Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Najdroższy obejmował mnie z czułością. Patrzył we mnie poruszony i rozpromieniony Miłością… Dotykał dłonią mojego policzka i głaskal go… Miłość i czułość sama!!!

„Moja mała Królewna… Moja Śliczna mała królewna…” – wyszeptal Najdroższy z ogniem. Patrzyłam Mu w oczy zakochana do szaleństwa!!!

Zbliżyłam twarz do Jego twarzy i ucalowalam Umiłowanego w oba policzki.

„Moja mała królewna…”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha. Położyłam głowę na Jego ramieniu i przylgnęłam do Niego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem… I zobaczyłam serce moje tulace się do SERCA Najdroższego. Z SERCA wyszła Hostia i weszła do serca mojego. I SERCE Najdroższe przytuliło, otulilo, przygarnelo i ogarnęłoo moje serce…!!! I już nie widziałam dwóch serc. Ale jedno! Jedno bijące, tętniące Życiem SERCE!

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz