BLISKI BÓG

Obudziłam się rano i jak zwykle zaczęłam odmawiać Różaniec. Powoli, spokojnie, z radością. Kocham Różaniec, a ostatnio odkrywam go coraz bardziej. To piękna modlitwa, kontemplacyjna. Można zanurzyć się w niej. Zagłębić. W trakcie modlitwy usłyszałam znajomy Głos, znajomy, ale… Tęskny, pełen bólu, żalu, pytający, skarżący się i proszący jednocześnie… „Kto przyjmie Moje cierpienie? Mój ból? Czy znajdzie się ktoś?” Ton tego głosu przeszywał moje wnętrze na wskroś… „Ja, ja przyjmę”- szepnęłam cichutko. Głos umilkł a ja dokończyłam modlitwę.
Kiedy rodzice wwieźli mnie do kościoła na Eucharystię, przeżegnałam się (żegnam się lewą ręką, prawą mam całkowicie niewładną) i wyszeptałam z radością:
„Witaj, Ukochany! Tęskniłam…”
„Witaj umiłowana Moja!”
Po przyjęciu Komunii  Św., trwałam w dziękczynieniu i uwielbieniu. Mówiłam Jezusowi, że Go kocham i. że przyjmę Jego cierpienie i ból (o których mówił rano), że pragnę je przyjąć. Że to dla mnie zaszczyt i radość”.
„Błogosławię ci” – usłyszałam.
Potem, w domu, wpatrywałam się w Jego Oblicze… Jego spojrzenie… z krzyża. Nie mogę się od Niego oderwać… patrzyłam i patrzyłam… „Dlaczego ja? Dlaczego mnie obdarzasz tyloma łaskami? Dlaczego „upatrzyłeś” mnie sobie? To wielka radość i szczęście i zaszczyt, ale… przecież słaba jestem, grzeszna, brak mi pokory i… wiesz przecież, znasz mnie”.
Jezus zdawał się uśmiechać…
„Znam cię lepiej niż ty siebie”.
Milczałam. A On kontynuował…
„To, że umiałaś wybaczyć, świadczy o twojej pokorze i miłości. To, że nie chciałaś wczoraj znaku ode mnie, znaczy, że Mi ufasz, a to, że zechciałaś przyjąć Moje cierpienie, że Mnie kochasz”.
Zawstydziłam się…
„A Ty ciągle mnie chwalisz, podnosisz”.
Milczał. Patrzył we mnie z taką miłością…
„A… nie przeszkadza Ci, że zwracam się do Ciebie tak… poufale?” – spytałam.
Jezus rozpromienił się jeszcze bardziej.
” Wielu zwraca się do Mnie jak do kogoś sztucznego, dalekiego, martwego, jakbym nie zmartwychwstał. Ale Ja żyję i pragnę być blisko ludzi. Ty traktujesz Mnie jak kogoś bliskiego”.
” Tak… jesteś mi bardzo bliski”.
Uśmiechnęłam się do Niego…
„Lubię kiedy się uśmiechasz” – usłyszałam w głębi serca.

Read more