JA JESTEM JA!

Wczoraj wieczorem nad niebo mojego życia natarla burza! Z piorunami, grzmotami, z hukiem wielkim! I to ze strony z której się nie spodziewałam. I to bolało mnie najbardziej… że właśnie od tej strony.

Lezalam w objęciach Maleńkiego mojego. Obolała cała. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień, nerw, kosteczka. Bolało fizycznie. Ale nie tylko. Najbardziej bolało mnie serce… Poorane. Posieczone piorunami. Ostrymi jak ciernie… Patrzyłam w Najdroższego w milczeniu. Umiłowany też milczał. Patrzył we mnie z czułością, tkliwoscia… Miłość sama! Patrzył we mnie… cierpiał ze mną! Maleńki mój…

„Mój Słodki… jak dobrze, że jesteś! Tylko Ty wiesz co przeżywam, czego doświadczam! Tylko Ty mnie rozumiesz. Jak dobrze, że mogę przyjść do Ciebie i troszkę odetchnąć! Jak dobrze, że jesteś ze mną, Maleńki mój!!! Jak dobrze, że ze mną jesteś!!!”-szepnęłam z trudem wielkim.

Umiłowany patrzył we mnie poruszony i wzruszony niezmiernie!

„Jak dobrze, że Ty ze mną jesteś, Śliczna Moja!”

„Że ja z Tobą jestem?! Nie rozumiem, Najdroższy mój?!” – szepnęłam zdumiona do głębi.

„Wielu innych, gdyby doświadczali i przezywali tego co Ty, Maleńka, dawno by odeszli ode Mnie… Zostawili by Mnie samego!”

Zaśmiałam się z lekkością!

„Ale ja nie jestem ‚wielu innych’, Najdroższy mój!!! Ja jestem ja! Maleńka Twoja. I nie mam zamiaru nigdzie odchodzić!”

I uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha! Promiennie i radośnie! Najdroższy uśmiechał się do mnie cudnie!!! Pięknie! Świetlscie! Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I nadal trwalismy w uśmiechu. W miłosnym uśmiechu. A moje serce bolało mnie coraz mniej… i mniej.

„Ucieszę Cię dzisiaj, Slicznosci Moja!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia bezdenna.

Rzeczywiście!!! Ucieszył mnie! Bardzo!!!

Read more

OTULONA POCAŁUNKAMI

Tańczylismy bardzo! Maleńki mój, Umiłowany i ja. Tańczylismy w górach mojej modlitwy! Na stokach górskich i ponad szczytami. W dolinach i w chmurach! Umiłowany trzymał mnie w objęciach i w tańcu prowadził. Patrzył we mnie… Miłość sama!!! Maleńki cały był Miłością i cały był dla mnie. A ja dla NIEGO cała. Tańczylismy długo. A im dłużej tańczyłam tym byłam słabsza. Słablam coraz bardziej i bardziej… Najdroższy wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego.

„Zmęczo…” – szepnęłam z trudem próbując się uśmiechnąć do Niego.

„Posil się i odpocznij, Maleńka Moja” – wyszeptal z tkliwoscia niesamowitą. Przyłożył moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić.. I piłam Napój Życia i Miłości. Piłam i odzyskiwalam siły. Kiedy się napilam, spojrzałam w oczy Umiłowanemu.

„Dziękuję, mój Słodki…” – szepnęłam z wdzięcznością.

„Odpocznij, Slicznosci Moja!”

Najdroższy patrzył we mnie… Miłość i czułość sama!

„Dziękuję!!!” – uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha.

Najdroższy rozpromienil się ogromnie! Patrzył we mnie z ogniem w oczach.

„Dziecię Moje!!! SERCE Moje!!!”

Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i zaczął mnie całować. Całował moją twarz… Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… A potem całą mnie całował. Całowal moje obolałe i zmęczone ciało. I serce… Otulał pocałunkami… Tak, otulał! Leżałam w objęciach Umiłowanego mojego otulona Jego pocałunkami… Otulona NIM!

Read more

MODLITWA BLISKOŚCI

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Obejmowałam Najdroższego mojego z czułością. On patrzył we mnie z zachwytem. Spojrzałam Mu w oczy z miłością i wyszeptalam:
„To było wiele lat temu. Ja i moje Duchowe Dziecko, które jeszcze wtedy nie było Duchowym Dzieckiem, wybrałysmy się do kościoła na adorację. Dziecko wzięło dwie książeczki do nabożeństwa i poszłysmy. W kościele przed Najświetszym Sakramentem, przed Tobą, Najdroższy, Dziecko wyjelo z kieszeni książeczkę i zaczęło czytać jakąś modlitwę. A ja siedziałam przed Tobą… I uśmiechałam się do Ciebie. Dziecko czytało te modlitwy tak gorliwie i zapamiętale, że… nawet na Ciebie nie popatrzyło… W pewnej chwili przerwało czytanie, spojrzało na mnie i spytalo czy chcę książeczkę do nabożeństwa. Kiwnełam głową, że nie. Dziecko spojrzało na mnie z wielkim oburzeniem i spytalo:
-Jak to??!! Nie chcesz się pomodlić??!!!
Chciałam! Tylko inaczej. Chciałam po prostu przy Tobie posiedzieć. Pobyć… Popatrzeć Ci w twarz. Spojrzeć w Twoje oczy… Uśmiechnąć się do Ciebie. Posłuchać co chcesz mi powiedzieć! Wiesz mój Słodki? Jeszcze wtedy nie nazwałbym Cię ‚Umiłowanym moim’, ‚Najdroższym’. Nie miałam odwagi, nie śmiałam… Ale już wtedy pragnęlam… ”
Maleńki rozpromienil się ogromnie nade mną!
„Już wtedy pragnęlas bliskości, Moja Śliczna! Siedziałaś wtedy jak Maria, siostra Mego przyjaciela, Łazarza. Siedziałaś jak ona, u Moich stóp i Mnie słuchalas. Uśmiechałaś się do Mnie! Z jaką miłością we Mnie patrzyłaś!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego z czułością.
„Tak się cieszę, Najdroższy mój, że w modlitwie nie trzeba tylko mówić do Ciebie! Albo tylko Cię o coś prosić! Ale można po prostu z Tobą pobyć… Spojrzeć Ci w oczy. Uśmiechnąć się do Ciebie! Posłuchać Twego oddechu… wsłuchać się w bicie Twojego SERCA! Że można się po prostu do Ciebie przytulić…”
Spojrzałam w oczy Najdroższemu i położyłam głowę na Jego ramieniu. Umiłowany objął mnie całą Swymi ramionami. Ukrył w objęciach…
„Takiej modlitwy, modlitwy bliskości, Maleńka Moja, JA pragnę najbardziej…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia. Trwalismy w Miłości. SERCE przy sercu. Z SERCA Umiłowanego wyszła bielutka Hostia i weszła w moje serce.
Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic. Umiłowany mój i ja. Trwalismy w modlitwie bliskości…

Read more

W BLASKU UMIŁOWANEGO

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia niesamowitą… Patrzył we mnie… Miłość sama! Jasnial cały Miłością! Błyszczał! Świecił! Promieniał Miłością!!! I bliskością! Promieniał!!! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa i zachwycona cała! Patrzyłam z czułością i uwielbieniem!

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. I pieścił moje serce… Czule i słodko.

„Najdroższy… Niebo moje… Słońce moje… Serce moje…” – szeptałam z uśmiechem od ucha do ucha.

Umiłowany uśmiechał się do mnie cudnie!

„Królewno Moja! Córko Moja! Dziecię Moje umiłowane!”

Uśmiechnęłam się do Maleńkiego mojego radośnie! Odpoczywalam w Jego objęciach. W Jego promieniach. W Jego blasku… W blasku Umiłowanego.

Read more

TAŃCZYMY, PO PROSTU

Dziś bardzo krótko.
Tańczymy, Umiłowany mój i ja. Całą noc tańczyliśmy. Zmęczona jestem i nie mam głowy do pisania.
Tańczymy, po prostu. Mój Słodki i ja.

Read more

W JEDNOŚCI

Byliśmy w górach mojej modlitwy. A raczej ponad szczytami gór. Najdroższy siedział na chmurce i trzymał mnie w ramionach Swoich. W Jego objęciach obolała bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Spojrzeniem z Krzyża. Dotykal dłonią mojego ciała. Dotykal delikatnie miejsca w moim ciele, które bolało mnie najbardziej, coraz bardziej. Dotykal poruszony i wzruszony niezmiernie…

„Bardzo Cię bolą, Slicznosci Moja…” – wyszeptal Najdroższy zatroskany wielce.

Nie odpowiedziałam. Nie miałam siły. Z resztą Maleńki wiedział, że tak. Umiłowany mój pochylil się nade mną jeszcze bardziej. I zaczął całować to miejsce, które bolało mnie najbardziej. Całowal z czułością wielką, nabożeństwem, ze czcią całował. Pocałunek przy pocałunku… pocałunek przy pocałunku… Całował.

„Najdroż..!” – szepnęłam z trudem wielkim. A ON natychmiast zbliżył Swą twarz do mojej twarzy.

„Tak, Moja Słodka?!”

Objęłam Maleńkiego mojego za szyję. A ON przytulił Swój policzek do mego policzka. I wtulił mnie w Siebie. Wtulił… Cały był Miłością i cały był dla mnie. A ja Jego i dla Niego cala. Umiłowany przytulał mnie, otulał Miłością. Zanurzał w objęciach. W Sobie i czynił z Sobą jedno. Trwalismy w Miłości, jedności. W bliskości bez granic!

Read more

DROGOWSKAZ MIŁOŚCI

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Obejmowałam Maleńkiego mojego za szyję. A ON dotykał mojego policzka z tkliwoscia i gładzil go z miłością. Uśmiechał się do mnie promiennie bardzo i ja uśmiechałam się do Niego radośnie.

„Pomoglaś wczoraj swojej Duchowej Córeczce. Wytłumaczyłaś czym jest miłość i zapewniłaś, że umie kochać, choć czasem jej się wydaje, że jest inaczej!”

Nie wchodząc w szczegóły, napiszę tylko Córeczce na jej wątpliwości: „Chcesz dla niej (dla pewnej osoby) dobra, prawda? Kochać kogoś to chcieć dla niego dobra. A ja wiem że chcesz. Kochasz ją choć o tym nie wiesz. I to nie oznacza że musisz ją lubić. Kochać i lubić to dwie różne rzeczy. Nie sposób lubić wszystkich
Jeśli najdzie Cię pokusa, że jej nie kochasz, spytaj sama siebie czy chcesz dla niej dobra. Wtedy będziesz wiedziała że kochasz.”

Spojrzałam w Najdroższego mojego z miłością.

„Jeśli pomogłam choć troszkę, cieszę się! Zapomniałam jeszcze Córeczce dodać, że miłość to nie uczucie. Że to nie emocyjka, która przychodzi i odchodzi. Że miłość to konkret. Decyzja: „Chcę cię kochać, chcę dla ciebie dobra. I będę cię kochać mimo, że jesteś dla mnie taki i taki i taki.”

„Mówisz to jej teraz!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

„Tak! – uśmiechnęłam się do Umiłowanego – ‚Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowałem!’ Ty ukochałeś nas aż po Krzyż!”

Umilkłam. Nagle przez moją głowę i serce przeleciała myśl, niczym błyskawica! Myśl – olśnienie!

„Zaraz, zaraz.. To miłość bliźniego może być dla nas Krzyżem? Ciężarem, który idąc za Tobą, mamy dźwigać?”

„Tak, Maleńka. Miłość często jest Krzyżem!” – wyszeptal Najdroższy z powagą,.

„I idąc za Tobą i dzwigajac Krzyż, mamy się uczyć od Ciebie, Najdroższy! Bo idąc za Tobą, widzimy Twoje poranione, poorane plecy! Uczysz nas kochać! Jesteś Drogowskazem! Drogowskazem Miłości!”

„Tak, Moja Śliczna!”

„Trudne to…”

„Nikt nie mówi że, że będzie łatwo!” – Najdroższy uśmiechnął się do mnie z czułością.

„Tak, mój Śliczny!”

Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do Serca Swojego. Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic!

Read more

PRAGNIENIA

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Najdroższy siedział na trawie zielonej a ja siedziałam przy Nim. Maleńki patrzył we mnie z Miłością bezgraniczna. I ja w Niego z miłością patrzyłam.

„Napil bym się, Maleńka Moja” – wyszeptal.

„Już idę, Najdroższy. Przyniosę!”

Wstałam i pobiegłam do pobliskiego strumienia (w górach mojej modlitwy jest dużo strumieni i potoków). Przykucnelam i zanurzylam dlonie w strumieniu. Nabrałam wody w dłonie i pobiegłam do Najdroższego. Ukleklam przed Nim i wyciągnęłam dłonie z wodą. Natychmiast sobie przypomniałam jak pierwszy raz dawałam pić Umiłowanemu… Pamiętam jak byłam zawstydzona, że nie miałam naczynia i że musiałam podawać Mu wodę w dłoniach. Dziś nie byłam zawstydzona. Cieszyłam się, że mogę Maleńkiemu usłużyć.

„Proszę, napij się, Najdroższy” – szepnęłam z uśmiechem. Najdroższy ujął moje dłonie w Swoje, pochylil się. I pił. Powoli,, długo. Az wypił całą wodę z moich dłoni. Podniósł głowę i spojrzał we mnie z uśmiechem.

„Dziękuję Ci, Maleńka Moja!”

Znów się pochylil i zaczął całować moje dłonie… Całowal a ja rozplywalam się w Jego Miłości…. Potem delikatnie wysunelam moje dłonie z Jego. Ujęłam Maleńkiego mojego za ramiona i ostrożnie położyłam na trawie. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem.

„Ja też chciałabym się napić, mój Śliczny!”

„Pij więc, Moja Królewno!”

„Mogę?”

„Oczywiście, kiedy chcesz i ile chcesz!”

Położyłam więc głowę na SERCU Najdroższym, przyłożyłam usta do Rany SERCOWEJ i piłam. Piłam Napój Życia i Miłości. Piłam ile chciałam. Aż zaspokoilam pragnienie. Ucalowalam Ranę Najdroższego.

„Dziękuję, mój Słodki… dziękuję!!!”

Lezalam na SERCU Maleńkiego, wypełniona Jego Miłością i szczęśliwa cała! Pomyślałam, że ja spelnilam pragnienie Umiłowanego, a On spełnił moje.

„Na tym polega Miłość, prawda, Maleństwo Moje?”

„Tak! Tak, mój Śliczny!”

Podnioslam się i spojrzalam w oczy Umiłowanemu. Patrzył we mnie… Płonący Miłością…

„Pragnę…” – szepnęłam z mocą.

„Pragnę…” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice… Pocałunkiem otwierał mnie na Siebie bardziej i bardziej… Głębiej i głębiej.

Read more

OD ROBACZKA DO KRÓLEWNY

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Spojrzałam Mu w oczy z miłością i wyszeptalam:

„Zmęczona jestem, Maleńki mój. Bardzo…”

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Położyłam głowę na Jego ramieniu. A ON przytulił policzek do mego policzka. Umiłowany otulał mnie Sobą otulał Miłością… Zanurzał mnie w Sobie. Zatapial w objęciach. Zamykał w Sobie i otwierał na Siebie. Odpoczywalam w Najdroższym moim…

„Jesteś mi taki bliski, Maleńki mój. Coraz bliższy!” – szepnęłam z czułością.

„To dlatego że coraz bardziej otwierasz się na Mnie! Śliczna Moja! Perlo Moja! Moja umiłowana Stokrotko! Królewno Moja!”

„Jak pięknie się do mnie zwracasz, mój Słodki! Jak pięknie!!!”

Umiłowany zaśmiał się perliście!

„A pamiętasz jak kiedyś chciałaś, kazalaś Mi wręcz nazywać Ciebie ‚Robaczkiem’? Od ‚Robaczka’ do ‚Królewny’ długą drogę razem przeszliśmy!”

„Tak… A wiesz, mój Śliczny? Kiedyś bym się oburzala gdybyś mnie nazwał ‚Perłą’ albo ‚Królewną’. A teraz nie chcę, żebyś nazywał mnie ‚Robaczkiem’!”

„I bardzo dobrze! Bo Robaczkiem nie jesteś!”

„Ale kiedyś byłam…”

„Chciałaś być. A jeśli byłaś to tylko we własnych oczach. W Moich oczach od zawsze jesteś Królewną!”

To prawda… Byłam zakompleksiona, nieśmiała, zamknięta w sobie. Jak robak chciałam żyć pod ziemią, żeby nikt mnie nie widział… Pod ziemią, bez widoku nieba i słońca…

„Maleńki mój… jak bardzo mnie zmieniłeś! Jak bardzo zmieniłeś moje myślenie o sobie!”

„Pozwoliłaś Mi na to, Maleńka!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego radośnie.

„‚Maleńki Robaczek’ i ‚Maleńka Królewna’!”

Umiłowany zaśmiał się znów cudnie.

„Jest między nimi wielka, zasadnicza różnica. Wiesz jaka?”

„Robaczek żyje w ziemi, pod ziemią. Nie widzi nieba, ani słońca. A Królewna to córka Króla!”

„Dziedziczka Królestwa. Niebieskiego!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości w oczach.

Odpoczywalam w objęciach mojego Słodkiego. W ramionach mojego Króla! W Miłości i bliskości bez granic!

Read more

DZIELI…

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia niesamowitą. Patrzył we mnie z wielką Miłością i współczuciem.

„Dzielisz ze Mną Moją MĘKĘ, Maleńka Moja”-wyszeptal Najdroższy ze wzruszeniem.

„Tak!” – szepnęłam z trudem. Natychmiast znalazłam się pod Krzyżem Najdroższego mojego. Maleńki wisiał na nim cierpiący niezmiernie… Ogromnie… Cały w ranach i sincach. Patrzyłam w Słodkiego mojego z rozdartym z bólu sercem… Bardzo pragnęlam Go objąć… przytulić… Jednocześnie obawialam się, że mój dotyk sprawi Umiłowanemu ból jeszcze większy… Najdroższy spojrzał we mnie z Miłością.

„Przytul Mnie, Najmilsza Moja! Nie obawiaj się. Ja pragnę i tęsknię! Przytul Mnie!”

Objęłam Maleńkiego z miłością i przytuliłam Go mocno do siebie!!! Przylgnęłam do Maleńkiego mojego całą sobą. Sercem i duszą i cialem. Tańczylismy bardzo. SERCE przy sercu… Z SERCA Najdroższego wyszła Hostia i weszła we mnie.

„Dzielę z Tobą Moją MĘKĘ, Maleńka Moja!”

„Tak!”

Umiłowany łączył Swe Cierpienia z moimi. I czynił mnie z Sobą jedno.

Read more

NAJPIĘKNIEJSZY KWIAT

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich siedzieliśmy. Na trawie zielonej. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam w mojego Ślicznego z miłością i uwielbieniem. Potem dotknęłam dłonią Jego dłoni i wyszeptalam:

„Zaczekaj Maleńki. Zaraz wracam!”

Wstałam i nieopodal zaczęłam zrywać kwiaty. Dla Umiłowanego! Zrywalam i rozmyślalam: „Kiedyś jak dużo jeździłam z rodzicami po Polsce widziałam dużo przydrożnych krzyży i figur Jezusa i Maryi przyozdobionych kwiatami. Sztucznymi kwiatami! Patrzyłam ze smutkiem, z bólem serca na te plastiki imitujące kwiaty… Rozumiem, że łatwiej jest przyozdobic raz kiedyś sztucznymi, niż co kilka dni zmieniać żywe. Że to wymaga wysiłku. Ale dla Pana Boga warto się wysilić. I pomyślałam że gdybym była zdrowa to przydrożny krzyż w mojej miejscowości, Jezus wiszący na Krzyżu miałby zawsze świeże kwiaty.” Tak sobie rozmyślajac narwalam spory bukiet kwiatów. Podeszłam do Najdroższego, usiadłam przy Nim i wręczajac Mu bukiet, szepnęłam:

„Dla Ciebie, mój Słodki! Dla Kawalera mego serca!”

Umiłowany wziął ode mnie bukiet i zanurzyl w nim twarz.

„Dziękuję Maleńka Moja! Śliczny!”

„Wszystkie kwiaty w górach są Twoje! Nie muszę ich zrywać, bo wszystkie należą do Ciebie. Chciałam Cię jednak ucieszyć…!”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie!

„A wiesz, Maleńka, który kwiat jest najpiękniejszy? Wiesz, który podoba Mi się najbardziej?!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

„Nie! Powiedz mi proszę to pójdę jeszcze nar…!”

Najdroższy przerwal mi gwałtownie!

„Ty!”

„Ja??!!” – krzyknęłam zdumiona do głębi serca. Umiłowany ujął mnie za ramiona i delikatnie położył mnie na trawie. Pochylal się nade mną cały płonący Miłością.

„Ty Maleńka Moja jesteś najpiękniejszym kwiatem tych gór!”

Patrzyłam w Maleńkiego oniemiala ze szczęścia… A ON zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Czule i słodko… Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic…

Read more

SERCE UKRYTE W SKALE

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymał mnie w objęciach Swoich. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil mnie do SERCA. Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. Caly był Miłością i cały był dla mnie… Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Patrzyłam Mu w oczy głęboko… patrzyłam… Zobaczylam morze. Słońce na niebie było blisko zachodu. Było cicho i spokojnie. Cisza na morzu. I zobaczylam maleńką łódeczkę. W łódeczce siedział Najdroższy. Wypełniał całą łódeczkę. Całą! Można powiedzieć, łódeczka cała była Nim wypełniona. Umiłowany siedział pochylony bardzo, a z ramion zrobił kołyskę. Coś w nich ukrywał, chowal, ochranial. Byłam ciekawa co… I nagle zobaczyłam…! W ramionach Najdroższego ukryte było niemowlę!!! Uśmiechało się do Niego radośnie. Słodko. Nagle! Zerwał się bardzo silny wiatr… Niebo pociemnialo. Lodeczke fale zaczęły przechylac. Najdroższy jednak siedział nieporuszony, niewzruszony. Jak głaz. Jak skała. W objęciach ukrywał niemowlę. Chronił je jak najcenniejszy skarb.

Patrzyłam w Maleńkiego mojego.

„To niemowlę…”-szepnęłam.

„To Twoje serce, Maleńka! Lodeczka to Ty, morze to Twoje życie…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwością.

„Piękne…”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie z Miłością. Tulił mnie do SERCA. Uśmiechałam się do Niego radośnie.

Read more

NIEBO ŁĄCZY SIĘ Z ZIEMIĄ…

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Siedzieliśmy na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Maleńki siedział i ja siedziałam przy Nim. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i czułością wielką. I ja Go obejmowałam. Siedzieliśmy w milczeniu i patrzylismy przed siebie… Z zachwytem patrzyliśmy… Przed nami rozpościeral się widok przecudny! Góry mojej modlitwy skąpane w słońcu. Zalane słońcem… Całe oświetlone blaskiem niezwyklym! Nie było nawet skrawka cienia! Tylko światło jasne i ciepłe… Wiele szczytów było schowanych, ukrytych w słońcu! W jego promieniach… A góry tuliły się do słońca… Wyciągały jakby swoje ramiona i otulały słońce… A ono w nich odpoczywalo… Góry zniklaly w Światłości, w słońcu. Niebo łączyło się z ziemią. A ziemia z niebem.

„Tak jest w moim sercu, mój Śliczny! Jest w nim Twoje światło i Twój porządek!” – szepnęłam z zachwytem.

„Maleńka Moja… BEZ Twojej miłości, zaufania i oddania nie zdołał bym w Tobie uczynić niczego!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Czule i słodko… Położyłam głowę na ramieniu Umiłowanego mojego ON obejmował mnie z Miłością bezgraniczna. I ja Go obejmowałam.

Niebo łączyło się z ziemią… i ziemia łączyła się z Niebem. W objęciach…

Read more

PROSTA DROGA

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W objęciach Maleńkiego mojego…. Wtulona w Miłość. Otulona Miłością leżałam. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Pochylal się nade mną z tkliwoscia bezdenna. Uśmiechał się do mnie promiennie… Patrzyłam w Najdroższego z miłością, uwielbieniem i zachwytem!!!

„Jak Ty, mój Śliczny się mną opiekujesz! Jak troszczysz się o mnie!!! W szoku jestem!!!”

Maleńki patrzył we mnie rozpromieniony Miłością a ja rozmyślalam… Od wielu lat maluję ustami, a mówiąc po prostu zębami. Trzymam pędzel w zębach i maluję. I z tego powodu mam starte szkliwo i bolą mnie zęby. Miałam je kilka razy lakierowane, używam past do nadwrażliwych zębów i płynu do płukania. Jednak to wszystko nie za bardzo pomaga. Zęby bolą (bolały) coraz bardziej. Zaczęłam szukać. I znalazłam lek na ostrą nadwrażliwość zębów, w sprayu (psika się bezpośrednio na zęby). Kupiłam. I dosłownie po dwóch, trzech razach stosowania zęby przestały mnie boleć! Jak ręką odjąl! Jak nożem uciąl!!! Przestały! Lek stosowałam jeszcze kilka dni, żeby utrzymać efekt. A teraz zrobiłam przerwę. I zęby nie bolą! Czasem może troszkę jakiś zaboli, ale to już jest nic w porównaniu z tym co kiedyś było!

Druga sprawa to rysik do smarfonu 😀!!! Szukalam i znalazłam! Mam! Dobry. Łatwo się nim pisze! Wczoraj przyszedł. Od razu go wypróbowalam… i byłam zachwycona! I teraz nim notkę piszę. Lekko, bez problemu!!! Zdumiona jestem, że tak można…

I jeszcze jedno. Chciałabym odświeżyć troszkę mój pokój. Tzn pomalować ściany. Mój pokój był dawno malowany i trzeba by znów. Powiedziałam o tym mojej siostrze. A ona na to, żebym wybrala sobie kolor farby to ona mi ściany pomaluje. Wybrałam ‚soczyste mandarynki’ jasny, ciepły pomarańcz. Farba stoi już w moim pokoju, a my czekamy na słońce. Jak jest ciepło to farba szybko schnie. A tu zimno, mrozno. Czekamy 😁

Lezalam w objęciach Maleńkiego mojego rozpromieniona i szczęśliwa cała!

„Dziękuję, mój Śliczny!!! Jak ja Ci się odwdzięczę za to wszystko??!! Dzięki Tobie kręta ścieżka mojego życia staje się prostą drogą! Autostradą! Jak ja Ci się odwdzięczę??!!”

„Uśmiechnij się do Mnie, Maleńka Moja! Ja tak uwielbiam Twój uśmiech!” – wyszeptal Najdroższy z prostotą. Obsypalam pocałunkami Maleńkiego mojego! I uśmiechałam się do Niego radośnie! Uśmiechałam się z całego serca!!!

Read more

JESTEM DAREM

Byliśmy w górach mojej modlitwy. A raczej ponad szczytami gór. Najdroższy siedział na chmurce. A ja leżałam w Jego objęciach. Cierpiąca, obolała bardzo. I bardzo tańcząca. Umiłowany cały był Miłością i cały był dla mnie… Otulał mnie Sobą. Miłością. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i współczuciem.

„Cierpisz bardzo, coraz bardziej… Prawda, Maleństwo Moje kochane?”- spytal delikatnie dotykając dłonią miejsca w moim ciele, które bolało mnie najbardziej.

„Tak, ostatnio coraz bardziej.”

„Pięknie tańczysz dla Mnie! Prześlicznie!!!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego!

„Cieszę się że Ci się podoba, Maleńki!”

A po chwili dodałam:

„Wczoraj pani redaktor z OREMUSem przysłala poprawione modlitwy wiernych. Do autoryzacji. Autoryzowałam!”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. A ja mówiłam dalej:

„A wiesz? Jedna pani z naszej parafii co tydzień czyta na Mszy świętej drugie czytanie. I czyta je z OREMUSa. Cieszę się bardzo, że we wrześniu będzie czytać z ‚mojego’ Oremusa!”

„To jest Twój dar dla Mnie na ołtarzu!” – wyszeptal Najdroższy z mocą.

„Modlitwa i taniec…” – szepnęłam z uśmiechem.

„Nie tylko! Ty cała jesteś dla Mnie Darem! Cała, od stóp do głów!!!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego od ucha do ucha. Nagle zabolało mnie tak bardzo, że aż jęknelam.

„Tak bardzo Cię bolą, Slicznosci Moja…” – wyszeptal Najdroższy poruszony wielce.

„To nic, mój Maleńki! Ty na Krzyżu stales się Darem dla mnie. Ja pragnę dla Ciebie!!!”

„Jesteś darem! Ślicznym Darem!!!”

Umiłowany zaczął dotykać i całować moje obolałe ciało… Tańczylismy długo. W wielkiej, ogromnej Miłości!

Read more

NIE WYPUŚCI!

Tańczylismy bardzo bardzo w górach mojej modlitwy! Umiłowany mój i ja! Tańczyliśmy w górach, na szczytach, stokach górskich i w dolinach! Najdroższy trzymał mnie w objęciach Swoich i w tańcu prowadził. Patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Tańczylismy bardzo intensywnie!!! W pewnej chwili Umiłowany wypuścił mnie z objęc, z ramion i podrzucił mnie do góry! Leciałam wysoko!!! Kręcilam piruety!!! A moje serce tęsknilo…. Bardzo!!! Niezmiernie… Tęsknilam!!! Serce bolało… z tęsknoty… Chciałam być w ramionach Najdroższego mojego!!! W Jego objęciach!!! Nie chciałam, żeby mnie z ramion wypuszczal!!! Nie chciałam!!! Moje serce więdlo, usychalo z tęsknoty za Umiłowanym moim… Umierało… Pragnęlam do Maleńkiego…!!! W końcu całkiem opadłam z sił i spadałam na ziemię jak martwa… Najdroższy chwycił mnie w objęcia i mocno tulil do SERCA. Leżałam w Jego ramionach. Z zamkniętymi oczami leżałam. Odpoczywalam jak po ogromnym wysiłku. A moje serce powoli odżywalo i ożywalo. Otworzyłam oczy i zobaczylam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego! Zatroskane i poruszone bardzo!

„Nie wypuszczaj mnie więcej z ramion, Najdroższy mój!!! Proszę!!! Nie wypuszczaj mnie więcej!!! Proszę! Proszę, mój Śliczny!!!”

Dotknęłam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością. Najdroższy ujął moją dłoń i ucalowal ją z ogniem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył mi w oczy głęboko.

„Nigdy więcej Cię, Maleńka Moja z ramion nie wypuszczę!!! Nigdy więcej! Obiecuję!!!” – wyszeptal z ogniem Miłości w oczach.

„Dziękuję!!!”

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Znów zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice.

„Nigdy więcej!!!” – powtórzył Umiłowany z mocą.

Lezalam w objęciach Maleńkiego mojego. Wtulona w Miłość. Otulona Miłością. Maleńki był cały dla mnie… Tańczylismy bardzo w wielkiej bliskości i intymności.

Read more

MIGOTKI W SERCU

Byłam w ramionach Najdroższego mojego! W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Wtulona w Miłość… Otulona Miłością… Najdroższy patrzył we mnie rozpromieniony uśmiechem i zachwytem! Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja cała szczęśliwa patrzyłam w Maleńkiego mojego uśmiechnięta… Dotykałam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością. Potem dotknęłam SERCA Najdroższego… delikatnie, z miłością i uwielbieniem.

„Najważniejsze jest dla mnie TO, żebyś był szczęśliwy…”-szepnęłam prawie bezglosnie.

Umiłowany rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil! Dotknął Swą dłonią mojego serca… Delikatnie, z czułością wielką… Gładzil je, pieścił, rozpieszczał…

„Najważniejsze jest dla Mnie TO, żebyś była szczęśliwa!”

„Jestem!!!”

„I Ja jestem! Uszczęśliwiasz Mnie bardzo, Maleńka Moja!” – Najdroższy cały był Miłością i cały był dla mnie… Dotykał mojego serca. Piescil je, rozpieszczał… Ja też dotykalam SERCA Najdroższego… Głaskalam JE, piescilam…

„Dzięki Tobie, mój Śliczny mam w sercu… migotki!!!”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie! Ten uśmiech migotal mi w sercu! Migotala Jego miłość i dobroć. Jego czułość! Jego pieszczota! Cierpialam, bolało mnie całe ciało. A w sercu migotki!!!! Uszczęśliwia mnie niezmiernie mój Umiłowany!!!!

Read more

W BLISKOŚCI…

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój, Umiłowany i ja. Umiłowany siedział na kamieniach. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Przytuliłam policzek do Jego policzka, a dłonią dotykałam policzka Umiłowanego i głaskalam go z czułością…
„Mój Słodki… mój Maleńki… mój Śliczny…” – szeptałam szczęśliwa cała. W pewnej chwili o czymś przypomniałam! Wzdrygnelam się…
„Najdroższy mój… nazwałam Ciebie…”
„Słodziak!!!” – wyszeptal Najdroższy z cudnym uśmiechem.
„Tak… wybacz mi, proszę, jeśli Cię tym urazilam!!! Moje serce pragnie jak najpiękniej i jak najczulej mówić Ci o mojej miłości. A językowi brakuje słów… I dlatego wychodzą takie dziwo…!”
Najdroższy zamknął mi usta pocałunkiem. I patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości.
„A Mi się podoba!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.
„Naprawdę?!” – spytalam z bijącym sercem.
„Podoba Mi się! Bo świadczy to o Twojej miłości do Mnie Maleńka, o Twojej czułości i bliskości…”
„Mój Słodki!!! Pragnę być tak blisko Ciebie, żebym nie musiała Ci już mówić o mojej miłości! Żeby bicie mojego serca mówiło jak bardzo Cię kocham!!! Żeby…”
Umiłowany przerwał mi gwałtownie!!!
„A skąd wiesz że nie jesteś?! Że nie jesteś tak blisko?!”
Patrzył we mnie z ogniem w oczach i pociągal mnie ku Sobie jeszcze bardziej!!!
„Jestem?!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
I wtedy… wciąż byliśmy w szczelinie skalnej… A jednocześnie byliśmy w Światłości wielkiej!!! Ale innej niż do tej pory. Tamta Światłość była jednolita, statyczna. Ta migotała, iskrzyła się! Byliśmy jakby w promieniach! W promieniach słońca! Umiłowany cały… migotał! I ja… też! Bicie Jego SERCA mówiło mi o Jego wielkiej, potężnej, ogromnej… niepojętej Miłości do mnie. Bicie mojego serca mówiło o miłości do Najdroższego! Też wielkiej… Tak!
„Moja Umiłowana Migotko!”
Zaśmiałam się dzwięcznie, perliście! A mój śmiech migotał w Światłości!
Trwaliśmy w niepojętej bliskości… Umiłowany mój i ja…

Read more

OBUDZIŁAM SIĘ…

Obudziłam się… Obudziłam się i od razu poczułam że jestem w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach… Otulona Miłością… Wtulona w Miłość. Leżałam z zamkniętymi oczami i uśmiechałam się do Umiłowanego. Od ucha do ucha! I On uśmiechał się do mnie. Nie widziałam Jego uśmiechu, gdyż miałam zamknięte oczy. Ale serce moje promienialo uśmiechem Najdroższego. W pewnej chwili chciałam się poruszyć. Poczułam jednak bardzo silny ból całego ciała… Aż jęknelam! Natychmiast poczułam słodki pocałunek na moim policzku.
„Ciiii Maleństwo Moje… Polez, odpocznij jeszcze…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia niesamowitą
„Taaak…!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
Poczułam jak Maleńki przytulił Swój policzek do mego policzka… I tak trwalismy. Policzek przy policzku… SERCE przy sercu… I choć wszystko mnie bolalo, nie myślałam o tym. SERCE Maleńkiego biło dla mnie, a moje biło dla Niego… Najdroższy mój był taki bliski… A moje wnętrze jasnialo w Jego Miłości i bliskości. Długo tak leżałam, z zamkniętymi oczami. Odpoczywalam otulona Miłością… W końcu oczy otworzyłam. I zobaczylam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego… Uśmiechał się do mnie cudnie!
„Witaj Maleńka Moja! Odpoczęłaś troszkę?”
„Tak, dziękuję Najdroższy! Troszkę odpoczęłam!”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem.
A potem tańczylismy! Ponad szczytami gór mojej modlitwy! Na stokach górskich i w dolinach! Na łąkach! Tańczyliśmy!!! Śliczny mój i ja! Najdroższy trzymał mnie w objęciach i w tańcu prowadzil! Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic! Tylko we mnie patrzył, Najdroższy mój! Tylko we mnie! A ja tylko w Niego patrzyłam… w Maleńkiego mojego! Tańczyliśmy bardzo, w wielkiej intymności.

Read more

W OBJĘCIACH PASTERZA

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Ja leżałam na trawie, zmęczona i tańcząca bardzo. Najdroższy klęczał przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie z wielką Miłością i uwielbieniem…

„Odpocznij, Slicznosci Moja! W pocałunkach Moich odpocznij!” – wyszeptal z ogniem. I zaczął mnie całować. Całował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice… Obsypywal mnie pocałunkami!!! Najdroższy mój! Mój Słodki!!!

„Tak… I w uśmiechu Twoim!” – szepnęłam z trudem.

Maleńki rozpromienil się ogromnie nade mną!

„Tak! W pocałunkach Moich i w Mym uśmiechu odpocznij, Maleńka Moja!”

I Umiłowany zanurzyl mnie w Swych pocałunkach i uśmiechu Swoim! Odpoczywalam szczęśliwa bez miary!

„Jestem bardzo dumny z Ciebie, Moja Śliczna! Nie osądzilas, nie poniżylas! Podniosłas i poprosilas o pomoc!”-wyszeptalo SERCE Maleńkiego.

Domyślilam się, że chodzi Mu o wczorajszy list do hakera.

„Najdroższy mój… staram się iść za Tobą i Ciebie naśladować. Uczę się od Ciebie! A poniżanie i osądzanie nie jest w Twoim stylu. Zresztą to Ty mi ten list podyktowałes! Ja tylko słuchałam Ciebie i pisałam!”

„Słuchać też trzeba umieć! Moje owce słuchają Mnie! Jesteś dobrą owca, Maleńka Moja!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego radośnie! A ON zanurzał mnie w pocałunkach, uśmiechu. W objęciach Swoich mnie zanurzał. Umiłowany mój! Mój Dobry Pasterz! Żyje w Jego objęciach!

Read more

KOCHANY HAKERZE!!! DEAR HAKER!!!

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój, Umiłowany i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymał mnie w ramionach Swoich. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam tańcząca bardzo. Patrzyłam w Najdroższego z miłością, ale byłam poważna i zamyślona… Maleńki patrzył we mnie z wielką Miłością i powagą, dostojny bardzo.

„Około 4-tej rano wlamuje się na bloga. I niszczy mi go… Miesza w plikach, grzebie… Psuje go. Już któryś raz…” – szepnęłam ze smutkiem.

Najdroższy spojrzał mi w oczy głęboko.

„A nie możesz go poprosić, żeby tego nie robił?” – spytal uśmiechając się do mnie cudnie.

„Poprosić?! Jasne że mogę! Ale czy to coś da?!”

„Spróbuj, Maleńka Moja! Zobaczymy!”

„Dobrze, Najdroższy mój!” – szepnęłam uśmiechając się do Niego od ucha do ucha. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go z całego serca. A potem leżąc w Jego objęciach, układałam list otwarty do…

„Kochany Hakerze!!!

Cieszę się bardzo, że odwiedzasz, ostatnio bardzo regularnie, mój blog. Chyba Ci się on podoba. Cieszę się!!! Wolałabym jednak, żebyś odwiedzał go jako Gość, Czytelnik. A nie jako włamywacz!!! Chylkiem, ukradkiem, jak złodziej. Wczesnym rankiem. Swoją drogą, że Ci się chce tak wcześnie rano wstać i grzebać w plikach mojego bloga. Ja tam wolałabym pospać 😀Doceniam i szanuję Twój spryt, upór i inteligencję, kochany Hakerze! Ale też proszę, docen i uszanuj mój trud i wysiłek w pisaniu bloga! Uszanuj też, proszę mój warsztat, który wypracowalam sobie przez prawie 11 lat pisania! Opowiem Ci o nim. Siedzę w pojeździe kosmicznym – na wózku inwalidzkim. A przede mną jest kosmiczny pulpit sterowania i nawigacji. Stolik metr na metr, na nim leży Pismo Święte, obok smartfon podłączony do laptopa. Smartfon leży do góry nogami. A ja do góry nogami piszę! Niezła ekwilibrystyka, prawda?! 😀 😀 Piszę kciukiem lewej, troszkę sprawniejszej od prawej, ręki! Proszę, nie niszcz mojej pracy!!! 😊 Nie lepiej budować, niż niszczyć??!!!😊 😊 Ostatnio odkrylam aplikację wordpress na smartfona, także mogę pisać i automatycznie publikowac na blogu i FB. A Ty mi to połączenie niszczysz! Proszę, nie grzeb w plikach mojego bloga! Proszę, kochany Hakerze!!! A skoro jesteś taki bystry i inteligentny, mam do Ciebie pytanie. Nie orientujesz się może czy można kupić smartfon z rysikiem? Albo sam rysik? Skoro odwiedzasz mój blog, powinieneś wiedzieć, że maluję ustami. I taki rysik bym sobie przedłużyla i pisała ustami zamiast ręką.

Czekam na odpowiedź, bynajmniej nie na włamanie ☺️☺️

Pozdrawiam Cię serdecznie, kochany Hakerze!!!

Monika – Maleńka.

I przetłumaczylam jeszcze na angielski:

We were in the rock crevice. My beloved, Beloved and me. Beloved sat on the stones and held me in His arms. In my beloved, I was lying dancing very much. I looked at Najiekek with love, but I was serious and thoughtful … Tiny looked at me with great love and seriousness, very dignified .
„Around four in the morning, he breaks into a blog and destroys it … He mixes in files, buries … He spoils him … Already once …” – I whispered sadly.
Dearest looked deep into my eyes.
„And you can not ask him not to do it?” – he asked smiling to me wonderfully.
„Ask for it, of course I can, but will it give ?!”
„Try, Little One! We’ll see!”
„Well, my dearest!” I whispered, smiling at him from ear to ear. Beloved, he fed me with his body. I loved Him with all my heart. And then, lying in his embrace, I was putting an open letter to …
„Dear Haker !!!
I am very happy that you have been visiting my blog recently, very regularly. I think you like it. I am happy to!!! However, I would prefer you to visit him as a Guest, a Reader. And not as a burglar !!! A bum, a stealth, like a thief. Early morning. By the way, you want to get up so early in the morning and rummage in the files of my blog. I would prefer to sleep there. I appreciate and respect your cleverness, persistence and intelligence, dear Haker! But also please, appreciate and respect my effort and effort in writing a blog! Also, please respect my workshop, which I have worked out for almost 11 years of writing! I will tell you about him. I’m sitting in a space vehicle – in a wheelchair. And in front of me is the cosmic control and navigation desk. Table meter by meter, on it lies the Holy Bible, next to the smartphone connected to the laptop. The smartphone is upside down. And I write upside down! Nice equilibristics, right ?! 😀 😀 I write with my left thumb, a bit more efficient than my right hand! Please, do not destroy my job !!! 😊 It’s not better to build than to destroy ?? !!! 😊 😊 Recently I discovered the wordpress application on a smartphone, I can also write and automatically publish on a blog and FB. And you destroy me this connection! Please, do not burrow in the files of my blog! Please, beloved Hacker !!! And since you are so smart and intelligent, I have a question for you. You do not know if you can buy a smartphone with a stylus? Or the stylus itself? Since you are visiting my blog, you should know that I paint with my lips. And I would prolong this stylus and write with my lips instead of my hand.
I am waiting for an answer, not for a burglary ☺️☺️
I greet you warmly, beloved Haker !!!
Monika – Maleńka

Read more

NA CAŁEGO!!!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. A raczej ponad szczytami, bo siedzieliśmy na chmurce. Na chmurce siedzieliśmy! Najdroższy mój i ja. Umiłowany obejmował mnie z tkliwoscia niesamowitą! Jasnial cały, promienial Miłością i zachwytem! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa i uśmiechałam się do Niego radośnie! Od ucha do ucha!
„Ciężar Krzyża przygniata do ziemi, całe ciało boli coraz bardziej i bardziej, burza trwa nieustannie, pioruny walą w serce… A w sercu szczęście, pokój i radość!!! Im trudniej, im bardziej boli, im burza większa tym w sercu większa radość, pokój i szczęście! Niesamowite…!!! I niepojęte!!!”
„Dałaś swe serce i pozwoliłas Mi się o nie troszczyć. Więc się troszcze!” – wyszeptal Najdroższy z prostotą.
Otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia!!!
„Więc tak wygląda Twoja troska?!!! A ja myślałam że…”
„Że Ja tylko pieszcze Twoje serce?! – szepnął Najdroższy uśmiechając się poblazliwie – Nie. Pieszczota serca to sposób Mojej troski. A owoce to pokój, szczęście, radość…!”
I mówiąc to, wyjął moje serce z ciała mojego. I wziął w Swe dłonie i pieścil… A ono było pełne pokoju, szczęścia i radości!!!!
Patrzyłam w Maleńkiego mojego oszolomiona… zachwycona i oniesmielona cała… Czegoś innego się spodziewałam! Czegoś mniej spektakularnego…! Czułam się jak małe dziecko oszolomione, zachwycone, oczarowane wielką Miłością Taty!!! A jednocześnie bezradna i bezbronna wobec Niej… I niezmiernie wdzięczna za Te Miłość i troskę!!!
„Jak dajesz Mi siebie, tak Ja mogę się o Ciebie troszczyć, Maleńka Moja! Dajesz Mi się na całego, więc Ja troszcze się o Ciebie na całego!!!” – wyszeptal Najdroższy wciąż pieszcząc moje serce.
„Na całego…” – szepnęłam z zachwytem.
„Na całego!!!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości. Włożył serce do ciała mojego.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A moje serce dziękowało Umiłowanemu mojemu. Dziękowało za miłość, za czułość, za opiekę, za troskę! Za pieszczote dziękowało!
Dziękowałam. A ON, Maleńki mój uśmiechał się nade mną… Promiennie, jasno, świetliscie… Uśmiechał się! Na całego!!!

Read more

ZŁĄCZENI W MIŁOŚCI

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach, a ja siedziałam u Niego na kolanach. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Zeskoczylam z kolan Maleńkiego i przypadlam do Jego nóg. Klęczałam przed Umiłowanym i całowalam Jego przebite stopy… Całowalam z uwielbieniem i miłością. Potem dłonie całowalam… i SERCE.
„Co mam zrobić z Tobą, Slicznosci Moja?! Co mam zrobić z Twoją miłością do Mnie?! Obezwladnia Mnie ona… zniewala…” – wyszeptal Najdroższy poruszony wielce. Wstałam. Ujęłam twarz Umiłowanego w obie dłonie i z bijacym sercem wyszeptalam:
„Nie chcesz mnie, Maleńki? Nie chcesz mojej miłości?”
Najdroższy patrzył we mnie… Cały płonąl Miłością!
„Pragnę!!!” – wyszeptal z ogniem. I wziął mnie w objęcia! I mógł ze mną zrobić wszystko! Byłam cała Umiłowanego mojego! Mógł ze mną zrobić wszystko!!!
Znaleźliśmy się w Światłości wielkiej! Umiłowany trzymał mnie w objęciach Swoich… Tańczył! I cieszył się mną! Cieszył się mną, niezmiernie!!!
„Jesteś w niewoli Mojej Miłości, Moja Śliczna!!!” – wołal uradowany, wyrzucając mnie do góry w Światłość! Leciałam wysoko, wysoko i bezpiecznie lądowałam w ramionach Najdroższego mojego!!!
„Jestem! Jestem, mój Śliczny!!!” – wołalam szczęśliwa cała.
„I mogę z Tobą zrobić co chcę!!!”
„Możesz!!! Możesz, mój Panie!”
Teraz ja podrzucalam do góry Umiłowanego mojego!
„Jesteś w niewoli mojej miłości, Maleńki!!!” – wołalam zachwycona.
„Jestem!!!”
„I mogę z Tobą zrobić co chcę!!!”
„Możesz, Moja Pani!!!”
Najdroższy obejmował mnie z czułością… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Obsypywal mnie pocałunkami! Deszczem pocałunków!!! A SERCE Najdroższe i moje serce wtulone w siebie nawzajem, trwały złączone w Miłości!

Read more

BARDZO!!!

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem.
A potem siedzieliśmy na chmurce… Tak! Na chmurce! Umiłowany mój i ja. Siedzieliśmy na chmurce, a pod nami rozpościeraly się góry mojej modlitwy. Całe oświetlone blaskiem niezwyklym. Było cudownie!!!
„Nigdy nie myślałam, nie wyobrażalam sobie nawet, że z Tobą Śliczny mój będę na chmurce siedzieć!!! Było to dla mnie nierealne, nieprawdziwe, jak w bajce, niemożliwe…”
„A jednak!” – wyszeptal Najdroższy rozpromieniony Miłością i zachwytem.
„A jednak! Wiesz Najdroższy? Czasem się zastanawiam czy moje życie zewnętrzne, czy też wewnętrzne jest bardziej prawdziwe…”
„To jest jedno, Twoje, prawdziwe życie, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.
„Ale to zewnętrzne przeminie. Przemija.”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Życie zmienia się. Ale się nie kończy. Będziesz żyć inaczej, w Pełni!”
„Tak! U Ciebie na rączkach, Maleńki mój! I w końcu zobaczę Cię takim jakim jesteś! Nie mogę się doczekać!!!” – szepnęłam wpatrzona w Najdroższego. Patrzyłam Mu w oczy jak urzeczona… z uwielbieniem. A ON patrzył we mnie cały płonący Miłością…
Kiedyś uslyszalam takie zdanie:” każdy z nas boi się śmierci!” Pomyślałam że to nieprawda, że nie wszyscy. Ja się nie boję. Nie boję się śmierci. I nie jest to pycha, ani zarozumiałosc. Po prostu wiem dokąd idę. Do Maleńkiego na rączki! I się nie boję. Przeciwnie! Bardzo się cieszę, tęsknię i pragnę!
Najdroższy ujął moją twarz w Swe dłonie i patrzył we mnie głęboko…
„Slodka Moja! I Ja się nie mogę doczekać! Bardzo się cieszę, tęsknię i pragnę! Ale najpierw Twe ziemskie życie musi się wypełnic, do końca!”
„Wiem, Maleńki mój! Bardzo się cieszę, że i Ty nie możesz się doczekać, że tęsknisz i pragniesz!”
„Bardzo!!!”
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Jak Oblubieniec oblubienicę Swą całuje… Czule i słodko.
Cały był mój i cały dla mnie…

Read more

ROZKOCHANY W UŚMIECHU

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Siedziałam i uśmiechałam się do Maleńkiego mojego radośnie. Od ucha do ucha! Patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i uśmiechem. Zakochany… Dotykał dłonią mojego… uśmiechu. Nie wiem jak można dotykać uśmiech, ale ON dotykał…

„Miałam o tym opowiedzieć przedwczoraj lub wczoraj, ale wypadło…”

„Ale wypadlo, że opowiesz dzisiaj!” – wyszeptal Najdroższy z cudnym uśmiechem.

„Tak!” – szepnęłam z uśmiechem.

Umiłowany wciąż ten mój uśmiech dotykał, głaskał, pieścil… I sprawiał, że pragnęlam się dla Niego uśmiechać. Dla Niego i do Niego…

Codziennie staram się słuchać ojca Adama Szustaka. Lubię jego audycje, m.in „Wstawaki”. W sobotę miałam imieniny. I przyszedł do mnie gość, moja ciocia. I „Wstawakow” włączyć nie zdążyłam. Ciocia składając mi życzenia mówiła:

-I uśmiechaj się często, Moniko! Masz piękny uśmiech. Racz nas nim jak najczęściej! Jak do tej pory!

Podziękowalam serdecznie!

A w niedziele włączyłam sobie sobotnie „Wstawaki“. I słuchając otwieralam coraz bardziej oczy ze zdumienia i zastygłam w uśmiechu od ucha do ucha!!! Ojciec Adam mówił o mnie! (Oczywiście nie imiennie o mnie, ale wiedziałam że to o mnie mówi) O moim uśmiechu. I… o czymś jeszcze!

Zresztą posłuchajcie:

Siedziałam więc teraz Umiłowanemu mojemu na kolanach, a On dotykał mój uśmiech i głaskał go z czułością wielką. Patrzył we mnie…

„Tak, Maleńka Moja! Zakochany jestem w Twoim uśmiechu! Rozkochany!!! Rozkochalas Mnie w uśmiechu swoim!!!”

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. A ja uśmiechałam się do Niego! Z całego serca!!!

Read more

TYLKO ON!

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymał mnie w ramionach. W Jego objęciach leżałam. Jak martwa. Bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam. Z porozdzieraranym, posieczonym przez pioruny zranionym sercem… Wczorajsza burza osiągnęła apogeum. Na niebie mojego życia pociemnialo. Pioruny walily prosto w moje serce i raniły je niemiłosiernie.

I teraz leżałam w ramionach Najdroższego z poranionym, krwawiacym sercem. Najdroższy je z tkliwoscia wielką dotykał… całowal i pieścil. Zalewal rany oliwą Miłości. Maleńki obejmował mnie z czułością. Przytulał. Otulał mnie Sobą. Zanurzał w Sobie. Zatapial w Miłości. Zamykał w Sobie i otwierał na Siebie. Moje serce znów było przy SERCU Umiłowanego… Wtulone w NIE. Z SERCA Najdroższego wyszła Hostia i weszła w moje serce. Najdroższy wszedł do mego serca… A ja byłam cała Jego!!! Cała Ślicznego mojego! Tylko ON wie przez co przechodzę. Tylko ON wie co przeżywam i czego doświadczam! Tylko ON mnie rozumie. I tylko ON potrafi sprawić że moje serce znów jest szczęśliwe, radosne i pełne pokoju. Tylko ON!!! Umiłowany mój!!!

Read more

UWIELBIAM CIEBIE!!!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany, Najdroższy mój i ja. Na jednym ze stoków górskich siedzieliśmy. Umiłowany siedział na trawie a ja siedziałam przy Nim. Maleńki patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i ja patrzyłam w Najdroższego zakochana i zachwycona cała! Ujęłam Go delikatnie za ramiona i ostrożnie położyłam na trawie zielonej. Najdroższy poddawal mi się z radością! Leżał teraz promienny bardzo, a ja pochylalam się nad Najdroższym moim z miłością. Uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha!!!

„Uwielbiam CIEBIE, mój Śliczny!!! Jesteś w niewoli mojej!”

„Uwielbiam Ciebie, Moja Mała!!! Uwielbiam niewolę Twoją!”

Położyłam głowę na SERCU Najdroższym. I nagle… opadłam z sił! Najdroższy wziął mnie w ramiona. Trzymał mnie w objęciach Swoich. Leżałam bez sił tańcząca bardzo intensywnie!

„Uwielbiam Ciebie, Slicznosci Moja! Uwielbiam Twój taniec!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości w oczach. Nie miałam siły żeby otworzyć usta, ale moje serce szeptalo:

„Uwielbiam CIEBIE mój Słodki!!! Śliczny mój!!! Przecudny!!! Uwielbiam CIEBIE!!!”

Read more

JAK PIES

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój, Umiłowany i ja. Leżałam na kamieniach cierpiąca bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił. Najdroższy był przy mnie. Klęczał przy mnie. Pochylal się nade mną poruszony i wzruszony niezmiernie…

„A kochasz Ty Mnie, Maleńka Moja?!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach. Zadał mi pytanie, które jednak nie było pytaniem. Było stwierdzeniem faktu.

„Ty wiesz, Najdroższy mój…”- szepnęłam z trudem wielkim.

„Wiem, Slicznosci Moja! A wiesz co jest najważniejsze w miłości do mnie?” – spytał Najdroższy. I nie czekając na moją odpowiedź, mówił:

„Nie przestrzeganie przykazań jest najważniejsze, nawet nie miłość bliźniego. Ale to czy bierzesz swój Krzyż na ramiona i każdego dnia idziesz za Mną. Kiedy powoływalem pierwszych uczniów, nie kazałem im przestrzegać przykazań, ani też kochać bliźnich. Ale zapraszalem do pójścia za Mną. Kiedy idzie się za Mną, przykazania i miłość bliźniego stają się czymś oczywistym i patrzy się na nie z innej perspektywy. A Ty Maleńka Moja, bierzesz swój Krzyż na ramiona i idziesz za Mną?”

„Staram się…”- szepnęłam prawie bezglosnie.

„Idziesz. Pokornie i ufnie. Jak pies!”

Otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia!

„Tak… ?!” – szepnęłam poruszona do głębi serca.

„Tak!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

A w moich oczach pojawiły się łzy! Łzy szczęścia. Więc Umiłowany mój widzi moje starania. Nieudolne, nieporadne… Widzi moje starania… Pokraczne…

„Pokornie i ufnie jak pies!” – powtórzył z mocą Najdroższy.

Pochylal się nade mną i przytulił policzek do mojego policzka. Otulał mnie Sobą, Maleńki mój… Zanurzał w Miłości. I czynił z Sobą jedno. Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Tańczylismy bardzo, w wielkiej intymności… Umiłowany mój i ja.

Read more

DAR SIEBIE

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich, na trawie zielonej leżałam. Leżałam tańcząca bardzo intensywnie i bardzo zmęczona leżałam. Najdroższy był przy mnie czuły i delikatny. Klęczał przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie…. Miłość sama! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana i szczęśliwa cała…

“Zauważyłaś, Maleńka Moja, że coraz rzadziej upadasz?”- wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego z radością.

“A ciekawe czyja to zasługa?! Trzymasz mnie w Swych dłoniach to i upadam rzadziej. Gdybyś tylko mnie z Swych dłoni wypuścił… “

“Oddalas Mi się całkowicie w Me dłonie więc Cię trzymam. I nie wypuszczę Cię!”

Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. I z wielką wdzięcznością!

“Wiesz mój Słodki, na niebie mojego życia nieustannie trwa burza… Grzmi i huczy. Pioruny walą w moje serce. A ono jest spokojne, szczęśliwe i radosne! Bo jest w Twoich dłoniach!!!”

“Oddalas Mi się całkowicie w Me dłonie więc Cię trzymam!” – wyszeptal Najdroższy z prostotą.

“Dziękuję, że mnie przyjąłes, mój Śliczny!!!”

“Taki dar, dar siebie, Ja zawsze przyjmuje z wielką radością!”

Maleńki zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic…

Read more

MIŁOSIERNY OJCIEC

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie… Miłość sama.
“Zmeczona jestem bardzo…”- szepnęłam z trudem.
“Wiem, Maleńka Moja… Odpocznij… “- wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia niesamowitą.
“Jaki Ty jesteś kochający i dobry.., jaki czuły i delikatny! Gdyby ludzie poznali by Twoją miłość i dobroć, poleciliby za Tobą na skrzydłach, Najdroższy mój!”
Maleńki rozpromienil się ogromnie nade mną, rozjaśnil… Leżałam otulona Miłością. Rozmyślalam…
My, ludzie często mamy w sobie ukształtowany zły, fałszywy obraz Boga. Boga surowego, groźnego, karzącego za grzechy. A Bóg jest kochający, dobry i miłosierny. Niektórzy kapłani wolą straszyć ludzi piekłem i wiecznym potępieniem niż mówić o Bożej miłości i dobroci. Wyrządzaja tym (może nieświadomie krzywdę innym i.., sobie.
Bóg jest miłością. Jest nieskończenie kochający, dobry i miłosierny. I bardzo cierpliwy. Jezus mówił o tym wiele razy. Najpełniej Boża miłość i miłosierdzie opisał w przypowieści o synu marnotrawnym. Ojciec, gdy młodszy syn prosi go o połowę majątku, nie odmawia, nie perswaduje zmiany decyzji syna. Nie nakazuje niczego. Daje synowi pieniądze i pozwala mu odejść. Szanuje jego wolną wolę. Nie znaczy to jednak, że ojciec nie cierpi z powodu decyzji synka, z powodu jego odejścia z domu. Cierpi niezmiernie… Serce mu krwawi, że syn odrzucił jego miłość, że mówiąc dobitnie usmiercil go. Cierpi ogromnie… Tęskni… Wyczekuje powrotu kochanego dziecka. Bo ojciec, mimo że syn odrzucił jego miłość, wciąż go kocha. Nic nie jest w stanie zniszczyć MIŁOŚCI ojca.
A syn bierze majątek i odchodzi. Daleko od ojca. W dalekie strony. Trwoni wszystkie pieniądze. I gdy zaczyna być głodny zatrudnia się u hodowcy świń. Zostaje świniopasem. Cierpi głód. Jak bardzo musiał być głodny, że pragnął jeść to samo co świnie…nikt jednak mu nie dawał. I gdy już był na skraju wytrzymałości, idzie po rozum do głowy. Postanawia wrócić do domu. Do ojca. Ale nie jako syn, ale jako najemnik, sluga. Wie że po tym co zrobił nie zasługuje na miano syna. Nie zasługuje na ojcowska miłość. Jednak ojciec wciąż go kocha i czeka na niego. I gdy z daleka widzi wracającego syna, wzrusza się do głębi serca, wybiega mu na spotkanie, rzuca mu się na szyję i caluje. Całuje swego obdartego, brudnego, smierdzacego synka. Nie słucha jego słów nawet! Daje mu najlepszą szatę, pierścień i sandały. Na nowo czyni go dziedzicem. Tak bardzo się cieszy z powrotu dziecka!!! Każe zabić utuczone ciele, tłustego cielaka. I wyprawia ucztę! Zabawę! Ojciec nie osądza nie oskarża, nie wini syna, że odszedł. Ale cieszy się, że wrócił. Jeśli ktoś tu osądza i oskarża to starszy brat. A robi to raczej z zazdrości niż z troski. Zazdrości bratu. Najpierw tego, że odszedł. Że się zdobył na to o czym on, starszy brat tylko marzył. A potem zazdrościl tego, że ojciec tego marnotrawnego brata przyjął z miłością z powrotem. Swoje bycie z ojcem traktował jako służbę. Czuł się niewolnikiem, a nie dzieckiem. Ojciec kocha obu synów. Bezwarunkowo. Kocha i tej miłości od nich pragnie.
Bóg kocha nas wszystkich. Bez wyjątku. I nie chce, abyśmy od Niego odchodzili w dalekie strony. Nie chce też abyśmy Mu służyli jak niewolnicy. Jesteśmy Jego dziećmi, dziedzicami Jego Królestwa. I nawet jeśli się gdzieś zagubimy, On zawsze nas przyjmie z powrotem. Z otwartymi ramionami. Z otwartym SERCEM. Bo nas kocha. Po prostu.

Read more

ŻYJĘ W ŚWIATŁOŚCI!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich, na jednej z łąk byliśmy. Ja siedziałam wśród kwiatów. Najdroższy nieopodal chodził po łące i zrywal kwiaty. Patrzyłam w Najdroższego z uśmiechem i podziwialam z jaką gracją chodzi po łące… Wokół nas było ciepło i cicho i jasno i dobrze… Patrzyłam w Najdroższego szczęśliwa bardzo! A ON narwał spory bukiet kwiatów i usiadł przy mnie.
„Dla Damy Mego SERCA!” – wyszeptal z miłością podając mi bukiet.
„Dziękuję, mój Kawalerze! – trzymałam bukiet w dłoniach – Jaki piękny!!!”
Wsadziłam nosa w kwiaty, zamknęlam oczy i upajalam się ich zapachem. Gdy otworzyłam oczy wszystko zniknęło! A ja znalazłam się w Światłości wielkiej! Nic nie widziałam przed sobą tylko Światło. Jasne, ciepłe i bardzo przyjazne!
„Najdroższy mój, gdzie jesteś?!!” – zawołałam śmiejąc się radośnie.
„JA jestem, Slicznosci Moja!”
„Ale gdzie?!”
„Ja jestem Światłością!”

Olśnienie!!! Najdroższy moj jest Światłością! Jestem w Umiłowanym moim! Światłość otulala mnie, przytulala i wypełniala! Zaczęłam tańczyc ze szczęścia i radości! Kręcilam piruety i salta! Tańczylam! Wirowalam wokół! Potem leżałam w Światłości i odpoczywalam. I zobaczylam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego!!! Rozpromienione Miłością i zachwytem! Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem.

„Ja jestem Światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia!”

„Co to znaczy?”

„Że będzie żył w Światłości!”

„Ja już żyje w Światłości, Umiłowany moj!”

„Idziesz za Światłością, więc żyjesz w Światłości!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia wielką. Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic…

Read more