NIE ROZUMIEM

Siedzieliśmy na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Maleńki mój i ja. Siedzieliśmy a przed nami rozpościeral się widok przecudny na góry mojej modlitwy. Zielone, skąpane w słońcu stoki i szczyty gór ukryte w niebie, w chmurach. Umiłowany i ja podziwialiśmy ten widok…
„Wiesz mój Maleńki? Ja często piszę na blogu, a nie rozumiem tego. Nie rozumiem tego co piszę. I boję się żebym jakichś głupot czy herezji nie nawypisywala…”
Najdroższy spojrzał we mnie z wielką Miłością i czułością wielką.
„Piszesz o Moich sprawach, Moja Śliczna, które teraz są często zasłonięte przed Tobą, zakryte. Ale w Domu zobaczysz i zrozumiesz wszystko!”
Położyłam głowę na ramieniu Najdroższego mojego. A ON wziął mnie w objęcia i przytulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Maleńkiego mojego zakochana i zachwycona cała.
„Przy Tobie wszystko jest jasne i przejrzyste. Ale gdy zaczynam o tym rozmyślać, nie rozumiem.”
„Zrozumiesz, Maleńka Moja, zrozumiesz…”
Patrzyłam w Maleńkiego mojego uśmiechnięta.
„Ale ja nie muszę rozumieć. Bo ufam Ci, Maleńki. Ale sobie nie ufam. I dlatego nie chcę, żebyś musiał się przeze mnie wsty…”
Nie dokończylam. Najdroższy zamknął mi usta pocalunkiem. Całowal mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje. Nakarmił mnie Swoim Ciałem. Potem zanurzał mnie w Sobie… zatapiał.
„Moja Śliczna, Słodka! Umiłowana Moja!”- szeptało Jego SERCE.
Maleńki dotykał, całował i pieścił moje serce…