzę aby te

dni Bożego Narodzenia upłynęły w zdrowiu i radości.

Życzę dużo szczęścia i pokoju w sercu.

                                                 – Monika

”PUSTE KRZESŁO”

Pewien stary człowiek poważnie zachorował. Jego proboszcz przyszedł go odwiedzić. Kiedy tylko wszedł do pokoju chorego, od razu postrzegł puste krzesło, ustawione obok łóżka chorego. Ksiądz zapytał, dlaczego stoi właśnie tutaj.
Stary mężczyzna odpowiedział z uśmiechem:
– Wyobrażałem sobie, że na tym krześle siedzi Jezus i zanim ksiądz przyszedł, rozmawiałem z Nim… Przez długie lata uważałem modlitwę za coś bardzo trudnego, aż pewien mój przyjaciel powiedział, że modlitwa to rozmowa z Jezusem. I teraz wyobrażam sobie Jezusa siedzącego naprzeciw mnie na krześle, mówię do Niego i słucham, co On mi odpowiada. Nie mam już żadnych trudności z modlitwą.

Kilka dni później córka chorego przyszła do proboszcza z wiadomością, że jej ojciec umarł.
Powiedziała:
– Zostawiłam go samego tylko na dwie godziny.
Kiedy po powrocie weszłam do pokoju, znalazłam go martwego. Głowę miał opartą o puste krzesło, które zawsze kazał ustawiać obok swego łóżka.

————————————

Opowiastkę tę słyszałam dawno temu na rekolekcjach . Bardzo mnie ona poruszyła…

Pamiętam ją do tej pory………

ZAGADKA

 Mój tato kiedyś zadał mi taką zagadkę :
   
  W sali balowej zrobiło się na chwilę ciemno. Gdy zapaliło się światło, okazało się, że jednej z pań ukradziono drogocenny naszyjnik. W wyniku dochodzenia wyłoniono czterech podejrzanych. Oto co powiedzieli prowadzącemu śledztwo komisorzowi:

     – W chwili gdy zrobiło się ciemno, akurat stałem na drugim końcu sali i rozmawiałem z mecenasem Olszewskim o moich rodzinnych problemach. Mecenas może to potwierdzić – zeznał pan A.

     – Przyznaję, że kiedy to się stało, akurat tańczyłem z poszkodowaną. Ale to naprawdę nie ja ukradłem ten naszyjnik! – zapierał się pan B.

     – Kiedy zgasło światło, byłem zajęty podkładaniem papierka pod jedną z trzech nóg stolika, przy którym siedziałem, bo strasznie się kiwał. Państwo Wróblewscy, którzy ze mną siedzieli, mogą to potwierdzić. – ze spokojem odparł pan C.

     – W tym momencie nie pamiętam, co wtedy robiłem. Prawdopodobnie rozmawiałem z takim grubym jegomościem w zielonej marynarce. Nie znam jego nazwiska, ale myślę, że gdyby go odszukać, potwierdziłby moje alibi – tłumaczył pan D.

     Pytanie: Komisarz już wie, kto z tej czwórki jest najbardziej podejrzany. A ty?

 

Pomyśl  my i odpowiedz   haha 

”PUSTE KRZESŁO”

Pewien stary człowiek poważnie zachorował. Jego proboszcz przyszedł go odwiedzić. Kiedy tylko wszedł do pokoju chorego, od razu postrzegł puste krzesło, ustawione obok łóżka chorego. Ksiądz zapytał, dlaczego stoi właśnie tutaj.
Stary mężczyzna odpowiedział z uśmiechem:
– Wyobrażałem sobie, że na tym krześle siedzi Jezus i zanim ksiądz przyszedł, rozmawiałem z Nim… Przez długie lata uważałem modlitwę za coś bardzo trudnego, aż pewien mój przyjaciel powiedział, że modlitwa to rozmowa z Jezusem. I teraz wyobrażam sobie Jezusa siedzącego naprzeciw mnie na krześle, mówię do Niego i słucham, co On mi odpowiada. Nie mam już żadnych trudności z modlitwą.

Kilka dni później córka chorego przyszła do proboszcza z wiadomością, że jej ojciec umarł.
Powiedziała:
– Zostawiłam go samego tylko na dwie godziny.
Kiedy po powrocie weszłam do pokoju, znalazłam go martwego. Głowę miał opartą o puste krzesło, które zawsze kazał ustawiać obok swego łóżka.

————————————

Opowiastkę tę słyszałam dawno temu na rekolekcjach . Bardzo mnie ona poruszyła…

Pamiętam ją do tej pory………

ŚWIĘTY MIKOŁAJ

  Święty Mikołaj Cudotwórca z Miry (ur. ok. 270 w Patarze, zm. ok. 345 lub 352) – biskup Miry w dzisiejszej Turcji. Jeden z najbardziej czczonych przez Kościoły Prawosławne świętych (nazywany zawsze św. Mikołajem Cudotwórcą), a także uznawany za świętego przez Kościół katolicki.

Zasłynął jako cudotwórca, ratował żeglarzy i uratował miasto od głodu. Odwagą i sprawiedliwością wykazał się ratując od śmierci niesłusznie skazanych urzędników cesarskich.

Według podań po bogatych rodzicach otrzymał w spadku znaczny majątek, którym chętnie dzielił się z ubogimi. Wyróżniał się pobożnością i miłosierdziem. Mieszkańcy Miry wybrali go na swojego biskupa. Po życiu gorliwym i pełnym dobrych czynów, zmarł w połowie IV w., spontanicznie czczony przez wiernych. Gdy Mirę opanowali Arabowie, kupcom włoskim udało się zabrać jego relikwie i przewieźć do Bari w południowych Włoszech. Znana jest historia o trzech niesprawiedliwie uwięzionych oficerach uwolnionych za jego wstawiennictwem; opowieść o trzech ubogich pannach wydanych za mąż dzięki posagom, których Święty dyskretnie im dostarczył; o trzech młodzieńcach uratowanych przez niego od wyroku śmierci; o żeglarzach wybawionych z katastrofy morskiej. Jeden z utopców statku wiozącego świętego na pielgrzymkę do Jerozolimy miał podobno zostać przez niego wskrzeszonym. Święty Mikołaj wskrzesił też trzech młodzieńców zabitych za nieuregulowanie rachunku za nocleg w gospodzie. Święty Mikołaj brał udział w soborze w Nicei, gdzie miał spoliczkować heretyka Ariusza.

Atrybutami Mikołaja są szaty biskupie, trzy złote kule na księdze, troje dzieci w cebrzyku, kotwica, okręt i pastorał.

 

NIM ŚWIT……….

Nim świt obudzi noc dotykiem ciepłych mgieł,
Nim dzień ożywi świat,

                                            Panie, przyjdź, wołam: przyjdź.

Uciesz mój wzrok spokojem jasnych barw.
Nim mnie zachwyci kwiat,

                                                   Ty przyjdź.

Choć chcę wciąż dalej iść, niewiele mogę sam,
Więc znów podnoszę głos,

                                                       Panie, przyjdź!

Wołam przyjdź i ogrzej mą oblaną lękiem twarz,
Nim znów postawię krok,

                                               Ty przyjdź!

I tak poprowadź mnie przez piętra trudnych lat,
Bądź w dzień radością dnia, w nocy snem,

Pomóż mi, o Panie mój, rysować życia kształt,
Bym mógł wciąż naprzód iść,

                                                    bym trwał.

—————————————————————————————————— Bardzo lubię tę  pieśń…                                                                               
WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com