KOCHAJ NAS MAŁY PANIE

1. Królu w stajence zrodzony – błogosław nam

Wzgardzony i odrzucony – błogosław nam

Na sianie w żłóbku marznący – błogosław nam

Ścigany przez rządzących – błogosław nam

Ref.: Kochaj nas Mały Panie betlejemskiej nocy potęgą

I wybacz, że nasze kochanie Twojej Boskiej Miłości nie sięga

2. Królu biedny, bezdomny – błogosław nam

Królu przodków, nasz i potomnych – błogosław nam

Z Matki Dziewicy poczęty – błogosław nam

Słowo do dziś niepojęte – błogosław nam

Ref.: Kochaj nas Mały Panie…

3. Na nasze ludzkie cierpienie – błogosław nam

Na życie pełne zwątpienia – błogosław nam

Na radość w naszej rodzinie – błogosław nam

Na smutne, samotne godziny – błogosław nam

Ref.: Kochaj nas Mały Panie…

4. Na trudne sprawy codzienne – błogosław nam

Na to, co kusi niezmiennie – błogosław nam

Na ukochanie po kres – błogosław nam

Na roześmianie do łez – błogosław nam

Ref.: Kochaj nas Mały Panie…

——————————————–

Piękna kolęda…….

Read more

Dowcip na poprawę nastroju :-)

W ZOO miejskim padł goryl. Rozpoczęto więc starania o sprowadzenie nowego, ale ponieważ zajmuje to trochę czasu, kierownictwo zamieściło ogłoszenie o pracy. Zgłosił się gość, więc mu wyjaśniono, co ma robić. Huśtał się więc w przebraniu goryla codziennie aż razu pewnego przesadził i przeleciawszy ogrodzenie wpadł do klatki z lwem.

Biega od kraty do kraty i drze się:

– „Lew, lew, ratunkuu!!!”

Lew patrzy z przerażeniem i pewnej chwili nie wytrzymuje:

– „Ty, cicho bądź, bo nas obu z tej roboty wywalą!”

Read more

O „REAKCJI NA WIDOK” RAZ JESZCZE

Kiedyś  przyjechała do  mnie w  odwiedziny koleżanka  z  mężem. Ona także jest  na  wózku inwalidzkim,  nie ma  obu rąk i  jednej  nogi.  Taka się  urodziła.

Akurat  była  niedziela więc  pojechałyśmy razem  do kościoła.

Wydawałoby się, że  mieszkańcy  mojej miejscowości  są oswojeni  i  obyci z chorobą,  niepełnosprawnością.Widują  mnie na co dzień,  znają mnie.

Wydawałoby  się…

Podczas wysiadania  z  samochodu i  drogi  do kościoła widok  chorej  koleżanki   wzbudził  sensację !  Każdy  kto koło nas  przechodził  gapił  się  na nią.

Ludzie przystawali,  otwierali  oczy i  usta  ze zdziwienia. Wbijali  w  nią swój  wzrok.  

Jakby  była jakimś  dziwolągiem  a nie człowiekiem.

W  kościele  było tak  samo… ludzie  zamiast  się  modlić  gapili  się na  nią.

Było  mi  za nich  wstyd.

 Rozumiem,  że jej wygląd  mógł  budzić ciekawość  i zainteresowanie,  ale  oprócz tego  jest  jeszcze kultura.

Koleżanka  jednak  nawet nie  zareagowała  na  te ich  spojrzenia. Może  robiła to  z  grzeczności, a  może  zdążyła  się już  przyzwyczaić      

Read more

O UŚMIECHU

Uśmiech na twarzy twej pozwala każdemu bez obawy zbliżyć się do ciebie, by cię o coś poprosić, o coś się zapytać, bo twój uśmiech już z góry obiecuje chętne spełnienie prośby, grzeczną odpowiedź. Nieraz uśmiech twój wlać może do duszy zniechęconej, smutnej, zbolałej jakby nowe życie, nadzieję, że nastaną lepsze czasy, że nie wszystko stracone, że Bóg czuwa (…). Czy zawsze łatwo przechodzić przez świat darząc ludzi tym stałym uśmiechem świadczącym o szczęściu Bożym w duszy? O nie! Do tego trzeba hartu duszy, siły woli i złączenia z Bogiem. (…) Uśmiech ten świadczy, że dusza czerpie w Sercu Bożym tę ciągłą pogodę duszy, że umie zapomnieć o sobie, pragnąć dla innych być promyczkiem szczęścia.

Idźcie w świat z uśmiechem na ustach, idźcie rozsiewać trochę szczęścia po tej łez dolinie uśmiechając się do wszystkich, ale  szczególnie do smutnych, do zniechęconych życiem, do upadających pod ciężarem krzyża, uśmiechając się do nich tym jasnym uśmiechem, który mówi o dobroci Bożej.

                                                 Św. Matka Urszula Ledóchowska

Read more

Modlitwa św. Patryka

Bądź, Jezu, ze mną!

Po mej prawicy po mej lewicy.

Ogarnij mnie ze wszystkich stron.

Bądź w sercach wszystkich, co o mnie myślą.

Bądź w ustach wszystkich, co o mnie mówią.

Bądź w oczach, które mnie widzą.

Bądź w uszach, które mnie słyszą.

Bądź, Jezu, ze mną!

Ogarnij mnie ze wszystkich stron.

Amen.

Read more

DZIEŃ BABCI

Kochana Babciu, dziś jest Twoje Święto, Życzę żebyś była zawsze uśmiechnięta, szczęśliwa, zdrowa, do żartów gotowa.Żyj nam dwieście lat Babuniu miła, Niech Ci zawsze służy siła, Niech Cię niebo obdarzy opieką Bożą, A nasze wszystkie serca, niech się ku  Tobie otworzą.

Read more

OSWAJANIE ZŁEGO

Może niektórzy z moich  czytelników  dziwią się  dlaczego  ja tak otwarcie piszę  o  swojej chorobie, cierpieniu, niemocy i bezradności?
Robię  to z dwóch  powodów.

Po  pierwsze uważam,że nie  mam  powodów, żeby  cokolwiek  ukrywać albo się  czegoś wstydzić. Jestem normalną kobietą tylko że  chorą. Żyję, myślę,  czuję , jak każdy. Mam  swoje radości  i smutki, swoje marzenia. Tak  naprawdę od innych, zdrowych  odróżnia  mnie tylko to, że siedzę  na wózku  inwalidzkim. To dużo i  mało. Dużo, bo wózek  mnie jakby wyróżnia, wyodrębnia  od innych. Ludzie  najpierw  widzą  wózek  a  dopiero potem    mnie. A  mało , bo dla mnie to  normalność. Nie  znam innego  życia. Nauczyłam  się  żyć z  chorobą.

Po drugie… robię to specjalnie.

Dziś  najlepiej  być młodym, zdrowym  i  bogatym. Starych i  chorych traktuje się  jako ludzi  drugiej kategorii. Jak  kulę u nogi. Najlepiej jakby  ich  w ogóle nie było.

Psują tylko ogólny widok.

Ludzie boją się chorych, niepełnosprawnych. Nie wiedzą  czy  i jak do  nas podejść. Boją się  swoich reakcji. Boją  się  nas urazić.

Tymczasem może przyjść taki  dzień, że  sami  będą  potrzebować pomocy innych.

Pisząc o   swojej  chorobie, niepełnosprawności,bezradności  próbuję  jakby oswoić z nią  zdrowych.Chciałabym, żeby  mój  blog był dowodem  na to,  że z  chorobą  można żyć, i to  żyć  w miarę  możliwości, normalnie.     

Read more

PSALMY

Psalm 139
Panie, przenikasz i znasz mnie,
Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły,
widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane.
Choć jeszcze nie ma słowa na języku: Ty, Panie, już znasz je w całości.
Ty ogarniasz mnie zewsząd i kładziesz na mnie swą rękę.
Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza, zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć.
Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza?
Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś; jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę.
Gdybym przybrał skrzydła jutrzenki, zamieszkał na krańcu morza:
tam również Twa ręka będzie mnie wiodła i podtrzyma mię Twoja prawica.
Jeśli powiem: „Niech mię przynajmniej ciemności okryją i noc mnie otoczy  jak światło”:
sama ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie,
a noc jak dzień zajaśnieje: [mrok jest dla Ciebie jak światło].
Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki.
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,
godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę,
nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi.
Oczy Twoje widziały me czyny i wszystkie są spisane w Twej księdze; dni określone zostały, chociaż żaden z nich [jeszcze] nie nastał.
Jak nieocenione są dla mnie myśli Twe, Boże, jak jest ogromna ich ilość!
Gdybym je przeliczył, więcej ich niż piasku;
gdybym doszedł do końca, jeszcze jestem z Tobą.
O Boże, obyś zgładził bezbożnego, niech krwawi mężowie idą precz ode mnie!
Oni przeciw Tobie zmawiają się podstępnie, za nic mają Twoje myśli.
Panie, czyż nie mam nienawidzić tych, co nienawidzą Ciebie,
oraz nie brzydzić się tymi, co przeciw Tobie powstają?
Nienawidzę ich pełnią nienawiści; stali się moimi wrogami.
Zbadaj mnie, Boże, i poznaj me serce; doświadcz i poznaj moje troski,
i zobacz, czy jestem na drodze nieprawej, a skieruj mnie na drogę odwieczną!

Psalmy to pieśni zwrócone ku Panu, stworzone w natchnieniu.Mają charakter  modlitw,  proroctw i  poetyckich refleksji. Prawie wszystkie zostały stworzone przez króla Dawida.

Bardzo lubię je czytać. Wyrażają to co w danej chwili czuję:radość, ból, żal, samotność, uwielbienie i dziękczynienie.

Często myślę, fascynuje mnie to, że ludzie w tamtych czasach czuli to samo co ja…

To niesamowite a jednocześnie bardzo normalne.

Read more

ZA CIĘŻKI……..?

     Był człowiek,który narzekał na swoje życie. Skarżył się, że jest mu ciężko, bo mieszkanie niewygodne, za ciemne, za ciasne, że dochody za małe, że jego rówieśnicy,którzy podobne szkoły ukończyli, zarabiają daleko więcej niż on. Mówił, że innym jest łatwiej żyć, że lepiej dają sobie radę ze złymi ludźmi, z trudnymi okolicznościami, że im wszystko układa się korzystnie, a jemu jest źle i to z roku na rok coraz gorzej. Twierdził, że gdyby się urodził kilkadziesiąt lat wcześniej albo kilkadziesiąt lat później, to wtedy na pewno byłoby wszystko inaczej. Chodził wciąż smutny, skwaszony, zniechęcony.

     Razu pewnego, gdy spał, śniło mu się, że ktoś go budzi. Otworzył oczy i zobaczył postać stojącą koło jego łóżka. Chociaż nigdy Anioła nie spotkał, wiedział, że to jest Anioł.Nie czul w sobie żadnego lęku. Anioł stał nad nim, jakby czekając na jego przebudzenie. A gdy spostrzegł, że on już nie śpi, łagodnym zapraszającym ruchem dał mu znak, aby wstał:

 – Wstań proszę -powiedział.

    Człowiek ów, wcale tym nie zdziwiony, podniósł się z łóżka. Stanął obok tajemniczego gościa.Popatrzył pytająco na niego. A wtedy Anioł z uśmiechem powiedział:

  – Pójdź, proszę, ze mną.

 Człowiek spytał go nieśmiało:

 – Dokąd chcesz,żebyśmy poszli?

 – Zaraz zobaczysz -odpowiedział Anioł.

Podążył więc za nim. Anioł wiódł go przez jego mieszkanie,wyprowadził go na klatkę schodową i zaczął wstępować po schodach na górę.Człowiek wciąż nie wiedział, dokąd idą i co to ma wszystko znaczyć, ale nie śmiał pytać. Był tylko pewny, że to chodzi o jakąś bardzo ważną sprawę, która go bezpośrednio dotyczy. Postępował w milczeniu za Aniołem coraz bardziej ciekawy, dokąd wiedzie go ten wysłannik Boga. Szli długo po schodach, aż stanęli przed drzwiami. W pierwszej chwili nie mógł zorientować się, dokąd drzwi prowadzą, ale za moment poznał, że; to drzwi wiodące na jego strych.Anioł otworzył drzwi i weszli do wnętrza. Wtedy człowiek zobaczył, że to wcale nie jest strych jego domu. To była wielka sala, pod której ścianami stały nagromadzone krzyże – tysiące, dziesiątki tysięcy, nieprzeliczona ilość; krzyże były różne, dziwne: ogromne, małe i całkiem maleńkie, proste i ozdobne, ze złota i z drewna, malowane, heblowane, wysadzane drogimi kamieniami i całkiem zwyczajne, cięte z brzozy. Przyglądał się uważnie tym krzyżom. Każdy z nich był inny. Czasem zdawało mu się, że znalazł dwa identyczne, ale później zauważał,że tak nie jest, że różnią się pomiędzy sobą przynajmniej jakimś szczegółem.

 Po chwili człowiek przełamując nieśmiałość spytał Anioła:

 – Skąd tu tyle krzyży? Po co tu stoją? Do kogo należą? Usłyszał jego głos:

   – To są ludzkie krzyże.

-Ludzkie krzyże? – powtórzył człowiek, niewiele z tego rozumiejąc.

  – Każdy musi jakiś nieść – mówił dalej Anioł.

– Ach tak. Teraz rozumiem, dlaczego tyle tych krzyży i dlaczego każdy z nich jest inny. Ale po co przyszliśmy tutaj?

 Anioł  odpowiedział:

 – Pan Bóg polecił mi,abym ciebie tu przyprowadził.

– Pan Bóg? – zdziwił się ów człowiek. – Dlaczego?

– Narzekasz na swój krzyż. Mówisz, że ci bardzo ciężko z nim iść. Bóg zezwolił, abyś tu przyszedł i wybrał sobie inny krzyż, jaki tylko zechcesz, i żebyś z tym nowym krzyżem szedł dalej przez życie nie narzekając.

 Człowiek słuchał tego, co Anioł mówił, prawie nie wierząc swoim uszom. W końcu powiedział:

 – Czyż to jest możliwe, żeby Wielki Bóg chciał się zajmować takim człowiekiem jak ja?

– Pan Bóg naprawdę przysłał mnie do ciebie – potwierdził Anioł.

– Będę mógł wybrać krzyż taki, jaki tylko zechcę? – spytał wciąż jeszcze nieufny.

     – Tak. Naprawdę -powtórzył Anioł jego słowa. – Możesz wybrać l taki krzyż, jaki tylko zechcesz.

     – I będę mógł z nim iść przez całe życie? – pytał człowiek, chcąc się upewnić.

     – Tak. Będziesz mógł iść z nim, jeżeli tylko zechcesz, przez całe Twoje życie – Odpowiedział mu Anioł.

     Człowiek wiedział już, który krzyż wybierze. Piękny, złoty krzyż przyciągał jego wzrok od pierwszej chwili. Pomyślał: „Wreszcie będę miał wspaniałe życie”.Spytał nieśmiało Anioła wskazując na ten krzyż:

    – Czy mogę go wziąć? Anioł skinął głową:

     – Tak.

     Uradowany człowiek podbiegł do upatrzonego krzyża, objął go mocno, aby go włożyć na swoje ramiona, ale nadaremnie. Nie potrafił go nawet, ruszyć. Krzyż był bardzo ciężki. Mimo to człowiek nie chciał z niego zrezygnować. Wytężył wszystkie siły. Nic nie pomogło. Krzyż nawet nie drgnął. Zaskoczony tym i rozczarowany powiedział do Anioła:

     – Za ciężki.

     – Spróbuj znaleźć inny, który będzie lepszy dla ciebie – powiedział spokojnie Anioł. Człowiek rozejrzał się po sali i skierował w stronę innego krzyża, również złotego, choć nie tak dużego, który też wcześniej już spostrzegł. Krzyż ten był wysadzany wspaniałymi kamieniami, ozdobiony wyszukanym ornamentem. Podszedł do niego, z trudem położył go sobie na ramiona. Zrobił z nim parę kroków i przekonał się,że niestety ten też jest za ciężki, a poza tym dokuczliwie gniotą go w ramiona te wspaniałe ozdoby i drogie kamienie, które go tak zachwycały. Odezwał się trochę do siebie, trochę do Anioła:

     – Jest niemożliwe, żebym mógł z nim iść dłuższy czas.

     – Znajdziesz na pewno krzyż bardziej dla ciebie odpowiedni. Tylko nie zniechęcaj się -pocieszył go Anioł.

     Człowiek rozglądnął się w poszukiwaniu i po chwili podszedł do krzyża też złotego, który był o wiele mniejszy. Faktycznie, był on również o wiele lżejszy, ale za krótki. Gdy ułożył go sobie na ramionach i zaczął z nim iść, krzyż ten tłukł go po nogach i plątał mu krok. Odłożył go na miejsce. Wziął inny krzyż, ale ten mu też nie odpowiadał. Potem spróbował nieść inny i znowu inny. Coraz bardziej nerwowo, już nie chodził, ale biegał po tej ogromnej sali szukając krzyża dla siebie. Czas płynął, a on wybierał i wybierał bez końca. Wciąż nie mógł znaleźć krzyża, z którego byłby zadowolony. Bo były za długie albo za krótkie, za ciężkie, albo zbyt uciskały go ozdoby, albo po prostu nie podobały mu się w kształcie lub kolorze. Już zdawało mu się, że nie zdecyduje się na żaden, że nie znajdzie dla siebie  odpowiedniego. Przyszło mu nawet do głowy, że może przez zapomnienie czy przeoczenie nie zrobiono stosownego krzyża dla niego. I gdy był na skraju rozpaczy, że będzie musiał wziąć krzyż jaki bądź, pierwszy lepszy, wtedy wreszcie znalazł taki, który był odpowiedni dla niego. Wszystko mu się w nim podobało: i ciężar, i długość, kolor, ozdoby. Wszystko było takie, jak chciał.Był świetny, najlepszy. Uszczęśliwiony podszedł z tym krzyżem do Anioła i powiedział:

     – Znalazłem.

  – Cieszę się, że znalazłeś – odrzekł Anioł.

     Człowiek ów,jakby z obawy, by mu tego krzyża nie odebrano, powtórzył:

     – Tak, ten mi odpowiada. Proszę de, pozwól mi z tym krzyżem iść przez całe życie. Anioł uśmiechnął się tajemniczo:

     – Dobrze -a potem  dodał – A czy ty wiesz, że to jest twój krzyż?

Człowiek patrzył z niepokojem na Anioła nie rozumiejąc, o co chodzi. Wreszcie zapytał:

     – Nie wiem, o czym mówisz?

Wtedy Anioł powiedział mu wyraźnie:

     – Ten krzyż,który znalazłeś, to jest twój krzyż. To jest ten sam, który od początku życia niesiesz na swoich ramionach.

                                                              / ks. M. Maliński /

Read more

NIENORMALNA NORMALNOŚĆ

„Zabili w prezencie urodzinowym’’.” Naga  modelka z krucyfiksem  na piersiach broni praw zwierząt”.

Dzisiejszy świat  jest  pełen wynaturzeń i dziwactw. To jest teraz modne. Im większa dewiacja, zboczenie oraz  im większy szok  z tym związany tym  lepiej.

Środki masowego przekazu lansują i promują takie  zachowania. Filmy są  pełne przemocy, seksu, morderstw i gwałtu. W reklamach to samo.

To jest teraz postrzegane jako „normalność”.

A gdzie  jest  prawdziwa normalność? Czy jeszcze w ogóle takie‘’coś ‘’ istnieje?

Istnieje , ale powiedziałabym, że jest traktowane jako coś nienormalnego.

„Nienormalna normalność’’…

Ktoś oddał pieniądze  znalezione na ulicy.Ktoś  inny uratował  chorą kobietę z płonącego domu.

Bardzo dobrze.

 O takich zachowaniach trzeba mówić, i to jak najwięcej. Tylko nie wolno traktować  ich jako czegoś dziwnego, jako anomalię.

To właśnie jest NORMALNE, ZWYCZAJNE, LUDZKIE.

Tak więc należy to traktować !

Read more

JAJA W TESCO

Supermarket Tesco w Burnage (przedmieście Manchesteru) wraz z Nowym Rokiem wystawił na półkach sklepowych czekoladowe jajka wielkanocne,zajączki i kurczaczki.

„To wspaniale, że ludzie nie mogą doczekać się zmartwychwstania Zbawiciela, ale może powinni najpierw zakończyć świętowanie jego urodzin” – skomentował sprawę rzecznik Kościoła anglikańskiego w wypowiedzi cytowanej przez piątkowy „Daily Mail”.

Rzecznik Tesco potwierdził, że „w odpowiedzi na popyt ze strony klientów” w sprzedaży dostępny będzie „niewielki wybór” jajek wielkanocnych w okresie poprzedzającym Wielkanoc,przypadającą w 2010 r. w pierwszych dniach kwietnia.

„Bogaty asortyment jajek wprowadzimy do sprzedaży bliżej Wielkanocy. To, co jest dostępne obecnie, to tylko niewielki wybór np.jajek o smaku śmietankowym i mini jajek, które trafiły na półki w odpowiedzi na popyt ze strony klientów” – wyjaśnił rzecznik.

W ub.r. Tesco odnotowało przyrost sprzedaży wielkanocnych jajek, częściowo z powodu upadku konkurencyjnej sieci detalicznej Woolworth,która miała największy udział w brytyjskim rynku wielkanocnych czekoladowych jajek. Największa sieć supermarketów była też oskarżona przez konkurentów oprowadzenie wojny cenowej i dążenie do wyrugowania konkurencji z rynku czekoladowych jajek.

Pierwsze czekoladowe jajko w 1875 roku wprowadził do sprzedaży John Cadbury – założyciel znanego producenta słodkości, obecnie zagrożonego przejęciem przez amerykański koncern Kraft. Produkt przyjął się odrazu. W 1892 r. Cadbury produkował już 19 różnych ich rodzajów.

BEZ  KOMENTARZA…

Read more

JĘZYK I UŚMIECH

Kiedy  miałam  siedem, osiem  lat,  mama wystawiała  mnie przed  blok ,  żebym powdychała świeżego   powietrza. Kiedy  tak  siedziałam, zaraz  pojawiała  się   wokół  mnie  grupka  dzieci. Pokazywały  mnie sobie  palcami, pukali się   w czoła  na  mój widok.  Kiedy  próbowałam im  coś   powiedzieć, przedrzeźniały  mnie.

Wiecie  jak  się wtedy  czułam….? Nie  wiecie..

Chciałam zniknąć… najlepiej schować  się  w mysią dziurę , żeby  nie  było mnie  widać. Jednak  schować się  nie  mogłam,  więc  musiałam  się  jakoś  bronić.

Wstyd się   przyznać,ale …pokazywałam  im  język. Nic innego zrobić nie  mogłam…Dziś wiem,  że  to zachowanie było  bardzo  głupie  i dziecinne, ale wtedy  taka  ‘’obrona’’ skutkowała.

Dzieciaki uciekały  a  ja zostawałam  sama.

Tak wolałam.

Wolałam  być  sama niż  patrzeć na  pastwiące się  nade  mną  dzieci.

Smutne  nie……?

Przez  lata  wypracowałam inny  rodzaj ‘’ obrony’’.  Też skuteczny,  ale  bardziej   kulturalny i  milszy  dla innych.

Kiedy  widzę,  że ktoś  się  na mnie   patrzy z  ciekawością albo  zdziwieniem   po prostu się  do  niego uśmiecham. Ludzie  reagują  różnie , jedni  odwzajemniają  uśmiech inni  odwracają  głowę. Robi im  się  głupio.

Ja  nie  bardzo lubię  kiedy  ktoś mnie  obserwuje ,  szczególnie jak  robi  to długo  i  uporczywie. Nachalnie.

Myślę  wtedy  jakby ten ktoś  się czuł  jakby on   był na   moim  miejscu a  ja  bym się  tak   w niego  wpatrywała?

Ciekawe … Może też  by  się  do  mnie  uśmiechnął….

               

Read more