W MĘCE I W RADOŚCI MALEŃKIEGO

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niesamowitą i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem… Miłość i bliskość sama!!!
Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana i zachwycona cała… Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Mój Przecudny… mój Słodki…” – szeptałam z uśmiechem.
Najdroższy promienial cały blaskiem Miłości i uśmiechu. I cały był dla mnie… Zaczęłam w Niego wchodzić… Wchodzilam głębiej i głębiej. I znalazłam się w ogromnej, w wielkiej Swiatłości. W jasności nieprzeniknionej! Wszędzie była jasność! Nie widziałam nic innego. Jasność! Dotykala mnie niemal fizycznie, muskala pod twarzy. Byłam w niej niezmiernie szczęśliwa i radosna!!! Zaczęłam w niej iść. Przed siebie. Nie wiedziałam dokąd idę, bo wszędzie było światlo, ale czułam że ktoś mnie prowadzi. I nagle w Swiatłości zobaczyłam niską, jakby kamienną studnię po brzegi wypełnioną czerwonym płynem. Na murku studni siedziało Dziecko. Miało trzy, może cztery lata. Patrzyło we mnie Swymi dużymi cudnymi oczami i uśmiechało się do mnie promiennie! Poznalam Je od razu!!! Uśmiechnęlam się do Niego radośnie i usiadłam przy Nim na murku studni. Dziecko natychmiast zanurzylo rączki w czerwonym płynie, nabrało w dłonie i podało mi pić. Pochyliłam się i piłam. Napój był bardzo dobry i ożywiający. Gdy tylko wypiłam, Dziecko wskoczylo mi na kolana i usadowilo się u mnie wygodnie. Zaśmiałam się radośnie i przytuliłam Je do siebie. Do serca swego. Dziecko uśmiechało się do mnie pięknie… A w sercu usłyszałam:
„Jesteś ze Mną w Mojej Męce i samotności, jesteś i w radości Mojej!”
Uśmiechnęłam się do Dziecka szczęśliwa cała…

Read more