POŻEGNANIE………

Dzisiaj  byłam  na pogrzebie   Pani   Irenki.  Miała 57 lat. Kilka lat temu  ciężko zachorowała
   Miała operację  i potem  niby   wszystko
było dobrze. Kilka lat.

Jednak choroba zaatakowała znów…   Na  jeden    dzieńdowiedziałam, się że jest
bardzo ciężko chora (umierająca) a na drugi, że umarła… Byłam w szoku
…. do dzisiaj nie mogę w to uwierzyć…
Znałyśmy się około 17 lat. Dzięki niej zostałam przyjęta do
”plastyka”. Ona jedna kiedy zobaczyła moje obrazki od razu
powiedziała, że będzie mnie uczyć ( nikt inny nie
chciał).Zaprzyjaźniłyśmy się. Bardzo dużo jej zawdzięczam-  umiem malować.

W sprawach malarstwa rozumiałyśmy się bez słów. Śmiała
się, że jesteśmy bratnie dusze. Zapraszała mnie na wernisaże swoich
wystaw.
Była mi bardzo bliska, ja jej chyba też (tak to odczuwałam).

Namalowała   dla  mojej rodziny  kilka  obrazów . Jeden specjalnie    dla mnie    z dedykacją. 

Przez pierwszy atak choroby przeszła ”jak burza”… ześmiechem,
powiedziała, że pokona to dziadostwo.Wydawało się,że wszystko jest ok. A tu nagle grom z jasnego nieba!

Kiedy się widziało jej siłę ducha i humor wydawało się, że nie umrze
nigdy…
 Pani Irenka była osobą publiczną, znaną.Jednocześnie była bardzo skromna, nie lubiła rozgłosu…

Na  jej  pogrzebie było  bardzo  dużo ludzi………..

Będzie  jej   brakować…….. 

Read more