UWIELBIAM CIĘ JEZU!

Umiłowany mój… Umiłowany mego serca, trwam w Twojej radości. Moje serce wypełnia Twe Światło. I szczęście. I coś jeszcze… coś, czego nie jestem w stanie opisać.
Dziękuję Ci za wszystko, co we mnie czynisz. Za Twoją miłość do mnie. Miłość, którą ostatnio doświadczam tak żywo! Ciebie doświadczam tak żywo! Uwielbiam Cię, mój Boże i Królu! Wysławiam Cię, wychwalam! Niczego więcej nie potrzebuję, znalazłam TO czego szukałam. CIEBIE! Moje życie i szczęście.
Czuję się taka mała… maleńka. W Twoich ramionach. Dobrze mi tu… bardzo dobrze.
Pragnę tylko odpowiedzieć na Twoją Miłość. Pragnę Cię kochać, wciąż bardziej i bardziej. I cierpieć dla Ciebie. Naucz mnie Cię kochać.
Twój robaczek.

Read more

BÓG CUDÓW

Dziś widziałam, przeżywałam cudne rzeczy… 🙂 Najpierw trudne, potem cudne 🙂
Ale po kolei. Obudziłam się z ciężkim sercem, bardzo ciężkim… I jak zwykle zaczęłam odmawiać Różaniec. Odmawiałam… gdy w pewnej chwili usłyszałam: „Czy gdybyś wiedziała, że całe życie pokutuje za to, przebaczyłabyś jej?” Zdziwiłam się, że do tego tak szybko wraca. „Tak… wiesz, że bardzo chcę jej wybaczyć”.
„Dziś otrzymasz znak”. ”
Nie potrzebuję znaku, żeby jej wybaczyć. Twoje słowo mi wystarczy”. Cały czas odmawiałam Różaniec… ” „Wybacz jej”- nie potrafię opisać tonu tego Głosu… przenikał moje serce.
– Wybaczam ci, kochanie – szepnęłam („kochanie”- tak się do niej zwracam). Było mi lżej. Powtórzyłam jeszcze raz, tym razem głośniej. I jeszcze raz! Byłam szczęśliwa!
„Za to, że nie chciałaś znaku ode Mnie, teraz patrz!”
Zobaczyłam czworo małych dzieci, właściwie nie miały ciał. Wyglądały jakby je miały, a jednocześnie były przezroczyste. Były całe w świetle, w jasności. Ubrane były na biało. Miały wianki na główkach. Czworo dzieci. Znałam je bardzo dobrze i zawsze bardzo pragnęłam je zobaczyć… Dzieci były w różnym wieku. Były radosne, tańczyły. Dwóch chłopców i dwie dziewczynki.
„Poznajesz je robaczku, prawda? To dusze twoich duchowych dzieci” Patrzyłam wzruszona. Moją uwagę zwrócił szczególnie jeden chłopczyk. Najmłodszy. Kosztował mnie dużo cierpienia. Wyglądał cudnie… jak aniołek. Blond włoski, kręcone jasne oczka i piękny uśmiech. „To pewnie Mateusz”- pomyślałam. Nagle dzieci jakby mnie zobaczyły. Zaczęły do mnie kiwać rączkami ” kochamy cię, mamo! bardzo! Bardzo cię kochamy! bardzo, bardzo!” – przekrzykiwały się nawzajem. Chciałam do niech biec, powiedzieć im, że też je bardzo kocham, ale nie mogłam. „One wiedzą, że bardzo je kochasz, ale, żeby im o tym powiedzieć, musisz jeszcze trochę poczekać”- „A piąte dzieciątko?” – spytałam.
Dzieci nadal tańczyły. A ja usłyszałam dziwny odgłos. W pierwszej chwili nie wiedziałam co to… Słuchałam i słuchałam… i po chwili już wiedziałam… To było bicie serca. Słyszałam bicie maleńkiego serduszka… Byłam uszczęśliwiona. W niebie, w siódmym niebie, można powiedzieć.
Po chwili wszystko znikło i nastała cisza… A ja wciąż odmawiałam Różaniec.

Kiedy potem wpatrywałam się w Umiłowanego, ON patrzył we mnie tymi Swoimi Pięknymi oczami, nie potrzebowałam już niczego… W Nich było wszystko czego pragnęłam. Miłość po prostu…

Read more