Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Staliśmy na jednym z górskich szczytów. Wokół nas było jasno i ciepło i cicho i dobrze. A przed nami rozpościeral się widok przecudny. Widok na skąpane w słońcu, zieloniutkie stoki i szczyty gór ukryte w niebie. W chmurach. Najdroższy patrzył na te szczyty z cudnym uśmiechem.
„Spójrz Maleńka Moja! To wszystko jest Moje…” – wyszeptal Najdroższy z zachwytem.
„Tylko Twoje, Śliczny!” – szepnęłam uradowana i szczęśliwa bardzo bardzo.
Najdroższy objął mnie delikatnie, obrócił przodem do Siebie… Stałam teraz przed Umiłowanym. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha! Maleńki ujął moją twarz w Swe obie dłonie i patrzył mi w oczy głęboko. Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś… Oczy Mu płonęly…
„I To jest Moje!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.
„Twoje!!! Tylko Twoje!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego. Mówił o mnie… I patrzył we mnie… z dumą wielką…!
Teraz ja ujęłam Jego twarz w swoje ręce i wyszeptalam:
„Spójrz Najdroższy, a TO jest moje!!! Całe moje!!!”
„Jak najbardziej!!! Twoje! Całe Twoje!” – wyszeptal Najdroższy z jeszcze większym ogniem.
Pochyliłam się i przytuliłam głowę do SERCA Najdroższego.
„I TO jest moje…” -wyszeptalam ze czcią.
„Jest Twoje i bije dla Ciebie, Slicznosci Moja!” – wyszeptal Najdroższy… Czułość sama…
I wziął na ręce, w objęcia. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Uwielbialam Go z całego serca. A ON, Najdroższy mój pieścil moje serce… Jak słodko i blogo mi było… Pieszczota serca… Tego się nie da opisać. To trzeba doświadczyć!

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz