Z UMIŁOWANYM!

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Najdroższy siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Obejmowałam Najdroższego mojego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża.

„Cierpisz bardzo, Maleńka Moja… Bardzo Cię boli…” – wyszeptal z ogniem i bólem.

„Bardzo…” – szepnęłam z trudem wielkim. Wiedziałam że to dla NIEGO ważne. Najdroższy dotykał miejsca w moim ciele, które bolały mnie najbardziej. Potem patrzył mi w oczy głęboko… Ujrzałam Najdroższego mojego leżącego w Ogrójcu. Na ziemi leżał, oparty o kamień. Cierpiący był bardzo… Ogromnie… Niezmiernie… Na Jego twarzy widziałam pot.

„Ojcze!!! Jesli to możliwe, oddal ten kielich ode Mnie… Ale nie Moja, lecz Twoja wola niech się dzieje!!! Nie Moja wola! Twoja wola niech się stanie!!!”

I wycienczony opadł na ziemię…

Lezalam w ramionach Najdroższego mojego. Patrzyłam Mu w oczy…

„Cierpisz ze Mną Moją MĘKĘ! Ze Mną cierpisz, Moja Śliczna!”

„Z Tobą, Najdro…” – szepnęłam z trudem wielkim.

Umiłowany przysunal moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości. Piłam.

Maleńki otulal mnie ramionami. Sobą otulal i czynił z Sobą jedno. Tańczylismy bardzo. W wielkiej intymności i bliskości… Umiłowany mój i ja.

Read more