WARTO BYŁO!

Byliśmy w Getsemani. Umiłowany mój i ja. Siedziałam na kolanach Maleńkiego mojego. Obejmował mnie z Miłością bezgraniczna… i patrzył we mnie… Miłość sama!!! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa i zachwycona cała.

„Zabili, pochowali, u wejścia do grobu głaz zatoczyli, straż postawili. I myśleli że to koniec. Wydawało im się, że wraz z Moją śmiercią wszystko się skończyło!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

„A tu nie! Wszystko się zaczęło! I dzięki Tobie śmierć niczego nie kończy! A wszystko zaczyna!”-szepnęłam wpatrzona w Najdroższego z uwielbieniem. Umiłowany patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i uśmiechem…

„Dziś w Kościele cisza. Ale wtedy gdy umarlem wcale cicho nie było. Grzmoty, huragany… A przede wszystkim radość!!! Wielka radość! Zstąpiłem do Szeolu i wyprowadzilem stamtąd dusze tysiące lat oczekujące na zbawienie!!! Dusze Adama i Ewy, ich synów! Wszystkich, którzy Mnie oczekiwali! Jak oni się cieszyli!!! Jak się cieszyli!!! Warto było tyle cierpieć i umrzeć na Krzyżu, żeby zobaczyć te radość!!! Żeby ich wyzwolić!!! Żeby mieć Swoje dzieci z powrotem u SIEBIE!”

Najdroższy spojrzał we mnie… Rozpromieniony cały!!! Oczy Mu błyszczaly. Ujął moją twarz w obie dłonie. Patrzył we mnie płonący Miłością…

„Warto było umrzeć, żeby Ciebie, Maleńka Moja od śmierci ocalić!!! Żeby mieć Cię na zawsze przy Sobie! Warto było!!!”

Patrzyłam w Maleńkiego rozpromieniona i wzruszona cała!!! Serce tańczylo z niewypowiedzianego szczęścia i radości!!! Zaczęłam całować Umiłowanego mojego!!! Całowalam i całowalam!!! A ON tulil mnie do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA…

Read more