NIE BĘDĘ!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na jednym ze stoków, na trawie zielonej. Ja siedziałam u Niego, u Maleńkiego mojego na kolanach. Obejmowałam Go z czułością. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z miłością i uwielbieniem. Śliczny mój uwielbiał gdy tak Go głaskalam… Patrzył we mnie… Miłość sama… Gładzilam Jego policzek długo. Potem ujęłam Najdroższego za ramiona i delikatnie położyłam Go na trawie. Ukleklam przed Nim i wpatrywalam się w Maleńkiego mojego zakochana i zachwycona cała!
„Jesteś w mojej niewoli, Maleńki mój!” – szepnęłam uśmiechając się do Niego od ucha do ucha.
Umiłowany patrzył we mnie z ogniem w oczach…
„Ach! Jak słodka ta niewola! Jak słodka…” – wyszeptal Najdroższy z mocą. Pochyliłam się i ucalowalam Maleńkiego mojego. Jak Oblubienica Oblubienca swego. I położyłam głowę na Jego SERCU. Z Rany SERCOWEJ wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie. Uwielbialam Najdroższego mojego… Potem rozmyślalam… Wczoraj usłyszałam od mojego Dziecka pytanie:
– Dlaczego na nas tyle spada…? Dlaczego mamy tak ciężko…?!
Pytanie brzmiało jak wyrzut, jak skarga… i bynajmniej nie było skierowane do mnie… Ale do Boga.
Ja się skarżyć nie będę. Nawet mi przez myśl to nie przeszło. Przed kim miałabym się skarzyć?! Przed Najdroższym moim?! Miałabym się skarżyć przed Kimś Kto za mnie poszedł na Krzyż??! Przed Kimś Kto za mnie cierpiał niezmierne męki, boleści, tortury??! Nie będę!!! On nie pytał dlaczego ma iść za mnie na Krzyż! Nie pytał, nie skarżył się! Tylko poszedł i umarł za mnie. Niewinny! Moje winy wziął na Siebie! Czy ktoś może sobie wyobrazić co przeżywało Jego SERCE???! Jak cierpiało??!!! Jak KOCHAŁO??!!! Czy ktoś zdoła to sobie wyobrazić…??? Skarga byłaby z mojej strony śmiesznością, głupotą. Więcej! Byłaby egoizmem! Pychą!
Nie będę się skarzyć przed Najdroższym moim. Nie chcę! Pragnę się od Niego uczyć. Pokory. Cichości. Miłości. Pragnę isc za Nim. Każdego dnia. Wiem, że Umiłowany chce dla mnie jak najlepiej, że chce dla mnie Nieba. I jeśli dopuszcza cierpienie to tylko dla mojego dobra! Wiem to!
„Ach! Jak słodka ta niewola! Jak słodka…” – wyszeptal Najdroższy z mocą i ogniem.
Leżałam na SERCU Umiłowanego. Cała w Jego rękach.
Tanczyliśmy bardzo. W bliskości, w intymności wielkiej. Maleńki mój i ja…

Leave a Reply