WARTO!

Wczoraj burza w moim życiu osiągnęła punkt kulminacyjny. Z ust mojego Duchowego Dziecka padały pod moim adresem słowa złe, klamliwe, wyolbrzymione. Były jak kamienie, jak pioruny rzucane w moje serce! A moje serce było coraz bardziej ścisnięte, przygniecione…
Ale potem jak to po każdej burzy, na niebie mego życia zza chmur wyszło słońce!!! I kolorowa tęcza!!! I były słowa dobre, piękne i jasne… Moje Duchowe Dziecko przyszło do mnie. Przepraszalo mnie i prosiło o wybaczenie. I całowalo mnie po rękach…
-Wybacz mi moje słowa, proszę! Jesteś taka dobra, Moniko… Nigdy nie odmówilas mi pomocy. I tak wiele ci zawdzięczam!
I znów całowalo moje ręce!
-Kocham cię i przepraszam! – mówiło moje Duchowe Dziecko.
A potem były buziaki, całusy. I przytulenie. I łzy w oczach moich i mojego Dziecka. Łzy szczęścia i miłości…!

Lezalam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Z sercem poobijanym jeszcze od piorunów. Ale pełnym światła i radości! Umiłowany patrzył we mnie z ogniem w oczach. A ja patrzyłam w Niego rozpromieniona Jego Miłością.
„Dziękuję mój Śliczny! Warto było przezyć tę burzę, żeby móc doświadczyć tego wszystkiego co było po niej! Dziękuję!”
Najdroższy cały był dla mnie… Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego…

Leave a Reply