Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniu obok drzewa oliwnego i trzymał mnie w objęciach Swoich. Patrzył we mnie z wielką Miłością. I ja w Niego z miłością patrzyłam. Pomyślałam że ciężki tydzień przed moim Maleńkim…

„Tak. Dziękuję, Najmilsza, że ze Mną jesteś… Że Mi towarzyszysz!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.

„Najdroższy mój… to ja Ci dziękuję!!! Że mi pozwalasz, dopuszczasz do Siebie…”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie i popatrzył tak jakby mówił ‚Jak miałbym nie dopuszczać Ciebie??!’

„Jak mogę Ci usłużyć, ulżyć jakoś w te dni, Najdroższy mój?”

„Bądź ze Mną, jak dotąd, Maleńka Moja. Po prostu. Robisz dla Mnie tak wiele…!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

„To oczywiste że z Tobą będę, mój Słodki, ale chciałabym dla Ciebie bardziej… więcej…”

„Bądź ze Mną, Moja Śliczna, jak dotąd. Robisz dla Mnie tak wiele…”

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice… Czule i słodko… Tańczyliśmy bardzo! W wielkiej intymności…

Ja dla Niego robię „wiele”??! Tak mówi Najdroższy mój. „Wiele”?? To ON dla mnie robi wiele! Bardzo wiele!!! A ja dla NIEGO?! Nie wiem… Nie rozumiem. Ale skoro tak mówi. Wierzę Mu.

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz