MOJE ŻYCIE cz. 2

Pan Bóg wysłuchał modlitw mamy- przeżyłam. Po kilkumiesięcznym pobycie w szpitalu, wróciłam do domu. Lekarze ostrzegali rodziców, że po tak silnym niedotlenieniu mózgu mogę być niedorozwinięta umysłowo. Ja jednak rozwijałam się tak jak inne niemowlęta,uśmiechałam się na widok  znajomych  twarzy,   gaworzyłam. Mama mi opowiadała,że bardzo często (ciągle)  płakałam bez powodu. Wręcz       ryczałam. Lulali i uspakajali  mnie wszyscy, mama, tato,babcia…. 24  godz. na dobę. W  dzień i w nocy… W końcu tato w akcie desperacji skonstruował specjalny motorek, który zamontował do wózka. Miał on trząść wózkiem, lulając mnie. W tym czasie rodzice i babcia mieli odpoczywać.  Niestety motorek trząsł wózkiem tak mocno, że mama bała się,  że wypadnę. Wolała lulać mnie sama… Kiedy skończyłam 7  miesięcy nagle ucichłam (wspominając to,  rodzice śmieją się i mówią :pomyślałaś, że  dosyć tego ryku – niech starzy się w końcu wyśpią).Dalsze miesiące upływały spokojne.

Niepokój rodziców zaczęło wzbudzać to, że nie siadałam ( obkładano mnie poduszkami), nie raczkuję, nie zaczynam chodzić…

Poszli do lekarza rodzinnego,on  wypisał skierowanie do neurologa.

Poszliśmy.           

On  zbadał mnie  dokładnie i orzekł :DZIECIĘCE PORAŻENIE MÓZGOWE

                                                                       / cdn…/

———–

Read more

Psalm 23: Dobry Pasterz

Psalm. Dawidowy.

Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego.
Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoje imię.
Chociażbym chodził ciemną doliną,
zła się nie ulęknę,
bo Ty jesteś ze mną.
Twój kij i Twoja laska
są tym, co mnie pociesza.
Stół dla mnie zastawiasz
wobec mych przeciwników;
namaszczasz mi głowę olejkiem;
mój kielich jest przeobfity.
Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni mego życia
i zamieszkam w domu Pańskim
po najdłuższe czasy.

Read more

ZAPRASZANIE WIOSNY

 
Najbardziej z czterech pór roku lubię wiosnę. Wtedy wszystko budzi się do życia, wstaje z martwych. Spod zmarzniętej jeszcze ziemi wychodzą pierwsze kiełki traw i kwiaty.Pierwsze wiosenne kwiatki jeszcze wątłe i blade ale odważnie wspinają się do słońca. Ptaki budują gniazda. Pojawiają się pierwsze motyle…
Jednak w tym roku wiosna jest wyjątkowo nieśmiała. Jakoś nie chce zagościć na stałe, pokazać się w pełni.
Chciałabym, żeby już przyszła na dłużej.
Kiedy patrzy się jak robi się kolorowo na świecie, jak kwitną jabłonie, tulipany, hiacynty, kiedy słyszy się radosny świergot ptaków to chce się żyć. Zaczynać wszystko od nowa.      

Read more

„10.04.2010”

Kazanie wygłoszone przez o. Wojciecha Ziółka SJ w Kaplicy Miłosierdzia na Łagiewnikach 11 kwietnia 2010 r.  – w II Niedzielę Wielkanocną, czyli Niedzielę Miłosierdzia Bożego.

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś Tomaszu, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego. (J 20,19-31)

Druga Niedziela Wielkanocna, ten ósmy dzień od Zmartwychwstania, święto, które od wielu już lat obchodzimy jako Święto Miłosierdzia.
Jest to zawsze dzień, w którym Pan Jezus przychodzi i pociesza swój zalękniony, przestraszony i zapłakany Kościół. Przychodzi mimo drzwi zamkniętych, mimo cofania i chowania się apostołów. Staje po środku i mówi: „pokój wam”. Przywraca radość, przywraca spokój, przywraca uśmiech…
Tak bardzo chciałoby się dziś powiedzieć do przestraszonego, zalęknionego, a przede wszystkim zapłakanego Kościoła w Polsce: Nie bójcie się, nie płaczcie. Spójrzcie na Pana Jezusa, On też cierpiał w Wielki Piątek. Umarł. Ale potem przecież zmartwychwstał, przecież przezwyciężył śmierć. Nie płaczcie, bo ostateczne zwycięstwo należy do Niego. Zobaczycie, kiedyś będzie dobrze. Zobaczycie, kiedyś i dla nas przyjdzie Wielka Niedziela. Zobaczycie, kiedyś i dla nas przyjdzie Zmartwychwstanie.
Tak bardzo by się chciało tak powiedzieć, ale tak nie powiem, bo mi to przez gardło nie przejdzie. Bo takie pocieszanie dzisiaj, wobec ogromu tego cierpienia, tego zła, które nas dotknęło, jakoś mi nie pasuje.
Patrząc na rozmiary tej tragedii, jakoś nie mogę uwierzyć, że kiedyś będzie dobrze, że kiedyś będzie Wielka Niedziela. Nie tylko nie mogę uwierzyć, ale chce mi się krzyczeć i myślę, że nie tylko mnie. Tu, w tym sanktuarium Pana Jezusa Miłosiernego, chce mi się krzyczeć!
Panie Jezu! Czy naprawdę uważasz, że to już nie jest za dużo, czy Ty nie widzisz, że w tej mojej, w tej naszej Ojczyźnie, ciągle jest Wielki Piątek?! Siedemdziesiąt lat temu i teraz, i tyle jeszcze innych razy w ciągu wieków naszej historii. Naszej historii, którą można byłoby streścić w tym jednym wersecie pieśni, którą śpiewaliśmy w czasie stanu wojennego: „Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana”.
Panie Jezu Miłosierny! Czy Ty nie widzisz, czy Ty nie rozumiesz, że po kolejnym ciosie – i to takim ciosie – nie sposób tak po prostu pocieszać się zmartwychwstaniem i wierzyć w to zmartwychwstanie?
Panie Jezu. Nie uwierzę, bo za bardzo boli, bo za wielkie cierpienie, bo za wielki ból i płacz – i nie tylko mój, gdyby tylko mój. Co powiedzieć tym rodzinom? Co powiedzieć tym dzieciom? Nie uwierzę, bo jakieś się to wydaje takie za łatwe, takie za słodkie. Co więcej, wydaje się być zdradą wobec wszystkich tych, którzy zginęli. Przecież nie można tak łatwo przejść do porządku dziennego nad ich śmiercią.
Jeśli jest jakaś postać ewangeliczna bliska mi, jeśli jest jakaś postać, w której zachowaniu jakoś się odnajduje, to tylko Tomasz. Często wyśmiewany, pogardzany, napiętnowany. Ten niewierny, a przecież święty – Tomasz.

Jest właśnie ósmy dzień, ten dzień, o którym Pismo Święte mówi: „a po ośmiu dniach znów byli razem w Wieczerniku i Tomasz z nimi, i znów przyszedł Jezus.” Właśnie dlatego, że jest dziś ten ósmy dzień, spójrzmy na Tomasza i zobaczmy, co on robi. Może on nam pomoże przeżyć ten ból?

Co robi Tomasz? Mówi przede wszystkim to, co myśmy powiedzieli przed chwilą: „nie uwierzę”. Nie chcę uwierzyć od tak po prostu, bo mu inni powiedzieli. Nie chcę uwierzyć tak łatwo, nie chcę sobie tego tak łatwo wytłumaczyć, bo za bardzo boli, bo za bardzo zaangażował serce, bo za wielka rana.
Chce dotknąć ran Pana Jezusa, chce sprawdzić czy rzeczywiście, czy naprawdę, czy na pewno. Co ciekawe, Pan Jezus nie mówi do niego, że nie będziesz mnie tu na próbę wystawiał, tylko się godzi i co więcej sam się do niego fatyguje.
Czy dotknięcie ran może cokolwiek zmienić? Czy dotkniecie ran może cokolwiek uleczyć, cokolwiek polepszyć, w czymkolwiek pocieszyć? Na przykładzie Tomasza okazuje się, że tak. Nie chodzi tylko o sprawdzenie prawdziwości zmartwychwstania, lecz o sprawdzenie prawdziwości śmierci.
Jeśli ktoś nie umarł, to nie może i zmartwychwstać. Jeśli się nie umarło, to się i nie zmartwychwstało. Jeśli się nie cierpiało, to się i nie kochało. Jeśli się cierpienia nie dotknęło, to nie można zasmakować radości uleczenia.

Kochani! Zachęceni przykładem Tomasza, chciejmy i my. Dziś, kiedy patrząc na naszą Ojczyznę, chcielibyśmy krzyczeć, tak jak przed laty w czasach stanu wojennego: „Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana, jakże wielka dziś Twoja rana”, nie bójmy się tej rany dotknąć. Włóżmy tam palec i rękę, i sami wejdźmy w te ranę. Nie bójmy się przeżyć jej do końca. Teraz w dniach żałoby narodowej przeżyjmy ten ból do końca.

Kochani! Znajdźmy czas, by go przeżyć. Znajdźmy czas na to, by być razem, by mieć czas, by to wspólnie przeżyć podczas transmisji, uroczystości oraz modlitwy. Nie uciekajmy, nie uśmierzajmy tego bólu. Dlaczego? Bo jeśli mamy zachować choć cień wiary w zmartwychwstanie, jeśli mamy zmartwychwstanie Pana Jezusa i jego samego traktować na poważnie – a nie tylko jako środek znieczulający, uśmierzający ból istnienia – to musimy również doświadczyć prawdziwości bólu. Ból, cierpienie i śmierć to jest też część życia, to jest przedsionek zmartwychwstania.

Kochani! Przeżyjmy to tak, jak Tomasz, czyli nie w samotności, ale – jak mówi pismo – razem z nimi. To znaczy z tymi, od których się uciekało i izolowało, których się nie chciało widzieć, z którymi się nie chciało rozmawiać, których się krytykowało i przez których się było krytykowanym.
Od wczoraj pytamy: Czy to coś zmieni? Czy teraz się wreszcie pogodzą? Czy wreszcie przestaną się kłócić? Ale czy my się już pogodziliśmy? Czy ja się już pogodziłem? A czy Ty się już pogodziłeś?
Z tym sąsiadem, który głosował na nich właśnie, z córką, z którą od lat nie rozmawiasz. Pogodziłeś się już?
Z ojcem, z którym się kłócisz i z którym nie możesz normalnie rozmawiać. Pogodziłaś się już?
Ze współpracownikiem, któremu nie możesz przebaczyć. Pogodziłeś się już?
Kochani! Nie czekajmy na polityków. Nie czekajmy aż Oni to zrobią. Bo jeśli my się nie pogodzimy, to nic z tego nie będzie. Bez tego nie będzie zmartwychwstania.

Na nic ta rana, na nic jej dotykanie, na nic śmierć tych wszystkich ludzi, jeśli my, ja, Ty nie pogodzimy się na tym poziomie. Nie czekajmy aż tam na górze to zrobią. Pogódź się ze swym przeciwnikiem, dopóki jesteś z nim w drodze. Nie wiadomo – patrząc na wczorajszą tragedię – ile czasu zostało.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego – tak jak Tomasz – warto dotknąć tej wielkiej krwawiącej rany. Dotykając ją, nawiązujemy z tym kimś relacje osobistą, bliską i serdeczną. O to właśnie chodzi w chrześcijaństwie i w życiu. Tomasz, dotykając ran Pana Jezusa, mówi potem: „Pan mój i Bóg mój.” Nie bójmy się dotknąć tej wielkiej rany, bo dzięki temu nawiążemy osobistą i serdeczną relacje z tymi, którzy zginęli, z Kościołem, z Ojczyzna.

Przestańmy mówić o nim i przestaniemy mówić o Kościele. Że Kościół powinien to, powinien tamto. Tak, jakby to nie był mój Kościół, moja koszula. Jakbym to nie był ja. Przestaniemy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed która się klęka, której się służy, o której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic ta śmierć.
Na koniec Kochani jeszcze jedno. Analogia, która sama się narzuca od wczoraj, od której nie uciekniemy, tyle razy powtarzana.
Pięć lat temu w sobotę, przed drugą Niedzielą Wielkanocną, przed Świętem Miłosierdzia dotarła do nas wiadomość o śmierci Jana Pawła II. Wczoraj, w sobotę przed Niedzielą Miłosierdzia dotarła wiadomość o tej tragedii.
Pięć lat temu, choć się tak samo płakało, nosiliśmy na ubraniach białe wstążeczki, mówiąc wszystkim, że chodzi o to, by na czerni żałoby zakwitła biel wdzięczności i nadziei.
Dzisiaj, choć tak samo się płacze, nie pozwólmy, by czerń żałoby zatopiła nas, zacieniła. Niech na tej czerni zakwitnie też biel i czerwień barw narodowych. „Czerwień to miłość, biel to serce czyste, piękne są nasze barwy ojczyste” jak mówi dziecięcy wierszyk. Niech zakwitnie i choć się samo płacze, to podnieście głowy. Nie dajmy się żałobie zatopić, by ta ofiara nie poszła na marne.
Lecieli, żeby świat się dowiedział, że wtedy – 70 lat temu – stała się straszna krzywda i że nie można o tej krzywdzie zapomnieć. Czyż może być większy krzyk o to, żeby pamiętać, niż ofiara z własnego życia? Lecieli, by pokazać, że pamiętają, że kochają i że nie zapomną. Czyż może być większa miłość niż oddanie własnego życia? Nikt nie ma większej miłości niż ten, kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich…A wszystko w tym samym lesie, przez tę samą mgłę, o której tyle lat temu pisał Herbert w wierszu „Guziki”. Wielki nasz ból i wielka rozpacz serca. I wątpliwość co do zmartwychwstanie. Ale i ta nadzieja… Pisał Herbert: read more

Read more

***

                 „Trudne życie to nie kara,tylko zadanie”

                                      / ks.Mieczysław Maliński /

Read more

………WOKÓŁ TRAGEDII…

Dlaczego doszło do takiej tragedii...? Jak się o niej
dowiedziałam byłam w szoku... nie mogłam w to uwierzyć do tej pory jakoś
nie mogę.
Można powiedzieć, że znałam tych ludzi. Widywałam ich codziennie w
tv.Denerwowały mnie ich spory, kłótnie. Niektórych lubiłam bardziej, innych
mniej.
Wydaje mi się, że przez takie katastrofy Bóg przemawia do
nas i wzywa do nawrócenia, do przemiany. Obserwując

reakcję ludzi widzę zmianę ale czy to potrwa dłużej...? Wątpię. Podobne
reakcje widziałam po śmierci Jana Pawła II. Także były tłumy na ulicach,
zapalali znicze, płakali. Mówiono także wtedy o pojednaniu, zgodzie,
przemianie. I co z tego zostało...? Nic. Obawiam się, że teraz będzie
podobnie. Bardzo chciałabym się mylić. Jednak widzę to pesymistycznie.

Dlaczego tak jest, że kiedy człowiek żyje wyśmiewa się z niego (np. z

jego miłości do matki, brata), kpi, a gdy umrze wychwala się go pod
niebiosa? Chodzi mi o L. Kaczyńskiego uważam, że wszystko zależy od mediów, od
stworzonego
przez nie wizerunku człowieka.
Na przykład jego tzw. wady (według mediów) teraz ukazane są jako zalety,
wręcz cnoty. Jego " nacjonalizm" teraz pokazany jest jako wielki
patriotyzm, przedtem pokazywano go jako niezaradnego,
zależnego od matki i brata.

Teraz mówi się, że to bardzo dobry, ciepły, rodzinny człowiek. To takie
dwulicowe, fałszywe. Ja rozumiem, że o zmarłych nie wypada mówić źle,
jednak to nie znaczy, że o żywych nie można mówić dobrze a przynajmniej
obiektywnie.

Read more

MIŁOSIERDZIE BOŻE

  Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa-Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.  


Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

Pragnę się cała przemienić w miłosierdzie Twoje i być żywym odbiciem Ciebie,  o Panie; niech ten największy przymiot Boga, to jest niezgłębione miłosierdzie Jego, przejdzie przez serce i duszę moją do bliźnich.

Dopomóż mi do tego, o Panie, aby moje oczy były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich i przychodziła im z pomocą.

Dopomóż mi, Panie, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętnena bóle i jęki bilźnich.

Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.

Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu, a na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace.

Dopomóż mi, Panie, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze spieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpoczenie jest w usłużności bliźnim.

Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich. Nikomu nie odmówię serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się w najmiłosierniejszym Sercu Jezusa. O własnych cierpieniach będę milczeć. Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój (…).

Jezu mój, przemień mnie w siebie, bo Ty wszystko możesz. (163)

                              / Św. s. Faustyna /

Read more

KATASTROFA

     Prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka Maria oraz kilkadziesiąt najważniejszych osób w państwie zginęło w sobotę w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem, którym lecieli na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.Samolot z polskim prezydentem na pokładzie rozbił się w rejonie Pieczerska w czasie podejścia do lądowania na lotnisku wojskowym Siewiernyj. Samolot runął ok. 2 km od pasa startowego. Według pierwszych doniesień do katastrofy doszło w trudnych warunkach pogodowych, przy czwartej próbie podejścia do lądowania.

Pełna lista pasażerów samolotu
Lech Kaczyński
Maria Kaczyńska
Delegacja oficjalna
1. Pan Ryszard KACZOROWSKI b. Prezydent RP na Uchodźctwie
2. Pan Krzysztof PUTRA Wicemarszałek Sejmu RP
3. Pan Jerzy SZMAJDZIŃSKI Wicemarszałek Sejmu RP

4. Pani Krystyna BOCHENEK Wicemarszałek Senatu RP
5. Pan Jerzy BAHR Ambasador RP w Federacji Rosyjskiej

6. Pan Władysław STASIAK Szef Kancelarii Prezydenta RP
7. Pan Aleksander SZCZYGŁO Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
8. Pan Jacek SASIN Sekretarz Stanu, Zastępca Szefa Kancelarii Prezydenta 

9.Pan Paweł WYPYCH Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP
10. Pan Mariusz HANDZLIK Podsekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP
11. Pan Andrzej KREMER Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych
12. Pan Stanisław KOMOROWSKI Podsekretarz Stanu w MON
13. Pan Tomasz MERTA Podsekretarz Stanu w MKiDN
14. Gen. Franciszek GĄGOR Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
15. Pan Andrzej PRZEWOŹNIK Sekretarz ROPWiM
16. Pan Maciej PŁAŻYŃSKI Prezes Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”
17. Pan Mariusz KAZANA Dyrektor Protokołu Dyplomatycznego MSZ
Przedstawiciele Parlamentu RP
1.Pan Franciszek DEPTUŁA Poseł na Sejm RP
2. Pan Grzegorz DOLNIAK Poseł na Sejm RP

3. Pani Grażyna GĘSICKA Poseł na Sejm RP
4. Pan Przemysław GOSIEWSKI Poseł na Sejm RP
5. Pan Sebastian KARPINIUK Poseł na Sejm RP
6. Pani Izabela JARUGA – NOWACKA Poseł na Sejm RP
7. Pan Zbigniew WASSERMANN Poseł na Sejm RP
8. Pani Aleksandra NATALLI – ŚWIAT Poseł na Sejm RP
10. Pan Arkadiusz RYBICKI Poseł na Sejm RP
11. Pani Jolanta SZYMANEK – DERESZ Poseł na Sejm RP
12. Pan Wiesław WODA Poseł na Sejm RP
13. Pan Edward WOJTAS Poseł na Sejm RP
14. Pani Janina FETLIŃSKA Senator RP
15. Pan Stanisław ZAJĄC Senator RP
Osoby towarzyszące
1. Pan Janusz KOCHANOWSKI Rzecznik Praw Obywatelskich
2. Pan Sławomir SKRZYPEK Prezes Narodowego Banku Polskiego
3. Pan Janusz KURTYKA Prezes Instytutu Pamięci Narodowej
4. Pan Janusz KRUPSKI Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
Przedstawiciele kościołów i wyznań religijnych
1. Ks. Bp. gen. dyw. Tadeusz PŁOSKI Ordynariusz Polowy Wojska Polskiego
2. Abp gen. bryg. Miron CHODAKOWSKI Prawosławny Ordynariusz Wojska Polskiego
3. Ks. płk Adam PILCH Ewangelickie Duszpasterstwo Polowe
4. Ks. ppłk Jan OSIŃSKI Ordynariat Polowy Wojska Polskiego

5.Ks.  Roman Indrzejczyk, kapelan prezydenta RP
Przedstawiciele Rodin Katyńskich i innych stowarzyszeń
1. Pan Edward DUCHNOWSKI Sekretarz Generalny Związku Sybiraków
2. Ks. prałat Bronisław GOSTOMSKI
3. Ks. Józef JONIEC Prezes Stowarzyszenia Parafiada
4. Ks. Zdzisław KRÓL Kapelan Warszawskiej Rodziny Katyńskiej 1987-2007
5. Ks. Andrzej KWAŚNIK Kapelan Federacji Rodzin Katyńskich
6. Pan Tadeusz LUTOBORSKI
7. Pani Bożena ŁOJEK Prezes Polskiej Fundacji Katyńskiej
8. Pan Stefan MELAK Prezes Komitetu Katyńskiego
9. Pan Stanisław MIKKE Wiceprzewodniczący ROPWiM
10. Pani Bronisława ORAWIEC – LOFFLER
11. Pani Katarzyna PISKORSKA
12. Pan Andrzej SARIUSZ – SKĄPSKI Prezes Federacji Rodzin Katyńskich
13. Pan Wojciech SEWERYN
14. Pan Leszek SOLSKI
15. Pani Teresa WALEWSKA – PRZYJAŁKOWSKA Fundacja „Golgota Wschodu”
16. Pani Gabriela ZYCH
17. Pani Ewa BĄKOWSKA wnuczka Gen. bryg. Mieczysława Smorawińskiego
18. Pani Maria BOROWSKA
19. Pan Bartosz BOROWSKI
20. Pan Dariusz MALINOWSKI
Przedstawiciele sił zbrojnych RP
1. Gen. broni Bronisław KWIATKOWSKI Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych  2. Gen.broni pil. Andrzej BŁASIK Dowódca Sił Powietrznych RP
3. Gen. dyw. Tadeusz BUK Dowódca Wojsk Lądowych RP
4. Gen. dyw. Włodzimierz POTASIŃSKI Dowódca Wojsk Specjalnych RP
5. Wiceadmirał Andrzej KARWETA Dowódca Marynarki Wojennej RP
6. Gen. bryg. Kazimierz GILARSKI Dowódca Garnizonu Warszawa
————————————————-

Zginęli najważniejsi ludzie w państwie. Przedstawiciele różnych partii politycznych. Biskupi, księża, generałowie….

Na codzień, rywale polityczni.Widywałam ich często w tvp. Denerwowały mnie ich kłotnie, konflikty, waśnie.

Zginęli ojcowie, matki, dziadkowie, babcie, synowie i córki…

Zginęli ludzie. Śmierć przyszła nagle.Nikt się jej nie spodziewał.

WIECZNY ODPOCZYNEK…..

Read more

Ten który nie poznał

 

Jak Kleofasie nie poznałeś
Że obok Jezus zmartwychwstały
Na drodze do Emaus

Jakeś nie poznał Kleofasie
Że się wypełnia słowo w czasie
Na drodze do Emaus

Co też się z sercem twoim stało
Że Pana Boga nie poznało
Na drodze do Emaus

Ci co po falach z nim wędrowali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Słów nie usłyszeli
Twarzy nie dojrzeli
Sercem nie poczuli
Nie pojęli bólu

Ci którzy przecież szczerze kochali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Jak Kleofasie nie poznałeś
Że obok Jezus zmartwychwstały
Na drodze do Emaus

Jakeś nie poznał Kleofasie
Że się wypełnia słowo w czasie
Na drodze do Emaus
Co też się z sercem twoim stało
Że Pana Boga nie poznało
Na drodze do Emaus

Ci którzy wierność zaprzysięgali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Słów nie usłyszeli
Twarzy nie dojrzeli
Sercem nie poczuli
Nie pojęli bólu

Ci co o życie swoje się bali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Słów nie usłyszeli
Twarzy nie dojrzeli
Sercem nie poczuli
Nie pojęli bólu

Jak Kleofasie nie poznałeś
Że obok Jezus zmartwychwstały
Na drodze do Emaus

Jakeś nie poznał Kleofasie
Że się wypełnia słowo w czasie
Na drodze do Emaus
Co też się z sercem twoim stało
Że Pana Boga nie poznało
Na drodze do Emaus

Ci co widzieli i dotykali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Słów nie usłyszeli
Twarzy nie dojrzeli
Sercem nie poczuli
Nie pojęli bólu

Ci co nad sobą wnet zapłakali
Zdradzili, wyparli się
Nie uwierzyli, nie poznali

Słów nie usłyszeli
Twarzy nie dojrzeli
Sercem nie poczuli
Nie pojęli bólu

Jak Kleofasie nie poznałeś
Że obok Jezus zmartwychwstały
Na drodze do Emaus

Jakeś nie poznał Kleofasie
Że się wypełnia słowo w czasie
Na drodze do Emaus

Co też się z sercem twoim stało
Że Pana Boga nie poznało
Na drodze do Emaus

autor: Zbigniew Książek
kompozytor: Piotr Rubik


Trwa wysyłanie komentarza… http://s.emuzyka.pl/img/emuzyka_ajax_gray.gif



Read more

” Oto są baranki młode „

  


Oto są baranki młode, oto ci, co zawołali alleluja!  

Dopiero przyszli do zdrojów, światłością się napełnili,

Alleluja, alleluja!

Na Baranka Pańskich godach,

W szat świątecznych czystej bieli,

Po krwawego morza wodach  

Nieśmy Panu pieśń weseli.

W swej miłości wiekuistej

On nas swoją Krwią częstuje,

Nam też Ciało swe przeczyste

Chrystus kapłan ofiaruje.

Na drzwi świętą Krwią skropione

Anioł mściciel z lękiem wziera,

Pędzi morze rozdzielone,

Wrogów w nurtach swych pożera.

Już nam Paschą Tyś, o Chryste,

Wielkanocną też ofiarą,

Tyś Przaśniki nasze czyste

Dla dusz prostych z szczerą wiarą.

O Ofiaro niebios święta,

Ty moc piekła pokonywasz,

Zrywasz ciężkie śmierci pęta,

Wieniec życia nam zdobywasz.

Chrystus piekło pogromiwszy

Swój zwycięski znak roztacza,

Niebo ludziom otworzywszy

Króla mroków w więzy wtłacza.

Byś nam wiecznie, Jezu drogi, Wielkanocną był radością,

Strzeż od grzechu śmierci srogiej odrodzonych Twą miłością.

Chwała Ojcu i Synowi, który z martwych żywy wstaje

I Świętemu też duchowi niech na wieki nie ustaje.

Read more

PAN ZMARTWYCHWSTAŁ !!!

  


Z okazji Wielkanocnych Świąt, życzę Wam wszystkim nadziei na zmartwychwstanie.Bóg pokonał śmierć, jest Bogiem potężnym i pełnym miłości. Jezus umarł i Zmartwychwstał aby śmierć nie była  dla żadnego człowieka powodem rozpaczy i lęku.
Zostawił  nam  pusty grób – świadectwo  swojego Zmartwychwstania .

Życzę aby  nasze  groby też  kiedyś stały się  puste  a  niebo było pełne  nas –  zmartwychwstałych  z Jezusem.

Monika

Read more

WIELKA SOBOTA

W Wielką Sobotę Kościół wspomina i zarazem przeżywa tajemnicę zstąpienia Chrystusa do Otchłani. Tego dnia, podobnie jak w Wielki Piątek, nie odprawia się Mszy św. Dopiero po zachodzie słońca wspólnota wiernych gromadzi się w swoich świątyniach by celebrować liturgię Wigilii Paschalnej.
Tajemnicę tego dnia w pełni oddaje jeden ze starożytnych tekstów, który w tym dniu jest czytany w porannej liturgii godzin. Nieznany autor tego tekstu tak ją przedstawia: „Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął, ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków… Idzie, by odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę. Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; by wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i Synem Ewy… Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem… Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, byś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych”.
Katechizm Kościoła Katolickiego natomiast tak streszcza tę tajemnicę wiary. „Liczne wypowiedzi Nowego Testamentu, według których Jezus został wskrzeszony „z martwych” (Dz 3, 15; Rz 8, 11; 1 Kor 15, 20), zakładają, że przed zmartwychwstaniem przebywał On w krainie zmarłych (Por. Hbr 13, 20.). Takie jest pierwsze znaczenie, jakie przepowiadanie apostolskie nadało zstąpieniu Jezusa do piekieł; Jezus doświadczył śmierci jak wszyscy ludzie i Jego dusza dołączyła do nich w krainie umarłych. Jezus zstąpił tam jednak jako Zbawiciel, ogłaszając dobrą nowinę uwięzionym duchom (Por. 1 P 3, 18-19.).
To zstąpienie Chrystusa do piekieł, jak w dalszej części przedstawia to KKK, jest „całkowitym wypełnieniem ewangelicznego głoszenia zbawienia. Jest ostateczną fazą mesjańskiego posłania Jezusa, fazą skondensowaną w czasie, ale ogromnie szeroką w swym rzeczywistym znaczeniu rozciągnięcia odkupieńczego dzieła na wszystkich ludzi wszystkich czasów i wszystkich miejsc, aby wszyscy ci, którzy są zbawieni, stali się uczestnikami
Odkupienia”.
Tajemnica zstąpienia Chrystusa do otchłani wyraża prawdę, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem wszystkich ludzi, nawet tych, którzy umarli przed Jego przyjściem na świat. Zstąpienie do piekieł oznacza, że nikt na świecie nie został pozbawiony zbawczej pomocy Bożej, nawet jeśli żył przed narodzeniem Jezusa Chrystusa.Zstąpienie do piekieł nie oznacza oczywiście, że Chrystus był przez jakiś czas „potępiony” w piekle. Ta prawda wiary mówi o tym, że Zbawiciel obdarował życiem wiecznym także tych ludzi, którzy urodzili się przed Jego pojawieniem się w naszej historii, a którzy nie odrzucili Jego łaski.Podobnie jak w Wielki Piątek w Sobotę nie odprawia się w Mszy św. Rezygnacja z Eucharystii, która dla Kościoła jest największym skarbem, to znak „ogołocenia” i uniżenia Kościoła, na wzór Chrystusa.
Przez cały dzień trwa natomiast adoracja Najświętszego Sakramentu wystawionego w kaplicy Grobu Pańskiego. W zwyczaju jest masowe odwiedzanie różnych kościołów i porównywanie wystroju grobów.
Tradycyjnie w Wielką Sobotę święci się pokarmy: chleb na pamiątkę tego chleba, którym Jezus nakarmił tłumy na pustyni, mięso na pamiątkę baranka paschalnego i pokarmów, które spożywał Jezus oraz jajka, które – jak podkreśla to modlitwa podczas poświęcenia – symbolizują nowe życie.
/ wiara.pl

Read more

ŚMIERĆ

Śmierć… Tylko to jedno w naszym życiu jest pewne. Jednocześnie bardzo tajemnicze.
 Dzisiaj śmierć widzimy na każdym kroku, w telewizji, prasie, internecie. W grach komputerowych. Jesteśmy z nią oswojeni. Zewsząd się nią epatuje.
Nie robi na nas wrażenia. Wręcz jest nam obojętna.
W telewizji zgon przydarza się innym – nie nam.
Media eksponują specyficzny aspekt śmierci: spektakularność, wizualną atrakcyjność, często odrażającą w swej dosłowności. Wszechobecność brutalnej, krwawej, nienaturalnej śmierci w mediach nie oswaja jej ani nie przybliża.Czyni nią nierealną, odległą. Taka śmierć nas osobiście nie dotyczy. Przecież każdy z nas, gdzieś tam w głębi duszy jest przekonany, że on nie zginie w katastrofie, nie stanie ofiarą krwawego mordu. My co najwyżej zachorujemy, ale wtedy wystarczy pójść do lekarza, który nas wyleczy… Nasza śmierć jest tematem tabu.
   Dopiero kiedy sami stajemy w obliczu śmierci, albo umrze nam ktoś bardzo bliski jesteśmy w szoku. Stwierdzamy ze zdumieniem, że ona dotyczy także i nas, że jest tak blisko…może nadejść w chwili, w której najmniej się jej spodziewamy.

Śmierć Jezusa z Nazaretu także nie była fikcją. Ona zdarzyła się naprawdę.
Śmierć na krzyżu. Czym ona jest dla nas?Kim jest Ten, kto wisi na krzyżu?  Nic nie znaczy, jeśli śmierć Chrystusa to krzyż wiszący sobie ładnie na ścianie, oswojony, niegroźny, miły dla oka.
To nie była zwykła śmierć, śmierć zwykłego człowieka, choć też zrobiono z niej widowisko.
To była śmierć Boga, który ofiarował swoje Życie za zbawienie wszystkich.
Za MOJE zbawienie.
Życiodajna Śmierć.
Czy w ogóle można to zrozumieć?? Przejść nad tym do porządku dziennego??
                       NIE MOŻNA.

Read more

POKARM

Dzisiaj  mój Pan Jezus Chrystus dał mi siebie za pokarm :
” A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim.15Wtedy rzekł do nich: „Gorąco pragnąłem spożyć Paschę z wami, zanim będę cierpiał.16Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się  spełni w królestwie Bożym”.
17Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: „Weźcie go i podzielcie między siebie;18albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże”.
19Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!”20Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana. „

Read more