TRWAJ WE MNIE

Dziś w kościele mama zawiozła mnie do pierwszej ławki i czekałam na księdza. Chciałam pójść do spowiedzi. Kiedy ksiądz przyszedł, poprosiłam o spowiedź. Ksiądz uśmiechnął się, powiedział, że oczywiście. Potem pochylił się, objął mnie.
– Dobrze, mów grzechy.
Na środku kościoła, kiedy w ławkach siedzieli inni wierni… w absolutnej ciszy ja miałam mówić swoje grzechy? Nie chciałam tak…
– Ale nie tu – uśmiechnęłam się do księdza- może w zakrystií.
– Dobrze.
Mama wwiozła mnie do zakrystii i zamknęła drzwi.
Wyspowiadałam się i spytałam księdza czy Pan Bóg może mówić do serca. Ale proboszcz nie rozumiał co mówię (mówię niewyraźnie z powodu choroby). Powtórzyłam jeszcze raz. Nadal nie rozumiał… Powiedział, że Bóg mnie bardzo kocha, i przyciska do Serca.
„No i widzisz, Panie Jezu, ksiądz proboszcz nie rozumie co mówię” – pomyślałam smutno po wyjściu z zakrystii kiedy się modliłam. „Ja ciebie rozumiem, Moniko”- usłyszałam znajomy Głos.
Nie powiedział, że rozumie co mówię, ale, że mnie rozumie.
Potem, w domu, patrzyłam się w Umiłowanego mego serca. Mówiłam, że moje serce należy do Niego, że cała do Niego należę. „Wszystko co moje, jest Twoje”- szeptałam.
Patrzyłam dalej. Długo…
„Podoba Mi się w twoim sercu. Trwaj we Mnie a Ja będę trwał w tobie”.
Wpatrywaliśmy się w siebie długo. Ja w Niego a On we mnie…

Read more