PIERWSZA

Byliśmy w Getsemani. Najdroższy mój i ja. Była noc ciemna. Tylko księżyc oświetlal nas nieśmiało. Umiłowany siedział na kamieniu, a ja siedziałam u Niego na kolanach. Patrzył we mnie z wielką Miłością i ja w Niego z miłością patrzyłam. W pewnej chwili zeskoczylam z kolan Maleńkiego mojego, stanęłam przed Najdroższym i ukłonilam się najpiękniej jak potrafilam.

„Czy mogę prosić Ciebie, Maleńki mój do tańca?” – spytalam z uśmiechem. Najdroższy jakby się ociagal, zwlekal… jakby nie chciał…

„Tutaj chcesz tańczyć, Maleńka?! Tu?!” – wyszeptal Najdroższy ze zdziwiony i poruszony jakiś…

„A dlaczego nie? Każde miejsce jest dobre do tańca. A tu miejsca jest bardzo dużo!”

Chwyciłam Maleńkiego mojego za rękę i zaczęłam Go ciągnąć!

„No chodź!” – szepnęłam ze śmiechem. Najdroższy zaśmiał się bardzo radośnie. Wstał, objął mnie z wielką czułością. I zaczęliśmy tańczyć! Tańczyliśmy najpierw wokół drzewek oliwkowych, a potem dalej, na otwartym terenie!

„Nie chciałeś ze mną tańczyć, Najdroższy mój?! Mam się na Ciebie obrazić?!” – spytalam żartobliwie. Najdroższy wiedział, że żartuję. Był jednak bardzo poważny. Oczy Mu płonęly…

„Jeszcze nikt nigdy nie chciał ze Mną tańczyć tutaj! Sam musiałem…!”

„No to jestem pierwsza – szepnęłam z lekkością – ktoś musi być pierwszy!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha. A ON patrzył we mnie z zachwytem i uwielbieniem. Tańczylismy bardzo po całym Ogrodzie! Nagle Najdroższy osłabl bardzo… Ledwie Go uniosłam i położyłam na ziemi przy kamieniach… Staralam się robić to delikatnie i ostrożnie, ale nie bardzo mi to wychodziło… Ukleklam przed Umiłowanym moim.

„Co Ci, Maleńki mój??!! Co Ci…?!!!” – szepnęłam z bólem serca.

„Boli…!!!”

„Gdzie???!!”

Najdroższy z trudem wielkim wskazal dłonią na SERCE… Przytuliłam się do SERCA Najdroższego i zaczęłam JE pocieszać. Całowalam i pocieszalam. I pocieszalam… pocieszalam. Po chwili podnioslam głowę. Nic nie widziałam przed sobą… tak było ciemno. Nagle z ciemności wyłonił się pysk wilka…!!! Jego czarne ślepia patrzyły we mnie złowrogo, a wielkie ostre kły lsnily w świetle księżyca. Zamarlam…

Przylgnęłam do SERCA Najdroższego całą sobą… I trwałam tak długo. Kiedy znów podnioslam głowę, zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego.

„Nie zostawiłaś Mnie! Nie ucieklas!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.

„Zostawić Ciebie?! Uciec?! Nie mam takiego zamiaru! Nie po to tu jestem z Tobą, Najdroższy, żeby uciekać!”

A po chwili dodałam:

„Wilka widziałam!”

Maleńki patrzył we mnie rozpromieniony Miłością.

„To nie był zwykły wilk, Moja Śliczna!”

Patrzył mi w oczy głęboko! Nagle Najdroższy odzyskal siły. Wstał i nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem… porwał mnie do tańca!!! Pięknego! Szalonego tańca!!!
„Jeszcze nikt nigdy nie chciał ze Mną tańczyć tutaj! Sam musiałem…! Ty, Moja Śliczna, zechciałaś pierwsza!”
„Ktoś musiał być pierwszy!” – uśmiechnęłam się od ucha do ucha.
Umiłowany zaśmiał się perliście i patrzył we mnie z Miłością i zachwytem. Tańczyliśmy bardzo. W bliskości bez granic!!!

Leave a Reply