Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Leżałam na ziemi obolała bardzo i zmęczona. Bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki i otworzyć oczy. Mimo że miałam zamknięte oczy widziałam Umiłowanego mojego! Widziałam mojego Ślicznego! Klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna… Patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Dotykał Swą dłonią moj policzek i głaskał go z czułością… Drugą dłonią dotykał miejsca w moim ciele, co mnie najbardziej.

Miałam wyrzuty co do wczorajszej notki.

„Wybacz mi, Najdroższy jeśli coś źle napisałam! Jeśli coś opuściłam! Tańcze bardzo bardzo bardzo. A w tańcu trudno się pisze…”

„Dobrze napisałaś, Maleńka Moja! Napisałaś wszystko to co chciałem! Pięknie!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.

„To dobrze…” – szepnęłam z ulgą.

Najdroższy rozpromienil się, rozczulil się nade mną!!!

„Tańczysz bardzo bardzo, a jeszcze martwisz się o Moje sprawy…”

„Twoje sprawy są moimi, Maleńki mój!”

Umiłowany uśmiechnął się do mnie z czułością.

„Nie martw się o nasze sprawy, Śliczna! Są w Moich rękach!”

Ujęłam dłoń Najdroższego, którą gładzil mój policzek i ucalowalam ją.

Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Wziął mnie w objęcia z wielką Miłością i tanczyl po całym Ogrójcu! W tańcu zanurzał mnie w Sobie, zatapial w objęciach. W Miłości. I czynił z Sobą jedno.

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz