ŻYCIE!!!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich na trawie zielonej leżeliśmy. Ja leżałam i patrzyłam w Niebo. Najdroższy mój też leżał i w Niebo patrzył. Wokół nas było jasno i ciepło i cicho…A moje serce rozpierala wielka radość i szczęście! Zamknęlam oczy i leżałam tak chwilę… Nagle usłyszałam znajome skomlenia i radosne piski. A na twarzy, szyi i rękach poczułam coś ciepłego i mokrego!!! Otworzyłam oczy i… zaśmiałam się głośno i serdecznie! Wokół nas, Umiłowanego mojego i mnie stały cztery wilki! Laslily się, merdaly ogonami i lizaly nas gdzie popadnie! Usiadłam i głaskalam wszystkie moje (pierwszy raz pomyślałam że są moje) wilczki! Najdroższy też głaskal je z radością.

„Obdarzyłas je miłością, Maleńka Moja! Teraz one są Twoimi przyjaciółmi i będą Cię bronic i strzec od złego!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego z wdzięcznością!

Wilki znikły. A ja z Umiłowanym moim znalazłam się w wielkiej Swiatłości! A wokół Umiłowanego stały nieprzebrane tłumy ludzi!!! Wielkie tłumy ludzi w białych szatach. Wielbilismy wszyscy Umiłowanego, Najdroższego Maleńkiego naszego!!! A ON nam wszystkim błogosławil. Ucalowalam Umiłowanego mojego z czułością i szepnęłam Mu do ucha:

„Pamiętaj proszę o moich Dzieciach, Najdroższy!”
Skinął głową rozpromieniony Miłością! I błogosławił, błogosławił, błogosławił…
Wielki tłum znikł, a Umiłowany porwał mnie do tańca! Był to taniec inny niż do tej pory! Nie był to taniec ofiarowania cierpienia, bo nic mnie nie bolało. Był to taniec Życia!!! Najdroższy, moje Życie i Zmartwychwstanie, przytulał mnie do SERCA! Otulał Sobą! Życiem! Napełniał, wypełniał, przepełnal Życiem! Maleńki mój, Słodki… moje ZYCIE! W Nim żyję! I będę żyć wiecznie!!!!

Read more