WIARA – WYZNANIE

Czym jest wiara? Kim jest człowiek wierzący?

Aby wyjaśnić  te terminy, najpierw posłużyłam się słownikiem języka polskiego: 

  Wiara –przekonanie, pewność, że coś jest prawdziwe; wierzenie

  1. ufność, zaufanie
  2. przekonanie o istnieniu istoty nadprzyrodzonej – Boga, i uznawanie za prawdziwe objawień boskich
  3. wierność, stałość; dochowanie wiary
  4. grupa ludzi zżytych ze sobą; paczka

II rz. ż Ia religia, wyznanie, obrządek

Wierzący –wyznawca jakiejś religii; wierny

Lakonicznie, pomyślałam.Szukałam czegoś innego. Zajrzałam do Katechizmu Kościoła Katolickiego. –przeczytałam tam : „Wiara jest odpowiedzią człowieka daną Bogu, który mu się objawia i udziela, przynosząc równocześnie obfite światło człowiekowi poszukującemu ostatecznego sensu swego życia”. Już lepie jale też krótko i lakonicznie. Zaczęłam się zastanawiać jak ja rozumiem wiarę i czym ona jest dla mnie. Według mnie wiara polega na przyjęciu istnienia czegoś co w  żaden sposób nie można potwierdzić rozumowo.Przekonanie o czymś. Czym jest wiara w Boga? Wiara w Boga to coś więcej niż teoretyczne wierzenie w Niego. Mieć wiarę w Boga to ufać Mu, być Go pewnym i być gotowym do działania w oparciu o wiarę w Niego. Zawsze  wzruszają i jednocześnie zadziwiają  mnie historie biblijne  mówiące o  wierze człowieka. Porusza  mnie opowieść  o Noem, Abrahamie… W Nowym Testamencie robi na mnie wrażenie opowieść o kobiecie  kananejskiej, której  wystarczyły „okruszki  ze stołu ‘’,Setniku,  który uwierzył, że wystarczy  tylko Słowo  Jezusa a „ będzie uzdrowiony  sługa    mój’’, o Jairze i żebraku Bartymeuszu  a także o wielu, wielu  innych.Pomyślałam,  że im było  łatwiej uwierzyć, że Jezus  jest  kimś więcej niż  tylko człowiekiem  ponieważ Go widzieli, widzieli  Jego cuda.Co więcej, doświadczali ich na  sobie i  swoich najbliższych.Tymczasem Jezus mówi : ” Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli”.

Dla mnie Jezus nie jest tylko postacią historyczną, która żyła w określonym czasie i miejscu, która umarła śmiercią złoczyńcy.On jest Bogiem, który przyszedł na świat. Jest moim Zbawicielem, Przyjacielem. Tak bardzo mnie kocha, że nie zawahał się aby cierpieć i oddać Swoje życie. Za mnie. Abym mogła żyć, z Nim.Co więcej, On Żyje. Zmartwychwstał. Jest obecny w moim życiu, w mojej chorobie. Tu i teraz. Zawsze mogę się do Niego zwrócić kiedy jest mi trudno. Wiem, że On zawsze mnie zrozumie. On także przeżywał samotność, niezrozumienie, odrzucenie. On także cierpiał.

Dlatego zrozumie.

On mnie nigdy nie zawiódł. Ludzie tak, On nigdy. Zawsze mogę na Niego liczyć.

Jednak wiara w Boga to przede wszystkim Radość przez duże” R”. Radość z faktu, że Chrystus Zmartwychwstał i ja też kiedyś zmartwychwstanę. Będę żyć razem z Nim. Radość jest darem Pana Boga. Pozwala przechodzić w życiu przez to co trudne. Ponad tym co trudne.Radość kojarzona jest z taką postawą: „uśmiechu od ucha do ucha”,wesołkowatości. Chodzi mi o prawdziwą radość tą pochodzącą od Ducha Świętego,ta autentyczna radość jest czymś głębszym i polega na nie załamywaniu się kiedy  jest ciężko.

Często się śmieję.Ktoś kiedyś zapytał mnie z czego tak się cieszę. Odpowiedziałam, że”cieszę się, że żyję”. Wtedy w oczach tego człowieka zobaczyłam zdumienie.„Nie chodzisz, nic sama nie zrobisz, musisz liczyć na innych. Z czego tu się  cieszyć?” – zdawały się pytać jego oczy.

To wszystko prawda ale ja w swojej chorobie widzę  głębszy sens. Wychodzę  z założenia, wierzę, że Pan Bóg tak chciał, że miał taki plan. A On wie co robi. Zawsze. Wierzę, że ta moja choroba jest „po coś ‘’. U Niego wszystko  ma sens.Chrystus też cierpiał „ po coś”.

To właśnie wiara w Boga nie pozwala mi się poddać. To  Jezus mi nie pozwala. W Nim widzę sens mojego życia. Dlatego optymistycznie patrzę w przyszłość. Wiem, że nie zawsze będzie tak jak jest. Jednak chcę przejść przez wszystko co  Pan Bóg dla mnie przygotował. Nieważne czy będzie lepiej czy gorzej, najważniejsze aby przejść przez to z Jezusem.

Wierzę. Przymnóż mi wiary.

To miał być inny post. Teoretyczny. Powstało wyznanie. I dobrze, już dawno chciałam o tym napisać. Podzielić się.

 

Read more

„Nie ma jak u Mamy”

  

                                                 / St. Wyspiański ” Macierzyństwo / 

  Ona jedna dostrzegała

w durnym świecie tym jakiś ład

własną piersią dokarmiała

oczy mlekiem zalewała

Wychowała jak umiała

a gdy wyjrzał już człek na świat

wziął swój los w ręce swe

i nie w głowie mi było że

                                            

Ref :

Nie ma jak u mamy ciepły piec cichy kąt

Nie ma jak u mamy kto nie wierzy robi błąd

Nie ma jak u mamy cichy kąt ciepły piec

Nie ma jak u mamy kto nie wierzy jego rzecz

T tym czasem człeka trawił

spać nie dawał mu taki mus

żeby sadłem się nie dławił

lecz choć trochę świat poprawił

nieraz w trakcie tej zabawy

świeży na łbie zabolał guz

człowiek jadł z okien kit

i zanucić mu było wstyd

Ref : Nie ma jak u mamy …

Te porywy te zapały

jak świat światem się kończą tak

że się wrabia człek pomału

w ciepłą żonę stół z kryształem

I ze szczęścia ogłupiały

nie obejrzy się człowiek jak

w becie ktoś się drze

komu nawet nie w głowie że


Ref : Nie ma jak u mamy …

           

                                                                 / W. Młynarski /

Read more

O IKONIE

Ikona (gr. εικων, eikón oznaczające obraz) – obraz sakralny,powstały w kręgu kultury bizantyńskiej wyobrażający postacie świętych, sceny z ich życia, sceny biblijne lub liturgiczno-symboliczne. Charakterystyczna dla chrześcijańskich Kościołów wschodnich, w tym prawosławnego  i greckokatolickiego. Ikony się „pisze ” , nie maluje.

Ikony powstają w rozmaity sposób, jako mozaiki, freski, czy też płaskorzeźby, jednak najważniejszą techniką jest  ” pisanie”  temperą jajową na drewnie. Zasadnicze tajniki tej metody, przekazywane z pokolenia na pokolenie, pochodzą czasów poprzedzających chrześcijaństwo. Pisanie ikony wymaga nie tylko opanowania koniecznych technik, co jest możliwe tylko dzięki terminowaniu i mistrza: jest to również dzieło modlitwy. Teologia ikony nie pozwala na malowanie z żywego modelu, ponieważ oznaczałoby to całkowite zerwanie z praobrazem. Teologia ikony wyznaczyła kanon ikonograficzny, sposób malowania, technikę, wreszcie statut malarza ikon. Tworzenie ikony jest dziełem tradycji modlitwy, postu i medytacji. Mówi się że przygotowanie do namalowania ikony przypomina przygotowanie do celebrowania Liturgii Świętej.

—————————————-

Przygotowanie

Większość ikon nie posiada podpisów wykonawców, bowiem zgodnie z zasadami malarze ikon w tworzonych przez siebie dziełach nie widzieli niczego własnego, autorskiego, a swój trud traktowali jako uświęcony wynik wspólnotowego doświadczenia Kościoła. Co więcej, artysta był traktowany jako natchniony przez Boga, ale zarazem wymagano od niego przestrzegania norm moralnych i obyczajowych. Sześćset lat temu Sobór Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego uchwalił, że „ikonografowi przystoi skromność, łagodność, nabożność,powściągliwość w mowie, umiarkowanie w wesołości, życzliwość, zgodność, jak najdalsze powinny mu być wszelkie myśli o jakichkolwiek przemocy, nie może też mieć na sumieniu zabójstwa”.

Podjęcie zamiaru sporządzenia ikony według kościoła prawosławnego jest darem; jak każde dobre pragnienie, którego sprawcą jest Bóg.Umiejętność pisania ikon jest darem szczególnym i dlatego należy o nią prosić.Kto podejmuje się zadania tworzenia ikony, ten wchodzi w strefę bliskiego przestawania ze świętością. Dlatego ikonografowi nie może być obojętny temat obrazu, nie powinien również podejmować się wykonania go bez znajomości wydarzenia czy postaci, którą chce przedstawić. Stąd stara tradycja, że ikonografami byli mnisi, jako osoby zgłębiające znajomość Pisma świętego i życiorysów świętych. Ikonograf ma wejść w pole bliskości a nawet w zażyłość z osobami, które chce przedstawić.

Nie małe znaczenie ma, zatem w procesie powstawania ikony modlitwa – o czystość intencji w podjęciu dzieła, umiejętność jego wykonania  oraz wierność (trafność) przedstawienia, aby obraz mógł służyć modlitwie i czci Boga i jego świętych. Mnisi Kościoła wschodniego, podczas całego okresu malowania ikony zachowują milczenie – zwłaszcza podczas ozdabiania ścian świątyni. Jest to danie miejsca natchnieniu Bożemu, aby ono samo prowadziło rękę artysty dla ukazania tego co niewidzialne. Przez wieki Kościół wypracował zasady które mnich musiał zachować podczas pracy nad ikoną:

przed rozpoczęciem pracy przeżegnaj się; módl się w milczeniu i daruj swym winowajcom,

pracuj w skupieniu nad każdym szczegółem swej ikony, jakbyś pracował przed samym Bogiem,

w czasie pracy módl się, by wzmocnić się fizycznie i psychicznie; unikaj przede wszystkim zbędnych słów i zachowuj ciszę,

swe modlitwy kieruj w szczególności do tych świętych,których oblicza malujesz. Pilnuj, by umysł twój nie rozpraszał się, a święty będzie blisko ciebie,

gdy masz wybrać kolor, wyciągnij w głębi swego serca rękę do Boga i spytaj Go o radę.,

nie bądź zazdrosny o pracę swego bliźniego; jego powodzenie należy również do ciebie,

gdy twa ikona jest już skończona, podziękuj Bogu, że w miłosierdziu Swym obdarzył cię łaską malowania świętych wizerunków.

Osobowość artysty, jego indywidualizm są na ogół skrywane,bo nie one mogą być uwidocznione na ikonach, ale wierność tradycji. Ikona jest wykonywana według Tradycji i dokumentów nienależących do malarza. Natchnienie pochodzi od Ducha Świętego. Jeżeli nawet wielu współczesnych greckich ikonografów podpisuje swoje ikony to podpis poprzedza wzmianką „Ręką…”, podkreślając, że ich posługa kościelna zależy od Boga. Takiemu postrzeganiu roli artysty sprzyjała powszechna praktyka warsztatowa posługiwanie się przez malarzy ikon, co najemnej od XV w. wzornikami, które zawierały konturowe rysunki poszczególnych postaci i fakt, że ikony były w większości dziełem zbiorowym, nie indywidualnym. Lecz nie jest prawdą, że ikonograf jest kopistą. Musi, bowiem wyjawić swoją wiarę przez swój talent, i to w duchu kanonów. Status malarzy ikon był o wiele wyższy niż średniowiecznych malarzy zachodnich, mogli oni nawet pouczać teologów, do ich dziel przywiązywano o wiele większą wagę, a przy tym dostęp do ikon nigdy nie był elitarny, tak jak do obozów religijnych. Malarz ikon, a przede wszystkim ci,określani jako ikonografowie, mieli pełnić funkcję bliskie tym, które były udziałem duchownych, mieli być „innymi duchownymi”, od których wymagano nie tylko talentu artystycznego, ale także duchowości oraz głębokiej wiedzy ożyciu Kościoła i jego tradycji.

Podobrazie

Nośnikiem ikony jest deska. Drzewo jest symbolem życia; na nim rosły w Raju życiodajne owoce, z drzewa została wykonana Arka, w której Izraelici przechowywali tablice Prawa Bożego i wreszcie krzyż stał się nowym Drzewem Życia, dzięki któremu na nowo mamy dostęp do wieczności. Dlatego podobrazie ikony przygotowuje się na kawałku drzewa .

Deska jako nośnik treści ikony domaga się długiego przygotowania. Od niego zależy zachowanie malowidła. Pod malowidło deski musiały być odpowiednio przygotowane. Najczęściej poddawano je kilkugodzinnemu działaniu pary wrzącej wody. Odbywało się to w miedzianym kotle, gdzie deski były odpowiednio ułożone. Para przenikając deski ługowała składniki rozpuszczalne w wodzie. Następnie deski suszono w piecu piekarniczym zaraz po wypieczeniu chleba. Tak przesuszone zawieszano na belkach stropowych poddając je działaniu zmiennej cyrkulacji powietrza i dymu. Deski nasycone dymem były ponoć chronione przed atakiem korników i pleśni. Często umacniano deski gotując je w oleju lnianym. Od strony odwrotnej zabezpieczano je tzw. szpongami przed ewentualnym paczeniem się i pękaniem. Często ikona jest wydrążona na głębokość kilku milimetrów, w odległości 2 do 5 centymetrów od brzegu deski. To płytki wgłębienie w tradycji ruskiej, nosi w języku słowiańskim nazwę kowczeg, czyli arka. Ten termin, używany na określenie skrzyneczki przeznaczonej do przechowywania relikwii i obiektów sakralnych, po prostu przypomina, że pierwszym celem obramowania nie jest kadrowanie ikony, ale przechowywanie obrazu sakralnego jako swego rodzaju klejnotu, rzeczy świętej. Wypukłe obramienie nazywane jest „łuzgą”(pole) służy jako rama i ochrona wizerunku.

Obok najczęściej stosowanej lipy używano różnych gatunków drewna zależnie od warsztatów malarskich i okolic, w których ikony powstawały.Przykładem mogą być ikony bizantyjskie malowane na drewnie lipy i cytrusa,szkoły rosyjskie używały desek lipowych, sosnowych, jodłowych, a także modrzewiowych. Może być zrobiona z jednego kawałka drewna lub też klejona.Klejenie stosuje się zwłaszcza do dużych podobrazi, aby uchronić ikonę przed zbyt dużym odkształceniem lub też pęknięciem. Deskę żłobi się delikatnie na całej powierzchni, po to aby lepiej trzymała nanoszone substancje. Taką suchą deskę pokrywa się gruntem klejowo-kredowym. Proces gruntowania polega na przygotowaniu roztworu z kleju naturalnego, np. króliczego i różnych odmian białej kredy. Po przygotowaniu takiego gruntu, smaruje się deskę rozrobionym klejem i nakłada płótno. Ono nadaje gruntowi sprężystość. Jest także przypomnieniem, że wizerunek Chrystusa został utrwalony właśnie na płótnie -całun, legenda o wizerunku z Edessy, czy też w zachodniej tradycji chusta Weroniki.

Na przyklejone na deskę płótno nakłada się kilka cienkich warstw gruntu, tak, aby w efekcie uzyskać odpowiednio gruby podkład pod złocenia i warstwę malarską. Takich warstw jest około pięciu do siedmiu. Każda warstwa musi schnąć co najmniej dwanaście godzin, zanim nałoży się następną.Sam proces przygotowania powierzchni zajmuje, co najmniej tydzień. Po wyschnięciu grunt jest gładzony i polerowany pumeksem, aby uzyskać właściwą powierzchnię malarską. Wszystkie materiały i elementy używane w procesie powstawania ikony pochodzą ze świata minerałów, roślin lub też ze świata organicznego „użyte taką, jak Bóg ją stworzył”- materia jest wezwane do uczestniczenia w przemienianiu kosmosu, tak jak ikonografa praca jest uduchowieniem rzeczywistości zmysłowej.

Szkic

Równorzędnym, czy nawet poprzedzającym krokiem jest przygotowanie szkicu postaci sceny biblijnej czy też z życia świętych. Szkic opiera się na zasadach proporcji wyznaczanych geometrycznie, co zresztą ułatwia wykonanie poprawnego rysunku. Szkic pod ikonę wyznaczany jest również odpowiednimi kanonami, stosownymi do określonej sceny, które zostały wypracowane przez tradycję. Postać czy scena przedstawiane są zawsze w pewnym uproszczeniu, zarysie symbolicznym tak, aby nie zatrzymywać się na samej formie, lecz wskazywać na tego, kogo przedstawia. W tak symboliczny sposób zarysowana jest twarz jak i draperie szat. Pomimo kanonów przedstawiania postaci ikonograf dysponuje dużą możliwością interpretacji i własnej inwencji.Dlatego geniusz i mistrzostwo ikonografii nie polega na przekraczaniu tradycyjnych form ale na znakomitym ich wykorzystaniu. W swoistej hierarchii malarza umiejętnością najbardziej cenioną jest sporządzanie rysunków konturowych i przenoszenie ich na deskę ikony i dlatego czynność tę powierza się najlepszym mistrzom, na których spoczywa odpowiedzialność za utrzymanie podobieństwo wyobrażenia do pierwowzoru. To ich uznać wypada za strażników wierności tradycji i gwarantów kanoniczności ikon. Już na etapie szkicu ikonograf musi uwzględniać elementy tradycji: read more

Read more

WIELKA WODA

Wielka woda… Gdzie nie spojrzeć woda… Potopione wsie i miasta. Domy pozalewane po strych. Ludzie siedzą  na dachach oczekując pomocy. Lamentujące kobiety, płaczące dzieci, potopione zwierzęta.

Bezradne spoglądanie w niebo…kiedy deszcz przestanie padać.

W telewizji komunikaty jak z wojny. Obrazy walki  z żywiołem.Tu przyjechał premier, słucha skarg bezradnych, bezdomnych powodzian, obiecuje pomoc, tam kandydat na prezydenta, też słucha,obiecuje.

Czy zawsze musi tak być? Czy znowu Polak musi być mądry po szkodzie? W  1997 roku „przerabialiśmy”to samo. Czy nic nas nie nauczyła tamta powódź? Wtedy obiecywano odbudowę wałów,  budowę nowych zbiorników retencyjnych, poszerzanie i pogłębianie rzek. Obiecywano. Teraz też się  obiecuje.

I co ? I nic. Ktoś powiedział, że zainteresowanie powodzią trwa tak długo jak trwa powódź…

Mam nadzieję, że ta „wielka woda” czegoś nas jednak  nauczy, że zaczniemy remontować wały przeciwpowodziowe, budować zbiorniki retencyjne. Że przy następnej powodzi nie będzie tak samo.

I nie po raz kolejny nie sprawdzi się przysłowie, że Polaki  przed szkodą i po szkodzie

głupi.    

Read more

WNIEBOWSTĄPIENIE

Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma,  i rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie,  w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni mocą z wysoka». Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich.  A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.

Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, <wielbiąc i> błogosławiąc Boga.

                                  / zakończenie ew. św. Łukasza /

——————————————————————————–

  Dzisiejsza ewangelia opowiada o wniebowstąpieniu Jezusa. Mówi, że uczniowie gdy Jezus ich opuścił „z wielką radością” wrócili do Jerozolimy.

W pierwszej chwili ich zachowanie wydaje się dziwne. Kiedy ktoś bliski opuszcza nas, np. wyjeżdża, żegnamy go ze smutkiem. Tęsknimy.                                                    Gdy ktoś umiera, boli nas serce, dusza, boli nas całe ciało. Trudno jest nam z tym pogodzić…

Jezus opuszcza swoich uczniów, przyjaciół, a oni zamiast się smucić są radośni.  Dlaczego?                                                                                                                 

Po pierwsze, są pewni, że Jezus rzeczywiście zmartwychwstał. Są pewni, że to On  jest obiecanym Mesjaszem. Powiedział, że idzie przygotować dla nich miejsce. W niebie.

Po drugie obiecał im, że ześle im „Moc z wysoka” , „obietnicę Ojca”. Ducha Świętego.

Pocieszyciela.

Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzczeni Duchem Świętym». Zapytywali Go zebrani: «Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?» Odpowiedział im: «Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą,  ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi». /Dz.Ap.1,5-9/
 Po trzecie Jezus zapewnił swoich uczniów, że mimo to, iż ich opuszcza, zostaje z nimi. Jest z nimi, przez wszystkie dni. Aż do skończenia świata.

Dlatego byli radośni.      


Read more

KONICZYNA

  
Lubię wiosnę, słońce, ciepło. Mogę wtedy wyjść na podwórku i pojeździć na moim wózku elektrycznym.
Dzisiaj, choć za ciepło nie było też sobie trochę pojeździłam. Bardzo lubię obserwować przyrodę, patrzeć na kwitnące kwiaty, przyglądać się motylom i ptakom. Kilka dni temu udało mi się zobaczyć dudka z pięknym rozłożonym czubem.
Dziś pośród trawy znalazłam dwie czterolistne koniczynki.
„Chyba jakieś mutanty” – pomyślałam.
Każdy wierzy, że czterolistna koniczynka przynosi szczęście i bardzo trudno znaleźć jedną, która by miała cztery listki, a co dopiero znaleźć dwie, i to w jednym miejscu. To prawie niemożliwe.
Teraz każdy może sobie kupić i wyhodować czterolistną koniczynkę. To jakby kupić sobie szczęście. A przecież szczęścia nie można kupić, za żadne pieniądze.
Ludziom, którzy kupują nasionka czterolistnej koniczyny może się wydawać, że kupują szczęście, a przynajmniej jego namiastkę.
Ja zamiast kupować czterolistną koniczynę wolę ja znaleźć. Nie dlatego, że ponoć przynosi ona szczęście. Może i przynosi.

Popatrzyłam na roślinkę i za chwilę pojechałam do domu bo zrobiło się zimno.
Pomyślałam, że najważniejsze jest to,  żeby być szczęśliwym i mieć  wiosnę w sercu.
Ja szczęśliwa jestem i wiosnę w sercu mam.

Szczęścia nie można kupić. Na szczęście.

— Phil Bosmans
 

Read more

Zmaltretowany pies tonął w lodowatej wodzie

Przywiązany do gałęzi, na dodatek z obciążnikiem u szyi -ostatkiem sił utrzymywał się na powierzchni stawu. Znaleźli go wędkarze.Zamęczone zwierzę trafiło pod opiekę członków fundacji „Świat zwierzętom”.Całą dobę walczyło o życie – i udało mu się.

Informacje o zdarzeniu i film nakręcony zaraz po wyłowieniu psa otrzymaliśmy od fundacji „Świat zwierzętom”.

Zmaltretowany pies tonął w lodowatej wodzie

W poniedziałek 3 maja wędkarze łowiący ryby nad rzeką niedaleko wsi Potępa w powiecie tarnogórskim zauważyli psa, który nie mógł się wydostać z lodowatej wody. Smycz zwierzęcia prawdopodobnie zaplątała się w jeden z podwodnych konarów. Do smyczy był też przywiązany głaz, który nie pozwalał psu wydostać się na brzeg. Na dodatek zwierzę na szyi miało założoną kolczatkę ze specjalnie zaostrzonymi kolcami, która dodatkowo utrudniała mu poruszanie się.

– Miał poraniony grzbiet, jakieś zmiany chorobowe wokół oczu. Był skrajnie wycieńczony – opowiadał Karol Kominek z miejscowej Straży Pożarnej. Mimo to agresywnie reagował na osoby, które próbowały się do niego zbliżyć. Strażacy, którzy przybyli na miejsce opowiadają, że w życiu nie widzieli tak źle potraktowanego zwierzęcia.

Trafił pod skrzydła fundacji

Psem zaopiekowała się fundacja „Świat zwierzętom”,której członkowie także przyjechali na miejsce. Zwierzę od razu trafiło do kliniki weterynaryjnej w Katowicach, gdzie zostało opatrzone. Jak opowiadają,zwierzę wróciło do siebie dopiero po dwóch dniach intensywnych zabiegów. Pies czeka teraz na nowego właściciela.

Policja dotarła do właściciela psa. Tłumaczy on, że zwierzę uciekło mu podczas spaceru w lesie. Jeśli jego wersja nie potwierdzi się,będzie mu grozić kara grzywny lub dwa lata więzienia.

                                                      /  tvn24.pl /

——————————————————————-

Jak można określić tego, kto to zrobił? Czy w ogóle można nazwać takiego kogoś mianem ” człowieka „…? Na usta cisną się niecenzuralne słowa.
Widziałam oczy tego zwierzęcia, przestraszone, dzikie. Na pewno bardzo trudno będzie mu zaufać człowiekowi. Może już nigdy nie zaufa nikomu.

Co myślał ten, który zrobił coś takiego temu psu? Czy w ogóle myślał…? Chyba nie, bo jakby choć trochę pomyślał pewnie by czegoś takiego nie zrobił.

Kto nie szanuje zwierząt ten nie będzie szanował ludzi.


Read more

” PIETA „

 

       Pieta to najpiękniejsza rzeźba w Bazylice Św.Piotra. Jest dziełem Michała Anioła. Artysta, gdy zaczynał rzeźbę w 1498 rokumiał 23 lata. Wykonywał ją na zamówienie francuskiego kardynała Jeana deBilberesa, legata papieża Aleksandra VI na dworze Karola VIII. Kardynał wymagałw kontrakcie stworzenia „najpiękniejszego dzieła w marmurze w całym Rzymie”.Michał Anioł ukończył swoje dzieło w 1500 roku.Kilka dni powystawieniu rzeźby na widok publiczny Michał Anioł usłyszał że autorstwo dziełajest przypisywane Christoforo Solari. Pod wpływem złości, na szarfie znajdującejsię na piersi Marii, umieścił napis „MICHEL ANGELUS BONAROTUS FLORENTFACIBAT” (Uczynił to Florentczyk, Michał Anioł Buonarroti).

       Pieta powstała z jednego bloku śnieżnobiałego marmuru z Carrary, który jestjednorodny, nie rozłamuje się i łatwo można  go modelować.

Postać Maryi  jest bardzo młoda ipiękna. Jej twarz nie wyraża dramatu. Emanuje z niej spokój, zaduma i miłość.Nie ma na tej twarzy bólu Matki po stracie Syna, tak widocznego w ekspresyjnychpietach gotyckich. Jest to twarz kobiety całkowicie ufającej Bogu. Chrystussprawia wrażenie śpiącego, jego ciało swobodnie spoczywa na kolanach matki. Natwarzy Maryi rysuje się smutek i zaduma, ale jej twarz jest równie młoda jaktwarz syna. Być może artysta sugeruje tu symboliczną jedność niezmiennejopiekuńczej matki, której nie dotyka czas, matki, która jest jednocześnieMadonną z Dzieciątkiem i Mater Dolorosa.

Niektórzy artyści początkowo zarzucalitwórcy, że twarz Maryi jest zbyt młoda jak na matkę trzydziestoletniego mężczyzny.Wtedy Michał Anioł uzasadniał swoją koncepcję racjami teologicznymi.Przedstawiając piękne, gładkie oblicze Matki Bożej, pragnął odzwierciedlić Jejczystość. Ostatecznie więc uznano, że dzieło przesycone jest boskością.

       Irving Stone w swojej książce o Michale Aniele  Udręka i ekstaza” pisze na temat Piety:„Kiedy Maryja znalazła odpowiednią chwilę, by złożyć na kolanach ciało Syna?Może wtedy, gdy żołnierze położyli ciało Chrystusa na ziemi, a Józef z Arymateiudał się z prośbą do Piłata, aby pozwolił wziąć ciało, gdy Nikodem gromadziłmirrę i aloes (…) Maryja (…) żyła intensywnie, pełna bólu. Jej Syn leżałumarły. Choć później miał zmartwychwstać, teraz był martwy, a twarz Jegoodzwierciedlała , co przeszedł na krzyżu”.

21 maja 1972 roku Pieta Michała Anioła została uszkodzona przez 33-letniego LaszloTotha australijskiego geologa urodzonego na Węgrzech, który krzycząc „Ja jestemJezusem Chrystusem” uderzył ją kilkadziesiąt razy młotkiem, odłupując praweramię Madonny aż do łokcia, łamiąc nos, i uszkadzając twarz. Po ataku, dziełozostało pieczołowicie odrestaurowane i zwrócone na swoje miejsce w Bazylice Św.Piotra, po prawej stronie tuż przy wejściu, pomiędzy Świętymi Drzwiami iołtarzem Św. Sebastiana.
Miałam to szczęście  widzieć to dzieło „na żywo” . Byłam pod ogromnym wrażeniem.

Read more

WSTĘP

Pragnę poinformować wszystkich, którzy zaglądają na mój blog, że zamierzam rozpocząć nowy cykl (kategorię). Pod tytułem : SZTUKA I…JA.
Będą to zdjęcia obrazów,rzeźb, witraży itp., które lubię i podziwiam ale nie tylko, które budzą kontrowersje.
Będą też ich opisy a raczej moje – subiektywne- zamyślenia nad nimi.
Kiedyś chciałam studiować historię sztuki – okazało się to niemożliwe.
Jednak zainteresowanie sztuką zostało mi do dziś.
Zapraszam wszystkich do komentowania dzieł, do wyrażania swojego zdania.

Read more

„O szukaniu Matki Bożej”

  

Znam na pamięć jasnogórskie rysy. ostrobramskie,wileńskie srebro –
wiem po ciemku gdzie twarz Twojai koral,
gdzie Twa rana, Dzieciątko i berło.
ręką farbę sukni odgadnę- złote ramy, cyprysowa
drewno lecz dopiero gdzieś za swym obrazem
żywa jesteś i milczysz ze mną!
J. Twardowski

Read more

Maryjne zadumanie majowe

     Witam Was gorąco w radosnej majowej atmosferze. Ten piękny miesiąc, w którym świat wokół nas maluje się tak wielu kolorami, w Kościele poświęcony jest szczególnie Matce Bożej - możemy powiedzieć, że jest miesiącem maryjnym. Wielu wiernych w majowe wieczory gromadzi się w świątyniach, przy przydrożnych krzyżach, kapliczkach, figurach, by wyśpiewać cześć Maryi. Z wielu ust płyną wtedy wezwania Litanii Loretańskiej. W tym czasie gorąco dziękujemy Panu Bogu za Matkę Syna Bożego, za Jej wstawiennictwo i prosimy o dalszą opiekę nad nami.

     W naszej wierze i narodowej tradycji obecność Maryi jest szczególnie ważna. Znakiem tego są liczne rozsiane na polskiej ziemi sanktuaria maryjne, których sercem jest Jasna Góra - duchowa stolica naszej Ojczyzny. Łączymy się z nią każdego dnia poprzez szczególną modlitwę. Ma ona charakter apelu i śpiewana jest lub odmawiana w pozycji stojącej. Łączymy się wtedy duchowo z miejscem, gdzie gromadzą się ojcowie paulini z pielgrzymami, aby uroczyście odśpiewać Apel Maryjny, łączymy się także z tysiącami polskich rodzin, które o godz. 21 stają przed Królową Polski, by wyznać Jej wierność i oddanie. Czujemy się wtedy ogarnięci modlitwą całego Kościoła polskiego.

     O tej samej godzinie modlą się tymi samymi słowami biskupi, kapłani i wierni. Choć dzielą ich niekiedy wielkie odległości, to przecież łączy ich mocniejsza więź duchowa. Apel Jasnogórski jest szczególnym wyrazem pamięci o sprawach Ojczyzny, która winna być droga każdemu Polakowi.

     Ciekawa jest historia powstania tego modlitewnego zwyczaju. Wiąże się ona z kapitanem Podlesińskim. Był to próbny lot, taki jak wiele innych. Nic nie wskazywało żadnego niebezpieczeństwa. A jednak pilot poczuł nagle jakiś niepokój i wydawało mu się, że usłyszał wyraźnie czyjś głos rozkazujący: - Ląduj! Usłuchał. Wysiadł z samolotu i - kiedy oddalił się o lalka kroków - w samolocie nastąpił wybuch. Spojrzał na zegarek, była godzina 21.00. Po powrocie do domu dowiedział się, że w tym samym czasie żona, niespokojna o niego, modliła się gorąco do Matki Najświętszej, aby mu się nic nie stało. Historia ta wydarzyła się w roku 1934. Od tej pory kapitan Podlesiński, dawniej trochę niewierzący, zmienił swoje życie. I codziennie o godz. 21 stawał przed Matką Bożą na Apel. Wieść o tym wydarzeniu rozchodziła się i coraz więcej było takich, którzy z wybiciem tej godziny przerywali swoje prace, a myśli kierowali ku Maryi, Królowej Polski. Bardzo szybko też ten szczególny rodzaj modlitwy nabrał szerszego znaczenia - był modlitwą osobistą, ale modlitwą człowieka żyjącego na polskiej ziemi.

     Przejęty całą tą historią ks. Leon Cieślak ułożył słowa Apelu. A ks. prymas Stefan Wyszyński, kiedy wrócił z uwięzienia w 1956 r., przyjął tę formę modlitwy dla całego narodu. Dlatego też na Jasnej Górze codziennie o godzinie 21 biją dzwony. Wzywają na Apel - wzywają wszystkich nas.

     Słowa Apelu Jasnogórskiego są bardzo krótkie: Maryjo Królowo Polski jestem przy Tobie pamiętam czuwam. Jednak ich treść niesie ze sobą wielkie bogactwo. O tych słowach Apelu mówił Ojciec Święty Jan Paweł II podczas drugiej pielgrzymki do Polski. Jest rzeczą niesłychanie doniosłą, aby w młodości - w tym wieku, w którym budzą się nowe uczucia miłości, uczucia decydujące nieraz o całym życiu - chodzić z takim dojrzałym wewnętrznym programem miłości, właśnie takim, o jakim mówi Apel Jasnogórski. Odpowiadając na miłość, którą jesteśmy odwiecznie umiłowani przez Ojca w Chrystusie, odpowiadając na nią zarazem jako na miłość macierzyńską Bogarodzicy - sami uczymy się miłości.

     Pani Jasnogórska jest nauczycielką pięknej miłości dla wszystkich. Jest to zaś szczególnie ważne dla Was, młodych. W Was bowiem rozstrzyga się ów kształt miłości, jaką będzie miało całe Wasze życie. A przez Was - życie ludzkie na ziemi polskiej. Życie małżeńskie, rodzinne, społeczne, patriotyczne - ale także: życie kapłańskie, zakonne, misyjne. "Powiedz mi, jaka jest twoja miłość - a powiem ci, kim jesteś".

As. Edmund

Tekst pochodzi z pisma
"Królowa Apostołów" maj 2001 r.


Read more