Site Overlay

Miesiąc: Styczeń 2009

Brak tytułu

Długo nie pisałam…. a winny temu był (jest i będzie) , mój  kręgosłup. 

  

Tak wygląda w przybliżeniu.

Moje skrzywienie jest jeszcze większe…

Z tego powodu, że dużo siedzę i mam bardzo słabe mięśnie, skrzywienie się  pogłębia…

Najgorsze jest to, że  bardzo boli………..

SUPLIKACJE

”Boże, po stokroć święty, mocny i uśmiechnięty-
Iżeś stworzył papugę, zaskrońca, zebrę pręgowaną-
kazałeś żyć wiewiórce i hipopotamom-
teologów łaskoczesz chrabąszcza wąsami-

dzisiaj, gdy mi smutno i duszno, i ciemno-
uśmiechnij się nade mną”

              

                / ks. Jan Twardowski/

MOJE MALOWANIE

  Bardzo lubię malować. Mogę powiedzieć, że jest ono moją pasją. Malarstwo jest moim środkiem wyrażania tego co czuję. Kiedy maluję zapominam o wszystkim…tworzę swój własny świat..Maluję kwiaty, portrety oraz sceny religijne. Ostatnio próbuję martwe natury i pejzaże.  Inspirują mnie zdjęcia, a także własna wyobraźnia. Moje prace są radosne i kolorowe, bo i ja taka jestem.

” JA”

Nie jestem piękny, a przyciągam wzrok,Cieszy mnie wstręt w tworzących mnie spojrzeniach;Sprytu nauczył mnie ułomny krok,Co krok normalny w powód wstydu zmienia.Wiem, że nawiedzam przyzwoite sny;Bóg mnie spartaczył, jam wyrzut sumienia;Dlatego wpełzam w dostojne zgromadzenia,Gdzie racją bytu jest bezkarne – my!

A ja na złość im – nie należę.
I tak beze mnie – o mnie – gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja, ja, ja.

W karczmie tak siadam, by mnie widzieć mógł
Każdy obżartuch najzdrowszy i pijak;
To, co mi Bóg dał zamiast zwykłych nóg
Wokół półmiska bezwstydnie owijam.
Tym, co mam w miejsce rąk, odpędzam psy
Węszące łatwy łup w chromego strawie
I traci nastrój biesiadników gawiedź,
Co śpiewa przy mnie swoje śmieszne – my!

Bo ja na złość im – nie należę.
I tak beze mnie – o mnie – gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja, ja, ja.

Mam pod Ratuszem stałe miejsce, gdzie
Swój tors niezwykły wystawiam na pokaz:
Pomnik wyjątku, drżę z rozkoszy, że
Żadnego z radnych nie przepuszczę oka.
Gdy się dębowe już zatrzasną drzwi,
By przebieg obrad skryć przed losem plebsu
Wiem, że zdołałem trochę nastrój zepsuć
Tym, co tak godnie mówią, myśląc – my!

Bo ja na złość im – nie należę.
I tak beze mnie – o mnie – gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja, ja, ja.

W farze na najświetlistszą włażę z ław,
Gdzie przed ołtarzem tęcza lśni z witraży,
By, kiedy wierni proszą – Boże zbaw! –
Móc Mu pokazać, co z mej zrobił twarzy.
Więc patrzą na mnie, chociaż kapłan grzmi
Żeśmy jedynie niepoprawnym stadem,
Bom namacalnym przecież jest przykładem,
Że jest nieprawdą ich chóralne – my!

Bo ja na złość im – nie należę.
I tak beze mnie – o mnie – gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja, ja, ja.

Nie jestem sam. Odmiennych nas jest w bród!
Wciąż otorbionych wstrętem i respektem.
Bóg dał z kalectwem pokusę nam – i głód,
By się związać w pokręconych sektę.
Partia Potworków! Rząd zatrutej krwi!
Ach, cóż za ulga – unormalnić skazy!
Nakaz szacunku, a nie gest odrazy,
Wystarczy – ja! ja! ja! – zmienić w – my!!

Nie, nie chcę wpływać i należeć!
I tak beze mnie – o mnie – gra.
Jednego nikt mi nie odbierze:
Ja jestem ja! ja! ja!

                      / J. Kaczmarski/

————————————————– Kiedyś bardzo podobała mi się  ta pieśń. Bardzo się z nią identyfikowałam……….

ŚWIĘTO TRZECH KRÓLI

  „Oto mędrcy ze Wschodu przybyli”
„Mędrcy” – dosłownie magowie, należeli do stanu kapłańskiego. Z powodu swej tajemnej wiedzy byli w wysokim poważaniu na Wschodzie.
Trzej Królowie to w tradycji chrześcijańskiej trzej Mędrcy ze Wschodu (magiwie, kapłani religii zaratusztriańskiej, astrologowie), którzy udali się do Betlejem, aby oddać pokłon narodzonemu Jezusowi. Biblia nie wymienia ich imion; w zachodnim chrześcijaństwie popularny jest pogląd, iż ich imiona to Kacper, Melchior i Baltazar. Ale czy rzeczywiście tak było?

Opis pokłonu Trzech Króli znajduje się w Ewangelii św. Mateusza (Mt 2, 1-12), po pierwsze nie odnajdujemy w nim liczby ów mędrców ani tym bardziej ich imion! Po przeczytaniu tego fragmentu możemy się zasugerować, że było ich trzech – z powodu trzech złożonych darów: złota, mirry, kadzidła (które to dary mają swoja symbolikę, ale o tym później). Co jednak jest swego rodzaju nadinterpretacją tekstu. Ostatecznie Ewangelia nie odkrywa przed nami imion i liczby magów. Opis ma swoją symbolikę: jest pokłonem świata pogan, i ludzi w ogóle, przed Bogiem Wcielonym. Wśród takiej rodziny ludzkiej narodził się Chrystus ze swą zbawczą misją, a ona w swych przedstawicielach przybyła z różnych stron, aby złożyć mu hołd. Dlatego w tradycji chrześcijańskiej jeden z magów jest Murzynem. Uniwersalność zbawienia, ponad wszelkimi podziałami, zaakcentowana jest poprzez samą nazwę święta i jego wysoką rangę w kościele.

Ewangeliczna historia Trzech Króli opowiada o trzech cudzoziemcach, którzy, wiedzeni gwiazdą, wyruszyli w drogę do Betlejem, którą wyznaczyli jako miejsce narodzin na podstawie proroctwa w Księdze Micheasza (Mi 5, 1), aby złożyć pokłon narodzonemu Bogu. Pod pojęciem „gwiazda” ewangelista ma na myśli jakieś nadzwyczajne zjawisko, dlatego daremne są wszelkie próby naturalnego wytłumaczenia (chociaż ówcześnie mówi się, że rzeczywiście była to kometa, która pojawia się regularnie co ok. 720 lat, a po obliczeniach astronomów okazało się, że takie zjawisko miało miejsce w czasach narodzin Jezusa). Po drodze wstąpili na dwór Heroda. Ten, usłyszawszy nowinę, w narodzonym upatrywał rywala. Mędrcy, odnalazłszy stajenkę betlejemską, ofiarowali Dzieciątku swoje dary, które należały wówczas do najcenniejszych: mirrę, złoto i kadzidło (kadzidło i mirra była wówczas w cenie złota, tę aromatyczną żywicę z rzadkich drzew palili w swoich pałacach jedynie najzamożniejsi); złoto oznaczało oddanie czci królewskiej, kadzidła używano do kultów religijnych w świątyniach, a mirrą nacierano ciało zmarłego, co miało być zapowiedzią męczeńskiej śmierci Jezusa. Królowie otrzymawszy podczas snu wskazówkę, aby nie wracali do Heroda, wyruszyli z powrotem do swych krajów inną drogą. Możemy to przełożyć na swoiste nawrócenie – już nie prowadzi ich gwiazda – coś magicznego, ale wiara.

Pamiątką tej historii jest liturgiczna uroczystość Objawienia Pańskiego, w Polsce nazywana też świętem Trzech Króli. Obchodzona jest 6 stycznia, w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wyznaczała początek roku liturgicznego. W niektórych regionach Polski czas pomiędzy Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli był uważany za tak bardzo święty, że powstrzymywano się w tym czasie od ciężkich prac.

Zwyczajowo w święto Trzech Króli na drzwiach wejściowych w wielu domach katolickich pisano litery: K+M+B oraz datę bieżącego roku. Zwyczaj ten, znany również w czasach obecnych, jest błędną interpretacją łacińskiej inskrypcji CMB Christus Mansionem Benedicat (Niech Chrystus błogosławi temu domowi), choć święty Augustyn tłumaczy je jako Christus Multorum Benefactor (Chrystus dobroczyńcą wielu). Legenda o „trzech królach” pojawiła się w średniowieczu, stąd dzisiejsze błędne odczytywanie tych liter jako imion Mędrców. Doroczna wizyta księdza katolickiego (zwana popularnie kolędą) nawiązuje do odwiedzin Trzech Króli i powinna odbywać się właśnie w tym dniu, co ze względów praktycznych nie jest możliwe.

 

KOLĘDA DLA PIOTRA

W słodkim Jeruzalem – nocka już zapada
Śpiące stada bydła – przeżuwają dzień.
Zamyślona gwiazda – kapelusz zakłada.
Niesie nad Betlejem: ciepło, światło, cień.

Gdzie taki – malutki.
Najzłociej – złociutki.
Najczulej – wybrany.
Mały chłopiec – śpi.
Najcieplej – cieplutka.
Najciemniej – ciemniutka.
Najdłużej – czekana.
Noc w Betlejem… Dziś.

W słodkim Jeruzalem – mijają godziny.
W małej stajeneczce – sennie kwili czas.
Wtulony w kąt nocy – tuż obok dzieciny,
Czuwa święty Józef. Czuwa każdy z nas.

Gdzie taki – malutki.
Najzłociej – złociutki.
Najczulej – wybrany.
Mały chłopiec – śpi.
Najcieplej – cieplutka.
Najciemniej – ciemniutka.
Najdłużej – czekana.
Noc w Betlejem… Dziś!

Jezu miłosierny – ofiarujesz siebie.
Jak trudno to zrozumieć. Czy to nasza wina?
Odpowiedz po prostu: czy zawsze tam w Niebie,
Gdy stary zasypia – budzi się dziecina?

Dlaczego – malutki.
Najzłociej – złociutki.
Najczulej – kochany
Duży chłopiec śpi?
Kto zimnem – zimniutkim.
Kto mrokiem – ciemniutkim.
Sypnął w oczy śniegiem.
Pusto w Vis – á – Vis?

——————————————————-

Długo szukałam tej kolędy i  w końcu znalazłam 🙂

PRZEPIĘKNA…..

MARZENIA

” Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.
Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.
Biada temu, kto nie podjął ryzyka. Co prawda nie zazna nigdy smaku rozczarowań i utraconych złudzeń, nie będzie cierpiał jak ci, którzy pragną spełnić swoje marzenia, ale kiedy spojrzy za siebie – bowiem zawsze dogania nas przeszłość – usłyszy głos własnego sumienia: „A co uczyniłeś z cudami, którymi Pan Bóg obsiał dni twoje? Co uczyniłeś z talentem, który powierzył ci Mistrz? Zakopałeś te dary głęboko w ziemi, gdyż bałeś się je utracić. I teraz została ci jedynie pewność, że zmarnowałeś własne życie.”
Biada temu, kto usłyszy te słowa. Bo uwierzył w cuda, dopiero gdy magiczne chwile życia odeszły na zawsze.”

Paulo Coelho (ur. 1947)
Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam…

  Paulo Coelho  ————————————– Marzenia…….. Każdy powinien mieć marzenia… i dążyć do ich spełnienia. Bez nich świat byłby bez sensu… O czym ja marzę? … O podróżach… Chciałabym zobaczeć wszystkie  te miejsca, o których uczyłam się na historii  sztuki. Piramidy w Egipcie, wielki mur chiński, a przede wszystkim obrazy….Van Gogha, Rembrandta, Vermera… Wiem, że nigdy mi się to nie spełni…Ale warto marzyć…….

ŻYCZENIA NOWOROCZNE

Niech Cię Pan błogosławi i strzeże.
Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą.
Niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie swoje oblicze
i niech cię obdarzy pokojem.


Tego Wam życzę

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com