MOJA PERŁA

Jezu Ukochany, Umiłowany mój. Najmilszy. Skarbie i Perło moja najdroższa! Najdrogocenniejsza…
Ty pragniesz, żebym Cię szukała, choć czasem ukrywasz się przede mną, chowasz się gdzieś głęboko. Na dnie duszy. Tym bardziej pragniesz, żebym Cię szukała! Jakbyś sprawdzał czy mi na Tobie naprawdę zależy. Czy Cię kocham naprawdę. Czy jestem gotowa stracić dla Ciebie wszystko, sprzedać, wyzbyć się. Dla Ciebie. Pragniesz, żebym Cię odnajdywała…
Moją drogocenną Perłę.
Wiesz… ja już Cię odnalazłam. Tak… I nie chcę Cię stracić! Za żadne skarby tej ziemi!

(Dz. św. Faustyny) – Prosiłam dziś Pana, aby raczył mnie pouczyć o życiu wewnętrznym, bo sama z siebie nic rozumieć ani pomyśleć doskonałego nie mogę. I odpowiedział mi Pan: Byłem twoim mistrzem – jestem i będę; staraj się, aby serce twoje upodobniło się do pokornego i cichego serca mojego. Nie upominaj się nigdy o swoje prawa. Wszystko, co cię spotyka, znoś z wielkim pokojem i cierpliwością; nie broń się, gdy całe zawstydzenie będzie spadać na ciebie niewinnie; pozwól triumfować innym. Nie przestań (73) być dobrą, gdy spostrzeżesz, że nadużywają dobroci twojej; gdy będzie potrzeba, ja sam się upomnę za tobą. Bądź wdzięczna za najdrobniejszą łaskę moją, bo ta wdzięczność zniewala mnie do udzielania ci nowych łask…
Read more

ŻYCIE W MIŁOŚCI

Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat3, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy4. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha5. My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata. Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.
(1J 4,7-16)

Miłość… wyznacznik trwania w Bogu. Narodzenia z Boga, znania Go. Czy znam Boga…? Ciągle Go poznaję, odkrywam. Jan pisze, że jeśli kocham, jeśli miłuję to Go znam… bo Bóg jest miłością. Kto nie miłuje, nie zna Boga. A to jest straszne…
Teraz słowo „miłość” jest modne. Sugeruje przyjemność, uczucie, użycie. To nie jest prawdziwa miłość. To nie jest Miłość, o której pisze św. Jan. Ta „miłość” niesie śmierć.
Miłość, o której pisze Jan to czyn. Ofiara. Ofiara przebłagalna za moje i Twoje grzechy. Śmierć i zmartwychwstanie. I życie, życie w Ojcu, Synu i Duchu. Życie w Trójcy Świętej.  Ojciec posłał Syna, żebym miała Życie. Życie w Miłości!
Miłość

Read more

NA TOBIE

Jezu Ukochany, przeżywam trudne chwile, nie da się tego ukryć. Jednak… tak sobie w nocy myślałam… Ty mnie przygotowywałeś na to właśnie doświadczenie. Od dłuższego czasu. Nawet o tym nie wiedziałam. Teraz to odkrywam. Ty odkrywasz to przede mną.
Czuję się bezradna wobec tej całej sytuacji. Kiedy przychodzą coraz gorsze komunikaty… Nie potrafię pomóc, choć bardzo bym chciała.
Mogę jedynie ( AŻ ) zdać się na Ciebie, na Twoją wolę. I staram się to robić, czasem przychodzi mi to z trudnością – odzywa się mój egoizm. Ale się staram.
Muszę to zdanie się na Ciebie potwierdzać każdego dnia. A kiedy już to zrobię, odczuwam ulgę. Lżej mi wtedy.
Ale odbiegłam od tematu… Tak więc przygotowywałeś mnie na to doświadczenie od dłuższego czasu. Jak? Dałeś mi silną wiarę, ufność. Upór w proszeniu Ciebie (upór osła, ale o tym może innym razem). A  przede wszystkim dałeś mi siebie. Na Tobie mogę się oprzeć.
Tak sobie w nocy rozmyślałam. Czy to była modlitwa…? To było słuchanie Ciebie.
Wiesz… czasem kiedy zamknę oczy, widzę osobę siedzącą w szpitalu i głaszczącą maleńkie rączki… Czy to Ty jesteś? Nie wiem, Ufam, że tak.
krzyż

Read more

UFAMY

Jezu, Ty wiesz co mnie gnębi, martwi, zajmuje umysł i serce. Ty wiesz… czym żyję w ostatnich miesiącach, dniach, godzinach. Ty wiesz o co Cię proszę, błagam. Czasem się z Tobą kłócę…Ty wiesz… Wiele osób Cię o to prosi. Prosimy Cię, narzucamy Ci się.
I ufamy, że nas wysłuchasz w Swojej litości i miłosierdziu.
Ufamy.
Jesteśmy jak natrętna wdowa z Twojej przypowieści.
I będziemy Cię prosić do skutku.
ufność

Read more

ZNIKNĄĆ

Ukochany… chcę być Twoim ziarnem…Im ja będę mniejsza Ty będziesz większy.  Gdy ja będę niczym, Ty będziesz WSZYSTKIM. Taka mała, będę kochać  Ciebie. Odpocznij we mnie Umiłowany mój! Moja Miłości, moje WSZYSTKO. Wejdę w zmartwychwstanie, nie spostrzegłszy  śmierci…
Odpocznij we mnie. Połóż głowę na moim ramieniu. Serce w moim sercu. Odpocznij we mnie.
Zetrzyj mnie, złam zmiażdż, wytłocz mnie. Chcę miłością stać się w Twoim Sercu.
Pragnę, żeby mnie nie było. Byś był tylko Ty.
Pragnę zniknąć.

Read more

BOŻE CUDA

Ukochany Jezu, jestem świadkiem Twoich wielkich cudów. Wczoraj widziałam dwa. Dziewczynkę i chłopca. Na zdjęciu. Przyszły na świat dużo przed czasem. Dużo przed czasem… Praktycznie bez szans na przeżycie. Lekarze nie dają im szans. A one wciąż żyją! Dwa maleńkie Boże Cuda!
Są mi bardzo bliskie. Ty wiesz dlaczego… 🙂 Dziękuję Ci za nie, mój Jezu! I proszę o życie dla nich, niech lekarze się mylą.
Dziękuję Ci także za trzeci Cud, który przyszedł na świat razem z nimi, a który jest już z Tobą w Niebie. Niech strzeże swojego rodzeństwa.
Ty też ich  strzeż, mój Ukochany. Niech żyją na Twoją chwałę! Niech ich życie mówi nam o Twojej wszechmocy, miłosierdziu i wielkiej miłości i czułości… 🙂
Dwa Boże Cuda!
Dziękuję Ci za nie! Bądź wola Twoja!
Holding hand

Read more

SENS

Ukochany… nie potrafię opisać słowami tego, czego teraz doświadczam… Czego doświadczają moi najbliżsi. Trudne to bardzo. I niezrozumiałe. Czy taka jest Twoja wola…? Jeśli tak, pomóż nam się z nią pogodzić i przyjąć. Bo zrozumieć ją trudno… bardzo.
Dziś byłam na Eucharystii. Czytana była Ewangelia o miłosiernym Samarytaninie. Tak sobie pomyślałam, że tym Samarytaninem jesteś Ty Jezu… Jesteś przy nas, gdy cierpimy, leczysz nasze rany. Zalewasz je winem i oliwą swojego Miłosierdzia…
Nie rozumiem Twojej woli, moi bliscy cierpią… Ale wiem, że Ty widzisz dalej i głębiej. I widzisz sens w tym cierpieniu i śmierci. Dla Ciebie to ma sens!

Żyj w moim sercu!

Read more

DLA MIŁOŚCI!

Cieszę się. Że żyję. Jestem szczęśliwa. Z jakiego powodu? Czy jest jakiś konkretny powód mojego szczęścia? Życie, wiara i miłość. Właściwie miłość powinnam wymienić jako pierwszą. I to miłość przez wielkie M. MIŁOŚĆ. To Ona sprawiła, że żyję. To Ona obdarzyła mnie łaską wiary. Dla Niej żyję!!!
Miłość. To od Niej wszystko się zaczęło i… nigdy się nie kończy 🙂 W Takiej Miłości śmierć nie istnieje. Taka Miłość to życie. Wieczne!
I ta perspektywa to powód do wielkiej radości i szczęścia właśnie!
Czy chcę zostać świętą? Tak! Pragnę z całego serca! Z całej duszy! Dlaczego? Bo tylko święci idą do Nieba. I mogą oglądać tę Miłość! Twarzą w twarz. Trwają w NIEJ.
I ja też pragnę Ją oglądać! Trwać w Niej! Być w Niej zanurzoną!
Tylko dla Tej Miłości warto cierpieć!  Tylko w Tej Miłości cierpienie jest radością. I do Niej prowadzi.
Dzięki Tej Miłości żyję. I w Niej i dla Niej. I jestem szczęśliwa. Bo jestem kochana, przez Tę Miłość!
Miłość

Read more

DZIĘKUJĘ CI

Ukochany, tyle się dzieje wokół mnie. Dobrego i nie… przykrego i przygnębiającego. Wszystko to przyjmuję. Ze względu na Ciebie.
Przyjmuję pokornie… Staram się. A Ty mi dajesz poczucie, że Ty w tym jesteś. Nie tylko w radości, ale w przygnębieniu. W poczuciu odrzucenia.
Dziękuję za wszystko, mój Ukochany!
Dla Ciebie wszystko. Jestem zawsze po Twojej stronie. Tylko po Twojej. Jestem Twoja. A Ty mój.
Dziękuję za Twoje dary!
Jezus

Read more

KOCHAM CIĘ

Kilka dni temu dowiedziałam się, że ktoś mnie kocha. Nie były to oświadczyny ani nic w tym rodzaju 🙂 Po prostu miłość bliźniego. Poznałam go dawno, na czacie katolik.pl. Pamiętam, że weszłam i przywitałam się ze wszystkimi „Szczęść Boże”. Tylko on mi odpowiedział, choć ludzi na czacie było wtedy sporo. Miał obcobrzmiące imię. Christoph. Za chwilę zagadnął mnie prywatnie i zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że jest Niemcem i… też jest chory. Coraz częściej używa wózka. Też ma niesprawne ręce… Rozmawialiśmy wtedy długo. Zapytał czy mam Facebook’a. Napisałam, że tak i wymieniliśmy się kontami. Od tamtego czasu piszemy do siebie. Nazywam go Krzysiu. On się cieszy, pisze, że tylko ja go tak nazywam, nikt inny. Kiedyś napisał, ,że jestem jego siostrą w Chrystusie… To prawda, jestem. On jest zakochany w Maryi i różańcu.
A we wtorek napisał, że mnie kocha. Napisałam, że ja go też. Bo to prawda, kocham go jak brata.
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo… Krzysiu łamie stereotypy. Wszelkiego rodzaju.
Kiedy pisze do mnie, zwraca się do mnie „kochanie”. I to wypływa z niego, bez żadnej gry, sztuczności, pozy. Takie to piękne i czyste. Zakorzenione w Jezusie.
A to „kocham cię” też takie było.
Wielu osobom mogłabym powiedzieć/napisać, że ich kocham, bo to prawda. Tylko nie wiem jak oni by te słowa przyjęli.
Czy nie przyjęli by tego jako coś śmiesznego, dziwnego, a nawet głupiego? Nie wiem, mam nadzieję, że się mylę.
Myślę, zatracamy pierwotny sens słowa „kocham”. Spłycamy je. A ono jest takie piękne, głębokie i czyste… Zatraciliśmy niewinność tego słowa. „Kochamy” samochody, podróże, książki, zwierzęta, pieski, kotki.
A ludzi? To ludzi mamy kochać. I mówić im o tym.
rece

Read more

URODZINY

Dziś moje święto. Urodziny.
Obudziłam się nad ranem, było jeszcze szaro. Uśmiechnęłam  się do mojego Ukochanego, Jezusa. Zaprosiłam Go do swojego serca. I zaczęłam rozmyślać… Trzydzieści dziewięć lat na wózku inwalidzkim. Ciało starsze niż u zdrowej osoby. Np. stawy mam jak u prawie 80- letniej kobiety.
Ale duch mam młody 🙂 i to najważniejsze. Czuję się jakbym miała 18 lat, albo nawet mniej! Mam młodą duszę. A jak ma się młodego ducha to choćby nie wiem jak by się było starym i nie wiem jak chorym, inaczej patrzy się na świat i siebie samą.
Dusza dziecka. To dar, prezent od Boga! Optymista wszędzie umie dostrzegać pozytywy. Dla niego szklanka zawsze jest do połowy pełna! Dla mnie jest! 🙂
Tak leżałam i rozmyślałam… Do pokoju weszła mama. W ręku miała czerwoną lilię. Zobaczyła, żę nie śpię i zaczęła nucić:
„Już lat 39, codziennie dzień po dniu, rozkwita nam Monika jak pąk czerwonych róż”.Uścisnęła mnie serdecznie i dodała: „trzym się stara!” Roześmiałyśmy się obydwie. Potem tato. I życzenia od rodzeństwa i dzieci. Łajek odśpiewał mi „Sto lat”, Minia mu wtórowała. Potem wprost rzucił się na mnie ze słowami: „wszystkiego dobrego, ciociu!”. Uścisnęłam jego chude ciałko.
Potem zajrzałam na Facebook’a, a tam też mnóstwo życzeń! Dziękuję!!
A to prezent ode mnie dla wszystkich, którzy w tych i nie tylko w tych dniach, o mnie pamiętają. Modlą się za mnie. Dziękuję Wam bardzo!!! 🙂
bukiet

Read more

MIŁOŚĆ ZA MIŁOŚĆ

Zakochani. Zauroczeni w sobie nawzajem. Czułe słówka, ale nie tylko. Bycie dla. Wzajemne obdarowywanie i przyjmowanie. Bycie darem, ofiarą. Dla siebie nawzajem. Okazywanie miłości w czynach, słowach, myślach, westchnieniach. W biciu serca. Praca w Jego obecności. Odpoczynek na Jego Sercu. Nocne rozmowy i cisza Obecności kiedy bardzo boli.

Mój Ukochany nigdy mnie nie zostawi, nie opuści, nie odrzuci. Nie potępi. Mój Ukochany jest ze mną teraz i zawsze. Po wieki wieków… 🙂
Ciągle mnie zadziwia, zachwyca! Zaskakuje! I nadskakuje mi! Sprawia niespodzianki! Uskrzydla, uszczęśliwia! Dzięki Niemu mogę się uśmiechać. Dzięki Niemu potrafię kochać!
Jestem szczęśliwa, że mogę ofiarowywać Mu cierpienie, ból… Jestem szczęśliwa! Dla Niego…
Taka Miłość nigdy się nie znudzi, nie skończy. Nie umrze.
Ta MIŁOŚĆ ożywia, uwalnia z egoizmu. Ponagla i przynagla. Do oddania siebie.
On pierwszy się za mnie oddał, ofiarował. Z Miłości.
Pragnę odpowiedzieć na TĘ Miłość!
czlowiek_szuka_milosci

Read more

MÓJ OJCIEC

„Ojcze nasz”, ”to mówi twój Bóg”, ”Jam jest Pan, Bóg twój…” Jezus też często używał słów ”Ojciec was”.

Kiedy myślę „Bóg, mój Ojciec” od razu staje mi przed oczami Miłosierny Ojciec z przypowieści o synu marnotrawnym. Takie mam pierwsze skojarzenie. Taki jest mój Ojciec. Ceniący wolność dziecka, czekający niecierpliwie na jego powrót. A przede wszystkim kochający, miłosierny, sprawiedliwy. Sprawiedliwy? Tak. Na czym polega sprawiedliwość miłosiernego Ojca? Na tym, że kocha odpowiedzialnie swoich synów. Nie narzuca swojej woli, swojej miłości, ale obdarza nią synów na tyle,  na ile tego  potrzebują. Nie daje po  równo, ale sprawiedliwie. Potrafi zostawić starszego „porządnego” syna i wybiec na spotkanie grzesznika. Wzruszyć się na jego widok, rzucić mu się na szyję. I przebaczyć.
Taki jest mój obraz Boga Ojca. Taki jest mój Ojciec niebieski.
Drugi obraz, który przychodzi mi na myśl, kiedy myślę „mój Ojciec” to witraż „Boga Ojca” St. Wyspiańskiego. Tak sobie wyobrażam Boga kiedy stwarzał wszechświat. Niebo i ziemię. Wszechmogący. Stworzyciel. Władca.
I ostatni obraz. Najbardziej mnie poruszający.

Bóg
Ojciec opłakujący Syna, Jego śmierć. Zrozpaczony i bezradny. Samotny. Mówiący jakby do mnie: „Zobacz, to mój Syn, moje Dziecko Jedyne. Umęczone i zabite. Za ciebie. Choć, podejdź bliżej. Zobacz… aż tak cię kocham… Podejdź i zapłacz ze Mną”.
A kiedy wyobrażam sobie twarz Boga, mojego Ojca, widzę twarz… Jezusa. On sam powiedział przecież „kto Mnie widzi, widzi i Ojca”.
Nie wiem czy mój obraz Boga jest prawdziwy. Na pewno jest bardzo ludzki. Pan Bóg jest zawsze większy, głębszy od naszych wyobrażeń. Jest ponad nie, przerasta nasz umysł i serce.
Jednak mój Ojciec niebieski jest właśnie taki. Tak Go sobie wyobrażam. Każdy z nas ma inny obraz Boga Ojca.
Mój Ojciec jest taki.

Read more