PODOBNY

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymal mnie w Swych objęciach. W ramionach Najdroższego mojego tańcząca bardzo leżałam. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie. Maleńki patrzył we mnie… Cały był Miłością i czułością…

„Tak sobie myślę, Najdroższy mój… Skoro Ty jesteś Panem Młodym to kto jest Panna Młodą?”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie!

„No kto, Maleńka Moja?! Kto?!!” – wyszeptal z ogniem w oczach.

„Ja!!!”

„Oczywiście, że Ty, Moja Śliczna!”

Umiłowany patrzył mi w oczy głęboko… W Jego oczach zobaczyłam… Maleńkiego mojego całego w ranach i sincach… We krwi…

„Oto Pan Młody!”

„Mój Maleńki… mój Słodki… Umiłowany…”

„Chcesz takiego Oblubienca?!”

„Pragnę!!!”

„Nie boisz się Takiego Umi…?!!”

Przerwałam Umiłowanemu gwałtownie!!!

„Bac się???!!! Skąd!!! Taki jesteś mi najbliższy…! Najbliższy!!!”

I po chwili dodałam:

„I podobny do mnie… Też jestem poraniona, cierpiąca bardzo. Mówiłeś że oblubienica musi być podobną do swego Oblubienca. A ja powiem, że Oblubieniec musi być podobny do oblubienicy Swojej!!!”

„Nie musi! Pragnie! Pragnę być do Ciebie podobny!!!”

Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa i uwielbiałam Go modlitwą serca! Przylgnęłam do Niego całą sobą! Sercem i duszą i ciałem…

Tańczylismy bardzo! SERCE przy sercu…

Z Rany SERCOWEJ wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie.

„Uwielbiam CIEBIE, mój Maleńki!!!” – szepnęło moje serce.

„Uwielbiam CIEBIE, Moja Mała!!!” – szepnęło SERCE NAJDROŻSZEGO mojego…

Read more